Reklama

Ekologiczne Forum Młodzieży proponuje referendum ws. utrzymania roli i znaczenia Min. Środowiska

2017-12-30 12:05

www.radiomaryja.pl

forester_/fotolia.com

Ministerstwo Środowiska pod kierownictwem prof. Jana Szyszko od ponad dwóch lat gospodaruje i chroni polską przyrodę. W mediach pojawiają się informacje o możliwości zmiany w tym resorcie, także na stanowisku ministra. Tych spekulacji nikt ze strony obozu sprawującego władzę nie dementuje. W obronie ministra stanęło za to Ekologiczne Forum Młodzieży, proponując referendum w sprawie utrzymania roli i znaczenia ministerstwa.

Ministerstwo Środowiska ma na swoim koncie ważne sukcesy: organizację międzynarodowego szczytu klimatycznego, reformę gospodarki wodnej, ewidencję drzewostanu Puszczy Białowieskiej czy rozdysponowanie 9 miliardów złotych na projekty ekologiczne. Mimo to w mediach powtarzane są pogłoski o możliwości zdymisjonowania szefa resortu profesora Jana Szyszki. Pogłoski, których nikt ze strony PiS czy rządu nie dementuje.

Żadnych decyzji nie ma – podkreśla senator Jan Maria Jackowski.

– Słyszymy o różnych pomysłach. Poczekajmy spokojnie, po 6 stycznia będzie znana głębokość zmian w rządzie, jak również nowa struktura rządu – przypomina senator PiS Jan Maria Jackowski.

Reklama

Przeczytaj także: Czy "Gazeta Wyborcza" odwoła ministra Jana Szyszko?

Dymisji ministra chce totalna opozycja. Powodem mają być działania ochronne w Puszczy Białowieskiej, które resort podjął wraz z Lasami Państwowymi, ratując drzewostan przed plagą kornika drukarza.

– Minister Szyszko powinien przestać być ministrem środowiska – uważa Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.

Wycinka chorych drzew nie dotyczy Parku Narodowego, a działania ochronne na pozostałym terenie mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa i nie przynoszą zysków – podkreślał w programie „Polski punkt widzenia” minister środowiska prof. Jan Szyszko.

– Pozyskanie takiego metra sześciennego kosztuje około 80 zł, a sprzedaje się go po cenie 30 zł, to się dokłada do tego, a to jest bardzo często tylko i wyłącznie opał, którego nawet miejscowa ludność nie chce kupić – tłumaczył minister prof. Jan Szyszko.

Murem za ministrem środowiska stają członkowie Ekologicznego Forum Młodzieży, którzy przygotowali wniosek o poparcie ogólnokrajowego referendum – mówi Marcelina Puchalska z Ekologicznego Forum Młodzieży.

– Referendum, które ma na celu utrzymanie i wzmocnienie pozycji Ministerstwa Środowiska, pozycji polskiej nauki, naszej tożsamości narodowej – wyjaśnia Marcelina Puchalska.

Jak dodaje, resort prof. Jana Szyszko prowadzi ważną misję.

– Ministerstwo Środowiska stoi na straży, aby np. zabronić upraw GMO, aby nie prywatyzować Lasów Państwowych. Ministerstwo Środowiska w tym momencie jest gwarantem ochrony polskiej przyrody, ochrony opartej na rzetelnych badaniach, nauce – wskazuje Marcelina Puchalska.

Referendum popiera prof. Mieczysław Ryba z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, przypominając, że ludność zamieszkująca tereny pobliskie Puszczy Białowieskiej rozumie działania ministra Szyszki.

– Akcja obronna miejscowej ludności czy też ludzi, którzy widzą, jak się rzeczy mają, jest w pełni zasadna – ocenia prof. Mieczysław Ryba.

Jak dodaje, na resort środowiska prowadzona jest nagonka niezwiązana z rzeczywistą sytuacją.

Również poseł Kukiz’15 Piotr Apel chwali pomysł referendum.

– Jeżeli ktoś chce, by referendum stało się narzędziem, to bardzo dobrze. Puszcza to jest kwestia iluś ekspertyz, które będą stwierdzać, czy rzeczywiście ta wycinka, która była prowadzona, służyła zarobkowi – mówi poseł Piotr Apel.

Tymczasem Platforma Obywatelska chce powołania sejmowej komisji śledczej, która zbadałaby faktyczny cel wycinki w puszczy. Do Sejmu trafił już projekt ustawy w tej sprawie.

– Ponieważ politycy PiS-u nie chcą o tym otwarcie rozmawiać podczas posiedzeń komisji sejmowej, uważamy, że komisja śledcza powinna tę sprawę wyjaśnić, kto tak naprawdę tę decyzję podjął, czy miał świadomość strat, jakie Polska poniesie w wyniku tej działalności. To wszystko powinno być pokazane opinii publicznej – twierdzi rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec, który cieszy się, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zajmuje się sprawą Puszczy Białowieskiej.

Jak zaznacza Jan Maria Jackowski, PO prowadzi kolejną rozgrywkę polityczną.

– To jest trochę rozpaczliwa próba przypomnienia o swoim istnieniu. Widać wyraźnie, że repertuar środków totalnej opozycji się wyczerpał – zwraca uwagę Jan Maria Jackowski.

Tagi:
ministerstwo

Spotkanie z minister Jadwigą Emilewicz

2018-10-18 12:38

Magda Nowak

Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii odwiedziła w środę 17 października Częstochowę. Podczas spotkania, które odbyło się w siedzibie Regionalnej Izby Przemysłowo-Handlowej, mówiła o trwającej aktualnie dobrej koniunkturze dla rozwoju miast. Przypomniała, że Polska znalazła się w grupie 10 państw najatrakcyjniejszych, jeśli chodzi o lokowanie inwestycji. Jednym z miast, które ma szansę na szybki rozwój jest, zdaniem pani minister, właśnie Częstochowa.

Magda Nowak/Niedziela

W kolejnych latach, już od 2020-2021 roku najistotniejszą dźwignią rozwojową dla miast będzie tworzenie warunków do nowych inwestycji, które pozwolą budować nowe, wysokopłatne miejsca pracy. To naprawdę dzisiaj od samorządu zależy to, czy takie tereny inwestycyjne, warunki inwestycyjne realnie zostaną przez nie stworzone – zapewniła Jadwiga Emilewicz.

– My jako rząd stworzyliśmy warunki prawne ku temu. Stworzyliśmy Konstytucję dla biznesu, pakiet dla małych i średnich firm, który dzisiaj jest przedmiotem obrad Sejmu. Stworzyliśmy wreszcie Ustawę o Specjalnych Strefach Ekonomicznych czyniąc z całej Polski taką strefę.

Dzisiaj samorząd, dobry prezydent, rozumiejąc te zapisy, może stworzyć atrakcyjne warunki do rozwoju miasta. Minister Przedsiębiorczości i Technologii podkreśliła, że jest to obecnie „największe wyzwanie, jakie stoi przed kolejnymi władzami Częstochowy i innych miast w Polsce”.

Mówiąc o Częstochowie tłumaczyła, że oprócz dziedzictwa duchowego, jakim jest Jasna Góra, bardzo ważny jest również rozwój inwestycyjny miasta. To może sprawić, że sanktuarium nie będzie już jedynym symbolem, z jakim się będzie ona kojarzyła.

– Częstochowa jest w sposób szczególny uprzywilejowana, leży na jednym z ważniejszych szlaków komunikacyjnych dla Polski i dla Europy, znajduje się w sąsiedztwie bardzo dużych aglomeracji – powiedziała pani minister.

– Dzisiaj centra usług biznesowych, które z trudem mieszczą się już w miastach takich jak: Kraków, Warszawa, Wrocław, Katowice, Trójmiasto, szukają nowych lokalizacji. Do tego celu potrzebna jest kadra, a zatem zaplecze akademickie oraz infrastruktura, czyli biurowce klasy A. I tego typu inwestycje z całą pewnością mogą się pojawić w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Byłem masonem

Z dr. Maurice’em Cailletem rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 15/2009, str. 10-11

Masonerię, jak każdą tajną organizację, otacza aureola misterium. Wokół niej krąży wiele legend i trudno zdobyć wiarygodne informacje na jej temat. Dlatego cenny jest każdy głos, który pochodzi z tego zamkniętego dla niewtajemniczonych świata. Takim głosem jest książka-świadectwo francuskiego lekarza Maurice’a Cailleta - kiedyś agnostyka, przez 15 lat masona, przez 2 lata stojącego na czele jednej z masońskich lóż - który w czasie pobytu w Lourdes w 1984 r. nawrócił się na katolicyzm i wystąpił z masonerii („mason w śnie”). Poprosiłem go o rozmowę na temat jego doświadczeń w Wielkim Wschodzie Francji.

www.youtube.com
Maurice Caillet

Włodzimierz Rędzioch: - Jak to się stało, że w wieku 36 lat postanowił Pan wstąpić do masonerii?

Dr Maurice Caillet: - W 1968 r. pracowałem jako ginekolog. Byłem wtedy racjonalistą, materialistą i ateistą. W owym czasie starałem się o rozwód i czułem się osamotniony. W maju mój przyjaciel zaproponował mi wstąpienie do nowej „rodziny duchowej” - masonerii, z jej pociągającymi ideałami Wolności, Równości, Braterstwa, Tolerancji i Solidarności. Byłem oczarowany, tym bardziej że przyjął mnie bardzo serdecznie sam Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji - może dlatego, że byłem już wówczas znany jako lekarz stosujący sztuczne zapłodnienie i sterylizację oraz jako zwolennik liberalizacji aborcji. W ten sposób stałem się masonem. Byłem nim przez 15 lat, z czego 2 lata jako przełożony loży. Wiele szczegółów dotyczących mojej działalności w masonerii umieściłem na mojej stronie internetowej: www.cailletm.com.

- Czym są rytuały inicjacji masońskiej?

- Rytuały inicjacji masońskiej zbliżone są do obrzędów inicjacji wyznawców animizmu. Mają symbolizować przejście ze świata rzeczy świeckich do świata sacrum. Profan, tzn. kandydat na wolnomularza, poddawany jest czterem próbom symbolizującym ziemię, wodę, powietrze i ogień. Musi złożyć także przysięgę, iż będzie dotrzymywał tajemnicy masońskiej - zabrania ona wyjawiania nazwisk „braci” masonów oraz działalności loży, nawet współmałżonkowi.

- Wolnomularze starają się prezentować masonerię jako filozofię humanistyczną, której celem jest poszukiwanie prawdy. Jak jednak można poszukiwać prawdy, gdy głosi się jednocześnie skrajny relatywizm, a więc i prawda staje się czymś bardzo względnym?

- Wolnomularstwo wychwala humanizm, ale chodzi o humanizm bez Boga, który dowartościowuje i gloryfikuje człowieka - Boga określa się niekiedy jedynie jako Wielkiego Architekta Wszechświata. Wolnomularstwo poświęca się poszukiwaniu prawdy, a raczej częściowych prawd, gdyż dla masona nie jest możliwe odkrycie żadnej prawdy. Masoneria odrzuca także jakiekolwiek dogmaty, czyniąc w ten sposób z relatywizmu rodzaj dogmatu. Oznacza to także odrzucenie objawienia judeochrześcijańskiego.

- Czy to właśnie odrzucenie objawienia judeochrześcijańskiego powoduje, że masoneria, szczególnie francuska, jest tak bardzo antykatolicka?

- W Kościele francuskim istnieje silna tradycja gallikańska (gallikanizm - zainicjowany w średniowieczu ruch polityczno-religijny dążący do uniezależnienia Kościoła francuskiego od władzy papieskiej i ograniczenia uprawnień papieskich - przyp. W.R.), która istniała jeszcze przed powstaniem masonerii. Wielu biskupów, książąt i królów odrzucało opiekę Magisterium. Gdy w 1738 r. Klemens XII potępił przynależność do wolnomularstwa, we Francji ta ekskomunika nie została oficjalnie podana do wiadomości ani przez państwo, ani przez Episkopat. W czasie rewolucji francuskiej w 1789 r. duchowieństwo i arystokracja stały się kozłem ofiarnym władz rewolucyjnych - większość księży zostało zamordowanych lub skazanych na wygnanie. Po okresie względnego spokoju, w latach 1895-1905, Kościół francuski znowu był prześladowany przez rządy masońskie, aż do definitywnego rozdziału Kościoła od państwa, co nastąpiło w 1905 r. Z kolei rząd Vichy (kolaborujący z nazistowskimi Niemcami rząd Philippe’a Pétaina z siedzibą w mieście Vichy - przyp. W. R.), począwszy od 1940 r., prześladował masonów, którzy byli oddawani w ręce policji, więzieni i często wywożeni do Niemiec. Wzajemna niechęć pozostaje wciąż żywa, tym bardziej że w 1983 r. kard. Joseph Ratzinger uznał, iż dla katolika przynależność do wolnomularstwa jest grzechem ciężkim, który nie pozwala na przyjmowanie Komunii św. (chodzi o dokument „Declaratio de associationibus massonicis”, wydany w 1983 r. przez Kongregację Nauki Wiary, której prefektem był kard. Joseph Ratzinger - przyp. W. R.).

- Masoni składają przysięgę, która zobowiązuje ich do wzajemnej pomocy. Jakie praktyczne konsekwencje ma ta przysięga?

- Konsekwencje są różnorodne. Z punktu widzenia politycznego i społecznego wprowadza to pewien zamęt, który nie służy zdrowej demokracji. „Bracia” masoni przynależą zarówno do partii prawicowych, jak i lewicowych, lecz gdy chodzi o pewne kwestie społeczne - działają razem w tajemnicy, aby wprowadzać ustawy dotyczące np. antykoncepcji, aborcji, rozwodów, „małżeństw” osób tej samej płci, adopcji dzieci przez homoseksualistów, eutanazji czy manipulacji ludzkimi embrionami.
Z punktu widzenia gospodarczego niektóre prace zarezerwowane są w pierwszym rzędzie dla ludzi należących do masonerii, a to dzięki kontaktom w loży, a szczególnie w bractwach (les Fraternelles), które skupiają masonów określonej gałęzi działalności, np. Bractwo Budownictwa i Robót Publicznych.
Gdy chodzi o wymiar sprawiedliwości, spotykamy się z różnymi formami faworyzowania, jeżeli osoba osądzana należy do masonerii.
Masoni odgrywają dużą rolę w świecie kultury, szczególnie w mediach i w szkolnictwie. Dzięki ich działalności społeczeństwo systematycznie akceptuje ideały masońskie, takie jak źle pojmowana idea wolności, której celem miałoby być obalenie „tabu” tradycyjnej moralności.

- Z tego wynika, że wielki wpływ masonerii na życie polityczne, gospodarcze i kulturalne nie jest mitem, lecz rzeczywistością…

- We Francji wpływ masonerii nie jest już co prawda tak duży jak w XIX i na początku XX wieku, ale pozostaje ciągle rzeczywistością.

- Ostatnio wyjawił Pan, że w socjalistycznym rządzie Mitterranda było dwunastu masonów, a w obecnym rządzie Sarkozy’ego jest ich dwóch. Natomiast w swej książce jako przykład wpływu masonerii na politykę francuską podaje Pan sprawę wprowadzenia aborcji w 1974 r. Czy mógłby Pan podać jakieś szczegóły tej sprawy?

- Osobiście brałem udział w walce o wprowadzenie prawa zezwalającego na aborcję. W 1974 r. masoneria, przez organizację Planning Familial (Planowanie Rodzinne), wywierała presję na opinię publiczną, zawyżając dane dotyczące nielegalnych aborcji: 300 tys. w roku, podczas gdy poważne badania demograficzne podawały o wiele mniejszą liczbę - ok. 50 tys. Nowy prezydent Republiki - Valéry Giscard d’Estaing, który umieścił w swym programie wyborczym legalizację aborcji, zatrudnił jako swego osobistego doradcę Jeana-Pierre’a Prouteau - wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Francji. Natomiast doradcą Simone Veil, ówczesnej minister zdrowia, był dr Pierre Simon - wielki mistrz Wielkiej Loży Francji i założyciel Planning Familial. W Zgromadzeniu Narodowym (Assemblée Nationale - parlament francuski) bez problemów przegłosowano projekt, bo masoni z lewicy i z prawicy głosowali jak jeden mąż!

- Czy miał Pan kontakty z masonami poza Francją i czy wie Pan, jakie są wpływy masonerii w innych państwach?

- Nie miałem kontaktów z masonami poza Francją. Poza tym wyszedłem z masonerii w 1987 r. i od tej pory śledzę wydarzenia jedynie z mediów. Dlatego np. nie mogę potwierdzić tego, co piszą media na temat rozkwitu masonerii po upadku muru berlińskiego w państwach dawnego bloku sowieckiego, gdzie wolnomularstwo było prześladowane przez komunizm - inny „humanizm”, bez Boga.

- Jak to się stało, że nawrócił się Pan na chrześcijaństwo?

- W 1984 r. zawiozłem ciężko chorą żonę do Lourdes w nadziei, że wyzdrowieje. Podczas gdy moja małżonka była w basenie sanktuarium, ja poszedłem do krypty. Tam po raz pierwszy w życiu uczestniczyłem we Mszy św. Ewangelia tego dnia mówiła: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone”, a były to słowa znane mi z rytuału masońskiego na stopień Wielkiego Ucznia. Zobaczyłem też po raz pierwszy w konsekrowanej Hostii Światło, którego na próżno szukałem w 18 masońskich inicjacjach. Wstrząśnięty, usłyszałem wewnętrzny głos, który wzywał mnie do złożenia ofiary. Dlatego po Mszy św. poszedłem za księdzem do zakrystii i poprosiłem o chrzest, aby ofiarować całe moje jestestwo Bogu.

- Co oznacza dla Pana „być katolikiem”?

- Dla mnie być katolikiem znaczy wierzyć w Jezusa Chrystusa - prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, zmarłego za moje grzechy i zmartwychwstałego, akceptować naukę wszystkich soborów, czcić Boga w Eucharystii, czcić Matkę Bożą i przyjmować naukę Papieża (triduum candorum custodia - trzy prawdy strzegące jasności). W końcu oznacza to praktykowanie - w miarę moich możliwości - cnót teologalnych (wiary, nadziei i miłości) oraz cnót kardynalnych (męstwa, sprawiedliwości, roztropności i umiarkowania). Dzięki temu, że jestem katolikiem, mogę być także członkiem Związku Pisarzy Katolickich, co stanowi dla mnie wielką radość.

- Na zakończenie chciałbym Pana zapytać, czy porzucenie masonerii przysporzyło Panu problemów?

- Porzuceniu masonerii towarzyszył konflikt zawodowy z moim dyrektorem - masonem z tej samej loży. Gdy chciałem uregulować nasz konflikt przed państwowym wymiarem sprawiedliwości, a nie przed instancjami masońskimi, otrzymałem poważne pogróżki (grożono mi śmiercią). Chrystus jest jednak zwycięzcą i w końcu wygrałem proces przeciwko temu człowiekowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Druga rocznica śmierci wolontariuszki misyjnej Heleny Kmieć

2019-01-21 11:58

pra / Trzebnica (KAI)

Dwa lata od morderstwa wolontariuszki misyjnej Heleny Kmieć w boliwijskiej Cochabambie24 stycznia. Wolontariat Misyjny Salvator, do którego należała Helena organizuje uroczystości rocznicowe w Warszawie, Dębicy i Trzebnicy pod wspólnym hasłem „Misja: niebo”.

Tomasz Reczko

„Przez ten czas wielu z nas doświadczyło ogromu dobra idącego za inspiracją, przykładem i charyzmatem jej osoby. Dla niektórych Helena była osobą, która odmieniła ich życie mimo to, że jej nie znali - mówi Marta Trawińska z Fundacji im. Heleny Kmieć. - W ten wyjątkowy czas chcemy podziękować za życie ziemskie Helenki oraz modlić się o wyjątkową i wieczną misję dla niej jaką jest niebo” - dodaje.

Wolontariat Misyjny Salvator, do którego należała Helena Kmieć i fundacja jej imienia organizują uroczystości rocznicowe w Warszawie, Dębicy i Trzebnicy pod wspólnym hasłem „Misja: niebo”.

Program przewiduje mszę św. w intencji śp. Heleny Kmieć, adorację Najświętszego Sakramentu z rozważaniami, świadectwa o Helence, muzyczne wspomnienia Helenki, a także czas na wspólne rozmowy przy kawie i ciastku.

W piątek 25 stycznia wydarzenia odbędą się w Warszawie (bazylika Świętego Krzyża, ul. Krakowskie Przedmieście 3, godz. 20.00) i Dębicy (kościół klasztorny, ul. Krakowska 15, godz. 19.00), a w sobotę w Trzebnicy na Dolnym Śląsku (bazylika św. Jadwigi, ul. Jana Pawła II 3, godz. 18.30).

Helena Kmieć pochodziła z małopolskiego Libiąża. Do Wolontariatu Misyjnego Salvator w Trzebini wstąpiła w 2012 r. Od początku mocno angażowała się w działalność wspólnoty. Posługiwała na placówkach misyjnych w Rumunii, na Węgrzech i w Zambii. Działała również w Duszpasterstwie Akademickim w Gliwicach, gdzie studiowała inżynierię chemiczną; śpiewała w Chórze Akademickim Politechniki Śląskiej. Angażowała się w pomoc dzieciom w nauce w świetlicy Caritas i działalność Katolickiego Związku Akademickiego w Gliwicach. W lipcu 2016 roku pełniła funkcję koordynatorki Światowych Dni Młodzieży w rodzinnej parafii. 8 stycznia 2017 r. rozpoczęła posługę z ramienia Wolontariatu Misyjnego Salvator jako wolontariuszka misyjna w Boliwii, z zamiarem półrocznej pomocy siostrom służebniczkom dębickim w prowadzonej przez nie ochronce dla dzieci w Cochabambie, gdzie została zamordowana 24 stycznia 2017 r.

Helena w swojej posłudze misyjnej kierowała się wezwaniem założyciela salwatorianów o. Franciszka Jordana: „Dopóki żyje na świecie choćby tylko jeden człowiek, który nie zna i nie kocha Jezusa Chrystusa Zbawiciela Świata, nie wolno Ci spocząć”, które jest także hasłem Wolontariatu Misyjnego Salvator, do którego należała Helena. WMS przez 8 lat działalności, posłał na misje 394 wolontariuszy, którzy posługiwali w 25 placówkach misyjnych w 15 krajach świata.

Po śmierci Heleny Kmieć, przy współpracy Polskiej Prowincji Salwatorianów, rodziny oraz wszystkich ludzi dobrej woli, została założona fundacja jej imienia. Głównym celem fundacji jest wszechstronne wsparcie placówek misyjnych w opiece nad dziećmi i młodzieżą w krajach misyjnych, które zmagają się z wieloma problemami, takimi jak bieda, bezdomność, choroby czy brak edukacji. „Chcemy jednoczyć wszystkich ludzi gotowych nieść pomoc potrzebującym na każdy możliwy sposób – i tak jak czyniła to śp. Helena Kmieć – dawać im nadzieję na lepsze jutro” - mówi Marta Trawińska.

Fundacja im. Heleny Kmieć prowadzi m.in. program stypendialny dla najbardziej potrzebujących dzieci w Boliwii, Zambii i na Filipinach oraz realizuje projekt „Podaj dobro dalej!” skierowany do uczniów szkół podstawowych w całym kraju dotyczący działalności społecznej ze szczególnym nastawieniem na drugiego człowieka – w I edycji w 2018 r. wzięło w nim udział ponad 300 dzieci ze szkół całej Polski, które przeprowadziły liczne akcje pomocowe m.in. w domach spokojnej starości czy ośrodkach dla niepełnosprawnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem