Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Hoser: rok 2017 - mocny akcent maryjny, Polska przejmuje rolę lidera

2018-01-01 10:03

aw / Warszawa (KAI)

Bożena Sztajner/Niedziela

Mocny akcent maryjny, rozbudzenie, dzięki obchodom Roku św. Brata Alberta wyobraźni miłosierdzia, Różaniec do Granic, który pokazał, że Polska staje się inspiratorem i liderem dla wiernych na całym świecie - to najważniejsze, zdaniem arcybiskupa - seniora warszawsko-praskiego Henryka Hosera SAC, wydarzenia 2017 roku.

Publikujemy wypowiedź abp. Hosera dla KAI:

W tym roku obchodziliśmy trzy jubileusze, związane z Maryją - stulecie objawień fatimskich, sto czterdzieści lat od objawień w Gietrzwałdzie, trzystulecie koronacji Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej papieskimi koronami.

Zwłaszcza stulecie objawień w Fatimie jest bardzo ważne dlatego, że ukazuje obecność Boga w historii, obecność Maryi w historii Zbawienia, w historii ludów i narodów. Objawienia fatimskie są nadal aktualne, mają charakter przyszłościowy, ukazują przyszłość w perspektywie eschatologicznej, globalnych procesów, które dotyczą ludzkości. Dlatego to wydarzenie było dominujące, poprzedziła je nowenna dziewięciu lat, prowadzona w różnych diecezjach i parafiach. To była lekcja historii dla wszystkich oraz wdzięczności, że Niebo o nas nie zapomina.

Reklama

Dla Kościoła w Polsce bardzo ważna była rocznica 300-lecia koronacji Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej papieskimi koronami, 140-lecie objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. To objawienia, które zostały uznane przez Kościół i które na obszarze zaboru pruskiego dokonywały się w języku polskim, co w owym czasie dodało otuchy i ożywiły wiarę Polaków.

Był to rok, mocno przepojony obecnością Maryi, a krajowe obchody łączyły się z obchodami w Kościele Powszechnym.

Obchodziliśmy też w 2017 Rok św. Brata Alberta. Ważne wydarzenie, które pogłębiało wrażliwość na potrzeby ludzi biednych, opuszczonych i samotnych, którym powinniśmy pomagać i dzięki temu rozwijać wyobraźnię miłosierdzia.

Omawiając kończący się rok warto wspomnieć o niezbyt docenianych przez niektóre struktury Kościoła programach duszpasterskich. W tym roku skończyliśmy czteroletni cykl chrzcielny, który miał uświadomić nam nie tylko ponad tysiącletnią historię chrześcijaństwa oraz państwowości w Polsce z jednej strony. Z drugiej strony miały te lata przypomnieć nam nasze zobowiązania chrzcielne, które z nas czynią chrześcijan i powodują, że w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym, mamy kierować się Ewangelią i wiarą, do której się przyznajemy i o której świadczymy. Ten czteroletni program skończył się, a w Adwencie rozpoczął się dwuletni cykl, poświęcony Duchowi Świętemu. Badania, przeprowadzone przez Instytut Socjologii Kościoła Katolickiego pokazują, że tylko 50 proc. parafii w jakiś sposób odnosi się do nich i realizowało te programy. Szkoda, bo to bardzo ważne by przypomnieć i mieć świadomość, że wspomniane programy mają charakter konsekwentnej, rozłożonej w czasie pracy organicznej, które powinny być rodzajem głębokiej orki naszej świadomości, naszych sumień i naszych zobowiązań.

Żyliśmy też w 2017 r. pokłosiem Światowych Dni Młodzieży, które przebiegały w roku poprzednim i odniosły wielki sukces. Teraz przygotowujemy się do Synodu o Młodzieży i spotkania w Panamie i jesteśmy dojrzalsi dzięki nabytemu doświadczeniu przy organizacji tych Dni, wciąż uczymy się też coraz lepiej pracować z młodzieżą, gdyż bez niej nie będzie Kościoła.

Żyliśmy w kończącym się roku i wciąż żyjemy pokłosiem papieskiej adhortacji "Amoris leticia" i synodów, poświęconych rodzinie. Nad tekstem wytycznych, dotyczących naszego obszaru, pracuje komisja Episkopatu Polski, a zredagowany przez nią tekst ma także przybliżyć ten bogaty, złożony i trudny w niektórych aspektach dokument. Dlatego wymaga on pewnego vademecum, komentarza rzeczy, które wydają się niedopowiedziane czy wątpliwe lub dwuznaczne, jak niektórzy to odbierają. Odniesienie się do problemu Komunii św. dla osób rozwiedzionych, małżeństw, które się rozpadają w dużej liczbie, bo to jedna trzecia małżeństw w Polsce, dwie trzecie na Zachodzie - to bardzo ważny problem społeczny i poważne wezwanie dla Kościoła.

Planowany na 2018 synod, poświęcony młodzieży także określa zadania na rok przyszły naszego, lokalnego Kościoła. Przygotowanie do życia w rodzinie, do przyjęcia sakramentu małżeństwa - to kolejne zadania w pracy duszpasterskiej i ewangelizacyjnej.

Mnożą się inicjatywy ewangelizacyjne. Wielkim sukcesem okazał się w 2017 r. Różaniec do Granic, który zmobilizował setki tysięcy wiernych w Polsce. Inicjatywa była też inspiracją dla wiernych w innych krajach - we Włoszech, Irlandii, Stanach Zjednoczonych. To był dobry przykład dla innych. Polska wysuwa się na pozycję lidera i inspiratora dla innych wspólnot i Kościołów lokalnych. I nie musi się to łączyć z megalomanią, ale z radością z tego, że wypełnia się wolę Pana Boga, wychodzi z „katolicyzmu bezobjawowego”. Ludzie świeccy, którzy tę inicjatywę zorganizowali od szczytu Tatr po Może Bałtyckie, od Bugu po Odrę, sami się zorganizowali, nikt nikogo do niczego nie zmuszał.

Ważne i cenne były też konsekwentne wysiłki ochrony ludzkiego życia od poczęcia, zebrania 830 tys. podpisów w ramach akcji "Stop aborcji" i złożenie ich w Sejmie, w celu usunięcia prawnego zezwolenia na aborcję eugeniczną, którą się przeprowadza już przy samym podejrzeniu choroby. To zamach na największą świętość i podstawowe, pierwsze prawo, jaką jest życie ludzkie.

Bilans 2017 roku napawa ufnością, widać, jakie są owoce współpracy człowieka z łaską Bożą, widzimy, że Bóg nas nie opuszcza, jest wśród nas: Emanuel.

Tagi:
abp Henryk Hoser

Abp Hoser: obserwujemy nasilenie konfrontacji dobra ze złem

2018-07-04 17:10

mag / Warszawa (KAI)

Młodzież potrzebuje radykalizmu Ewangelii – podkreślił abp Henryk Hoser. Przed wylotem do Medjugorie z misją specjalnego wysłannika Ojca Świętego arcybiskup przewodniczył Mszy św. w kaplicy na Lotnisku Chopina, w czasie której pożegnał się z najbliższymi współpracownikami. Wraz z nim liturgię koncelebrował bp Marek Solarczyk i krajowy duszpasterz służby zdrowia ks. Arkadiusz Zawistowski.

Artur Stelmasiak

W homilii abp Hoser nawiązał do ostatnich wydarzeń politycznych oraz wulgarnych napisów na budynkach obu warszawskich kurii. Podkreślił, że są one wyrazem coraz mocniejszej konfrontacji dobra ze złem, które rozgrywa się m.in. na płaszczyźnie ochrony ludzkiego życia.

„Nasilanie się aktów, z którymi mieliśmy ostatnio do czynienia, jest skutkiem wysiłków doprowadzenia społeczeństwa do wyższego poziomu życia moralnego i ochrony życia, czego wyrazem jest ustawa chroniąca ludzkie życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Jej proces legislacyjny coraz bardziej się wydłuża” – ubolewał hierarcha.

Zwrócił uwagę, że innym miejscem, gdzie toczy się coraz ostrzejsza walka dobra ze złem, jest Medjugorie, gdzie właśnie wyjeżdża jako specjalny wysłannik Ojca Świętego. - Z jednej strony spotykamy tam tysiące młodych ludzi, którzy korzystają z sakramentu pokuty i pojednania. Z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że ze względu na masowy napływ pielgrzymów miejsce to penetrowane jest przez mafie, m.in. neapolitańską, które liczą na zyski – powiedział abp Hoser.

Nawiązując do swojej nowej misji podkreślił, że w świecie, którym wszystko się rozmydla, współczesna młodzież potrzebuje zdecydowanego podejścia i jasno określonych zasad. – Nie potrzebuje aksamitnych opowieści czy głaskania z włosem, ale ewangelicznego radykalizmu, o którym nieustannie mówił Jezus – tłumaczył abp Hoser.

- Wymagania Nowego Testamentu są o wiele większe niż wymagania Starego Testamentu. Wystarczy przeczytać Kazanie na Górze. Tymczasem dziś próbuje używać się „szpachla płytkiego bezwarunkowego miłosierdzia” - zwrócił uwagę hierarcha.

Podkreślił, że prawdziwe miłosierdzie opiera się na sprawiedliwości. Jego brak oznacza krzywdę konkretnych ludzi, która powinna być naprawiona. - Osób odpowiedzialnych za krzywdę, bez jej uznania, nie wolno od razu ubierać w aureolę – ostrzegł abp Hoser.

Abp Hoser podziękował też współpracownikom, przyjaciołom i najbliższej rodzinie za ostatnie dziesięć lat posługi w diecezji warszawsko-praskiej jako jej pasterza. Podkreślił, że choć wyjeżdża, to jednak nie zamierza zrywać kontaktów. – Łączy nas modlitwa, która nie zna ram czasowych, ani odległości. Możemy równie korzystać z nowoczesnych środków komunikacji - arcybiskup.

Decyzją papieża Franciszka abp Henryk Hoser został mianowany 31 maja wizytatorem apostolskim w Medjugorie. Celem powierzonej mu funkcji jest wprowadzenie w praktykę rozwiązań duszpasterskich, tak aby Kościół katolicki mógł lepiej wyjść naprzeciw potrzebom przybywających do tego miejsca pielgrzymów. Nowe zadanie stanowi kontynuację ubiegłorocznej misji specjalnego papieskiego wysłannika, która zaowocowała raportem o Medjugorie dla Stolicy Apostolskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Miłość ludzka nie jest Bogiem

2018-06-27 09:37

Rozmawia Agnieszka Bugała
Niedziela Ogólnopolska 26/2018, str. 22-23

Graziako

AGNIESZKA BUGAŁA: – Ojcze, Józef wiedział, że Maryja ślubowała dziewictwo. To jest małżeństwo od początku niewyrażające sobie miłości przez współżycie.

O. AUGUSTYN PELANOWSKI OSPPE: – Wszystko się zgadza, tak było.

– Czy dziś ktoś by Ich zrozumiał? Seksualność jest w związku dwojga ludzi lansowana jako główna podpora konstrukcyjna małżeństwa.

– Nie wyobrażają sobie tego tylko ci, którzy nie doświadczają życia w czystości. Jeśli ktoś doświadcza, potrafi to sobie wyobrazić. Powściągliwość, decyzja o powstrzymaniu się jest czymś innym – można postanowić i wytrzymać dwa, trzy lata, w zależności od tego, jaki powód warunkuje tę decyzję. Ale można po prostu trwać w czystości. Jest taka łaska! To nie jest powstrzymywanie się, uporczywe pilnowanie się – nie! To jest wolność od tej potrzeby, to jest tak, jakby coś spadło z człowieka i on już nie czuje ciężaru tego przynaglenia i zachęty.

– Napisał Ojciec w „Domu Józefa”, że nie adorujemy czegoś w sobie, nie ubóstwiamy tego w sobie, ale poza sobą, na zewnątrz...

– Czystość jest czymś takim, że człowiek, doznając Miłości nie z tego świata, nie potrafi znaleźć najmniejszej fascynacji miłością z tego świata. Wydaje mu się to mniej niż banalne, nawet nudne. Podam przykład z życia Mojżesza: stare midrasze żydowskie opowiadają, że Mojżesz po objawieniu Boga na Horebie nie potrafił współżyć z Seforą. I że Sefora też nie mogła. I od tej pory żyli w celibacie.

– Doświadczyli magis poza sobą...

– Tak, stało się coś więcej! Nie postrzegajmy tego w ten sposób: musieli się codziennie powstrzymywać i w ten sposób troszczyli się o życie w czystości. Nic podobnego! Skoro Maryja i Józef mieli przy sobie taki reaktor jądrowy miłości, jakim jest Serce Jezusa, to mieli zakładać dodatkowe kaloryfery? Czy mogłoby być coś jeszcze bardziej interesującego? Gdy jest Jezus, to jest taka Miłość, że już żadna inna nie pociąga!

– Czy na tym zasadza się też celibat?

– W istocie powinien. Na początku może zacząć się od powściągania, ale czystość jest łaską, nie efektem postanowień i karkołomnych wyrzeczeń. To jest dar – dostajesz go, a nie ćwiczysz się w osiągnięciu jakiegoś poziomu.

– Czyli czystość można sobie wyprosić?

– W jedną chwilę.

– Nie ma dwóch takich samych powołań?

– Nie – i to widać w projekcie powołania św. Józefa, który odkrywamy już w Księdze Rodzaju w osobie Józefa Egipskiego. On jest tu szkicem, który Duch Święty sobie nakreślił. Jeśli ktoś jest mądry, to domyśli się, o co tu chodzi: będzie kiedyś taki człowiek i też będzie miał na imię Józef, czyli „Jahwe wzbogacił”. A tylko Jahwe może wzbogacić. I musiał się urodzić taki człowiek, był przewidziany. Mówi się, że Maryja była przewidziana w Raju, więc jeśli tak, to i Józef.

– My też?

– Przecież byliśmy utkani we wnętrzu Ziemi, zanim żeśmy się urodzili! Jesteśmy przewidziani. Nikt z nas nie jest tu przypadkiem.

– Ojcze, ale choć każdy z nas był przewidziany, to jednak przybywamy i zawodzimy. Józef dał radę ze swoim powołaniem, a nam dość często nie wychodzi.

– Są różnice w przeznaczeniach. Wielu jest powołanych do królestwa Bożego, niewielu jest wybranych; wśród tych wybranych są i tacy, którzy wybierają po swojemu, i tacy, którzy choćby nie chcieli, to i tak pójdą do nieba, bo Bóg bardzo się na nich uparł.

– Och, jak ja bym chciała, żeby się na mnie uparł...

– (śmiech) Są między ludźmi różnice. Ale Józef był jedną jedyną, wyjątkową osobą i sam też potrzebował czasu, aby odkryć, że nie jest na świecie przypadkiem, jaka jest jego misja, co ma robić. Wreszcie odkrył i zdecydował: wchodzę w to. I wszedł na zawsze.

– Józef i Maryja stworzyli Świętą Rodzinę. Mówi Ojciec, że to było pierwsze sanktuarium, bo Oni pierwsi adorowali Jezusa. I to jest nasz ideał, wzór. Ale popatrzmy na rodziny dzisiaj. Ludzie decydują się na małżeństwo i zakładają z góry, że jeśli im się nie uda, to się rozejdą. Co się takiego wydarzyło po drodze dziejów, że my, ludzie, nie wierzymy, że to się da doprowadzić do końca?

– Doświadczenie tysięcy małżeństw, które się rozpadają. Lęk związany z trwałością związku. Ludzie się boją, że to nie wyjdzie. Ale za tym wszystkim stoi grzech, czyli zaprzeczenie czystości. Widzę, jako spowiednik, gdy słucham ludzi, że nadużycia w sferze seksualnej, np. seks przedmałżeński, powodują, że w ludziach zwiększa się lęk co do drugiej osoby. Obawa jest coraz większa, szansa na zdradę jest jeszcze większa, bo są otwarte drzwi do ciała. Niebezpieczeństwo zaniku uczuć wyższych jest jeszcze większe. Nie dlatego współżycie przed ślubem jest grzechem, że Bóg ma złośliwy charakter i chce odmówić ludziom przyjemności, tylko dlatego, że konsekwencje tych nadużyć przedmałżeńskich są tragiczne dla człowieka. Wszystko, co jest nieszczęściem dla człowieka, Bóg nazwał grzechem. Gdyby ktoś się nad tym uczciwie zastanowił, toby stwierdził, że to się w ogóle nie opłaca, bo jeśli ja będę współżył przed małżeństwem, to po pierwsze nigdy nie będę ufał drugiej stronie – bo jaką mam gwarancję, że skoro ona nie może się powstrzymać od współżycia ze mną teraz, to za pięć lat powstrzyma się od współżycia z kimś innym? Nie mam żadnej gwarancji, bo widzę, że ta osoba nie umie panować nad swoim ciałem, nie umie powiedzieć: nie. Więc co, gdy przestanie mnie tak bardzo kochać? A średnio człowiek dorosły może się zakochać nawet dziesięć razy, jeśli jest normalny – to może się zdarzyć. Tylko że zakochać się albo nawet pokochać nie oznacza od razu grzeszyć. A dla wielu ludzi to jest tożsame... i ci są już nieszczęśliwi. Bo co? Skoro dziesięć razy się zakochałem, to tyle razy mam wziąć ślub?

– A po drugie: Dlaczego współżycie przed ślubem, uczciwie patrząc, się nie opłaca?

– Bo oznacza nadużywanie antykoncepcji. I pojawia się asocjacja, proste skojarzenie: seks to jest lęk.

– Przed dzieckiem...

– I dalsze: dziecko równa się zagrożenie, mój chłopak równa się agresja, bo spotkanie z nim owocuje dzieckiem, a ja nie chcę dziecka. Po dwudziestu latach takiej antykoncepcji można patrzeć na męża tylko jak na wroga, na żonę – podobnie. Antykoncepcja prowadzi do rozbicia, bo skojarzenia są jednoznaczne: to jest mój wróg, zagraża mi, muszę się bronić przed tym mężczyzną, żeby nie zajść w ciążę.

– Antykoncepcję wymyśliliśmy my, ludzie. Co zawiodło, że sami wykreowaliśmy potwora, który nas zjada? Czy Kościół na tej drodze też zawiódł?

– Nie, Kościół od początku mówił prawdę, encyklika „Humanae vitae” mówiła prawdę, ale może zbyt teologicznym językiem. Może zabrakło przykładów, prostych wskazań akcji-reakcji, opisu decyzji i ich konsekwencji. Być może wielu uznało, że to za mało życiowe, takie mądre ex cathedra, i nie przyjęło się, nie miało związku z życiem.

– Czy możemy jeszcze ten proces zatrzymać, odwrócić?

– Tak, oczywiście, że tak, wszystko da się zrobić. Trzeba zacząć od przekonywania poszczególnego człowieka, a nie tłumów. Przecież kiedy ktoś przychodzi do mnie do spowiedzi i mówię mu o konsekwencjach jego działań, to ta osoba łatwiej daje się przekonać, niż gdyby stała na wielkim placu. Pozostaje jeszcze tylko kwestia słabości, przyzwyczajeń, grzesznych nawyków, ale od tego mamy środki sakramentalne, które służą pomocą tym, co chcą wychodzić na prostą. I wychodzą. Znam takich ludzi, którzy podjęli decyzję o zmianie życia i radzą sobie bardzo dobrze. Najważniejsze: nie żałują. Poza tym jeśli ktoś eksploatuje się seksualnie przed ślubem, to zanikają w nim uczucia wyższe – nie ma poświęcenia, empatii, miłosierdzia, jest wykorzystywanie. A gdy w małżeństwie nie ma uczuć wyższych, a pojawi się wykorzystywanie, to małżeństwo nie ma szans przetrwać. Eksploatowanie się seksualne przed ślubem, bez przysięgi, nie kontaktuje się z pełnią miłości Boga, czyli ciągle się wyczerpuje...

– Muszę zadać to pytanie: co zmienia przysięga?

– Wszystko, bo to nie jest zwykła przysięga. To jest uczestnictwo w życiu Chrystusa i Kościoła, bo sakrament to jest partycypacja w tym, co Chrystus robił z Kościołem. Sakrament małżeństwa jest na obraz miłości Chrystusa do Kościoła. A jaka to jest miłość? Przede wszystkim wierna, nigdy nas nie opuści. Żeby czerpać z tej wierności, żeby mieć gwarancję, że moja przysięga nie jest gołosłowiem, to ja, przez sakrament, podłączam się do tej miłości.

– Ale tyle osób się podłącza, staje przed ołtarzem, a jednak odsetek rozwodów rośnie. Nie mówiąc już o wydłużającej się liście tych, którzy mają potrzebę sprawdzić ważność zawartego przez siebie małżeństwa.

– Tak, nawet są już specjalne firmy, które w tym pomagają. Odpowiem na to pytanie, zadając inne: Ilu ludzi podchodzi do zawieranych sakramentów, nawet do samej spowiedzi, w sposób zupełnie szczery? Nie jest tajemnicą, że duży odsetek spowiedzi przedślubnych to są spowiedzi świętokradzkie. Więc jak Bóg może coś gwarantować...? Gdy taka sytuacja ma miejsce, już na starcie jest falstart. To widać czasem po twarzach młodych ludzi, którzy stają w ślubnych strojach przed ołtarzem, że oni przyszli do kościoła odegrać role, jest im potrzebny lokal dla ich przedstawienia. W ogóle nie ma żadnego Boga... A ja, jako kapłan, jestem tu tylko aktorem, który też ma odegrać jakąś rolę. I wtedy nie ma podłączenia pod Bożą miłość, mimo że przyszli.

– Czyli jesteśmy ochrzczonymi ateistami?

– W pewnym sensie tak jest. Być może stało się tak z powodu przesunięcia akcentów w nauczaniu, tak długo powtarzaliśmy „kochaj bliźniego samego”, że odeszliśmy od treści najważniejszej: kochaj Boga. Przecież gdy spytamy kogoś na ulicy o to, co jest dla niego najważniejsze, to odpowie, że rodzina. A rodzina nie jest najważniejsza. Rodzina nie jest Bogiem. Czy ktoś zwrócił na to uwagę? A jeśli rodzina nie jest Bogiem, to Bóg przestaje być rodziną... bo rodzina jest najważniejsza. I w ten sposób odcinamy się od Niego. To nie jest niuans, to jest rdzeń.

– Bóg jest miłością, ale miłość nie jest Bogiem...

– Tak! I wtedy można pytać: Kogo ty pragniesz? Żony, która stoi przed tobą? Czy Boga, który jest w niej, który ją stworzył, który ci ją dał? Kto jest dla ciebie ważniejszy?

– I pada odpowiedź: żona.

– Dobrze, to spotkamy się najdalej za pięć lat, żeby ratować małżeństwo. Twoja żona nie jest źródłem miłości. Ty, jako mąż, też nie jesteś źródłem miłości.

– Dlaczego nie wszyscy o tym wiemy?

– Jak to? Przecież wszyscy wiedzą, to jest proste!

– Chyba jednak nie jest, bo mamy lawinę rozwodów i długą listę zapytań o ważność zawartego małżeństwa…

– Jednym z grzechów jest też głupota, Jezus mówi o tym wyraźnie. Głupota to jest niechęć do zrozumienia. Gdy jest niemożliwość, to mamy do czynienia z niedorozwojem. Ale gdy jest niechęć, to mamy do czynienia z grzechem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza św. na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto

2018-07-18 09:06

kos / Warszawa (KAI)

Uroczystą Msza świętą celebrowaną na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto zainaugurowano 74. rocznicę wyzwolenia Ankony oraz innych miejscowości regionu Marche przez żołnierzy gen. Władysława Andersa. Eucharystię celebrował ks. kpt. Marcin Janocha, sekretarz biskupa polowego Wojska Polskiego. Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk uhonorował medalem „Pro Patria” Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu za wieloletnią opiekę nad grobami polskich żołnierzy pochowanych na Cmentarzu Wojennym w Loreto.

Piotr Kłeczek

W dwudniowych uroczystościach uczestniczy grupa byłych żołnierzy II Korpusu Polskiego we Włoszech (m.in. 14 weteranów walk o Ankonę), Krzysztof Kozłowski, sekretarz stanu w MSWiA , Bogusław Nizieński, przewodniczący Rady do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przy Szefie UdSKiOR, poseł Małgorzata Zwiercan oraz senator Anna Maria Anders, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik prezesa Rady Ministrów ds. dialogu międzynarodowego.

Msza św. została odprawiona zgodnie z ceremoniałem wojskowym.

W homilii ks. kpt. Marcin Janocha podkreślał, że spoczywający na cmentarzu w Loreto Polacy polegli w imię najwyższych wartości. – Chcemy dziękować za ofiarę krwi żołnierzy II Korpusu Polskiego, którzy walcząc na ziemi włoskiej, mieli w głowie tylko jedno marzenie: wolną i niepodległą Polskę. Chcemy dziś wykrzyczeć: chwała bohaterom poległym na polu walki w imię najwyższych wartości – powiedział.

Kapelan Ordynariatu Polowego przypomniał okoliczności zmagań sprzed 74 laty i wyraził wdzięczność wszystkim, którzy przyczynili się do upamiętniania żołnierzy poległych o Ankonę i inne miasta włoskie.

Po zakończeniu Eucharystii, na cmentarzu odbyła się ceremonia złożenia wieńców.

Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych uhonorował medalem „Pro Patria” Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu za wieloletnią opiekę, jaką siostry sprawują nad grobami polskich żołnierzy pochowanych na Cmentarzu Wojennym w Loreto.

– Skłaniamy dziś nisko głowy i modlimy się na grobach ponad tysiąca pochowanych na tym cmentarzu żołnierzy II Korpusu Polskiego, ale skłaniamy też nisko głowy przed weteranami walk o niepodległość, którzy są obecni tu razem z nami, którzy przeżyli i dają nam świadectwo, że polski sztandar musi powiewać bardzo wysoko i zawsze ma kolor biało-czerwony – powiedział podczas uroczystości po zakończeniu Eucharystii Jan Józef Kasprzyk.

Ofensywa na Loreto i Ankonę była jedyną operacją przeprowadzoną samodzielnie przez żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych u boku aliantów podczas kampanii włoskiej. Plan natarcia na Ankonę opracował gen. Władysław Anders i jego sztab, któremu podporządkowano jednostki brytyjskie i Włoski Korpus Wyzwolenia. Zajęcie portu zaopatrzeniowego ułatwiło aliantom przełamanie kolejnego systemu niemieckich umocnień tzw. Linii Gotów w pobliżu rzeki Metauro.

Podczas walk o Ankonę II Korpus Polski stracił 388 żołnierzy, 1636 zostało rannych, a 126 uznano za zaginionych. Straty niemieckie były znacznie większe. Oszacowano je na ok. 800 poległych i 2400 rannych, czyli ok 30% walczących. Niemiecki 992 pułk grenadierów został zupełnie zniszczony, a 278 Dywizja Pancerna straciła znaczną część uzbrojenia i pojazdów.

Na pamiątkę wydarzeń, na Bramie Świętego Stefana w Ankonie (Porta Santo Stefano), umieszczono tablicę upamiętniającą polskich żołnierzy. Napis na niej przypomina o „walecznych żołnierzach II Korpusu Polskiego, którzy umierali za swoją i naszą ojczyznę…”.

Polski Cmentarz Wojenny w Loreto jest jedną spośród czterech polskich nekropolii usytuowanych na ziemi włoskiej. Znajduje się tu 1112 grobów polskich żołnierzy II Korpusu Polskiego z okresu II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem