Reklama

„Grupa Romana” świętuje 15-lecie

2017-11-09 21:07

GAW

GAW

Częstochowska Kapela Biesiadna „Grupa Romana”, 28 października 2017 roku, w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II – w jednym z najpiękniejszych miejsc w Częstochowie – zorganizowała uroczystą galę z okazji 15-lecia swojej działalności artystycznej.

Były gratulacje, życzenia i tort. Ale nade wszystko, w tym uroczystym dniu rozbrzmiała muzyka, bowiem wspólnie z Jubilatem, którego niewątpliwie można określić mianem „eksportowej marki Częstochowy”, ten radosny moment świętowały zaproszone kapele z całej Polski, przedstawiciele muzyki zwanej „folklorem miejskim”. Grono gości wypełnili także przedstawiciele częstochowskiego świata kultury oraz biznesu. Nie zabrakło przedstawicieli władz jednostek terytorialnych i samorządowych. Członków zespołu niezwykle uradowała obecność księdza biskupa Antoniego Długosza, któremu Kapela „Grupa Romana” niejednokrotnie towarzyszyła na scenie, choćby uczestnicząc w wielu akcjach charytatywnych.

Uroczyste chwile ubogaciły liczne dowody uznania dl Kapeli, za szeroką działalność na kulturalnej niwie Częstochowy i regionu, jakie przekazano w życzeniach i gratulacjach. Koronnym dowodem tych pochwał było przyznanie Częstochowskiej Kapeli Biesiadnej „Grupa Romana” odznaczenia „Zasłużony dla Województwa Śląskiego”, o które wystąpił prezes Stowarzyszenia Przyjaciół „Gaude Mater” Jan Szyma. Warto dodać, że wszyscy członkowie zespołu taką odznakę za popularyzowaniu kultury ludowej oraz miasta Częstochowy i regionu częstochowskiego indywidualnie już otrzymali. W świetle tych wyróżnień i dokonań trudno zrozumieć stosunek obecnej władzy Częstochowy do Kapeli, objawiający się całkowitym brakiem zainteresowania i wsparcia.

Bardzo miłym akcentem było uhonorowanie sympatyków Kapeli medalami pn. „Przyjaciel Częstochowskiej Kapeli Biesiadnej Grupa Romana", wybitymi specjalnie na okoliczność 15-lecia. Otrzymali je: poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Szymon Giżyński, senator Rzeczypospolitej Polskiej Artur Warzocha, przewodniczący Sejmiku Województwa Śląskiego Stanisław Gmitruk, starosta częstochowski Krzysztof Smela, ksiądz biskup Antoni Długosz, ksiądz proboszcz Ryszard Umański, wójtowie Gmin: Poczesnej – Krzysztof Ujma, Poraja – Łukasz Stachera, Mstowa – Tomasz Gęsiarz oraz dyrektorzy instytucji: Śląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego – Marek Dziubek, Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa – Konrad Jarzyński, Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji – Andrzej Babczyński, Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego – Piotr Dobosz, Ośrodka Promocji Kultury Gaude Mater – Tadeusz Piersiak, Spółdzielni Mieszkaniowej „Północ” – Jan Lemański oraz przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Gaude Mater – Jan Szyma, przewodniczący Zarządu NSZZ „Solidarność” Regionu Częstochowskiego Jacek Strączyński, przewodniczący Związku Zawodowego Kadra Huty Częstochowa Mariusz Ciupiński, właściciele Firmy „Consonni” – Halina i Zdzisław Bartelakowie. Nie zapomniano o mediach – medal otrzymały: TVP Orion, TVP Katowice i „Gazeta Częstochowska”.

Reklama

GAW

Gwiazdą tego wieczoru był również częstochowski zespół estradowy Silver Band, w którego w składzie gra gitarzysta – syn lidera „Grupy Romana´ Marcin Kryst. Nie obyło się bez spontanicznych akcentów. Za sprawą Krzysztofa Witkowskiego, dyrektora Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II zagrały dwa zespoły: Kapela „Grupa Romana” i zespół Silver Band. W efekcie na scenie stanęły trzy pokolenia: kierownik Grupy Romana – Roman Kryst, lider zespołu Silver Band – Marcin Kryst oraz wnuki Romana, a synowie Marcina – Mateusz i Filip, którzy składali życzenia , wręczając pamiątkowy upominek z okazji jubileuszu.

Grupa Romana gra obecnie w składzie: Roman Kryst (akordeon), Grzegorz Leonarcik (kontrabas), Marek Biszczak (gitara), Jerzy Cieślak (banjo), Cezary Wieprzowski (saksofon). Wszyscy muzycy Kapeli, wraz z niezwykle zaangażowaną w popularyzowanie artystycznych dokonań Kapeli, żoną Romana Krysta – Grażyną Łoś-Kryst, składają serdeczne podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania obchodów Jubileuszu 15-lecia działalności artystycznej, szczególnie Stowarzyszeniu Wspólnota Gaude Mater, które wraz z Kapelą było organizatorem tej gali.

Tagi:
grupa

Każdy facet jest liderem

2018-02-14 11:09

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 7/2018, str. IV

Dominika Szymańska: – Od stycznia tego roku rozpoczęliście cykl spotkań dla mężczyzn.

Jakub Mlost: – W tej chwili jest nas ok. 50 osób i spotykamy się w środy, co dwa tygodnie, przy duszpasterstwie akademickim „Piątka”. Opiekunem naszej grupy jest ks. Przemysław Góra. Przekrój wiekowy to jakieś 20-40 lat.
Zaczęliśmy w styczniu spotkaniem z ks. Mirosławem Jajko i Alkiem Betą, którego tematem przewodnim były decyzje. Cały cykl formacji wpisuje się w życie św. Józefa. Bardzo niewiele informacji znajdziemy o nim w Piśmie Świętym, ale te fragmenty, w których św. Józef się pojawia, ukazują jego postawę wobec tych właśnie zadań. Do końca tego roku poruszymy jeszcze takie tematy jak: małżeństwo, odpowiedzialność, słuchanie Boga, człowiek czynu i codzienność.

– Skąd w ogóle wziął się ten pomysł?

– W listopadzie ub.r. miało miejsce pierwsze Męskie Oblężenie Jasnej Góry. Wzięło w nim udział ok. 5 tys. mężczyzn z całej Polski. Pomyślałem wtedy: „Panie Boże, nie mam na to czasu, ale chcę to zrobić”. Jednocześnie spotkaliśmy się z Alkiem przy okazji Forum Charyzmatycznego (Forum Charyzmatyczne nt. kobiecości i męskości organizowane przez wspólnotę Mocni w Duchu odbyło się w październiku 2017 r. – przyp. red.) i – rozmawiając u niego w mieszkaniu – stwierdziliśmy, że owszem istniały już, także w Łodzi, podobne inicjatywy, ale brakuje grupy takiej prawdziwie żyjącej. Niemożliwym jest też, żeby w 700-tysięcznym mieście była tylko jedna taka wspólnota. Niech tam będzie nawet 1000 osób. Chwała Bogu za nich. Tylko co z pozostałymi, którzy widzą, że to nie do końca jest ich miejsce?


Aleksander Beta: – Ja z kolei, po moim nawróceniu, szukałem obrazu Pana Boga – Wojownika. I zacząłem Go odnajdywać w duchowości św. Józefa i w duchowości ignacjańskiej. Obaj z Kubą podejmowaliśmy różne inicjatywy, z których niewiele wynikało. Brakowało osób, które chciałyby się w to mocniej zaangażować. Mamy takie doświadczenie, że żeby powstało jakieś wielkie dzieło, trzeba się parę razy przejechać, coś musi nie wyjść. Początki są trudne.
Oczywiście, że istnieją już grupy i robią naprawdę dużo dobrego. Z reguły są one jednak skierowane do mężczyzn w średnim wieku, którzy mają swoje rodziny, albo do studentów. Chcieliśmy wypełnić tę lukę. Staramy się czerpać ze wzorców, które już działają. Ogromną inspirację stanowiły dla mnie spotkania „Only for men” w Lądku organizowane przez ks. Dominika Chmielewskiego. W pewnym momencie stwierdziłem: „Panie Boże, oddaję Ci moje ręce i stwórz coś z tego. Ja jestem nieudolnym narzędziem, ale wierzę, że możesz coś z tego zrobić”. Wtedy właśnie spotkaliśmy się z Kubą i zaczęło powstawać coś nowego.

– Dlaczego mężczyźni „giną” w Kościele?


J.M.: – Jest nawet taka książka „Dlaczego mężczyźni nienawidzą chodzić do kościoła”. Powtórzę za Donaldem Turbittem – założycielem Mężczyzn św. Józefa: przychodzisz do kościoła i pieśni w zasadzie są dostosowane do kobiet, mężczyźni, jeśli gdzieś stoją, to tylko pod chórem albo w ogóle poza kościołem. We wspólnotach widoczne są głównie kobiety, to one prowadzą spotkania itd. Niestety, ale jeśli facet nie musi się wysilać, to nic się nie zmieni. Gdy byliśmy na Jasnej Górze w pewnym momencie w czasie uwielbienia pojawił się taki spontaniczny śpiew. „Jezu, przyjdź do mego serca, przyjdź uwolnij mnie” – śpiewało 5 tys. chłopa wypełniając całą bazylikę. To naprawdę jest zupełnie inne doświadczenie niż zazwyczaj w czasie Mszy św. Dlatego mężczyźni potrzebują też spotykać się tylko we własnym gronie.
Mężczyzna potrafi porozmawiać o swoich problemach z drugim facetem, ale często to się dzieje przy wódce, przy piwie. Albo nie mówi o swoich problemach dopóki ich sam nie rozwiąże. Tymczasem później okazuje się, że jeśli jednak podzielisz się tym, możesz zobaczyć, że nie jesteś z tym sam. I okazuje się, że jeden drugiemu może pomóc.

– To czego tak naprawdę brakuje mężczyznom w Kościele „żeńsko-katolickim”?


J.M.: (długa cisza) – Często wyzwań... Chyba.
A.B.: – Facet musi mieć konkret. Musi mieć zadanie i misję do realizacji. Jesteśmy wąskotorowi. Jeśli już mamy ten cel, coś, co nas pociągnie, to idziemy i działamy pełną parą. To się też wiąże z moim poszukiwaniem Pana Boga.
Gdzieś do 20. roku życia Kościół kojarzył mi się bardziej ze słabością i chłopcem do bicia niż z męstwem i z żywą wiarą. Większość mężczyzn naprawdę ma taki obraz Kościoła. Musiałem się sporo nachodzić, żeby odkryć prawdziwy obraz Boga. Trenuję judo i zasady obowiązujące w sporcie przełożyłem sobie na wiarę. Skoro trenując judo, robię to na 100 proc., wkładam w to serce, pasję, zaangażowanie, czas, trenując dwa, trzy razy dziennie, i to przynosi sukces, to podobnie musi być też z Bogiem. To jest ta zadaniowość i cel. Stwierdziłem: „Panie Boże, daję Ci czas określony, chcę Cię poznać, ale wchodzę w to «na maksa». Nie, że widzimy się w niedzielę, a potem cześć i mnie nie ma. Chcę Cię poznać naprawdę”. Potem, czytając Pismo Święte, zacząłem odkrywać coraz bardziej, że Pan jest mocny, że wiara to rzeczywiście zmaganie, walka, wytrwanie w codzienności. I bardzo za tym głosem poszedłem.
J.M.: – Może dlatego jest nas tak mało, że nawet jeśli należysz do jakiejś grupy, to najczęściej polega to na tym, że przychodzisz, słuchasz i wychodzisz. Rzadko jest formacja lub jakiekolwiek działanie w codzienności. Albo jeździmy na jakieś rekolekcje, konferencje. I żyjemy od spotkania do spotkania. Potem wracamy do codzienności i nic to nie zmienia. Bez sensu, ale ja tak żyłem. Dopiero kiedy stwierdziłem, że chcę wziąć jakąś odpowiedzialność, zaczęło się coś dziać. Dlatego, że poszła za tym jakaś decyzja. Coraz bardziej widzę, że potrzeba żebyśmy pracowali pomiędzy spotkaniami.

– A dlaczego szukacie liderów?


A.B.: – Żeby zapalać kolejne osoby. To jest to, co mówił Jezus, my mamy łowić ludzi, a oni mają łowić kolejnych.
J.M.: – To nie jest tak, że każdemu z nich powiemy dokładnie, co oni mają robić. Bardziej chodzi o to, żeby uruchomić w nich to, co Bóg już od dawna w nich złożył. Celem jest to, żeby każdy facet wziął odpowiedzialność za to w czym jest. Czy w pracy, czy w rodzinie, czy na studiach...

– To znaczy, że każdy facet jest liderem?


– A nie jest? Innymi słowy, często nie jest, ale ma wpisane w swoją tożsamość to, żeby nim być.
A.B.: – Dla mnie lider to nie jest ktoś, kto daje innym odczuć swoją władz
J.M.: – Ostatnio Bill Moyer stwierdził: „Facet to nie jest ktoś, kto popycha, np. mówi idźcie do kościoła, a sam zostaje w domu, bo musi się wyspać. On po prostu idzie. Pociąga swoim przykładem”. Ale nie na siłę. Zawsze widać, czy ktoś jest prawdziwym liderem, czy tylko stawia się na takiej pozycji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biskup rezygnuje z udziału w Synodzie

2018-09-19 15:27

st (KAI) / Utrecht

Wybrany przez episkopat holenderski jako delegat na październikowy synod o młodzieży bp Robertus Mutsaerts zrezygnował z udziału w tym zgromadzeniu. Jego zdaniem w chwili obecnej, w obliczu ujawniania szeregu skandali w Kościele, kwestia duszpasterstwa młodzieży nie jest najpilniejsza.

Mazur/episkopat.pl

Episkopat holenderski podczas Synodu będzie reprezentował wybrany jako zastępca delegata bp Everardus Johannes de Jong.

Konferencja Episkopatu Holenderskiego wyraziła szacunek dla decyzji bpa. Mutsaertsa. Jednocześnie podkreśliła znaczenie podejmowania konkretnych środków na rzecz bezpiecznego Kościoła dla dzieci i młodzieży. Holenderski episkopat postrzega nadchodzący synod jako szansę i możliwość zajęcia się tymi kwestiami podczas rozmów z biskupami ze wszystkich krajów świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież: Kapłan bez modlitwy daleko nie zajdzie

2018-09-21 18:49

vaticannews / Watykan (KAI)

Franciszek przyjął na audiencji w Watykanie kapłanów z archidiecezji Walencji. W słowach pozdrowienia nawiązał do jubileuszu jednego ze świętych tego miasta: dominikanina, Wincentego Ferreriusza, który niestrudzenie pracował na rzecz jedności wspólnoty eklezjalnej.

Grzegorz Gałązka

Swoim życiem – zauważył Papież - daje on trzy podstawowe wskazania, pozwalające zachować przyjaźń i jedność z Jezusem Chrystusem. Są to: modlitwa, głoszenie Ewangelii oraz wolność wewnętrzną.

"Kapłan jest człowiekiem modlitwy, staje przed Bogiem twarzą w twarz, błagając Go w swoich intencjach oraz wstawiając się za swoim ludem – mówił Papież. – Kapłan bez modlitwy daleko nie zajdzie, jest przegrany, a jego służba cierpi, pogrąża się w stagnacji. Pan wzywa nas, byśmy byli jego świadkami w świecie, byśmy przekazywali radość Ewangelii wszystkim ludziom. Nie jesteśmy posiadaczami Dobrej Nowiny ani właścicielami, tego co Boskie. Jesteśmy opiekunami i szafarzami, tego, co Pan nam powierza poprzez Kościół. Kapłan jest wolny na tyle, na ile jest zjednoczony z Chrystusem, który obdarza go mocą, aby wychodzić na spotkanie innych".

Papież wezwał księży, aby pomagali ludziom wchodzić w żywą relację z Bogiem, nie ulegali światowości, zawsze troszczyli się o ubogich oraz okazywali miłosierdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem