Reklama

Studia Ignatianum

Toruń: bp Wiesław Śmigiel objął kanonicznie diecezję toruńską

2017-12-09 10:27

xpb / Toruń (KAI)

BP Diecezji Toruńskiej

Nieszporami ku czci Niepokalanego poczęcia NMP rozpoczęło się w piątkowy wieczór kanoniczne objęcie diecezji toruńskiej przez bpa Wiesława Śmigla. W modlitwie uczestniczyli kapłani, osoby konsekrowane i wierni świeccy. Uroczysty ingres 48-letniego biskupa toruńskiego odbędzie się w najbliższa niedzielę, 10 grudnia.

Podczas wieczornej modlitwy katedra toruńska wypełniła się wiernymi. Po uroczystej procesji wejścia rozpoczęły się Nieszpory, w których uczestniczyli: emerytowany biskup toruński Andrzej Suski oraz biskup pomocniczy Józef Szamocki, kanonicy kapituły katedralnej, kapłani, osoby konsekrowane i wierni świeccy. Obecni byli przedstawiciele władz miasta Torunia na czele z prezydentem Michałem Zaleskim.

W homilii bp Wiesław podkreślił, że Maryja jest najlepszą Przewodniczką na drodze zbawienia, ponieważ jest pokorną, skierowaną ku Bogu kobietą. – Maryja nie pragnie niczego dla siebie, ale jedynie chwały Bożej i zbawienia ludzi – mówił bp Śmigiel. Zaznaczył, że w dniu dzisiejszym Niepokalana towarzyszy nam w akcie przejęcia pasterskiej posługi w diecezji. – Dla mnie i dla wszystkich, którym leży na sercu duchowy wzrost diecezji toruńskiej, Maryja jest wzorem zaufania Bogu i pokory – dodał.

Dziękując za dar diecezji toruńskiej i jej pierwszego pasterza bpa Andrzeja Suskiego oraz wszystkich angażujących się w duchowy rozwój diecezji bp Śmigiel zwrócił się do zgromadzonych z prośbą o modlitwę. – Proszę o wsparcie modlitewne, współpracę i wspólne kroczenie do świętości. Innych celów nie mamy, tylko świętość – mówił.

Reklama

Na koniec homilii bp Wiesław zawierzył siebie i diecezję toruńską Maryi Niepokalanie Poczętej, która jako Matka Nieustającej Pomocy jest szczególną Patronką diecezji. – Maryjo ucz nas pokory i służby, wyznaczaj drogę, prowadź, nieustannie pomagaj – zakończył bp Śmigiel.

Przed błogosławieństwem nastąpiło podpisanie dokumentów potwierdzających objęcie diecezji toruńskiej przez bpa Wiesława Śmigla. Dokumenty zostały podpisane przez bpa Śmigla, Kolegium Konsultorów i kanclerza Kurii Diecezji Toruńskiej.

Z chwilą podpisania dokumentów diecezja toruńska ma nowego pasterza, którym jest bp Wiesław Śmigiel. W imieniu kapłanów, osób konsekrowanych i wiernych świeckich życzenia nowemu biskupowi toruńskiemu złożył biskup pomocniczy Józef Szamocki. Wierni przywitali nowego pasterza gromkimi brawami.

Bp Wiesław Śmigiel urodził się 3 stycznia 1969 r. w Świeciu. W latach 1988-1994 odbył studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie. Święcenia kapłańskie przyjął 29 maja 1994 r.

W latach 1994-1996 był wikariuszem parafii p.w. Świętej Trójcy w Kościerzynie. Przez następne dwa lata pełnił funkcję sekretarza biskupa pelplińskiego. Po uzyskaniu magisterium z teologii w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie kontynuował studia specjalistyczne w Instytucie Teologii Pastoralnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, zwieńczone doktoratem z teologii pastoralnej. Stopień doktora habilitowanego uzyskał tam w roku 2010.

Dwa lata później objął stanowisko profesora nadzwyczajnego uniwersytetu. Oprócz wykładów prowadził też prace badawcze i wydawnicze. Jest członkiem stowarzyszeń naukowych, między innymi członkiem zwyczajnym Towarzystwa Naukowego w Toruniu.

24 marca 2012 r. papież Benedykt XVI mianował go biskupem pomocniczym diecezji pelplińskiej. Święcenia biskupie otrzymał 21 kwietnia 2012 r. w katedrze pelplińskiej. Jako zawołanie biskupie przyjął słowa „Omnibus omnia factus” (stałem się wszystkim dla wszystkich).

11 listopada 2017 r. został mianowany przez papieża Franciszka biskupem toruńskim w miejsce odchodzącego na emeryturę bpa Andrzeja Suskiego.

W ramach Konferencji Episkopatu Polski jest członkiem Rady stałej, Rady ds. rodziny, Komisji duszpasterstwa, Komisji ds. Polonii i Polaków za granicą oraz przewodniczy Komitetowi ds. dialogu z niewierzącymi.

Tagi:
Toruń Bp Wiesław Śmigiel

W duchu wdzięczności

2018-04-25 11:32

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 17/2018, str. III

Bp Grzegorz Kaszak przewodniczył diecezjalnej pielgrzymce do sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. Wzięło w niej udział ponad tysiąc pątników z diecezji sosnowieckiej

Archiwum parafii Cieślin
Podczas liturgii w toruńskim sanktuarium

Pielgrzymowanie wpisało się w obchody 100-lecia odzyskania niepodległości, bowiem – jak podkreślił pasterz Kościoła sosnowieckiego – należy oddać hołd tym wszystkim, którzy walczyli lub starali się o naszą wolność w różnych miejscach. Dlatego będzie jeszcze zorganizowana dziękczynna diecezjalna pielgrzymka na Jasną Górę i do Włoch na Monte Cassino.

Pielgrzymka do Torunia odbyła się w 14 kwietnia. I choć z miesiąca na miesiąc sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II staje się coraz ważniejszym miejscem na pielgrzymkowej mapie Polski i każdego roku świątynię, która jest wotum wdzięczności za dar Papieża Polaka odwiedzają tłumy pielgrzymów, to – co warto podkreślić – była to pierwsza zorganizowana na tak wielką skalę pielgrzymka diecezjalna. – Z naszej sosnowieckiej diecezji przybyło ponad tysiąc pielgrzymów. Reprezentujemy całą diecezję. Z każdego jej zakątka ktoś przyjechał. Przyjechaliśmy do Matki Bożej Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i do tego, który nam jest drogi – do św. Jana Pawła II – powiedział bp Grzegorz Kaszak.

Centralnym punktem pielgrzymki była Eucharystia, której przewodniczył bp Grzegorz Kaszak. Wspólnie z nim modliło się ponad 50 kapłanów z naszej diecezji, homilię zaś wygłosił o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR – założyciel i dyrektor Radia Maryja i Telewizji Trwam, który pochodzi z Olkusza. Dodajmy tylko, że przed liturgią wierni odmówili modlitwę różańcową, którą poprowadził kustosz sanktuarium o. Andrzej Laskosz CSsR, a o historii obrazu z prywatnej kaplicy Jana Pawła II i budowie świątyni opowiedział dyrektor Radia Maryja. – Na pewno pielgrzymi zauważyli ikonę Matki Bożej Częstochowskiej z kaplicy papieskiej. Tę najcenniejszą pamiątkę przekazał nam ks. Mirosław Drozdek, budowniczy sanktuarium na Krzeptówkach, wielki przyjaciel Ojca Świętego. Ks. Drozdek przekazał do Torunia wizerunek Matki Bożej, przed którym wiele lat Jan Paweł II modlił się za cały Kościół i świat – wyjaśnił ojciec dyrektor. W homilii o. Tadeusz Rydzyk zaapelował do wiernych o budowę dzieła nowej ewangelizacji. – Droga do źródła wiedzie pod prąd. Nie z prądem. A naszym źródłem jest Pan Jezus. On jest źródłem naszej świętości, pokoju, wolności. Dlatego musimy być silni wiarą, musimy potrafić dochować wierności nauce Chrystusowej – powiedział podczas Eucharystii o. Tadeusz Rydzyk. Kaznodzieja przypomniał też słowa abp. Karola Wojtyły, późniejszego Świętego Papieża: – „Stoimy w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżywała ludzkość, konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, między Ewangelią a jej zaprzeczeniem”. Jest to czas próby, z której musimy wyjść obronną ręką. Ale oczywiście sami, bez pomocy Chrystusa, nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Kluczem jest podążanie za jego wskazaniami – podkreślił o. Tadeusz.

Intencji było tyle, ilu pielgrzymów. Pątnicy przybywali głównie z modlitwą o zdrowie, uleczenie z rozmaitych dolegliwości, wykształcenie dzieci, uzyskanie pracy, ale były też podziękowania za otrzymane łaski, np. za szczęśliwe odejście na emeryturę po kilkunastu latach pracy w kopalni, za co dziękował pan Stanisław.

– Od dziecka czułam się bezpiecznie w każdym kościele czy sanktuarium. Jest to jedyne miejsce, w którym wyłączam się i zapominam o trudnych sprawach. Potrafię rozwiązywać wiele spraw z Bożą pomocą. „Bez Boga ani do proga”, jak mawiała moja mama. Powtarzam to teraz swoim dzieciom. Dla mnie usłyszeć mądre słowa i połączyć to z modlitwą we wspólnocie Kościoła jest bardzo ważnym elementem życia. Daje mi to siły na każdy dzień, kiedy w swoim otoczeniu widzę odmienne zdanie i ciągłą krytykę. Takie pielgrzymkowe spotkanie buduje. Takie też miałam odczucie, gdy słuchałam o. Tadeusza Rydzyka. Bardzo ważne są pielgrzymki do takich miejsc, bo dzięki nim wspieramy się i umacniamy. Wiem, że to nie jest utracony czas, przeciwnie: to duchowa inwestycja – powiedziała Wioletta Komar z Czeladzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Franciszek: chrzest nie jest formułą magiczną, ale darem Ducha Świętego

2018-04-25 10:25

st (KAI) / Watykan

Na znaczenie pomocy Boga i Kościoła w walce ze złem wskazał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o sakramencie Chrztu św. papież stwierdził, że Kościół modli się, aby jego dzieci, odrodzone w Chrzcie św. nie uległy zasadzkom zła, ale pokonały je mocą Paschy Chrystusa. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 20 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Franciszek pokreślił znaczenie Ewangelii, rzucającej światło na sakrament Chrztu św. Zaznaczył, że niesie ona w sobie siłę, „by przemienić tych, którzy przyjmują ją z wiarą, wyrywając ich z panowania złego, aby nauczyli się służyć Panu z radością i nowością życia”. Zauważył, że w drodze do źródła chrzcielnego towarzyszy nam modlitwa całego Kościoła. Przypomina o tym litania do wszystkich świętych, poprzedzająca modlitwę egzorcyzmu i przedchrzcielne namaszczenie olejem katechumenów. Gesty te zapewniają osoby przygotowujące się do odrodzenia jako dzieci Boże, „że modlitwa Kościoła pomaga im w walce ze złem, towarzyszy im na drodze dobra, pomaga im uciec od władzy grzechu, aby przejść do królestwa Bożej łaski” – stwierdził papież.

Ojciec Święty wskazał, że „Chrzest nie jest formułą magiczną, ale darem Ducha Świętego, który uzdalnia tego, kto go otrzymuje «do walki ze złym duchem»”, bo życie chrześcijańskie zawsze podlega pokusie oddzielenia się od Boga. Dodał, że namaszczenie olejem katechumenów ma sprawić, by moc Chrystusa Zbawiciela umocniła do walki ze złem i pokonania go. Przypomniał, że całe życie chrześcijańskie jest walką. „Ale musimy też wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że Kościół modli się, aby jego dzieci, odrodzone w Chrzcie św. nie uległy zasadzkom zła, ale pokonały je mocą Paschy Chrystusa. Umocnieni przez zmartwychwstałego Pana, który pokonał księcia tego świata (J 12, 31), także i my możemy powtarzać z wiarą świętego Pawła: «Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia» (Flp 4,13)” – powiedział Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem