Reklama

Spotkanie Wspólnot Jakubowych w Małujowicach

2018-01-03 13:02

Andrzej Sowa

Anna Wyrzykowska

Tradycją już się stało, że po świętach Wspólnoty Jakubowe spotykają się w Sanktuarium w Małujowicach. Tegoroczne spotkanie odbyło się 27 grudnia. Ksiądz Tomasz Gospodarek – kapelan dróg jakubowych i ks. Tomasz Sałowski – kustosz Sanktuarium św. Jakuba w Małujowicach odprawili Msze Święte przy aktywnym uczestnictwie w liturgii ludu świeckiego.

Ksiądz Gospodarek w kazaniu zachęcał do tradycji pielgrzymowania i czerpania radości ze spotkania świętego Jakuba na pielgrzymkowym szlaku, czy to w Polsce czy w Hiszpanii. Po eucharystii , w nowej, pięknej scenerii szopki, w prezbiterium- ołtarzu można było napić się wina jak karze tradycja w święto patronalne św. Jana.

Reklama

Następnie pielgrzymi ze Wspólnot Jakubowych różnych diecezji udali się do świetlicy wiejskiej w Gać na wspólne kolędowanie i spotkanie opłatkowe przy powigilijnym stole. Gościnni parafianie zadbali wraz z przybyszami o sytość potraw i atmosferę wspólnoty dzieląc się doświadczeniami z dróg pielgrzymich szlakami Świętego Jakuba.

Tagi:
droga św. Jakuba

Ekumeniczna Droga Światła

2018-04-16 08:26

Piotr Drzewiecki

Ulicami Łodzi po raz pierwszy przeszła Ekumeniczna Droga Światła. Duchowni i wierni kościołów chrześcijańskich rozważali 14 stacji, opartych na wydarzeniach po zmartwychwstaniu Jezusa aż do wydarzeń Zielonych Świąt. Inicjatorem spotkania był metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

Piotr Drzewiecki

Kilkaset wiernych wszystkich kościołów przeszło ulicami Łodzi w nabożeństwie, podążali od kościoła kalwińskiego do kościoła luterańskiego, po drodze mijając katedrę rzymskokatolicką. Katolicy, luteranie, prawosławni, baptyści, mariawici, kalwini i metodyści doszli do kościoła ewangelicko-augsburskiego św. Mateusza, gdzie odbyła się ostatnia stacja drogi światła. Inicjatywa abpa Rysia spotkała się z wielkim entuzjazmem braci innych kościołów chrześcijańskich i stała się niejako kontynuacją odbywającej się niegdyś Ekumenicznej Drogi Krzyżowej powstałej z inicjatywy abp seniora Władysława Ziółka, obecnego również na tegorocznym nabożeństwie.

Zobacz zdjęcia: Ekumeniczna Droga Światła

- Nigdzie Ewangelia nie mówi, że po zmartwychwstaniu uczniowie poznali Jezusa po twarzy. Uczniowie poznali go po rękach i po nogach, nie po twarzy. Jezusa żyjącego poznaje się po doświadczeniu miłości. Widać je na rękach, nogach, przebitym boku – to są dowody miłości. On pokazał uczniom jak kocha (…) Trzeba dużo miłości, by przejść tą drogą, trzeba dużo miłości, by nią iść, by śpiewać, by iść obok siebie. Pan Jezus żyje i wy jesteście tego dowodem. Jeśli ktoś dziś w Łodzi chciał widzieć Jezusa, który zmartwychwstał, to mógł zobaczyć Jezusa pomiędzy nami! Możemy sobie nawzajem podziękować i przekazać znak pokoju, by mieć takie namacalne doświadczenie żyjącego Pana w naszych znakach miłości – w naszych rękach, naszych nogach, naszym boku.

Przekażcie sobie znak pokoju! – mówił abp Grzegorz Ryś na zakończenie spotkania. Duchowni i przedstawiciele Kościoła katolickiego i bratnich Kościołów chrześcijańskich podpisali wspólnie list, który odczytany będzie we wszystkich świątyniach chrześcijańskich miasta Łodzi oraz okręgu łódzkiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek u św. Marty: nie istnieje ewangelizacja z fotela

2018-04-19 12:19

st (KAI) / Watykan

Na konieczność wyjścia, zbliżenia się do osoby oraz nawiązania do konkretnej sytuacji w dziele głoszenia Ewangelii wskazał papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Dodał, że tym, który pobudza chrześcijan do ewangelizacji jest Duch Święty.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty zaznaczył na wstępie, że wszyscy chrześcijanie mają obowiązek i misję niesienia Ewangelii. Muszą prosić o łaskę bycia słuchaczami Ducha Świętego, dar bycia ludźmi wychodzącymi, okazującymi bliskość innym i rozpoczynającymi nie od teorii, ale od konkretnych sytuacji. Franciszek nawiązał do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (Dz 8,26-40), w którym mowa o nawróceniu i udzieleniu chrztu dworzaninowi królowej etiopskiej przez Filipa.

Papież zauważył, że scena ta rozpoczyna się od inicjatywy anioła Pańskiego, który powiedział do Filipa: „Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta”. Przypomniał, że po męczeństwie Szczepana nastąpiło wielkie prześladowanie chrześcijan, którzy rozproszyli się na wszystkie strony. Zauważył, że wiatr prześladowań popchnął uczniów, by wyszli poza swoją ojczyznę, czy znane sobie sytuacje.

„Podobnie jak czyni wiatr z nasionami roślin, niosąc je daleko i zasiewa, tak też się stało w tym wypadku: poszli poza to, co było im znane z ziarnem Słowa i siali je. Możemy więc powiedzieć, nieco żartując, że w ten sposób zrodziła się „propaganda fide” [Kongregacja ds. Ewangelizacji Narodów – przyp. KAI]. Wychodząc z prześladowania, od wiatru uczniowie nieśli ewangelizację. I ten fragment, który dzisiaj czytaliśmy, z Dziejów Apostolskich, jest wielkiej urody ... Ale jest to prawdziwy traktat o ewangelizacji” – stwierdził Ojciec Święty.

Następnie Franciszek wskazał, iż ewangelizacja to nie dobrze przygotowany plan prozelityzmu. Ale to Duch Święty mówi nam, jak powinniśmy iść, począwszy od: „wstań i idź”.

„Nie istnieje ewangelizacja z fotela. Wstań i idź. Zawsze trzeba wychodzić. Idź, rusz się. Idź w miejsce, gdzie powinieneś głosić Słowo Boże” – podkreślił papież. Przypomniał wielu misjonarzy, którzy musieli opuścić swą ojczyznę i bliskich, aby głosić Słowo Boże, często nie przygotowanych fizycznie, młodo umierających, czy też ponoszących śmierć ze względu na nienawiść do wiary – męczenników ewangelizacji.

Ojciec Święty wyraził przekonanie, że konieczny jest nie tyle jakiś podręcznik ewangelizacji ile bliskość oraz wyjście od konkretnej sytuacji, a nie od teorii. „Nie można ewangelizować w teorii. Ewangelizacja jest po trosze spotkaniem twarzą w twarz, osoby z osobą. Zaczyna się od sytuacji, a nie od teorii. I głosi Jezusa Chrystusa, zaś męstwo będące darem Ducha Świętego pobudza Filipa, by ochrzcił dworzanina królowej etiopskiej” – zauważył Franciszek.

Papież raz jeszcze przypomniał słowa kluczowe w dziele ewangelizacji: wyjdź, zbliż się do osoby oraz wyjdź z konkretnej sytuacji. Zaznaczył, że jest to metoda prosta, ale jest to metoda Jezusa.

„Jezus ewangelizował w ten sposób. Zawsze w drodze, zawsze blisko ludzi i zawsze zaczynał od konkretnych sytuacji. Ewangelizacja jest możliwa tylko z tymi trzema postawami, ale także pod wpływem mocy Ducha Świętego. Bez Ducha, nawet te trzy postawy na nic się nie przydadzą. To Duch pobudza nas, byśmy wstali, podeszli bliżej i wychodzili od konkretnych sytuacji” – przypomniał na zakończenie swej homilii Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Ks. prof. Mazurkiewicz: Kościół przyjmuje nowe standardy ochrony danych osobowych

2018-04-20 10:38

Rozmawiał Łukasz Kasper / Warszawa (KAI)

Ta inicjatywa wyszła od Unii Europejskiej, a jej intencją było podniesienie standardów ochrony danych osobowych w związku z rozwojem nowych technologii i potrzebą zagwarantowania w tym zakresie praw obywatelom. Kościół przyjmuje te nowe standardy - mówi w rozmowie z KAI ks. prof. Piotr Mazurkiewicz z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, członek powołanego przez Episkopat Polski zespołu ekspertów, który pracuje nad dostosowaniem zasad ochrony danych w Kościele katolickim w Polsce do nowych przepisów. Ekspert zapowiada również powołanie urzędu Kościelnego Inspektora Ochrony Danych.

sdecoret/fotolia.com

Do tego czasu państwa unijne mają obowiązek dostosować swoje wewnętrzne prawo w zakresie przetwarzania danych osobowych do przepisów nowego dokumentu. Obowiązek ten spoczywa także na Kościołach i związkach wyznaniowych, przy poszanowaniu wszelkiej ich autonomii.

Kluczowy dla kościelnego przetwarzania danych osobowych jest art. 91 unijnego rozporządzenia. Mówi on, że jeśli w państwie członkowskim, w momencie wejścia w życie tegoż dokumentu, Kościoły i związki wyznaniowe stosują szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych, to mogą tak czynić nadal pod warunkiem, że zostaną one dostosowane do rozporządzenia.
Jeśli Kościoły nie stworzą własnego urzędu, to ich zadania przetwarzania danych osobowych przejmie GIODO jako organ państwowy. Nad utworzeniem takich wewnetrznych urzędów, oprócz Kościoła katolickiego, pracują też mniejsze Kościoły mniejszościowe i związki wyznaniowe w Polsce.
Wewnętrzną procedurę przygotowawczą Kościoła katolickiego w Polsce do nowych przepisów zawiera „Dekret ogólny Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim”. Dokument uzyskał już wymagane recognitio Stolicy Apostolskiej i w najbliższym czasie zostanie on ogłoszony. Dzięki dekretowi nastąpi ujednolicenie zasad stosowania przepisów, które istnieją w Kościele w Polsce przynajmniej od kilkudziesięciu lat, a dotyczą ochrony danych osobowych.
W dokumencie opisano m.in. zasady i standardy przetwarzania danych przez kościelne jednostki organizacyjne, takie jak diecezje, parafie czy zgromadzenia zakonne. Wyszczególniono także obowiązki administratora danych, zarówno wobec danych zwykłych, jak i danych wrażliwych. Jeden z rozdziałów normuje ponadto status KIODO, czyli kościelnego inspektora ochrony danych osobowych - niezależnego organu nadzoru w tym zakresie.
Poniżej tekst rozmowy z ks. prof. Piotrem Mazurkiewiczem, członkiem (powołanego przez Konferencję Episkopatu Polski) Zespołu Roboczego ds. Opracowania Wewnątrzkościelnych Regulacji Ochrony Danych Osobowych:

- Łukasz Kasper (KAI): Dostosowanie kościelnych przepisów dotyczących ochrony danych osobowych do unijnego rozporządzenia RODO to formalność, czy gruntowna zmiana?

- Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz: Zmianie ulegają unijne regulacje na temat ochrony danych osobowych. Dojdzie do dość głębokiej zmiany w tym zakresie w całej Unii Europejskiej. Po raz pierwszy przepisy te będą miały bezpośrednie zastosowanie, gdyż do tej pory obowiązywała unijna dyrektywa [dyrektywa 95/46/WE w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych – KAI], wymagająca implementacji do prawa krajowego za pomocą ustawy.
Mimo znajomości przepisów RODO trudno przewidzieć, jak głęboko zmieni się codzienna praktyka przetwarzania danych i ile przy tej okazji – przynajmniej na początku – pojawi się zapewne zamieszanie. Odpowiedzialność za zagwarantowanie odpowiedniej ochrony danych osobowych została przerzucona bezpośrednio na tego, kto je przetwarza. Z wprowadzeniem zmian zmaga się Ministerstwo Cyfryzacji i urząd Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Można także zaobserwować niepokój np. ze strony przedsiębiorców i wszystkich innych podmiotów, którzy przetwarzają dane. Co faktycznie muszą zrobić, aby być przygotowani na moment wejścia w życie nowego prawo?
Aby Kościół mógł zachować swoją autonomię w ochronie osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych, dotychczasowy kościelny system ochrony tych danych musi być dostosowany do standardów rozporządzenia unijnego. Dla Kościoła jest bardzo ważne utrzymanie tej autonomii, tzn. np. możliwości samodzielnego decydowania o wpisach do ksiąg parafialnych lub ewentualnych w nich zmianach oraz o tym, kto może mieć wgląd do tego typu danych. Wymaga to takiego przeorganizowania działania instytucji kościelnych, aby poziom ochrony danych był analogiczny do gwarantowanego w instytucjach świeckich.

- Mówi o tym art. 91 unijnego rozporządzenia RODO: jeśli w państwie członkowskim, w momencie wejścia w życie tegoż dokumentu, Kościoły i związki wyznaniowe stosują szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych, to mogą tak czynić nadal pod warunkiem, że zostaną one dostosowane do rozporządzenia.

- Z punktu widzenia prawa unijnego – mówi o tym art. 17 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej – jest oczywiste, że Unia Europejska nie ma żadnych kompetencji do tego, aby wpływać na status prawny Kościołów w państwach członkowskich. Poważne zmiany w zakresie mechanizmów ochrony danych osobowych w Kościołach w istotny sposób wpływałyby na ten status. Gdyby zatem nie było możliwości skorzystania z art. 91 w wielu krajach relacje państwo-Kościół zmieniłyby się w sposób istotny pod wpływem rozporządzenia.

- Państwo przejęłoby wówczas od Kościołów i związków wyznaniowych pieczę nad ochroną danych osobowych?

- Modele relacji państwo-Kościół w poszczególnych krajach unijnych są bardzo różne, ukształtowane historycznie. W Polsce był moment, gdy władza komunistyczna rekwirowała księgi parafialne.
Jeśli zatem Unii nie wolno zmieniać statusu prawnego Kościołów, muszą one mieć daleko idącą swobodę co do rozstrzygnięć dotyczących przetwarzania danych osobowych. Art. 91 mówi, że jeśli w państwie członkowskim szczegółowe zasady ochrony danych osobowych w Kościele funkcjonowały przed 2016 rokiem [data wejścia w życie rozporządzenia RODO – KAI], to - po niezbędnym dostosowaniu ich do rozporządzenia - mogą one funkcjonować tworząc autonomiczny system. Ten przepis potencjalnie musi być możliwy do zastosowania we wszystkich krajach członkowskich, gdyż w przeciwnym razie powstałoby podejrzenie, że prawodawca świadomie chce dyskryminować niektóre państwa członkowskie.
Mamy świadomość, że o ile Kościół katolicki w Polsce jako Kościół większościowy miał przed 2016 rokiem rozbudowany system ochrony danych osobowych, choć działał on w postaci szeregu rozproszonych aktów prawnych, to w mniejszych Kościołach – które również zamierzają skorzystać z tej możliwości – ten system był dużo mniej rozbudowany. Istotne jest jednak to, by i one miały prawo skorzystania z art. 91.

- W Polskiej Radzie Ekumenicznej powstała nawet koncepcja utworzenia jednego wspólnego urzędu ochrony danych osobowych, ale ostatecznie tak się nie stanie.

- Kościoły zrzeszone w Radzie Ekumenicznej mają prawo podejmować własne decyzje. Przepis jest dość ogólny, nie zawiera zbyt wielu wskazówek, odnośnie konkretnych praktycznych rozwiązań. Nie jest także przewidziana żadna instancja, która miałby możliwość decydowania o tym, który z kościołów ma prawo skorzystać z art. 91. Po prostu trzeba mieć system ochrony danych, zapewniający określone w rozporządzeniu standardy.

- Procedury dostosowawcze Kościoła katolickiego w Polsce do rozporządzenia RODO zostały opisane w specjalnym dekrecie Konferencji Episkopatu Polski, który uzyskał już wymagane recognitio Stolicy Apostolskiej. Po 25 maja br. zakres spraw podejmowanych w ramach kościelnego przetwarzania danych zmieni się?

- Zasadniczo nie. Inicjatywa zmiany dotychczasowych przepisów wyszła bowiem nie od Kościoła, ale od Unii Europejskiej. Kościół w tym wypadku reaktywnie dokonuje zmian koniecznych do tego, aby utrzymać gwarantowaną mu konstytucyjnie i konkordatowo autonomię. Ochrona danych była w Kościele na stosunkowo wysokim poziomie, dlatego nie było konieczności jakiejś nagłej zmiany. Natomiast intencją Unii Europejskiej było podniesienie standardów ochrony danych osobowych i zagwarantowane w tym zakresie praw obywatelom. Spowodowane to było, z jednej strony, komercjalizacją samych danych, a z drugiej, wyzwaniami związanymi z rozwojem nowych technologii. Kościół przyjmuje te nowe standardy, mając świadomość, że w swojej pracy również wykorzystuje te technologie. Mamy nie tylko księgi pisane na papierze, ale też cyfrowe zbiory danych i musimy myśleć, jak je zabezpieczać.
Różnicę w podejściu kościelnym i świeckim widać np. w odmiennym stosunku do kwestii profilowania danych. Pamiętamy o ostatniej aferze Cambridge Analytica. Dane są dziś towarem, mają pewną wartość finansową i zdajemy sobie z tego dobrze sprawę. Ale są też towarem politycznym. Jesteśmy blisko momentu, w którym demokratyczne wybory będzie można po prostu kupić. Dostęp do sprofilowanych danych osobowych może się przełożyć na kapitał polityczny, czyli na możliwość zdobycia władzy. W demokratycznych państwach jest to zatem towar wrażliwy. Tam, gdzie panuje dyktatura, z pomocą nowych technologii co najwyżej można w jeszcze doskonalszy sposób wcielać system represji. W państwach demokratycznych uznajemy, że wybory są wtedy demokratyczne, gdy ludzie podejmują świadome i dobrowolne decyzje. Jeśli istniałaby możliwość „wyłączenia” ich świadomości i dobrowolności w momencie podejmowania decyzji wyborczych, trudno byłoby uznać takie wybory za demokratyczne.
Reasumując, przepisy RODO regulują ów proces dopuszczalnego profilowania danych. W dekrecie kościelnym nie ma w ogóle takiego działu, gdyż Kościół tego nie robi. Z założenia nie chce w ten sposób postępować z danymi swoich wiernych.

- Nie ma zatem obaw, że Kościół przystąpi do realizowania unijnego rozporządzenia nieprzygotowany?

- Czasu na dostosowanie się nie było dużo, bo zaledwie dwa lata. Przejście przez kościelne procedury wymagało czasu. Prace angażowały nie tylko Konferencję Episkopatu Polski, ale konieczne było także uzgodnienie i ostateczne zatwierdzenie dekretu przez Stolicę Apostolską.
Na mocy dekretu Episkopatu, zostanie powołany urząd Kościelnego Inspektora Ochrony Danych. Jest to wymagany przez RODO urząd niezależnego nadzoru nad danymi osobowymi. Osoba, która go obejmie jako pierwsza, siłą rzeczy nie będzie mieć dużego praktycznego doświadczenia w tym zakresie. Organizacja tego urzędu będzie wymagała czasu.

- Jak zdaniem Księdza Profesora, do nowych przepisów przygotowane są diecezje, parafie, zgromadzenia zakonne czy kościelne organizacje różnego typu?

- Kościół jest w nieco trudniejszej sytuacji niż państwo. Choć przepisy RODO są znane od prawie dwóch lat, to na razie nie ma jeszcze rządowej ustawy w zakresie dostosowania się do nowej regulacji. Widać zatem, że i dla instytucji państwa okres na przygotowanie się nie był nadmiernie długi. W przypadku Kościoła dwa lata przygotowań poświęcone zostały na przygotowanie dekretu. Podmioty kościelne muszą się zatem dostosować do aktu prawnego, który zostanie ogłoszony w najbliższych dniach, ale którego na razie nie znają.

- Nie stwarza to wrażenia chaosu?

- Zobaczymy, co się będzie działo w świecie świeckim. Przypuszczam, że w Kościele chaosu będzie dużo mniej. Dlaczego? Kościół ma długą praktykę ochrony prywatności, poczynając od czegoś, co może mało kojarzy się z ochroną danych osobowych, czyli od tajemnicy spowiedzi. Jest świadomość, że informacje o wierze człowieka są informacjami wrażliwymi, dlatego duchowni mają szczególnie wyczucie w tym zakresie. Większego uporządkowania będzie być może wymagało postępowanie w przypadku danych zwykłych. Trudno powiedzieć, czy wszystko pójdzie bezproblemowo i jak wielu trudnym wyzwaniom będzie musiał sprostać Kościelny Inspektor Ochrony Danych, ale nie jest też tak, żebyśmy startowali od zera.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem