Reklama

Mjanma: Franciszek spotkał się z przedstawicielami religii

2017-11-28 10:52

tom, st (KAI) / Rangun / KAI

Ks. Daniel Marcinkiewicz

W drugim dniu wizyty w Mjanmie we wtorek rano (czasu lokalnego) Franciszek spotkał się w Rangunie z przedstawicielami różnych religii. Podczas 40-minutowej rozmowy w rezydencji arcybiskupa miasta, kard. Charlesa Maung Bo, poruszono temat jedności w różnorodności wyznań i religii. Wyrażono wolę, aby jako "bracia" współpracować przy budowaniu kraju. Różnice zdań powinny być rozwiązywane po bratersku, gdyż jest to jedyny sposób na budowanie pokoju.

Papież wygłosił improwizowane przemówienie w języku hiszpańskim. Parafrazując słowa psalmu 133 powiedział: „Jak miło widzieć braci razem”. „Zjednoczonych to nie znaczy jednakowych. Jedność to nie jednorodność, także w obrębie tego samego wyznania religijnego. Każdy ma swoje wartości, bogactwa, ale także swoje wady” – stwierdził Franciszek.

„Wszyscy jesteśmy różni, a każde wyznanie ma swoje bogactwa, tradycje, bogactwa którymi może obdarzyć innych, dzielić z innymi. A to może s mieć miejsce tylko wówczas, jeśli żyjemy w pokoju. A pokój buduje się w chórze różnic. Jedność zawsze jest nam dana w zróżnicowaniu” – powiedział Ojciec Święty. Franciszek zaznaczył, że pokój jest "harmonią". Zauważył, że obecnie doświadczamy ogólnoświatowej tendencji do jednorodności, kiedy wszystko usiłuje się uczynić takim samym. A to zabija człowieczeństwo. To jest kolonizacja kulturowa. Papież zachęcił by docenić bogactwo różnic etnicznych, religijnych czy kulturowych, stanowiących punkt wyjścia do dialogu oraz uczenia się drugiej osoby. „Jako bracia możecie pomóc w budowaniu tego kraju, który również geograficznie ma tak wiele bogactw i różnic. Przyroda w Mjanmie obfituje w różnice. Nie bójmy się różnic! Jednego mamy Ojca, a my jesteśmy braćmi. W braterstwie. A jeśli będziemy dyskutować między sobą, niech to będzie tak, jak między braćmi, którzy natychmiast się godzą ze sobą. Zawsze wracajmy do braterstwa. Myślę, że tylko w ten sposób buduje się pokój” – zaznaczył Ojciec Święty. Na zakończenie Franciszek zaapelował: „Budujcie pokój. Nie dajcie się uniformizować przez kolonizację kulturową. Prawdziwa boska harmonia powstaje poprzez różnice. Różnice są bogactwem na rzecz pokoju”.

Wśród 17 uczestników spotkania było pięciu buddystów, trzech muzułmanów, dwóch hinduistów, sześciu chrześcijan i jeden żyd. Chrześcijanie byli reprezentowani m.in. przez przewodniczącego Krajowej Rady Kościołów, Patricka Loo Nee, anglikańskiego arcybiskupa Stephena Thana Myinta Oo oraz Roberta Manama Tu Ja jako katolickiego przedstawiciela ludu Kaczin. Spotkanie zakończyła modlitwa papież Franciszka za wszystkich.

Reklama

Spotkanie międzywyznaniowe znalazło się w oficjalnym programie podróży papieża dopiero nieco ponad tydzień temu, po tym jak poprosił o nie papieża kard. Bo. W przeważającej mierze buddyjskiej Mjanmie od lat dochodzi do ostrych napięć i konfliktów na tle etnicznym i religijnym. Najbardziej dotyczą one mniejszości muzułmańskiej Rohindża w stanie Rakhine.

Wczoraj Franciszek w pałacu arcybiskupim w Rangunie z przedstawicielami mjanmijskiej armii z jej głównodowodzącym gen. Min Aung Hlaingiem, a towarzyszyli jemu przedstawiciele Biura Operacji Specjalnych. W rękach wojskowych oprócz ministerstwa obrony jest także ministerstwo spraw wewnętrznych oraz kontroli granic.

Jak poinformował rzecznik Stolicy Apostolskiej, Greg Burke w trakcie 15-minutowego spotkania mówiono o wielkiej odpowiedzialności władz kraju w obecnym okresie przemian. Na zakończenie tej wizyty kurtuazyjnej nastąpiła wymiana darów: Franciszek ofiarował generałowi medal swego pontyfikatu, zaś ten papieżowi przekazał harfę birmańską w kształcie łodzi oraz przyozdobioną filiżankę ryżu. Po spotkaniu gen. Hlaing napisał na swojej stronie na Facebooku, że w Mjanmie panuje wolność religijna i nie ma żadnych prześladowań na tle etnicznym.

Dla Franciszka drugi dzień wizyty apostolskiej w Mjanmie przebiegaa pod znakiem oficjalnych spotkań. Po wczorajszym dniu wypoczynku i aklimatyzacji papież udał się samolotem do stolicy – Naypyidaw, gdzie spotka się kolejno z prezydentem Htin Kyawem, a następnie ze stojącą na czele rządu i kierującą dyplomacją panią Aung San Suu Kyi oraz w Międzynarodowym Centrum Kongresowym z pozostałymi przedstawicielami władz, społeczeństwa obywatelskiego i korpusem dyplomatycznym.

Naypyidaw jest stolicą Mjanmy od 2005 r. zbudowaną w krótkim czasie od podstaw, a zamieszkałą przez 1,5 mln osób, w większości funkcjonariuszy wojskowych i państwowych oraz ich rodziny.

Tagi:
Franciszek w Azji

Włochy: „La Civiltà Cattolica” przedstawiła zapis rozmowy papieża z jezuitami w Bangladeszu

2017-12-14 21:00

kg (KAI Rzym) / Rzym

Dwutygodnik włoskich jezuitów „La Civiltà Cattolica” zamieścił w najnowszym swym numerze (4020) zapis rozmowy Franciszka ze swoimi współbraćmi - jezuitami 29 listopada w Dhace. Jej przedmiotem była m.in. jego podróż do Mjanmy i spotkanie z przedstawicielami ludu Rohindża, którzy zbiegli przed prześladowaniami do Bangladeszu.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

W odpowiedzi na pytanie, czego oczekuje od jezuitów, Ojciec Święty przypomniał słowa Pawła VI z 3 grudnia 1974, że „wszędzie na rozdrożach historii są jezuici”, dlatego też on sam przybył do Azji. Przyznał, że „była to bardzo trudna podróż”, a nawet w pewnej chwili zanosiło się na to, że w ogóle do niej nie dojdzie. "Ale właśnie dlatego, że jest trudna, musiałem ja odbyć! Lud Boży to lud ubogi, pokorny, który spragniony jest Boga. My, pasterze, musimy się uczyć od ludu. Dlatego, skoro ta podróż wydawała się tak trudna, musiałem tu przybyć, ponieważ my, jezuici, musimy być na rozdrożach historii” - podkreślił Franciszek.

Jeden z rozmówców przypomniał, że papież wzywa duchownych, aby „pachnieli owcami”. „Niektórzy z nas czują zapach uchodźców” - powiedział jezuita.

Ojciec Święty zaznaczył, że odwiedził dotychczas cztery obozy uchodźców, w tym trzy ogromne: na włoskiej Lampedusie, greckim Lesbosie i w Bolonii. "Praca polega tam na bliskości. Czasem są to autentyczne obozy koncentracyjne, więzienia" - wyznał papież. Podkreślił, że stara się je odwiedzać i mówi to wyraźnie, szczególnie tym z krajów, które zamykają swoje granice. Wyraził ubolewanie, że są w Europie kraje, które tak postępują, dodając, że najbardziej boli go fakt, że "podejmując takie decyzje, musiano też zamknąć serca". "A my w naszej pracy misyjnej musimy dotrzeć także do tych serc, który zamknięte są na przyjęcie innych. Te sprawy nie dochodzą do salonów naszych wielkich miast. Mamy obowiązek obnażania i podawania do publicznej wiadomości ludzkich tragedii, które próbuje się zagłuszyć” - stwierdził Franciszek.

Inny uczestnik spotkania podziękował mu za to, że mówił o ludzie Rohindża „to nasi bracia i siostry”. Papież w odpowiedzi powtórzył, że „Jezus Chrystus nazywa się dziś Rohindża”. „Mówisz o nich, że są braćmi siostrami, bo są. Myślę o św. Piotrze Klawerze, który mi jest bardzo drogi. Pracował on z niewolnikami swoich czasów. I pomyśleć, że niektórzy ówcześni teolodzy – dzięki Bogu nie było ich wielu – dyskutowali o tym, czy [niewolnicy] mieli duszę czy nie! Życie jego było prorocze i pomógł swoim braciom i siostrom, którzy żyli w haniebnych warunkach" - tłumaczył papież.

Zauważył, że ta hańba jeszcze nie skończyła się. "Dzisiaj dyskutuje się bardzo o tym, jak ratować banki, jak im pomóc. A kto ocali dziś godność mężczyzn i kobiet? Ludzie, którzy są zrujnowani, nie interesują nikogo. Tak diabłu udaje się działać w dzisiejszym świecie. Gdybyśmy mieli nieco poczucia rzeczywistości, powinniśmy się tym gorszyć. Dzisiaj skandal medialny dotyczy banków, a nie osób. W obliczu tego wszystkiego powinniśmy prosić o łaskę: łaskę łez" - ubolewał Ojciec Święty. Zaznaczył, że "bezczelność naszego świata jest taka, że jedynym rozwiązaniem jest modlić się i prosić o łaskę łez. W obliczu tych biednych ludzi, których spotkałem, odczuwałem wstyd! Wstydziłem się za samego siebie i za cały świat!". "Wybaczcie, staram się tylko podzielić z wami moimi odczuciami” - dodał na zakończenie tej części rozmowy Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: zamordowano 120 chrześcijan – media milczą

2019-03-19 13:33

ts (KAI) / Wiedeń

Od lutego w Nigerii zamordowano ponad 120 chrześcijan, ostatnio 52 w miniony poniedziałek. Informując o tym katolicki portal internetowy kath.net dziwi się, że ta wiadomość nie znalazła się w serwisach żadnej agencji informacyjnej, nie było żadnej wiadomości telewizyjnej. Milczą o tym także przedstawiciele Kościoła, nie tylko katolickiego.

Wiesław Ochotny
„Jezus, chcąc zdobyć człowieka, oddał wszystko, co miał: pozbawił się bóstwa i poświęcił się aż do śmierci krzyżowej”

Agencja cytuje doniesienia „Christian Post”, według której bilans ostatniego ataku na chrześcijan, to nie tylko 52 zamordowanych, ale także kilkadziesiąt osób ciężko rannych i zniszczone 143 domy w wioskach Inkirimi, Dogonnoma i Ungwan Gora. Dzień wcześniej we wsi Ungwan Barde w regionie Kajuru zamordowano 17 chrześcijan. Pod koniec lutego podczas ataku w Maro zamordowano 38 chrześcijan i spalono kościół.

Nigeria jest obecnie na 12 miejscu wśród krajów świata, najbardziej prześladujących chrześcijan. Według chrześcijańskiej organizacji wspierającej i monitorującej prześladowanych chrześcijan „Open Doors” w 2018 roku muzułmańscy bojownicy zamordowali w tym kraju tysiące wyznawców Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież nie spotka się z migrantami

2019-03-20 20:07

vaticannews / Tanger (KAI)

Relacje między katolikami i muzułmanami w Maroku są bardzo dobre. Kraj ten jest tradycyjnie tolerancyjny dla mniejszości. Co więcej spotykam się tu z większym szacunkiem i otwarciem niż na przykład w Hiszpanii – powiedział arcybiskup Tangeru Santiago Agrelo Martinez na 10 dni przed papieską podróżą do tego kraju.

Wojciech Łączyński

Ten hiszpański biskup misyjny pełni swoją funkcję od 11 lat. Zapewnia, że współpraca z muzułmanami układa mu się dobrze i stale się rozwija. To nie ona będzie więc głównym tematem tej podróży, choć, jak zaznaczył, zarówno w świecie chrześcijańskim, jak i muzułmańskim trzeba wyciszać wzajemne resentymenty, bo to może prowadzić tylko do złego.

Głównym problemem Kościoła w Maroku są obecnie migranci. Bardzo często znaleźli się oni w ślepym zaułku: ani nie mogą przedostać się do Europy, ani nie mogą wrócić do domu. Mówi abp Martinez.

"Tym, co najbardziej leży mi na sercu, jest więc nie tyle relacja ze światem muzułmańskim, co sytuacja migrantów. Tu napotykamy najwięcej trudności. Ci młodzi ludzie, zarówno tu w Maroku, jak i w Libii, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Nie mają żadnej przyszłości. Wszystkie drogi są dla nich zamknięte. Polityka zamyka im drogę. Mam nadzieję, że Papież zajmie się tym problemem. Ci młodzi ludzie mają wielkie oczekiwania względem wizyty Ojca Świętego w Maroku. Oni sami nie będą mogli się spotkać z Franciszkiem, bo nie mają dokumentów, nie mają zameldowania. Nie będą mogli być blisko Papieża, ale mam nadzieję, że Papież będzie blisko nich i że oni to poczują – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Martinez.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem