Reklama

Abp Jędraszewski o post-prawdzie

2017-11-09 17:09

Paulina Smoroń | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

- Ten nowy świat jest światem demiurgów, którzy kontynuują dzieło rozpoczęte przez czerwony totalitaryzm ponawiając próbę wyprodukowania nowego człowieka, który nie troszczy się kwestie egzystencjalne, który nie troszczy się o antropologię. Tacy demiurgowie uważają, że mają prawo burzyć wszystko, co było. Nie ma prawdy obiektywnej, nie ma świata, który powinni uznać i poznać jego reguły. Jest przekonanie, że zmieniać trzeba wszystko - mówił we wtorek metropolita krakowski podczas sesji naukowej „Veritatis splendor wobec post-prawdy".

Konferencja w auli bł. Jakuba w bazylice Ojców Franciszkanów była częścią rozpoczętych we wtorek obchodów XII Dni Jana Pawła II. Abp Marek Jędraszewski mówił tam o post-prawdzie w kontekście papieskiej encykliki.

Rozpoczął jednak od przytoczenia klasycznej definicji prawdy, sięgającej czasów Arystotelesa. Jak wyjaśnił, prawda - zgodnie z tą koncepcją - polega na zgodności umysłu z rzeczami. - Jest świat rzeczy, a nasze poznanie ma polegać na tym, że my do tego świata się zbliżymy, poznamy go i właściwie wyrazimy - tłumaczył.

Podkreślił, że tej klasycznej definicji przeciwstawiają się tzw. definicje nie-klasyczne, mające swój rodowód nowożytny. Jako pierwszą wymienił tezę Kartezjusza, który utożsamiał prawdę z pewnością. Poza pewnością kartezjańską, mówił też o koherencji, czyli o stwierdzeniu, że coś jest prawdziwe, jeśli w zbiorze pewnych zdań jest zgodne z innymi zdaniami. Przywołał też koncepcję pragmatyczną, która uważa za prawdziwe to, co służy człowiekowi albo jest zgodne z tym, co on chciałby mieć. Mówił też, o koncepcji sensualistycznej i demokratycznej.

Reklama

- Lekko ironicznie mówię, że dzisiaj obowiązuje, zwłaszcza w publicystyce o charakterze politycznym, demokratyczna definicja prawdy, czyli że prawdziwe jest to, co uważa większość - dodał.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Uznał też, że patrząc na te zmagania myśli nowożytnej z klasyczną definicją prawdy w końcu XX wieku doszliśmy do momentu, w którym prawda została podważona. Odwołał się przy tym do książki „Stan filozofii współczesnej" oraz - szczególnie interesującej dla arcybiskupa - polemiki między Rorty'm, a Kołakowskim.

- Rorty mówił, że dla normalnego rozwoju demokracji społeczeństwa demokratycznego należy to, że trzeba przyjąć istnienie tzw. liberalnej ironistki. Kto to jest? Jako, że jest liberalna, to może co chwilę zmieniać treść wypowiadanych przez siebie słów. Może robić co chce i dotychczasowym słowom nadawać dowolne znaczenia. Pytanie, jak w takim razie można się porozumieć z innymi ludźmi skoro wszystko jest płynne? - zastanawiał się.

Przechodząc natomiast do pojęcia „post-prawda" przypomniał, że ten termin po raz pierwszy pojawił się w roku 1992 w eseju, który ukazał się na łamach pisma Nation. Jego autor stwierdził, że „my, ludzie wolni zdecydowaliśmy, że chcemy żyć w świecie post-prawdy". Abp Jędraszewski zauważył jednak, że choć termin ten można znaleźć w różnych komentarzach, do niedawna nie był on zbyt popularny. Zauważył wręcz, że w wyniku ostatnich wydarzeń termin ten stał się słowem roku 2016.

- Doprowadziły do tego wydarzenia polityczne z ubiegłego roku związane z referendum w sprawie Brexitu a potem z wyborami amerykańskimi, których nieoczekiwanym zwycięzcą okazał się Donald Trump, a także kwestia rosyjskiej propagandy, gdy chodzi o wojnę na Ukrainie - zauważył.

Zdaniem metropolity, post-prawda to słowo, które wyrosło z kontekstu politycznego i ukazuje pewną rzeczywistość polityki, jaką się dziś uprawia w głębokim powiązaniu ze światem mediów.

- Tak skutecznego świata mediów do tej pory nie było. Polityka współczesna z mediami zawiera jakiś szczególny związek i zaczyna tę politykę prowadzić przez media uprawiające rzeczywistość post-prawdy. Chodzi tu przede wszystkim o szum informacyjny, w którym zacierają się granice między faktem a opinią, prawdą a fałszem, informacją a dezinformacją. Politycy między sobą nie konkurują wcale po to, by przedstawić jakiś fakt, właściwie go zinterpretować czy przedstawić diagnozę rzeczywistości, ale robią to po to, by zyskać dla siebie jak największy poklask, odwołując się do emocji, czasem ukrytych obaw lub kompleksów ludzi, do których się zwracają, by ich pozyskać dla siebie. A jeśli przegrają w tych bataliach politycznych, to jedynym argumentem tłumaczącym ich klęskę jest to, że doszło do jakiegoś fałszerstwa wyborczego - zobrazował.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Jak stwierdził, skutkuje to tym, że nie uznaje się faktów za coś ważnego, a właściwie się je lekceważy. - „Fake newsy" czy inne fakty, niekoniecznie odnoszące się do tego, co się wydarzyło, zaczynają żyć własnym życiem. I możemy je wielokrotnie dementować, ale one już są i mają konkretny wpływ na rzeczywistość - przyznał.

Mówiąc o zwątpieniu w prawdę nawiązał do tygodnika The Economist, który pisał, że współczesna polityka pojmowana jest jako sytuacja, w której prawda ma niewielkie znaczenie, a liczy się tylko to, co przyczyni się do zdobycia elektoratu. Pisano tam też, że obywatele są gotowi głosować wbrew własnym interesom, a nauka w opinii publicznej nie jest pojmowana jako źródło prawdy.

Odwołał się również do brytyjskiego dziennika The Guardian, który łączy rzeczywistość post-prawdy z szerzącym się populizmem, gdzie politycy przedstawiają się jako jedyny słuszny głos - głos wszystkich obywateli.

Metropolita krakowski przywołał też pojęcie „bańki filtrującej" związane z Zygmuntem Baumanem. Wyrażenie to odnosi się m.in. do serwisów internetowych, które na podstawie zachowania użytkowników dobierają materiały najlepiej dostosowane do ich preferencji. Za Baumanem powtórzył, że media społecznościowe nie służą poszerzaniu własnych horyzontów, ale wręcz przeciwnie - są po to, by wytworzyć sobie pewną strefę komfortu, której jedyną słyszalną rzeczą jest echo własnego głosu. - Wygodnie jest w tej bańce przebywać, słuchać echa własnych przemyśleń i nie widzieć, że poza nią dzieje się coś zupełnie innego, że gdzieś jest ta prawdziwa rzeczywistość - ocenił.

Odwołując się natomiast do wydanej rok temu we Francji książki „Nienawiść do świata. Totalitaryzmy i ponowoczesność", której autorem jest Chantal Delsol, stwierdził, że owa ponowoczesność, której wyrazem jest także post-prawda, jest przedłużeniem nowoczesności liczącej się od czasów oświecenia, a zarazem jej zaprzeczeniem.

- Ten nowy świat jest światem demiurgów, którzy kontynuują dzieło rozpoczęte przez czerwony totalitaryzm ponawiając próbę wyprodukowania nowego człowieka, który nie troszczy się kwestie egzystencjalne, który nie troszczy się o antropologię. Jest światem demiurgów, sądzących, że żyją w prehistorii i oczekujących rychłej paruzji. Tacy demiurgowie uważają, że mają prawo burzyć wszystko, co było,. Nie ma prawdy obiektywnej, nie ma świata, który powinni uznać i poznać jego reguły. Jest przekonanie, że zmieniać trzeba wszystko - mówił.

Zdaniem arcybiskupa, echo tego można odnaleźć w encyklice „Veritatis splendor", w której papież zatrzymał się m.in. nad problemem czy jest obiektywna prawda i czy jest jakaś antropologia, która będzie trwałym fundamentem dla myślenia o człowieku oraz temu, co można zmienić w sferze moralności.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Metropolita krakowski zauważył, że encyklika ta została opublikowana 6 sierpnia, czyli w dniu, w którym Kościół katolicki obchodzi święto Przemienienia Pańskiego. Arcybiskup przypomniał zebranym związane z tym wydarzenie biblijne, kiedy Górze Tabor Chrystus przemienił się wobec uczniów.

- Doszło do pewnego faktu, do jakiegoś blasku, według Marka, związanego z odzieżą Chrystusa. U Mateusza i Łukasza jest coś więcej niż tylko przemiana dotycząca szat. Mateusz pisze o tym, że twarz Jego zajaśniała jak słońce. Łukasz podobnie - przytoczył.

Analizując preambułę encykliki, abp Marek Jędraszewski zauważył, że jej przesłanie utrzymane jest w duchu tego, co głosiła teologia naturalna w wydaniu katolickim. - Jest stworzony świat i człowiek, który różni się od świata tym, że ma godność osoby stworzonej na Boży obraz i podobieństwo - mówił.

Zdaniem metropolity, to, że w tym świecie jaśnieje blask prawdy oznacza, że świat i człowiek całym swoim istnieniem mówią o tym, że istnieje Bóg. Co więcej, ta prawda, która emanuje ze stworzenia i która staje się czytelna dla człowieka, oświeca jego rozum i kształtuje jego wolność. Jak dodał, z preambuły tej wynika również, że w człowieku jest pragnienie odkrywania prawdy. Zaznaczył też, że z kolei pierwsze słowa wprowadzenia tej encykliki mówią o Chrystusie jako o światłości świata oraz o powołaniu człowieka, który wpatrzony w Chrystusa sam ma stać się dzieckiem światłości.

W dalszych częściach tej encykliki metropolita krakowski - nawiązując do terminologii z książki Chantala Delsola - zauważył, że demiurgowie są krytykowani przez Jana Pawła II. Wspomniał przy tym o pysze ludzkiej wolności, zawierającej się w przekonaniu, że człowiek jest przede wszystkim istotą wolną i to w sposób absolutny. Dodał, że papież wskazuje tam na pewien paradoks, kiedy z jednej strony absolutyzuje się wolność, a z drugiej - unicestwia się ją i kwestionuje.

- To wyniesienie wolności ponad prawdę i stwierdzenie, że ja decyduję o prawdzie, prowadzi do autodestrukcji człowieka. Wywyższenie w człowieku wolności po absolut sprawia, że w gruncie rzeczy człowiek przekreśla siebie samego - przekonywał.

Jak tłumaczył powołując się na encyklikę, świat Kościoła, który pochyla się nad człowiekiem, nad tą szczególną rośliną, jaką on jest, starając się mu pomóc w jego wzroście, obowiązuje fundamentalna prawda, że wolność jest zależna od prawdy. Jego zdaniem Chrystus wyraził to dobitnie mówiąc: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli".

Jak podkreślał, z tego wynikają pewne zasady wpływające na to, jak tę wolność należy użytkować dla dobra siebie, innych i świata. - Człowiek kieruje się ku dobru racjonalnie. To nie jest ślepe, instynktowne działanie. Jest to dążenie mocą rozumu, który rozpoznaje autentyczne dobro i mocą woli, która decyduje się to dobro osiągnąć - tłumaczył.

Przypomniał, że najwyższym dobrem jest Bóg, do którego mamy dążyć. - To jest nasz najbardziej święty i podstawowy obowiązek moralny. Każdy bunt przeciwko temu stanowi z jednej strony tragiczną próbę wyniesienia siebie na miejsce Boga, a z drugiej strony- równie szaleńczą próbę przekreślenia i odrzucenia Boga - uznał.

Nauczał, że właśnie dlatego istotą moralności jest określony przedmiot ludzkiego działania, a nie intuicje czy własne pomysły. Podkreślał wagę pokory człowieka, kiedy spotyka się on z Bogiem poprzez Jezusa Chrystusa. - Dlatego tak konieczne jest pójście za Chrystusem, które dotyka samego wnętrza człowieka. Chrystus działa w uczniu, który chce za Nim iść i który się do Niego upodabnia. Zamieszkuje w jego sercu i uzdalnia go, by kochał drugiego człowieka przekraczając siebie samego, aż po dar z siebie - wyjaśniał.

Powołując się na Jana Pawła II tłumaczył, że właśnie dlatego konieczne jest świadectwo człowieka o Chrystusie, który jest prawdą, bo to dzięki Niemu człowiek może realizować swoje powołanie do życia w wolności. Na koniec, nawiązując po raz kolejny do książki „Nienawiść do świata. Totalitaryzmy i ponowoczesność" arcybiskup wyjaśnił, kim są opisani w niej demiurgowie i ogrodnicy. Tłumaczył, że ci pierwsi nie chcą przyznać, że świat wyznaczył jakiekolwiek definicje, które istniały już przed nami. Uważają, że to oni narzucają definicje, dowolnie je zmieniając. Ogrodnicy natomiast potrafią wytyczyć granice pomiędzy swoją władzą i niemocą.

Dni Jana Pawła II potrwają w Krakowie do czwartku 9 listopada. Jest to inicjatywa Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa, którzy postanowili zmobilizować małopolskie środowiska akademickie do upamiętnienia postaci Ojca Świętego. Pierwsze Dni Jana Pawła II odbyły się w 2006 r. pod hasłem „Prawda". W tym roku hasło przewodnie wydarzenia to: „Prawa człowieka i prawa narodów".

Tagi:
Dni Jana Pawła II

Ważny punkt odniesienia

2017-11-15 11:25

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 47/2017, str. 6

To są dni poświęcone staraniom, aby myśl Jana Pawła II upowszechniać, aby ona była coraz większą inspiracją dla jak najszerszego kręgu ludzi – mówił podczas konferencji inicjującej obchody XII Dni Jana Pawła II w Krakowie ks. prof. Wojciech Misztal, prorektor UPJPII, przewodniczący komitetu organizacyjnego.

Maria Fortuna–Sudor
We wtorkowej konferencji uczestniczyli; prof. Zofi a Zarębianka, prof. Teresa Malecka, abp Marek Jędraszewski i ks. prof. Wojciech Misztal, a spotkanie poprowadził ks. dr Robert Nęcek

Tegoroczne cykliczne wydarzenie odbyło się pod hasłem: „Prawa człowieka i prawa narodów”. Konferencja prasowa, zorganizowana w sali Okna Papieskiego krakowskiej kurii we wtorek 7 listopada, stała się okazją do przybliżenia idei projektu i poinformowania o sposobach popularyzacji dziedzictwa polskiego Papieża przez krakowskie uczelnie. Prof. Zofia Zarębianka z UJ podkreślała, że Dni Jana Pawła II (trwające od 7 do 9 listopada) to wydarzenie wieloczłonowe, wielopłaszczyznowe. I dodawała: – Mamy szereg konferencji naukowych. A więc ta refleksja jest rozłożona na wiele aspektów, na wiele głosów.

Już we wtorek, przed południem rozpoczęła się Ogólnopolska Sesja Naukowa z serii „Muzyka wobec poezji i nauczania Karola Wojtyły i Jana Pawła II” na Akademii Muzycznej. Po południu w Akademii Ignatianum – sesja naukowa „Od praw człowieka do praw narodów”, a wieczorem w klasztorze Ojców Franciszkanów – „Veritatis splendor wobec post-prawdy”. Główna sesja naukowa pt. „Prawa człowieka i prawa narodów” została zorganizowana w czwartek 9 listopada w Collegium Novum UJ.

Uczestniczący w konferencji zwracali również uwagę na wydarzenia artystyczne towarzyszące Dniom JPII. Pierwszym z nich był wtorkowy spektakl teatralny pt. „Romantycy z Solvayu 1940”. Prof. Zofia Zarębianka mówiła o nim: – To fikcyjna, fabularyzowana opowieść, która w symbolicznym skrócie scenicznym dokonuje syntezy dwóch powołań Karola Wojtyły – jego drogi do kapłaństwa w połączeniu z drogą przez scenę. Z kolei o zaprezentowanym w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa koncercie Chóru i Orkiestry Kameralnej Akademii Muzycznej w Krakowie poinformowała prof. Teresa Malecka, podkreślając żywiołowość i wielkie zaangażowanie wykonawców.

Uczestniczących w konferencji dziennikarzy szczególnie interesowało odniesienie hasła tegorocznej edycji Dni JP II do obecnej sytuacji politycznej. Metropolita Krakowski przyznał, że problem migracji i ucieczki wielu ludzi przed wojną powoduje tworzenie się zupełnie nowych kontekstów w odniesieniu do tego, co mówił przed laty Jan Paweł II. Przypomniał wystąpienia polskiego Papieża w UNESCO i w ONZ, gdzie wyraźnie upominał się on m.in. o to, by rządzący gwarantowali prawa osoby ludzkiej i by były poszanowane prawa narodów. Abp Marek Jędraszewski zauważał: – Wtedy były inne czasy, nie było takiego dramatycznego wydarzenia, jakim jest niewątpliwie współczesna wędrówka ludów. Zaznaczał jednak, że to co wówczas mówił Jan Paweł II, pozostaje dla współczesnego człowieka ważnym punktem odniesienia. Apelował, abyśmy umieli patrzeć na każdego człowieka jako osobę, którą trzeba uszanować i przyjąć, ale także, żeby właściwie spojrzeć na prawa narodów do ich ziemi, do ich ojczyzny i do ich tożsamości.

Zgodnie z tradycją, wydarzenie zakończyło się Mszą św. odprawioną w sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach w czwartkowy wieczór. Tam również nastąpiło wręczenie nagród przyznanych w towarzyszącym Dniom JPII konkursom – literackim i fotograficznym. Nazwiska laureatów i wyróżnionych znajdują się na stronie: jp2.krakow.pl/program

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katedra św. Piotra darem Chrystusa dla Kościoła

Benedykt XVI - papież
Niedziela Ogólnopolska 10/2006, str. 3

Włodzimierz Rędzioch
Figura św. Piotra

Liturgia łacińska celebruje święto Katedry św. Piotra. Chodzi o bardzo starą tradycję, której świadectwa mamy w Rzymie już pod koniec IV wieku, będącą wyrazam wdzięczności Bogu za misję powierzoną apostołowi Piotrowi i jego następcom. „Katedra” to dosłownie tron biskupa stojący w kościele będącym matką diecezji, z tej racji nazwany właśnie „katedrą”. Stanowi symbol władzy biskupa, w szczególności jego „magisterium”, to znaczy ewangelicznego nauczania, którego jako następca Apostołów ma on strzec i przekazywać dla dobra całej wspólnoty chrześcijańskiej. Kiedy biskup bierze w posiadanie Kościół partykularny, który został mu powierzony, to - w mitrze na głowie i z pastorałem w ręku - zasiada na katedrze. Z tego miejsca będzie przewodził, jako nauczyciel i pasterz, pielgrzymce wierzących, w wierze, nadziei i miłości.

Co było zatem „katedrą” św. Piotra? Wybrany przez Chrystusa jako „skała”, na której zbuduje Kościół (por. Mt 16, 18), rozpoczął swoją posługę w Jerozolimie po Wniebowstąpieniu Pana i po Zesłaniu Ducha Świętego. Pierwszą „siedzibą” Kościoła był Wieczernik; jest prawdopodobne, że w tej sali, gdzie również Maryja, Matka Jezusa, modliła się razem z uczniami, było specjalne miejsce, zarezerwowane dla Szymona Piotra. Następnie siedzibą Piotra stała się Antiochia, miasto położone nad rzeką Orontes, w Syrii, w ówczesnych czasach trzecia metropolia imperium rzymskiego, po Rzymie i Aleksandrii w Egipcie. Pierwszym biskupem tego miasta, ewangelizowanego przez Barnabę i Pawła, gdzie „po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami” (Dz 11, 26), był Piotr. Martyrologium Rzymskie przed reformą kalendarza odnotowywało również specjalne obchody Katedry św. Piotra w Antiochii. Stamtąd Opatrzność poprowadziła Piotra do Rzymu, gdzie zakończył swój bieg w służbie Ewangelii męczeństwem. Dlatego siedziba w Rzymie, która otrzymała największy zaszczyt, przyjęła na siebie również posługę, jaką Chrystus powierzył Piotrowi, aby był w służbie wszystkich Kościołów partykularnych, celem budowania i jedności całego Ludu Bożego.

Siedziba w Rzymie została w ten sposób uznana za siedzibę następców św. Piotra, zaś „katedra” Biskupa Rzymu reprezentuje katedrę Apostoła, któremu Chrystus kazał paść całą swoją owczarnię. Potwierdzają to najstarsi Ojcowie Kościoła, jak na przykład św. Ireneusz, biskup Lyonu, który w swoim traktacie Przeciw herezjom opisuje Kościół w Rzymie jako „największy i najstarszy, uznawany przez wszystkich; … założony i zbudowany w Rzymie przez dwóch najczcigodniejszych Apostołów, Piotra i Pawła”; i dodaje: „Z tym Kościołem, z racji jego najznakomitszego pochodzenia, musi zgadzać się Kościół powszechny, to znaczy wierni, którzy gdziekolwiek się znajdują” (Przeciw herezjom, III, 3, 2-3).

Włodzimierz Rędzioch
Ołtarza Katedry, który jest oświetlony na tę okazję świecami

Tertulian z kolei stwierdza: „Ten Kościół w Rzymie, jakże jest błogosławiony! Sami Apostołowie wlali w niego swoją krew, całą doktrynę” (Napomnienia dla heretyków, 36). Katedra Biskupa Rzymu reprezentuje nie tylko jego posługę wspólnocie rzymskiej, ale również jego misję przewodzenia całemu Ludowi Bożemu.
Celebrowanie święta Katedry św. Piotra oznacza zatem przypisywanie jej wielkiego znaczenia i wymiaru duchowego oraz uznawanie jej za uprzywilejowany znak miłości Boga, odwiecznego i dobrego Pasterza, który chce zgromadzić cały swój Kościół i prowadzić go po drogach zbawienia. Spośród wielu świadectw Ojców chciałbym przytoczyć świadectwo św. Hieronima, pochodzące z jego listu do Biskupa Rzymu, szczególnie interesującego, gdyż zawarte jest w nim bezpośrednie odniesienie właśnie do „katedry” Piotra, przedstawiające ją jako pewny fundament prawdy i pokoju. Św. Hieronim tak pisze: „Postanowiłem zasięgnąć rady katedry św. Piotra, gdzie znajduje się ta wiara, którą wysławiał Apostoł; przychodzę teraz, aby prosić o pokarm dla mojej duszy tu, gdzie przedtem otrzymałem szatę Chrystusa. Nie idę za innym prymatem, jedynie za Chrystusowym; dlatego jestem w jedności z twoim błogosławieństwem, to znaczy z katedrą Piotra. Wiem, że na tej skale jest zbudowany Kościół” (Listy I, 15, 1-2).

Drodzy Bracia i Siostry, w absydzie Bazyliki św. Piotra, jak wiecie, znajduje się monument poświęcony katedrze Apostoła, dzieło Berniniego, zrealizowane w formie wielkiego tronu z brązu, podtrzymywanego przez figury czterech Doktorów Kościoła, dwóch zachodnich, św. Augustyna i św. Ambrożego, oraz dwóch wschodnich, św. Jana Chryzostoma i św. Atanazego. Zapraszam Was, abyście się zatrzymali przed tym wymownym dziełem, które dziś możemy podziwiać, udekorowanym licznymi świecami, i pomodlili się w sposób szczególny w intencji posługi, jaką Bóg mi powierzył. Wznosząc wzrok ku witrażowi z alabastru, który otwiera się światłem wprost na katedrę, przyzywajcie Ducha Świętego, ażeby zawsze podtrzymywał swym światłem i swoją mocą moją codzienną posługę całemu Kościołowi. Za to, jak i za Wasze pobożne skupienie, z całego serca Wam dziękuję.

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Abp Marek Jędraszewski Człowiekiem Roku "Tygodnika Solidarność"

2018-02-22 18:36

Biuro prasowe archidiecezji krakowskiej / Kraków (KAI)

Abp Jędraszewski wspominał, że w dekalogu jest napisane, by „czcić ojca swego i matkę swoją", dlatego też Kościół ma prawo angażować się w życie publiczne, wskazując drogę, jaką społeczeństwo powinno podążać - mówiła Izabela Kozłowska z „Tygodnika Solidarność" w Polskim Radiu 24. „Tygodnik Solidarność” wybrał Człowiekiem Roku 2017 metropolitę krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Izabela Kozłowska z „Tygodnika Solidarność" w rozmowie w Polskim Radiu 24 wskazała na zasadnicze powody, dla których arcybiskup Jędraszewski został wybrany Człowiekiem Roku 2017. - Po pierwsze ks. arcybiskup zawsze był, jest i mam nadzieję będzie przyjacielem „Solidarności". (...) Po drugie arcybiskup Jędraszewski mocno wspierał nie tylko „Solidarność", ale i komitet ustawodawczy w sprawie ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Dodawał otuchy, że warto walczyć do samego końca i nie poddawać się, pomimo różnych trudności - mówiła Kozłowska.

Dziennikarka podkreśliła także, że metropolita krakowski upomina się o najsłabszych i, widząc niesprawiedliwość społeczną, odważnie reaguje, co nierzadko spotyka się z krytyką. - Arcybiskup Marek Jędraszewski, mimo że jest wielokrotnuie krytykowany, pozostaje wierny nauczaniu Pana Jezusa i Ewangelii i temu co pozostawili wielcy papieże, przede wszystkim św. Jan Paweł II - mówiła Kozłowska. Zaznaczyła także, że nauczanie metropolity krakowskiego przesiąknięte jest nauczaniem Jana Pawła II.

Jednym z tematów, w obrębie którego metropolita spotyka się z krytyką, jest prawo do życia, gdzie wypowiada się bezkompromisowo. Obecnie wspiera tych, którzy walczą o zaprzestanie aborcji eugenicznej w Polsce. Podobnie, co podkreśliła Izabela Kozłowska, było w przypadku wolnych niedziel, gdzie „Solidarność" otrzymała silne poparcie metropolity, który mówił bez ogródek: „Lament, który wywołało wprowadzenie ograniczenia w handlu pokazuje, że pozwoliliśmy na pewne zniewolenie siebie. Niewątpliwie po 1989 roku z polskim społeczeństwem stało się coś złego. W imię sukcesu zawodowego i powodzenia ekonomicznego bardzo łatwo odeszliśmy od najbardziej podstawowych zasad wypływających z dekalogu, a w konsekwencji od zasad dotyczących podstawowej solidarności społecznej".

Metropolita krakowski wielokrotnie zabierał głos w sprawie rodziny, dając tym samym znać, że zdaje sobie sprawę z kryzysu relacji, na co wpływa wiele czynników. Wskazywał także na Ewangelię, jako najtrwalszy fundament, na którym można i trzeba budować. Arcybiskup Jędraszewski dał się poznać także jako człowiek wzywający nie tylko do wierności Ewangelii, ale także ojczyźnie. - W wywiadzie arcybiskup Jędraszewski wspominał, że w dekalogu jest napisane, by „czcić ojca swego i matkę swoją", dlatego też Kościół ma prawo angażować się w życie publiczne, wskazując drogę jaką społeczeństwo powinno podążać. Ojczyzna w tym kontekście rozumiana jest jako matka. Dlatego też „Bóg, Honor, Ojczyzna" to nie są tylko puste słowa w życiu arcybiskupa Jędraszewskiego - podkreśliła Izabela Kozłowska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem