Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Choinki na Jasnej Górze przystrojone w narodowe barwy

2017-12-21 20:01

mir / Jasna Góra (KAI)

BPJG

Feeria barw, nieograniczona wyobraźnia i przewodnie motywy narodowe. Na dziedzińcu Jasnej Góry stanęła jubileuszowa bożonarodzeniowa choinka na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Wyjątkowe drzewko ozdobił przeor klasztoru z najmłodszymi uczestnikami X Konkursu na Wieczernikową Choinkę. W kaplicy – namiocie udekorowanych zostało także kilkadziesiąt świerków przez dzieci ze szkół i przedszkoli arch. częstochowskiej.

O. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry wyraził radość, że dzieci tak chętnie przyjęły zaproszenie i włączyły się poprzez swoją twórczą pracę „w uwielbienie Pana Boga, uwielbienie Narodzenia Pana Jezusa”. - Dziękuję dzieciom, za to, że otwierają swoje serca i że z taką radością przybywają tu, na Jasną Górę do Matki Bożej. Razem z Maryją wyczekujemy na narodzenie Dzieciątka. Chcemy tym naszym wysiłkiem i staraniem, dobrymi pomysłami okazać też naszą cześć, szacunek , nasze oddanie i radość, że Pan Jezus rodzi się dla każdego z nas” – mówił jasnogórski przeor.

Najmłodsi wraz z przeorem udekorowali jubileuszową choinkę patriotyczną, która stanęła na dziedzińcu przed wejściem do szopki jasnogórskiej. Drzewko zostało pomyślane tak, by w wystroju przypominało o rozpoczętym roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Każda z placówek biorących udział w konkursie przygotowała ozdobę nawiązującą do treści patriotycznych ze szczególnym uwzględnieniem roli Matki Bożej Królowej Polski i Jasnej Góry.

Reklama

– Koncepcja tej szczególnej ozdoby długo powstawała w naszym przedszkolu –opowiadała s. Dorota dyrektor Niepublicznego Przedszkola Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego w Częstochowie. – Postawiliśmy na słowa, które Ojciec Święty Jan Paweł II często nam przypominał, że „tu zawsze byliśmy wolni”, dlatego na naszej bombce znalazł się wizerunek częstochowskiej Pani i hasło „My chcemy Boga Panno święta” – mówiła urszulanka a przedszkolaki dopowiadały, ze chodzi o to też, by móc zawsze modlić się, mówić i śpiewać po polsku.

Po przyozdobieniu jubileuszowej choinki świerki ustawione w Wieczerniku zostały wylosowane przez uczestników X edycji konkursu. Po czym każdy zespól w atmosferze radości ubierał swoje drzewko, pomagali nauczyciele, wychowawcy i rodzice. Tu także w wystroju drzewek znalazło się wiele motywów nawiązujących do obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, i tak w wielu miejscach zamiast gwiazdy na czubku choinki „przysiadł” biały orzeł, bombki i łańcuchy przybrały biało – czerwone barwy, one też dominowały w detalach „zdradzających” np. patrona szkoły. I tak uczniowie ze Szkoły Podstawowej im. Zdobywców Przestworzy w Częstochowie stworzyli bombki ze słojów drzewnych z wymalowanymi na biało-czerwono samolotami, rakietami. Na innych choinkach znalazły się np. nadrukowane na bombki podobizny wielkich polskich patriotów.

Jak zauważyła Renata Szymala z Przedszkola nr 14 w Częstochowie konkurs m.in. integruje dzieci rodziny i wspólnoty szkolne oraz rozwija dziecięcą twórczość. W przedszkolu zostały zorganizowane nawet specjalne warsztaty robienia ozdób dla rodziców. Nauczycielka zauważyła, że zadanie, by ozdoby nawiązywały do wątków patriotycznych, było trudne, ale też okazało się to wspaniałym wyzwaniem. „Chcieliśmy połączyć właśnie te elementy patriotyczne, pokazać, że jesteśmy Polakami oraz to, że czuwa nad nami Matka Boża, to Ona sprawuje pieczę nad naszym krajem i nad nami małymi przedszkolakami”.

Jako jeden z pierwszych swój zachwyt wyraził o. Sebastian Matecki, rzecznik prasowy Jasnej Góry. Okazał uznanie za nieograniczoną wprost inwencję i wyobraźnię dzieci. - Szokujący widok, kiedy pół godziny temu było tu jeszcze jak w leśnym zagajniku, a teraz jest niebiańska atmosfera. To, co dzieciaki zrobiły, to jest niesamowite. Ileż inwencji, ale od razu na pierwszy rzut oka widać, że dominuje jeden temat, temat narodowy. Pięknie, że nauczyciele, wychowawcy uczą patriotyzmu; dominuje kolor biało-czerwony przypominający o wielkiej rocznicy 100-lecia odzyskania niepodległości – chwalił uczestników konkursu paulin.

Obecny na inauguracji konkursu Mateusz Zbróg, zastępca dyrektora oddziału okręgowego w Opolu Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” podkreśla, że to jasnogórskie wydarzenie ma wielką wartość. - Jest to piękna, żywa lekcja historii. Już samo przybycie na Jasną Górę uczy a jak się zobaczy uśmiechnięte buzie dzieci wieszających ozdoby z wizerunkiem Matki Bożej to serce rośnie - powiedział przedstawiciel organizatorów. Dodał, że innym ważnym wymiarem konkursu choinkowego jest budowanie więzi rodzinnych i podtrzymywanie polskich tradycji bożonarodzeniowych.

Alicja Janowska, dyrektor Delegatury w Częstochowie Kuratorium Oświaty w Katowicach, zwróciła uwagę na wychowawcze i patriotyczne znaczenie jasnogórskiej inicjatywy. - Piękna idea, doskonała promocja szkoły czy przedszkola, integracja środowiska szkolnego. No i najważniejsze. Możemy powiedzieć, że rozpoczynamy rok 100-lecia odzyskania niepodległości właśnie tutaj na Jasnej Górze – powiedziała p. Janowska. Dodała, że to bardzo ważne, by „dzieci przyprowadzać do tego ważnego miejsca, by tutaj dziękować i uczyć się jak tę wolność zagospodarowywać, jak ją pielęgnować ”.

Świerki zostały podarowane przez Lasy Państwowe i jak zaznaczył Adam Chudzik, nadleśniczy Nadleśnictwa w Koszęcinie są specjalnym prezentem dla Matki Bożej Jasnogórskiej. - Te choinki to są jakby pozdrowienia od leśników dla naszej Czarnej Madonny. Podziękowania za to, że możemy w tych naszych pięknych, polskich lasach gospodarzyć, dobrze gospodarzyć, że te polskie lasy są perełką w Europie i w świecie, bardzo dobrze zarządzane, gospodarka leśna prowadzona jest na najwyższym poziomie i to cieszy nie tylko leśników, ale i całe społeczeństwo”.

Najpiękniej ozdobioną przez dzieci choinkę wybiorą teraz jasnogórscy pielgrzymi. Głosowanie potrwa od 25 grudnia 2017 r. do 1 stycznia 2018 r.

Organizatorami konkursu są: przeor klasztoru o. Marian Waligóra ze wspólnotą, Radio Jasna Góra i Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” w Częstochowie. Instytucją wspierającą jest Samorządowy Ośrodek Doskonalenia w Częstochowie.

Tagi:
Jasna Góra choinka

Partytura „Missa Latina” Zdzisława Szostaka na Jasnej Górze

2019-01-08 21:33

Jacek Filipczyk

Polski kompozytor i dyrygent Zdzisław Szostak przekazał na Jasną Górę partyturę swojego największego utworu „Missa Latina”. Powierzenie wydrukowanego egzemplarza partytury, zaopatrzonego dedykacją, autor uznał za jedną z bardziej znaczących decyzji w swoim życiu. Opiekunowie siedziby Królowej Polski są, według maestro Szostaka, najlepszym gwarantem spożytkowania wszystkich wartości duchowych, jakie zostały zawarte w przekazanym dziele. Autor ma głęboką wiarę, iż w rękach paulinów i pod opieką Matki Bożej „Missa Latina” uzyska możliwość trafienia do szerokiego grona miłośników muzyki klasycznej, oraz wszystkich, którzy cenią chrześcijańską tradycję naszej kultury i wiary.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Przekazanie partytury miało miejsce 25 grudnia 2018 r. na ręce o. Nikodema Kilnara, paulina, Krajowego Duszpasterza Muzyków Kościelnych.

„Missa Latina” została ukończona w 2003 roku. Swojej prapremiery doczekała się na jubileusz 75. urodzin autora w Filharmonii Łódzkiej w 2005 roku. W 2006 uświetniła festiwal „Muzyczna Praga” objęty honorowym patronatem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

„Missa Latina” to utwór na orkiestrę symfoniczną i chór w formie klasycznej mszy wokalno-instrumentalnej. O dziele Zdzisława Szostaka pisano jako o ukoronowaniu dorobku twórczego artysty, syntezie jego wcześniejszych doświadczeń, dziele o największych rozmiarach i najwyższej wartości artystycznej. „Missa Latina” pobrzmiewa barokową polifonią, inspirowana jest jednocześnie chorałem gregoriańskim, słychać nuty romantyzmu, impresjonizmu i modernizmu. Autor zawarł w mszy także i cytaty ze swoich dzieł filmowych, takich jak choćby muzyka do serialu „Królowa Bona”.

Zdzisław Szostak jest członkiem Związku Kompozytorów Polskich. Został odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Był wieloletnim dyrektorem artystycznym Filharmonii Poznańskiej i Filharmonii Łódzkiej. Był także wieloletnim wykładowcą Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi. Jako dyrygent koncertował w kraju i za granicą. Jest autorem muzyki do ponad dwudziestu filmów fabularnych i dokumentalnych. Dyrygował nagraniami muzyki do ponad dwustu innych obrazów.

Zdzisław Szostak w latach studenckich w Katowickiej Akademii Muzycznej był przyjacielem Wojciech Kilara. Okres studiów był dla obu przyjaciół czasem wielu artystycznych inspiracji oraz wspólnych muzycznych przygód, i zbliżył do siebie dwóch artystów do tego stopnia, że pozostali przyjaciółmi na długie lata, i do ostatnich lat życia Wojciecha Kilara podtrzymywali swoją przyjaźń. Wojciech Kilar o symfonii „Missa Latina” oraz o samym Zdzisławie Szostaku wypowiadał się z wielkim uznaniem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Kiedy zabraknie wina…

2019-01-16 11:02

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 33

Św. Jan, mozaika (XXI wiek)/fot. Graziako

Brak alkoholu na weselu to kompromitacja gospodarzy. Nie inaczej było za czasów Jezusa. Maryja była kobietą spostrzegawczą. Zauważyła, że zaczyna brakować wina. Powiedziała o tym swemu Synowi, Jezusowi, ufając, że On znajdzie rozwiązanie. Przypominają mi się tutaj słowa coraz bardziej znanego w Polsce włoskiego kapłana z Neapolu Dolindo Ruotolo, mistyka, który często się modlił, wymawiając proste słowa: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Maryja mówi Jezusowi właśnie to: „Jest problem. Zajmij się tym, mój Synu”. Odpowiedź Jezusa może się wydawać szorstka: „Czyż to moja lub Twoja sprawa?”. Maryja jednak, jakby na przekór tym słowom, zwraca się do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Jezus rzeczywiście nie każe czekać. Dokonuje znaku, a jednocześnie ratuje sytuację na weselu – wodę przemienia w znakomite wino.

Możemy zobaczyć w winie symbol tego, co nadaje smak naszemu życiu. Czasem jednak bywa, że życie jakby traci smak, problemy nas przygniatają, nie potrafimy cieszyć się życiem. Kto nam może pomóc? Jezus za wstawiennictwem Maryi. Nie oznacza to, że Maryja jest bardziej wrażliwa od swego Syna. Syn jest Bogiem, choć jest także człowiekiem, a Jego Matka jest tylko stworzeniem. Wszelkie łaski, którymi pełna jest Maryja, pochodzą od Boga. Ale Bogu po prostu się podoba, kiedy zwracamy się do Niego za pośrednictwem Maryi. Kiedy więc brak nam wina, kiedy życie doskwiera, prośmy o potrzebne łaski Jezusa za pośrednictwem Jego Matki. Pamiętajmy jednak, że tam, gdzie działają Maryja i jej Syn, tam jest też obecny Duch Święty, o którym mówi dzisiejsze II czytanie. „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch” – stwierdza Paweł Apostoł. Wspólnota Kościoła jest zróżnicowana. Czasem mogłoby się wydawać, że aż za bardzo. Tym bardziej prośmy Ducha Świętego, aby dając nam różne dary, tworzył z nas jedną wspólnotę. Katolicy mogą mieć w różnych sprawach społeczno-politycznych odmienne poglądy, ale ważne jest, byśmy w sprawach dotyczących wiary i moralności mówili jednym głosem.

Wielka jest w tym względzie rola pasterzy, którzy mają strzec wiary, nawet jeśli współczesnemu światu integralnie głoszona wiara się nie podoba. „Nie umilknę”, „nie spocznę” – czytamy u Izajasza. Prośmy za naszych pasterzy, by tak jak św. Jan Paweł II mieli moc i wytrwałość w głoszeniu Ewangelii, wedle tego, co czytamy w dzisiejszym psalmie: „Każdego dnia głoście Jego zbawienie./ Głoście jego chwałę wśród wszystkich narodów”. Winem, czyli smakiem, Kościoła jest właśnie przepowiadanie Ewangelii wszystkim narodom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejmujące słowa matki Stefana W.: Bardzo przepraszam za moje dziecko

2019-01-21 12:26

wpolityce.pl/PAP

Prezydent.pl

Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką; to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić - podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Bardzo przepraszam za moje dziecko - powiedziała.

Pytana, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił syn, kobieta odparła:

Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe”

— czytamy w wywiadzie.

Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze

— dodała.

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”.

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował

— podkreśliła.

Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić?

— dodała.

W wywiadzie padło też pytanie, jak myśli o synu.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką

— mówiła pani Jolanta.

To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę

— dodała.

Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie

— relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W.

Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko

— zaznaczyła pani Jolanta.

Jak mówiła, impulsem do tego, by pójść na policję, było ostatnie widzenie z synem.

W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. Zdrowie mi zniszczyli, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać

— powiedziała.

Przyznała jednocześnie, że „miała taką myśl”, żeby iść „w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym jego pamięci albo w środę postawić znicz na placu Solidarności, ale nie miałam siły”.

Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć

— czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem