Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Sylwester w klasztornej ciszy

2017-12-27 19:13

aw / Warszawa (KAI)

MAGDALENA I MIROSŁAW OSIP-POKRYWKA

Msza św. o północy, przebłagalne leżenie krzyżem zakończone radosnym "Te Deum", także mniszki z zakonów kontemplacyjnych obchodzą koniec starego i początek nowego roku. W ich ślady idą świeccy, wyjeżdżając na organizowane przez wspólnotę mnichów z Tyńca "antysylwestry".

Historyczka staropolskiego życia zakonnego, benedyktynka s. Małgorzata Borkowska OSB mówi KAI, że modlitwa w Sylwestra to zupełnie nowy, nieznany w przeszłości, zwyczaj zakonny. - Wspólnoty były skupione na kalendarzu liturgicznym, nie świeckim - wyjaśnia benedyktynka.

Od lat na modlitwie ekspiacyjnej spędzają przełom starego i nowego roku Mniszki Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu, zwane bernardynkami. Do północy trwa adoracja Najświętszego Sakramentu. Nadejście Nowego Roku zakonnice witają w ciszy, później modlą się i śpiewają, powierzają sprawy diecezji i całego Kościoła Matce Bożej, odmawiają różaniec.

Także w klasztorze mniszek kamedułek można odczuć świąteczną atmosferę, która trwa przez całą oktawę Bożego Narodzenia. Poza dekoracjami, które podkreślają wyjątkowy czas, siostry tej najsurowszej reguły zakonnej mają rekreację nie raz w tygodniu, a codziennie, w trakcie której rozmawiają i śpiewają kolędy. W Sylwestra zbierają się w klasztornej kaplicy. przez dłuższy czas leżą krzyżem i z rozpostartymi ramionami trzykrotnie odmawiają psalm "De profundis" - "Z głębokości".

Reklama

- To pokuta, wynagrodzenie za grzechy i zaniedbania - wyjaśnia matka Weronika Sowulewska OSBCam, przeorysza klasztoru w Złoczewie, zamieszkałym obecnie przez dziewiętnaście mniszek. Po modlitwie ekspiacyjnej śpiewane jest i północy radosne, chwalące Boga "Te Deum", radujemy się, spędzamy czas w gronie sióstr. Czasem po drugiej stronie klauzurowej kraty uczestniczą w modlitwie świeccy, którzy, szukając wyciszenia, mają możliwość przyjechać do przyklasztornego domu, przeznaczonego dla gości.

W klasztorze benedyktynek w Żarnowcu na Pomorzu utrwalił się zwyczaj uczestniczenia we Mszy św., która rozpoczyna się równo z wybiciem północy. - To zupełnie nowy zwyczaj - mówi historyczka s. Małgorzata Borkowska OSB, autorka licznych opracowań, poświęconych życiu zakonów żeńskich w dobie staropolskiej oraz autorce biografii wybitnej reformatorce życia zakonnego, matki Magdaleny Mortęskiej. Benedyktynka wyjaśnia, że wspólnoty zakonne były całkowicie skupione na kalendarzu liturgicznym i on wyznaczał rytm ich modlitw i prac, kalendarz świecki nie był w centrum ich uwagi. Dlatego też modlitwa w Sylwestra i Nowy Rok jest zwyczajem nowoczesnym, niedawno wprowadzonym.

Każda wspólnota w około osiemdziesięciu klasztorach w Polsce, w których modli się ponad tysiąc trzysta mniszek, odgrodzonych murami od świata zewnętrznego, ma swój sposób pożegnania i przywitania nowego Roku. Najczęściej jest to Msza św. i modlitwa. - To przepraszanie i pokuta, połączona z wdzięcznością i radością - wyjaśnia matka Sowulewska.

Tagi:
sylwester klasztor

Franciszek usunął ze stanu zakonnego 9 ukraińskich mnichów greckokatolickich

2018-03-25 18:04

kg (KAI/RISU) / Kijów

Papież Franciszek zatwierdził dekrety ukraińskiego arcybiskupa i metropolity greckokatolickiego Wasylija Semeniuka o usunięciu ze stanu mniszego o. Antoniego (Panczaka) i jego 8 towarzyszy z klasztoru św. Teodora Studyty w Kołodziejówce w obwodzie tarnopolskim. O decyzji tej, podjętej przez Ojca Świętego 9 lutego br., poinformował 21 marca wydział prasowy Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK), dodając, że jest to decyzja ostateczna i nie podlega zaskarżeniu.

Mazur/episkopat.pl

O sprawie stało się głośno 3 maja 2017, gdy Synod Biskupów Kijowsko-Halickiego Arcybiskupstwa Większego wydał oświadczenie w sprawie tzw. „objawień”, „głosów” i „orędzi”, których miała doświadczyć s. Maria Baran i kilka innych mniszek w 2004 roku w dwóch klasztorach UKGK w obwodzie tarnopolskim. Zakonnica twierdziła, że „słyszy głosy” Trójcy Świętej, Matki Bożej i niektórych świętych. Niektóre z tych „objawień” zapisał o. archimandryta Antoni (Roman Panczak), potwierdzając ich wiarygodność i pochodzenie od Boga, chociaż nie miał uprawnień do wydawania takich opinii – stwierdzało oświadczenie Synodu.

W latach 2005-15 przeprowadzono w obu klasztorach kilka wizytacji kanonicznych, które ujawniły wiele naruszeń dyscypliny zakonnej i porządku oraz wskazano drogi ich usunięcia. Ale ani ówcześni przełożeni, ani większość mnichów i mniszek nie zastosowała się do tych wskazówek władzy kościelnej.

Aby doprowadzić do rozwiązania coraz bardziej pogłębiających się problemów, w 2015 trzej biskupi UKGK przeprowadzili dogłębną wizytację kanoniczną; poza tym w celu zapoznania się z treścią i prawdziwością „objawień”, „głosów” i „orędzi” zwierzchnik Kościoła abp Swiatosław Szewczuk powołał, za radą Stolicy Apostolskiej, komisję ekspercką pod kierunkiem s. Natalii Melnyk, przewodniczącej Rady Wyższych Przełożonych Zakonów Żeńskich w łonie UKGK.

Oba te ciała stwierdziły, że we wspomnianych klasztorach dochodziło do wielkich nadużyć stanu zakonnego, co pociągnęło za sobą duże szkody dla życia duchowego oraz zdrowia psychicznego i fizycznego wielu ludzi. Nie stwierdzono przy tym nadprzyrodzonego pochodzenia omawianych „objawień” u s. Marii Baran i innych sióstr. Okazało się natomiast, że ci, którzy je szerzą, manipulują takimi pojęciami jak posłuszeństwo zakonne i kierownictwo duchowe.

Na zakończenie oświadczenia Synodu Biskupów oznajmiono, że ani s. M. Baran, ani o. Antoni Panczak nie mogą już w imieniu Kościoła zajmować się kierownictwem duchowym wśród wiernych ani rozpowszechniać jakichkolwiek „objawień”.

Obecnie papież zatwierdził te decyzje hierarchii greckokatolickiej, nadając im rygor ostateczny i nieodwołalny. Oznacza to, że o. Panczak, inny kapłan o. Andrij Kostewśkyj i 7 braci nie są już zakonnikami, nie mają prawa nosić stroju mniszego, tracą wszelkie prawa i obowiązki, wynikające ze ślubów zakonnych i nie mogą nazywać się mnichami. Ponadto obaj księża nie mają prawa pełnić funkcji kapłańskich, np. odprawiać Mszy, udzielać sakramentów czy to w klasztorze, czy poza nim, ani odmawiać modlitw za chorych czy egzorcyzmów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Włóczykoła 2018 - na rowerach wokół Bałtyku, w intencji młodzieży

2018-07-22 10:45

azr (KAI) / Karlskrona

Zakończyła się tegoroczna edycja pielgrzymki rowerowej "Włóczykoła". Młodzi rowerzyści pokonali wokół Bałtyku blisko 2300 km, modląc się - zgodnie z prośbą papieża Franciszka - w intencji młodzieży. Wyprawę nazwaną "Misja Północ" zakończyli 21 lipca w szwedzkiej Karlskronie.

Antranias/pixabay.com

Rowerowi pielgrzymi wyruszyli 3 lipca z Kokotka, gdzie odbywał się Festiwal Życia - spotkanie młodych, organizowane przez Oblackie Centrum Młodzieży "Niniwa", w którym uczestniczyło ok. 700 młodych ludzi całej Polski.

- Przed wyjazdem pobłogosławił nas o. Tomasz Maniura, oblat ze wspólnoty "Niniwa", młodzież się za nas pomodliła i ruszyliśmy. Wybraliśmy kraje nadbałtyckie, bo tu nas jeszcze nie było. Czy jesteśmy pielgrzymami? Tak. To była nasza kolejna wyprawa, której towarzyszyła ważna duchowa intencja - mówi w rozmowie z KAI ks. Dawid Sładek, kierownik pielgrzymki, w której wzięło udział 15 młodych rowerzystów.

Trasa pielgrzymki wiodła przez Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię i Szwecję. We wszystkich krajach pielgrzymi odwiedzili stolice. Po drodze modlili się w intencji, którą nieustannie powierza Kościołowi papież Franciszek.

- Modliliśmy się o wiarę dla młodzieży, odpowiadając na prośby papieża i z myślą o Synodzie Biskupów. Poza tym, przez całą drogę internauci przesyłali nam swoje intencje, w których odmawialiśmy różaniec i odprawialiśmy Mszę św. - relacjonuje kapłan.

Ideą rowerowych pielgrzymek grupy "Włóczykoła" jest to, że nie towarzyszy im wóz techniczny, a pielgrzymi nie mają wcześniej zarezerwowanych noclegów.

- Jedziemy, wierząc, że Pan Bóg troszczy się o swoje sługi. Każdego ranka zawierzamy Mu dzień, prosimy o dobry nocleg i jedziemy przed siebie. Wychodziło różnie, czasem nocowaliśmy u gospodarzy na polu, czasem "na dziko", a np. w Tallinie spaliśmy na Starym Mieście w klasztorze dominikańskim, a w Helsinkach w parafii katedralnej - wyjaśnia ks. Sładek.

Ekipa "Włóczykół" przejechała w tym roku blisko 2300 km. Trasa rowerowa z Kokotka do Karlskrony była już piątą wyprawą grupy. Przez pierwsze dwa lata, uczestnicy organizowali wyprawy rowerowe dookoła Polski. Następnie udali się nad Morze Czarne do Rumunii, a w ubiegłym roku do Rzymu. Dalsze plany stoją pod znakiem zapytania, ponieważ lider grupy ks. Dawid Sładek w najbliższym czasie rozpoczyna pięcioletnią posługę misyjną w miejscowości Szczucińsk na terenie diecezji Astana w Kazachstanie.

"Młodzi coś przebąkują, że za rok do mnie przyjadą, ale musimy to przekalkulować na spokojnie, bez emocji" - zapowiada kapłan.

Dziś o 17.00 pielgrzymi wezmą udział w "powitalnej" Mszy św. w katowickiej archikatedrze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polak jako pierwszy na świecie zjechał na nartach z K2

2018-07-22 19:01

wpolityce.pl

Wcześniej takiego wyczynu dokonał w 2013 roku zjeżdżając z Sziszapangmy (8013 m), w kolejnym roku z Manaslu (8156 m), a w 2015 z Broad Peak (8051 m).

wikipedia.org

Wspinaczkę na położoną w Karakorum górę K2 Andrzej Bargiel i Janusz Gołąb oraz czterech pakistańskich tragarzy wysokościowych rozpoczęło w czwartek.

Góra K2 była drugą próbą zakopiańczyka, ubiegłoroczna zakończyła się niepowodzeniem.

Wtedy zdecydowanie zawiodła pogoda. Chociaż mogłem wejść na szczyt, to zjazd ze względu na bezpieczeństwo był wykluczony — wyjaśnił pochodzący z Łętowni koło Limanowej Bargiel.

„Modę” na ekstremalne wyczyny narciarskie zapoczątkował na dobre Francuz Jean Afnasi, kiedy w 1978 roku zjechał z Mount Everestu z wysokości 8200 m. Legenda ski-extreme Sylvian Saudan zjechał na nartach ze szczytu Hidden Peak w Pakistanie w 1982 roku i stał się pierwszą osobą, która kiedykolwiek zjechała z samego szczytu powyżej 8000 metrów. Do grona prekursorów zaliczali się także Bruno Gouvy (snowboard) i Veronique Perillat (monoski) zjeżdżając z Czo Oju (8188 m npm) w 1988 roku. Tym samym Perillat została pierwszą kobietą, która dokonała zjazdu na takiej wysokości.

Jeden z najbardziej utytułowanych narciarzy, Słoweniec Davorin „Davo” Karnicar, który na nartach zjechał z siedmiu najwyższych szczytów wszystkich kontynentów (tzw. Korona Ziemi), wspominał podczas pobytu w Polsce, że jazda z tak wysokich gór wygląda zupełnie inaczej niż w narciarstwie alpejskim. Na tak dużej wysokości jest bardzo mało tlenu i podczas zjazdu trzeba robić przerwy. Ogromnym niebezpieczeństwem jest także groźba lawin.

Jak przyznał były reprezentant Słowenii z narciarstwie alpejskim, uczestnik Pucharu Świata w tej dyscyplinie, z Mount Everestu zjeżdżał cztery godziny i 25 minut, z czego półtorej poświęcił na odpoczynek? Był pierwszym człowiekiem, który z najwyższej góry świata zjechał bez odpinania nart. Jego poprzednicy niektóre odcinki pokonywali pieszo, z nartami na plecach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem