Reklama

Katyńskie Zaduszki w „Niedzieli”

2017-11-02 21:09

AKW

Michał Janik/TV Niedziela

Jedną z tradycji „Niedzieli” są organizowane od 5 lat w redakcyjnej auli „Katyńskie Zaduszki” – spotkania poświęcone pamięci i modlitwie za dusze polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. Także w tym roku 2 listopada odbyło się spotkanie z laureatami VIII Wojewódzkiego Konkursu Historyczno-Literackiego pt. „Prawda i kłamstwo o Katyniu” oraz inicjatorką i organiatorką wszystkich edycji tych konkursów posłanką do Parlamentu Europejskiego Jadwigą Wiśniewską. W zaduszkowy wieczór został zaprezentowany tom zawierający prace uczestników ósmej edycji konkursu, które, zważywszy, że ich autorami są uczniowie gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych, zadziwiają badawczą dociekliwością i dojrzałą formą.

Zobacz zdjęcia: Katyńskie Zaduszki w „Niedzieli”

Oprócz laureatów konkursu i ich rodziców w redakcyjnej auli gościliśmy bp. Andrzeja Przybylskiego, ks. inf. Ireneusza Skubisia – honorowego redaktora „Niedzieli”, podprzeora jasnogórskiego klasztoru o. Jana Poteralskiego, parlamentarzystów, przedstawicieli władz wojewódzkich, rektorów częstochowskich uczelni i wielu innych znakomitych gości.

– Odkrywanie i utrwalanie prawdziwej historii Polski i chlubnych żywotów Polaków jest konieczne, bo wciąż próbuje się pisać naszą historię, ale za nas i bez nas – podkreśliła witając gości red. Lidia Dudkiewicz – redaktor naczelna „Niedzieli”. Dodała, że konkurs jest pięknym przykładem „nowoczesnego patriotyzmu jutra, pamiętającego o przeszłości i patrzącego w przyszłość, jak to ujmował prezydent Lech Kaczyński”. Podziękowała „młodym kustoszom prawdziwej historii Polski” i życzyła „aby zawsze zachowywali się jak trzeba i pielęgnowali miłość do Ojczyzny”.

Jadwiga Wiśniewska podkreśliła, że uczestnicząc w Katyńskich Zaduszkach, swoją obecnością oddaliśmy hołd tym, których życie zakończył strzał w tył głowy z rąk NKWD, których grobami stały się doły śmierci na katyńskiej ziemi. Podsumowała, że plonem ośmiu edycji konkursu jest 1956 prac, z których każda ma wartość, a wiele zdumiewa swoją dojrzałością i empatią, świadczy o dobrym zrozumieniem tematu. Przypomniała, że najważniejszym motywem, który doprowadził do zainicjowania przez nią konkursów, było pragnie utrwalenia wśród młodych ludzi takiego sposobu patrzenia na naszą Ojczyznę i naszą historię, który prezydent Lech Kaczyński nazywał nowoczesnym patriotyzmem. Jako temat wybrała Katyń, ponieważ zbliżała się wówczas 70. rocznica katyńskiej zbrodni. Temat był nieobecny we wciąż ograniczanym programie nauki historii w szkołach i dopiero w tym roku, został, po raz pierwszy, wpisany do podstawy programowej.

Reklama

Prezentując książkę, w której zamieszczono prace, podkreśliła: – Te prace są dowodem na to, że młodzież potrafi szukać prawdy z determinacją i wytrwałością, te prace pokazują szlachetność ich dusz.

Jadwiga Wiśniewska podziękowała dyrektorowi katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej – Andrzejowi Sznajderowi za merytoryczną opiekę nad konkursem, jurorom za ocenianie prac, red. Lidii Dudkiewicz za współpracę oraz ks. inf. Ireneuszowi Skubisowi za inicjatywę organizowania Katyńskich Zaduszek w redakcji „Niedzieli”.

Na temat konkursu „Prawda i kłamstwo o Katyniu”, jego znaczenia, wysokiego poziomu uczniowskich prac wypowiadali się m.in.: senator Ryszard Majer, wicewojewoda śląski – Mariusz Trepka, dyrektor katowickiego oddziału IPN – Andrzej Sznajder, kurator oświaty woj. śląskiego – Urszula Bauer, członek komisji konkursowej – Rafał Piotrowski.

Laureatom, ich nauczycielom i rodzicom podziękował i pogratulował ks. inf. Ireneusz Skubiś. W kontekście konkursu przypomniał, że niedawno w auli „Niedzieli” odbyła się jedna z sesji międzynarodowego kongresu Ruchu „Europa Christi”. Kongres odbywał się w Częstochowie, Łodzi i Warszawie, a jego ideą, tak jak ideą Ruchu „Europa Christi”, jest przypomnienie Europie o jej chrześcijańskim zakorzenieniu. – W obecnej sytuacji nakazem chwili jest, by Europa wróciła do Chrystusa i do chrześcijańskich wartości – podkreślił ks. Skubiś. Podziękował Jadwidze Wiśniewskiej za konsekwentne organizowanie konkursów, które wnoszą tak wiele wartości.

W zaduszkową modlitwę wprowadził uczestników bp Andrzej Przybylski, który przypomniał, że ulubionym sposobem mówienia Jezusa do nas są zapisane na kartach Ewangelii obrazy i przypowieści. – Zastanawiam się, jaki obraz wybrałby na dzisiejszy wieczór? Może byłby to las i drzewa umieszczone okładce książki „Prawda i kłamstwo o Katyniu”? – rozważał bp Przybylski, dodając, że drzewa na katyńskiej ziemi wyrosły z polskiej krwi. Jednak ta ofiara ma sens, gdyż tak jak korzenie dają drzewom wzrost, tak pamięć o naszej historii kształtuje młode pokolenie.

– Pomódlmy się za tych, którzy spoczywają w Katyniu, Miednoje, Ostaszkowie i innych miejscach, aby Bóg dał im życie wieczne, i pomódlmy się za nas, abyśmy nie zmarnowali ofiary ich krwi – powiedział bp Przybylski. Po chwili zadumy wspólnie odmówiono modlitwę „Wieczny odpoczynek”.

Podczas spotkania wystąpili uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół Muzycznych im. Marcina Żebrowskiego w Częstochowie: Aleksandra Szwejkowska-Belica, Maria Belica, Stanisław Belica oraz Urszula Ledwoń. W ich wykonaniu usłyszeliśmy utwory Arcangelo Corellego, Jana Sebastiana Bacha, Henryka Wieniawskiego oraz Barbary Kaszuby.

Tagi:
zaduszki

„Zaduszki Artystyczne” w Częstochowie

2017-11-03 12:42

Anna Przewoźnik

2 listopada w kościele pw. św. Józefa w Częstochowie spotkali się twórcy i miłośnicy kultury na "Zaduszkach Artystycznych", by uczcić pamięć wszystkich zmarłych, związanych z częstochowskim środowiskiem artystycznym: muzyków, plastyków, rzeźbiarzy, aktorów, pedagogów, dziennikarzy, poetów, literatów, animatorów życia muzycznego.

Anna Przewoźnik

Zaduszki rozpoczęły się Eucharystią, której przewodniczył i słowo Boże wygłosił biskup senior Antoni Długosz. Obecni byli kapłani: Duszpasterz Środowisk Twórczych, organizator tegorocznych Zaduszek ks. Mikołaj Węgrzyn i współorganizator spotkania ks. Mateusz Ociepka.

Posłuchaj: Pamięć o Twórcach Kultury

W koncercie upamiętniającym zmarłych artystów zaprezentował się kwartety smyczkowe i chór pod dyrekcją Dariusza Madejskiego. Wierni mogli zobaczyć spektakl słowno-muzyczny pt. „Światłość Kontra Ciemność” przygotowany na podstawie sztuki „Sen Geroncjusza” kard. Jana Henryka Newmana. Spektakl wyreżyserowała Magdalena Pietrulewicz, siostra zmarłego 11 lat temu ks. Grzegorza Ułamka, który był pomysłodawcą i twórcą częstochowskich „ Zaduszek Artystycznych” .

Anna Przewoźnik

- Mogę powiedzieć, że dzięki Grześkowi jest ten spektakl. Szukając inspiracji do tegorocznych Zaduszek, znalazłam w jego bibliotece, książkę z tą sztuką, nigdy wcześniej tego nie widziałam, okazało się, że to idealny tekst na ten czas. To rodzaj modlitwy za dusze osób w momencie ich śmierci, konania i przechodzenia przed Tron Najwyższego” podkreśla reżyser Magdalena Pietruleiwcz.

Główną rolę w spektaklu odegrał częstochowski aktor Adam Hutyra, któremu towarzyszyli artyści i uczniowie z Zespołu Szkół Muzycznych im. Marcina Józefa Żebrowskiego.

Duszpasterz Środowisk Twórczych ks. Mikołaj Węgrzyn podkreśla, że Zaduszki artystyczne, to przede wszystkim przywoływanie Bożego Miłosierdzia:

„ … Dla wszystkich artystów, którzy odeszli, ale i dla nas samych. To ważna perspektywa, by pomyśleć sobie o tym, że my też kiedyś mamy do nich dołączyć, że też kiedyś będziemy po tamtej stronie. Mamy nadzieję, że wtedy też ktoś o nas będzie w modlitwie pamiętał.

Anna Przewoźnik

„Lista osób, wyczytywanych co roku podczas Zaduszek, jest coraz dłuższa i tym bardziej zobowiązuje nas to do pamięci i modlitwy za te osoby – mówił ks. Mateusz Ociepka. Podkreślił też, że tegoroczne Zaduszki artystyczne są preludium do tego, co ma się dziać w archidiecezji częstochowskiej. Pod kierownictwem księdza Mateusza Ociepki we współpracy z Instytutem Teologicznym w Częstochowie powstaje właśnie Ośrodek Muzyki Liturgicznej.

Rita Jasnos ze scholi muzycznej zaznaczyła, że w pierwszych dniach listopada przypomina sobie o tym, że nie jest tak, że oni odeszli, a my żyjemy. Jest odwrotnie: Oni żyją, a my umieramy. Żyją, w tym co zrobili, jak żyli, kim byli. Zaduszki artystyczne to pamięć o nich wszystkich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chopin w ciele kobiety

2018-09-18 12:06

Agata Iwanek

Miała 25 lat, kiedy opuściła Wrocław i wyjechała do Włoch. Dziś coraz częściej wraca do Polski, bo właśnie tutaj chce promować niezwykłą płytę, na której nagrała zapomniane pieśni Chopina. O miłości do Polski i muzyki w rozmowie z Agatą Iwanek opowiada światowej sławy sopranistka Dominika Zamara.


Agata Iwanek i Dominika Zamara we wrocławskiej redakcji Niedzieli

Skąd miłość do muzyki?

Śpiewałam od zawsze. Mój dziadziuś grał na organach i od małego inspirował mnie do sztuki. Inspirował mnie także kościół. Śpiewałam w Kościele Świętego Krzyża, pamiętam pierwsze schole, w których byłam solistką

Jak Dominika Zamara stała się gwiazdą opery?

Byłam dobrą studentką wrocławskiej Akademii Muzycznej na wydziale wokalnym. Od drugiego roku zawsze miałam stypendium naukowe, już wtedy koncertowałam. W końcu moja pani profesor, Barbara Ewa Werner, powiedziała, że jest możliwość wygrania stypendium do Włoch. Zupełnie w to nie wierzyłam, ale wzięłam udział w konkursie. Po miesiącu dostałam telefon, że się udało! To było marzenie mojego życia i faktycznie całkiem je odmieniło. Miałam 25 lat, kiedy wyjechałam. We Włoszech nauczyłam się bel canto – śpiewu wybitnych mistrzów opery, który do dzisiaj jest moją pracą.

Czy polskie realia odbiegały od włoskiej rzeczywistości?

Śpiewu uczył mnie maestro Enrico De Mori, niezwykły dyrygent, pianista Marii Callas. To on odkrył biedną studentkę z Polski. Realia były na początku bardzo ciężkie. Miałam stypendium, ale to były niewielkie pieniądze, a mistrz tak uwierzył we mnie, że udzielał mi lekcji za darmo. Uczył mnie oper i całej techniki śpiewu włoskiego, której używa się w Teatro alla Scala, czyli najważniejszych teatrach na świecie. W ramach odpracowania lekcji koncertowałam z jego orkiestrą. To była moja zapłata, a tak naprawdę wspaniała szkoła i prestiż. Pod mistrzowską batutą mogłam śpiewać w Weronie, czy Mediolanie. Zadebiutowałam w roli Mimi w operze Pucciniego pt. „Cyganeria”. W ten sposób nauczyłam się, jak pracować nad operą profesjonalnie. Wokalnie, interpretacyjnie i z włoską wymową.

Co ze znajomością języka?

Na wrocławskiej Akademii Muzycznej mieliśmy bardzo dobry poziom języka włoskiego. Szkoliła nas pani Tołłoczko, która była bardzo wymagająca. Mimo że ktoś doskonale śpiewał, mógł „wylecieć” z wokalistyki przez włoski! Wiele jej zawdzięczam. Nieustannie przepytywała, krzyczała, ale była świetna. Dzięki niej, gdy wyjeżdżałam z Polski, znałam praktycznie całą włoską gramatykę. Jak ktoś z mojego roku nie zrobił kariery wokalnej, to miał szansę mieć drugi zawód, ponieważ szedł na italianistykę.  

Ulubione miejsce we Wrocławiu?

Ostrów Tumski. To jest takie metafizyczne, duchowe miejsce, które inspiruje. Serce Wrocławia. Mieszkam dwa kroki stąd na ulicy św. Marcina przy siostrach zakonnych i kiedy jestem w Polsce, odbywam tu długie, nocne spacery. Mój ulubiony Kościół, to Kościół Matki Boskiej na Piasku. Za każdym razem, gdy się tam modlę, czuję niesamowitą duchową więź.

 A muzycznie?

Oczywiście Narodowe Forum Muzyki. Pan profesor Kosendiak organizuje tam wiele godnych uwagi wydarzeń. Jest też opera, a koneserom sztuki lżejszej polecam Capitol jako połączenie teatru i śpiewu.

Jeżeli jesteśmy przy łączeniu śpiewu z teatrem – opera to też teatr?

Tak, oczywiście. Właśnie to kocham w operze – to nie jest zwykłe śpiewanie, tylko interpretacja, wejście w postać. Tam jest bardzo dużo teatru. Utożsamiam się z postacią, którą gram. Czasem muszę się nauczyć na pamięć 300 stron, ale to szukanie klucza interpretacji jest niezwykłe. Postaci opery są z reguły bardzo dramatyczne. Moim debiutem była postać Mimi z Cyganerii. Mieszkałam w Veronie tak jak ona, też w mieszkaniu artystycznym. Ona na koniec umiera i właśnie jak wystawiałam tę operę, to czułam, jakby część mnie też umarła na chwilę. To takie mocne utożsamianie się. Powiem szczerze, że wpływa to na psychikę, ale w muzyce lubię bardziej dramatyzm, niż komizm.

Opera to wyjątkowe stroje, makijaż i uczesanie, czy w życiu osobistym także wyraża Pani siebie w ten sposób?

Oczywiście! Na scenie jest to pewna charakteryzacja, ale w życiu codziennym także bardzo lubię się wyróżniać. Nie ukrywam, my artyści lubimy być inni, ale nie celowo, pozersko, to wynika z podświadomości. Lubimy być jacyś, nie lubimy być szarzy. Ja to lubię.

Dlaczego Polacy nie słuchają opery?

Po pierwsze bariera językowa. W Polsce stawia się na tekst. Opery są pisane głównie w języku włoskim, który jest najbardziej śpiewny i teatralny. Mimo że mamy libretto w ręku, bądź tekst jest wyświetlany, to trzeba mieć tę podzielność uwagi, a i tak nie zawsze wszystko się rozumie, ponieważ język opery, to język metafor. Szukanie tego klucza jest bardzo ciekawe, ale trudne. Poza tym media nie promują tak bardzo opery, jest to dla nich sztuka niezrozumiała. U nas w Polsce tylko elita intelektualna uczęszcza do opery. We Włoszech jest to sztuka popularna, nawet takie proste rodziny słuchają arii operowych i znają je całe na pamięć.

Skąd pomysł na nagranie płyty z utworami Chopina?

To mój ukochany polski kompozytor. Mało kto zna twórczość wokalną Chopina, mało kto wie, że kochał operę. Nigdy sam jej nie napisał, ale stworzył piękne pieśni. Postanowiłam je zaśpiewać i wydać na płycie. Pomysł zrodził się głównie z sentymentu i nostalgii za Polską. Chopin też wyemigrował. Też po to, żeby zrobić karierę. Poza tym lubię promować kulturę polską. Często przemycam pieśni Chopina, Moniuszki, Paderewskiego, czy Szymanowskiego na światowe sceny. Płyta cieszy się już dużą popularnością. Jest przetłumaczona na trzy języki: polski, angielski i włoski.

Czy Chopin za życia był w Polsce doceniany?

Na początku nie, wcześnie wyemigrował. Sytuacja była tutaj bardzo ciężka. Po nieudanych próbach zaistnienia w Wiedniu wyjechał na szczęście do Paryża, gdzie spotkał węgierskiego kompozytora Ferenca Liszta, wirtuoza fortepianu. Dzięki niemu został zauważony.

Wyjazd z kraju, kariera międzynarodowa, odkrycie przez mistrza… Wiele analogii. Czy niedocenienie w ojczyźnie też się do nich zalicza?

Dobre pytanie. Nie wiem jak na nie odpowiedzieć. To stypendium było moim wyborem i przeznaczeniem. Dzięki niemu mogłam rozwinąć karierę międzynarodową, a w Polsce nie miałabym takiej możliwości, jednak z perspektywy czasu bardzo tęsknię za ojczyzną – stąd ten ukłon i wydanie płyty z utworami Chopina. Teraz widzę, że jestem coraz częściej zapraszana do Polski, polskich filharmonii. Jestem tu coraz bardziej doceniana.

Czy możemy dowiedzieć się więcej o współpracy z Watykanem?

Od lat nieoficjalnie współpracowałam z Watykanem. To najważniejszy mecenat kultury we Włoszech. Księża, kardynałowie, sam papież, to wspaniali ludzie wspierający kulturę i kochający ją, szczególnie muzykę sakralną. W tym roku zadzwonił do mnie kardynał Jean Marie Gervais i zaprosił mnie do Watykanu. Tam zaproponował mi stałą współpracę. To ogromne wyróżnienie.

Gdzie rodacy mogą Panią usłyszeć?

Płytę można kupić internetowo, mam też zaplanowane koncerty w Polsce. 21 września będę po sąsiedzku w Czechach, 27 września w jeleniogórskiej Filharmonii, a 5 października w Warszawie. Serdecznie zapraszam.








CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Sandomierz: kolejny etap renowacji katedry

2018-09-20 17:41

apis / Sandomierz (KAI)

O rozpoczętych pracach konserwatorskich w ramach drugiego etapu renowacji bazyliki katedralnej, mówiono dziś na konferencji prasowej w Sandomierzu. Prace obejmują konserwację sklepienia i ściany boczne zabytkowej świątyni. Według przyjętego harmonogramu potrwają do końca 2019 r.

WM4034/pl.wikipedia.org

Konferencja odbyła się w związku z realizacją projektu „Konserwacja wnętrz perły wczesnogotyckiej architektury sakralnej – bazyliki katedralnej w Sandomierzu - etap II”, dofinansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wkład własny parafii katedralnej w całość projektu pochodzi z prywatnych ofiar księży diecezji sandomierskiej.

Kierownik prac konserwatorskich a zarazem wykonawca generalny Roland Róg wyjaśnił, że prace renowacyjne rozpoczęte w lipcu br. dotyczą konserwacji warstw dekoracyjnych i kamieniarki. W zakresie prac kamieniarskich na chwilę obecną udało się oczyścić w około 60 proc. kamieniarkę na żebrach sklepienia oraz w połowie na przejściach między nawami. W pewnym stopniu konserwatorzy doprowadzili już część kamieniarki do stanu końcowego.

Działania te, zdaniem kierownika robót, są konieczne, gdyż poprzedzają prace konserwatorskie związane z polichromią i elementami dekoracyjnymi. Ogólna powierzchnia ścian i sklepienia nawy głównej i naw bocznych, które zostaną odnowione, liczy około 2,5 tys. metrów kwadratowych.

Ks. Zygmunt Gil, proboszcz parafii katedralnej, opowiedział o etapach prac konserwatorskich prowadzonych w bazylice i o drodze do uzyskania ich dofinansowania. Przypomniał, że w latach 2008-11 przeprowadzono pierwszy etap prac konserwatorskich. Odnowiona została wówczas wschodnia część katedry: prezbiterium, kaplica Najświętszego Sakramentu i zakrystie. Odnowiono wtedy unikatowe freski bizantyńsko-ruskie z fundacji króla Władysława Jagiełły – jedne z czterech tego typu malowideł zachowanych na terenie kraju.

"Już wówczas podjęto kroki przygotowawcze mające na celu pozyskanie dofinansowania drugiego etapu prac konserwatorskich, obejmujących nawę główną i nawy boczne bazyliki katedralnej. Dzięki wpisaniu projektu do Kontraktu Terytorialnego i pozytywnej ocenie wniosku ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z którym podpisano umowę 21 grudnia 2017 r., mogliśmy rozpocząć kolejną fazę renowacji" – wyjaśnił duchowny.

Ks. Andrzej Rusak, diecezjalny konserwator zabytków, podkreślił, że obecne prace są newralgiczne, bo prowadzone są nad sklepieniem całej budowli i w dalszej kolejności obejmą też ściany naw bocznych do poziomu snycerki. Na każdym etapie przyjętego harmonogramu ocenia je komisja nadzorująca i są one protokołowane według zasad konserwatorskich we współpracy ze służbami Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków oraz konsultowane ze środowiskiem ekspertów.

Konserwacji poddane zostaną dekoracje malarskie autorstwa krakowskiego artysty Jana Bukowskiego (1935-39), zdobiące sklepienie i ściany naw bocznych. Polichromia wpisana do rejestru zabytków ruchomych woj. świętokrzyskiego przedstawia symbole astralne i zwierzęce, tekst „Bogurodzicy” i herby dawnych województw. Inspiracją do projektu malowidła miał być dla Bukowskiego widoczny na sklepieniu napis z czasów króla Jagiełły: „Niebo, morze i ziemia chwalą Boga”.

Freski straciły swój dawny blask na skutek działania niekorzystnych warunków atmosferycznych, widoczne są także ubytki spowodowane ostrzałem z okresu II wojny światowej. Poza elementami malarstwa równolegle renowacji poddane zostaną kamienne żebra, łuki i filary w nawie głównej i nawach bocznych katedry. Obecnie widoczne są ślady napraw z okresu przedwojennego oraz powstałe w czasie wojny uszkodzenia kamiennych elementów konstrukcyjnych budowli.

Katedra w Sandomierzu jest jednym z najstarszych obiektów architektury sakralnej w Polsce. Powstały z fundacji króla Kazimierza Wielkiego korpus nawowy datuje się na 1361 rok. Świątynia nazywana jest „Matką kościołów diecezji sandomierskiej” zarówno ze względu na jej symbolikę religijną, jak i niekwestionowaną wartość historyczną i kulturową. W ramach realizowanego projektu zaplanowane są także działania promocyjne (obiekt odwiedza rocznie około 80 tys. turystów) oraz ułatwienia dla osób niepełnosprawnych (wykonana zostanie makieta budynku oraz opis katedry alfabetem Braille'a).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem