Reklama

Jestem od poczęcia

Gniezno: Noc Świętych z udziałem Prymasa Polski

2017-11-01 13:22

bgk / Gniezno

Bernadeta Kruszyk
Chcemy pochylić się nad naszym chrześcijańskim dziedzictwem – mówi abp Wojciech Polak, prymas Polski

Święty Brat Albert Chmielowski był patronem i bohaterem XIII Nocy Świętych w Gnieźnie, w której wziął udział abp Wojciech Polak, Prymas Polski. Modlitewne czuwanie przy relikwiach świętych i błogosławionych odbyło się także w kilkunastu innych miastach archidiecezji gnieźnieńskiej.

Wybór założyciela zgromadzeń albertyńskich na patrona Nocy Świętych wpisał się w trwający właśnie rok św. Brata Alberta. Jego dzieło i najważniejsze przesłanie, aby kochać bliźniego swego jak siebie samego nie tylko w teorii, ale przede wszystkim w praktyce przypomnieli uczniowie gnieźnieńskiego Gimnazjum Stowarzyszenia „Rodzice Dzieciom”.

Uczniowie wystawili spektakl po Litanii do Wszystkich Świętych, podczas której, do ołtarza przyniesione zostały relikwie świętych i błogosławionych z gnieźnieńskich i okolicznych parafii. Wszyscy oni – jak przypomniał podczas czuwania Prymas Polski, abp Wojciech Polak – wskazują nam, że świętość nie jest zarezerwowana dla wybranych, ale jest dostępna nam wszystkim i wszyscy jesteśmy do niej powołani.

- To był święty codzienności – mówił metropolita gnieźnieński. Dodał, że Brat Albert Chmielowski osiągnął świętość wybierając niełatwą drogę służenia najuboższym, niechcianym, pogardzanym, bezdomnym. - Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się – mówił Prymas.

Reklama

Następnie wszyscy przeszli w procesji do katedry gnieźnieńskiej, modląc się w drodze Koronką do Bożego Miłosierdzia za miasto i jego mieszkańców. Czuwanie zakończyła adoracja i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.

Tegoroczną gnieźnieńską Noc Świętych zorganizowała parafia farna wspólnie w Gimnazjum Stowarzyszenia „Rodzice Dzieciom”. Wraz z licznie zebranymi wiernymi modlili się kapłani gnieźnieńskich i okolicznych parafii oraz przedstawiciele lokalnych władz. O oprawę muzyczną zadbał zespół „Nowa Pieśń” z Inowrocławia.

Noc Świętych odbyła się także w kilkunastu innych miastach archidiecezji gnieźnieńskiej. Punktem centralnym obchodów była modlitwa przy relikwiach świętych i błogosławionych. Czuwanie odbyło się m.in. w Inowrocławiu, Słupcy, Kruszwicy, Chodzieży, Zagórowie, Strzelnie, Trzemesznie, Miłosławiu, Pobiedziskach, Golinie, Szamocinie, Nekli i Rogoźnie. W niektórych szkołach zorganizowano również bale i korowody świętych.

Tagi:
Gniezno prymas Polski abp Wojciech Polak Noc Wszystkich Świętych

Prymas Polski: Bóg nie jest nigdy daleko od ludzkich nieszczęść, cierpienia i choroby

2018-02-11 16:53

bgk / Inowrocław (KAI)

„Bóg nie jest nigdy daleko od ludzkich nieszczęść, od naszego cierpienia czy choroby, od wszystkich trudnych sytuacji, w których się znajdujemy” – mówił abp Wojciech Polak podczas Mszy św. odprawionej w Światowy Dzień Chorego w kościele pw. św. Królowej Jadwigi w Inowrocławiu.

Piotr Drzewiecki

Metropolita gnieźnieński przewodniczył Eucharystii, podczas której wraz z koncelebrującymi kapłanami udzielił chorym, niepełnosprawnym, starszym, a także wszystkim proszącym i będącym w stanie łaski uświęcającej, sakramentu namaszczenia chorych. Jak mówił, obchodzony we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes Światowy Dzień Chorego, jest szczególną okazją, by w modlitwie pamiętać o wszystkich cierpiących na ciele i duchu, przygniecionych brzemieniem wieku i przykutych do szpitalnych łóżek.

„Bóg nie jest nigdy daleko od ludzkich nieszczęść, od naszego cierpienia czy choroby, od wszystkich trudnych sytuacji, w których się znajdujemy” – podkreślił Prymas w homilii, przypominając, że Jego odpowiedzią na wszystkie nasze boleści i trudności, na kruchą człowieczą kondycję jest krzyż Chrystusa.

„W Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, w tym prawdziwym Bogu i prawdziwym człowieku, sam Bóg dosłownie bierze na siebie naszą ludzką kondycję, nasze własne słabości i cierpienia, naszą rozpacz i grzech, nasze zwątpienia i zniewolenia, wszystko, co nam się przydarza i czego tak bardzo chcielibyśmy w tym życiu uniknąć, czego się dosłownie boimy i co niekiedy wprowadza nas samych w przygnębienie i izolację” – tłumaczył abp Polak Jak dodał, Bóg czyni to, aby nas uzdrowić i uwolnić od wszelkiego grzechu i zła, uczynić odważnymi i mężnymi.

Prymas Polski przypomniał również za papieżem Benedyktem XVI, że społeczeństwo, które nie jest w stanie zaakceptować cierpiących ani im pomóc przez współczucie, jest społeczeństwem okrutnym i nieludzkim.

„Jest też takim każdy człowiek, który pozostaje nieczuły i obojętny na cierpienia swoich bliźnich” – zaznaczył i nawiązując do czytanej tego dnia Ewangelii o uzdrowieniu trędowatego wskazał, że sam Jezus stanął wobec tego nieszczęśnika zdjęty litością, a wedle niektórych tłumaczy markowego przekazu, wręcz zdjęty gniewem na tych wszystkich, którzy traktują dotkniętych chorobą czy cierpieniem jak wyrzutków, jak niepotrzebny margines czy problem.

„Zadaniem Kościoła, duchownych i świeckich, jest obejmować chorych i cierpiących takim samym jak jego Pan spojrzeniem, pełnym czułości i współczucia” – przywołał dalej tegoroczne orędzie papieża Franciszka abp Polak wskazując za Ojcem Świętym na konieczność podmiotowego i empatycznego traktowania chorych tak, aby byli oni zawsze w centrum procesu leczenia, aby udzielana im pomoc nie była tylko zimnym, zdystansowanym rutynowym działaniem, ale gestem miłości, akceptacji i bliskości.

Mszę św. wspólnie z Prymasem Polski celebrowali: proboszcz parafii i dyrektor inowrocławskich Szkół Katolickich ks. Jan Maćkowiak oraz kapelan inowrocławskiego szpitala ks. Romuald Karmoliński. W modlono się m.in. o wzmocnienie wiary, pocieszenie i przywrócenie zdrowia dla wszystkich chorych, a także za lekarzy, personel medyczny i ludzi troszczących się o cierpiących i umierających.

Na zakończenie abp Polak prosił uczestników liturgii, by odwiedzili dziś chorych krewnych i sąsiadów, którzy nie mogli przybyć na Mszę św. oraz przekazali im zapewnienie o modlitwie. Podziękował też wszystkim, którzy w dotarciu na Mszę św. chorym i niepełnosprawnym dopomogli.

Po południu Prymas Polski odwiedził inowrocławski Szpital im. Ludwika Błażka, gdzie wspólnie z chorymi i pracownikami modlił przed Najświętszym Sakramentem Koronką do Bożego Miłosierdzia i Litanią do Miłosierdzia Bożego. Spotkał się także z małymi pacjentami oddziału dziecięcego i chorymi na oddziale paliatywnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

"Gurgacz. Kapelan Wyklętych"

2018-02-23 14:15

Filmowy portret niezwykłego kapłana, który nie wahał się konsekwentnie podążać drogą sumienia w najczarniejszych latach powojennej Polski. Ksiądz Władysław Gurgacz, jezuita, był kapelanem Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej.


Głosił prawdę w czasach zniewolenia, ratował zbłąkane dusze, prowadził ludzi do Boga. Idąc za głosem sumienia, trwał do końca przy młodych żołnierzach, którzy z bronią w ręku przeciwstawiali się komunistycznemu reżimowi. W 1939 roku, na początku swej kapłańskiej drogi, przed obrazem Maryi Królowej Polski złożył siebie w ofierze za ratowanie ukochanej Ojczyzny. Osiem lat później został skazany na śmierć.

„Gurgacz. Kapelan Niezłomnych” to przejmujący obraz na styku dokumentu i fabuły. Archiwalne fotografie, zapiski kapłana, świadectwa przeplatają się ze scenami fabularnymi, w których znakomitą kreację głównego bohatera stworzył Wojciech Trela. Najnowsze dzieło Dariusza Walusiaka, współtwórcy „Teraz i w godzinę śmierci”, to nie tylko filmowy zapis dramatycznej, prawdziwej historii. To przede wszystkim poruszająca opowieść o wolności, poświęceniu dla ideałów i głębokiej wierze.

PREMIERA: 2 MARCA 2018 r.
gatunek: dokument fabularyzowany
czas trwania: 76 min
www.gurgaczfilm.pl
Film jest częścią oficjalnych obchodów Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" 2018

Władysław Gurgacz urodził się 2 kwietnia 1914 roku we wsi Jabłonica Polska u stóp Pogórza Dynowskiego. W sierpniu 1931 roku wstąpił do nowicjatu Ojców Jezuitów w pobliskiej Starej Wsi. Po złożeniu ślubów zakonnych wyjechał do Pińska, gdzie w tamtejszym kolegium jezuickim przebywał do 1937 roku. Dalszą naukę kontynuował w krakowskim kolegium Towarzystwa Jezusowego.

7 kwietnia 1939 roku w Częstochowie na Jasnej Górze w obliczu zbliżającej się wojny z Niemcami Władysław Gurgacz złożył swoje życie w ofierze za odkupienie win narodu polskiego. Akt ten był zapowiedzią jego męczeńskiej drogi – „Przyjm, Panie Jezu Chryste, ofiarę, jaką Ci dzisiaj składam, łącząc ją z Twoją Najświętszą krzyżową Ofiarą. Za grzechy Ojczyzny mojej, tak za winy narodu całego, jako też i jego wodzów, przepraszam Cię, Panie, i błagam zarazem gorąco, byś przyjąć raczył jako zadośćuczynienie całkowitą ofiarę z życia mego”.

Święcenia kapłańskie Władysław Gurgacz otrzymał 24 sierpnia 1942 roku. W tym czasie w Warszawie przygotowywał się do złożenia egzaminu licencjackiego. Z powodu ciągłych dolegliwości musiał jednak rozpoczął kurację zdrowotną. Jednocześnie otrzymał zgodę na zdawanie egzaminu w Starej Wsi. Decyzja ta uratowała mu życie, bowiem po wybuchu powstania warszawskiego Niemcy wymordowali jezuitów z kolegium przy ul. Rakowieckiej.

W kwietniu 1945 roku ks. Gurgacz trafił do szpitala powiatowego w Gorlicach, gdzie spędził niemal trzy lata. Tam sprawował posługę kapłańską. „Szpital dla wielu jest domem rekolekcyjnym; zmienia całkowicie dawnych niedowiarków lub nałogowych grzeszników, nawet rodzi powołania zakonne” – pisał.

Od września 1947 roku ks. Władysław pełnił posługę w domu Sióstr Służebniczek w Krynicy, gdzie dał się poznać jako gorliwy duszpasterz. Głoszone przez niego kazania przyciągały do kościoła tłumy wiernych, co nie podobało się komunistycznej władzy. Tak sam o tym pisał: „W Krynicy publiki było tak dużo, że stali ludzie już na zewnątrz. (…) Rano obstawili konfesjonał, w którym miałem spowiadać, sami mężczyźni. Dotąd ciągle jeszcze spowiadam w kościele i w domu, a raz po raz zamawiają się telefonicznie albo pośrednio przez kogoś jubilaci, co po kilkadziesiąt lat nie praktykowali. Prawdziwa ulewa z nieba. Powodzenie to rozwścieczyło lewicę”. W tym czasie dwukrotnie próbowano kapłana zabić.

Podczas pobytu w Krynicy z ks. Gurgaczem nawiązał kontakt Stanisław Pióro, twórca działającej na Nowosądecczyźnie konspiracyjnej organizacji Polska Podziemna Armia Niepodległościowa. W maju 1948 roku ksiądz przyjął funkcję kapelana w tworzonym oddziale leśnym Żandarmerii PPAN. W konspiracji występował pod pseudonimem „Sem” – Sługa Maryi. „Obowiązkiem moim była opieka moralna nad grupą, a więc odprawiałem msze święte, spowiadałem członków grupy, objaśniałem im Ewangelię świętą. Poza tym miałem wykłady dotyczące dziedziny filozoficznej, a mianowicie przeprowadzałem krytykę materializmu marksistowskiego” – pisał o swoich zadaniach.

Odział Żandarmerii PPAN przygotowywał przyszłe kadry na ostateczną rozprawę z komunistami po wybuchu trzeciej wojny światowej. Partyzanci wspierani przez miejscową ludność przetrwali w lesie ponad rok. 2 lipca 1949 roku, po nieudanej akcji zdobycia pieniędzy potrzebnych na dalszą działalność, Urząd Bezpieczeństwa w Krakowie aresztował ks. Gurgacza. „Nie uciekłem po napadzie, ponieważ nie chciałem pozostawić członków organizacji i tak samo jak i oni chciałem ponieść odpowiedzialność” – wyznał kapłan.

13 sierpnia 1949 roku, po pokazowym procesie, podczas którego ksiądz przedstawiany był jako herszt zbrodniczej bandy, skazano go na karę śmierci wraz z dwoma towarzyszami: Stefanem Balickim i Stanisławem Szajną. Na sali sądowej powiedział: „Ówczesny rząd nie jest rządem polskim, tylko to są uzurpatorzy nasłani przez Kreml… Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę”.

Wyrok wykonano w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie 14 września 1949 roku. Ciała zamordowanych pochowano na cmentarzu wojskowym przy dzisiejszej ul. Prandoty. Tuż przed śmiercią ks. Gurgacz napisał do swego prowincjała: „Teraz, gdy stoję przed bramą wieczności, odczuwam wielki spokój. Niedługo wypowiem ostatnie «Ite, missa est!» (Idźcie, ofiara spełniona)”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niemcy: zabito proboszcza francuskojęzycznej parafii w Berlinie

2018-02-23 20:52

pb (KAI/Il Sismografo) / Berlin

Wieczorem 22 lutego został zabity proboszcz francuskojęzycznej parafii w Berlinie. 54-letni ks. Alain-Florent Gandoulou pochodził z Konga. Szczegóły morderstwa nie zostały na razie ujawnione przez policję, która zatrzymała mężczyznę podejrzanego o dokonanie zabójstwa.

дзроман / Foter.com / CC BY

Francuskojęzyczna parafia w Berlinie Zachodnim została utworzona po II wojnie światowej dla stacjonujących tam żołnierzy francuskich. W ostatnich latach stała się głównie ośrodkiem duszpasterskim dla katolików z Afryki.

Jest to czwarty kapłan katolicki zabity od początku br. 18 stycznia w Malawi zginął ks. Tony Mukomba, a 5 lutego w Meksyku ks. Germain Muñiz García i ks. Iván Añorve Jaimes.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem