Reklama

Bp Solarczyk: w nowym roku Kościół musi wyjść do młodych tam, gdzie oni są

2018-01-01 19:34

mag / Warszawa (KAI)

razem.tv

Potrzeba nam większej otwartości na tchnienie Ducha Świętego by wyjść na poszukiwanie młodych tam, gdzie oni dziś są – podkreślił w rozmowie z KAI Przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży KEP bp Marek Solarczyk. Mówiąc o wyzwaniach nowego roku przyznał też, że jedną z cennych pomocy będą wyniki ankiety młodych przed obradami zbliżającego się watykańskiego Synodu nt. młodego pokolenia.

– Mając głębszą świadomość czym żyje młode pokolenie, z jakimi problemami się zmaga i co jest dla niego najważniejsze, czy najtrudniejsze - dużo łatwiej będzie nam wyjść z pewnymi propozycjami, tak by właściwie odpowiedzieć na znaki czasu – powiedział bp Solarczyk.

Wspomniał, że jedną z cennych pomocy jest specjalnie przygotowany dla młodych przez młodych program „Oto Ja”. – Jego szeroka oferta jest okazją, by towarzyszyć młodzieży na różnym etapie jej drogi wiary i pomagać odczytywać to co jest tajemnicą Boga w jej życiu oraz ukazać niezastąpioną rolę Matki Bożej w życiu duchowym – powiedział Przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży KEP.

Zwrócił uwagę, że angażując się w parafiach, ruchach, czy stowarzyszeniach nie można zapomnieć o młodych, którzy się w takie inicjatywy nie włączają. Dodał, że także oni potrzebują wsparcia Kościoła na etapie wchodzenia w dorosłe, odpowiedzialne życie, może nawet bardziej niż ci, którzy znaleźli już swoje miejsce w Kościele. "Jednym z największych wyzwań tego roku będzie wyjście do młodego pokolenia tam gdzie ono jest, gdzie przeżywa swoją codzienność i związane z nią dylematy wpisane w młodość" – zapowiedział bp Solarczyk.

Reklama

Podkreślił, że dotyczy to nie tylko duszpasterzy ale całej szeroko rozumianej wspólnoty Kościoła, a więc wszystkich świadomie przeżywających swoją wiarę. - Wielu z nas spotyka w swoim życiu, w pracy, w miejscu zamieszkania młodych którzy szukają swoich pasji, wartości, na których chcieliby zbudować swoją przyszłość, autorytetów, dzieł w które mogliby się zaangażować. Ważne by w tej przygodzie jaką jest czas młodości spotkali żywego Boga – powiedział duchowny.

Wyraził nadzieję, że jedną z płaszczyzna docierania do młodzieży będą media.– Nie możemy bagatelizować faktu, że większość młodych korzysta z Internetu oraz mediów społecznościowych. Jest to więc szansa na dotarcie do nich z przesłaniem Ewangelii, które nie będzie tylko moralizowaniem ale dzieleniem się swoją wiarą. Wspomniał przy tym o portalu Synod2018.pl, gdzie młodzi dzielą się swoimi spostrzeżeniami, czy doświadczeniami.

Tagi:
młodzi Bp Marek Solarczyk

Bp Solarczyk: młodzi Polacy potrzebują budowania relacji w Kościele

2018-03-13 14:07

abd / Warszawa (KAI)

Trzeba wykorzystywać wszelkie okazje do budowania z młodymi relacji w Kościele. Młodzi chcą widzieć Kościół, w którym jest także miejsce dla nich, bo sami często nie do końca czują się Kościołem - mówił bp Marek Solarczyk, przewodniczący Rady KEP ds. Duszpasterstwa Młodzieży podczas 378. zebrania plenarnego KEP.

razem.tv

Odwołując się do wniosków z ankiet przedsynodalnych, które w ubiegłym roku wypełniali młodzi Polacy, przewodniczący Rady KEP ds. Duszpasterstwa Młodzieży omówił podczas 378. zebrania plenarnego KEP wyzwania, jakie wiążą się ze zbliżającym się Synodem Biskupów i ŚDM w Panamie.

Definiując, kim są ludzie młodzi, podkreślił, że to ci, którzy są na etapie rozeznawania życiowego powołania, a więc w szczególny sposób potrzebują towarzyszenia w odkrywaniu swojej tożsamości i podejmowania decyzji dotyczących przyszłości. "Otwartość i bezkompromisowość młodych wymaga od nas odpowiedzialnego duszpasterstwa na każdym poziomie realizacji, zjednoczenia wszystkich środowisk mających wpływ na ukształtowanie wiary i życia młodego człowieka, a przede wszystkim zdolności do towarzyszenia młodym na wszystkich etapach ich życia" - mówił biskup, który pełni również funkcję delegata KEP ds. Powołań.

Mówiąc o potrzebie osobistego spotkania i budowania relacji w Kościele - o czym młodzi pisali w ankietach przedsynodalnych, przygotowanych przez Stolicę Apostolską - bp Solarczyk podkreślił, że oprócz angażowania się w dzieła Kościoła (jak ŚDM czy Lednica) i proponowane spotkania (formacyjne, ewangelizacyjne itp), młodzi szczególnie potrzebują tych spotkań duszpasterskich, które związane są z kierownictwem duchowym, modlitwą i życiem sakramentalnym. Młodzi ankietowani podkreślali, że fundamentalną wartość ma dla nich świadectwo wiary osób duchownych, a także atrakcyjna forma i różnorodność inicjatyw, które proponuje im Kościół. Podkreślali też znaczenie spotkań, które odbywają się w przestrzeni wirtualnej.

Odwołując się do wyników ankiet, bp Solarczyk zaproponował trzy etapy duszpasterskiego towarzyszenia młodym ludziom: duszpasterstwo dalszego wspierania, duszpasterstwo bliższego oddziaływania i bezpośrednie towarzyszenie. Pierwszy z nich to troska o parafie i rodziny, w których wzrastają młodzi ludzie. Kolejny polega na docieranie do środowisk, w których młodzi ludzie są na co dzień: m.in. szkół, grup harcerskich i wolontariackich. "Najważniejszy etap troski duszpasterskiej to czas bezpośredniego towarzyszenia młodym, którzy są gotowi z oddaniem odkrywać tajemnice Boga i przeżywać je we wspólnocie Kościoła" - przypomniał biskup, wymieniając przykłady wspólnot, które w ankietach podawali sami młodzi. To m.in. KSM, Ruch Światło-Życie, Fundacja "Dzieło Nowego Tysiąclecia", wspólnoty ewangelizacyjne, służba liturgiczna i Odnowa w Duchu Świętym.

Bp Solarczyk przypomniał też o trzech inicjatywach związanych z tegorocznym Synodem Biskupów, a także duszpasterstwem młodzieży i powołań. Pierwszym jest modlitewne czuwanie młodych, które będzie trwało na Jasnej Górze w czasie obrad Synodu Biskupów, od 3 do 28 października. Drugim jest październikowy wyjazd delegacji polskiej młodzieży do Rzymu, gdzie równolegle z trwaniem Synodu młodzi będą modlić się i na różne sposoby wspierać obrady biskupów. Trzecim jest kolejne Krajowe Forum Duszpasterstwa Młodzieży, które odbędzie się w dniach 16-18 listopada na Górze św. Anny i będzie połączone z Kongregacją odpowiedzialnych za duszpasterstwo powołań.

Duszpasterstwo młodzieży, to jeden z tematów rozpoczętego dziś dwudniowego 378. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Senator Jackowski: Jestem wstrząśnięty słowami posłanki PiS o aborcji

2018-04-25 07:00

ARTUR STELMASIAK: - Koleżanka z Pana klubu parlamentarnego Joanna Lichocka zaatakowała obywatelski projekt ustawy Zatrzymaj Aborcję i jego przedstawicielkę Kaję Godek z Fundacji Życie i Rodzina.

Artur Stelmasiak

Dr Jan Maria Jackowski, senator klubu PiS: - Ta wypowiedź poseł Joanny Lichockiej mną wstrząsnęła, bo ona nawet nie odnosiła się do materii proponowanej ustawy i zostały użyte w niej sformułowania, które są niedopuszczalne. Wnioski płynące ze słów pani poseł są jasne: eugeniczne ludobójstwo jest lepszym sposobem na rozwiązywanie problemów, niż dbałość o prawa człowieka, każdego człowieka.

- Przypomnę kilka użytych sformułowań, których użyła poseł Joanna Lichocka podczas swojego weekendowego wystąpienia, bo w mediach społecznościowych pochwaliła się zapisem całej swojej wypowiedzi na portalu www.bochnianin.pl. Stwierdziła, że "obecna ustawa bardzo dobrze chroni życie" i mówiła, że Zatrzymaj Aborcję jest skazywaniem kobiet na "donoszenie ciąży potworkowatej". Zadeklarowała, że obywatelski projekt jest nieludzki i nie będzie za nim głosować. Czy nie jest to język skrajnej lewicy i czarnych protestów?

- Dlatego kierownictwo PiS powinno stanowczo zareagować, bo takie wypowiedzi posła tej partii powodują, że wśród ludzi wierzących i innych wrażliwych na sprawy ochrony życia, rządzące ugrupowanie staje się niewiarygodne. Przecież mamy większość w obu izbach parlamentu i możemy projekt Zatrzymaj Aborcję przegłosować, a prezydent Andrzej Duda deklarował dla niego poparcie i obiecał, że tę ustawę podpisze.

- Od pewnego czasu obserwuję jednak dystansowanie się niektórych polityków PiS wobec tej ustawy, ale teraz posłanka tego ugrupowania przeprowadziła totalny atak. Czy to nowa strategia PiS?

- Mam nadzieję, że nie. Przypomnę że czołowi politycy PiS oraz sam prezes Jarosław Kaczyński mówili, że przesłanka eugeniczna jest absolutnie do wyeliminowania z polskiego prawa.

- Teraz działacze pro-life przynieśli do sejmu prawie milion podpisów popierających deklarację szefa rządzącej partii, ale nie widzę zachwytu wśród polityków PiS.

- Tak. Ta ustawa jest dokładnie taka, o jakiej mówił prezes Jarosław Kaczyński. I dlatego nie dziwię się, że wyborcy oraz osoby, które popierają życie czują się zniecierpliwione, a nawet oszukane przez Prawo i Sprawiedliwość. Nie dziwię się też, że w obecnej sytuacji poparcie dla partii rządzącej spada. Jestem wręcz zaskoczony, że nie ma reakcji kierownictwa PiS na wypowiedzi posła tej partii. Te słowa powodują słuszne oburzenie katolików, którzy są elektoratem PiS i wynieśli tę partię do władzy.

- A czy słowa posłanki Lichockiej nie są znakiem tego, że PiS skręca na lewo?

- Nie chcę się wypowiadać w tej kwestii. Powiem tylko tyle, że część zawiedzionych wyborców utwierdza się w przekonaniu, że PiS nie doprowadzi do poprawy ochrony życia w Polsce, a jeżeli ono nastąpi to tylko w wyniku Trybunału Konstytucyjnego, a nie głosowań w Sejmie.

- Ale przecież Kaja Godek w 2013 roku reprezentowała w Sejmie taki sam projekt zakazu aborcji eugenicznej. Wówczas posłowie PiS jej słowa skwitowali owacją na stojąco. Co się od tego czasu zmieniło w polityce Prawa i Sprawiedliwości?

- Niestety to zestawienie pokazuje, że jest tendencja w partii rządzącej, by instrumentalnie posługiwać się elektoratem konserwatywnym. I dlatego kierownictwo PiS powinno się zastanowić dlaczego spada poparcie dla obozu dobrej zmiany.

- Wcześniej pani marszałek Renata Mazurek z PiS arogancko wypowiadała się o Kai Godek. Teraz inna ważna posłanka partii rządzącej przeprowadza frontalny atak na ustawę popartą przez wszystkich polskich biskupów. Czy mówienie, że ta ustawa jest "nieludzka" nie jest pośrednim atakiem na nauczanie Kościoła?

- Te coraz częstsze ataki są dla mnie bardzo bolesne, bo przecież pani Kaja Godek była niegdyś bardzo szanowana w szeregach PiS.

- Tuż przed wyborami w 2015 roku PiS jednogłośnie poparł dużo lepszą ustawę o całkowitym zakazie aborcji. Kilka tygodni później wygrał wybory, a Polacy dali im samodzielną większość.

- Z tego przykładu władze PiS powinny wyciągnąć odpowiednią lekcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Niemcy: kontrowersje wokół krzyża w gmachach państwowych Bawarii

2018-04-26 09:25

ts (KAI) / Monachium

Ożywioną dyskusję wywołała decyzja rządu krajowego w Monachium, że od 1 czerwca br. we wszystkich gmachach państwowych Bawarii mają w widocznych miejscach zawisnąć krzyże. Krzyż będzie wisiał u wejścia jako „widoczne przyznanie się do podstawowych wartości ładu prawnego i społecznego w Bawarii i w Niemczech” - poinformowała kancelaria rządu Bawarii 24 kwietnia. "Krzyż jest fundamentalnym symbolem „naszej bawarskiej tożsamości i sposobu życia” - powiedział premier Markus Söder (CSU).

HannahJoe7/pixabay.com

Choć decyzja ta nie wszystkim się podoba, z zadowoleniem przyjął ją arcybiskup Bambergu Ludwig Schick. „Uważam że to dobre, aby zawiesić krzyż tłumacząc, że jest to znak jedności, pojednania, pokoju, braterstwa, solidarności” - powiedział abp Schick w wywiadzie dla Bayerische Rundfunk. W innej rozmowie dla „domradio” w Kolonii zwrócił uwagę, że „krzyż nie jest znakiem tożsamości jakiegokolwiek kraju czy państwa”.

Również kierownik Biura Katolickiego Bawarii, Lorenz Wolf, cieszy się z takiej decyzji, kiedy to „ugruntowane w chrześcijaństwie podstawowe wartości naszej społeczności, zwłaszcza godność człowieka, miłość bliźniego, tolerancja i solidarność znowu silniej docierają do świadomości społecznej”.

Pozytywnie do faktu, że „krzyże będą widoczne w miejscach publicznych” odniósł się też ewangelicki biskup Bawarii oraz przewodniczący Rady Kościołów Ewangelickich w Niemczech (EKD) Heinrich Bedford-Strohm. Podkreślił, że w ten sposób religia nie pozwala się „wypędzić” do sfery prywatnej, lecz staje się częścią życia publicznego. Ewangelicki biskup nie widzi w tej decyzji marginalizacji innych religii, a humanitaryzm, którego symbolem jest krzyż, oznacza także wolność wyznania. Jednocześnie ostrzegł przed wykorzystywaniem krzyża do polityki partyjnej oraz polemik. Przesłanie, jakie płynie z krzyża, to godność człowieka, miłość bliźniego i humanitaryzm. „To są wartości, do których musi się stosować każdy z nas, muszą się stosować także działania polityczne” - przypomniał Bedford-Strohm.

Krytyk nie szczędzi lewicowa SPD twierdząc, że jest to taktyczny manewr wyborczy CSU. Natomiast studenci w Ratyzbonie już zapowiedzieli, że nie zgodzą się na zawieszenie krzyży na tamtejszym uniwersytecie. Uniwersytety mogą, ale nie musza zawieszać krzyży. Dotychczas decyzją rządu Bawarii krzyże muszą wisieć tylko w klasach szkolnych oraz salach sądowych.

Katolicki specjalista prawa kanonicznego na uniwersytecie w Münster, Thomas Schüller uważa, że decyzja rządu Bawarii jest „na granicy” prawa konstytucyjnego. W rozmowie z „Deutsche Welle” powiedział, że „jeśli ktoś w ten sposób politycznie instrumentalizuje krzyż, nie pojmuje teologicznego znaczenia „głupoty słowa Krzyża” z pierwszego listu św. Pawła do Koryntian, która jest ością w gardle władców i znakiem nadziei dla słabych i pozbawionych praw”. Skrytykował, że uzasadnianie zawieszania krzyży „historycznymi i kulturalnymi tradycjami” Bawarii powoduje, że krzyż staje się „zwykłym symbolem folkloru”.

O umiar w ocenach zaapelował Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK). „Krzyż jest tematem poważnym i nie może być przedmiotem drwin i wszelkiego rodzaju żartów”, powiedział przewodniczący ZdK, Thomas Sternberg w rozmowie z niemieckimi mediami. Dodał, że krzyż podkreśla wartość religii i nie oznacza żadnego wykluczania.

Krytycznie do decyzji rządu Bawarii odniosła się Centralna Rada Muzułmanów. „Krzyż w oficjalnych budynkach państwowych jest sprzeczny z zasadą neutralności państwa”, stwierdził w rozmowie z dziennikiem „Die Welt” Mohamed Abu El-Qomsan, przewodniczący tego gremium w Bawarii i podkreślił, że krzyż jest „oczywiście symbolem religijnym”. Zażądał jednocześnie równego traktowania innych religii. „Jeśli Bawaria dopuszcza symbole religijne w budynkach państwowych, to konsekwentnie powinna także zezwolić na noszenie muzułmańskich chust w miejscach publicznych” - powiedział.

Pozytywnie natomiast wypowiedziała się Izraelska Wspólnota Wyznaniowa Monachium i Górnej Bawarii. Zwłaszcza w obliczu „mamuciego zadania, jakim jest integracja”, wspólnota żydowska uważa za „ważne i właściwe” zdefiniowanie norm i wartości oraz żądanie ich uznania, co jest niezbędne dla dobrego współżycia, stwierdziła przewodnicząca Izraelskiej Wspólnoty Wyznaniowej Charlotte Knobloch.

Rząd federalny nie chciał skomentować decyzji władz Bawarii. Rzecznik rządu Steffen Seibert powiedział jedynie, że „nic mu nie wiadomo, aby podobne plany zamierzał wprowadzić rząd federalny”. Według rzecznika ministerstwa spraw wewnętrznych, decyzję o zawieszeniu krzyża w pomieszczeniach urzędowych regulują przepisy organizacyjne poszczególnych urzędów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem