Reklama

Biały Kruk 1

CBOS: 55 proc. Polaków traktuje homoseksualizm jako odstępstwo od normy

2017-12-21 12:11

CBOS, lk / Warszawa (KAI)

geralt/pixabay.com

Ponad połowa Polaków (55%) traktuje homoseksualizm jako odstępstwo od normy, które należy tolerować, natomiast co czwarty badany (24%) uważa, że nie powinno się go tolerować. Z kolei 64% sprzeciwia się zawieraniu "małżeństw" homoseksualnych, a 84% - adopcji dzieci przez takie pary - wynika z najnowszego badania CBOS.

CBOS zapytał Polaków o stosunek do legalizacji związków partnerskich oraz praw osób pozostających w związkach homoseksualnych. Oprócz tego sondaż dotyczył nastawienia badanych do homoseksualizmu i ich wiedzy na temat stanowiska Kościoła katolickiego w tej kwestii.

Na stosunek do homoseksualizmu i praw par homoseksualnych wpływa osobista znajomość osób o takiej orientacji. Obecnie co trzeci badany (32%) – czyli o 7–8 punktów procentowych więcej niż w latach 2010–2013 i aż dwukrotnie więcej niż w poprzedniej dekadzie – deklaruje, że zna osobiście geja lub lesbijkę. Zakładając, że odsetek gejów i lesbijek jest w populacji stały, wzrost ten można wiązać ze społecznym oswajaniem homoseksualizmu, co przekłada się w jakimś stopniu na skalę tzw. coming-outów (czyli publicznego przyznania się do tej orientacji).

Jedna szósta badanych (16%) uważa homoseksualizm za coś normalnego. Obecnie takie podejście jest wprawdzie tylko minimalnie częstsze niż cztery lata temu (wzrost o 4 pkt procentowe), ale aż dwukrotnie częstsze niż w latach 2008–2010 i co najmniej trzykrotnie niż w 1. połowie poprzedniej dekady. Ponad połowa Polaków (55%) traktuje homoseksualizm jako odstępstwo od normy, które należy tolerować (w 2010 - 63%, w 2013 - 57%). Co czwarty badany (24%) uważa, że nie powinno się go tolerować. Tę ostatnią postawę zaobserwować można w tej dekadzie znacznie rzadziej niż w poprzedniej.

Reklama

Zdaniem CBOS, na postrzeganie homoseksualizmu wpływa osobisty kontakt z osobami o tej orientacji. Ci, którzy znają geja lub lesbijkę, częściej niż pozostali postrzegają tę orientację seksualną jako coś normalnego i mówią o potrzebie tolerancji, natomiast wyraźnie rzadziej traktują ją jako dewiację, której nie powinno się akceptować.

W większości analizowanych grup społeczno-demograficznych i elektoratów ugrupowań politycznych przeważa tolerancja homoseksualizmu. Nietolerancji sprzyja głównie starszy wiek (65 lat i więcej), niski poziom wykształcenia, duże zaangażowanie w praktyki religijne, prawicowe poglądy polityczne i poparcie dla PiS. Brak tolerancji niemal dwukrotnie częściej deklarują mężczyźni niż kobiety.

Z kolei przekonanie, że homoseksualizm jest czymś normalnym, najczęściej wyrażają mieszkańcy największych aglomeracji, badani nieuczestniczący w praktykach religijnych, identyfikujący się z lewicą oraz zamierzający głosować na PO.

Większość Polaków jest niechętnie nastawiona wobec objęcia par homoseksualnych normami czy prawami, jakie dotyczą par heteroseksualnych. "Na przestrzeni lat obserwujemy jednak pewną zmianę w tym względzie. Za tym, żeby pary jednopłciowe mogły publicznie pokazywać swój sposób życia, opowiada się jedna trzecia badanych (32%, a przeciw – 62%), nieznacznie mniej aprobuje prawo do zawierania małżeństw (30%, a przeciw jest 64%), a jedna dziewiąta (11%, a przeciw jest 84%) – do adopcji dzieci. W ciągu ostatnich lat minimalnie zwiększyła się skala akceptacji homoseksualnych małżeństw i adopcji przez nie dzieci" - czytamy w raporcie CBOS.

Aprobatę legalizacji związków partnerskich kobiety i mężczyzny wyraża ogromna większość badanych (89%, od 2013 roku wzrost o 4 punkty procentowe), a tylko nieliczni (8%, spadek o 3 punkty) są jej przeciwni. W przypadku osób tej samej płci ponad jedna trzecia respondentów (36%, wzrost o 3 punkty) opowiada się za taką możliwością sformalizowania relacji, natomiast ponad połowa (56%, spadek o 4 punkty) jest temu przeciwna.

Ankietowanych zapytano też o to, jakich ich zdaniem jest stosunek Kościoła katolickiego do homoseksualizmu. Niemal powszechne (84%) jest przekonanie, że Kościół katolicki uznaje związek intymny osób tej samej płci za grzech. Dwie trzecie badanych (64%) sądzi, że potępia również samą orientację homoseksualną. W tym drugim przypadku nie jest to jednak zgodne z nauczaniem Kościoła.

"Według wiedzy dwóch piątych badanych (39%) w Nowym Testamencie nie ma wzmianek, by Jezus Chrystus wypowiadał się na temat związków intymnych osób tej samej płci (jest to zgodne z prawdą). Ci, którym wydaje się, że to robił, częściej uważają, że wypowiadał się krytycznie (6%) niż przychylnie (2%). Ponad połowa Polaków (53%) nie ma zdania na ten temat" - czytamy w raporcie CBOS.

Badanie przeprowadzono w dniach 2-12 listopada na 1016-osobowej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Tagi:
homoseksualizm badania

Samo nic się nie obroni

2018-06-19 11:34

Michał Karnowski
Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. 35

Wciąż mamy siostry, księży i biskupów, którym chce się walczyć o swój Kościół, świeckich, którzy nie chcą iść w paradach zniszczenia, media, które stawiają opór kłamstwu

pixabay.com

Za nami tzw. Parada Równości, której obsceniczność powoli zbliża się do scen znanych z zachodnich stolic.

Co jest istotą tego wydarzenia? Zmuszenie jednostek i społeczeństw, by porzuciły swoje przekonania, odrzuciły niesmak i estetyczną niechęć i przyłączyły się do wielkiej rewolucji kulturowej. Dlatego tak wielką wagę przywiązują organizatorzy tych marszów do oprawy medialnej, wsparcia ze strony wielkich koncernów, listów poparcia ze strony ambasadorów. To wszystko ma wskazywać ludziom, gdzie są siła, władza i wpływy. Przekaz jest prosty: jeśli pójdziesz z nami, wybierzesz przyszłość i wygodne życie – podobnie jak kiedyś wybierano pochody komunistyczne. Jeżeli staniesz z boku, możesz się zakwalifikować do „homofobów”. A wszystko pod sztandarem tego, co w człowieku było zawsze intymne, prywatne – seksualności. Gdy kiedyś świat jednak znormalnieje, nasi następcy ze zdziwieniem pokręcą głowami, jak nisko upadliśmy.

No właśnie, a jeśli jednak świat nie znormalnieje? Ile jeszcze Zachód może wytrzymać ciągłej destrukcji tradycyjnych wartości? Jego dobrobyt wziął się z siły rodziny, ciężkiej pracy, szacunku dla wartości. Dziś korzysta z tego, co wypracowały kolejne pokolenia. Można powiedzieć, że żyje z oszczędności, ze zgromadzonego przez przodków kapitału społecznego. Ale to się kiedyś skończy. W jaki sposób? Tak jak w starożytnym Rzymie czy w I Rzeczypospolitej – zabraknie woli walki, zabraknie gotowych do obrony starego świata. Bo w imię czego mieliby się bić? Tęczowej flagi? Wolności zabijania nienarodzonych? Żart.

Przy okazji parady promował się kandydat na prezydenta stolicy – pan Rafał Trzaskowski. Podzielił się z dziennikarzami taką myślą: „Silny naród nie powinien się bać ani swojej historii, ani swojej różnorodności. Nasza tradycja obroni się sama, bo jest silna. Tak samo rodzina”. Ładnie to dla wielu uszu brzmi, uspokajająco, zwalniająco, usypiająco, ale to wyjątkowo nieprawdziwa teza. Samo nic się nie obroni, a już na pewno nie tradycja, wiara i cywilizacja. Wystarczy spojrzeć na Zachód, przeanalizować tamtejsze doświadczenie. Pierwszym krokiem było to, co próbuje nam się dzisiaj narzucić: relatywizm, przyjęcie, że żadna postawa, żaden pogląd, żadna religia nie jest gorsza od innej, nic nie ma znaku dodatniego, wszystko przez sam fakt istnienia powinno być uznane za cenne – tak samo cenne. Wskutek takiej ideologii pustoszeją kościoły, najpierw duchowo, a następnie fizycznie. Ostatnim etapem jest przeróbka świątyń, już nikomu niepotrzebnych, na muzea, dyskoteki czy meczety.

Rozpodróżowani Polacy (jesteśmy w miłości do zwiedzania w czołówce Europy) mieli to szczęście, że mogli się o tym przekonać na własne oczy. Zadziałało trochę jak szczepionka: każdy mógł się przekonać, że wbrew temu, co twierdzi pan Trzaskowski, nie ma tradycji tak silnej, by nie dało jej się złamać od wewnątrz, uczynić wielkie katedry Francji i Niemiec martwymi, by nie można jej zalać milionową migracją np. islamskich grup.

Na jak długo tej szczepionki wystarczy? Wciąż mamy siostry, księży i biskupów, którym chce się walczyć o swój Kościół, świeckich, którzy nie chcą iść w paradach zniszczenia, media, które stawiają opór kłamstwu. Polska jest jak nigdy na rozdrożu, a presje są ogromne. Różnie może potoczyć się nasz los. Ale jednego musimy być świadomi: wciąż każdy z nas może działać, mówić, walczyć. Na Zachodzie w większości społeczeństw jest to już niemożliwe. Polityczna poprawność i terror parad paraliżują wszystkich. U nas wciąż jeszcze można stawiać opór. Ale właśnie po to, byśmy tego nie czynili, jeden czy drugi wmawia nam, że „tradycja obroni się sama”. Nie dajmy się nabrać.

Michał Karnowski
Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Modlitwa serc i stóp kapłańskich

2018-07-20 09:01

Beata Pieczykura

„Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań” to wielkie wołanie kapłanów, aby Pan żniwa posłał robotników na swoje żniwo w Kościele częstochowskim. Odbywa się w dniach 16 lipca do 20 sierpnia.

Beata Pieczykura

Dlatego księża pielgrzymują po parafiach oraz podejmują post o chlebie i wodzie. Abp Wacław Depo towarzyszy i błogosławi codziennej modlitwie i pokucie kapłanów w intencji nowych powołań, a koordynatorami akcji są ks. prał. Marian Duda i bp Andrzej Przybylski.

Zobacz zdjęcia: Modlitwa serc i stóp kapłańskich

19 lipca pielgrzymka wiodła po parafiach dekanatu koziegłowskiego, rozpoczęła się o godz. 5 w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Siedlcu Dużym i zakończyła w sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Mzykach. Tam Mszy św. w intencji powołań kapłańskich przewodniczył abp Przybylski.

Dziś „Modlitwa serc i stóp kapłańskich” pielgrzymuje po parafiach:

Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Wrzosowej

bł. Karoliny Kózkówny w Wanatach

Św. Apostołów Piotra i Pawła w Nieradzie

NMP Częstochowskiej w Starczy

Św. Michała Archanioła w Kamienicy Polskiej

Św. Tomasza Apostoła w Osinach

NMP Matki Miłosierdzia w Jastrząbiu

Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poraju

Św. Jana Chrzciciela w Choroniu

Św. Jana Chrzciciela w Poczesnej

Informacje o inicjatywie na stronie internetowej: otojaposlijmnie.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do Filipińczyków: bądźcie misjonarzami Azji

2018-07-20 21:56

kg (KAI/vaticannews/FIDES) / Manila

Do odważnego głoszenia Ewangelii nie tylko swym rodakom, ale całej Azji, wezwał Franciszek filipińską młodzież uczestniczącą w Manili w V Konferencji Fiipińskiej nt. Nowej Ewangelizacji (PCNE 5). Ojciec Święty przypomniał im, że pierwszym krokiem na tej drodze jest osobiste zakorzenienie w Jezusie. Do stolicy Filipin przyjechało ponad 5 tys. młodych z całego kraju, a także księży i sióstr zakonnych.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

Papież zachęcił Filipińczyków, by stali się misjonarzami na ogromnym kontynencie azjatyckim. W specjalnym przesłaniu przekonywał swych słuchaczy do wychodzenia z Ewangelią do każdego napotkanego człowieka i wszystkich miejsc, w którym młodym przychodzi żyć. Wskazał, że „bardzo ważne jest dziś, by Kościół wychodził głosić Ewangelię z zapałem i odwagą. Radość Ewangelii jest dla każdego, nikt nie jest z niej wyłączony”.

Uczestnicy pięciodniowego spotkania pogłębiają własną wiarę i zastanawiają, jak innym nieść Chrystusa i jak stale odnawiać misyjne posłanie Kościoła, które winno wypływać wyłącznie z umiłowania Chrystusa.

Do tych wyzwań nawiązał, otwierając 18 lipca obrady, arcybiskup Manili kard. Luis Antonio Tagle. Przewodniczył on sesji plenarnej poświęconej "życiu duchowemu kapłanów przez spotkanie z Chrystusem" w ramach tematu "Dzielenie się jednym kapłaństwem Chrystusowym".

Mówca podkreślił, że nie może być mowy o żadnej ewangelizacji bez coraz głębszego zakorzenienia w Osobie dobrej nowiny, czyli Jezusie. „On sam jest Ewangelią” – powiedział purpurat. Przyznał, że "PCNE jest bogata w obrzędy a niektóre z nich stały się już swego rodzaju tożsamością tych spotkań", należy jednak pamiętać - dodał - że spotkanie to "nie jest tylko obrzędem ani tylko konferencją, ale jest sprawą żyą, jest zakorzenione w życiu i winno przemieniać rzeczywistość, wartości i przeżywanie wiary chrześcijańskiej".

Filipińskie spotkanie ewangelizacyjne zakończy się 22 lipca. W czasie spotkań panelowych młodzi poruszają m.in. takie tematy jak życie parafii, oświata, miejsce pracy, stosunki z władzą, przyszłość i kształt rodziny, media cyfrowe i społecznościowe, katechizacja, misje, nowe zjawiska w Kościele.

Konferencje nt. nowej ewangelizacji odbywają się w Manili rokrocznie od 2013 roku. Pierwsze tego rodzaju spotkanie, zwołane z inicjatywy kard. Tagle'a, miało być lokalną, filipińską odpowiedzią na papieskie wezwanie do ewangelizacji i odnowy doświadczenia wiary w kontekście krajowym i azjatyckim.

Filipiny liczą ponad 110 milionów mieszkańców, z których przeszło 80 proc. stanowią katolicy skupieni w 86 diecezjach i wikariatach apostolskich. Jest to najbardziej katolicki kraj Azji.

(SD/AP) (19/7/2018 Agenzia Fides)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem