Reklama

Od Halloween do opętania - rozmowa z egzorcystą

2017-10-31 06:54

pgo / Warszawa / KAI

fiddle Pics/Foter/CC BY

O drodze od zabawy w Halloween do opętania mówi w rozmowie z KAI ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta archidiecezji warszawskiej. - Uzależnienie od złego ducha zaczyna się od zainteresowania okultyzmem. Najłatwiej i najchętniej takie treści przejmują dzieci, bo są one dla nich atrakcyjne - stwierdza duchowny, odnosząc się do obchodzonego coraz częściej w Polsce zwyczaju przebierania się w stroje demonów, upiorów i czarownic.

PAULINA GODLEWSKA: – W krajach zachodnich świętowany jest w tym okresie Halloween. W Polsce dla dzieci również organizowane są bale przebierańców, podczas których wcielają się one w postaci m.in. duchów, diabłów i czarownic. Dlaczego takie praktyki są dla nich niebezpieczne?

KS. ANDRZEJ GREFKOWICZ: – Niebezpieczne są po pierwsze dlatego, że są kontynuacją praktyk pogańskich, czyli są powrotem do pogaństwa. Jeśli mówimy o powrocie do pogaństwa, to wracamy też do więzi duchowych, które nie są więziami z Bogiem. Poprzez praktyki pogańskie odstępujemy od chrześcijaństwa i tym samym uzależniamy się od złego ducha. Po drugie, praktyki Celtów przejęli sataniści i to oni celebrują noc z 31 października na 1 listopada. Przejęte od Celtów święto obchodzą z różnego rodzaju orgiami na cmentarzach czy ofiarami składanymi na grobach. Podejmując praktyki zabaw halloweenowych, wpisujemy się w szerszy zakres tego rodzaju aktywności. Możemy być też zasłoną dla celebracji satanistów, bo jeżeli wszyscy tak "świętują", to ich praktyki są trochę ukryte. Obchodząc Halloween, zaczynamy powoli wsiąkać w praktyki satanistyczne. Zanim człowiek się zorientuje, może już mocno ugrzęznąć w takiej zależności.

– Dla dzieci przebieranie się na Halloween nie jest zwykłą zabawą?

– Najłatwiej jest takie treści przejmować poprzez dzieci, one są najmniej krytyczne, najbardziej chłoną tego rodzaju praktyki, bo są one dla nich atrakcyjne. Dzieci się najprędzej uzależniają i nie orientują się, co tak naprawdę się dzieje. Ostrzegamy też nie tylko przed Halloween, ale też np. przed Harrym Potterem czy tego rodzaju bohaterami i magią. Dziecko bardzo szybko chłonie tych bohaterów, którzy czynią nadzwyczajne rzeczy, a potem chce robić to samo i dość szybko wchodzi w niepożądaną więź ze złym duchem. Dzieciom najłatwiej stracić granicę między tym, co jest zabawą, a tym, co już nie jest zabawą, tylko praktyką o charakterze duchowym.

– Czy po imprezach, które odbywają się w okolicach 31 października, zauważył ksiądz szczególny wzrost liczby osób, które są opętane?

– Trzeba zaznaczyć, że są różne formy zależności od złego ducha. Opętanie to szczyt, skrajne formy uzależnienia. Są też formy mniej zauważalne, niepozorne, np. nocne lęki, sny. Często mogą być one tłumaczone naturalnie i być reakcją na to, co ktoś oglądał czy wcześniej usłyszał. Ale mogą to nie być zwykłe epizody, które pochodzą z naturalnych konsekwencji wcześniejszych wydarzeń. Mogą to być już pierwsze formy dręczenia przez złego ducha. Wtedy do opętania jeszcze daleko, ale istnieje już zależność. Ci, wobec których podejmujemy egzorcyzmy, takich dni jak 31 październik boją się najbardziej. W tym dniu najboleśniej, najbardziej wracają różnego rodzaju dręczenia. Dotyczy to zarówno opętanych, jak i podążających już drogą ku uwolnieniu. To nie jest tak, że dzisiaj ktoś jest na zabawie halloweenowej, a jutro przychodzi do egzorcysty. Ta droga trwa nawet kilka lat i jest drogą stopniowego uzależnienia. Jest to szczególnie niebezpieczne, bo niezauważalne po pierwszym dniu, czy po pierwszej imprezie.

– Jakie są pierwsze formy dręczenia przez złego ducha?

– Trudno mówić o tym, jakie mogą być to formy. Czasami są to niepokoje nocne, będące po części jawą, a po części snem. Mogą to być również mocniejsze doświadczenia, np. ściąganie kołdry, kładzenie się "kogoś" na łóżku, czyjś oddech, wyczuwalna obecność. Na pewno pierwszym symptomem uzależnienia jest coraz większe zainteresowanie okultyzmem. Taki człowiek widzi też wiele propozycji, np. jogę czy sztuki walki, które są proponowane przez rzeczywistość złą duchowo.

– Jakie zatem praktyki spotykane w życiu codziennym i uważane za "normalne", mogą być niebezpieczne?

– Takich praktyk jest cała seria, to temat na dłuższy wykład. To są nawet dynie, które stawiamy przed domami z myślą, że "może będzie mnie chronić". Takie praktyki można wymieniać, zaczynając od różnych form spirytyzmu, poprzez całą gamę różnego rodzaju wróżb, astrologii i jasnowidztwa. Można do nich zaliczyć również niekonwencjonalne formy leczenia, które nie mają żadnego uzasadnienia w medycynie, a odnoszą sukcesy. Zaliczyć tu można też wchodzenie w różne praktyki związane z religiami wschodu. Ze strony tego człowieka jest to powolna, stopniowa apostazja. Wreszcie - formy satanizmu, nawet jeśli ktoś nie od razu wiąże się w świadomy sposób. Jeśli chodzi o Halloween, to zaliczyłbym to "święto" do bardziej drastycznych form stopniowego wchodzenia w satanizm.

– Kto się zgłasza do egzorcysty?

– Do nas zgłaszają się ci, którzy są zniewoleni, ale nie opętani. Ci, którzy doświadczają różnych form dręczenia, którym złe duchy utrudniają życie. Przychodzą też rodzice z małymi dziećmi, które są już zniewolone. Najczęściej są to sytuacje, w których to oni wcześniej związali się ze złym duchem. Przychodzą również ludzie starsi, niektórzy w bardzo zaawansowanym wieku. Jedyna prawidłowość, którą można zauważyć, jest taka, że zdecydowanie częściej po pomoc zgłaszają się kobiety. Trudno powiedzieć, czy jest to związane z ich większą wrażliwością czy z tym, że szybciej szukają pomocy niż panowie. Mężczyźni częściej chcą sobie sami poradzić, a może też trochę bardziej krytycznie funkcjonują i trudniej wchodzą we więzi duchowe i z Bogiem, i ze złymi duchami.

– Jak u małych dzieci rodzice rozpoznają, że jest ono zniewolone?

– Rodzice przychodzą wtedy, kiedy coś ich niepokoi w zachowaniu dzieci. Najczęściej są to nocne lęki, czasem agresywne reagowanie na święte rzeczy - medaliki czy krzyże. Przychodzą, gdy zaczynają mieć z dzieckiem wyraźne kłopoty wychowawcze.

– Czy w Warszawie egzorcyści mają dużo pracy?

– Tak. Jest nas czterech. W ciągu tygodnia mamy dyżury w poradni i podejmujemy modlitwy niezależnie od tych spotkań. Wszystkie nasze możliwości czasowe są wykorzystywane. Czasami bywa kolejka i na spotkanie z egzorcystą trzeba czekać.

Tagi:
wywiad okultyzm

Papież: bycie katechetą jest powołaniem, a nie zawodem

2018-09-22 20:04

vaticannews / Watykan (KAI)

Papież skierował specjalne przesłanie do uczestników międzynarodowego kongresu katechetów, który zorganizowała w Rzymie Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Franciszek wyjaśnia, co to znaczy być katechetą. To nie zawód, ale powołanie. Nie pracuje się jako katecheta, ale nim się jest, ponieważ angażuje to całe życie. Katecheta prowadzi na spotkanie z Jezusem poprzez słowa, konkretne życie oraz świadectwo.

"Często myślę o katechecie jako osobie, która pozostaje w służbie Słowa Bożego, ponieważ ono towarzyszy mu codziennie stając się pokarmem, którym dzieli się z innymi w sposób skuteczny i wiarygodny. Katecheta zdaje sobie sprawę, że to Słowo jest żywe, ponieważ stanowi zasadę wiary Kościoła. Katecheza nie jest jedną z lekcji; katecheza jest komunikowaniem doświadczenia oraz świadectwem wiary, które zapala serca, ponieważ budzi pragnienie spotkania z Chrystusem. Ten przekaz na różne sposoby i poprzez rozmaite formy jest zawsze «pierwszym», który katecheta jest wezwany, aby realizować. Katecheza, która pragnie być owocna i pozostawać w harmonii z całością życia chrześcijańskiego żywotne soki czerpie z liturgii oraz z sakramentów. Jakże byłoby pożyteczne dla Kościoła, gdyby nasze katechizowanie pozwalało lepiej rozumieć oraz przeżywać obecność Chrystusa, który działa dla naszego zbawienia. Niech pomaga nam doświadczać piękna życia w jedności z tajemnicą Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego!”.

W spotkaniu bierze udział 1500 katechetów z 48 krajów. Przesłanie zostało przekazane w czasie, gdy Ojciec Święty znajdował się w podróży do krajów bałtyckich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bracia Kałużni służyli Bogu, ojczyźnie, bliźnim

2018-09-24 12:18

Zofia Białas

Niecodzienna uroczystość, w roku, kiedy Polska świętuje 100. rocznicę odzyskania niepodległości, odbyła się w kościele pw. Najświętszej Marii Panny w Szynkielowie. Do najważniejszej jej części, która miała miejsce na Sumie, przygotowywał wiernych swoim słowem, pochodzący z pobliskiej Klonowej, ks. dr Kazimierz Kurek. Uroczystość to odsłonięcie i poświęcenie tablicy pamiątkowej poświęconej braciom ks. Andrzejowi i koadiaturowi Józefowi Kałużnym – Salezjanom, ale jednocześnie modlitwa o nowe powołania kapłańskie i misyjne.

Na tą szczególną Eucharystię, celebrowaną przez czterech kapłanów, w tym trzech byłych misjonarzy pracujących na misjach w Zambii (ks. Tadeusz Niedziela z Warszawskiego Salezjańskiego Centrum Misyjnego, ks. Jacek Fryś, proboszcz parafii w Szynkielowie, ks. Zbigniew Trała) i pochodzący z pobliskiej Klonowej, ks. dr Kazimierz Kurek, inicjator i jeden z fundatorów tablicy przybyła najbliższa rodzina, dr Bożena Rabikowska, autorka strony graficznej tablicy i krótkich biogramów braci Kałużnych „Stąd nasz ród” oraz ubogacająca liturgię schola parafialna „Słowiki św. Franciszka z Asyżu”. Wszystkich przybyłych gości i wiernych powitał Jacek Sójka, członek rodziny z Szynkielowa.

Mszę św. poprzedziło wystąpienie Reginy Bednarek, jednej z siostrzenic braci Kałużnych, poświęcone historii rodziny i losom dwóch braci Kałużnych ze Zgromadzenia Salezjanów, opracowane na podstawie dokumentów i pamiątek rodzinnych.

Brat Józef Kałużny SDB urodził się 1 VII 1897 r. w rodzinie Franciszka i Marianny z Urbaniaków. W roku 1919 był żołnierzem 24 Pułku Piechoty. Był uczestnikiem wojny polsko – bolszewickiej odznaczonym medalem „Polska swemu obrońcy”. W 1921 roku zrezygnował z kariery wojskowej na rzecz pracy z młodzieżą i dziećmi w Towarzystwie Salezjańskim. Jako 27 – letni mężczyzna przybył do Czerwińska, gdzie w tutejszym klasztorze odbył rok duchowej formacji, by 3 IX 1926 roku przyjąć pierwsze śluby zakonne, po których przez Rzym wyjechał do Loreny w Brazylii (Inspektoria Sao Paulo) gdzie salezjanie prowadzili szkołę rolniczą (I misja salezjańska w Ameryce południowej powstała w XI 1875 roku w Patagonii, pierwszy Polak, Kaczmarczyk, pojawił się tu w 1889 roku, dziś Salezjanie pracują w 135 krajach, realizując idee ks. Jana Bosko, w Polsce pojawili się w 1898 r.). Był w niej instruktorem do 1941 roku. W roku 1942 został przeniesiony do Campinas, w tej samej Inspektorii, gdzie żył i pracował z młodzieżą do śmierci, w dniu 26 kwietnia 1987 r.

Ksiądz Andrzej Kałużny SDB, syn Franciszka i Marianny z Urbaniaków urodził się 13 IX 1889 r.. W latach 1914 – 1915 odbył nowicjat w Radnej. Święcenia kapłańskie przyjął w Krakowie, 15 III 1924 r. Na rewersie pamiątki świeceń kapłańskich – obrazie św. Stanisława Kostki – znajduje się napis: „Dzięki Ci Panie żeś mnie uczynił piastunem swoim, albowiem wszystko próżność oprócz miłowania Cię i służenia Tobie”. Pracował na Kresach, głównie w Wilnie, gdzie zmarł 24 X 1924 r. w wieku 40 lat.

Biografie braci Kałużnych w swoim słowie skierowanym do uczestników Eucharystii uzupełnił ks. Tadeusz Niedziela z Centralnego Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego. Przybliżył też współczesną działalność misyjną salezjanów, dziękując jednocześnie za piękny referat o rodzinie Kałużnych i pochodzących z niej Salezjanach, Reginie Bednarek.

Po Mszy św. najbliższa rodzina odsłoniła tablicę i złożyła pod nią kwiaty. Poświęcenia tablicy dokonał ks. Tadeusz Niedziela. Na tablicy widnieje napis:

Bogaci Miłością Domu Rodzinnego, Wybrali Drogę

Św. Jana Bosko i Pozostali We Wdzięcznej Pamięci

Ks. Andrzej Kałużny SDB

13.09.1889 – 24.10.1929

Duszpasterz Wilna i Kresów

Br. Józef Kałużny SDB

01.07.1897 -26.04.1987

Misjonarz w Brazylii/Campinas/

Braciom Salezjanom Urodzonym w Szynkielowie

Rodzina, Społeczność Szynkielowa,

Zgromadzenie Salezjańskie

A.D. 2018

Epilogiem uroczystości było zapalenie zniczy na grobach zmarłych członków rodzin Kałużnych i Sójków.

Zofia Białas

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem