Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Franciszek: pomyślmy o naszej śmierci

2017-11-17 13:56

st (KAI) / Watykan / KAI

Wojciech Łączyński

Do zastanowienia się nad naszą śmiercią zachęcił papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Łk 17,26-37) mówiącego o niespodziewanym nadejściu Dnia Syna Człowieczego.

Franciszek zauważył, że wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do normalnego biegu życia, wyznaczonego harmonogramu godzin, obowiązków, pracy, chwil odpoczynku i myślimy, że zawsze tak będzie. Ewangelia powiada: „jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi”. Dlatego wiemy, że pewnego dnia wezwie nas Pan Jezus. Dla niektórych wezwanie to będzie nieoczekiwane, w przypadku innych nastąpi po długiej chorobie, ale nie ulega wątpliwości, że zostaniemy wezwani. Nastąpi wówczas to, co papież nazwał „niespodzianką Pana” – życie wieczne. Ojciec Święty wyjaśnił, że dlatego w tych dniach Kościół będący matką mówi nam: zatrzymaj się i pomyśl o śmierci. Tymczasem nawet kiedy udajemy się na pogrzeb, czynimy z niego wydarzenie społeczne, jest czas na stypę, ale brakuje go na chwilę refleksji.

„A dzisiaj Kościół, dzisiaj Pan, ze swoją dobrocią mówi każdemu z nas: «zatrzymaj się, nie wszystkie dni będą wyglądały tak jak dotychczas». Nie przyzwyczaj się do tego, tak jakby to była wieczność. Nastanie dzień, w którym zostaniesz zabrany, inny pozostanie, ale ty będziesz wzięty. Trzeba iść z Panem, pomyśleć, że nasze życie się skończy. I jest to dobre” – zaznaczył Franciszek.

Papież zachęcił, abyśmy pomyśleli to tym, kiedy rozpoczynamy nowy dzień pracy, czy udajemy się do lekarza.

Reklama

„Myśl o śmierci nie jest okrutną fantazją, to rzeczywistość. Czy to jest okrutne czy też nie – nie ode mnie zależy. Ale na pewno będzie to spotkanie z Panem, i ono właśnie stanowi piękno śmierci, kiedy On sam wyjdzie nam naprzeciw spotkanie i powie nam: «Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!»” – stwierdził Ojciec Święty.

Dodał, że kiedy wezwie nas Pan, to nie będzie już czasu na załatwienie naszych spraw. Cytując przykład pewnego 65-letniego kapłana, u którego wykryto poważną chorobę oraz postawę lekarza dodającego mu otuchy Franciszek podkreślił konieczność pomocy jedni drugim także w przygotowaniu na spotkanie z Panem Bogiem.

„Podobnie i my towarzyszmy sobie nawzajem na tej drodze, czyńmy wszystko, co się da, ale zawsze spoglądając ku tej chwili w której przyjdzie Pan, aby mnie zabrać do Siebie” – powiedział papież na zakończenie swej homilii.

Tagi:
Franciszek

Sekretarz Generalny Rady Europy: głos Papieża bardzo ważny

2019-01-18 19:03

vaticannews / Watykan (KAI)

Głos Papieża jest bardzo ważny. Nie boi się mówić o problemach, o których wielu przywódców politycznych nie chce słyszeć – stwierdził sekretarz generalny Rady Europy, którego Franciszek przyjął na audiencji.

ec_audiovisual_servis

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego Thorbjørn Jagland wskazał, że w czasie spotkania mówiono o potrzebie ochrony człowieka, zarówno przed arbitralnym wykorzystywaniem go przez władzę, ale także w relacjach międzyludzkich, jak chociażby w wypadku seksualnego wykorzystywania dzieci. Niestety – stwierdził norweski polityk – do czynienia z tym problemem mamy wszędzie, gdzie przebywają dorośli i nieletni. W tym kontekście podkreślono także potrzebę wspólnej walki z nadużyciami. Mówi Thorbjørn Jagland.

"Jeżeli Watykan z Radą Europejską wystosowałby wspólne, jednoznaczne przesłanie do świata stwierdzające, że nadużycia seksualne w stosunku do nieletnich są nie tylko nie do przyjęcia, ale są bezprawiem, to byłoby to czymś naprawdę bardzo, bardzo mocnym – stwierdził sekretarz generalny Rady Europy. – Mówiłem także Ojcu Świętemu, że jego głos jest ogromnie ważny, szczególnie dziś, kiedy mówi o konieczności ochrony instytucji, wielostronności, instytucjach międzynarodowych, walce o wyeliminowanie biedy... Papież mówił i mówi o migracji, problemie, o którym żaden z przywódców politycznych nie chce słyszeć, a on o tym mówi i dlatego jego rola jest tak ważna".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Ksiądz chce wejść do domu…

2019-01-16 11:11

Ks. Aleksandra Radeckiego wysłuchała Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 3/2019, str. I

©koldunova_anna - stock.adobe.com

Trwa okres wizyt duszpasterzy w naszych domach. Kolorowe gazety prześcigają się w analizach ile pieniędzy powinno być w kopercie, czy w ogóle księdza przyjmować, skoro bywa niemiły i wciąż się śpieszy. Katoliccy komentatorzy wyjaśniają, dlaczego to ważne, aby kapłan odwiedził nasz dom.

Ale my dziś nie o tym. Oczywistości Państwu tłumaczyć nie będziemy, licząc na dojrzałość i mądrość naszych Czytelników, którzy swoim duszpasterzom (mamy taką nadzieję) drzwi otwierają na oścież. W prezencie za to pełna humoru – i dystansu do posługi duszpasterza w terenie – opowieść anegdotyczna naszego felietonisty od formacji Duszy Seniora, czyli ks. Aleksandra Radeckiego.

– Jednym ze stałych punktów programu podczas kolędy jest sprawa zwierząt domowych. Trudno się dziwić, że np. psy są takimi niezwykłymi odwiedzinami wyjątkowo zaintrygowane i chcą w nich „czynnie” uczestniczyć! Tak więc jedne na „dzień dobry” dokładnie potrafią duszpasterza oblizać, inne zawloką jego stułę do budy; jeszcze inne, przytwierdzone przez gospodarzy do rur odpływowych zlewozmywaka, przeraźliwie wyją, uniemożliwiając spokojną modlitwę...

Wiedząc o tym, prosiłem zawsze przed odwiedzinami, by wcześniej problem zwierząt rozwiązać w taki sposób, by „nie było tematu”: worek na akwarium (żeby rybki nie podsłuchiwały i nie podglądały), psy odpowiednio daleko od pomieszczeń mieszkalnych, ptaki do łazienki, żółwie do pudełka od chleba itd.

Muszę przyznać, że zwykle to przygotowanie dawało pożądane efekty, ale pewnego razu w parafii, gdzie już po raz kolejny jako proboszcz odwiedzałem wiernych (a zatem moi parafianie byli już dostatecznie uczuleni na wszelkie takie zagadnienia), podczas wizyty w ostatnim domu wyznaczonym na dany dzień, poczułem, że w czasie modlitwy coś dziwnego dzieje się przy moich stopach. Domyśliłem się od razu: pies! Rzeczywiście: obwąchiwał, łasił się, właził pod sutannę, w końcu zaczął rozwiązywać sznurowadła (modlitwa trwała dość długo). Pomyślałem: gospodarze zaraz usłyszą, co trzeba!

Gdy zakończyliśmy część modlitewną i miałem już usiąść w gościnnym domu przy stole, spojrzałem wymownie na gospodarzy i stwierdziłem sucho: – Ładny pieseczek się tu kręci. Ci spojrzeli na podłogę i potwierdzili: – Tak, rzeczywiście, przyzwoity kundelek. Coś mi tu „nie grało”: jakże to, nie przepraszają, nie biegną wynosić stworzenia z pokoju? Spojrzałem jeszcze raz i poczerwieniałem. Był to mój pies! Przybłęda, Bełek! (nazwałem go w ten sposób dla odróżnienia od „Niołka”, gdyż był czarny). – Jak on się tu dostał, dlaczego go wpuściliście do swojego domu? – pytałem całkiem skonfundowany. – Pewnie wyczuł, że ksiądz proboszcz już kończy odwiedziny i przyszedł po swego pana, by odprowadzić do domu – odpowiedzieli gospodarze z uśmiechem. – A ponieważ ksiądz proboszcz chodzi w tym roku bez ministrantów, więc pomyśleliśmy, że Bełek jest zamiast chłopców w „ochronie”... Po paru dniach, gdy zdawałem parafianom sprawę ze swego „kolędowania”, podziękowałem wszystkim za życzliwość, gościnność i właściwe traktowanie roli zwierząt domowych – z jednym wyjątkiem. Podałem nawet nazwiska i adres ludzi, u których pies przeszkadzał podczas modlitwy! Wszyscy obecni w kościele byli oburzeni i na niesubordynowanych parafian i na mnie, jako proboszcza, że ich publicznie „sypnąłem” – do momentu, w którym wyznałem, że to był... mój pies! Chyba nigdy ogłoszenia parafialne nie były w naszej świątyni tak radosne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś: módlmy się o jedność chrześcijan - nie jeden dzień, ale ciągle

2019-01-21 12:13

xpk, lk / Łódź (KAI)

O modlitwę w intencji jedności chrześcijan, która „nie trwa jeden dzień czy tydzień, ale jest modlitwą ciągłą” zaapelował w Łodzi abp Grzegorz Ryś. - Tu chodzi o dobro przekraczające nas wszystkich - o Kościół – tłumaczył metropolita łódzki.

Marek Kamiński

W całej Polsce, w tym w archidiecezji łódzkiej, trwa Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Uczestnicy modlitw ekumenicznych wzięli udział we Mszy św. w katedrze pw. św. Stanisława Kostki w Łodzi. Liturgii przewodniczył metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

– Gromadzimy się w najstarsze święto chrześcijańskie, to znaczy w niedzielę. Ta niedziela dla nas katolików jest szczególnym dniem modlitwy o jedność chrześcijan. Gościmy na naszej liturgii przedstawicieli wszystkich Kościołów, jakie obok Kościoła katolickiego funkcjonują w naszym mieście i naszej diecezji – mówił we wstępie do liturgii metropolita łódzki.

W czasie Eucharystii czytania ze Starego i Nowego Testamentu czytali duchowni w Kościoła Starokatolickiego Mariawitów i Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, a słowo biskupa prawosławnego odczytał ks. Eugeniusz Fiedorczuk, proboszcz katedralnej parafii prawosławnej w Łodzi.

– Świat nigdy nie chciał przyjąć Chrystusa takim, jakim on jest – mówił ks. Fiedorczuk. - Świat zawsze pragnął ziemskiej, cielesnej chwały, doczesnego przepychu. Dzisiejszy świat pragnie chwały, pragnie pychy, pragnie próżności, bo nie rozumie, czym jest wiara, nie rozumie, kim jest Bóg. Dziś nawet ci, którzy szukają Boga, pragną znaleźć takiego Boga, który pasowałby do ich własnych upodobań. Nie chcą bowiem przyjąć Boga takim, jakim On jest w rzeczywistości – podkreślił kaznodzieja.

Po homilii miało miejsce chrzcielne wyznanie wiary, które w Kościele rzymskokatolickim odmawiane jest w Wigilię Paschalną. Następnie w modlitwie powszechnej prośby zanoszone były przez poszczególnych duchownych Kościołów chrześcijańskich ziemi łódzkiej.

Wyjątkową chwilą Eucharystii była Modlitwa Pańska, odmówiona przez wszystkich duchownych i wiernych świeckich oraz moment przekazania znaku pokoju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem