Reklama

Tragiczny pożar w Piechowicach

2017-12-04 16:49

Ks. Waldemar Wesołowski

Piotr Słowiński
W tym budynku doszło do tragedii

W niedzielę w nocy w Piechowicach w pożarze mieszkania zginęło troje dzieci. Śmierć poniosło dwóch chłopców i dziewczynka w wieku 4, 6 i 8 lat. Tragedia wydarzyła się w budynku wielorodzinnym, w jednym z mieszkań, gdzie przebywały dzieci. Na miejsce zdarzenia przyjechali strażacy, którzy gasili ogień. Niestety, dzieci nie udało się uratować.

Z informacji, jakie dotarły od służb ratunkowych, mieszkanie było ogrzewane piecem i nie było w nim prądu. W momencie pożaru matki dzieci nie było w mieszkaniu. Przebywały one pod opieką dziadka, który znajdował się w innym pomieszczeniu.

Kiedy wiadomość o tym dramacie dotarła do biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego, wystosował on list kondolencyjny na ręce miejscowego proboszcza ks. Ryszarda Soroki.

Reklama

W liście tym czytamy:

„Wiadomość o tragicznym wydarzeniu w Piechowicach, wskutek którego w pożarze zginęło troje dzieci, wstrząsnęła nami wszystkimi. Po raz kolejny doświadczamy, że skutki zła często i na różne sposoby spadają na niewinnych i najsłabszych, przez co stają się szczególnie dotkliwe. Ta prawda pobudza nas wszystkich do refleksji.

W modlitwie polecam Panu Bogu dzieci, które zginęły. Wszystkim zaś, których to tragiczne wydarzenie dotknęło bólem i tym, którzy z powodu możliwych zaniedbań odczuwają wyrzuty sumienia, składam wyrazy współczucia i proszę Boga, o potrzebne światło.

Ufam, że Pan Bóg da nam wszystkim pocieszenie i zdolność właściwego rozeznania, abyśmy umieli odczytywać znaki, przez które On do nas przemawia i chce nas pociągnąć ku sobie. W chrześcijańskim rozumieniu wydarzeń nie ulegamy bowiem przytłoczeniu przez bolesne fakty, lecz z ufnością polecamy siebie miłującemu Bogu, byśmy mogli żyć z nadzieją i odkrywać coraz to pełniejszy sens naszego życia”.

Policja oraz prokuratura badają przyczyny zaistnienia tej tragedii.

Tagi:
pożar

Rok od pożaru gorzowskiej katedry

2018-07-04 11:10

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 27/2018, str. IV-V

Karolina Krasowska
Prezbiterium jest w bardzo dobrym stanie i potrzebuje tylko „kosmetyki”

Przeszło rok temu 1 lipca Gorzów obchodził swoje 760. urodziny. Radosne świętowanie niespodziewanie przerwała dramatyczna wiadomość o pożarze, który wybuchł w znajdującej się w centrum miasta katedrze. Dzięki skutecznej akcji strażaków udało się opanować pożar i zabezpieczyć obiekt. Pożar spowodował jednak poważne zniszczenia, dlatego też już od początku tego roku przystąpiono do odbudowy wieży katedry i renowacji całej świątyni.

Kiedy kilka miesięcy temu odwiedziłem gorzowską katedrę, pierwszą rzeczą, która rzucała się w oczy, był brak zwieńczenia hełmowego, które uległo tak dużemu zniszczeniu w trakcie pożaru, że zostało zdemontowane. Znaczne zniszczenia dotknęły także samej konstrukcji wieży i już wtedy wiadomo było, że konieczna będzie wymiana – i to w dużym stopniu – jej więźby dachowej. Jeśli chodzi o wnętrze katedry, to trwały w nim wówczas prace konserwatorskie i restauratorskie, takie jak oczyszczanie ceglanego lica ścian, które było bardzo zabrudzone, usuwanie wtórnych spoin i wszystkich wtórnych nawarstwień, które pojawiły się w katedrze na przestrzeni XX wieku.

Działamy wieloetapowo

Obecnie w katedrze prowadzone są dwa rodzaje prac: konstrukcyjno-budowlane i konserwatorskie. Wykonuje je konsorcjum czterech firm, których liderem jest Zakład Remontowo-Budowlany Maciej Jakuboszczak. Prace postępują cały czas, a katedra pięknieje z każdym dniem. Widać to zwłaszcza wewnątrz świątyni, gdzie cegły zostały już oczyszczone. – Obecnie zajmujemy się sklepieniami. Były one czyszczone parą wodną, jednak nie wystarczająco, dlatego trzeba było je jeszcze ręcznie doczyszczać. Kolejnym etapem było wypełnienie ubytków na wysklepkach oraz poddanie ich żmudnej konserwacji i restauracji. Na dzień dzisiejszy cały korpus nawy głównej wewnątrz świątyni jest już przygotowany pod scalenie kolorystyczne w technice laserunkowej. Chodzi o stworzenie patyny czasu na powierzchni odnowionych sklepień, które w tej chwili są białe, obce walorowo w stosunku do historycznego lica ścian – wyjaśnia konserwator Maciej Bartecki. – Myślę, że za 2-3 tygodnie przystąpimy do naprawy lica cegły – wypełniania ubytków, dobierania kitów pod kolor. Później powinna zostać położona instalacja elektryczna, a po niej spoinowanie cegieł – dodaje.

Pisząc o wnętrzu katedry, należy słów kilka poświęcić obecnej sytuacji, w jakiej znajduje się prezbiterium. Jak zapewnia konserwator, jest ono w bardzo dobrym stanie – zarówno lico cegły, jak i spoina, która jest oryginalna od czasu powstania – i potrzebuje tylko konserwacji zachowaczej, włoskiej. Pracy wymagają tu również wysklepki, które czeka analogiczny proces technologiczny jak w nawie głównej. Cegły w prezbiterium są oczyszczone przegrzaną parą wodną, są czyste, spoina jest naprawdę w bardzo dobrym stanie, historyczna o szlachetnym profilu. W miejscach, w których rzeczywiście jej brakuje, zostanie dobrana i odtworzona w sposób konserwatorski, żeby posiadała pierwotną kolorystykę i formę. Jednak to wszystko dopiero po położeniu instalacji elektrycznej.

Jeżeli chodzi o elewację, to praktycznie cała wieża jest już oczyszczona. Jej wschodnia część została oczyszczona (czyszczenie ceglanego lica polega na nałożeniu na cegły specjalnej pasty, którą spłukuje się po 5-10 min gorącą wodą w temperaturze ok. 90oC pod bardzo dużym ciśnieniem, dobranym jednak w taki sposób, aby w żadnym razie nie uszkodzić lica cegły). Usunięto z niej także wtórną spoinę cementową oraz cementowo-wapienną. W jej miejsce została założona nowa spoina w podobnym odcieniu jak oryginalna. – Część wschodnia elewacji wieży jest już prawie ukończona. Jest oczyszczona i wyspoinowana. Obecnie trwa spoinowanie wieży od strony południowej, usuwanie wtórnych spoin od strony zachodniej, natomiast od strony północnej ściana jest jeszcze doczyszczana – opowiada Maciej Bartecki. – Jest duży postęp w pracach. Działamy wieloetapowo, na wielu płaszczyznach. Zakres prac jest bardzo duży, ale wszystko idzie w dobrym kierunku – dodaje konserwator.

Obecnie to, co się rzuca w oczy, kiedy patrzymy na katedrę, to również brak części rusztowania. – Firma zajmująca się wymianą całej drewnianej konstrukcji wieży zdemontowała część rusztowania na szczycie wieży, przygotowując się do wymiany drewnianych belek. Rusztowanie było za wysokie i utrudniałoby dalsze prace. Wieża na szczycie została pokryta ruchomym dachem, który na czas pracy jest odsuwany, a po jej zakończeniu, na koniec dnia, jest zasuwany, żeby wszystko było zabezpieczone i żeby do środka wieży nie dostawały się najmniejsze ilości wody – tłumaczy Maciej. Dodaje, że wewnątrz katedry pracuje ok. 7, a na elewacji ok. 15 osób.

Priorytetem są prace konstrukcyjno-budowlane

Ks. kan. Wojciech Jurek, przewodniczący Komitetu Odbudowy Katedry Gorzowskiej, podkreśla, że w chwili obecnej priorytetem są prace konstrukcyjno-budowlane. Jego zdaniem, w ciągu najbliższych 2 tygodni przyjedzie transport drewna potrzebnego do wymiany szachulcowej, drewnianej konstrukcji wieży. – Jest to 160 m3 drewna dębowego i modrzewiowego. Aby sobie wyobrazić, ile to jest, dodam, że jeden długi transport może zabrać 20 m, a więc musi przyjechać 8 potężnych samochodów – wyjaśnia ks. Jurek. Dodaje, że konstrukcja wieży będzie wymieniana sukcesywnie. Z tego względu zostało obniżone rusztowanie po to, by dźwigiem od góry można było podawać poszczególne elementy. Jak mówi ks. Wojciech, problem polega na tym, że takiej operacji w Polsce, a może nawet w Europie, na istniejącej wieży i bez naruszania jej struktury nikt jeszcze nie robił. Taka decyzja została jednak podjęta zarówno przez konserwatorów, jak i projektantów ze względu na historyczny walor tubusa.

A co obecnie dzieje się z detalami takimi jak chociażby zabytkowy zegar czy organy? Zegar z wieży katedry znajduje się w renowacji. Jego mechanizm zostanie wykonany w miarę szybko. Natomiast montażu zegara, jak i całego hełmu wieży nie należy się spodziewać wcześniej jak późną wiosną przyszłego roku. Podobnie rzecz się ma z organami, które obecnie znajdują się w pracowni organmistrzowskiej Adama Olejnika. – Pan Adam od samego początku mówił, że żeby dobrze wykonać ten instrument, potrzebny jest czas 3 lat. W związku z tym myślę, że to nie jest sprawa nagląca. Nie chcemy przecież katedry odnawiać na 10 czy 20 lat, tylko na kolejne setki, w związku z tym ten rok dłużej pewnie nie zrobi dużej różnicy, a instrument będzie wykonany tak jak należy, zgodnie ze sztuką – zapewnia ks. Wojciech Jurek i jeszcze raz dodaje, że priorytetem jest odbudowa i zabezpieczenie wieży katedry.

– Wieża jest terenem budowy, dlatego dopóki jej nie odbudujemy i nie zabezpieczymy, to nie będziemy mogli wpuszczać ludzi do wnętrza świątyni, a przecież chcielibyśmy ją otworzyć jak najszybciej, wykonując resztę prac konserwatorskich i renowacyjnych w obiekcie, który jest używany. Obecnie trwają również prace nad koncepcją wyposażenia świątyni. To, co jest najistotniejsze, to jeszcze mocniejsze wyakcentowanie tryptyku w prezbiterium, następnie budowa ołtarza, ambonki i w dalszej kolejności ołtarzy bocznych, zaś na samym końcu ławek – tłumaczy przewodniczący Komitetu Odbudowy Katedry Gorzowskiej.

Ks. Jurek zapewnia, że w planach jest dotrzymanie obietnicy i odprawienie pierwszej od czasu pożaru Mszy św. w katedrze 11 listopada, w stulecie odzyskania niepodległości. – Chcemy, aby to dziękczynienie odbyło się w katedrze. Oczywiście, nie będzie jeszcze ona w pełni gotowa, ale myślę, że jej stan będzie na tyle dobry, że spokojnie będziemy mogli świętować w niej tę uroczystość – kończy ks. Wojciech.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Powinniśmy wyciągnąć wnioski z przegranego referendum

2018-07-20 14:15

Antoni Szymański / Gdańsk (KAI)

Czy w Polsce możliwy jest podobny scenariusz działań środowisk proaborcyjnych, które już zapowiadają, iż są gotowe skorzystać z doświadczeń Irlandii? Wyniki majowego referendum, uchylającego konstytucyjny zakaz aborcji w Irlandii, nie były przecież zaskakujące dla obserwatorów życia społecznego i religijnego w tym kraju.


W 1983 roku obywatele Irlandii zdecydowali o wprowadzeniu ósmej poprawki do konstytucji, w wyniku której życie poczętych dzieci stało się wartością chronioną przez ustawę zasadniczą. Irlandia należała do państw (obok Polski, Malty czy Irlandii Północnej) najsilniej broniących życie przy pomocy instrumentów prawnych. Od tego czasu upłynęło zaledwie 35 lat. W tym czasie środowiska mniejszości proaborcyjnej pracowały intensywnie nad reorientacją mentalności obywateli, wykorzystując do tego celu nagłaśniane medialnie przypadki młodych, często nieletnich matek, które musiały zmagać się z meandrami „okrutnego” krajowego prawa. W konsekwencji decydowały się usunąć ciążę za granicą. Następowała też erozja autorytetu kościoła katolickiego przy jednostronnej kampanii proaborcyjnej „celebrytów” w mediach, a także blokada mediów społecznościowych (uzasadniana tym, aby „nie wpływać na wyniki referendum”), które przyczyniły się do porażki środowisk broniących życia od chwili poczęcia.

W rezultacie tych procesów, w 2013 roku częściowo uchylono zakaz aborcji w przypadku, kiedy zagrożone było życie matki. Dalszy bieg wydarzeń był w zasadzie przesądzony. Premier Varadkar wyniki referendum nazwał „kulminacją cichej rewolucji, która odbywała się w Irlandii przez ostatnie 10-20 lat". W wyniku owej „cichej rewolucji” w referendum z 25 maja 2018 r. za cofnięciem 8 poprawki wypowiedziało się aż 66,4 % uczestników. Za proponowanymi przez rząd zmianami głosowano prawie we wszystkich 40 okręgach wyborczych (poza jednym). Była to niemal odwrotna proporcja w stosunku do referendum z 1983 roku.

Analizując wyniki referendum chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów. Pierwszym jest wysoka frekwencja - w głosowaniu wzięło udział ponad 64% uprawnionych. Drugim był rozkład głosów w poszczególnych grupach wiekowych - młodzi ludzie gremialnie głosowali za liberalizacją prawa. Publicysta Grzegorz Górny nader trafnie komentuje ten fakt: Nie ma wątpliwości: Kościół w Irlandii przegrał wojnę o duszę, zwłaszcza młodzieży, której nie widać w świątyniach. W ciągu jednego – dwóch pokoleń stracił zaufanie i autorytet, które budował całymi wiekami. Przykład Zielonej Wyspy to przestroga dla katolików w innych krajach, gdzie Kościół wydaje się mocny, że nic nie jest dane raz na zawsze i że w każdej generacji trzeba toczyć duchową walkę. “Skarb nosimy bowiem w naczyniach glinianych”. (portal: Wpolityce.pl 26-05-2018).

Prawdopodobnie nowe prawo w Irlandii będzie dopuszczać pozbawienie życia dziecka do 12 tygodnia od poczęcia bez podania powodu, po konsultacji z lekarzem. Natomiast w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, będzie przysługiwać do 24 tygodnia. Z kolei nieograniczone czasowo prawo do przerwania ciąży będzie miało miejsce w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia kobiety lub poważnego uszkodzenia płodu. Widać gołym okiem, że zmiany są ekstremalne i prowadzą do tego, że Irlandia dołączy do krajów zezwalających na aborcję „na życzenie”. To dramat i przestroga dla Polski. Jakie wnioski należy wysnuć z tej sytuacji?

Powtórzę za Grzegorzem Górnym: nic nie jest dane raz na zawsze! Ci, którzy uważają, że obecny klimat społeczny w Polsce jest dość życzliwy dla ochrony życia, będzie trwał wiecznie, mogą się gorzko mylić. Polskie środowiska „obrońców wolności kobiet” są gotowe na konfrontację, a ich lekceważenie byłoby co najmniej nierozwagą. Chroniąc dzieci poczęte poprzez rozwiązania prawne, powinniśmy myśleć więcej o dobrej kampanii edukacyjnej i wyraźnym opowiedzeniu się za katalogiem pomocowym dla dzieci niepełnosprawnych. Rzeczą mądrego rządzenia jest wyciąganie wniosków z dyskutowanej tak silnie w ostatnim czasie sytuacji osób niepełnosprawnych. Niedobre byłoby ignorowanie sytuacji lękowej u matek, a także innych grożących rodzinie przyczyn stawienia czoła niepełnosprawności dzieci.

Jesteśmy przed nową falą ofensywy mentalności proaborcyjnej. Trzeba być gotowym na odparcie coraz bardziej radykalizujących się grup opozycji liberalno-kulturowej. Jak mawiał wybitny obrońca życia prof. Włodzimierz Fijałkowski przede wszystkim życzliwie i cierpliwie pozyskujmy dla ochrony życia, przybliżajmy wiedzę o etosie człowieczym, bądźmy empatyczni, unikajmy zaś ekstremalnych rozwiązań i działań, które większość odrzuca lub też prowadzi ją do zobojętnienia.

Oddziałujmy na wielu frontach: poprzez rodzinę, szkołę, parafię, organizacje pozarządowe, inicjatywy socjalne itd. To wielkie wyzwanie jak uniezależnić kwestię ochrony życia ludzkiego od bieżących trendów politycznych, kulturowych czy cywilizacyjnych? Umieśćmy ją w najgłębszych pokładach humanitaryzmu i tożsamości etycznej cywilizowanego człowieka, uczyńmy sprawą moralnie jednoznaczną bez względu na wyznawany światopogląd. Wreszcie konieczne jest zbudowanie wiarygodnego instrumentarium prawnego i ekonomicznego dla rodzin, którym los stwarza wyzwania egzystencjalne i moralne. Mam nadzieję, że tak czyniąc unikniemy radykalnej zmiany, która dotknęła kraju mającego tak wiele kulturowych podobieństw (katolicyzm, opresja zaborców, silna rodzina) jak Polska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież do Filipińczyków: bądźcie misjonarzami Azji

2018-07-20 21:56

kg (KAI/vaticannews/FIDES) / Manila

Do odważnego głoszenia Ewangelii nie tylko swym rodakom, ale całej Azji, wezwał Franciszek filipińską młodzież uczestniczącą w Manili w V Konferencji Fiipińskiej nt. Nowej Ewangelizacji (PCNE 5). Ojciec Święty przypomniał im, że pierwszym krokiem na tej drodze jest osobiste zakorzenienie w Jezusie. Do stolicy Filipin przyjechało ponad 5 tys. młodych z całego kraju, a także księży i sióstr zakonnych.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Papież zachęcił Filipińczyków, by stali się misjonarzami na ogromnym kontynencie azjatyckim. W specjalnym przesłaniu przekonywał swych słuchaczy do wychodzenia z Ewangelią do każdego napotkanego człowieka i wszystkich miejsc, w którym młodym przychodzi żyć. Wskazał, że „bardzo ważne jest dziś, by Kościół wychodził głosić Ewangelię z zapałem i odwagą. Radość Ewangelii jest dla każdego, nikt nie jest z niej wyłączony”.

Uczestnicy pięciodniowego spotkania pogłębiają własną wiarę i zastanawiają, jak innym nieść Chrystusa i jak stale odnawiać misyjne posłanie Kościoła, które winno wypływać wyłącznie z umiłowania Chrystusa.

Do tych wyzwań nawiązał, otwierając 18 lipca obrady, arcybiskup Manili kard. Luis Antonio Tagle. Przewodniczył on sesji plenarnej poświęconej "życiu duchowemu kapłanów przez spotkanie z Chrystusem" w ramach tematu "Dzielenie się jednym kapłaństwem Chrystusowym".

Mówca podkreślił, że nie może być mowy o żadnej ewangelizacji bez coraz głębszego zakorzenienia w Osobie dobrej nowiny, czyli Jezusie. „On sam jest Ewangelią” – powiedział purpurat. Przyznał, że "PCNE jest bogata w obrzędy a niektóre z nich stały się już swego rodzaju tożsamością tych spotkań", należy jednak pamiętać - dodał - że spotkanie to "nie jest tylko obrzędem ani tylko konferencją, ale jest sprawą żyą, jest zakorzenione w życiu i winno przemieniać rzeczywistość, wartości i przeżywanie wiary chrześcijańskiej".

Filipińskie spotkanie ewangelizacyjne zakończy się 22 lipca. W czasie spotkań panelowych młodzi poruszają m.in. takie tematy jak życie parafii, oświata, miejsce pracy, stosunki z władzą, przyszłość i kształt rodziny, media cyfrowe i społecznościowe, katechizacja, misje, nowe zjawiska w Kościele.

Konferencje nt. nowej ewangelizacji odbywają się w Manili rokrocznie od 2013 roku. Pierwsze tego rodzaju spotkanie, zwołane z inicjatywy kard. Tagle'a, miało być lokalną, filipińską odpowiedzią na papieskie wezwanie do ewangelizacji i odnowy doświadczenia wiary w kontekście krajowym i azjatyckim.

Filipiny liczą ponad 110 milionów mieszkańców, z których przeszło 80 proc. stanowią katolicy skupieni w 86 diecezjach i wikariatach apostolskich. Jest to najbardziej katolicki kraj Azji.

(SD/AP) (19/7/2018 Agenzia Fides)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem