Reklama

Katyńskie Zaduszki w „Niedzieli”

2017-11-02 21:09

AKW

Michał Janik/TV Niedziela

Jedną z tradycji „Niedzieli” są organizowane od 5 lat w redakcyjnej auli „Katyńskie Zaduszki” – spotkania poświęcone pamięci i modlitwie za dusze polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. Także w tym roku 2 listopada odbyło się spotkanie z laureatami VIII Wojewódzkiego Konkursu Historyczno-Literackiego pt. „Prawda i kłamstwo o Katyniu” oraz inicjatorką i organiatorką wszystkich edycji tych konkursów posłanką do Parlamentu Europejskiego Jadwigą Wiśniewską. W zaduszkowy wieczór został zaprezentowany tom zawierający prace uczestników ósmej edycji konkursu, które, zważywszy, że ich autorami są uczniowie gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych, zadziwiają badawczą dociekliwością i dojrzałą formą.

Zobacz zdjęcia: Katyńskie Zaduszki w „Niedzieli”

Oprócz laureatów konkursu i ich rodziców w redakcyjnej auli gościliśmy bp. Andrzeja Przybylskiego, ks. inf. Ireneusza Skubisia – honorowego redaktora „Niedzieli”, podprzeora jasnogórskiego klasztoru o. Jana Poteralskiego, parlamentarzystów, przedstawicieli władz wojewódzkich, rektorów częstochowskich uczelni i wielu innych znakomitych gości.

– Odkrywanie i utrwalanie prawdziwej historii Polski i chlubnych żywotów Polaków jest konieczne, bo wciąż próbuje się pisać naszą historię, ale za nas i bez nas – podkreśliła witając gości red. Lidia Dudkiewicz – redaktor naczelna „Niedzieli”. Dodała, że konkurs jest pięknym przykładem „nowoczesnego patriotyzmu jutra, pamiętającego o przeszłości i patrzącego w przyszłość, jak to ujmował prezydent Lech Kaczyński”. Podziękowała „młodym kustoszom prawdziwej historii Polski” i życzyła „aby zawsze zachowywali się jak trzeba i pielęgnowali miłość do Ojczyzny”.

Jadwiga Wiśniewska podkreśliła, że uczestnicząc w Katyńskich Zaduszkach, swoją obecnością oddaliśmy hołd tym, których życie zakończył strzał w tył głowy z rąk NKWD, których grobami stały się doły śmierci na katyńskiej ziemi. Podsumowała, że plonem ośmiu edycji konkursu jest 1956 prac, z których każda ma wartość, a wiele zdumiewa swoją dojrzałością i empatią, świadczy o dobrym zrozumieniem tematu. Przypomniała, że najważniejszym motywem, który doprowadził do zainicjowania przez nią konkursów, było pragnie utrwalenia wśród młodych ludzi takiego sposobu patrzenia na naszą Ojczyznę i naszą historię, który prezydent Lech Kaczyński nazywał nowoczesnym patriotyzmem. Jako temat wybrała Katyń, ponieważ zbliżała się wówczas 70. rocznica katyńskiej zbrodni. Temat był nieobecny we wciąż ograniczanym programie nauki historii w szkołach i dopiero w tym roku, został, po raz pierwszy, wpisany do podstawy programowej.

Reklama

Prezentując książkę, w której zamieszczono prace, podkreśliła: – Te prace są dowodem na to, że młodzież potrafi szukać prawdy z determinacją i wytrwałością, te prace pokazują szlachetność ich dusz.

Jadwiga Wiśniewska podziękowała dyrektorowi katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej – Andrzejowi Sznajderowi za merytoryczną opiekę nad konkursem, jurorom za ocenianie prac, red. Lidii Dudkiewicz za współpracę oraz ks. inf. Ireneuszowi Skubisowi za inicjatywę organizowania Katyńskich Zaduszek w redakcji „Niedzieli”.

Na temat konkursu „Prawda i kłamstwo o Katyniu”, jego znaczenia, wysokiego poziomu uczniowskich prac wypowiadali się m.in.: senator Ryszard Majer, wicewojewoda śląski – Mariusz Trepka, dyrektor katowickiego oddziału IPN – Andrzej Sznajder, kurator oświaty woj. śląskiego – Urszula Bauer, członek komisji konkursowej – Rafał Piotrowski.

Laureatom, ich nauczycielom i rodzicom podziękował i pogratulował ks. inf. Ireneusz Skubiś. W kontekście konkursu przypomniał, że niedawno w auli „Niedzieli” odbyła się jedna z sesji międzynarodowego kongresu Ruchu „Europa Christi”. Kongres odbywał się w Częstochowie, Łodzi i Warszawie, a jego ideą, tak jak ideą Ruchu „Europa Christi”, jest przypomnienie Europie o jej chrześcijańskim zakorzenieniu. – W obecnej sytuacji nakazem chwili jest, by Europa wróciła do Chrystusa i do chrześcijańskich wartości – podkreślił ks. Skubiś. Podziękował Jadwidze Wiśniewskiej za konsekwentne organizowanie konkursów, które wnoszą tak wiele wartości.

W zaduszkową modlitwę wprowadził uczestników bp Andrzej Przybylski, który przypomniał, że ulubionym sposobem mówienia Jezusa do nas są zapisane na kartach Ewangelii obrazy i przypowieści. – Zastanawiam się, jaki obraz wybrałby na dzisiejszy wieczór? Może byłby to las i drzewa umieszczone okładce książki „Prawda i kłamstwo o Katyniu”? – rozważał bp Przybylski, dodając, że drzewa na katyńskiej ziemi wyrosły z polskiej krwi. Jednak ta ofiara ma sens, gdyż tak jak korzenie dają drzewom wzrost, tak pamięć o naszej historii kształtuje młode pokolenie.

– Pomódlmy się za tych, którzy spoczywają w Katyniu, Miednoje, Ostaszkowie i innych miejscach, aby Bóg dał im życie wieczne, i pomódlmy się za nas, abyśmy nie zmarnowali ofiary ich krwi – powiedział bp Przybylski. Po chwili zadumy wspólnie odmówiono modlitwę „Wieczny odpoczynek”.

Podczas spotkania wystąpili uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół Muzycznych im. Marcina Żebrowskiego w Częstochowie: Aleksandra Szwejkowska-Belica, Maria Belica, Stanisław Belica oraz Urszula Ledwoń. W ich wykonaniu usłyszeliśmy utwory Arcangelo Corellego, Jana Sebastiana Bacha, Henryka Wieniawskiego oraz Barbary Kaszuby.

Tagi:
zaduszki

„Zaduszki Artystyczne” w Częstochowie

2017-11-03 12:42

Anna Przewoźnik

2 listopada w kościele pw. św. Józefa w Częstochowie spotkali się twórcy i miłośnicy kultury na "Zaduszkach Artystycznych", by uczcić pamięć wszystkich zmarłych, związanych z częstochowskim środowiskiem artystycznym: muzyków, plastyków, rzeźbiarzy, aktorów, pedagogów, dziennikarzy, poetów, literatów, animatorów życia muzycznego.

Anna Przewoźnik

Zaduszki rozpoczęły się Eucharystią, której przewodniczył i słowo Boże wygłosił biskup senior Antoni Długosz. Obecni byli kapłani: Duszpasterz Środowisk Twórczych, organizator tegorocznych Zaduszek ks. Mikołaj Węgrzyn i współorganizator spotkania ks. Mateusz Ociepka.

Posłuchaj: Pamięć o Twórcach Kultury

W koncercie upamiętniającym zmarłych artystów zaprezentował się kwartety smyczkowe i chór pod dyrekcją Dariusza Madejskiego. Wierni mogli zobaczyć spektakl słowno-muzyczny pt. „Światłość Kontra Ciemność” przygotowany na podstawie sztuki „Sen Geroncjusza” kard. Jana Henryka Newmana. Spektakl wyreżyserowała Magdalena Pietrulewicz, siostra zmarłego 11 lat temu ks. Grzegorza Ułamka, który był pomysłodawcą i twórcą częstochowskich „ Zaduszek Artystycznych” .

Anna Przewoźnik

- Mogę powiedzieć, że dzięki Grześkowi jest ten spektakl. Szukając inspiracji do tegorocznych Zaduszek, znalazłam w jego bibliotece, książkę z tą sztuką, nigdy wcześniej tego nie widziałam, okazało się, że to idealny tekst na ten czas. To rodzaj modlitwy za dusze osób w momencie ich śmierci, konania i przechodzenia przed Tron Najwyższego” podkreśla reżyser Magdalena Pietruleiwcz.

Główną rolę w spektaklu odegrał częstochowski aktor Adam Hutyra, któremu towarzyszyli artyści i uczniowie z Zespołu Szkół Muzycznych im. Marcina Józefa Żebrowskiego.

Duszpasterz Środowisk Twórczych ks. Mikołaj Węgrzyn podkreśla, że Zaduszki artystyczne, to przede wszystkim przywoływanie Bożego Miłosierdzia:

„ … Dla wszystkich artystów, którzy odeszli, ale i dla nas samych. To ważna perspektywa, by pomyśleć sobie o tym, że my też kiedyś mamy do nich dołączyć, że też kiedyś będziemy po tamtej stronie. Mamy nadzieję, że wtedy też ktoś o nas będzie w modlitwie pamiętał.

Anna Przewoźnik

„Lista osób, wyczytywanych co roku podczas Zaduszek, jest coraz dłuższa i tym bardziej zobowiązuje nas to do pamięci i modlitwy za te osoby – mówił ks. Mateusz Ociepka. Podkreślił też, że tegoroczne Zaduszki artystyczne są preludium do tego, co ma się dziać w archidiecezji częstochowskiej. Pod kierownictwem księdza Mateusza Ociepki we współpracy z Instytutem Teologicznym w Częstochowie powstaje właśnie Ośrodek Muzyki Liturgicznej.

Rita Jasnos ze scholi muzycznej zaznaczyła, że w pierwszych dniach listopada przypomina sobie o tym, że nie jest tak, że oni odeszli, a my żyjemy. Jest odwrotnie: Oni żyją, a my umieramy. Żyją, w tym co zrobili, jak żyli, kim byli. Zaduszki artystyczne to pamięć o nich wszystkich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dietetyk na Wielki Post: nie bójmy się pościć! To nas uzdrowi!

2018-02-14 18:15

Wydawnictwo Esprit, pgo / Warszawa (KAI)

Post to droga do wewnętrznej wolności, harmonii oraz Bożej dyscypliny, a ponieważ Bóg kocha post, poszcząc stajemy się prawdziwym przyjacielem samego Boga! A w codziennym życiu zyskamy cnotę umiarkowania - mówi Marek Zaremba, autor bestsellerów o jaglanej diecie i nowej książki o sile postu „Boży skalpel”, której patronatem medialnym jest Katolicka Agencja Informacyjna.

Agnieszka Konik-Korn

Co to znaczy pościć?

Wydawałoby się, że post to wyłącznie dobrowolna decyzja o tym aby się głodzić. Jednak istnieje pewien paradoks. Otóż post nie jest wcale związany z omijaniem jedzenia lecz poszukiwaniem bliższej relacji z Bogiem. Głód jest wyłącznie miejscem spotkania dwóch zakochanych - po trzykroć świętego Boga i grzesznego człowieka. Bóg nie potrzebuje postu, my tak! Prawdziwie pościć oznacza zatem przede wszystkim poszukiwać Boga.

Post, to również wyjście na naszą osobistą górę kuszenia, gdzie spotykamy się z naszymi wadami, pokusami i grzechem. To światło, które doskonale rozświetla i uświadamia ukryte w nas słabości i pożądliwość, za którymi stoi nasz odwieczny duchowy nieprzyjaciel. Post jest tarczą na wszelką pokusę nadmiernej konsumpcji zarówno materialnej i duchowej. Praktyka postu uświadamia nam z jednej strony naszą kruchość, z drugiej wskazuje na wewnętrzną pychę, która stale nas oddziela od relacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Post uczy, że tylko Jezus może realnie pokonać grzech oraz nasze słabości.

Poszcząc wzrastamy w pokorze, która uzdrawia nas ze współczesnej hipokryzji oraz skupiania uwagi wyłącznie na sobie. Podczas postu połączonego z modlitwą kierujemy nasze zmysły do wewnątrz, aby dostrzec że prawdziwe lekarstwo oraz wsparcie jest wyłącznie na zewnątrz - w Bogu i ludziach w pełni z Nim zjednoczonych. Poszcząc zatem naśladujemy Chrystusa, który całkowicie zaufał Ojcu. Oddając naszemu Panu podczas postu ciało i duszę, ufamy że będzie On kształtować nas do niesienia światu Jego pokoju i miłości, których poszcząc, doświadczymy w pełni! Nieść Chrystusa może bowiem tylko ten kto Nim prawdziwie żyje i odczuwa Jego miłość. Poprzez post otwieramy serce, aby nasz Pan mógł dokonać operacji, uzdalniając nas do bycia miłosiernym. Post, to Boży skalpel, którym operuje nas Stwórca! To droga do wewnętrznej wolności, harmonii oraz bożej dyscypliny, a ponieważ Bóg kocha post, poszcząc stajemy się prawdziwym przyjacielem samego Boga!

W Polsce panuje powszechny mit obżarstwa naszych przodków, suto zastawionych stołów podczas licznych biesiad. Czy jest on prawdziwy? Czy w życiu naszych przodków były obecne postne tradycje?

Popularne wyobrażenia o nieposkromionym obżarstwie naszych przodków to pewne stereotypy. W rzeczywistości czas ucztowania i „staropolskiego” obżarstwa, szczególnie w okresie przed rozbiorami Polski, był przeplatany długimi okresami niezwykle surowego postu! Co ciekawe, prekursorem polskiej linii postnych potraw był Damian Zaremba, kuchmistrz rodziny Lubomirskich z Kruszyna! Surowy zakaz powstrzymywania się w określonym przez religię okresie nie tylko od jedzenia mięsa, ale także od spożywania mleka, masła, serów i jaj sprawiał, że ówczesny post był czymś zupełnie innym niż ten, niemal symboliczny post, który obowiązuje wierzących współcześnie.

Skrupulatnie przestrzegano także ograniczeń ilościowych, co sprawiało, że w tym czasie nawet zamożni ludzie po prostu głodowali. Gdy do tego wszystkiego przypomnimy fakt, iż dni postnych było wówczas sto kilkadziesiąt w roku, to łatwiej nam będzie zrozumieć przyczynę niewątpliwej żarłoczności naszych przodków oraz księży w dniach, w których post nie obowiązywał. Popularny obraz kuchni staropolskiej jako nieposkromionego, ociekającego tłuszczem mięsnego rozpasania jest w istocie daleki od prawdy. Jej główną cechą było raczej ciągłe przeplatanie się postu i obżarstwa, powściągliwości i łakomstwa, wyrzeczenia i świętowania. Przybywający do naszego kraju podróżnicy, w tym także katolicy, byli zszokowani siłą i powszechnością praktyk postnych. Gorliwy katolik w siedemnastowiecznej Polsce pościł przez niemal pół roku! Dziś katolicy z ledwością są w stanie odmówić sobie słodyczy czy lampki wina w czasie Wielkiego Postu lub mięsa w piątek.

Czy post ma moc uzdrawiającą? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Przezwyciężać w sobie to, co cielesne, by zwyciężało to, co duchowe, to w obecnych czasach niezwykle zacięta walka wewnętrzna. Współczesnemu człowiekowi coraz trudniej bowiem przychodzi uznanie osobistych błędów i podjęcie decyzji o zawróceniu z niewłaściwej drogi. Już nie potrzebujemy wznosić posągów czy złotych cielców, jak czyniono to kiedyś, sami bowiem uczyniliśmy z siebie „przedmioty” pożądania, oczekując w wirtualnej sferze podziwu i nadania nam przez innych najczęściej „zafałszowanej” wartości.

W ten sposób został wręcz całkowicie zaburzony i utracony skarb, który nosimy w swoim sercu – unikalny i niepowtarzalny duch, ukochany i nadany nam przez Stwórcę, przeznaczony do życia w świętości. Kiedy w wyglądzie i tym, co posiadamy czy osiągamy, upatrujemy wyłącznie naszej wartości czy poczucia spełnienia, ostatecznie tracimy poczucie wolności. Zamiast w każdym człowieku dostrzegać piękno Bożego stworzenia zaczynamy się wzajemnie oceniać, szufladkować i krytykować, nie zdając sobie sprawy z tego, że tak naprawdę demaskujemy ukryte w nas wady. Zamykamy nasze życie w więzieniu uzależnień cielesnych, a nawet duchowych.

Post jest doskonałym źródłem i drogą do uzdrowienia wewnętrznego. To dobrowolna postawa chrześcijanina, który poprzez jednoczenie się z Jezusem pragnie ofiarności, dobra i miłości. To szkoła pokochania również siebie jako dziecka bożego, droga do dbałość o zdrowie w świetle umiarkowania lecz bez zbytniej obsesji. Post jako źródło uzdrawiania, uczy nas, że podejmując go w intencji konkretnej osoby załóżmy o jej nawrócenie, czy daj Boże świętość, nie mamy prawa jej w żaden sposób oceniać! Bóg dokonuje bowiem podczas postu przemiany w nas i osobach, sytuacjach czy przekonaniach według Jego woli. To bardzo ważne w postnym stylu życia, aby wzrastała nasza wiara i współpraca z otrzymaną łaską.

Post jest zatem praktyką, której potrzebuje każdy człowiek?

Każdy z nas potrzebuje nieustannego uzdrawiania miłości, ponieważ nasze zwątpienie w bezwarunkową miłość Boga wywołuje znaczące konsekwencje w relacjach z innymi ludźmi. Kiedy miłość się kończy, najczęściej obwiniamy drugą stronę, rodzą się pretensje i oskarżenia. Taki obraz towarzyszy rozstaniom od początku ludzkości, a przyczyną tego jest nasz brak wiary w bezwarunkową, pełną i nieskończoną miłość Bożą, której przykład dał Jezus oraz wielu świętych. Post, w którym pragniemy poprzez współpracę z Bożą łaską wykorzenić nasze wady, jest sprawdzoną drogą do odkrywania i uzdrawiania miłości!

Jak Pan, jako dietetyk, patrzy w kontekście postu na popularność różnego rodzaju diet?

Współczesne obsesje dietetyczne rujnują życie czasem całych rodzin. Jako dietetyk mogę to potwierdzić z ręką na sercu. Człowiek, aby cokolwiek zjeść, coraz częściej potrzebuje badań naukowych! Szukając wyłącznie raju na ziemi, miotamy się pomiędzy tym, co jeść, a czego nie jeść, ponieważ nieustannie wszystko analizujemy i badamy. Post odrywa nas od przesadnego lęku o zdrowie. Uczy, że celem życia jest relacja z Bogiem i wzmacnia nasza czujność na pokusy nadmiernego dogadzania podniebieniu. Owocem postu połączonego z modlitwą są zatem rozwijające się w nas cnoty. Pokora, cichość, umiarkowanie, cierpliwość, miłość i pokój, które wzmacniają naszą wiarę i nadzieję. Post prowadzi do wyjątkowej bliskości z Bogiem i najbliższymi. Moje dzieci mówią, że odkąd poszczę i modlę się na różańcu jestem najlepszym tatą na świecie!

Jaka jest największa trudność w poszczeniu?

Współczesna kultura Zachodu dobrowolną słabość i post już dawno wpisała na czarną listę zarówno pokutnych, jak i dietetycznych herezji. Jednak dobrowolna słabość jest zupełnie czymś innym niż nam się często wydaje. Jest konieczna dla tych, którzy chcą być duchowo umocnieni i dokonywać wielkich Bożych dzieł. Święty Paweł w liście do Koryntian nauczał, że „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć” (1 Kor 1, 25). Bóg ukazuje się nam bardzo często wtedy, gdy jesteśmy najsłabsi. Uciszając nasze ciało, nasz wewnętrzny hałas jest coraz głośniejszy, niż nam się wydawało. Nic jednak nie ujawni lepiej, jak hałaśliwe są nasze pragnienia, dopóki nie będziemy ich próbowali skonfrontować z ciszą i postem.

Żyjąc w zachodniej kulturze, chcemy nasze pragnienia zaspokajać niemal natychmiast. Nawet te duchowe. Ilu z nas krąży od rekolekcji do rekolekcji i ciągle poszukuje „duchowych” wrażeń? Jednak dobre samopoczucie i rozpieszczanie naszego ciała czy ducha stałym komfortem nie jest celem ludzi, którzy zmierzają do Królestwa Bożego. Post jest zupełną przeciwnością dobrego samopoczucia, powoduje nagłe zdanie sobie sprawy z tego, jak bardzo czasem polegamy na fałszywym poczuciu komfortu, który wcale nie gwarantuje nam wewnętrznej równowagi. Najczęściej bowiem kurczowo trzymamy się fałszywych przyjemności i poczucia bezpieczeństwa. Mamy niewielką możliwość usłyszenia w tym wszystkim Boga, co widać po kondycji współczesnego Kościoła i stale narzekających wiernych.

Post, zupełnie praktycznie, pozwala nam więc na milczenie i słuchanie Boga?

Post oddziela nas od całego tego hałasu w tle, który ukrywa prawdę o nas samych. W tej nowej ciszy zmuszeni jesteśmy skonfrontować się z naszymi uzależnieniami i duchowym otępieniem, z którego często nie zdajemy sobie nawet sprawy. Poszcząc regularnie, z czasem umiarkowanie w naszym życiu zaczyna nabierać kolorów tęczy i zaczynamy dostrzegać Tego, Który jest jej źródłem. Wstrzemięźliwość już nas nie odstrasza, ponieważ post powoli odrywa z nas etykiety społecznej aprobaty, sukcesu i samouwielbienia. Znika krytykanctwo, ocenianie, wszelkie domysły i fałszywe projekcje naszego umysłu. Doświadczamy duchowej sytości, której wcześniej się nie spodziewaliśmy. To nie jest uczucie krótkie i impulsywne, jak po skosztowaniu szklanki gorącej czekolady, to czasem wręcz niezwykle długi finisz głębokiego smaku wewnętrznej harmonii, który paradoksalnie wzrasta na naszych słabościach.

Na końcu może się jednak pojawić strach przed oceną innych…

W opozycji do postu zawsze znajdą się osoby, które zadadzą te pytania: czy głodzenie się nam nie zaszkodzi? Czy dzień bez jedzenia nie spowoduje poważnej choroby? Co gorsza, są również chrześcijanie, którzy boją się podjąć post, bo cóż pomyślą sobie o nich ich domownicy czy znajomi? Podczas biznesowych spotkań, czy rodzinnego pizza party dostaniemy przecież rumieńców i dyskomfortu, zamiast z radością oznajmić, że post jest dla nas drogą do głębszej jedności z samym Bogiem!

Każdy człowiek przy zdrowych zmysłach z reguły dobrze wie, co jest dla niego dobre. Organizm wysyła nam czytelne sygnały, które nieomylnie pokazują, co zdrowiu służy, a co może zaszkodzić. Mam tutaj na myśli nie tyle rodzaj, co ilość pokarmu, ta bowiem jest obecnie przytłaczająca. Tak wielkiej nadwagi, jaką dźwiga współczesny człowiek, nie było od początku ludzkości! Kto ignoruje takie sygnały, poczuje się wkrótce bardzo źle, będzie niedomagający i schorowany. Człowiek jest wspaniałym dziełem samego Boga, wyposażonym w intuicję i rozsądek, i powinien w duszy stale wygrywać dźwięki umiarkowania, miłe samemu Stwórcy, zwłaszcza zaś dźwięki mądrości. Nasze struny wstrzemięźliwości powinny być poruszane z wielką delikatnością, aby nasze przesadne czasem łakomstwo poprzez swoją naiwność myślenia o żołądku bez dna, nie doprowadziły nas do ruiny. Lęk przed głodem o czym warto pamiętać, jest większy od uczucia głodu!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Papież przyjął dymisję biskupa zbuntowanej diecezji

2018-02-19 13:43

st (KAI) / Watykan

Ojciec Święty przyjął rezygnację z rządów pasterskich diecezją Ahiara w południowe-wschodniej Nigerii złożoną przez bpa Petera Ebere Okpaleke, pochodzącego z innego plemienia niż dominujące na tym obszarze. Jednocześnie jej administratorem apostolskim sede vacante et ad nutum Sanctae Sedis mianował ordynariusza diecezji Umuahia, Luciusa Iwejuru Ugorji.

Mazur/episkopat.pl

Liczący niemal 55 lat biskup Peter Ebere Okpaleke został mianowany ordynariuszem diecezji Ahiara 7 grudnia 2012 roku, jeszcze przez Benedykta XVI. 21 maja 2013 przyjął sakrę biskupią. Ze względu na waśnie etniczne większość księży, osób zakonnych i świeckich odrzuciła tę nominację, nie dopuszczając do ingresu nowego biskupa. 8 czerwca ub. roku Papież Franciszek przyjął na specjalnej audiencji przedstawicieli tej diecezji. Zażądał, aby każdy z należących do diecezji kapłanów osobiście w ciągu 30 dni napisał do niego list, w którym poprosi o wybaczenie, wyrazi pełne posłuszeństwo Papieżowi oraz gotowość przyjęcia biskupa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem