Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Czy Róża Thun miałaby odwagę użyć do politycznych ataków symboli islamu i judaizmu?

2017-12-03 14:31

wpolityce.pl

TER
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Róża Gräfin von Thun und Hohenstein @rozathun używa figury Chrystusa Króla do politycznych ataków. Czy miałaby odwagę użyć w tym celu symboli islamu i judaizmu? Inna sprawa, że niemieckie poczucie humoru jest często ciężkie i prymitywne - napisał na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

W ten sposób duchowny odniósł się do skandalicznego tweeta europosłanki PO.

Róża Thun w swojej niechęci do Jarosława Kaczyńskiego i PiS zadrwiła nie tylko z partii rządzącej, ale także z wszystkich osób wierzących. Thun zamieściła fotomontaż, przedstawiający figurę Jezusa ze Świebodzina z twarzą Jarosława Kaczyńskiego.

Trudno nie przyznać racji ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu. „Odwaga” polityków totalnej opozycji ma bardzo wybiórczy charakter.

Tagi:
polityka

Polityka – czy to może być bardziej ludzkie?

2018-11-28 11:01

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 48/2018, str. 27

Tekst, w którym więcej jest pytań niż odpowiedzi

Artur Stelmasiak

Czy polityka może być prosta, czy może być jak życie? A czy życie istotnie jest prostsze od polityki? Ciągle ktoś nas poucza, że „to wszystko jest bardziej skomplikowane, niż nam – prostaczkom – się wydaje”. Ot choćby sprawy związane z reformą sądownictwa w naszym kraju. Najpierw parlament uchwala pakiet ustaw, które mają sprawić, że nasz ustrój sądowniczy – instytucjonalnie i personalnie – wreszcie oderwie się od PRL-owskiego dziedzictwa, że nasze sądy będą sądziły bardziej przejrzyście i uczciwie. Bo przecież reforma nie jest po to, aby jedną kastę zastąpić inną i tak skomplikować wzajemne relacje między poszczególnymi instytucjami, aby nikt – bez doktoratu – nie potrafił się na tym wyznać. Chodzi o to, aby sądy sądziły sprawiedliwie, a przeciętny obywatel rozumiał naczelną zasadę ich działalności.

– No tak, prostaczki, tak wam się wydaje, ale rzeczywistość jest bardziej złożona, nie macie świadomości, jak to wszystko jest skomplikowane, jakie tu działają zakulisowe siły – odpowie, z wyższością, polityk. On przecież dołączył do grona tych bardziej wtajemniczonych, dostąpił politycznej iluminacji. Tak więc parlament uchwala ustawy, prezydent je podpisuje, robią to w majestacie Najjaśniejszej RP i w naszym imieniu – i wszyscy mówią o tym, że teraz już będzie lepiej, bardziej sprawiedliwie. Naraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdza, że cała ta reforma – nad którą wylano morze publicystycznego i fachowego gadania – jest funta kłaków niewarta i sprawy powinny wrócić do stanu sprzed uchwalenia tych ustaw. I ci sami, którzy w pierwszym szeregu przekonywali o konieczności zmian, teraz przekonują nas o tym, że w istocie tak jest dobrze i właściwie reforma już się dokonała, rządzący – mimo wszystko – wygrali. Fakt, że muszą ekspresowo zmieniać uchwalone już ustawy i zetrzeć cały rdzeń reformy, zdaje się im kompletnie umykać. Odnieśli sukces i kropka.

Gdybym – w moim małym normalnym życiu – zaczął budować małą komórkę, przez długie godziny obmyślał jej kształt, a w końcu zaczął ją wznosić i nagle przyszedłby jakiś ważny inspektor i nakazał mi ją natychmiast zburzyć – bo jeśli tego nie zrobię, to codziennie będę płacił wysokie kary – wziąłbym młot i rozbił to, co wzniosłem. To jak myślicie? Mam komórkę czy jej nie mam?! A w polityce okazuje się, że reforma trwa, ba, odnosi sukcesy. W polityce – tak jak ją pojmują propagandyści – nie ma stałych kategorii prawdy i fałszu, ba nie ma tam także miejsca na moralność.

Wracam zatem do pierwotnego pytania: czy świat polityki może kierować się takimi samymi zasadami jak zwykłe życie? Politycy odpowiedzą: nie. W polityce należy być przebiegłym jak Ulisses, skutecznym jak cios Tysona i cynicznym... tak cynicznym, bo tylko cynicy nie ujawniają swoich emocji, nieustannie grają i pokonują swoich przeciwników. Jeżeli tak zrozumiemy politykę, to nie wińmy uczestniczących w niej graczy, że są inni publicznie i prywatnie, nie mają z tymi wizerunkami wiele wspólnego. To ich zawód, oni mają nas zwodzić…

Uuuuu... zwodzić?! A czyjaż to domena? Czy czasem nie ojca kłamstwa? Od kiedy to zarządzanie sferą publiczną oddaliśmy w jego ręce? Niszczenie ludzi, kłamstwo, zwodzenie to tylko narzędzia PR… to proste prawidła polityki. Czy jednak na pewno? Oczywiście, i zwykłe, ludzkie życie może być pełne fałszu, obłudy i zwodzenia innych, pełne aktorstwa, ale w tym życiu jasno jednak pojawia się wykładnia etyczna. Coś jest złe, a coś dobre, nic nie jest zbyt skomplikowane, aby sądzić właśnie w takich kategoriach. Człowiek ma sumienie, które niezawodnie szepcze mu o tym, co jest grzechem, a co nie.

Czy zatem w polityce istnieje sumienie? Hmmm... czy ktoś jeszcze dziś zadaje tak proste i oczywiste pytanie? W polityce – mówią nam polityczni liderzy – tak łatwo się nie da. Polityka to szachy z zupełnie innej półki. W polityce jest usprawiedliwione (tu następuje cały katalog ustępstw wobec klasycznych kanonów etyki), bo polityka to zupełnie inna galaktyka wyborów, postaw, idei, deklaracji niż twoje szare życie, obywatelu. W ten sposób łatwo pozbawia się nas możliwości rozeznawania działań polityków i ich oceniania. Godząc się na takie rozumienie polityki, oddajemy ją w ręce ojca kłamstw. Polityka staje się (mówiąc językiem genialnego Witkacego) „jak w krysztale pomyje”. W krysztale – bo mówimy o szczytnych ideałach, celach, i pomyje – bo realizujemy to najgorzej, jak tylko można sobie wyobrazić. Niejako a priori uznajemy, że osiąganie szczytnych celów nieczystymi metodami jest możliwe i właściwie jest politycznym standardem.

Czy musimy godzić się na fakt, że w polityce nie obowiązuje dążenie do prawdy, że w polityce nie dba się o prawdziwe dobro człowieka?

Czy gdy mówimy o wymaganiach etycznych, które powinny obowiązywać w polityce, skazujemy się na opinię niebezpiecznych radykałów?

Czy ludzie domagający się od polityków, aby zdawali sobie sprawę z tego, po co uprawiają swój zawód i w imieniu kogo podejmują swoje decyzje, to jedynie nieodpowiedzialni marzyciele?

Arystoteles twierdził, że polityka to sztuka rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. W katolickiej myśli społecznej akcent położony jest właśnie na działaniu dla dobra wspólnego. Tak więc polityka – w założeniu – ma być narzędziem do zapewniania narodowi coraz lepszych warunków życia, coraz lepszej organizacji.

Kiedy do polityki wkrada się rachunek osobisty, kiedy człowiek zarządzający w imieniu swoich bliźnich bardziej zaczyna myśleć o interesie własnym, swojej rodziny i swojej grupy (partii), dochodzi do istotnego wypaczenia idei porządkującej. Politykę – tak jak życie – da się prowadzić bardziej prostą drogą, bez stosowania kłamliwych sztuczek.

Wróćmy do przykładu związanego z reformą polskiego systemu sądownictwa. Czy można to było inaczej przeprowadzić? Wszak sytuacja istotnie jest zagmatwana: czyhająca opozycja, niechętne otoczenie zagraniczne, niesprzyjające media. Otóż można było po prostu wszystko lepiej zbilansować i przygotować. Najpierw wprowadzić komplet projektów ustaw, który byłby w pełni zgodny z prawodawstwem unijnym – należało przewidzieć wszelkie możliwe reakcje – i dopiero potem przeprowadzić te projekty drogą legislacyjną aż do podpisu prezydenta RP. Być może byłoby to bardziej żmudne, ale uchroniłoby od katastrofy, którą jest rejterada z głównych redut reformy. Na złą wolę, przewagę niechęci, receptą jest wielka praca i mądrość. Po prostu nie podejmuje się dużej reformy, posługując się jedynie dobrymi chęciami i nie wykonując ogromnej pracy przygotowawczej. Jeśli natomiast ponosimy porażki, czasem klęski – to nie zakłamujemy rzeczywistości, nie przedstawiamy tego jako tryumfu, tylko pokornie przyznajemy się do błędu i rozpoczynamy pracę nad tym, aby naprawić jego skutki i znów przejść do reformowania kraju. Tzw. wyborcy nie są jakimś mitycznym zbiorem abstrakcyjnych istnień, ale ludźmi z krwi i kości. My wiele wybaczymy, ale na kłamstwie nic zbudować się nie da.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Promocja książki abp. Grzegorza Rysia na Jasnej Górze

2018-12-15 16:56

Magda Nowak

„Koronowana Służebnica” to tytuł nowej książki autorstwa abp. Grzegorza Rysia. Ten sam tytuł nosiła wygłoszona przez księdza arcybiskupa w sierpniu 2017 r. na Jasnej Górze nowenna przed głównymi uroczystościami jubileuszu 300-lecia Koronacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Książka to owoc tamtych dni. To cykl kazań, które codziennie przez 9 dni podczas Mszy św. kierowane były z jasnogórskiego Szczytu do pielgrzymów i częstochowian przybywających do sanktuarium. Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Paulinianum.

Magda Nowak/Niedziela

„Koronowana Służebnica” może posłużyć do odkrywania maryjnej i jasnogórskiej ścieżki do Boga. Jej ważny element stanowi wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej. Jest on swego rodzaju „mapą” umieszczaną na początku każdego rozdziału. Dzięki tej „mapie” czytelnik prowadzony słowem abp. Grzegorza Rysia może „po kawałku” czytać Jasnogórską Ikonę i otwierać się na bogactwo płynących z niej treści.

Promocja książki z udziałem autora odbyła się w piątek 14 grudnia w Kaplicy Różańcowej na Jasnej Górze. Spotkanie poprowadził o. Michał Legan. Abp Grzegorz Ryś na zadawane mu pytania odpowiadał jak zwykle krótko i celnie, ze znaną sobie bezpośredniością. Dłoń Maryi – to pierwsza rzecz, na którą zwrócił uwagę autor książki. Matka Boża zawsze prowadzi do Jezusa. Nie ma innego, ważniejszego zadania niż to. Pieczętuje je gestem dłoni nieustannie wskazującej na Chrystusa. Jednocześnie całe Jej życie jest przeniknięte Słowem Bożym. Od początku, zanim jeszcze stała się Matką Boga, nosi w sobie Słowo, jest Uczennicą Słowa. Dlatego podczas zwiastowania może rozmawiać z Aniołem słowami Pisma Świętego.

– Maryja jest dla nas kimś niesłychanie ważnym, natomiast za każdym razem ta ważność nie bierze się z Niej samej – przypomniał ksiądz arcybiskup – Jest kimś takim, dlatego, że jest Oblubienicą Ducha Świętego.

W kazaniach nowennowych, których fragment został przypomniany podczas materiału filmowego, abp Grzegorz Ryś postawił słuchaczom pytanie, czy zakochali się w Słowie Bożym? Kiedy ostatni raz nie tylko czytali Pismo Święte, ale również je pocałowali? Stwierdził ze smutkiem, że można przeczytać nawet całą Biblię, ale nic z niej nie zrozumieć, być nadal poza zasięgiem mocy Słowa. A dopóki nie zapragniesz i nie przyjmiesz Słowa do wnętrza serca, Ono pozostaje na zewnątrz i nie może działać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Były rzecznik Watykanu apeluje o pełne wyjaśnianie przypadków pedofilii w Kościele

2018-12-15 19:58

ts (KAI) / Watykan

Były rzecznik Stolicy Apostolskiej ks. Federico Lombardi SJ wezwał do pełnego opracowanie skandalu pedofilii wśród duchowieństwa. Jeśli Kościół katolicki nie zajmie się tą sprawą szczegółowo i we wszystkich aspektach, „będzie popadał z jednego kryzysu w drugi” - napisał włoski jezuita na łamach najnowszego numeru jezuickiego czasopisma „La Civiltà Cattolica”. Ostrzegł też przed określaniem tego tematu mianem rozdmuchanego lub próbą zamknięcia go. "To błędna droga" - uważa były dyrektor watykańskiego Biura Prasowego, który piastował ten urząd w latach 2006-2016.

BP KEP

Jego zdaniem Kościół katolicki nadal twierdzi, jakoby wykorzystywanie seksualne nieletnich było problemem Zachodu lub świata anglosaskiego. Niekiedy wśród zwierzchników kościelnych panuje „niewiarygodna naiwność”, stwierdził z ubolewaniem autor artykułu. Przestrzegł, że skandale pedofilskie mogą jeszcze wybuchnąć w innych krajach. „Trzeba patrzeć realnie, bardzo w tym pomaga rozsądna informacja” - dodał.

Włoski jezuita przypomniał, że już pierwszy wielki skandal pedofilii w USA w 2002 roku pokazał, że polityka instytucjonalnej samoobrony, tuszowania czy przenoszenia sprawców w stan spoczynku jest nietrwała. Media, niekiedy w sposób bardzo agresywny, wymogły na Kościele przejrzystość, która wcześniej była bardzo zaniedbana - podkreślił autor.

Przedstawiciele Kościołów powinni zdecydowanie oprzeć się skłonności do ochraniania siebie samych i instytucji, unikając niewygodnych sytuacji - zaznaczył ks. Lombardi. Zwrócił uwagę, że należy zdecydowanie odrzucić bagatelizowanie, tuszowanie i kłamstwo. Kościół musi się nauczyć „jasnego i przejrzystego komunikowania zarówno we własnych szeregach, jak i poza wspólnotą” - czytamy w artykule na łamach dwutygodnika „La Civiltà Cattolica”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem