Reklama

Papież: co chrześcijaństwo może wnieść w przyszłość Europy?

2017-10-28 20:31

st, pb (KAI) / Watykan / KAI

www.facebook.com/elpapacol

Osoba i wspólnota są fundamentami Europy, do której budowania jako chrześcijanie chcemy i możemy wnieść swój wkład. Cegły tego budynku nazywają się: dialog, integracja, solidarność, rozwój i pokój Mówił o tym papież Franciszek przyjmując 28 października w Watykanie uczestników kongresu „Przemyśleć na nowo Europę. Chrześcijański wkład w przyszłość projektu europejskiego”, zorganizowanego Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE).

- Mówienie o chrześcijańskim wkładzie w przyszłość kontynentu oznacza przede wszystkim zastanowienie się nad naszym zadaniem jako chrześcijan dzisiaj, na tych terenach tak bogato ukształtowanych przez wiarę na przestrzeni wieków. Jaka jest nasza odpowiedzialność w czasie, gdy oblicze Europy jest coraz bardziej naznaczone pluralizmem kultur i religii, podczas gdy wielu postrzega chrześcijaństwo jako element przeszłości dalekiej i obcej? - zastanawiał się papież.

Przywołał opinię św. Benedykta, dla którego człowiek „nie jest już tylko civis, obywatelem obdarzonym przywilejami, które należy konsumować w bezczynności; nie jest już miles, walecznym sługą aktualnej władzy; a przede wszystkim nie jest już servus, towarem handlowym przeznaczonym wyłącznie do pracy i znoju”. Jest natomiast osobą stworzoną na obraz Boga.

- Pierwszy, a być może największy wkład, jaki chrześcijanie mogą wnieść w dzisiejszą Europę, to przypomnieć jej, że nie jest ona zbiorem liczb i instytucji, ale składa się z osób. Niestety, często zauważamy, jak wiele debat łatwo sprowadza się do dyskusji o cyfrach. Nie ma obywateli, są głosy. Nie ma imigrantów, są kwoty. Nie ma robotników, są wskaźniki ekonomiczne. Nie ma ubogich, ale istnieją progi ubóstwa. W ten sposób konkrety osoby ludzkiej zostają sprowadzone do abstrakcyjnej zasady, wygodniejszej i bardziej uspokajającej - stwierdził Franciszek.

Reklama

Wskazał, że uznanie drugiego człowieka za osobę „oznacza docenienie tego, co mnie z nim łączy”, gdyż „bycie osobami łączy nas z innymi, czyni nas wspólnotą. Dlatego drugim wkładem, jaki chrześcijanie mogą wnieść w przyszłość Europy jest „odkrycie poczucia przynależności do wspólnoty”.

- Nie przypadkiem ojcowie założyciele projektu europejskiego wybrali właśnie to słowo, aby określić nowy tworzący się podmiot polityczny. Wspólnota jest największym antidotum na indywidualizmy charakteryzujące naszą epokę, na tę powszechną dziś na Zachodzie skłonność do pojmowania siebie i życia w samotności. Nieporozumieniem jest takie pojęcie wolności, gdy interpretuje się ją tak, jakby była ona niemal obowiązkiem bycia samotnymi, uwolnionymi od jakiegokolwiek powiązania, w następstwie czego zostało zbudowane społeczeństwo wykorzenione, pozbawione poczucia przynależności i dziedziczenia - tłumaczył papież.

Chrześcijanie „uznają, że ich tożsamość jest przede wszystkim relacyjna”. Taka sama „relacja powinna mieć miejsce w dziedzinie stosunków międzyludzkich i społeczeństwa obywatelskiego”. Wspólnotę zaś odkrywa się najpierw w rodzinie, w której „umacniana jest różnorodność, a jednocześnie jest ona ujęta w jedności”. Rodzina jest „harmonijnym związkiem różnic między mężczyzną a kobietą”, tym bardziej prawdziwym i głębokim, im bardziej jest zdolny do otwarcia się na życie i na innych. - Podobnie, wspólnota cywilna jest żywa, jeśli potrafi być otwarta, jeśli umie przyjąć różnorodności i talenty każdego a jednocześnie jeśli potrafi rodzić nowe życie, a także rozwój, miejsca pracy, innowację i kulturę - mówił Franciszek.

Posumował, że osoba i wspólnota są „fundamentami Europy, do której budowania jako chrześcijanie chcemy i możemy wnieść swój wkład. Cegły tego budynku nazywają się: dialog, integracja, solidarność, rozwój i pokój”.

Odnosząc się do dialogu, Ojciec Święty wezwał do „budowania takiej Europy, w której można się spotkać i konfrontować na wszystkich poziomach”. Przypomniał, że na starożytnej agorze dokonywano nie tylko wymiany gospodarczej, ale była ona także newralgicznym centrum polityki, w którym wypracowywano prawa dla dobra wszystkich; miejscem, „do którego przylegała świątynia, tak aby wymiarowi horyzontalnemu życia codziennego nie brakowało oddechu transcendentnego, który sprawia, że można spojrzeć poza to, co przemijające, ulotne, i tymczasowe”.

Papież wskazał na pozytywną i konstruktywną rolę, jaką religia odgrywa w budowie społeczeństwa, np. poprzez dialog międzyreligijny ułatwiający wzajemne poznanie między chrześcijanami a muzułmanami w Europie. - Niestety, pewne uprzedzenia laicystyczne, będące nadal w modzie, nie są w stanie dostrzec pozytywnej dla społeczeństwa wartości roli publicznej i obiektywnej religii, preferując spychanie jej do sfery wyłącznie prywatnej i uczuciowej. W ten sposób zostaje ustanawiana również dominacja pewnej poprawności ideowej dość rozpowszechnionej na forach międzynarodowych, dostrzegającej w potwierdzeniu pewnej tożsamości religijnej zagrożenie dla siebie i swojej hegemonii, doprowadzając w ten sposób do sprzyjania sztucznemu przeciwstawianiu sobie prawa do wolności religijnej innym prawom podstawowym - analizował Franciszek.

Tymczasem ułatwianie dialogu „jest podstawowym obowiązkiem polityki”. - Niestety nazbyt często widzimy jak przekształca się ona raczej w miejsce starcia między siłami przeciwnymi. Głos dialogu zostaje zastąpiony krzykami roszczeń. Z wielu stron dobiegają głosy, że dobro wspólne nie jest już głównym celem, do którego się dąży, a tę obojętność dostrzega wielu obywateli. W ten sposób w wielu krajach znajdują podatny grunt formacje ekstremistyczne i populistyczne, które z protestu czynią istotę swego przesłania politycznego, nie oferując jednak alternatywy konstruktywnego projektu politycznego. Dialog jest zastępowany jałową konfrontacją, która może zagrażać także współżyciu społecznemu lub hegemonią władzy politycznej, która krępuje i uniemożliwia prawdziwe życie demokratyczne. W jednym przypadku niszczone są mosty, a w drugim budowane są mury - stwierdził papież.

Podkreślił, że chrześcijanie są powołani do ułatwiania dialogu politycznego, zwłaszcza tam, gdzie jest on zagrożony, a zdaje się dominować konflikt. Chrześcijanie są powołani do przywrócenia godności polityce rozumianej jako najwznioślejsza służba dla dobra wspólnego, a nie jako przejmowanie władzy”.

Mówiąc o integracji, Franciszek zaznaczył, że polega ona na docenianiu różnic i przyjmowaniu ich jako wspólnego i ubogacającego dziedzictwa. W tej perspektywie „imigranci stanowią bardziej bogactwo niż obciążenie”. - Chrześcijanie są powołani do poważnego rozważania stwierdzenia Jezusa: „byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie”. Zwłaszcza w obliczu dramatu uchodźców i wysiedleńców nie możemy zapominać, że stajemy przed ludźmi, którzy nie mogą być wybierani lub odrzucani, jak się nam podoba, zgodnie z logiką polityczną, gospodarczą czy nawet religijną - przestrzegł Ojciec Święty.

Przyznał zarazem, że obowiązkiem władz jest zarządzanie kwestią migracji za pomocą cnoty roztropności, biorąc pod uwagę „zarówno potrzebę otwartego serca, jak i możliwości pełnej integracji osób, które przyjeżdżają do kraju, na poziomie społecznym, gospodarczym i politycznym”. - Nie można sobie wyobrazić, aby zjawisko migracyjne mogło być procesem masowym i bez żadnych zasad, ale nie można też wznosić murów obojętności i strachu. Natomiast sami imigranci nie mogą przeoczyć poważnego obowiązku znajomości, poszanowania, a także przyswajania sobie kultury i tradycji narodu, który ich przyjmuje - podkreślił papież.

Wezwał do budowania przestrzeni solidarności, „bycie wspólnotą oznacza bowiem, że wspieramy się nawzajem, a zatem, że nie tylko nieliczni muszą nosić ciężary i ponosić nadzwyczajne ofiary, podczas gdy inni pozostają obwarowani w obronie uprzywilejowanych pozycji”. - Unia Europejska, która stając w obliczu swych kryzysów, nie odkryłaby poczucia, że jest jedną wspólnotą, wspierającą się i pomagającą sobie - a nie zbiorem małych grup interesów - straciłaby nie tylko jedno z najważniejszych wyzwań swej historii, ale także jedną z największych szans dla swej przyszłości - zauważył Franciszek.

Solidarność „wraz z inną podstawową zasadą, jaką jest pomocniczość”, obejmuje nie tylko relacje między państwami i regionami Europy, lecz także „otoczenie troską najsłabszych członków społeczeństwa, ubogich, odrzuconych przez systemy ekonomiczne i społeczne, począwszy od osób starszych i bezrobotnych”. Wymaga również „odbudowy wzajemnej współpracy i wzajemnego wsparcia między pokoleniami”.

- Począwszy od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku ma miejsce bezprecedensowy konflikt pokoleń. Przekazując nowym pokoleniom ideały, które uczyniły Europę wielką, można powiedzieć przesadnie, że zamiast tradycji obrano zdradę. Po odrzuceniu tego, co pochodziło od ojców, nastąpił zatem czas dramatycznej bezpłodności. Nie tylko dlatego, że w Europie rodzi się mało dzieci a zbyt wielu jest tych, którzy zostali pozbawieni prawa, by się urodzić, ale również dlatego, że okazało się, iż jesteśmy niezdolni do przekazania ludziom młodym narzędzi materialnych i kulturowych, by stawić czoło przyszłości. Europa przeżywa pewien deficyt pamięci. Powrót do bycia wspólnotą solidarną oznacza ponowne odkrycie wartości swej przeszłości, aby ubogacić swoją teraźniejszość i przekazać potomstwu przyszłość nadziei - stwierdził Ojciec Święty.

Wskazał, że „Europa, która odkrywa siebie jako wspólnotę, z pewnością będzie źródłem rozwoju dla siebie i dla całego świata”. Do rozwoju przyczynia się praca. Oferowanie szansy zatrudnienia i godnych warunków pracy jest „najlepszym antidotum” na „bezduszną globalizację, która zwracając większą uwagę na zyski niż osoby, stworzyła szerokie obszary ubóstwa, bezrobocie, wyzysk i niezadowolenie społeczne”.

Papież zauważył przy tym, że często unika się dziś „pracy w sektorach niegdyś kluczowych, ponieważ uznawano je za męczące i nisko płatne, zapominając, jak bardzo są niezbędne dla rozwoju człowieka”. - Co by z nami się stało, bez zaangażowania osób, które swoją pracą wnoszą wkład w nasze codzienne pożywienie? Co stałoby się z nami bez cierpliwej i pomysłowej pracy osób szyjących ubrania, które nosimy lub budujących domy, w których mieszkamy? Wiele zawodów dziś uważanych za drugorzędne, ma znaczenie podstawowe. Są one fundamentalne z punktu widzenia społecznego, ale przede wszystkim z powodu satysfakcji, jaką otrzymują pracownicy, że mogą być użytecznymi dla siebie i dla innych poprzez swe codzienne zaangażowanie - powiedział Franciszek.

Podkreślił, że „zaangażowanie chrześcijan w Europie musi stanowić obietnicę pokoju”. Taka była „główna myśl, która ożywiała sygnatariuszy Traktatów Rzymskich” przed 60 laty. - Po dwóch wojnach światowych i okrucieństwach narodów przeciwko narodom nadszedł czas, aby uznać prawo do pokoju. Jednak także dzisiaj widzimy, że pokój jest dobrem kruchym, a mentalność partykularna i nacjonalistyczna zagraża zniweczeniu odważnych marzeń założycieli Europy - stwierdził Ojciec Święty.

Jednak budowanie pokoju to nie tylko „unikanie napięć wewnętrznych, działanie na rzecz położenia kresu licznym konfliktom, które wykrwawiają świat lub przyniesienie ulgi tym, którzy cierpią”. Potrzebna jest jeszcze kultura pokoju, która wymaga „umiłowania prawdy, bez której nie mogą istnieć autentyczne ludzkie relacje oraz dążenia do sprawiedliwości, bez której ucisk jest normą panującą każdej wspólnoty”.

- Pokój wymaga również kreatywności. Unia Europejska dochowa wierności swojemu zaangażowaniu na rzecz pokoju na tyle, na ile nie utraci nadziei i będzie umiała się odnowić, aby odpowiedzieć na potrzeby i oczekiwania swoich obywateli. Przed stu laty, właśnie w tych dniach rozpoczęła się bitwa o Caporetto, jedna z najbardziej dramatycznych bitew I wojny światowej. Była punktem kulminacyjnym wojny na wyniszczenie, jaką była pierwsza wojna światowa, która miała smutny prymat w krwawym żniwie niezliczonych ofiar w obliczu żałosnych dokonań. Z tego wydarzenia nauczmy się, że jeśli okopiemy się na swoich pozycjach, to w końcu polegniemy. Nie jest to więc czas na budowanie okopów, ale czas na odwagę, by działać na rzecz pełnej realizacji marzenia ojców założycieli zjednoczonej i zgodnej Europy, wspólnoty narodów pragnących dzielić razem przyszłość rozwoju i pokoju - zachęcił Franciszek.

Na zakończenie stwierdził, że chrześcijanie są wezwani, aby „dać na nowo Europie duszę i rozbudzić w niej na nowo sumienie”. Z wiary bowiem „wypływa zawsze nadzieja radosna, zdolna do przemiany świata”.

Tagi:
Europa Franciszek

Parasol dla Europy

2018-12-11 12:41

Ks. Ireneusz Skubiś, Honorowy Redaktor Naczelny „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 50/2018, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. inf. Ireneusz Skubiś – ciagle obecny w rzeczywistości Kościoła i Ojczyzny

Z radością zauważamy, że Europa się budzi i dostrzega, iż ma chrześcijańskie korzenie. Budzenie chrześcijańskiej świadomości jest ważne, światowa masoneria i dobrze zorganizowani ateiści podjęli bowiem zdecydowaną wojnę z Kościołem. I nie jest to sprawa ostatnich lat, lecz zwłaszcza końca XIX i początku XX wieku. Zachodni filozofowie, szczególnie niemieccy, dali wówczas intelektualny podkład do nikczemności, które spotkały ludzkość XX wieku. To ateizmy bolszewicki i nazistowski poprowadziły miliony ludzi do gułagów i obozów koncentracyjnych. Ale mieszkańcy Europy i świata jakoś tego nie zauważają, a ateiści chcą dziś znowu zaproponować człowiekowi już XXI wieku sposób życia bez norm moralnych i etycznych, wpływają na decyzje polityczne i wprowadzają społeczeństwa Europy i świata na tory relatywizmu moralnego i obyczajowego. W sposób przewrotny promuje się szczytne hasła, rozumiane jako coś bardzo nowoczesnego. Tym sposobem rodzi się nowa forma zniewolenia człowieka, spowodowanego nie tylko nałogami, ale zniewolenia partyjnego i wodzowskiego.

Dlatego trzeba jak najszybciej wrócić do idei wolności, którą proponuje nam Chrystus, do której „nas wyswobadza” – jak mówi św. Paweł (por. Ga 5, 1). Jest to droga człowieka – dziecka Bożego – wolnego przede wszystkim od zła i grzechu, który zniewala. Przypomnijmy tu tak licznych męczenników, którzy byli zdolni w sposób wolny dawać świadectwo prawdzie. Demonstracja wolności to demonstracja nade wszystko wolności wewnętrznej. I jeżeli mówimy dziś, że współczesna Europa nie ma elit, to znaczy, że nie ma ona ludzi naprawdę wolnych, niezależnych intelektualnie i moralnie. Bo wielkość człowieka polega nie tylko na intelekcie, ale i na prawdziwej wolności wewnętrznej. Bardzo pragniemy Europy ludzi wolnych, czyli wielkich. Tylko tacy mogą kształtować nowe oblicze kontynentu. To nie może się stać na zasadzie przypadku.

Św. Jan Paweł II liczył na ludzi wolnych, tzn. ukształtowanych przez samego Chrystusa.

Dziś należy przygotować elity dla poszczególnych europejskich krajów. Trzeba uświadomić Europejczykom, że dzieje Europy zasadzają się na Ewangelii i nauczaniu Jezusa Chrystusa. To jest coś bardzo oczywistego i normalnego. Sam zaś Ruch „Europa Christi” nie ma żadnych aspiracji politycznych i nie chce uczestniczyć jako taki w tworzeniu jakiejkolwiek partii.

Musimy wiedzieć, że droga moralności chrześcijańskiej jest jedyną drogą prawdziwego rozwoju. Dekalog obowiązuje „semper et pro semper” – zawsze i na zawsze – on jest dziełem Boga. Jeżeli więc ktoś chce być chrześcijaninem, musi zachowywać Dekalog.

Tu nie ma dyspensy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niedziela radości

Damian Kwiatkowski

BOŻENA SZTAJNER

Gaudete – to łacińska nazwa trzeciej niedzieli Adwentu, pochodząca od pierwszego słowa antyfony rozpoczynającej tego dnia Liturgię Eucharystyczną. Słowo to pochodzi od łacińskiego czasownika „gaudere” i jest wezwaniem do radości: Radujcie się ! Jej przyczyną ma być odnowienie świadomości, że Bóg jest blisko nas, że jest z nami, że stał się naszym bratem. Tego dnia w liturgii używa się szat koloru różowego (stosuje się je jeszcze tylko w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, tzw. niedzielę laetare). Papież Paweł VI w 1975 r. w adhortacji apostolskiej „Gaudete in Domino” (O radości chrześcijańskiej) pisał: „Należy rozwijać w sobie umiejętność radowania, cieszenia się, korzystania z wielorakich radości ludzkich, jakich Bóg Stwórca użycza nam na tę doczesną pielgrzymkę”. Jeszcze bardziej będziemy się radować, gdy odkryjemy prawdę o tym, że Chrystus wciąż do nas przychodzi. Wtedy przepełni nas radość płynąca ze świadomości, że stoi On także u podwoi naszego serca i kołacze. Otwórzmy na oścież drzwi Chrystusowi. Najważniejsze rozgrywa się przecież w głębinach naszego serca. Może ono stać się Betlejem, gdzie zamieszka Emmanuel – Bóg z nami. Znajdźmy w tę niedzielę chwilę czasu, by Go ugościć. Papież Jan XXIII powiedział, że do Nieba nie wpuszczają ponuraków, tylko ludzi, którzy umieją się cieszyć. Oby nie okazało się, że nie nadajemy się do Nieba, ponieważ nie umiemy się cieszyć, bo zapomnieliśmy, jak to się robi. Usłyszmy więc to dzisiejsze wezwanie Kościoła: Bądź radosny! Nie zamykaj się w samotności i smutku. Jezus jest z Tobą!

Adwent przygodnie napotkanemu katolikowi niejednokrotnie kojarzy się tylko i wyłącznie z okresem przed Bożym Narodzeniem, jako czas przygotowania do świąt. Niekiedy też, niestety, bywa on postrzegany jako okres swoistej pokuty i postu, co jest jak najbardziej błędnym przeświadczeniem.
Ogólnie możemy powiedzieć, że Adwent jest czasem pobożnego i radosnego oczekiwania na pojawienie się Jezusa Syna Bożego. Obecnie przeżywamy jego trzecią niedzielę, w której manifestujemy naszą radość z bliskości Pana. Już bowiem w pierwszej antyfonie mszalnej Kościół dziś ogłasza: „Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! Pan jest blisko” (Flp 4, 4n). Po łacinie zawołanie to zaczyna się słowami: „Gaudete in Domino”. Dlatego często obecną niedzielę nazywamy „niedzielą gaudete”, czyli po prostu „niedzielą radości”.
Istnieje jeszcze jedna, dość intrygująca, nazwa tej niedzieli. Bywa ona bowiem nazywana „niedzielą różową”. Określenie to wywodzi się od koloru szat liturgicznych przewidzianych na ten dzień. Otóż, jest to właśnie kolor różowy. W całym roku liturgicznym stosuje się go tylko dwa razy (poza niedzielą gaudete, używa się go w tzw. niedzielę laetare, którą jest czwarta niedziela Wielkiego Postu).
W Adwencie szaty liturgiczne mają zazwyczaj kolor fioletowy, który w jasnym świetle wydaje się przybierać barwę różową. Dobór koloru wynika z jego skojarzenia z widokiem nieba o świcie. Wyobraża on blask przyjścia Jezusa Chrystusa w tajemnicy Bożego Narodzenia. Przychodzący Zbawiciel jest bowiem dla nas Światłością, podobnie jak wschodzące Słońce. Właśnie tego typu porównanie odnajdujemy np. w tzw. Pieśni Zachariasza: „nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają” (Łk 1, 78n).
Wspólnota kościelna rozumie znaczenie wyjątkowego charakteru Adwentu jako czasu przygotowania do przyjęcia prawdy o Wcieleniu Boga. Dlatego też umieszcza ona adwentowe niedziele wysoko w tabeli pierwszeństwa dni liturgicznych. Oznacza to, że nie wolno nam zrezygnować z celebrowania „niedzieli gaudete” na rzecz np. parafialnych uroczystości odpustowych. Radość płynąca ze zbliżających się świąt nie wynika z emocjonalnych uniesień, lecz bierze się z autentycznych religijnych przeżyć. Sam Adwent zaś ukazuje nam prawdziwą radość bycia chrześcijaninem, który oczekuje pojawienia się swojego jedynego Pana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Kościół częstochowski wzbogacił się o 124 lektorów

2018-12-16 21:29

Kleryk Zbigniew Wojtysek

Beata Pieczykura/Niedziela
Nowi lektorzy

III niedziela Adwentu to niedziela radości, bo święta Bożego Narodzenia są coraz bliżej. W tym roku dla naszej archidiecezji była to „podwójna radość”. Właśnie 16 grudnia Kościół Częstochowski wzbogacił się o 124 lektorów. Uroczystej Mszy św. abp Wacław Depo w kościele seminaryjnym przy ul. Barbary 41.

Ową radość tak odczuwał Kuba – jeden z nowo pobłogosławionych lektorów: „Do świąt Bożego Narodzenia jeszcze ponad tydzień, ale my już teraz bardzo mocno czujemy bliskość Jezusa. Szczególnie spotkaliśmy go dzisiaj. Powiedział nam, że nas kocha i dał nam szczególne zadanie: być Jego świadkiem i głosić Jego Słowo”.

Zobacz zdjęcia: Nowi lektorzy

Ks. abp Wacław Depo, zwracając się do lektorów podczas homilii, mówił: „Jesteście Bogu potrzebni, żeby Chrystus przez was mówił do ludzi, żeby ludzie nie błądzili w ciemnościach, ale budowali swoje życie na prawdzie Bożej”. Na koniec rozważania dodał: „Proszę razem z Wami, aby Maryja, Matka Chrystusa i Matka Kościoła przybliżała Was każdego dnia do swojego Syna”.

W trakcie obrzędu Arcybiskup pytał: Czy chcesz pełnić funkcję lektora w zgromadzeniu liturgicznym, aby przez to służyć Kościołowi i przyczyniać się do jego wzrostu? Czy chcesz gorliwie rozważać Słowo Boże i być świadkiem Chrystusa w codziennym życiu? Po każdym z pytań padło jednogłośne: „Chcę”. Tym jednym słowem stu dwudziestu czterech ministrantów wyraziło gotowość do bycia lektorami. Odpowiedzią na nią była modlitwa błogosławieństwa oraz znak otrzymania z rąk Arcybiskupa księgi Pisma Świętego. Wspólnej modlitwie towarzyszyli święci patroni ministrantów: Stanisław Kostka, Alojzy Gonzaga, Jan Berchmans, Dominik Savio, których relikwie, znajdujące się tego dnia w kościele seminaryjnym, „spoglądały” na nowych lektorów.

Uroczysta Eucharystia była zwieńczeniem rekolekcji, które kandydaci na lektorów przeżyli w Archidiecezjalnym Centrum Duchowości w Olsztynie. Jak je spędzili? Paweł - tak relacjonuje ten czas: „Rekolekcje pokazały mi, że najważniejsze w byciu lektorem jest być blisko Jezusa. Uświadomiłem sobie, że Jezus potrzebuje mnie i mojego głosu, aby inni mogli o Nim usłyszeć”. Lektorów do przyjęcia tak ważnej funkcji w zgromadzeniu liturgicznym przygotowali podczas ćwiczeń duchowych ks. Paweł Wróbel i ks. Michał Zimny – diecezjalni duszpasterze ministrantów. Pomagali im w tej posłudze również klerycy z naszego seminarium.

Ks. Paweł Wróbel zapytany o podsumowanie dwóch turnusów rekolekcji (poprzedni odbył się w dniach 30 listopada - 2 grudnia), których owocem jest łącznie 245 nowych lektorów powiedział: „Był to wspaniały czas, w trakcie którego wielu młodych mężczyzn na wezwanie Jezusa odpowiedziało „Tak”. Dziękuję wszystkim księżom, którzy prowadzili kursy lektorskie w poszczególnych dekanatach oraz duszpasterzom, troszczącym się o lektorów, aby mogli uczestniczyć w rekolekcjach. Jestem też wdzięczny rodzicom za ich pomoc i wsparcie dla swoich synów. Nade wszystko dziękuję lektorom: to dzięki Wam Słowo Boże będzie rozbrzmiewać w kościołach naszej archidiecezji”.

Rekolekcje dla kandydatów tej grupy (dla dekanatów: koziegłowski, myszkowski, blachowieński, mykanowski, porajski, truskolaski, brzeźnicki, gorzkowicki, kodrąbski, pajęczański, św. Lamberta w Radomsku, Najświętszego Serca Pana Jezusa w Radomsku, rozprzański, sulmierzycki, krzepicki, mokrski, osjakowski, Najświętszej Maryi Panny Pocieszenia w Wieluniu, św. Wojciecha w Wieluniu i praszkowski) odbyły się w dniach 14-16 grudnia. Prowadzili je ks. Paweł Wróbel i Michał Zimny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem