Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Papież: patrz na Krzyż, wejdź w tajemnicę Jezusa

2017-10-24 18:21

RV / Watykan / KAI

Grzegorz Gałązka

Czy wchodzę w tajemnicę Chrystusa, który «umiłował mnie i wydał samego siebie na śmierć za mnie»? – pytał papież Franciszek na porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty. W dzisiejszym pierwszym czytaniu z Listu do Rzymian (Rz 5, 12. 15b. 17-19. 20b-2) św. Paweł naucza, że z grzechu i śmierci, które weszły na świat przez nieposłuszeństwo Adama, Chrystus wyzwolił ludzi swoim posłuszeństwem, umierając za nas na Krzyżu i dając nam przez to dzięki łasce Bożej „sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego”. By wejść w tę tajemnicę, nie wystarczy tylko wiedzieć, że Pan jest obecny w swoim Słowie i w Eucharystii – zwrócił uwagę Ojciec Święty.

„Wejść w tajemnicę Jezusa Chrystusa to coś więcej, to zanurzyć się w głębiny miłosierdzia, gdzie nie ma słów, a jest tylko uścisk miłości. Miłości, która doprowadziła Go do śmierci za nas. Kiedy idziemy się wyspowiadać, bo mamy grzechy – «tak, muszę się pozbyć grzechów» albo: «niech mi Bóg przebaczy grzechy» – idziemy, mówimy spowiednikowi grzechy i jesteśmy spokojni, zadowoleni z siebie. Jeżeli to robimy, nie weszliśmy jeszcze w tajemnicę Jezusa Chrystusa. Jak idę do spowiedzi, to po to, by spotkać Jezusa Chrystusa, by wejść w Jego tajemnicę, by wejść w ten uścisk przebaczenia, o którym mówi Paweł; w tę darmowość przebaczenia” – wskazał papież.

Franciszek wskazał praktykę pobożną, która bardzo pomaga wejść w tajemnicę Jezusa. „Dobrze jest odprawiać Drogę Krzyżową. Robić to w domu, myśląc o chwilach Męki Pańskiej. Również wielcy święci radzili zawsze rozpoczynać życie duchowe tym spotkaniem z tajemnicą Jezusa Ukrzyżowanego. Św. Teresa radziła swoim mniszkom: aby dojść do modlitwy kontemplacyjnej, do wysokiego stopnia modlitwy, jaki ona osiągnęła, trzeba rozpoczynać od medytacji Męki Pańskiej. Krzyż z Chrystusem. Chrystus na Krzyżu. Zaczynać rozmyślać. I w ten sposób starać się zrozumieć sercem, że On «umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie», «wydał samego siebie na śmierć za mnie»” – mówił Ojciec Święty.

Reklama

W dzisiejszym czytaniu mszalnym św. Paweł chce nas wprowadzić w głębię tajemnicy Chrystusa – podkreślił papież. „«Jestem dobrym chrześcijaninem, chodzę w niedzielę na Mszę, pełnię uczynki miłosierdzia, odmawiam modlitwy, dobrze wychowuję swoje dzieci». To bardzo dobrze. Jednak postawię ci pytanie: «Robisz to wszystko, ale czy wszedłeś w tajemnicę Jezusa Chrystusa?». W to, czego nie możesz sam mieć pod kontrolą. Prośmy św. Pawła, prawdziwego świadka, kogoś, kto spotkał Jezusa Chrystusa, kto pozwolił Mu, żeby On się z nim spotkał i kto sam wszedł w tajemnicę Jezusa Chrystusa – prośmy jego, Pawła, aby dał nam łaskę wejścia w tajemnicę Jezusa Chrystusa, który nas umiłował, wydał siebie samego na śmierć za nas, który usprawiedliwił nas przed Bogiem, przebaczył nam wszystkie grzechy, także korzenie grzechu: [aby dał nam łaskę] wejścia w tajemnicę Pana” – powiedział Franciszek.

Kończąc homilię Ojciec Święty zachęcił, by patrzeć na Ukrzyżowanego, który jest „ikoną największej tajemnicy stworzenia”: „Chrystus ukrzyżowany to centrum historii, centrum mojego życia”.

Tagi:
Franciszek

Papież do rumuńskich sierot

2018-02-20 17:21

RV / Watykan (KAI)

Na wiele pytań jedynie Bóg może udzielić odpowiedzi. My możemy tylko patrzeć, słuchać, cierpieć i płakać - powiedział papież Franciszek na rozpoczęcie spotkania z rumuńskimi dziećmi przebywającymi w sierocińcach. 30-osobowa grupa dzieci i młodzieży 4 stycznia wzięła udział w audiencji, podczas której Ojciec Święty odpowiedział na sześć przygotowanych przez nich pytań. Ich treść watykańskie biuro prasowe opublikowało wczoraj.

Mazur/episkopat.pl

„Dlaczego moja mama mnie porzuciła, czy to moja wina? Dlaczego, mimo że po latach ją odnalazłem, ona nadal mnie nie akceptuje? - zapytał 21-latek. Ojciec Święty przyznał, iż w czasie tego pytania z jego oczu popłynęły łzy. Zapewnił chłopca o miłości, jaką z pewnością darzy go matka, ale nie umie jej jednak z wielu powodów okazać.

Papież podkreślił, że to nie jest kwestia winy, ale ogromnej słabości dorosłych, spowodowanej niejednokrotnie wielkim ubóstwem i wieloma innymi niesprawiedliwościami społecznymi, które przygniatają małych i biednych, a także ubóstwem duchowym. Duchowe ubóstwo zatwardza serca i prowadzi do tego, co wydaje się niemożliwe, do porzucenia własnego dziecka przez matkę. To owoc ubóstwa materialnego i duchowego, owoc złego, nieludzkiego systemu społecznego, które nie pozwala odnaleźć właściwej drogi.

Mówiąc o słabości i wrażliwości Franciszek, starał się również odpowiedzieć na pytanie dotyczące porzucania przez rodziców chorych dzieci.

Zauważył, że niektórzy dorośli nie mają wystarczającej siły, aby pokonać swoją słabość. To kobiety i mężczyźni z ich limitami, grzechami i niemocą, które w sobie noszą i być może nie mieli wystarczająco szczęścia i sami nie otrzymali pomocy, kiedy byli mali. „Z tymi słabościami idą dalej przez życie – mówił papież, gdyż nie znaleźli bliskiej osoby, która wzięłaby ich za rękę i nauczyła wzrastać i być silnymi, aby móc przezwyciężyć te słabości”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kamil skacze, Biskup zaciska „Zdrowaś”

2018-02-14 10:25

Bp Józef Zawitkowski
Niedziela Ogólnopolska 7/2018, str. 29

Bożena Sztajner

Szanowny Pan

Kamil Stoch

Panie Kamilu!

Ma Pan tysiące listów i pewnie ich nie czyta. Ja muszę napisać, bo serce kołacze i spać nie daje. Świat Pana podziwia. Klaszcze i chce więcej. Ja się chwalę. Gdy Pan pod niebem, tam, wysoko, leci, ja zaciskam „Zdrowaś”.

Dziś, w święto Matki Boskiej Gromnicznej, czytam w styczniowym numerze „WPiS-u”:

„ – Przed oddaniem skoku zawsze się Pan żegna...

– Robię tak zawsze, od małego.

Skoki dedykuję Panu Bogu.

Jemu zawdzięczam wszystko.

I dostałem dwa złote medale.

Pan Bóg jest bardzo hojny.

– Jakie jest Pana ulubione miejsce na świecie?

– Dom”.

Tu skończyłem czytanie, bo oczy się spociły, a łezki spadały na kredowy papier „WPiS-u” – kap... kap! Dotąd tylko Cię podziwiałem, jak innych. Teraz Cię kocham, bo Twoje przeżegnanie znaczy więcej niż moich siedem kazań.

Ucałuj ręce Twoich Rodziców. Jak Oni pięknie Cię wychowali. Ucałuj Ewę!

Kamil, ale Ty masz gust. Kamil, leć wysoko, daleko i jeszcze dalej.

Podziwiam, gratuluję i życzę: Szczęść Boże!

Łowicz, 2 lutego 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w filmie „Klecha”

2018-02-20 20:56

rm / Radom / KAI

Mirosław Baka zagra postać ks. Romana Kotlarza w powstającym filmie fabularnym „Klecha”. Wcześniej w tej roli występował Ireneusz Czop, który musiał opuścić plan filmowy. Premiera obrazu zaplanowana została na 17 października 2018 roku, w 90. rocznicę urodzin niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu i jednocześnie dzień po 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyła na Stolicę Piotrową.

Sławek/pl.wikipedia.org

Realizowane zdjęcia dotyczą wydarzeń z protestu Radomskich Robotników w czerwcu 1976 r. Jednym z bohaterów tego zrywu był ks. Roman Kotlarz, który był prześladowany przez Służbę Bezpieczeństwa i zmarł na skutek pobicia przez "nieznanych sprawców".Mirosław Baka przyznał, że pierwszy raz zagra księdza przed kamerą. - Wychowywałem się w rodzinie katolickiej.

Cała moja młodość to było bycie ministrantem. A więc wiele chwil spędziłem przy ołtarzu. Poznałem wielu księży w swoim życiu. To obserwacje, które zapamiętałem. Nie jest trudno zagrać księdza, ale trudne jest zagrać tego konkretnego księdza, wspaniałego człowieka, jakim był Roman Kotlarz – mówił gość Radia Plus Radom.Według niego ks. Kotlarz to postać nietuzinkowa. - Ten człowiek w sutannie był kimś, kto wyprzedził w czasie ks. Jerzego Popiełuszkę. Już w latach 70. ubiegłego wieku ks. Kotlarz stawał w obronie robotników. Trzeba tu również wspomnieć jego batalię ze Służbą Bezpieczeństwa. Oni nie przebierali w środkach. W tym filmie musimy tchnąć jak najwięcej życia i prawdy. Szersza widownia zasługuje, by poznać ks. Kotlarza – przekonywał Mirosław Baka.Przed aktorem jest zagranie roli w największej scenie z udziałem tysiąca statystów. Będzie to moment błogosławienia protestujących robotników przez ks. Romana Kotlarza ze schodów kościoła św. Trójcy w Radomiu. - Najważniejsze to wejść w skórę mojego bohatera – mówi aktor.Mirosław Baka jest kojarzony głównie z ról tzw. czarnych charakterów.

- Tym bardziej rola ks. Romana Kotlarza będzie dla mnie wyzwaniem. Jest ciekawa dla mnie jako aktora - przyznał. Reżyser filmu Jacek Gwizdała przyznał, że Mirosław Baka był jego pierwszym wyborem. - Spotkaliśmy się w marcu ubiegłego roku. Scenariusz filmu bardzo mu się spodobał. Okazało się, że miał zaplanowany duży serial i nie mógł wziąć udziału w naszym przedsięwzięciu. Cieszę się, że mogłem wrócić do Mirosława Baki. Mam nadzieję, że będzie to dobry ruch dla naszego filmu. Z kolei Ireneusz Czop musiał wrócić do wcześniejszych zobowiązań filmowych. Gra bowiem w filmie o polskich himalaistach. Po prostu nałożyły się terminy realizacji zdjęć do obu filmów – wyjaśnił reżyser „Klechy”.

Kuria Diecezji Radomskiej jest koproducentem filmu, który powstaje na bazie scenariusza autorstwa Wojciecha Pestki. W ostatnich tygodniach Polski Instytut Sztuki Filmowej podjął decyzję, ze przekaże 2 mln złotych na realizację filmu.Ks. Roman Kotlarz w chwili śmierci miał 47 lat. Był inwigilowany przez ówczesne władze. W dniu protestu, 25 czerwca 1976 r., pobłogosławił idących w proteście. Był potem nachodzony i dotkliwie bity przez tzw. „nieznanych sprawców” na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Kapłan zmarł 18 sierpnia 1976 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem