Reklama

Bronić niepodległości trwając przy chrześcijańskich korzeniach

2017-11-11 16:41

Paulina Smoroń/Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

W Święto Niepodległości na Wawelu zgromadziły się setki wiernych, aby wraz z metropolitą krakowskim modlić się za ojczyznę.

Abp Marek Jędraszewski przewodniczył uroczystej Mszy św. w Katedrze Wawelskiej, podczas której mówił m.in. o wielkich Polakach, którzy prowadzili naród ku niepodległości. Na początku jednak odwołał się do Ewangelii św. Łukasza, w której Jezus przekonuje, że żaden sługa nie może dwom panom służyć.

- Wydawałoby się, że nie ma bardziej oczywistej zasady niż właśnie ta: „Żaden sługa nie może dwóm panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie". Wydawałoby się, że w imię samego tylko zdrowego rozsądku nie można tej zasady zlekceważyć lub odrzucić. Tak właśnie wydawałoby się ludziom wewnętrznie prawym, dla których „tak" znaczy „tak", a „nie" znaczy „nie" - mówił metropolita.

Reklama

Jak zauważył, tych Jezusowych słów słuchali chciwi faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego, bo nie byli ludźmi prawymi, a raczej wewnętrznie złamanymi.- Z jednej strony byli głęboko przekonani co do swojej osobistej wartości. Więcej, uważali, że nikt nie jest w stanie ich przewyższyć w gorliwości o przestrzeganie Bożego prawa. A tymczasem byli wewnętrznie chwili na grosz, już wewnętrznie skorumpowani - wyjaśnił.

Przypomniał też, że kiedy Pan Jezus skierował do nich słowa upomnienia, zareagowali drwiną i szyderstwem, nie mając żadnych faktów, by się bronić. Pan Jezus jednak wzniósł się ponad tę drwinę i szyderstwo i nie wahał się ich jednoznacznie ocenić mówiąc: „Bóg zna wasze serca" i dlatego doskonale wie, że „wobec ludzi udajecie sprawiedliwych". - To jest pobożność udawana, a tam gdzie chodzi o rzeczy udawane wobec Boga i ludzi jednocześnie, to może i ludzie ulegną pozorom, ale dla Boga to wszystko stanowi obrzydliwość - nauczał.

Metropolita przypomniał, że trzeba umieć odważnie spojrzeć na siebie w prawdzie, bo tylko prawda wyzwala, a w konsekwencji - trzeba umieć wybrać tego, któremu chce się służyć, bo jest rzeczą niemożliwą służyć dwóm panom jednocześnie.

Następnie zwrócił uwagę wiernych na przeżywaną tego dnia 99. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Opowiadał o pokoleniach Polaków, którzy byli skazani na niewolę, na poczucie, że nie żyją u siebie i że nie mają własnego państwa. Zachęcił też, aby spojrzeć na te wydarzenia w perspektywie tego, co wydarzyło się 100 lat temu - w listopadzie 1917 roku. Jak mówił, nikt wtedy nie mógł przewidzieć, że wystarczy jeszcze rok, a dojdzie do podpisania w wagonie kolejowym w lesie Compiègne układu rozejmowego pomiędzy Ententą i Cesarstwem Niemieckim, który zakończy I wojnę światową.

Przypomniał też, że 11 listopada 1918 roku doszło do masowych rozbrojeń Niemców w Warszawie i przekazania Józefowi Piłsudskiego zwierzchnictwa nad polskim wojskiem. - Nikt się tego nie mógł spodziewać, ale pewne znaki na niebie i ziemi wskazywały, że ta tragedia I wojny światowej wreszcie zaczyna dobiegać końca. Do tych znaków trzeba zaliczyć przede wszystkim to, co 13 lipca 1917 roku na krańcach Europy, w dalekiej Fatimie powiedziała Matka Najświętsza trójce dzieci, że wojna zbliża się do końca - ocenił.

Wspomniał też o wydarzeniu z 7 listopada, kiedy wybuchła tzw. rewolucja październikowa. Doprowadziła ona ostatecznie do upadku Rosji, ale pojawiło się też nowe niebezpieczeństwo. Mówiła o nim też Matka Boża 13 lipca 1917 roku, która ostrzegała, że jeżeli w tym decydującym dla Rosji momencie ona się nie nawróci, to na Europę i świat rozleje się fala przemocy ateistycznej, co doprowadzi do prześladowań, a nawet męczeństwa wielu chrześcijan.

- Dla Polaków tamtego czasu nastał moment jednoznacznego wyboru, po której stronie będą służyć, kto dalej będzie ich panem, czy jak przez minione dziesięciolecia - władcy zaborczych imperiów, czy będzie to służba już niepodległej Polsce. Swoiste albo-albo, przed którym stanęło tamto pokolenie. I to albo-albo odnosiło się do całego polskiego narodu, do ówczesnych polityków, żołnierzy będących w różnych armiach, niekiedy zmuszonych do tego, żeby walczyć ze sobą, nauczycieli, urzędników, robotników czy chłopów. Każdy z Polaków musiał wtedy wybrać, bo przecież nie można służyć dwóm panom jednocześnie - podkreślił.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Mówiąc z kolei o wielkich postaciach, które w 1917 roku były ważnym punktem odniesienia dla polskiego społeczeństwa wspomniał o księciu Zdzisławie Lubomirskim, który robił wszystko, aby wykorzystując słabość zaborców służyć przede wszystkim Polsce i przygotowywać już w czasie wojny kadry pod przyszłą polską administrację państwową. Opowiadał też o Józefie Piłsudskim, który osadzony w twierdzy w Magdeburgu wyczekiwał na cud Bożej opatrzności, a także o Romanie Dmowskim, który podjął wielki wysiłek dyplomatyczny, upominając się o Polskę i jej głos pośród innych wolnych narodów ówczesnego świata. Metropolita krakowski przypomniał też Ignacego Jana Paderewskiego, który korzystał ze swojej sławy, aby służyć sprawie polskiej. To on podczas swoich koncertów nawoływał Polaków żyjących na terenie Stanów Zjednoczonych, by udawali się do Francji i tam wstępowali do Błękitnej Armii, która miała wyzwolić Polskę.

Arcybiskup wskazał również na Urszulę Julię Ledóchowską, która symbolizowała postawę ludzi Kościoła, działających na obczyźnie. Przypomniał, jak w 1915 r. wstąpiła do Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce i działała w jego imieniu w całej Skandynawii.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

- Oni stali się przywódcami tych, którzy opowiedzieli się za niepodległą Polską. Oni inspirowali i pociągali za sobą naprawdę wielu. Oni wszyscy, a także tylu innych, wybrali wtedy Polskę. Pracowali dla niej w najrozmaitszy sposób jeszcze przed wybuchem Wielkiej Wojny. Niektórzy z nich na długo przed 1914 rokiem. W 1917 roku ich wysiłki zaczęły zmierzać ku szczęśliwemu dla Polski przesileniu. Ale o tym, co się ostatecznie miało wydarzyć 11 listopada 1918 roku, mogli tylko marzyć. O nadejście tego dnia mogli się jedynie żarliwie modlić. Wszakże wiedzieli jedno - każdego dnia tamtego czasu muszą wiernie trwać w służbie dla Ojczyzny, aby Polska była Polską - stwierdził abp Jędraszewski.

Na koniec dziękował Bogu za to wspaniałe pokolenie Polaków, a także za poprzednie pokolenia. - Dziękujemy Bogu za bohaterów Insurekcji Kościuszkowskiej, Księstwa Warszawskiego, Powstania Listopadowego, Wiosny Ludów, Powstania Styczniowego, a także za te wspaniałe postacie, nieznane nam z imienia i nazwiska, które w jakiejś mierze unieśmiertelnił Stefan Żeromski w noweli „Siłaczka" - wymieniał.

Zachęcił też wiernych obecnych na Wawelu, w miejscu „gdzie tak przejmująco mówią dla nas wieki", aby modlili się za Polskę, aby była w stanie obronić swoją polityczną i przede wszystkim duchową niepodległość i suwerenność poprzez nieugięte trwanie przy swoich chrześcijańskich korzeniach.

- Prosimy Boga, aby wszyscy nasi rodacy dzisiaj zrozumieli, że nie można służyć jednocześnie dwóm panom. Że dobre i dające nadzieje na przyszłość Polski myślenie zaczyna się od wsłuchiwania się w głos narodu, który jest najwyższym suwerenem tej ziemi. Że tak jak dzisiaj rano powiedziała premier polskiego rządu: „tutaj w Polsce, nad Wisłą, w Warszawie są dla Polaków ważne sprawy". W Warszawie, a nie w innych stolicach Europy i świata. Modlimy się, żeby Polska była Polską - zakończył.

Tagi:
abp Marek Jędraszewski

Abp Jędraszewski: tylko zwycięstwo moralne może wyprowadzić społeczeństwo z rozbicia

2018-12-14 08:30

led / Kraków (KAI)

Trzeba było czekać wiele lat, żeby można było wyrazić pełną prawdę historyczną o tym, że nasze polskie dzieje są nierozłącznie związane z Bogiem i Kościołem - mówił abp Marek Jędraszewski do uczestników obchodów 37. rocznicy ogłoszenia stanu wojennego w Polsce, którzy zgromadzili się w katedrze na Wawelu. - Polska to nasza sprawa przede wszystkim i my sami ostatecznie musimy wykuwać swój los i swoją przyszłość - podkreślił hierarcha.

Joanna Adamik/archidiecezja karkowska

W homilii abp Marek Jędraszewski powiedział, że to, iż Bóg jest ostatecznie Panem dziejów i historii, objawia się dopiero w refleksji nad minionymi latami. Podkreślił, że nie od razu widać tę potęgę Boga, który niekiedy poprzez krzywe ludzkie drogi prowadzi ludzkość ku zbawieniu i domaga się swoich świadków pośród ludu, zwłaszcza w czasach trudnych. - Ich świadectwo prawdy jednoznaczne na przekór wszelkim oporom, jest swoistym gwałtem w morzu nieprawdy i kłamstwa - mówił hierarcha. - Do tych gwałtowników, zdobywających królestwo Boże, także zdobywających je dla innych poprzez swoje świadectwo, należy św. Jan Paweł II Wielki. I ta prawda o nim jako gwałtowniku i świadku prawdy objawia się także w świetle wydarzeń, których kolejną rocznicę przeżywamy dzisiaj - podkreślił arcybiskup.

Metropolita krakowski wspominając dzień ogłoszenia stanu wojennego wyznał, że wtedy rozpoczął się kolejny rozdział zmagań polskiego narodu o wolność i w ten wysiłek "włączył się świadek prawdy Jan Paweł II". W ocenie abp. Jędraszewskiego papież od samego początku popierał "Solidarność" i stał się tego ofiarą poprzez zamach na jego życie, bo "jedną z jego przyczyn na pewno było to, by usunąć kogoś, kto będzie w obliczu całego świata świadkiem zmagań o wolność, o suwerenności i godność człowieka pracy".

Nawiązując do słów Jana Pawła II, arcybiskup podkreślił, że zostawił on wezwanie, które dzisiaj jest aktualne, że "Polska to nasza sprawa przede wszystkim i że my sami ostatecznie musimy wykuwać swój los i swoją przyszłość". - Jednakże naród nade wszystko musi żyć o własnych siłach i rozwijać się o własnych siłach i sam odnosić zwycięstwo, które opatrzność Boża zadaje mu na tym etapie dziejów. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie chodzi tu o zwycięstwo militarne, jak przed trzystu laty pod Wiedniem, ale o zwycięstwo natury moralnej, to ono stanowi istotę wielokrotnie proklamowanej odnowy - mówił, cytując słowa Ojca Świętego. - Chodzi tu o dojrzały ład życia narodowego i państwowego, w którym będę respektowane podstawowe prawa człowieka. Tylko zwycięstwo moralne może wyprowadzić społeczeństwo z rozbicia i przywrócić mu jedność - kontynuował hierarcha, dodając, że powinno się to odbywać drogą wzajemnego dialogu i porozumienia.

Jego zdaniem, trzeba było czekać wiele lat, "żeby można było wyrazić pełną prawdę historyczną o tym, że nasze polskie dzieje są nierozłącznie związane z Bogiem i Kościołem. - To jest problem prawdy historycznej, to upomnienie się o Boga, ale to jest problem także naszej wiary dzisiaj, byśmy umieli się w imię Boga upominać o najbardziej podstawowe prawa w tym prawo do życia, dla każdego od chwili poczęcia do naturalnej śmierci - zwracał uwagę. W jego ocenie ważne jest także osobiste świadectwo "dzisiaj w świecie, który chce żyć tak jakby Boga nie było, aby inni poznali, że to wszystko co dobre w narodzie uczynił Bóg".

W nabożeństwie uczestniczyli m. in. członkowie małopolskiej „Solidarności" oraz przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej i województwa małopolskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnice radosne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2003

Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater”, poświęconej Najświętszej Maryi Pannie pisze, że Maryja, „szła naprzód w pielgrzymce wiary”. Dzisiaj Maryja jako nasza najlepsza Matka uczy nas wiary. Biorąc więc do rąk różaniec i rozważając tajemnice radosne chcemy uczyć się od Maryi prawdziwej wiary.

Jiri Hera/fotolia.com

1. Tajemnica zwiastowania.

Anioł rzekł do Maryi: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. (…) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (…) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1, 30-38).
Każdy z nas ma swoje zwiastowanie. Tak jak do Maryi i do nas Bóg posyła anioła ze wspaniałą wiadomością. Ta wiadomość to prawda, że Bóg nas kocha, że ma wobec nas wspaniały plan swej miłości. Nieraz nie bardzo rozumiemy to zwiastowanie. Jakże się to stanie, to niemożliwe, dlaczego ja? - pytamy Boga i samych siebie. Maryja, mimo tego, że też nie wszystko rozumiała, odpowiedziała Bogu „niech mi się stanie według twego słowa”. Rozważając tę tajemnicę prośmy Boga, abyśmy tak jak Maryja zawsze z radością odpowiadali „tak” na Jego propozycje.

2. Tajemnica nawiedzenia św. Elżbiety.

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1, 39-41).
Nawiedzenie św. Elżbiety przez Maryję to doskonały wzór takich spotkań, których celem jest pogłębienie wiary, przybliżenie się do Boga. Elżbieta w czasie tego spotkania została napełniona Duchem Świętym i zaczęła wielbić Boga. Tak jak do Elżbiety przyszła Maryja i umocniła jej wiarę, tak i my spotykamy się z ludźmi, dzięki którym przybliżamy się do Boga. W tej tajemnicy dziękujmy Bogu za tych wszystkich ludzi, dzięki którym nasza wiara została umocniona.

3. Tajemnica narodzenia Pana Jezusa.

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 6-7).
W czasie rozważania tej tajemnicy staje przed nami obraz stajenki betlejemskiej. Przedziwny pokój i radość z niej promieniują. Chociaż na świecie panują jeszcze legiony rzymskie, a król Herod już czyha na życie Nowonarodzonego, Maryja, Józef i Jezus czują się bezpieczni w ubogiej stajence. Tak też będzie, kiedy prawdziwie Jezus narodzi się w naszych sercach, kiedy nasze serca staną się betlejemskimi stajenkami. Nawet jeżeli na świecie będzie wiele niepokoju, nawet jeżeli będziemy doświadczać różnych problemów, to będziemy szczęśliwi szczęściem, które da nam Nowonarodzony. Prośmy zatem, aby Jezus prawdziwie narodził się w naszych sercach.

4. Tajemnica ofiarowania Pana Jezusa w świątyni.

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu (Łk 2, 22-23).
Maryja i Józef ofiarowali Bogu to, co było dla nich najcenniejsze - ukochane Niemowlę. Uczynili to nie tylko dlatego, żeby spełnić przepis prawa, ale również dlatego, ponieważ byli przekonani, że wszystko, co człowiek posiada, pochodzi od Boga i trzeba to odnosić do Boga, przedstawiać Panu Bogu. Trudne jest to do zrozumienia dla współczesnego człowieka, który często zapatrzony w siebie, wszystko odnosi do siebie - stawiając siebie w centrum wszechświata. Rozważając tę tajemnicę uczmy się od Maryi i Józefa, że wszystko powinniśmy ofiarować Panu Bogu.

5. Tajemnica odnalezienia Pana Jezusa w świątyni.

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice (Łk 2, 41-43).
Jak łatwo jest zgubić Chrystusa. Wystarczy chwila nieuwagi, pokusa, grzech i Chrystus schodzi na dalszy plan naszego życia. Może nam się nawet wydawać, że jesteśmy blisko Jezusa, że jesteśmy dobrymi chrześcijanami i nie dostrzegamy tego, iż Go zgubiliśmy, tak jak Maryja i Józef nie dostrzegli tego, że Jezus został w Jerozolimie. Maryja, która z bólem serca szukała swego Syna, dzisiaj pomaga nam powracać do naszego Pana i Zbawiciela. Prośmy Maryję, abyśmy szli przez życie zawsze z Jej Synem, a gdy Go zgubimy, aby pomagała nam Go odnajdywać.

Maryjo, ukochana Matko, nasza pielgrzymka wiary ciągle trwa. Prosimy Cię, bądź z nami, kiedy pielgrzymujemy do Twego Syna po drogach XXI wieku. Spraw, aby nasza wiara każdego dnia stawała się coraz bardziej żywa, prawdziwa i konsekwentna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kościół częstochowski wzbogacił się o 124 lektorów

2018-12-16 21:29

Kleryk Zbigniew Wojtysek

Beata Pieczykura/Niedziela
Nowi lektorzy

III niedziela Adwentu to niedziela radości, bo święta Bożego Narodzenia są coraz bliżej. W tym roku dla naszej archidiecezji była to „podwójna radość”. Właśnie 16 grudnia Kościół Częstochowski wzbogacił się o 124 lektorów. Uroczystej Mszy św. abp Wacław Depo w kościele seminaryjnym przy ul. Barbary 41.

Ową radość tak odczuwał Kuba – jeden z nowo pobłogosławionych lektorów: „Do świąt Bożego Narodzenia jeszcze ponad tydzień, ale my już teraz bardzo mocno czujemy bliskość Jezusa. Szczególnie spotkaliśmy go dzisiaj. Powiedział nam, że nas kocha i dał nam szczególne zadanie: być Jego świadkiem i głosić Jego Słowo”.

Zobacz zdjęcia: Nowi lektorzy

Ks. abp Wacław Depo, zwracając się do lektorów podczas homilii, mówił: „Jesteście Bogu potrzebni, żeby Chrystus przez was mówił do ludzi, żeby ludzie nie błądzili w ciemnościach, ale budowali swoje życie na prawdzie Bożej”. Na koniec rozważania dodał: „Proszę razem z Wami, aby Maryja, Matka Chrystusa i Matka Kościoła przybliżała Was każdego dnia do swojego Syna”.

W trakcie obrzędu Arcybiskup pytał: Czy chcesz pełnić funkcję lektora w zgromadzeniu liturgicznym, aby przez to służyć Kościołowi i przyczyniać się do jego wzrostu? Czy chcesz gorliwie rozważać Słowo Boże i być świadkiem Chrystusa w codziennym życiu? Po każdym z pytań padło jednogłośne: „Chcę”. Tym jednym słowem stu dwudziestu czterech ministrantów wyraziło gotowość do bycia lektorami. Odpowiedzią na nią była modlitwa błogosławieństwa oraz znak otrzymania z rąk Arcybiskupa księgi Pisma Świętego. Wspólnej modlitwie towarzyszyli święci patroni ministrantów: Stanisław Kostka, Alojzy Gonzaga, Jan Berchmans, Dominik Savio, których relikwie, znajdujące się tego dnia w kościele seminaryjnym, „spoglądały” na nowych lektorów.

Uroczysta Eucharystia była zwieńczeniem rekolekcji, które kandydaci na lektorów przeżyli w Archidiecezjalnym Centrum Duchowości w Olsztynie. Jak je spędzili? Paweł - tak relacjonuje ten czas: „Rekolekcje pokazały mi, że najważniejsze w byciu lektorem jest być blisko Jezusa. Uświadomiłem sobie, że Jezus potrzebuje mnie i mojego głosu, aby inni mogli o Nim usłyszeć”. Lektorów do przyjęcia tak ważnej funkcji w zgromadzeniu liturgicznym przygotowali podczas ćwiczeń duchowych ks. Paweł Wróbel i ks. Michał Zimny – diecezjalni duszpasterze ministrantów. Pomagali im w tej posłudze również klerycy z naszego seminarium.

Ks. Paweł Wróbel zapytany o podsumowanie dwóch turnusów rekolekcji (poprzedni odbył się w dniach 30 listopada - 2 grudnia), których owocem jest łącznie 245 nowych lektorów powiedział: „Był to wspaniały czas, w trakcie którego wielu młodych mężczyzn na wezwanie Jezusa odpowiedziało „Tak”. Dziękuję wszystkim księżom, którzy prowadzili kursy lektorskie w poszczególnych dekanatach oraz duszpasterzom, troszczącym się o lektorów, aby mogli uczestniczyć w rekolekcjach. Jestem też wdzięczny rodzicom za ich pomoc i wsparcie dla swoich synów. Nade wszystko dziękuję lektorom: to dzięki Wam Słowo Boże będzie rozbrzmiewać w kościołach naszej archidiecezji”.

Rekolekcje dla kandydatów tej grupy (dla dekanatów: koziegłowski, myszkowski, blachowieński, mykanowski, porajski, truskolaski, brzeźnicki, gorzkowicki, kodrąbski, pajęczański, św. Lamberta w Radomsku, Najświętszego Serca Pana Jezusa w Radomsku, rozprzański, sulmierzycki, krzepicki, mokrski, osjakowski, Najświętszej Maryi Panny Pocieszenia w Wieluniu, św. Wojciecha w Wieluniu i praszkowski) odbyły się w dniach 14-16 grudnia. Prowadzili je ks. Paweł Wróbel i Michał Zimny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem