Reklama

Abp Grzegorz Ryś: Łódź to nie jest trudny Kościół!

2017-11-04 08:11

Marcin Przeciszewski / Łódź / KAI

o. Lech Dorobczyński OFM/ biskup-rys.pl

- Kościół ma być skutecznym narzędziem jedności całego rodzaju ludzkiego – mówi abp Grzegorz Ryś w rozmowie z KAI. Nowy metropolita łódzki wyjaśnia, że jego priorytetem jest nowa ewangelizacja i szukanie ludzi zagubionych. A odnosząc się do sytuacji politycznej w Polsce ostrzega „aby w walce o wartości wiara nie została zinstrumentalizowana i sprowadzona do ideologii”.

KAI: – Księże Arcybiskupie, obejmuje Ksiądz Archidiecezję Łódzką. Co jest najważniejsze w posłudze biskupa?

Abp Grzegorz Ryś: – Najważniejsza jest ewangelizacja. Ostatecznie zawsze chodzi o to, aby prowadzić człowieka do spotkania z Jezusem Chrystusem. Jest to tak proste, że aż banalne. Jednak okazuje się, że - będąc księdzem czy nawet biskupem - wszystko inne jest łatwiej robić...

- Dlaczego?

- Bo wszystkim wydaje się, że ewangelizację mamy już za sobą. Tymczasem nie jest to prawda, także w Polsce. Ewangelizacja, tak jak mówi papież Franciszek, związana jest z głoszeniem kerygmatu - podstawowej prawdy że Jezus jest moim Panem i Zbawicielem.
Jest to przy tym fundamentalne wydarzenie w życiu każdego z nas, osobiste spotkanie z Jezusem. I co więcej, nie jest to wydarzenie jednorazowe na zasadzie: „Od trzydziestu lat Jezus jest moim Panem i Zbawicielem, jestem więc chrześcijaninem”. Doświadczenie relacji z Jezusem trzeba odnawiać codziennie.

- Głoszenie kerygmatu jest podstawowym elementem przepowiadania nowych ruchów. Natomiast tradycyjne, masowe duszpasterstwo oscyluje bardziej wokół kwestii moralności, obrony zagrożonych wartości, itp.

- Nieraz spotykałem ludzi reprezentujących tzw. ludową pobożność, którzy zawstydzali mnie swoim doświadczeniem wiary. Papież Franciszek wykazuje, że ma ona olbrzymi ładunek ewangelizacyjny. O ludowej pobożności nie można mówić z „uśmieszkiem”.
To prawda, że kerygmat nie jest w Polsce dostatecznie często przepowiadany. Problem jest bardziej po stronie pasterzy niż Ludu Bożego. Jest to zresztą problem nie tylko Kościoła w Polsce. Dlatego Franciszek w "Evangelii gaudium" apeluje o mentalność kerygmatyczną w Kościele.

- W tej samej adhortacji Franciszek mówi także o potrzebie "pastoralnego nawrócenia" Kościoła. Ksiądz Arcybiskup często do tego nawiązuje. Jak należy rozumieć ten apel?

- Nawrócenie pastoralne polega na tym, że wspólnota przestaje szukać dobrego samopoczucia we własnym gronie, a uwagę koncentruje na tych, których w kościele nie ma. I wcale nie muszą nam tego uświadomić dramatycznie malejące słupki wiernych. Pan Jezus pokazuje potrzebę pastoralnego nawrócenia wtedy, kiedy ze 100 owiec zginie jedna. Mówi, że należy zostawić 99 i pójść za tą jedną!
Jest to w opozycji wobec rozpowszechnionej mentalności eklezjalnej, która zakłada, że trzeba najpierw zadbać o tych, którzy są, gdyż to oni tworzą Kościół. To dowód na totalne niezrozumienie Franciszka. Papież nie chce zgubić tych, którzy są w Kościele, tylko razem z nimi chce wyjść po tych, których już nie ma. To jest klucz nowej ewangelizacji.
Natomiast obrona wartości chrześcijańskich jest ważna, ale nie nazwałbym tego ewangelizacją - jest to preewangelizacja. Trzeba też uważać, aby w walce o wartości wiara nie została zinstrumentalizowana i sprowadzona do ideologii. Wtedy będziemy się bić miedzy sobą o wartości i wymachiwać nimi jak maczugą.

- Czy nie boi się Ksiądz Arcybiskup Łodzi, przybywając tu z bogatej duchowo i wiernej religijnym praktykom Galicji?

- Jak ktoś mi mówi, że Łódź jest trudnym Kościołem lokalnym, to odpowiadam: A proszę mi pokazać Kościół, który jest łatwy! Choć jestem tu kilkanaście dni, widziałem wiele pięknych, fantastycznych rzeczy. Np. zgromadzenie kilkuset, ponad 400 kapłanów, którzy zeszli się na trzy rekolekcyjne wieczory poprzedzające ingres. Byłem też na spotkaniu charyzmatycznym zorganizowanym dla 3 tys. ludzi w hali sportowej. Widać, że w Łodzi jest silne środowisko dojrzałej wiary. Być może potrzebują oni zejścia się razem i poczucia, że są jednością, co przygotuje eksplozję wiary. To nie jest trudny Kościół!

- Można przypuszczać, że posługa Księdza Arcybiskupa w Łodzi będzie "pontyfikatem" nowej ewangelizacji?

- Mam nadzieję, że Duch Święty wie co robi. Kościół łódzki ma już 100 lat, on się zmienia i przychodzą nowe wyzwania. Będę się rozglądał, uczył i patrzył... A co z tego wyniknie, zobaczymy!

- Pytanie bardziej generalne, o Kościół w okresie dobrej zmiany, którą mamy w Polsce. Czy nie przeraża Księdza Arcybiskupa skala głębokich podziałów, jakie charakteryzują dziś Polaków, Kościoła nie wyłączając?

- Wszyscy mówią, że jest to problem, ale na tym się kończy. Nikt nic nie robi, aby podziały te przezwyciężyć. Każdy mówi, że chciałby jedności, ale na jego warunkach.

- A co powinien zrobić Kościół?

- Nie stać się stroną w sporze, nie opowiedzieć się po jednej stronie, bo to byłoby wbrew jego misji. Tożsamość Kościoła zdefiniował Sobór Watykański II pod natchnieniem Ducha Świętego. Kościół ma być skutecznym narzędziem jedności całego rodzaju ludzkiego.

- A może najpierw spójrzmy jak Kościół jest zdolny dbać o własną jedność?

- Opisują to dwie zasady: nieustanne powracanie do Jezusa oraz ciągły powrót do ewangelicznych źródeł. Jesteśmy przekonani, że jeśli spotykamy się z Jezusem, to jesteśmy bliżsi sobie wzajemnie.

- Spróbujmy to odnieść do świata polityki?

- Trzeba by wrócić do tego, co jest źródłowe, czyli zapytać o zasadniczy cel politycznego działania. Każdy polityk zna definicję, że „polityka jest roztropną troską o dobro wspólne”. A jak mają się do tego spory, które dziś są tak bardzo zaognione? Potrzebny jest moment refleksji: Po co to wszystko? Czemu to służy?
Benedykt XVI kiedy był w Warszawie, powiedział, że trzeba szukać modelu jedności w małżeństwach mieszanych. A w małżeństwie np. pomiędzy katolikiem a luteranką jest to jedność w miłości, niezależnie od wyznaniowych różnic. Małżonkowie muszą postawić sobie pytanie, jak wspólnie wychować dzieci, jak pokazywać to, co ich łączy a jak podchodzić do tego, co dzieli?
A odnosząc to doświadczenie do sporu politycznego, wydaje się, że dla polityków niezbędnym minimum winno być przekonanie, że drugiej stronie także idzie o Polskę. A jeśli tego nie uznamy, a będziemy mówić, że ktoś jest zdrajcą, nie będzie płaszczyzny do rozmowy.

- Kościół - i podkreślał to Jan Paweł II - ma być równocześnie "znakiem sprzeciwu", sumieniem demokracji. Jak i na ile ta rola jest dziś realizowana?

- Odczytuję to inaczej. Symeon mówi o Jezusie, że jest On znakiem "któremu sprzeciwiać się będą". A kiedy się Jezusowi sprzeciwiają, to trzeba być z Jezusem w tym jego odrzuceniu.

- A jeśli w życiu publiczno-politycznym dzieje się coś ewidentnie złego? Czy pasterze Kościoła nie powinni alarmować?

- Zasady są proste, pytanie tylko na ile my mamy odwagę, żeby je stosować. Kościół ma prawo się odezwać – jak to mówiono w średniowieczu - ratione peccati. Kiedy jest problem na poziomie moralności czy etyki, głos Kościoła jest potrzebny.
Ewangelia mówiąca o potrzebie płacenia podatków Cezarowi zawiera dwa elementy odpowiedzi jakiej udzielił Jezus. Pierwszy, że nie zrobicie ze mnie polityka i nie wmontujecie mnie w wasz mesjanizm polityczny. A drugi to przypomnienie, że kiedy spieramy się o politykę, to nie zapominajmy, że Bóg jest pierwszy.

- A jak Ksiądz Arcybiskup odbiera to, co się dzieje we Francji w związku z wyrokiem sądu nakazującym usunięcie krzyża z pomnika Jan Pawła II?

- Problem odczułem na własnej skórze, gdy kiedyś w Jerozolimie wraz z księżmi szliśmy na Wzgórze Świątynne. Musieliśmy powyjmować Biblie i krzyże i zostawić je w budce strażnika. Zasada jest taka, że mogę wejść na Wzgórze Świątynne ale pod warunkiem, że stanę się "nikim", bez własnej tożsamości religijnej. Paradoks polega na tym, że jest to święte miejsce dla Żydów, chrześcijan i muzułmanów. Mogłoby być miejscem spotkania i jedności, ale wówczas, gdybyśmy przychodzili tam jako chrześcijanin, Żyd i muzułmanin. Jedność możliwa jest, kiedy jestem sobą i mam na tyle ugruntowaną tożsamość, że nie boję się spotkania z drugim.
Próba budowania społeczeństwa, które się "czyści" ze znaków tożsamości – a z tym mamy do czynienia w laickiej Francji - jest szaleństwem.

- W Polsce trwa dyskusja o wprowadzeniu niedziel wolnych od pracy. Sejm proponuje dwie a Kościół twardo obstaje przy czterech. Skąd ta determinacja?

- Dla chrześcijanina niedziela jest cotygodniową Wielkanocą - tak mówił Jan Paweł II. Nie chodzi tylko o odpoczynek. Kiedy człowiek wstrzymuje się od działania, otwiera przestrzeń Panu Bogu. Dlatego ja nie działam, żeby On mógł we mnie działać.

- Episkopat przygotowuje na bazie adhortacji „Amoris laetitia” specjalne vademecum duszpasterstwa rodzin. Jak należy czytać ten papieski dokument?

- „Amoris laetitia” trzeba czytać w kontekście tego, co Franciszek mówił o zmianach jakie są potrzebne w Kościele. Mówi, że najważniejszą z nich jest „zmiana odniesienia”. Nie ma być to zmiana normy - małżeństwo chrześcijańskie jest nierozerwalne - Franciszkowi nie chodzi o zmianę doktryny, tylko o to, abyśmy prowadzili człowieka do życia Ewangelią poprzez towarzyszenie mu w drodze, zaczynając od nierzadko trudnego punktu, w którym on się dzisiaj znajduje.
Wyzwaniem duszpasterskim jest towarzyszenie narzeczonym, a także osobom porzuconym, pozostającym w separacji i rozwiedzionym. W Polsce nie jesteśmy do tego przygotowani. A żeby komuś towarzyszyć – i są to kolejne „słowa klucze” Franciszka – trzeba umieć rozeznawać. A chodzi o rozeznanie nie tylko sytuacji w jakiej dany człowiek się znalazł, ale i darów duchowych, które są mu dane. Dopiero wówczas można iść naprzód.
Tymczasem nasze podejście do „Amoris aetitia” jest takie: Dajcie nam wyraźne wskazówki, kogo rozgrzeszyć, a komu rozgrzeszenia odmówić! Któryś z gorliwych księży mówił mi, że bardzo pracuje nad tym, aby życzliwie się z człowiekiem pożegnać, odmówiwszy mu rozgrzeszenia. A ja pytam: A dlaczego ksiądz chce się z tym człowiekiem żegnać? Można odmówić rozgrzeszenia, ale powinien ksiądz zaproponować spotkanie na wspólnej modlitwie, a za tydzień w grupie formacyjnej. Porządek sakramentalny w Kościele, choć jest najważniejszy, nie jest jedynym porządkiem łaski. Człowiek taki nie jest wykluczony z Kościoła. Trzeba się odważyć, aby mu towarzyszyć, wiedząc jaka jest Dobra Nowina o małżeństwie i o rodzinie.
Wśród polskich księży spotykamy tendencję do automatycznego namawiania do małżeństwa par żyjących razem, jeśli tylko nie mają przeszkód. A gdzie jest pytanie o wiarę? Jeśli nie ma wiary, jakie będzie rozumienie małżeńskiej przysięgi? Nie należy chodzić na skróty. Jest to przeciwieństwo tego, co mówi Franciszek: Towarzyszyć człowiekowi!

- Główną osią sporu wokół „Amoris laetitia” jest jej 8 rozdział, mówiący o związkach niesakramentalnych osób rozwiedzionych. Chodzi o możliwość dopuszczenia ich do Komunii św. Czy zdaniem Księdza Arcybiskupa jest to możliwe?

- Tu jest właśnie miejsce na owo towarzyszenie i rozeznawanie, do którego wzywa Franciszek. I ono musi mieć bardzo indywidualny charakter.

- Czy dokument polskiego Episkopatu będzie próbą reinterpretacji adhortacji?

- Będzie próbą wejścia w jej ducha, inaczej nie byłoby sensu go pisać.

- Ksiądz Arcybiskup przewodniczy Zespołowi Episkopatu ds. Nowej Ewangelizacji. Jaki jest jego główny cel i jaką pracę wykonuje?

- Zespół utworzony został w tym samym "kluczu", w jakim w Rzymie powstała Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Benedykt XVI stworzył ją po to, aby nurt nowej ewangelizacji pokazać jako kluczowy.
Chodzi też o to, by stworzyć płaszczyznę współpracy środowisk nowej ewangelizacji. A w Polsce są to już setki tysięcy zaangażowanych ludzi. Jesteśmy w przeddzień czwartego Kongresu Nowej Ewangelizacji. Drugą taką inicjatywą jest Ogólnopolska Szkoła Ewangelizatorów - dla osób już zaangażowanych w to dzieło. W Polsce działa też kilkadziesiąt szerzej lub bardziej lokalnie znanych szkół. Każda z nich proponuje dziesiątki inicjatyw ewangelizacyjnych. Wspólnym ich mianownikiem jest wyjście poza swoje środowisko, ruch czy parafię. Dzieje się dużo pięknych rzeczy. Jest to jedna z największych radości, jaka mnie spotkała jako biskupa, choć Duch Święty uruchamia w Kościele procesy, z którymi czasem nie jest łatwo ani wygodnie.

- Duch Święty tworzy jedność, czego dowodem jest m. in. ruch ekumeniczny. Jak można scharakteryzować stan ekumenizmu dziś? Upragnionej jedności bynajmniej nie widać.

- Jesteśmy w podobnej sytuacji jak Żydzi po niewoli babilońskiej. Każdy pobudował sobie bezpieczny domek w ramach własnej konfesji. Natomiast w gruzach leży świątynia, czyli jeden Kościół, „jedno Ciało w jednym Duchu”.
Sytuacja ta przekłada się na naszą wiarygodność misyjną. Gdy chcemy wychodzić z Ewangelią do ludzi, to każdy kto nas słucha, może powiedzieć: Załatwcie to najpierw między sobą! Naszym postępowaniem nie nadążamy za tym, czego nauczamy.

- A co należy zrobić, aby ekumenizm był w centrum misji Kościoła, tak jak chciał tego Jan Paweł II?

- Ekumenizm - od Jana Pawła II po Franciszka - definiowany jest jako wymiana duchowych darów. Gdy przyjmuję, że Duch Święty działa także w innych Kościołach, to muszę być zainteresowany przyjęciem duchowych darów, które stamtąd płyną. A często pada pytanie: jaka ma być wymiana duchowych darów, skoro wszystkie są obecne w Kościele katolickim. Zgoda, ale to wcale nie oznacza, że jako katolicy wszystko przeżywamy w najlepszy sposób.

- W tych dniach wspominaliśmy rocznicę 500-lecia Reformacji. Czego możemy nauczyć się od Kościołów protestanckich?

- Aby się tego dowiedzieć wystarczy zajrzeć do wspólnej deklaracji katolicko-luterańskiej na temat usprawiedliwienia, przyjętej w 1999 roku. Można tam przeczytać ile Duch Święty zrobił przez te pięć wieków po obu stronach. Już w XVI wieku, kiedy Luter tak silnie postawił temat usprawiedliwienia, naszą odpowiedzią na Soborze Trydenckim był Dekret o usprawiedliwieniu. Równie ważny, co piękny! Wyważony. Ojcowie soborowi bili się o każde zdanie. W dekrecie czytamy, że "Jesteśmy usprawiedliwiani darmo, bo nic z tego, co poprzedza usprawiedliwienie, czy to wiara, czy uczynki, nie zastępuje samej łaski usprawiedliwienia". Jest to jeden z najdojrzalszych dokumentów w dziejach Kościoła. Ówczesna różnica między katolikami a protestantami była taka, że przyjęli oni, iż usprawiedliwienie dokonuje się TYLKO dzięki łasce (Sola Gratia). Natomiast ojcowie trydenccy mówią o pierwszeństwie łaski, nie pomijając znaczenia czynów człowieka oraz jego wolnej woli.
Dziś - jeśli mówimy o wymianie darów między Kościołami - to przede wszystkim mamy na myśli nową ewangelizację. Np. Kurs Alfa, stosowana u nas metoda pierwszej ewangelizacji, powstał w Kościele anglikańskim. Kurs jest oparty na kerygmacie, który jest wspólny dla wszystkich Kościołów.

- Zbliża się Synod Biskupów o młodzieży. Co winien on zmienić w Kościele, także w Polsce?

- Nie jest to synod o młodzieży lecz synod o towarzyszeniu młodym przez Kościół w ich powołaniu. Synod o Kościele i jego odniesieniu do młodych. To ważne, bo gdy pyta się młodych czy mają doświadczenie towarzyszenia im w Kościele, to zaledwie 20 - 30 % odpowiada „tak”. Z ankiety jaką przeprowadziliśmy w Krakowie wynika, że młodzież w wieku gimnazjalnym bardziej chciałaby się zaangażować, ale nie widzi, że jest w Kościele potrzebna. Młodzi, np. po bierzmowaniu nie widzą propozycji, dzięki której mieliby w Kościele pozostać. Nie widzą pola do zaangażowania oraz towarzyszenia im ze strony Kościoła. Posłuchajmy więc, jakie młodzi mają doświadczenie Kościoła? A to może być dość mocna lekcja.
Warto jest proponować młodym bycie w małych wspólnotach. Uczestnictwo w takiej wspólnocie jest kluczowe w rozumieniu wiary, Boga i Kościoła. Jan Paweł II napisał w „Pastores dabo vobis”, że najważniejszym źródłem powołań jest indywidualne kierownictwo duchowe. A to jest bliskie „towarzyszeniu”, o które apeluje Franciszek. Małe wspólnoty są doskonałym miejscem indywidualnego towarzyszenia, czego młodzi tak bardzo potrzebują.

- Dziękuję za rozmowę.

Tagi:
wywiad Abp Grzegorz Ryś

Ekumenicznie w Genewie

2018-06-20 14:48

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Ojciec Święty Franciszek odbędzie 21 czerwca 2018 r. pielgrzymkę ekumeniczną do Genewy, głównie w celu odwiedzenia Światowej Rady Kościołów, która w tym roku obchodzi jubileusz 70-lecia istnienia – powstała w 1948 r. Przez swoją wizytę Franciszek pragnie wyrazić uznanie Kościoła katolickiego dla wkładu, który ŚRK wniosła do międzynarodowego ruchu ekumenicznego. Jest to również pielgrzymka wdzięczności za bogatą i owocną współpracę, którą Kościół katolicki rozwija z ŚRK od ponad półwiecza. Główne punkty wizyty to modlitwa ekumeniczna w kaplicy ŚRK, prowadzona przez przedstawicieli ŚRK, z udziałem katolików.

Włodzimierz Rędzioch

Ojciec Święty wygłosi przemówienie i udzieli zgromadzonym błogosławieństwa. Podczas jubileuszowej sesji komitetu centralnego ŚRK Franciszek skieruje specjalne przesłanie ekumeniczne. Wizyta zakończy się Mszą św. z udziałem przeszło 40 tys. uczestników – katolików ze Szwajcarii i pielgrzymów ze świata oraz przedstawicieli innych Kościołów i wspólnot kościelnych. Papież odwiedzi również Instytut Ekumeniczny w Bossey, ok. 17 km za miastem, który jest ważnym centrum studiów i formacji ekumenicznej należącym do ŚRK. Obok tych głównych punktów programu zaplanowane jest również kurtuazyjne spotkanie z prezydentem Konfederacji helweckiej oraz przedstawicielami władz.

Z ks. dr. Andrzejem Choromańskim – kapłanem diecezji łomżyńskiej, teologiem i ekumenistą, od 2014 r. pracownikiem Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan – rozmawia Włodzimierz Rędzioch

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Czym jest Światowa Rada Kościołów?

KS. DR ANDRZEJ CHOROMAŃSKI: – Zgodnie ze swoją bazą doktrynalną Światowa Rada Kościołów jest wspólnotą Kościołów, które wyznają wiarę w Trójcę Świętą oraz w Jezusa Chrystusa jako Boga i Człowieka i starają się wspólnie dążyć do pełnej i widzialnej jedności Kościoła, o którą modlił się Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy (zob. J 17, 21). ŚRK skupia obecnie 350 Kościołów reprezentujących różne tradycje chrześcijańskie – takie jak tradycja prawosławna, anglikańska oraz wiele odłamów protestantyzmu – i jest największą na świecie organizacją ekumeniczną, która reprezentuje ok. 600 mln chrześcijan na wszystkich kontynentach. ŚRK nie jest ani nie zamierza być Kościołem Jezusa Chrystusa na ziemi ani żadnym „super-Kościołem” złożonym z kościołów członkowskich; jest ona po prostu pewną strukturą ekumeniczną o charakterze światowym, która ma za zadanie promocję różnych form współpracy między Kościołami członkowskimi oraz ich ekumenicznymi partnerami w celu doprowadzenia do całkowitego zjednoczenia wszystkich chrześcijan.

– Pracuje Ksiądz w Papieskiej Radzie ds. Popierania Jedności Chrześcijan, dlatego jest Ksiądz osobą najbardziej kompetentną, by wyjaśnić, jakie są stosunki między Kościołem katolickim i Światową Radą Kościołów. Jak te stosunki układają się w ciągu ostatnich dziesięcioleci, tzn. od Soboru Watykańskiego II?

– Rzeczywiście, od czterech lat pracuję w Papieskiej Radzie ds. Popierania Jedności Chrześcijan, w której jestem odpowiedzialny m.in. za nasze relacje z ŚRK. Od czasów Soboru Watykańskiego II stosunki Kościoła katolickiego w ŚRK bardzo się rozwinęły. Obejmują one obecnie wiele form współpracy i przynoszą pozytywne rezultaty.

Szczególnej dynamiki nabrały one za obecnego pontyfikatu. Franciszek zachęca wszystkich chrześcijan do tzw. ekumenizmu wspólnej drogi, który oznacza modlitwę – tę wspólną i tę jedni za drugich – wzajemną pomoc między Kościołami oraz współpracę wszędzie tam, gdzie Kościoły mogą robić coś razem dla dobra społeczeństwa i całej planety, nie będąc jeszcze w pełni zjednoczone. Taka wizja ekumenizmu jest również bliska ŚRK i z tej racji nasze relacje wciąż się rozwijają i pogłębiają.

– Kiedy powstała i jakie są zadania wspólnej grupy roboczej?

– Wspólna grupa robocza powstała w 1965 r. jako jeden z pierwszych owoców ekumenicznych Soboru Watykańskiego II. Jako że Kościół katolicki nie jest członkiem ŚRK, rada ma na celu

podtrzymywanie i monitorowanie stałej współpracy między dwoma partnerami. Po Zgromadzeniu Ogólnym ŚRK w Busan (Korea Południowa) w 2013 r. grupa, w swojej zreformowanej formie, rozpoczęła dziesiątą już fazę współpracy, której koniec przewidziany jest na 2021 r. Obecnie grupa przygotowuje dwa dokumenty o charakterze duszpasterskim. Pierwszy z nich dotyczy współpracy ekumenicznej w dziedzinie promocji pokoju i rozwiązywania konfliktów, drugi zaś – współpracy na rzecz migrantów i uchodźców.

W ciągu przeszło pięćdziesięciu lat istnienia wspólna grupa robocza podejmowała wiele zagadnień ważnych dla Kościołów, jak np. młodzież, rodzina, edukacja, pokój, sprawiedliwość społeczna, ochrona stworzenia i inne. Powstało wiele cennych dokumentów i raportów. Niestety, są one wciąż za mało znane i przede wszystkim za mało wcielane w życie przez Kościoły. Mówimy tu o bardzo złożonej i trudnej kwestii recepcji dokumentów ekumenicznych w kontekście lokalnym życia Kościołów.

– Jakie są najważniejsze pola współdziałania Kościoła katolickiego i Światowej Rady Kościołów?

– Wiele dykasterii Kurii Rzymskiej oraz różne organizacje katolickie współpracują w różnych dziedzinach z ŚRK. Dzisiaj współpraca ta dotyczy szczególnie takich obszarów, jak: wspólne działania na rzecz prześladowanych chrześcijan w różnych miejscach świata, współpraca na rzecz pokoju – szczególnie w sytuacjach konfliktów czy wojen – wspólne programy pomocy uchodźcom i migrantom, ochrona środowiska, edukacja i formacja ekumeniczna duchownych i świeckich liderów chrześcijańskich i inne.

Jeżeli chodzi o naszą papieską radę, to współpraca ta obejmuje różne działania, których bezpośrednim celem jest promocja jedności między Kościołem katolickim i Kościołami zrzeszonymi w ŚRK. Obejmuje to dialog ekspertów na tematy doktryny i moralności, które wciąż nas dzielą, współpracę w dziele ewangelizacji i misji, współpracę w dziedzinie edukacji i formacji ekumenicznej czy też wspólne przygotowywanie materiałów na doroczny tydzień modlitw o jedność chrześcijan.

– Kościoły protestanckie coraz bardziej oddalają się od nauki Kościoła katolickiego dotyczącej moralności, etyki i małżeństwa. Jaki ma to wpływ na stosunki ekumeniczne?

– Po Soborze Watykańskim II dialog ekumeniczny koncentrował się na zagadnieniach doktrynalnych, takich jak sakramenty (szczególnie chrzest i Eucharystia), rola duchownych w strukturze i misji Kościoła, rozumienie Kościoła jako takiego i warunków jego jedności etc. W tych kwestiach osiągnięto znaczące zbliżenie stanowisk. Jedną z zasadniczych kwestii spornych wciąż pozostaje posługa duchowna, szczególnie po wprowadzeniu przez niektóre wspólnoty kościelne ordynacji kobiet na księży i biskupów.

W ciągu mniej więcej dwóch dekad pojawiły się nowe problemy w dialogu ekumenicznym dotyczące całej sfery moralności. Wchodzą tu w grę takie zagadnienia, jak początek i koniec ludzkiego życia (aborcja i eutanazja, samobójstwo), małżeństwo i rodzina (kolejne związki osób już rozwiedzionych oraz związki jednopłciowe). Ocena moralna tych zjawisk jest różna w różnych Kościołach, a dialog ekumeniczny w tych dziedzinach jest trudny. Niemniej jednak zagadnienia te są podejmowane i to na szczeblu zarówno dialogu międzynarodowego, jak

i w wielu dialogach ekumenicznych na poziomie poszczególnych krajów. Brak wspólnej nauki w dziedzinie moralnej jest nową i poważną przeszkodą na drodze do jedności, która musi mobilizować Kościoły do intensyfikacji dialogu, a nie do zamykania oczu na kwestie sporne.

– Na zakończenie chciałbym zadać pytanie, które stawia sobie wiele osób: dlaczego Kościół katolicki nie należy do ŚRK?

– Sprawa przynależności Kościoła katolickiego do ŚRK jest tak stara jak sama rada – pojawiła się ona już w czasie jej zakładania. Z wielu powodów Kościół katolicki zdecydowanie odmówił wówczas swego udziału w ŚRK. Według dominującej wówczas eklezjologii typu jurydycznego uważano bowiem, że widzialne granice Kościoła katolickiego w pełni pokrywają się

z granicami Kościoła Chrystusa na ziemi, a jedyną metodą na przezwyciężenie podziałów miał być powrót „heretyków” (protestantów) i „schizmatyków” (prawosławnych) do Kościoła katolickiego. Trzeba również pamiętać, że w tamtej epoce sam ruch ekumeniczny, który narodził się i rozwija głównie wśród protestantów, miał także swój mocny rys antykatolicki.

Kwestia powróciła w nowej optyce w czasie Soboru Watykańskiego II, który otworzył Kościół katolicki na ruch ekumeniczny. Przeprowadzono wówczas istotne konsultacje wśród teologów i ekumenistów w tej sprawie. Po poważnym rozeznaniu zagadnienia postanowiono, że Kościół katolicki nie będzie aplikował o formalne członkostwo w radzie, ale podejmie współpracę przez wspólną grupę roboczą, udział w niektórych komisjach ŚRK (Wiara i Ustrój, Komisja ds. Misji i Ewangelizacji, Komisja ds. Edukacji i Formacji Ekumenicznej) oraz uczestnictwo we wspólnych projektach, takich jak Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan i inne wspólne inicjatywy.

Można wymienić dwa typy powodów, dla których Kościół katolicki wybrał taką drogę. Po pierwsze, chodzi o kwestie praktyczne, takie jak liczba członków katolickich w różnych strukturach ŚRK czy też kwestia sposobu podejmowania decyzji. Kościół katolicki, który uważa się za jeden i ten sam Kościół na całym świecie, liczy ok 1,2 bln członków, czyli ok. dwa razy więcej niż wszystkie Kościoły zrzeszone w ŚRK. Wejście tak ogromnego Kościoła do ŚRK musiałoby prowadzić do znaczących zmian w samej koncepcji rady oraz w jej funkcjonowaniu.

Z punktu widzenia doktryny pozostaje wciąż kwestia samorozumienia się Kościoła katolickiego i jego jedności, szczególnie zaś miejsca papieża w Kościele. Zgodnie z nauką Soboru Watykańskiego II Kościół katolicki wierzy, że Chrystus założył jeden Kościół, którego „pełna” aktualizacja i kontynuacja na ziemi znajduje się w Kościele katolickim, który zachował pełnię prawdy objawionej i środków zbawienia. Do tego Kościoła, którego widzialne granice nie pokrywają się z granicami mistycznymi, przynależą w różny sposób wszyscy chrześcijanie, również ci, którzy otrzymali chrzest w innym Kościele czy we wspólnocie kościelnej. Paradoks sprzecznej z wolą Bożą sytuacji podzielonego chrześcijaństwa polega właśnie na tym,

że w łonie jedynego Kościoła Chrystusowego na ziemi znajdują się również ci chrześcijanie, którzy nie są z nim jeszcze w pełnej jedności widzialnej. Poza tym Kościół wierzy, że biskup Rzymu jako następca św. Piotra otrzymał od Chrystusa szczególną odpowiedzialność za jedność Kościoła. Papież jest głową nie jednego z wielu Kościołów chrześcijańskich, ale jedynego i niepodzielnego w swej istocie Kościoła Chrystusowego. Trudno byłoby widzieć go jako jednego z wielu przywódców Kościołów chrześcijańskich.

Pomimo tych zastrzeżeń ewentualne członkostwo Kościoła katolickiego w ŚRK nie możne być wykluczone a priori, lecz wydaje się, że nie jest ono obecnie rozważane przez żadną ze stron. Koncentrujemy się na rozwijaniu i pogłębianiu dobrze układającej się współpracy oraz na wspólnym podejmowaniu wyzwań obecnego czasu. Zgodnie z dewizą papieskiej pielgrzymki do Genewy chcemy „iść, modlić się i pracować razem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: modlitewne czuwanie Ruchu Czystych Serc

2018-06-24 09:25

mir / Jasna Góra (KAI)

Wskazówka św. Jana Pawła II „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali” oraz ABC Społecznej Krucjaty Miłości kard. Wyszyńskiego to busola ich działania. Na Jasnej Górze trwa pielgrzymka połączona z nocnym czuwaniem Ruchu Czystych Serc oraz redaktorów i czytelników Dwumiesięcznika Ewangelizacyjnego „Miłujcie się”. Młodzież z Ruchu została zaproszona na czas wakacji na Jasną Górę jako wolontariusze.

Ruch Czystych Serc

- Powierzamy naszą misję budowania cywilizacji miłości Matce Bożej. Chcemy tu podbudować się, nabrać sił – podkreśla ks. Jerzy Molewski zastępca moderatora krajowego Ruchu Czystych Serc. Zwraca uwagę, że dziś kiedy doświadczamy pandemii pornografii, plagi rozwodów i wielu związanych z tym ludzkich tragedii potrzeba ludzi, którzy swoim życiem pokazują, ze czystość, wstrzemięźliwość, wierność mają sens, a życie z Bogiem ocala.

Oficjalnie do księgi Ruchu Czystych Serc wpisanych jest 14 tys. młodych ludzi.

„Ruch Czystych Serc”, „Ruch Czystych Serc Małżeństw” oraz „Ruch Wiernych Serc” dla małżeństw sakramentalnych przeżywających kryzys zawiązały się spośród czytelników dwumiesięcznika „Miłujcie się” wydawanego przez chrystusowców. Jest to dwumiesięcznik ewangelizacyjny, który należy obecnie do najbardziej dynamicznie rozwijających się pism katolickich w Polsce. Czasopismo dociera do ponad 130 krajów świata i wydawane jest w 23 językach, w tym w językach: chińskim i arabskim i jak wyjaśnia ks. Molewski „jest i 24 język, osobom niepiśmiennym katechiści po prostu opowiadają treść artykułów”.

O idei pisma rozpowszechniającego społeczną krucjatę miłości myślał już kard. August Hlond, a podjął ją Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński. „Miłujcie się!” powstało w 1975 r.

Kard. Stefan Wyszyński zachęcał do budowania "cywilizacji miłości" i sformułował 10 przykazań społecznej krucjaty miłości, zamieszczanych do dziś w każdym numerze dwumiesięcznika. Wydawanie pisemka, początkowo przepisywanego na maszynie i rozprowadzanego metodą "podaj dalej" rozpoczął cierpiący na stwardnienie rozsiane ks. Tadeusz Myszczyński, chrystusowiec, proboszcz w Pyrzycach.

Po śmierci ks. Myszczyńskiego, redagowaniem periodyku zajął się inny chrystusowiec, ks. dr Mieczysław Piotrowski, zwany "apostołem poszukujących Boga". Adresuje on czasopismo do wszystkich ludzi "głodnych prawdy i pragnących umocnienia w wierze w tych trudnych, przełomowych czasach".

"Miłujcie się" rozchodzi się dzięki świeckim kolporterom i misjonarzom wśród Polaków na całym świecie.

To właśnie spośród czytelników dwumiesięcznika „Miłujcie się” zawiązała się wspólnota gromadząca młodych ludzi pragnących zachować czystość przedmałżeńską oraz wolność od nałogów czyli tzw. „Ruch Czystych Serc”, „Ruch Czystych Serc Małżeństw” oraz „Ruch Wiernych Serc” dla małżeństw sakramentalnych przeżywających kryzys.

Ideę RCS-u określają słowa papieża Jana Pawła II „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali” oraz ABC Społecznej Krucjaty Miłości kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Każda z osób należących do Ruchu postanawia nie podejmować współżycia seksualnego przed zawarciem sakramentu małżeństwa. Aby wytrwać w powziętym postanowieniu, stara się codziennie znajdować czas na modlitwę, lekturę Pisma Świętego oraz regularnie korzystać z sakramentu pokuty i pojednania, a także jak najczęściej przyjmować Komunię Świętą i adorować Najświętszy Sakrament.

Oprócz zobowiązań wymienionych w Modlitwie Zawierzenia, młodzi ludzie przez pracę nad swoim charakterem chcą udoskonalać silną wolę, umiejętność kontrolowania emocji oraz popędu seksualnego. Wspólnota RCS pomaga też swym członkom walczyć ze słabościami i uzależnieniami (np. narkotyki, nikotyna, alkohol, pornografia, itp.).

Członkowie Ruchu biorą udział w rekolekcjach, adoracjach, modlą się za siebie i także za tych, którzy mają problem z zachowaniem czystości. Spotkania gromadzą młodych, ale także małżeństwa. Także osoby żyjące w trudnych małżeństwach lub opuszczone przez współmałżonka, a pragnące dochować wierności przysiędze małżeńskiej mogą przystąpić do Ruchu Wiernych Serc.

Jak potwierdza ks. Molewski, rekolekcje te cieszą się coraz większym zainteresowaniem młodzieży, że zaczyna brakować miejsc, stąd starania chrystusowców, by w puszczy Zielonce k. Poznania stworzyć Centrum Formacji i Duchowości Ruchu Czystych Serc.

Patronką młodych ślubujących czystość jest beatyfikowana przez Jana Pawła II Karolina Kózkówna.

Ruch Czystych Serc, „Miłujcie się” oraz Paulini zaprosili na Jasną Górę na młodzieżowy wolontariat wakacyjny. Będzie on polegał na rozpowszechnianiu idei Ruchu i pomaganiu jasnogórskim pielgrzymom.

Do wolontariatu poszukiwaniu są członkowie Ruchu w wieku 18-35 lat. Mile widziana jest znajomość języków obcych. Każdy może zgłosić się na dowolnie wybrany tydzień wolontariatu między 2 lipca a 27 sierpnia. Posługa odbywać się będzie w systemie zmianowym 9:30-15:00 oraz 15:00-21:30. Wolontariusze będą działać w 6-osobowych grupach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Rzym: Franciszek odwiedził ośrodek dla niepełnosprawnych

2018-06-24 21:38

st (KAI) / Rzym

Dziś po południu Ojciec Święty odwiedził ośrodek fundacji „Durante e Dopo di Noi” w Rzymie służący pomocą osobom z ciężkimi upośledzeniami.

Grzegorz Gałązka

Jak podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej Papież Franciszek zapoznał się z projektem życia i autonomii dla osób z poważnymi upośledzeniami. Jego wizyta trwała około dwóch godzin, a w spotkaniu z Franciszkiem uczestniczyło około 200 osób. Następnie Ojciec Święty powrócił do Watykanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem