Reklama

Kalendarz katolika patrioty 2019

Częstochowa: wigilie dla bezdomnych i biednych

2017-12-19 12:23

ks.mf / Częstochowa (KAI)

Archiwum parafii NMP Częstochowskiej

Caritas Archidiecezji Częstochowskiej organizuje wigilie dla osób bezdomnych, oraz tych w trudnej sytuacji życiowej. Odbędą się one 20 grudnia o godz. 17 w Domu Samotnej Matki przy ul. ks. Stanisława Staszica 5 w Częstochowie i 21 grudnia o godz. 11.45 w „Senior – Wigor”.

Wigilię dla osób bezdomnych i ubogich Caritas organizuje również przy współpracy m.in. Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam”, Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy Agape, Towarzystwa Pomocy im. Świętego Brata Alberta Koło Częstochowskie czy Fundacji św. Barnaby. Ta odbędzie się 23 grudnia o godz. 17 w sali przy katedrze pw. Świętej Rodzinie przy ul. Krakowskiej 15/17 Honorowy patronat objął nad nią abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. - Chcemy dla naszych biednych i bezdomnych tworzyć atmosferę domu – podkreśla ks. Marek Bator, dyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej.

Każdego roku na wigiliach organizowanych przez Caritas częstochowską gromadzi się kilkuset biednych i bezdomnych.

Tagi:
wigilia

Po "Wigilii bez granic" będzie "Wielkanoc bez granic"

2018-02-15 08:01

Dzieło "Wielkanoc bez granic" jest kontynuacją "Wigilii bez granic".

Fotolia.com

Polega na budowaniu relacji między Polakami a cudzoziemcami studiującymi lub pracującymi w Polsce. Dobre, osobiste relacje pomogą cudzoziemcom poznać naszą kulturę, tradycję i wiarę chrześcijańską. Celem tych działań jest pomoc w procesie stopniowego wrastania danej osoby w kulturę otaczającego ją społeczeństwa, czyli inkulturację. Czas Świąt jest dobrym momentem, żeby, wykorzystując przerwę w zajęciach na uczelni czy w pracy, zaprosić cudzoziemców do naszych domów na Śniadanie Wielkanocne lub Obiad Wielkanocny.

Głównym inspiratorem „Wielkanocy bez granic” jest Robert Schuman. Uznawany za ojca założyciela Wspólnoty Narodów Europy. Schuman łączył narody i instytucje oraz wspierał współpracę gospodarczą, ale zawsze podkreślał, że najważniejsze jest łączenie ludzi, budowanie relacji między nimi. Patrząc na wyzwania naszych czasów, czyli np. na wielką migrację ludzi i problemy z tym związane nie trudno zauważyć, że potrzebują oni pomocy nie tylko instytucjonalnej, ale przede wszystkim otwartego serca drugiego człowieka. W Polsce mamy już bogate doświadczenie goszczenia w domach młodych pielgrzymów z całego świata, którzy przyjechali do nas na Światowe Dni Młodzieży.

Aby dotrzeć z pomysłem "Wielkanocy bez granic" do jak największej liczby cudzoziemców studiujących lub pracujących w Polsce oraz do polskich rodzin, które mogłyby ich gościć, chcemy promować ten projekt na uczelniach, w firmach zatrudniających cudzoziemców, przez wojewódzkie urzędy d/s cudzoziemców, w parafiach, szkołach oraz oczywiście w mediach: prasa, radio, telewizja zarówno ogólnopolska jak i regionalna oraz oczywiście przy pomocy portali internetowych.

Cudzoziemcy i polskie rodziny chętne do wzięcia udziału w "Wielkanocy bez granic" będą mogły się spotkać przed Wielkanocą w celu poznania i zaproszenia się na śniadanie lub obiad wielkanocny. Szczegółowe informacje o takich spotkaniach będą umieszczone na stronie www.WielkanocBezGranic.com. Można też zgłosić chęć udziału i zaproszenia na Wielkanoc poprzez formularz na stronie www.WielkanocBezGranic.com.

Projekt budowania relacji pomiędzy Polakami a Cudzoziemcami nie ogranicza się tylko do jednej akcji -spotkania przy Wielkanocy, ale przewiduje regularne spotkania obu stron przez cały rok dla rozwijania powstałych relacji, przenoszenia ich w inne sfery życia społecznego oraz angażowania w kolejne dzieła, aby mogła zawiązywać się Wspólnota Narodów w praktyce.

Mamy już pierwsze doświadczenia spotkań po Wigilii i angażowania się wigilijnych gości w organizowanie „Wielkanocy bez granic”. Kolejnym wydarzeniem, na które będziemy zapraszać gości z obu tych projektów będzie II

Europejski Festiwal Schumana w Świątyni Opatrzności Bożej 13 maja 2018 roku.

Chcemy w każdym mieście wojewódzkim lub powiatowym, ale nie tylko, zorganizować grupy wolontariuszy, które realizowałaby powyższe zadania oraz wszelkie inne działania potrzebne dla jak najlepszego zrealizowania tego projektu. Lokalne grupy wolontariuszy będą współpracować z zespołem centralnym, który będzie służył wszelką pomocą merytoryczną i techniczną. Przygotowujemy spot telewizyjny i radiowy, które będą promowały to dzieło w mediach oraz środkach komunikacji miejskiej i międzymiastowej. Przygotowujemy także plakaty i ulotki.

Organizujemy w marcu akcję rozdawania/naklejania przez wolontariuszy naklejek-zaproszeń w formie jajka wielkanocnego promujących "Wielkanoc bez granic" na ulicach i innych miejscach polskich miast, takich jak uczelnie, parafie, instytucje, ośrodki kultury, szkoły.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Franciszek: nie zabijać to pierwszy krok ku miłości

2018-10-17 10:49

st (KAI) / Watykan

O piątym przykazaniu Bożym - „nie zabijaj” jako powołaniu do miłości mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez o Dekalogu. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 18 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

W swojej katechezie Franciszek nawiązał do Jezusowego wykładu piątego przykazania w Mt 5,21-24, gdzie Pan wskazuje, że każdy, kto się gniewa na swego brata, podobnie jak zabójca podlega sądowi. Wskazał, że dlatego właśnie św. Jan napisał: „Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą” (1 J 3, 15). Papież zaznaczył, że Pan Jezus dodał, iż nawet ci, którzy znieważają i wyszydzają, mogą zabijać, nakazując, byśmy zanim złożymy dar Bogu pojednali się z bratem.

Ojciec Święty stwierdził, że „za każdym razem, gdy wyrażamy brak zainteresowania życiem innych, za każdym razem, gdy nie kochamy, w głębi pogardzamy życiem. Nie kochać to pierwszy krok do zabicia; a nie zabijać to pierwszy krok do miłości”. Przypomniał, że pierwszy zabójca Kain, pytany przez Boga o swego brata Abla, którego zamordował odpowiada „Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?” (Rdz 4, 9). Podkreślił, że słowa obojętności charakteryzują mowę zabójcy. Tymczasem my mamy być stróżami jedni drugich.

Franciszek przypomniał, że ludzkie życie potrzebuje miłości wyrażającej się w miłosierdziu i przebaczeniu. „Jeśli zabijanie oznacza zniszczenie, zgładzenie, eliminowanie kogoś, to «nie zabijaj» będzie oznaczało uzdrowienie, dowartościowanie, włączanie i przebaczanie” – powiedział papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że od człowieka wymaga się nie tylko, by nie czynił zła, ale także aby czynił przygotowane dla siebie dobro. „«Nie zabijaj» jest wezwaniem do miłości i miłosierdzia, jest wezwaniem do życia zgodnie z Panem Jezusem, który oddał za nas życie i dla nas zmartwychwstał” – stwierdził Franciszek.

„W Nim, w Jego miłości silniejszej niż śmierć i mocą Ducha Świętego, którego daje nam Ojciec, możemy przyjąć słowo „Nie zabijaj” jako najważniejszy i zasadniczy apel: czyli nie zabijaj oznacza powołanie do miłości” – powiedział papież na zakończenie swojej katechezy.



Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj chciałbym kontynuować katechezę na temat piątego Słowa Dekalogu: „Nie zabijaj”. Podkreśliliśmy już, że przykazanie to ukazuje, iż w oczach Boga ludzkie życie jest cenne, święte i nienaruszalne. Nikt nie może pogardzać życiem innych czy też swoim własnym. Człowiek nosi bowiem w sobie obraz Boga i jest przedmiotem Jego nieskończonej miłości, niezależnie od tego jakie byłyby warunki, w jakich został powołany do istnienia.

W usłyszanym właśnie fragmencie Ewangelii Jezus objawia nam jeszcze głębszy sens tego przykazania. Stwierdza, że przed trybunałem Boga także gniew przeciwko bratu jest formą zabójstwa. Dlatego właśnie apostoł Jan napisze: „Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą” (1 J 3, 15). Ale Jezus na tym się nie zatrzymuje, i zgodnie z tą samą logiką dodaje, że nawet ci, którzy znieważają i wyszydzają, mogą zabijać. A my nawykliśmy do znieważania. To prawda znieważanie innych przychodzi nam tak, jakby było oddechem. A Jezus nam mówi: zatrzymaj się, bo zniewaga wyrządza zło, zabija. Pogardzanie. „Ja tymi ludźmi, tym człowiekiem pogardzam”- ależ jest to pewna forma zabijania godności osoby. Wspaniale byłoby, żeby to nauczanie Jezusa weszło do umysłu i serca każdego z nas i abyśmy postanowili, że nigdy nikogo nie będziemy znieważali. Byłoby to piękne postanowienie! Jezus mówi tutaj: uważaj – jeśli gardzisz, jeśli znieważasz, jeśli nienawidzisz - to jest zabójstwo.

Żaden ludzki kodeks nie zrównuje tak różnych czynów przypisując im ten sam stopień osądu. I konsekwentnie Jezus zachęca nas, abyśmy przerywali składanie ofiary w świątyni, jeśli pamiętamy, że brat nosi urazę przeciwko nam, aby pójść i szukać go oraz pojednać się z nim. Także my kiedy idziemy na Mszę św. powinniśmy mieć tę postawę pojednania wobec osób, z którymi mieliśmy problemy, o których źle myśleliśmy, które znieważaliśmy. Ale często kiedy czekamy na przyjście kapłana, aby odprawił Mszę świętą plotkujemy i źle mówimy o innych. Tego nie wolno czynić! Pomyślmy, jak ciężkim przewinieniem jest znieważanie, pogardzanie, nienawiść. Jezus stawia je na linii zabójstwa.

Co Jezus pragnie powiedzieć, rozszerzając aż do tego stopnia zakres Piątego Słowa? Człowiek ma szlachetne, bardzo wrażliwe życie i posiada najskrytsze „ja”, nie mniej ważne niż jego istnienie fizyczne. Istotnie by urazić niewinność dziecka wystarczy niewłaściwe zdanie. Dla zranienia kobiety wystarczy gest oziębłości. By złamać serce młodej osoby wystarczy odmówić jej zaufania. Aby unicestwić człowieka, wystarczy go zignorować. Obojętność zabija. To jakby powiedzieć innej osobie: jesteś dla mnie martwy, bo zabiłeś go w swoim sercu. Nie kochać to pierwszy krok do zabicia; a nie zabijać to pierwszy krok ku miłości.

Na początku Biblii czytamy to straszne zdanie, które wyszło z ust pierwszego zabójcy, Kaina po tym, jak Pan zapytał go, gdzie jest jego brat. Kain odpowiedział: „Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?” (Rdz 4, 9) [1]. Tak mówią mordercy: „to mnie nie dotyczy”, „to twoje sprawy” i tym podobne. Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie: czy jesteśmy stróżami naszych braci? Tak, jesteśmy! Jesteśmy stróżami jedni drugich! To jest droga życia, to jest droga, by nie zabijać.

Ludzkie życie potrzebuje miłości. A czym jest prawdziwa miłość? Jest tym właśnie, co ukazał nam Chrystus to znaczy miłosierdziem. Miłość, bez której nie możemy się obyć to ta, która przebacza, która akceptuje tych, którzy nas skrzywdzili. Nikt z nas nie przeżyje bez miłosierdzia, wszyscy potrzebujemy przebaczenia. Tak więc, jeśli zabijanie oznacza zniszczenie, zgładzenie, eliminowanie kogoś, to „nie zabijaj” będzie oznaczało uzdrowienie, dowartościowanie, włączanie a także przebaczanie.

Nikt nie może się łudzić myśląc: „Jestem w porządku, bo nie czynię nic złego”. Taki typ egzystencji jest właściwy dla minerału lub rośliny, tego bruku tutaj na placu św. Piotra, które nie czynią nic złego, ale nie dla człowieka, nie dla kobiety czy mężczyzny. Od człowieka wymaga się więcej. Istnieje dobro, które należy uczynić, przygotowane dla każdego z nas, każdemu sobie właściwe, które nas dogłębnie czyni samymi sobą. „Nie zabijaj” jest wezwaniem do miłości i miłosierdzia, jest wezwaniem do życia zgodnie z Panem Jezusem, który oddał za nas życie i dla nas zmartwychwstał.

Kiedyś my wszyscy zgromadzeni tutaj na placu powtarzaliśmy zdanie pewnego świętego dotyczące tej kwestii. Może nam dopomoże: „Nie czynienie zła jest rzeczą dobrą, ale nie czynienie dobra nie jest dobre”. Zawsze powinniśmy czynić dobro i wychodzić dalej.

On, który przyjmując ludzkie ciało uświęcił naszą egzystencję; On, który swoją krwią uczynił ją bezcenną; On, „Stwórca życia” (Dz 3, 15), dzięki któremu każdy jest darem Ojca. W Nim, w Jego miłości silniejszej niż śmierć i mocą Ducha Świętego, którego daje nam Ojciec, możemy przyjąć słowo „Nie zabijaj” jako najważniejszy i zasadniczy apel: czyli nie zabijaj oznacza powołanie do miłości. Dziękuję.

PRZYPISY:

1.Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2259: „Pismo święte w opisie zabójstwa Abla przez jego brata Kaina ukazuje od początku historii ludzkości obecność w człowieku gniewu i pożądliwości, skutków grzechu pierworodnego. Człowiek stał się nieprzyjacielem swego bliźniego. Bóg osądza zbrodniczość tego bratobójstwa: «Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku Mnie... Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie» (Rdz 4,10-11)”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: międzynarodowa konferencja „Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania”

2018-10-17 20:44

dg, maj / Warszawa (KAI)

„Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania” to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, która odbyła się 17 października w Warszawie w ramach obchodów XVIII Dnia Papieskiego pod hasłem „Promieniowanie ojcostwa”. Organizatorem konferencji jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, a partnerem merytorycznym Centrum Myśli Jana Pawła II. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent RP.

MARIAN SZTAJNER

Konferencja rozpoczęła się Mszą św. w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca. Następnie obrady na Zamku Królewskim otworzył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Gości przywitał też ks. Dariusz Kowalczyk, prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Spotkanie poprowadził red. Grzegorz Górny.

O. prof. Jarosław Kupczak, dogmatyk z UPJPII, wystąpił z referatem pt. „Macierzyństwo i ojcostwo jako obraz miłości Boga”. Analizując dramat Karola Wojtyły „Promieniowanie Ojcostwa”, wskazał na obecne tam dwa konkurujące ze sobą humanizmy – jeden odrzucający Boga ze wszystkimi tego konsekwencjami i drugi – integralny, wskazujący na człowieka jako „homo religiosus” i jego transcendentne odniesienia, dopełniające ludzkie poszukiwanie prawdy. Te dwa humanizmy ukazane są przez przeciwstawienie sobie samotności i ojcostwa.

– Samotność jest doświadczeniem każdego człowieka. Ta fundamentalna samotność, o której mówi Wojtyła, jest dla niego skutkiem jakiegoś upadku. Polegał on na tym, że Adam nie potrafił udźwignąć ojcostwa i sprostać mu, dlatego zrzucił je jak brzemię, co jest centralnym tematem dramatu. To odrzucenie ojcostwa można rozumieć na dwa sposoby, po pierwsze jako opis każdego człowieka, mężczyzny i kobiety, po grzechu pierworodnym. Człowiek odrzucił promieniowanie ojcostwa Ojca Niebieskiego, dlatego jest fundamentalnie samotny – mówił dominikanin. – W drugiej, doczesnej perspektywie, odrzucenie ojcostwa to sytuacja każdego człowieka, który opiera się miłości i wybiera siebie, sprzeciwiając się w ten sposób podstawowemu prawu rozwojowemu swojej osoby. Takie odrzucenie ojcostwa i macierzyństwa to sprawa nie tyle naszego dziedzictwa, ile teraźniejszego wyboru każdego z nas. Wojtyła sugeruje, że te dwa wymiary odrzucenia ojcostwa i ludzkiej samotności są ze sobą związane, gdyż ojcostwo i macierzyństwo są najważniejszym sposobem wierności Ojcu Niebieskiemu i wierności wobec swojej natury. Dojrzałość mężczyzny realizuje się w ojcostwie, kobiety w macierzyństwie, fizycznym bądź duchowym – dodał teolog.

Znawca nauczania Karola Wojtyły zaznaczył, że wg. niego alienuje człowieka nie relacja z Bogiem, a odcięcie od Niego i religijna samotność. Nawiązując do myśli włoskiego filozofa Massimo Serettiego, wskazał również na problem współczesnego buntu przeciwko ojcostwu, dekonstrukcji tradycyjnego modelu rodziny oraz zniesienia różnicy płci: „W prometejskiej kulturze tylko człowiek nadaje sens takim rzeczywistościom jak ojcostwo i macierzyństwo, płeć, męskość, kobiecość, rodzina, małżeństwo. Natura okazuje się wyłącznie konstruktem kulturowym, mówi tylko o człowieku, nie odsyła do Boga. Zanim więc rozpoczęła się w laboratoriach technologiczna abolicja ojcostwa przez procedurę in vitro, banki nasienia, praktykę anonimowych dawców i inne skandaliczne praktyki, od długiego czasu dokonywała się już filozoficzna i teologiczna dekonstrukcja idei ojcostwa”.

Nawiązując do opisów biblijnych, nauczania Wojtyły czy Levinasa, o. Kupczak omówił wagę różnicy płciowej jako podstawowego miejsca doświadczenia inności oraz fundamentu poznania. Za Lewinasem wskazał też na podstawy relacji rodzic-dziecko: „Syn, córka, nie jest własnością. Faktu płodzenia nie pozwalają uchwycić ani pojęcie przyczyny, ani pojęcie własności”.

– Akt poczęcia nie jest aktem tworzenia, uczynienia człowieka. Mężczyzna i kobieta nie mają władzy nad procesem poczęcia. Mogą starać się o dziecko, ale nigdy nie osiągną pewności, że w akcie seksualnym to poczęcie nastąpiło. Ten brak kontroli i władzy nad poczynającym się człowiekiem jest bardzo ważny, bo w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby. Ten brak kontroli i władzy nad poczęciem jest etycznym warunkiem i metafizycznym znakiem godności procesu poczęcia jak również samej poczętej osoby, czyli każdego z nas, bo ostatecznie każdy z nas narodził się w ten sposób – mówił dominikanin i dodał: „Pochodzenie od innego, które implikuje zależność i wdzięczność, sprawia, że człowiek nie może myśleć o sobie, jako absolucie. Sama struktura procesu poczęcia i wychowania pokazuje, że istotą ludzkiego życia jest zależność i pochodzenie od innego. Przyjęcie i zdanie sobie sprawy z promieniowania ojcostwa jest warunkiem ludzkiej dojrzałości, dorosłości”.

Miłość mężczyzny i kobiety jest zamierzonym przez Stwórcę obrazem odwiecznej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. „Sercem tej ludzkiej, płodnej miłości jest odpowiedzialność za drugą osobę, która czyni z kobiety matkę a z mężczyzny ojca. Istotą miłości erotycznej jest fakt, że dokonuje się pomiędzy osobami. Miłość jest wzięciem odpowiedzialności za drugie ‘ja’ i sprawia, że w społeczeństwie bez ojców na nowo pojawiają się ojcowie i matki” – powiedział dominikanin.

Hiszpańska pisarka, filozof i antropolog, członkini Królewskiej Akademii Lekarzy prof. Blanca Castilla de Cortazar z Nawary swoje wystąpienie poświęciła tematowi „Dar ludzkiego rodzicielstwa”. „Żyjemy w czasach kryzysu rodziny. Co się stało z naszym społeczeństwem, że ojcostwo stało się czymś mniej oczywistym, swego rodzaju czarną dziurą? Problemem w naszym społeczeństwie jest kryzys genealogii osoby i kryzys miłości” – mówiła.

Zaznaczyła, że bycie dzieckiem i rodzicem nie jest tylko kwestią biologiczną, ale musi mieć również wymiar duchowy. Omawiając przyczyny kryzysu rodziny, wskazała na konsekwencje rewolucji przemysłowej, zaangażowanie kobiet w pracę zawodową, a także przyczyny socjologiczne, takie jak dysocjacja między małżeństwem a rodzicielstwem, niezgodę u mężczyzny na własną tożsamość syna. Przyczyny kryzysu męskości natomiast hiszpańska antropolog widzi w upadku struktur patriarchalnych, rozprzestrzenianiu się homoseksualizmu i dysfunkcjach płci.

– Dorośli mężczyźni czują się często zdezorientowani z powodu upadku zasad patriarchatu, zaniku hierarchicznych ról, również zaniku podziału na sferę publiczną reprezentowaną przez mężczyzn i prywatną, zarezerwowaną dla kobiet. Włączenie kobiet do szkolnictwa wyższego i we wszystkie dziedziny pracy, gdzie kobiety często są bardziej kompetentne, sprawia, że mężczyźni czują się niepewni swojej tożsamości. Ustawienie w zbiorowej świadomości tego, że ludzie są równi sprawia, że mężczyźni kwestionują swoją tożsamość, nie wiedzą, co znaczy bycie mężczyzną, czy ma to podłoże biologiczne, czy istnieją uniwersalne i trwałe wzorce kulturowe, czy to prawda, że wszystko jest kwestią wychowania. Czy mężczyzna może być wrażliwy, dbający o siebie, wyrażający emocje, rezygnujący z przemocy, czy może wtedy zostanie uznany za zniewieściałego? Mężczyźni w wieku 60-70 lat zostali wychowani do tego, by byli wierni w małżeństwie i utrzymywali swoje dzieci. Ci, którzy mają 30-40 lat muszą sprostać różnym wymogom: być dobrym mężem, kochankiem, powiernikiem, wrażliwym, współodpowiedzialnym za obowiązki domowe, dobrze wychowującym dzieci. Ludzie nie wiedzą, jakie cechy społecznie promować, żeby ułatwić określanie tożsamości – mówiła prof. Castilla de Cortazar.

Odniosła się do kryzysu antropologicznego: „Mówi się dziś nawet o aborcji - niezgodnej przecież z prawem do życia - jako prawie. 50 lat po rewolucji seksualnej doświadczamy głębokiego kryzysu antropologicznego, gdzie każda osoba jest wewnętrznie pęknięta i nieświadoma związku między swoim ciałem, tożsamością, miłością, prokreacją, za to promuje się rodzaj nijaki, neutralność. Największą wartością zdaje się być niezależność”. – Nikt nie ma praw do żadnego człowieka. Nawet rodzice nie mają praw do dziecka, ponieważ ono też jest osobą. W kontekście in vitro podaje się jako argument prawo do dzieci, tymczasem jest to nieprawda. Nie ma prawa do posiadania dzieci – zaznaczyła prelegentka.

Mówczyni zauważyła, że dziś neguje się różnice między płciami. Tymczasem Jan Paweł II wskazywał, że „różnica pomiędzy mężczyzną a kobietą leży nie tylko w działaniu, ale również w sferze bytu. Jesteśmy bytami komplementarnymi nie tylko biologicznie i psychologicznie, ale także ontologicznie. Płeć biologiczna jest tym, co jest nam dane, a płeć społeczna, kulturowa się rozwija w społeczeństwie”. Płci się nie zmieni nawet operacją, która nie pozmienia chromosomów, ani tym bardziej nie naruszy stanu ontologicznego.

– W naszych czasach, kiedy mówi się o tym, że aborcja jest prawem, miłość matczyna pozostaje ostatnią ostoją miłości, ponieważ ojcostwo już zostało zniszczone. Dziś atakuje się również macierzyństwo. Aby je chronić, mężczyzna musi odnaleźć w sobie ojcostwo – powiedziała hiszpańska pisarka wskazując za Janem Pawłem II, by wzorców w budowaniu rodziny, szukaniu tożsamości ojca i matki szukać w świętej rodzinie z Nazaretu.

Ostatni podczas pierwszej sesji wystąpił Marek Grabowski, filozof i socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty. Zaprezentował on projekty i badania prowadzone przez Fundację. Omawiając przyczyny współczesnego kryzysu rodziny, wskazał na „problem z tradycyjną moralnością, związaną z chrześcijaństwem. Mamy coraz mniej zaangażowanych, świadomych chrześcijan. Z drugiej strony mamy dawno już rozpoczęte procesy, np. w czasie industrializacji, spowodowane poborami czy szkolnictwem, związane z migracjami. To wszystko nie wpływa pozytywnie na gotowość ludzi do zawiązywania związków i sprzyja rozpadaniu tych zawartych. Małżeństwo trwa dziś średnio 12-14 lat”. Omawiając badania wskazał, że młodzi mężczyźni w Polsce w dużej mierze definiują się poprzez pracę. Jest ona dla nich źródłem satysfakcji i dochodu. Chcą rywalizować, być zauważonymi. Obawiają się czasów, w których żyją, boją się porażki rodzinnej, dlatego nie chcą się żenić. Obawiają się, że są zdolni do zdrady partnerki, nie mają do siebie zaufania, brakuje im charakteru czy kręgosłupa moralnego. Są także uzależnieni od świata wirtualnego. Najnowsza kampania Fundacji poświęcona będzie problemowi rozwodów.

Druga część konferencji przebiegała pod hasłem „Ojcowizna – Ojczyzna – Tradycja – dziedzictwo narodowe”. Wykłady wygłosili: prof. Wojciech Roszkowski, ekonomista i autor prac historycznych, wykładowca SGH, dr Massimiliano Signifredi, historyk, wykładowca Uniwersytetu Roma Tre oraz ks. prof. Jacek Grzybowski, filozof, prof. UKSW. Spotkanie prowadził dr hab. Paweł Skibiński, historyk, wykładowca UW.

Prof. Roszkowski podkreślił, że Jan Paweł II odnosił się do spraw swojej Ojczyzny, szczególnie podczas swoich pielgrzymek do Polski. Przypomniał następnie te kolejne wizyty oraz papieskie nauczanie na temat Ojczyzny i patriotyzmu z kluczowym stwierdzeniem z 1979 r.: Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa. Mówił o pielgrzymce z 1991 r. gdy Jan Paweł II przypominał rodakom Dekalog i pierwszy raz podniósł głos przestrzegając przed fikcją wolności rozumianej w sposób liberalny – która w istocie zniewala. Wspomniał też o testamencie Papieża – Polaka, który żegnając się z Ojczyzną w 2002 r. mówił, że wszystkie jej trudne sprawy powierza Bożej Opatrzności.

Dr Signifredi zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do swych poprzedników, którzy jako biskupi Rzymu raczej odcinali się od swych korzeni, Jan Paweł II podkreślał swoje pochodzenie. Do tego stopnia, że po raz pierwszy w historii Kościoła, wbrew protokołowi, swój list apostolski „Rutilans Agmen” z 1979 r. podpisał ”Jan Paweł II, Polak”. Podkreślił, że Jan Paweł II w dziejach swojego narodu szczególnie upodobał sobie epokę jagiellońską – wielonarodową Rzeczpospolitą, w której mogły pokojowo współistnieć różne nacje a władcy nie byli „królami sumień” obywateli, choć wkoło w Europie szalały wojny religijne. – W koncepcji Wojtyły nie istnieje naród bez narodów sąsiednich, każdy naród ma swoją misje, swoje szczególne powołanie – powiedział dr Signifredi. Podkreślił też, że patriotyzm Jana Pawła II zdecydowanie odrzucał nacjonalizm jako degenerację idei narodu, prowadzącą do totalitaryzmu.

Ks. prof. Jacek Grzybowski w swoim wystąpieniu zastanawiał się, czy rozumienie Ojczyzny i narodu przez Jana Pawła II - jako społeczności naturalnej i formy życia wspólnotowego która wyrasta z egzystencjalno – relacyjnej sytuacji osoby czy rodziny – może być aktualne dziś, w mobilnym cyfrowym, wielokulturowym, migracyjnym i społecznie różnorodnym XXI wieku.

Dr Paweł Rojek, filozof, wykładowca UJ, w komentarzu do jednego z wystąpień zwrócił uwagę, że papieskie przesłanie nie ma jedynie wymiaru historycznego: papież wnosi trwały wkład do świata idei, czego przykładem jest jego homilia w 1979 r. na Placu Zwycięstwa w Warszawie. Zaznaczył, że wezwanie do Ducha św. jest formą epiklezy, czyli modlitwy liturgicznej nad darami ofiarnymi. Przypomniał, że przed tym wezwaniem Ojciec Święty wspominał dzieje Ojczyzny i „wszystko, co Polskę stanowi”, ukazując przez to, że ludzka historia jest darem, elementem liturgii dziejów.

Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreślił w rozmowie z KAI, że nie ma państwa i wspólnoty obywatelskiej bez wspólnoty społecznej, zgromadzonej wokół określonych wartości, określonych tradycji i nadziei. – Zarówno Ojczyzna jak i patriotyzm rozwija się i ma swoja historię ale sama idea się nie zmienia, to stały paradygmat, w którym zawsze chodziło o przywiązanie, odpowiedzialność i poświęcenie – powiedział. Zwrócił uwagę, że wspólnota jaką jest Ojczyzna opiera się na naturalnej więzi a nie na projekcie politycznym . – Jan Paweł II był wielkim orędownikiem prawdy o znaczeniu narodu w życiu człowieka. Mówił, że jest to kluczowa wspólnota, najważniejsza ze wspólnot naturalnych, obok rodziny – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem