Reklama

Religijność Polaków w statystykach

2018-01-03 15:59

mip, tk, lk, aw (KAI) / Warszawa

www.facebook.com/elpapacol

Uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach, deklaracja wiary oraz stosunku do kościelnego nauczania moralnego i społecznego bardzo często są przedmiotem badań ośrodków statystycznych. W czwartek poznamy opracowane przez Instytut Statystyczny Kościoła Katolickiego najnowsze dane dotyczące praktyk religijnych. Oprócz kościelnego ośrodka religijność Polaków badają także świeckie krajowe i międzynarodowe agendy. Przypominamy najważniejsze statystyki.

Ubiegłoroczne badanie ISKK, nazywane potocznie „liczeniem wiernych”, pokazały, że w 2015 r. w stosunku do roku poprzedniego nieznacznie wzrósł procent osób uczestniczących w niedzielnej Mszy świętej. W 2015 r. wskaźnik osób uczestniczących w niedzielnej Eucharystii miał tendencję wzrostową z 39,1 proc. w 2014 r. do 39,8 proc. w roku 2015.

W 2015 roku większy był też odsetek przystępujących do Komunii - wzrósł z 16,3 proc. w 2014 r. do 17 proc. Ponadto w 2015 udzielono 369 tys. sakramentów chrztu św., 360 tys. sakramentów bierzmowania, 270 tys. sakramentów I Komunii św. oraz 134 tys. sakramentów małżeństwa.

Jak w poprzednich latach, największy procent uczestnictwa w Mszach św. odnotowano w diecezji tarnowskiej (70,5 proc.), rzeszowskiej (64,3 proc.) i przemyskiej (58,5 proc.).

Reklama

Autodeklaracja wiary

Badanie praktyk religijnych i autodeklaracji wiary regularnie przeprowadza także CBOS. Wyniki ostatniego, opublikowanego w czerwcu ub.r. badania wskazują, że mianem katolików określa się 92 proc. naszego społeczeństwa, natomiast co dziesiąty Polak ocenia swoją wiarę jako głęboką.

Od końca lat dziewięćdziesiątych niezmiennie ponad 90 proc. ankietowanych uważa się za wierzących, w tym mniej więcej co dziesiąty (ostatnio co dwunasty) ocenia swoją wiarę jako głęboką. Odsetek osób zaliczających się do raczej lub całkowicie niewierzących pozostaje od lat stosunkowo niski (od 3 proc. do 8 proc.).

Również poziom zaangażowania Polaków w praktyki religijne, który w latach 1997–2005 pozostawał w miarę stabilny, po roku 2005 zaczął dość istotnie słabnąć. W latach 2005–2013 zmniejszył się odsetek respondentów praktykujących regularnie, przynajmniej raz w tygodniu (z 58 proc. do 50 proc.), przybyło zaś tych, którzy w ogóle nie biorą udziału w praktykach religijnych (z 9 proc. do 13 proc.). Więcej też osób zaczęło przyznawać, że praktykuje nieregularnie.

Z połączenia deklaracji wiary i praktyk religijnych wynika, że od roku 2005 do 2012 odsetek osób wierzących i regularnie praktykujących zmniejszył się w Polsce z 58 do 50 proc., nieznacznie przybyło zaś wierzących i praktykujących nieregularnie (z 32 do 35 proc.), niewierzących i praktykujących (z 1 do 2 proc.) oraz niewierzących i niepraktykujących (z 3 do 6 proc.).

Wspólnoty i ruchy

Przynależność do ruchu lub wspólnoty religijnej zadeklarowało średnio czterech na stu respondentów biorących udział w badaniach zrealizowanych przez CBOS od listopada 2016 roku do marca 2017 roku.

To, czy ktoś należy do jakiegoś ruchu religijnego lub wspólnoty religijnej, związane jest przede wszystkim z jego religijnością. Przynależność taką deklaruje co piąty respondent określający się mianem głęboko wierzącego (19 proc.) oraz trzech na stu spośród wierzących (3 proc.). Członkiem jakiegoś ruchu lub wspólnoty jest ponad jedna trzecia praktykujących religijnie kilka razy w tygodniu (35 proc.) oraz 4 proc. tych, którzy uczestniczą w mszach, nabożeństwach lub spotkaniach religijnych raz w tygodniu.

Osoby należące do jakichś ruchów czy wspólnot religijnych najczęściej wymieniały kółka różańcowe (52 proc.). Co dziewiąty z tej grupy badanych deklaruje przynależność do Ruchu Światło-Życie (11 proc.), a co szesnasty – do Odnowy w Duchu Świętym (6 proc.).

Inne, rzadziej wymieniane, grupy i wspólnoty to Neokatechumenat i chór kościelny, lektorzy i ministranci, parafialna Caritas, wspólnota ewangelizacyjna oraz Akcja Katolicka, a także krąg biblijny i duszpasterstwo akademickie. Znaczna część respondentów deklarujących swoją przynależność do ruchu lub wspólnoty religijnej (23 proc.) wymieniała jeszcze innego rodzaju liczne grupy i organizacje.

Przynależność do kółek różańcowych deklarują głównie osoby starsze, gorzej wykształcone, mieszkające na wsi i w najmniejszych miastach, niezadowolone ze swojej sytuacji materialnej i mające najniższe dochody per capita, częściej kobiety niż mężczyźni, a spośród grup społeczno-zawodowych – emeryci, renciści, rolnicy i robotnicy niewykwalifikowani.

Pobożność maryjna

Jak wskazują wyniki ubiegłorocznych wyników badań ISKK nt. religijności Polaków, ważnym rysem polskiego katolicyzmu jest duchowość maryjna. Cechuje ją daleko posunięta różnorodność oraz bogactwo form, praktyk i zwyczajów. Z danych wynika, że w Polsce istnieją trzy podstawowe formy pobożności maryjnej: różaniec, nabożeństwa majowe oraz nabożeństwa fatimskie.

W co czwartej parafii nabożeństwo różańcowe sprawowane jest codziennie. Niemal we wszystkich parafiach (94 proc.) praktykowane jest w październiku. Z okazji świąt maryjnych modlitwa różańcowa odmawiana jest w co trzeciej parafii. W ponad połowie parafii różaniec odmawiany jest z okazji innych okoliczności. Nabożeństwo fatimskie obecne jest w zdecydowanej większości parafii (72 proc.) w Polsce.

Kult Matki Bożej jest wyraźnie obecny we wszystkich parafiach w Polsce. Nie ogranicza się on jedynie do obchodzenia liturgicznych świąt. Obejmuje również wiele form pobożności ludowej. Rozwój pobożności maryjnej oraz nabożeństwa fatimskiego z punktu widzenia religijności wydaje się istotne z punktu widzenia trwałości polskiego katolicyzmu oraz procesów sekularyzacji.

Polska pielgrzymuje

Pielgrzymowanie jest fenomenem katolików w Polsce. Badanie pokazujące skalę pobożności pielgrzymkowej w naszym kraju przeprowadził w sierpniu ub.r. CBOS.

W Polsce znajduje się około pięciuset sanktuariów pielgrzymkowych. Najchętniej odwiedzanymi przez pielgrzymów są od lat Jasna Góra (69 proc. ankietowanych) i Licheń (14 proc.). Popularnością cieszą się także tradycyjne sanktuaria: Kalwaria Zebrzydowska, Piekary Śląskie i Święta Lipka, a także krakowskie Łagiewniki.

Aż jedna trzecia Polaków (32 proc.) deklaruje, że przynajmniej raz w trakcie swojego życia uczestniczyła w pielgrzymce (niezależnie od jej formy i celu), w tym 14 proc. brało udział jeden raz, a 18 proc. – więcej niż raz. Tylko 3 proc. badanych stwierdziło, że uczestniczyło w pielgrzymce wielokrotnie.

Popularność pielgrzymek jest powiązana z deklarowanym udziałem w praktykach religijnych. Wśród osób praktykujących częściej niż raz w tygodniu ponad połowa (54 proc.) uczestniczyła w pielgrzymce więcej niż raz, a ponad jedna piąta (22 proc.) brała w niej udział w tym roku.

W pielgrzymkach częściej uczestniczą kobiety niż mężczyźni. Widać też nadreprezentację osób w wieku 55–64 lat. Dla większości powodem uczestniczenia w pielgrzymce była chęć modlitwy w konkretnej intencji (58 proc.). Prawie połowa (48 proc.) wskazuje na wyjątkowe przeżycia duchowe związane z wzięciem udziału w pielgrzymce.

Najwięcej osób pielgrzymuje w grupach parafialnych oraz w gronie znajomych. Indywidualne pielgrzymowanie jest w naszym kraju zjawiskiem mało rozpowszechnionym – zdecydowało się na nie tylko 7 proc. ogółu uczestników pielgrzymek.

Religijność a światopogląd

Jedynie co piąty badany wyraża przekonanie, że należy mieć wyraźne zasady moralne i nigdy od nich nie odstępować - wynika z badania CBOS przeprowadzonego w ubiegłym roku. Tyle samo ankietowanych uznaje katolickie zasady moralne za najlepszą i wystarczającą podstawę współczesnej moralności. Największą grupę - 46 proc. - stanowią ci, którzy uważają, iż katolickie zasady moralne są w większości słuszne, lecz nie ze wszystkimi z nich się zgadzają.

Religia staje się coraz mniej zinstytucjonalizowana i w coraz większym stopniu ulega indywidualizacji. W latach 2005–2014 odsetek osób, deklarujących się jako wierzące i stosujące się do wskazań Kościoła, zmniejszył się z 66 proc. do 39 proc., przybyło natomiast tych, które twierdzą, że wierzą na swój własny sposób.

Przekonanie, że należy mieć wyraźne zasady moralne i nigdy od nich nie odstępować, wyraża jedna piąta badanych (21 proc.). Dla dwukrotnie wyższego odsetka (39 proc.) posiadanie jednoznacznych zasad moralnych są wprawdzie pożądane, ale dopuszczają oni, by w pewnych sytuacjach zasady te uznać za nieobowiązujące.

Co piąty badany (20 proc.) stoi na stanowisku, że dobrze jest mieć stałe zasady, ale złożony charakter życia codziennego zmusza do pewnych przewartościowań, a więc w określonej sytuacji odstąpienie od nich nie jest niczym złym. Niespełna co ósmy dorosły Polak (12 proc.) opowiada się za postępowaniem całkowicie uzależnionym od sytuacji. W opinii tej grupy respondentów bezzasadne jest odgórne ustalanie reguł moralnych.

To, że moralność – jakkolwiek rozumiana − nie musi wynikać z religii, wyraźnie pokazują opinie badanych na temat związków między moralnością a religią. Ponad trzy czwarte Polaków (78 proc.) uważa, że religia nie musi uzasadniać słusznych nakazów moralnych, chociaż − jak wynika z deklaracji − w życiu sporej części z tych osób (30 proc. ogółu) rzeczywiście je uzasadnia. W ostatnich latach wyraźnie wzrasta odsetek respondentów twierdzących, iż nie czują potrzeby uzasadniania moralności przez religię, gdyż wystarczy im do tego własne sumienie (od 2013 wzrost o 7 punktów procentowych, a od 2009 – o 15 punktów).

O braku konieczności uzasadniania norm moralnych przez religię mówi trzy piąte spośród głęboko wierzących, ponad trzy czwarte wierzących oraz zdecydowana większość niewierzących (97 proc.).

Religia w szkole

CBOS pytał też o podstawy wychowania dzieci i młodzieży w szkole. Blisko połowa przeprowadzonego w listopadzie 2017 r. badania uważa, że wychowanie w polskiej szkole powinno opierać się na ogólnoludzkim humanizmie, odwołującym się do zasad wspólnych, uznawanych zarówno przez wierzących, jak i niewierzących (49 proc., spadek o 2 punkty procentowe). Jedynie co siódmy badany (14 proc.) sądzi, że podstawę wychowania w szkole powinny stanowić wartości i normy wynikające z etyki katolickiej głoszonej przez Kościół.

Jednak, jak wskazują ankietowani CBOS, 82 proc. Polaków nie ma nic przeciwko religii w szkole.

Handel w niedzielę

W 2016 r. CBOS zbadał z kolei stosunek Polaków do projektu zakazu handlu w niedzielę. Za wprowadzeniem zakazu handlu w niedzielę opowiedziało się 61 proc. ankietowanych, natomiast przeciw takiemu rozwiązaniu było 32 proc. uczestników badania.

Jak wskazują analitycy CBOS, duży wpływ na stosunek do planowanej ustawy ma religijność badanych - im częstszy deklarowany udział w praktykach religijnych, tym częstsze poparcie dla zakazu handlu w niedzielę. Wśród osób uczestniczących w praktykach religijnych kilka razy w tygodniu jest ono niemal powszechne (sięga 93 proc.).

CBOS zapytał badanych o częstotliwość robienia zakupów w niedzielę. Prawie połowa (48 proc.) przyznała, że w ten dzień dokonuje zakupów, w tym 17 proc. robi je dość często, 31 proc. deklaruje niezbyt często robi zakupy w niedziele, a 21 proc. - nigdy.

Aborcja, in vitro i związki jednopłciowe

W tym samym roku – gdy w polskim parlamencie procedowano nad ustawą zaostrzającą przepisy aborcyjne, a na ulicach manifestowali uczestnicy „czarnych protestów” - CBOS zapytał również respondentów o stosunek do obowiązującego w kraju zakazu aborcji. Wynika z nich, że Polacy są przeciwni zmianie przepisów ustawy dotyczącej warunków przerywania ciąży.

Za pozostawieniem ustawy w niezmienionej formie opowiedziała się wówczas ponad połowa dorosłych (58 proc.). Jeśli natomiast prawo w tym zakresie miałoby ulec zmianie, to raczej w kierunku liberalizacji (za którą optuje 27 proc. badanych) niż zaostrzenia (popieranego przez jedynie 7 proc. ogółu). Zwolennikami zaostrzenia przepisów aborcyjnych częściej niż inni są respondenci praktykujący religijnie kilka razy w tygodniu (36 proc.) i identyfikujący się z prawicą (14 proc.) – wskazał CBOS.

Z kolei w innym badaniu centrum zbadano stosunek Polaków do on vitro. 76 proc. badanych opowiedziało się za dostępnością zapłodnienia in vitro dla małżeństw, natomiast przeciwnych temu było 17 proc.

Nieco mniej powszechne jest poparcie dla korzystania z zapłodnienia pozaustrojowego przez pary heteroseksualne żyjące w związkach nieformalnych. Obecnie akceptuje je niespełna dwie trzecie ankietowanych (62 proc.), a nieco ponad jedna czwarta (29 proc.) wyraża sprzeciw. Co jednak istotne, od 2009 roku odsetek osób opowiadających się za dostępnością zapłodnienia in vitro dla par żyjących w stałych związkach pozamałżeńskich systematycznie rośnie.

Stosunek do przeprowadzania zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego różnicuje tradycyjnie przede wszystkim religijność. Częsty udział w mszach i nabożeństwach rzadziej wiąże się z przyzwoleniem na możliwość korzystania z tej techniki. Osoby biorące udział w praktykach religijnych przeciętnie raz w tygodniu w zdecydowanej większości akceptują dostępność metody in vitro dla małżeństw (71 proc.), rzadziej zaś dla konkubinatów (50 proc.), czy – tym bardziej – dla kobiet niemających stałego partnera (34 proc.).

Opublikowane w maju ub.r. badania Pew Center i ISKK wskazują natomiast, że około połowa dorosłych wierzących Polaków (48 proc.) twierdzi, że homoseksualizm jest moralnie niewłaściwy. Mniej więcej czterech na dziesięciu katolików (41 proc.) uważa, że społeczeństwo powinno akceptować homoseksualizm. W Polsce legalizację „małżeństw” gejów i lesbijek popiera 42 proc. osób w wieku 18-34 lata oraz 28 proc. osób w wieku 35+.

Polska na tle krajów Europy środkowo-wschodniej

Badania Pew Center i ISKK wskazują także kontekst polskiej religijności w odniesieniu do postaw religijnych mieszkańców krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Badania wykazują niezbicie, że po upadku komunizmu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej wzrosła rola religii jako ważnej części tożsamości indywidualnej i narodowej. Katolicy są jednak bardziej praktykujący niż prawosławni chrześcijanie w regionie, ci z kolei bardziej odczuwają silny związek między religią a poczuciem dumy i wyższości narodowej.

Obecnie znaczna większość dorosłych w dużej części regionu mówi, że wierzy w Boga, zaś większość utożsamia się z jakąś religią. Przeważającymi wyznaniami są prawosławie i rzymski katolicyzm, tak jak to miało miejsce ponad 100 lat temu, u schyłku epoki carskiej Rosji i Austro-Węgier.

Choć w wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej względnie mało osób podaje, że co tydzień chodzi do kościoła, to 86 proc. respondentów w 18 krajach objętych badaniem wskazuje, że wierzy w Boga. Odsetek ten przekracza 90 proc. w Gruzji (99 proc.), Armenii (95 proc.), Mołdawii (95 proc.), Rumunii (95 proc.) i Bośni (94 proc.). Najbardziej zauważalnymi wyjątkami są Czechy i Estonia, gdzie mniej niż połowa respondentów (odpowiednio 29 proc. i 44 proc.) odpowiedziała, że wierzy w Boga.

Mimo wysokich wskaźników wiary w Boga w większości krajów regionu, codzienne modlitwy nie są normą w Europie Środkowo-Wschodniej. Zaledwie 17 proc. Rosjan oraz 27 proc. Polaków i Serbów twierdzi, że modli się co najmniej raz dziennie. Dla porównania ponad połowa dorosłych w USA (55 proc.) podaje, że modli się każdego dnia.

Tagi:
społeczeństwo badania

Włochy: coraz więcej rozwodów i separacji

2018-01-31 18:03

kg (KAI Rzym) / Rzym

Mianem „cichej rewolucji” określają „postępujący i stały wzrost rozkładu rodziny” autorzy najnowszego raportu na temat sytuacji społeczno-gospodarczej Włoch, wydanego już po raz 30. przez instytut EURISPES. Chodzi o coraz większą liczbę separacji i rozwodów - te pierwsze wzrosły w ciągu ostatnich 20 lat o 30 proc. (z ok. 50 tysięcy w 1991 do 89 tysięcy w 2011), te drugie o 17,5 proc. (odpowiednio 27 tys. i 53 tysiące).

Tiko/Fotolia.com

Autorzy raportu zwracają uwagę, że separację lub rozwód wybierają coraz częściej ludzie już niemłodzi. „O ile w przeszłości to młodzi «próbowali» ich, to w ostatnich latach nietrwałość małżeństwa dotyka coraz częściej również dojrzalsze wiekowo grupy ludności” - stwierdza EURISPES.

Na przykład obecnie jest o 12 proc. więcej przypadków niż w 1991, gdy żony w chwili rozwodu miały 40-49 lat, a mężczyźni w tym samym przedziale wiekowym stanowią 42,5 proc. starających się o rozwód. Jednocześnie ludzie młodzi w wieku od 20 do 29 lat, rozwodzą się coraz rzadziej. Kobiety w tym wieku stanowią tylko 2,5 proc. rozwodzących się, a mężczyźni zaledwie 0,7 proc. Ponadto ludzie pracujący rozwodzą się częściej niż bezrobotni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ordo Iuris alarmuje: inicjatywa obrońców życia "Jeden z nas" zignorowana w Unii Europejskiej

2018-04-25 16:06

abd / ordoiuris.pl / Warszawa (KAI)

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdza decyzję Komisji Europejskiej odrzucającą inicjatywę „Jeden z Nas” - alarmuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Przypomina, że tę inicjatywę poparły niemal niemal 2 miliony obywateli UE, została jednak odrzucona przez Komisję Europejską 28 maja 2014 r. Jej celem było wprowadzenie zakazu finansowania przez Unię Europejską działań niszczących embriony ludzkie oraz naruszających godność człowieka


Publikujemy komunikat Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdza decyzję Komisji Europejskiej odrzucającą inicjatywę „Jeden z Nas”. „Nie dopuszczono się błędnej oceny prawnej” – tak brzmiał wyrok, który 23 kwietnia 2018 r. zapadł przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) na skargę wniesioną przez obrońców życia i twórców Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej "Jeden z Nas" (złożoną 25 lipca 2014 r.). Inicjatywę "Jeden z Nas" poparło niemal 2 miliony obywateli UE, została jednak odrzucona przez Komisję Europejską 28 maja 2014 r.

Fasadowość demokracji

- Orzeczenie Komisji Europejskiej i wyrok Trybunału Sprawiedliwości pokazuje przede wszystkim dwa niepokojące zjawiska. Pierwszym z nich jest niechęć Komisji do wprowadzenia wyższych standardów ochrony życia i godności wszystkich istot ludzkich. Drugim jest jawne pokazanie, że europejska inicjatywa obywatelska jest jedynie fasadowym kreowaniem pozorów demokratyczności Unii Europejskiej. – komentuje Karina Walinowicz, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Celem Inicjatywy było wprowadzenie zakazu finansowania przez Unię Europejską działań niszczących embriony ludzkie oraz naruszających godność człowieka. Twórcy Inicjatywy, nie zgadzając się z decyzją Komisji, podnieśli w skardze przede wszystkim fakt, że nie uwzględniła ona dotychczasowego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości w kwestii embrionu ludzkiego, użyła błędnej argumentacji uzasadniającej finansowanie aborcji. W skardze powołano się także na naruszenie procedury rozpatrywania EIO oraz fakt utrwalania deficytu demokracji w unijnych instytucjach (http://www.ordoiuris.pl/ochrona-zycia/europejska-inicjatywa-obywatelska-jeden-z-nas-przed-sadem-unii-europejskiej)

W wydanym orzeczeniu Trybunał przyznał, że wydany przez Komisję Europejską komunikat przedstawia ostateczne i wystarczające dobrze uzasadnione stanowisko KE. Ponadto wyraźnie podkreślił, że przedłożenie ustawodawczej europejskiej inicjatywy obywatelskiej nie zobowiązuje Komisji do przedłożenia wniosku dotyczącego aktu prawnego. Taką decyzję Komisja podjąć może, ale nie musi.

Kwestie proceduralne ważniejsze niż wymiar etyczny inicjatywy

Trybunał zgodził się, że należy zachęcać obywateli UE do aktywnego uczestniczenia i korzystania z odpowiednich narzędzi prawnych, co wpłynie na "uczynienie Unii bardziej dostępną"- wobec czego konieczna jest ochrona europejskiej inicjatywy obywatelskiej przed arbitralnością KE. Działania KE nie powinny jednak zniechęcać obywateli UE do aktywności „w życiu demokratycznym”. Niestety w wydanym orzeczeniu Trybunał skupił się na kwestiach proceduralnych, pomijając etyczny wymiar "Jeden z Nas", mający na względzie ochronę ludzkiego życia w fazie prenatalnej.

Stwierdził także, że KE wystarczająco uzasadniła wydany przez siebie komunikat oraz nie popełniła błędu w ocenie. Podkreślono, że dysponuje ona szerokimi uprawnieniami dyskrecjonalnymi co do tego czy podjąć określone działania, postulowane w inicjatywie, czy nie, wskazując przy tym, że ma ona obowiązek wspierania ogólnego interesu UE, podejmując także próby pogodzenia ewentualnych rozbieżnych interesów (na podstawie art. 17 ust. 1 TUE KE). Pośrednio dlatego Trybunał nie zbadał szczegółowo skargi w kontekście związanym z kwestiami etycznymi, podniesionymi przez Inicjatywę „Jeden z Nas”, podsumowując, że decyzja KE w tej kwestii nie była obarczona błędem.

Powyższa sprawa unaoczniła monopol Komisji Europejskiej w ramach inicjatywy ustawodawczej oraz potwierdziła kontrolną funkcję Trybunału Sprawiedliwości względem Komisji. Niestety głos obywateli UE w sprawie obrony życia został całkowicie zignorowany.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Niemcy: kontrowersje wokół krzyża w gmachach państwowych Bawarii

2018-04-26 09:25

ts (KAI) / Monachium

Ożywioną dyskusję wywołała decyzja rządu krajowego w Monachium, że od 1 czerwca br. we wszystkich gmachach państwowych Bawarii mają w widocznych miejscach zawisnąć krzyże. Krzyż będzie wisiał u wejścia jako „widoczne przyznanie się do podstawowych wartości ładu prawnego i społecznego w Bawarii i w Niemczech” - poinformowała kancelaria rządu Bawarii 24 kwietnia. "Krzyż jest fundamentalnym symbolem „naszej bawarskiej tożsamości i sposobu życia” - powiedział premier Markus Söder (CSU).

HannahJoe7/pixabay.com

Choć decyzja ta nie wszystkim się podoba, z zadowoleniem przyjął ją arcybiskup Bambergu Ludwig Schick. „Uważam że to dobre, aby zawiesić krzyż tłumacząc, że jest to znak jedności, pojednania, pokoju, braterstwa, solidarności” - powiedział abp Schick w wywiadzie dla Bayerische Rundfunk. W innej rozmowie dla „domradio” w Kolonii zwrócił uwagę, że „krzyż nie jest znakiem tożsamości jakiegokolwiek kraju czy państwa”.

Również kierownik Biura Katolickiego Bawarii, Lorenz Wolf, cieszy się z takiej decyzji, kiedy to „ugruntowane w chrześcijaństwie podstawowe wartości naszej społeczności, zwłaszcza godność człowieka, miłość bliźniego, tolerancja i solidarność znowu silniej docierają do świadomości społecznej”.

Pozytywnie do faktu, że „krzyże będą widoczne w miejscach publicznych” odniósł się też ewangelicki biskup Bawarii oraz przewodniczący Rady Kościołów Ewangelickich w Niemczech (EKD) Heinrich Bedford-Strohm. Podkreślił, że w ten sposób religia nie pozwala się „wypędzić” do sfery prywatnej, lecz staje się częścią życia publicznego. Ewangelicki biskup nie widzi w tej decyzji marginalizacji innych religii, a humanitaryzm, którego symbolem jest krzyż, oznacza także wolność wyznania. Jednocześnie ostrzegł przed wykorzystywaniem krzyża do polityki partyjnej oraz polemik. Przesłanie, jakie płynie z krzyża, to godność człowieka, miłość bliźniego i humanitaryzm. „To są wartości, do których musi się stosować każdy z nas, muszą się stosować także działania polityczne” - przypomniał Bedford-Strohm.

Krytyk nie szczędzi lewicowa SPD twierdząc, że jest to taktyczny manewr wyborczy CSU. Natomiast studenci w Ratyzbonie już zapowiedzieli, że nie zgodzą się na zawieszenie krzyży na tamtejszym uniwersytecie. Uniwersytety mogą, ale nie musza zawieszać krzyży. Dotychczas decyzją rządu Bawarii krzyże muszą wisieć tylko w klasach szkolnych oraz salach sądowych.

Katolicki specjalista prawa kanonicznego na uniwersytecie w Münster, Thomas Schüller uważa, że decyzja rządu Bawarii jest „na granicy” prawa konstytucyjnego. W rozmowie z „Deutsche Welle” powiedział, że „jeśli ktoś w ten sposób politycznie instrumentalizuje krzyż, nie pojmuje teologicznego znaczenia „głupoty słowa Krzyża” z pierwszego listu św. Pawła do Koryntian, która jest ością w gardle władców i znakiem nadziei dla słabych i pozbawionych praw”. Skrytykował, że uzasadnianie zawieszania krzyży „historycznymi i kulturalnymi tradycjami” Bawarii powoduje, że krzyż staje się „zwykłym symbolem folkloru”.

O umiar w ocenach zaapelował Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK). „Krzyż jest tematem poważnym i nie może być przedmiotem drwin i wszelkiego rodzaju żartów”, powiedział przewodniczący ZdK, Thomas Sternberg w rozmowie z niemieckimi mediami. Dodał, że krzyż podkreśla wartość religii i nie oznacza żadnego wykluczania.

Krytycznie do decyzji rządu Bawarii odniosła się Centralna Rada Muzułmanów. „Krzyż w oficjalnych budynkach państwowych jest sprzeczny z zasadą neutralności państwa”, stwierdził w rozmowie z dziennikiem „Die Welt” Mohamed Abu El-Qomsan, przewodniczący tego gremium w Bawarii i podkreślił, że krzyż jest „oczywiście symbolem religijnym”. Zażądał jednocześnie równego traktowania innych religii. „Jeśli Bawaria dopuszcza symbole religijne w budynkach państwowych, to konsekwentnie powinna także zezwolić na noszenie muzułmańskich chust w miejscach publicznych” - powiedział.

Pozytywnie natomiast wypowiedziała się Izraelska Wspólnota Wyznaniowa Monachium i Górnej Bawarii. Zwłaszcza w obliczu „mamuciego zadania, jakim jest integracja”, wspólnota żydowska uważa za „ważne i właściwe” zdefiniowanie norm i wartości oraz żądanie ich uznania, co jest niezbędne dla dobrego współżycia, stwierdziła przewodnicząca Izraelskiej Wspólnoty Wyznaniowej Charlotte Knobloch.

Rząd federalny nie chciał skomentować decyzji władz Bawarii. Rzecznik rządu Steffen Seibert powiedział jedynie, że „nic mu nie wiadomo, aby podobne plany zamierzał wprowadzić rząd federalny”. Według rzecznika ministerstwa spraw wewnętrznych, decyzję o zawieszeniu krzyża w pomieszczeniach urzędowych regulują przepisy organizacyjne poszczególnych urzędów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem