Reklama

Biały Kruk 1

Lekcja historii: Józef Piłsudski w Częstochowie

2017-11-24 16:14

Anna Wyszyńska

Anna Wyszyńska

To była niezwykła lekcja historii – w jej trakcie uczniowie częstochowskich szkół mogli usłyszeć głos Józefa Piłsudskiego, zobaczyć jego podpis w Jasnogórskiej Księdze Pamiątkowej, dowiedzieć się kiedy przebywał w Częstochowie i zobaczyć miejsca związane z jego pobytami. Największą atrakcją była możliwość sfotografowania się z Marszałkiem, w którego postać wcielił się pracownik jednego z gimnazjów.

Spacer śladami Józefa Piłsudskiego w Częstochowie odbył się 24 listopada 2017 r. Zorganizowano go w ramach projektu „Częstochowa o wolność i niezawisłość” realizowanego przez Urząd Miasta oraz częstochowskie szkoły. Punktem startowym była altana w parku im. Stanisława Staszica, tam przywitano uczestników i odtworzono nagranie głosu marsz. Piłsudskiego z 1924 r. W dobie You tuba duże wrażenie wywołały słowa marszałka o nagrywaniu głosu ludzkiego: „Stoję przed jakąś dziwną trąbą i myślę, że głos mój ma się oddzielić ode mnie i pójść w świat beze mnie, jego właściciela. Zabawne pomysły mają ludzie!”.

Zobacz zdjęcia: Piłsudski w Częstochowie

W Sali Rycerskiej na Jasnej Górze na uczestników lekcji oczekiwał o. Jan Poteralski – podprzeor klasztoru, który opowiedział o przebiegu wizyty marsz. Józefa Piłsudskiego na Jasnej Górze 20 października 1921 r. Przedstawił księgę pamiątkową, w której gość złożył podpis oraz zdjęcie z władzami klasztoru i towarzyszącą marszałkowi świtą, w której jest m.in. obecny słynny adiutant Bolesław Wieniawa-Długoszowski. W Kaplicy Pamięci Narodu na Jasnogórskich Wałach, uczniowie oglądali tablicę poświęconą pamięci Józefa Piłsudskiego.

Reklama

Kolejny punkt lekcji odbył się pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego na pl. Biegańskiego. W kamieniu węgielnym tego pomnika znajduje się urna z ziemią z pola bitwy pod Radzyminem w 1920 r. oraz z grobu matki i serca Józefa Piłsudskiego na cmentarzu na Rossie w Wilnie. Autorem pomnika, który odsłonięto 11 listopada 1997 r. jest Stanisław Słonina. Obecny pomnik nie jest pierwszym, bowiem już przed wojną w Częstochowie wzniesiono Naczelnikowi Państwa pomnik, który znajdował się przed budynkiem szkoły przy ul. Krakowskiej – wówczas była to ul. Narutowicza. Dziś w tym budynku mieści się Liceum im. Adama Mickiewicza.

Historycy docierają do coraz większej ilości szczegółów związanych z pobytami Józefa Piłsudskiego w Częstochowie. Oficjalna wizyta na Jasnej Górze w 1921 r. była ostatnią. Natomiast wcześniej Józef Piłsudski przejeżdżał do Częstochowy trzykrotnie: w 1902 r., 1905 r. oraz w 1906 r.. Były to wizyty konspiracyjne, w trakcie których starannie ukrywał się przed carską policją Przebywał m.in. w domu u zbiegu al. Wolności i ul. Kopernika, wówczas były to ulice Żelazna i Teatralna. Lekcję historii o pobytach Józefa Piłsudskiego w Częstochowie ubogaciło wiele szczegółów dotyczących historii walki o niepodległość oraz historii miasta.

Tagi:
historia Piłsudski Józef Józef Piłsudski

Spotkanie z wnuczką Józefa Piłsudskiego

2018-06-22 09:54

Sławomir Błaut

W ramach akcji „Aleje, tu się dzieje!”, w odwachu przy ratuszu na placu dr. Wł. Biegańskiego w Częstochowie odbyło się 12 czerwca pierwsze spotkanie autorskiego cyklu dr. Mariusza Kolmasiaka ze Związku Piłsudczyków RP. Patriotycznym cyklem interesujących spotkań autor pragnie uczcić 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Sławomir Błaut

Dr Mariusz Kolmasiak zaprosił do Częstochowy wnuczkę marszałka Józefa Piłsudskiego – Joannę Onyszkiewicz, córkę Jadwigi Piłsudskiej-Jaraczewskiej. Towarzyszyli jej mąż Janusz Onyszkiewicz oraz córka Danuta Onyszkiewicz. Dr Kolmasiak, jako badacz historii II Rzeczypospolitej oraz popularyzator postaci Józefa Piłsudskiego, znakomicie poradził sobie w roli prowadzącego spotkanie. Pytania kierowane do Joanny Onyszkiewicz dotyczyły głównie losów najbliższej rodziny Marszałka, która wraz z wybuchem II wojny światowej musiała opuścić ojczyznę. Marszałkowa Aleksandra Piłsudska wraz z córkami, Wandą i Jadwigą (Jagodą), urodzoną w przełomowym 1920 r., były dla Józefa Piłsudskiego prawdziwą osłodą w trudach codziennej wyczerpującej służby dla Polski. Tak było w dworku w Sulejówku, jak też w Belwederze. Rodzina Piłsudskich żyła dość skromnie. Pani Aleksandra starała się – na ile to było możliwe – równoważyć życie prywatne z tym oficjalnym.

Po śmierci Marszałka w 1935 r. jego żona i córki zamieszkały w warszawskiej willi na rogu ulic Klonowej i Belwederskiej. Stamtąd w 1939 r., z wielkim bólem musiały ewakuować się z Polski. Przez Litwę, a potem m.in. Szwecję trafiły do Londynu. Klęska Polski i tułaczka były dla nich strasznym przeżyciem. Jadwiga, która przed wojną próbowała swoich sił jako pilot, co w tamtych czasach było wśród kobiet wielką rzadkością, została przyjęta do lotniczej służby pomocniczej. W latach 1942-44 dosłużyła się szarży oficerskiej porucznika Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie, podlegających taktycznie brytyjskiemu RAF-owi. Jako pilot transportowała samoloty bojowe na terenie Wielkiej Brytanii z fabryk na lotniska RAF-u. Loty odbywały się nieraz dwa razy dziennie, ale ten wysiłek znosiła bardzo dobrze, gdyż latanie było jej wielką pasją. Jej córka wspominała podczas spotkania w Częstochowie, że pani Jadwiga jako 90-latka przeżyła piękną przygodę – pewien młody kolekcjoner militariów zaproponował jej pilotowanie odrestaurowanego brytyjskiego samolotu z czasów II wojny światowej, na co z wielką radością przystała.

Jeszcze podczas wojny, w 1944 r. Jadwiga Piłsudska wyszła za mąż za Andrzeja Jaraczewskiego, kapitana Marynarki Wojennej. Po wojnie ukończyła architekturę. O powrocie do zniewolonej ojczyzny nie mogło być mowy, toteż najbliższa rodzina Marszałka musiała rozpocząć nowe życie na emigracji. Zaczynali tam życie praktycznie od początku. Mieli bardzo niski status społeczny, gdyż Brytyjczycy oceniali ludzi według posiadanego majątku. Wśród brytyjskiej klasy średniej nazwisko „Piłsudski” w ogóle nie było znane, za to dla Polaków wiązało się z wielkim autorytetem Marszałka. Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska prowadziła z mężem maleńką firmę, wykorzystując posiadane talenty (m.in. projektowała meble). Bardzo ciężko pracowali, aby utrzymać rodzinę. Do Polski powrócili dopiero po upadku komunizmu, w 1990 r. Ich córka, Joanna, uczyniła to wcześniej – w 1979 r. W kraju wyszła za mąż za działacza opozycji Janusza Onyszkiewicza. Obecnie wraz z bratem, Krzysztofem Jaraczewskim, jest zaangażowana w tworzenie muzeum Marszałka w Sulejówku.

Uczestnicy spotkania mogli oglądać na ekranie ciekawe, nieznane szerszej publiczności zdjęcia rodziny Piłsudskich, będące wspaniałą ilustracją opowieści wnuczki Józefa Piłsudskiego – Joanny Onyszkiewicz. W dalszej części spotkania Danuta Onyszkiewicz, etnograf, opowiadała o Bronisławie Piłsudskim, starszym bracie marszałka Józefa Piłsudskiego, badaczu ludów zamieszkujących Syberię, które poznał m.in. jako zesłaniec.

Na koniec dr Mariusz Kolmasiak zaprosił wszystkich już na 17 lipca, kiedy o godz. 18 przed budynkiem odwachu wystąpi grupa rekonstrukcyjna Legionów Polskich, a także na 21 sierpnia – na spotkanie z fotografem, który zajmuje się cyfrową rekonstrukcją i koloryzacją dawnych fotografii, m.in. tych z marszałkiem Józefem Piłsudskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Łódź: abp Ryś wraz z diakonami zdobywał tatrzańskie szczyty

2018-07-21 09:25

xpk / Łódź (KAI)

Zdobywanie szczytów, możliwe jest tylko podczas wspólnej drogi! – tłumaczy diakon Kamil Gregorczyk, jeden z uczestników kleryckiej wakacyjnej wyprawy w Polskie Tatry. Abp Grzegorz Ryś wybrał się razem z diakonami łódzkiego seminarium na wspólny wyjazd w góry, aby przez kilka kolejnych dni modlić się, zdobywać szczyty oraz uczyć się wspólnoty kapłańskiej.

Archidiecezja Łódzka

W czasie wyjazdu grupa duchownych z Łodzi wędrując po tatrzańskich szlakach zdobyła Czerwone Wierchy oraz Kasprowy Wierch, nawiedziła Pustelnię Brata Alberta na Kalatówkach w Zakopanem oraz modliła się przy grobie jednego z najsłynniejszych Polskich kapłanów filozofów jakim był ks. prof. Józef Tischner.

- Rozpoczęliśmy nasze wspólne wędrowanie w niedzielę 15 lipca w Kirach, a naszą bazą wypadową stał się Dom Sióstr Benedyktynek Samarytanek. – wspomina diakon Gregorczyk. -Ujęła nas ich gościnność i życzliwość. Dzięki zaangażowaniu tych wspaniałych Kobiet, mieliśmy siły na szlaku. – dodaje.

Każdy dzień tej biskupio – kleryckiej wyprawy rozpoczynał się od wspólnej modlitwy, w czasie której łódzki pasterz rozważał Słowo Boże. - A ono stawiało przed nami wyzwania, otwierało nas na konfrontacje z pokusami i podtrzymanie w sobie tożsamości dziecka Bożego – zauważa diakon.

- Ten wspólny wyjazd w góry – tłumaczy ks. Marcin Jarzenkowski, prefekt WSD w Łodzi – był dla kleryków, którzy dopiero co wchodzą w kapłaństwo, bardzo ważny. Pozwolił im odkryć w biskupie nie tylko swojego przełożonego ale przede wszystkim ojca, z którym można podzielić się swoimi radościami, smutkami oraz wątpliwościami – dodaje seminaryjny wychowawca.

- Propozycja księdza arcybiskupa, aby wyjechać wspólnie w góry, była dla mnie wielkim zaskoczeniem – pozytywnym zaskoczeniem – mówi diakon Paweł Skowron. – w swoim życiu byłem już w górach, ale nie wspinałem się tak wysoko. Ta wyprawa była dla mnie ogromnym sprawdzeniem siebie – podkreśla.

- Jesteśmy wdzięczni naszemu przewodnikowi – księdzu arcybiskupowi Grzegorzowi oraz opiekunowi i towarzyszowi – księdzu prefektowi Marcinowi Jarzenkowskiemu za każdy gest życzliwości i ojcowską troskę – podkreśla jeden z uczestników górskiej wyprawy.

To pierwszy tego typu wspólny wyjazd metropolity łódzkiego z klerykami w okresie wakacyjnym.

W łódzkim Wyższym Seminarium Duchownym do kapłaństwa aktualnie przygotowuje się ponad 50 alumnów. W okresie wakacyjnym trwa rekrutacja na pierwszy rok studiów filozoficzno - teologicznych. Dokumenty można składać przez cały okres wakacji, natomiast drugi zjazd egzaminacyjny podczas którego odbywa się rozmowa z księdzem rektorem i ojcem duchownym odbędzie się w terminie się 6-7 września b.r. (czwartek-piątek).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Afryce jedność wydaje się niemożliwa

2018-07-21 16:53

vaticannews / Addis Abeba (KAI)

W Etiopii obradują biskupi wschodniej Afryki. Jednym z kluczowym problemów tego kontynentu jest budowanie harmonijnego współistnienia pomimo wielkich różnic kulturowych i etnicznych.

ArTo/pl.fotolia.com

Afryka jest kontynentem tak bardzo zróżnicowanym, że harmonijne współżycie wydaje się tam niemal niemożliwe. Tym ważniejsze jest w takich okolicznościach świadectwo Kościoła, który pokazuje, że można się wznieść ponad różnice etniczne i kulturowe – uważa bp Bernardin Mfumbusa z Tanzanii. Uczestniczy on w spotkaniu Stowarzyszenia Członków Konferencji Biskupów Wschodniej Afryki (AMECEA), które trwa w stolicy Etiopii.

W obradach bierze udział 200 biskupów z 11 krajów. Zakres poruszanych tematów jest bardzo szeroki. Wielu hierarchów zwraca uwagę na problem uchodźców. Wiąże się on przede wszystkim z trwającą od 5 lat wojną domową w Sudanie Południowym.

Głównym tematem obrad jest poszukiwanie zgody i jedności tego kontynentu pomimo obecnych tam wielkich różnic. Jak zauważa bp Mfumbusa, budowanie jedności jest tym trudniejsze, że wszyscy, którym zależy na wyzysku Czarnego Lądu odwołują się do tego, co dzieli Afrykańczyków. Jego zdaniem szczególne znaczenie tego zgromadzenia plenarnego polega właśnie na tym, że podjęło się ono tematu jedności i różnorodności. "Dziś mamy na naszym kontynencie wiele problemów z różnorodnością. Trwają konflikty, które odwołują się do różnic etnicznych. Na tej konferencji szukamy tego, co nas łączy, choć pochodzimy z dziewięciu różnych krajów, w których żyje ponad 200 grup etnicznych. Największym problemem są chyba różnice języków i kultur. Widzimy to na przykład tutaj w Etiopii, której język i kultura tak bardzo różni się od innych krajów. Musimy uznać, że te różnice istnieją i sprawiają, że harmonijna jedność jest po prostu niemożliwa. Jednakże spotkania takie jak nasze to próba zmierzenia się z tym problemem. Pamiętajmy, że polityków interesuje niestety przede wszystkim władza i pieniądze. I w tym celu dzielą ludzi. My natomiast poprzez nasze obrady wysyłamy inne przesłanie, pokazujemy, że jedność jest możliwa. Trzeba tylko chcieć. Dlatego ważne jest, by takich inicjatyw było więcej, byśmy pokazywali, że potrafią ze sobą współpracować katolicy, ale nie tylko, również chrześcijanie różnych wyznań, a także chrześcijanie i muzułmanie. A wtedy dotrze to również do naszych polityków" - powiedział Radiu Watykańskiemu bp Mfumbusa.

Podczas obrad przedstawicieli afrykańskich Kościołów bp Mfumbusa prowadził dyskusję panelową na temat nowych mediów. Zwrócił w niej uwagę na to, że ludzie nie dojrzeli do korzystania z nowych technologii. Wypowiadają się na Facebooku czy Twitterze zanim się zastanowią nad konsekwencjami, tego co piszą. W ten sposób bardzo łatwo wznieca się konflikty i powoduje dodatkowe podziały – przyznał tanzański biskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem