Reklama

Nowy Testament

Rok klubokawiarni „Alternatywa 21”

2017-12-21 09:35

Paweł Bilski

Paweł Bilski

Dokładnie rok temu - 19 grudnia 2016 roku - otworzyliśmy wyjątkowe miejsce w Częstochowie. Jedyne takie w naszym mieście, alternatywne na mapie Śląska, jedno z nielicznych takich w Polsce.

Wczoraj obchodziliśmy urodziny tego miejsca, miejsca wyjątkowego, które spotkało na swojej drodze wyjątkowe osoby, które dało 6 osobom z niepełnosprawnością pracę na pełny etat, pracę, która stała się nadzieją na samodzielne życie.

Był to czas dla nas niezwykły. Nie tylko ze względu na sprawy organizacyjne i naukę zarządzania przez nas lokalem gastronomicznym, nie tylko również ze względu na podejście do pracy naszych podopiecznych, ich rodzin - ale co ważne - zmianę postrzegania osób z niepełnosprawnością w tym miejscu, wzrost tolerancji i akceptacji wśród naszych klientów i sąsiadów.

Nie tylko mogą oni przyjść do nas zjeść, ale również zmotywować samych siebie do podjęcia własnej aktywności. Liczne spotkania i wizyty studyjne odbywające się w tym miejscu pozwoliły szczególnie na opowieść o Alternatywie nie tylko w Polsce, ale również za granicą naszego kraju.

Reklama

Powstanie tego miejsca wpisało się w prowadzoną przez naszą organizację drogę ku samodzielności naszych podopiecznych, osób z niepełnosprawnością. Ubiegły rok był wyjątkowy m.in. dlatego że uruchomiliśmy na początku 2016 roku Placówkę Wsparcia Dziennego, rok temu Klubokawiarnię a we wrześniu tego roku mieszkania wspomagano-treningowe, w który mieszka obecnie m.in. kelnerka Zuzanna.

Zobacz zdjęcia: Rok klubokawiarni Alternatywa21

Nie zapominajmy jednak, że nasz lokal oferuje również klasyczne dla gastronomii usługi. Można napić się przepysznej kawy, herbaty, soku ze świeżo wyciskanych owoców, do tego skusić się na ciasto czy inne desery. Bardziej głodni mogą posilić się tostami, zapiekankami czy nawet wziąć kanapkę, w drodze do pracy czy szkoły. W „Alternatywie 21” funkcjonuje również przestrzeń artystyczna, odbywają się koncerty, spotkania autorskie, wernisaże, czy też turnieje wiedzy.

Co więcej, na miejscu można kupić rzeczy wytworzone w ramach rękodzieła, przygotowanego przez lokalnych artystów czy przez Centrum Integracji Społecznej. Do tej pory wystąpili u nas między innymi Maciej „Święty” Jankowski z przyjaciółmi, zespół Sorryline. Gościliśmy też częstochowską pisarkę, Katarzynę Marię Bodziachowską. Można było też u nas spróbować sił, chociażby podczas quizu maturalnego.

Zapraszam od poniedziałku do piątku w godzinach 7:00 – 20:00, a znajdujemy się przy ul. Mielczarskiego 20.

Tagi:
niepełnosprawni

Monika Kuszyńska porwała Milicz

2018-04-17 13:55


Monika Kuszyńska

Monika Kuszyńska wystąpiła 13 kwietnia w kościele pw. Św. Andrzeja Boboli w Miliczu w ramach kolejnego koncertu charytatywnego organizowanego przez Milickie Stowarzyszenie Przyjaciół Dzieci i Osób niepełnosprawnych, nad którym patronat objął Metropolita Wrocławski abp Józef Kupny. Uzbierany podczas niego dochód ze zbiórki publicznej zostanie przeznaczony na wsparcie wczesnej diagnostyki i rehabilitacji niepełnosprawności u małych dzieci.

Koncert poprzedziła Msza św. sprawowana w intencji podopiecznych i pracowników Milickiego Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci i Osób Niepełnosprawnych, koncelebrowana przez ks. Zbigniewa Słobodeckiego, ks. Michała Olszańskiego i ks. Marcin Robakowskiego.

O 18.00 pani prezes Alicja Szatkowska oraz ksiądz proboszcz Zbigniew Słobodecki, zaproszeni na scenę przez prowadzących, przywitali wszystkich zgromadzonych i oficjalnie otworzyli koncert. Monika Kuszyńska rozpoczęła recital utworem „Słabość jest siłą” i od razu porwała publikę. Towarzyszyli jej – pianista Konrad Kuchciak, perkusista Radosław Bolewski a także mąż, Jakub Raczyński, grający na saksofonie i klarnecie. O wspaniałą atmosferę zadbali prowadzący imprezę: koordynator koncertu Przemysław Walniczek i Wojciech Piskozub z Milickiego Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci i Osób Niepełnosprawnych.

Występ Moniki Kuszyńskiej dla milickiej publiczności odbył się w ramach kolejnej edycji Koncertu Charytatywnego organizowanego przez Milickie Stowarzyszenie Przyjaciół Dzieci i Osób Niepełnosprawnych. Poprzednie odsłony z udziałem Eweliny Lisowskiej, Mietka Szcześniaka a także Mateusza Otręby Mate.O były równie udane, dzięki czemu oprócz wspaniałych wrażeń artystycznych przyniosły też mnóstwo pieniędzy, które wspomogły tych najmniejszych.

Zobacz zdjęcia: Koncert charytatywny w Miliczu

Organizatorzy dziękują:
- za pomoc w przeprowadzeniu zbiórki pieniędzy do puszek: Halinie i Katarzynie Dudek, Annie i Dominikowi Samól, Bożenie Zimnej-Maszynie, Mariuszowi i Zosi Maszynie, Annie, Karolinie i Kacprowi Tarczyńskim, Joannie i Kacprowi Wojtczak oraz Sylwii i Kacprowi Mrowińskim
- wolontariuszom z I Liceum Ogólnokształcącego i Szkoły Podstawowej nr 1 w Miliczu
- partnerom: firmie Art-Zbyt, Bankowi Spółdzielczemu, firmie Defra, Nadleśnictwu Milicz, Nadleśnictwu Żmigród, Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, Annie Tarczyńskiej, Kindze i Damianowi Wojtaszkom, firmie Brumet, Leksus, Mil-Mlecz, Inko oraz Petrus, Radosławowi Ciupakowi, Jerzemu i Marii Pawłowicz, Henrykowi Wachowiakowi, a także DJ-owi Robo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Rzym: papieski kamerdyner opowiada o cudach Jana Pawła II

2018-04-23 11:52

st (KAI) / Watykan

O cudach, których był świadkiem dokonanych przez Jana Pawła II opowiada w swojej książce liczący obecnie 83. lata Angelo Gugel, kamerdyner trzech papieży – Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wywiad z nim ukazał się na łamach największego włoskiego dziennika „Corriere della Sera”.

Archiwum „Aspektów”

Angelo Gugel, zanim został kamerdynerem był żandarmem watykańskim. Natomiast „cud” o którym opowiada dotyczy jego żony, Marii Luisy. Wyznał, że ich pierwsze dziecko urodziło się martwe. Dlatego postanowili, aby każde z dzieci jako drugie imię otrzymały Maria. Czwarte nazywa się Carla Luciana Maria na cześć Karola (Wojtyły) i papieża Lucianiego. Urodziła się w 1980 r., za wstawiennictwem Jana Pawła II. Podczas tej ostatniej ciąży, wyjaśnia Gugel, pojawiły się poważne problemy. Ginekolodzy z polikliniki Gemelli wykluczyli, że ciąża może być kontynuowana. Pewnego dnia Jan Paweł II powiedział mi: „Dziś odprawiłem Mszę św. za twoją żonę”. 9 kwietnia 1980 Maria Luisa została zabrana na salę operacyjną, by przeprowadzić cesarskie cięcie. Przy wyjściu dr Villani skomentował: „Ktoś musiał bardzo się modlić”. W akcie urodzenia napisał „7.15 rano”. Była to chwila, kiedy podczas porannej Mszy papieża była śpiewano Sanctus. Przy śniadaniu siostra Tobiana Sobotka, przełożona sióstr sercanek w Pałacu Apostolskim, poinformowała papieża, że urodziła się Carla Luciana Maria. „Deo gratias” - wykrzyknął Jan Paweł II i 27 kwietnia ochrzcił ją w kaplicy prywatnej."

Gugel opowiada także o swojej pracy u boku Jana Pawła I i jego niespodziewanej śmierci. Wyklucza, by mogła być spowodowana czym innym, jak przyczynami naturalnymi.

Swoją pracę u boku Jana Pawła II rozpoczął dwa dni po jego wyborze na Stolicę Piotrową. Wspomina, jak papież-Polak prosił go o sprawdzenie, czy właściwie stawia akcenty w języku włoskim. „Dwa miesiące później, spotykając się z moimi byłymi kolegami żandarmerii, wymyślił zdanie, które mnie wprowadziło w osłupienie: «Jeśli źle zaakcentuję jakieś słowo, to w 50 procentach wina Angelo», i uśmiechnął się przy tym do mnie” – wspomina były papieski kamerdyner.

Gugel opowiada także o swoich osobistych doświadczeniach związanych z egzorcyzmami odprawianymi przez Jana Pawła II podczas audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. „Ja też tam byłem. Dziewczyna klęła z pianą na ustach. Jej głos był grobowy. Jeden z biskupów uciekł ze strachu. Ojciec Święty modlił się po łacinie, w skupieniu. W końcu dotknął jej głowy i natychmiast twarz opętanej się uspokoiła i rozpogodziła. Widziałem, jak wykonywał podobny obrzęd w salonie auli Pawła VI, także po audiencji” – twierdzi.

Gugel wspomina także wypady incognito papieża Wojtyły poza Watykan. Podkreśla, że nie o wszystkich pisano w gazetach. Ojciec Święty uwielbiał góry Abruzzo. Wierny kamerdyner dodał, że nigdy nie słyszał od Jana Pawła II w ciągu 27 lat, aby o coś prosił przy stole, bo jadł to, co było.

Najgłębiej przeżył ostatnie chwile Jana Pawła II 2 kwietnia 2005 r. Wraz z całą rodziną był przy łożu Ojca Świętego. „Ostatnia przyszła Carla Luciana Maria. Gdy tylko weszła do pokoju, papież obudził się z letargu, otworzył oczy i uśmiechnął się. Jakby chciał powiedzieć: «Poznaję cię, wiem kim jesteś»” – wspomina Angelo Gugel.

Przypomina, że przez pierwszych dziewięć miesięcy pontyfikatu był też kamerdynerem Benedykta XVI, chociaż czasami później, pomimo, że już był emerytem był też proszony o pomoc. W 2010 roku przez cały sierpień był z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo. „Na koniec powiedziałem mu, że czułem się jak w rodzinie. Odpowiedział: «Ależ zawsze jesteś tutaj w rodzinie!»” - wspomina. Dodaje, że niedawno ponownie odwiedził Benedykta XVI. „Widziałem, że jest bardzo świadomy tego, co się dzieje. Tylko nogi są niepewne. Jest zmuszony do odprawiania Mszy św. na siedząco” – powiedział w wywiadzie dla Corriere della Sera były kamerdyner trzech papieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Alfie Evansa został odłączony od aparatury

2018-04-24 12:00

(KAI)/wp.pl

Alfie Evans odłączony od aparatury wciąż żyje

Alfie Evans/Facebook

Minęło 12 godzin od odłączenia aparatury podtrzymującej życie, a Alfie wciąż żyje. Dwulatek cierpi na ciężką chorobę neurologiczną.

"Zezwolono, aby Alfie otrzymał tlen i wodę! Co by się już nie wydarzyło, on już i tak potwierdził że lekarze byli w błędzie. Zobaczcie, jak pięknie wygląda!" - napisała na Facebooku matka Alfiego.

Ojciec Święty za pośrednictwem komunikatora Twitter raz jeszcze zaapelował o ocalenie życia 2. letniego Anglika Alfie Evansa. Chłopiec ma poważne uszkodzenia mózgu. Zdaniem lekarzy żyje tylko dzięki podłączeniu do specjalistycznej aparatury medycznej, a dziś po południu brytyjskie prawo zezwoliło na odłączenie go od tego systemu. Jednocześnie rząd włoski przyznał mu obywatelstwo, co pozwoliło by na przewiezienie go do Włoch i objęcie opieką przez watykańską klinikę pediatryczną Bambin Gesu.

Franciszek napisał: "poruszony modlitwami i ogromną solidarnością okazaną Alfie Evansowi ponawiam mój apel, aby usłyszano cierpienia rodziców i zapewniono im możliwość poszukiwania nowych form leczenia".

Rząd włoski wyraża nadzieję, że fakt nabycia przez dziecko obywatelstwa włoskiego pozwoli na natychmiastowe przewiezienie go do Włoch. O godzinie 14, 30 czasu włoskiego, kiedy wszystko wydawało się gotowe do odłączenia aparatu oddechowego Alfie, rodzice zdołali uzyskać dalsze opóźnienie, by wyjaśnić aspekt formalny orzeczenia sądowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem