Reklama

Forum wizja Rozwoju

Lublin zasługuje na Jana Karskiego

2018-01-05 07:50

Agata Muzyka

Towarzystwo Jana Karskiego
Jacek Woźniak
Lublin zasługuje na Jana Karskiego [Rozmowa z Jackiem Woźniakiem, sekretarzem Towarzystwa Jana Karskiego]

AGATA MUZYKA: - Z okazji 75-lecia zwróciliście się także do marszałka lubelskiego Sławomira Sosnowskiego o nazwanie imieniem Jana Karskiego Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Instytucji zbudowanej w ogromnej mierze z funduszy europejskich, a mającej propagować m.in. wartości związane z wielokulturowością, dialogiem i różnorodnością.

JACEK WOŹNIAK: - Takie wystąpienie zostało skierowane pod taki adres bowiem Centrum podlega marszałkowi. Wyszliśmy z założenia, iż któż jak nie Jan Karski lepiej całym życie zaświadczał o wartości spotykania się i współzcyia luzdi odmiennych religii, narodowości i kultur. Proponowaliśmy także rozważnie dodania w nazwie po słowach „Spotkania Kultur” także „i… Tolerancji”.

- Efekt?

- Jak się dowiadujemy po ponad sześciu tygodniach, Zarząd Województwa nie widzi raczej nadania imienia isntytucji Centrum. Chciałby natomiast imieniem Jana Karskiego nazwać ciąg korytarzowy w strukturze budynku – Aleję Kultur, pełniącą także funkcje ekspozycyjne.

- To chyba jednak nie to samo, co wasza idea?

- Oczywiście, że nie to samo. Nam chodziło o fakt merytoryczno-instytucjonalny, a nie nazewniczo-fasadowy. Chcielismy, aby Jan Karski w nazwie był waznym komunikatem międzynarodowym i promocją tej lubelskiej placówki. Oferowaliśmy także właczenie się w twozrenie programu takiej obecności Jana Karskiego w tym miejscu.

- Oznacza to, że Rodzina i Towarzystwo Jana Karskiego zdystansują się od opcji korytarzowej upamiętnienia?

- Oczywiście uważamy, że akcja nazywania czegokolwiek imieniem Jana Karskiego powinna zyskać akceptację rodziny Bohatera. To po pierwsze. Po drugie, nie nadeszłą jeszcze oficjalna odpowiedź na wystąpienie skierowane do marszłka. Po trzecie jest jednak element pozytywny. Otóż, przekazujący nam informacje z posiedzania zarządu wicemarszałek Krzysztof Grabczuk wyraził pogląd, iż Aleja Kultur nazwana imieniem Jan Karskiego wiodłaby do rozwiązania docelowego, jakim byłoby stworzenie w tej samej strukturze placówki - Centrum Praw Człowieka i Tolerancji im. Jana Karskiego obo już istniejacego Centrum Spotkania Kultur. Oba centra mogłyby się twórczo dopełniać, zachowujac swoją autonomiczność, a łączniekiem byłaby Aleja.

- Odpowiada to waszym intecjom?

- Znaczenie bardziej niż akt nazewniczy korytarza. Idzie bowiem w kierunku koncepcyjnym. Można był w takim Centrum Jana Karskiego realizować działania progarmowe związane z działem tego Bohatera i jego przesłaniem. Skoro Łódź zdolna była do stworzenia od zera Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, a Wrocław ustanowienia Kolegium imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Lublin może – a nawet powinien! – mieć Centrum Jana Karskiego. W taki program nasze Towarzystwo i Rodzina Bohatera chętnie się zaangazują. Nie tylko zresztą my, ale i wiele osób identyfikujacyh się z postacią i dziełem tego wielkiego człowieka.

- Uważacie, że Lublin zasługuje na Jana Karskiego?

- Na Karskiego zasługuje każde miasto, które uzna, że chce realizować przesłania jego misji. Oczywiście sa miejsca w Polsce, z którymi bohater był mniej lub bardziej związany. Z Lublinem i województwem lubelskim – bardzo wyraziście. To zdecydowanie bardzo dobry adres. Uważamy, że dla wspólnej idei takiej obecności powinno nastąpić porozumienie lubelskich decydentów niezależnie od ich opcji politycznych. Nie widzimy jakiegokolwiek powodu, aby marszałek województwa z PSL i wicemarszałek z PO nie mogli usiąć do stołu razem z wojewodą z PiS, angażującym się w wiele wydarzeń związnych z postacią bohatera, i wspólnie dojść do konkluzji w przedmiocie bohatera, zostawiajac swe spory na boku. Oczywiście chętnie zajmiemy miejsce przy tym stole także i my.

- Wasze Towarzystwo związane jest z Lublinem od samego początku. Jesteście najstarszą instytucją zajmująca się pamięcią i dziełem Bohatera. Skąd Lublin? Bohater urodził się w Łodzi…

- Równie dobrze można pytać, skąd Lwów czy Warszawa. Związki Jana Kozielewskiego (późniejszego Karskiego) z Lublinem i województwem lubelskim miały swoją przedwojenna historię. Tu bywał za czasów służby w podchorążówce artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim. Potem jako młody pracownik ministerstwa spraw zagranicznych. Dotyczyło to także Kazimierza Dolnego, gdzie zatrzymywał się w hotelu Berensa oraz Nałęczowa i willi „Gioia” należącej do Jadwigi i Józefa Becków. Podczas kampanii wrześniowej 1939 roku służąc w 5 Dywizjonie Artylerii Konnej uczestniczył w boju pod Krasnymstawem, potem krótko zatrzymał się w Łabuniach w majątku Aleksandra Szeptyckiego, by wreszcie pod Krasnobrodem trafić do sowieckiej niewoli. Lublin był miejscem, gdzie docierał z zadaniami konspiracyjnymi zimą z 1939 na 1940 rok oraz stąd dalej do Tomaszowa Lubelskiego i Bełżca. Po ucieczce, latem czterdziestego ze szpitala nowosądeckiego, po ujęciu go przez gestapo i bestialskich torturach i powrocie do pracy konspiracyjnej, często odwiedzał majątek zaangażowanej w pracę podziemną Zofii Siemiątkowskiej w Żyrzynie pod Puławami. W październiku 1942 roku, wchodził w przebraniu ukraińskiego strażnika pomocniczej formacji SS do getta-obozu przejściowego w Izbicy. Wiedza naocznego świadka weszła do jego słynnego raportu o zagładzie Żydów.

- A po wojnie?

- Od kiedy zaczął odwiedzać Polskę, po transformacji ustrojowej 1989 roku, Lublin i województwo stały się miejscem jego kolejnych wizyt. Nawiązał bliski kontakt z profesorem Ziemowitem Jackiem Pietrasiem z UMCS, a potem profesorem Zygmuntem Mańkowskim, co zaowocowała doktoratem honoris causa tej uczelni w 1995 roku. Z UMCS utrzymywał bliskie więzi, aż do śmierci w lipcu 2000 roku. Za każdym pobytem znajdował czas na wypoczynek lub choć by krótka wizytę w ukochanym Kazimierzu. Odwiedził także Izbicę i Bełżec podczas realizacji przez Waldemara Piaseckiego filmu dokumentalnego „Moja misja”. Pierwsze kadry pokazują Jana Karskiego na Majdanku. Na Zamku Lubelskim odbywały się premiery książek Jana Karskiego. Najpierw monumentalnej monografii „Wielkie mocarstwa wobec Polski”, a potem „Tajnego państwa”, polskiej wersji słynnego wojennego bestselleru „Story of a Secret State”. Krótko po śmierci Profesora, w kamienicy Sarzyńskich w Kazimierzu, powołaliśmy Towarzystwo Jana Karskiego. To oficjalna siedziba, biuro jest w Lublinie, Na kazimierskiej kamienicy już cztery miesiące po śmierci wmurowana została tablica upamiętniająca bohatera. Pierwszy taki gest pamięci w Polsce.

- Z inicjatywy waszego Towarzystwa imię Jana Karskiego jednej z ulic w Lublinie…

- To prawda. Ulica jest niewielka, ale za to w samym centrum miasta. Było to wydarzenie o wydźwięku międzynarodowym. Uczestniczyli nie tylko ambasadorowie Izraela i Stanów Zjednoczonych. Specjalną mowę przygotował kardynał Stanisław Dziwisz, a wzruszające przesłanie do uczestników przekazał laureat pokojowej Nagrody Nobla Elie Wiesel.

- W Lublinie odbywała się organizowana przez was główna uroczystość 100. urodzin Jana Karskiego.

- 24 czerwca 2014 roku, w Dniu Świętego Jana Chrzciciela, w którym Jan Kozielewski przeszedł na świat sto lat wcześniej, odbyła się międzynarodowa konferencja podsumowująca dzieło i znaczenie bohatera z udziałem wielu wybitnych osób. Miejscem była Zamek Lubelski. Dzień wcześniej zaś Jeszywa Mędrców Lublina. W centrum miasta posadzony został Dąb Pamięci Jana Karskiego. Plonem konferencji jest książka „Jan Karski. Misja kompletna”.

- Z kolei ubiegły rok był rokiem 75-lecia misji Jana Karskiego obchodzonym z inicjatywy Towarzystwa.

- Precyzyjniej - Rodziny i Towarzystwa Jana Karskiego. Patronat honorowy nad wydarzeniami rocznicowymi przyjął prezydent RP Andrzej Duda. Finałem było odsłonięcie w Izbicy pomnika upamiętniającego bohatera i jego heroizm w miejscu, gdzie 75 lat wcześniej przedostał się do obozu tranzytowego, skąd Żydów wywożono na śmierć w obozach zagłady w Bełżcu i Sobiborze. Autorem monumentu jest wybitny rzeźbiarz Andrzej Pityński uhonorowany na Dzień Niepodległości Orderem Orła Białego.

- Towarzystwo zaangażowane jest od lat w powstawanie trylogii biograficznej „Jan Karski. Jedno życie”

- Jest to przede wszystkim realizacja autorska naszego przewodniczącego i założyciela Towarzystwa Waldemara Piaseckiego, najbliższego przyjaciela i współpracownika Jana Karskiego. Wyszły już dwa tomy dokumentujące lata od urodzenia do wybuchu wojny (tom „Madagaskar”) i działalność wojenna (tom „Inferno”). W tracie jest tom trzeci „Manhattan” od czasu powojennego do ostatnich dni życia bohatera. Ta benedyktyńska praca dokumentująca niemal każdy miesiąc życia Jana Karskiego jest po prostu nie do przecenienia. Tym bardziej, że wokół bohatera wytworzono wiele fantazji, zmyśleń i kreacji życzeniowych.

- Towarzystwo nierozerwalnie wiąże się z Nagroda Orła Jana Karskiego ustanowioną przez samego bohatera. Wręczanie Orłów na Zamku Lubelskim zawsze było wydarzeniem dużym medialnym.

- Z tego punktu widzenia było także promocją samego miasta. Jeżeli, na przykład ukraińska bohaterka Nadia Sawczenko, aby odebrać Orła w urodziny Jana Karskiego, 24 czerwca 2016 roku, zrezygnowała z sesji Rady Europy i leciała ze Strasburga z dwoma przesiadkami i była jej to w ogóle pierwsza wizyta w Polsce, to coś to mówi. Na Zamku był nie tylko tłum dziennikarzy, ale także najwyraźniej zadowolone władze Lublina. Nie powiódł się jednak plan włączenia postaci tego bohatera w obchody 750-lecia miasta. Konkludując, nagroda ma swoją tradycję i jest uznawana za jedną z najbardziej znaczących wychodzących z Polski. Uważamy to za wartość. Także lubelską.

- Czy uważacie, że wszystkie te związki Jana Karskiego z Lublinem i województwem również postrzegane są przez władze jako wartość?

- To nie jest pytanie do nas. Chcielibyśmy jednak, aby tak było. Próby podejmowaliśmy już w przeszłości, ale bez widocznych efektów. Wyjątkiem jest wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, który między innymi promuje wzniesienie monumentu misji Jana Karskiego przed gmachem Collegium Iuridicum KUL u wylotu ulicy Jana Karskiego. Ideę tę wspiera rektor KUL ksiądz profesor Antoni Dębiński. Byłby to wymowny akcent obchodów 100-lecia tej Uczelni i 75-lecia misji Jana Karskiego. KUL powołano do życia 27 lipca 1918 roku, a kulminacja misji Kraskiego miała miejsce 28 lipca 1943 roku, kiedy przyjął go w Białym Domu prezydent Roosevelt. Realizacja pomnikowa końcem lipca br. miałaby wymowne znaczenie. Wojewoda brał także udział w odsłanianiu pomnika w Izbicy. Ma dla pamięci bohatera i jego postaci otwarte serce. Ale nie mówię tego po to, aby budować jakiś kontrast. Chciałbym tylko natchnąć do tego innych decydentów lubelskich. Dlatego zależy nam na poważnej rozmowie na ten temat, o czym mówiłem wcześniej. Dlatego też apelujemy o wspólne i ponad podziałami działanie, które powinno upamiętnienie Jana Karskiego w Lublinie, tak jak Łódź potrafiła upamiętnić Marka Edelmana, a Wrocław – Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

Tagi:
Jan Karski

Jan Karski. Jedno życie

2018-05-28 08:15

Jacek Rotmund

Archiwum
Jan Karski

Mało jest w polskiej historii bohaterów formatu Jana Karskiego. Postaci przynoszącej nam chwałę i dumę w świecie. Jednocześnie całymi latami pozostającej, dla ogromnej większości Polaków, poza ich świadomością zbiorową.

Urodzony 24 czerwca 1914 roku w Łodzi, jako Jan Kozielewski, w dzień św. Jana Chrzciciela, po nim otrzymał imię. Wychowywany był w rodzinie głęboko patriotycznej i katolickiej otwartej na wieloreligijne sąsiedztwo, w tym żydowskie. Żydami była większość sąsiadów, Żydami – najbliżsi koledzy szkolni. Od jedenastego roku zycia formowany był przez Sodalicję Mariańską.

Na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie ukończył studia prawnicze i dyplomatyczne, a jako prymus - podchorążówkę artylerii konnej we Włodzimierzu Wołyńskim. Po odbyciu praktyk dyplmatycznych został zatrudniony w Ministerstwie Spraw Zgranicznych. Bił się w kampanii wrześniowej w szergach 5 Dywizjonu Artylerii Konnej i dostał do sowieckiej niewoli. Udało mu się z niej wydostać, podobnie jak zbiec z niewoli niemieckiej. Powrócił do okupowanej Warszawy, gdzie jego brat pułkownik Marian Kozielewski zaprzysiagł go w konspiracji.

Państwo Podziemne powierzyło mu odpowiedzialne misje emisariusza. Zdradzony, dostał się w ręce gestapo i poddany nieludzkim torturom. Zdołał zbiec dzięki pomocy Podziemia by powrócić do pracy emisariusza pomiędzy okupowanym krajem a Rządem RP na Wychodźstwie. Skierowany do przwódców alianckich raportował o tragicznej sytuacji okupowanej Polski, w tym masowo mordowanych Żydów. Ich tragiczny los poznał dwukrotnie wchodząc do Getta Warszawskiego oraz do obozu tranzytowego w Izbicy. Raportował o działalności Polskiego Państwa Podziemnego, uniklnej struktury w skali całej okupowanej Europy. Apelował o pomoc zarówno dla ginących Zydów, jak i przede wszystkim o zachowanie powojennej niepodległości Polski i nieoddawnie jej w strefę wpływów sowieckich. Wydał w Ameryce wstrząsającą książkę „Story of a Secret State”, która stała się bestsellerm.

Po wojnie pozostał w Stanach Zjednoczonych, gdzie związał się na ponad czterdziesci lat z najstarszą katolicką uczelnią na ziemi amerykańskiej, jezuickim Unwersytetm Georgetown w Waszyngtonie, wykładając na jego Wydziale Służby Zagranicznej. Stał się ornamentem akademickim swej uczelni.

Przez wiele lat nie chciał powracać do swojej przeszłości wojennej. Został na nowo „odkryty” przez profesora Elie Wiesela, twórcę terminu Holocaust i laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Zaczął przypominać swój dramatyczny wojenny raport o ratunek dla ginącego narodu żydowskiego, za którym alianci nie podążyli. Stał się żywym wyrzutem sumienia.

Do świadomości Polaków został w pełni przywrócony dopiero po przeminach ustrojowych przełomu lat 80. i 90. Gigantyczna pracę w tej materii wykonał najbliższy przyjaciel i współpracownik Jana Karskiego – Waldemar Piasecki. Najpierw zarealizował (wspólnie z Michałem Fajbusiewiczem) dokumenatalny film o Karskim „Moja misja”. Potem przetłumaczył i opracował polską edycję wojennej ksiązki bohatera, podając ją czytelnikowi jako „Tajne państwo”.

Wkrótce rozpoczął pisanie biografii Jana Karskiego. Śmierć Profesora w lipcu 2000 roku przerwała i opoźniła tę pracę. Ostatecznie przybrała ona formę trylogii „Jan Karski. Jedno życie” wydawanej przez krakowskie Wydawnictwo „Insignis”. Dwa pierwsze tomy: „Madagaskar” i „Inferno” ukazały się w latach 2015 i 2017 stając się bestsellerami i zyskując znakomite oceny i recenzje.


W rzeczy samej opowieść o Janie Karskim podana jest w niezwykle dynamicznej narracji fabularnej , jednozceśnie ubogaconej mnóstwem faktów na tle historycznej panaramy czasów, w jakich bohater żył. Jest to po prostu znakomita lekcja historii.

Jest też aspekt szczególny wart podania na tych łamach. Ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz wyraził go w takich słowach:
Prócz patriotycznej powinności i poczucia obowiązku wobec obywateli Polski narodowości żydowskiej, dzielnym emisariuszem kierował przejrzysty motyw religijny – nie mógł pozwolić na hekatombę narodu, poprzez który Bóg się ludziom objawił. Czyż można łatwo znaleźć równie poruszającą i odnoszącą się do korzeni chrześcijaństwa, praktyczną deklarację wiary?

W 1998 roku, w pięćdziesiątą rocznice powstania państwa żydowskiego, katolik Jan Karski, walczący o prawo do życia Zydów, został nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Był blisko.

W tym roku, 28 lipca kończy się 75-lecie wojennej misji Jana Karskiego. W tym dniu w 1943 r. raportował w Białym Domu prezydentowi Franklinowi Delano Rooseveltowi.

Nasza pamięć o Janie Karski powinna przetrwać znacznie dłużej. Po to jest trylogia „Jan Karski. Jedno życie”. Powinna stać się lekturą obowiązkową każdego Polaka.

WIĘCEJ O KSIĄŻCE TUTAJ

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Święty Krzyż: kilkuset przyjaciół misji oblackich modliło się w intencji misjonarzy

2018-06-18 17:52

apis / Święty Krzyż (KAI)

Kilkuset przyjaciół misji oblackich modliło się w intencji misjonarzy i misjonarek podczas zjazdu, który odbył się 17 czerwca na Świętym Krzyżu. Tegoroczny czerwcowy dzień misyjny animowali ojcowie z Prokury Misyjnej w Poznaniu.

Archiwum autora
Opactwo na Świętym Krzyżu

Organizatorem misyjnego spotkania w sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego była świętokrzyska wspólnota Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Uroczystej Mszy św. przewodniczył o. Marian Lis OMI, dyrektor Prokury Misyjnej w Poznaniu. Obecni byli także oo. Marek Swat OMI z Poznania, Aleksander Zieliński OMI z Ukrainy oraz Elize OMI z Madagaskaru.

W homilii o. Marian Lis OMI dziękował za wszelkie dobro płynące przez cały rok od tak wielu przyjaciół, którzy modlitwą, cierpieniami i ofiarami materialnymi wspierają pracę Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

- Jest mi niezmiernie miło, że po raz kolejny mogę tutaj w sanktuarium relikwii drzewa Krzyża Świętego w imieniu oblatów pracujących na misjach powiedzieć Wam wszystkim Bóg zapłać i dziękuję! Tak wiele dobra możemy czynić na naszych palcówkach misyjnych w Kamerunie, na Madagaskarze i na Ukrainie, czy w Rosji – mówił zakonnik.

Ojciec dyrektor podkreślał, że dzięki systematycznej pomocy, zarówno tej duchowej, jak i materialnej powstają na terenach misyjnych szkoły, szpitale, budowane są studnie. Jako przykład wspomniał o Madagaskarze, gdzie przed laty pracował. Poinformował, że po 38 latach służby oblatów na Madagaskarze widać owoce wysiłku i trudu ewangelizacji. Obecnie oblaci mają tam 23 kleryków.

– To wielka nadzieja, że nasze zgromadzenie rozrasta się i żyje, że praca oblatów wydaje konkretny plon. To dzięki wsparciu blisko 30 tys. przyjaciół misji oblackich dzieło misyjne podjęte przez naszą rodzinę zakonną trwa, rozwija się w blisko 70 krajach – podkreślał o.Lis OMI.

Przedstawiciele misji oblackich w procesji z darami ofiarowali dla misjonarzy m.in.: albę oraz bieliznę kielichową. Na zakończenie Mszy św. wszyscy zostali pobłogosławieni relikwiami Drzewa Krzyża Świętego i oddali cześć relikwiom przez ucałowanie.

W bazylice świętokrzyskiej odbyło się spotkanie z ojcami pracującymi na Madagaskarze i na Ukrainie. Obecny był także o. Marian Puchała OMI, wikariusz prowincjalny ds. misji i delegatur.

Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej założył św. Eugeniusz de Mazenod, późniejszy biskup Marsylii (1782-1861), 25 stycznia 1816 roku w Aix (Prowansja). Stan liczebny oblatów na świecie wynosi ponad 4300 zakonników. W Polsce zakon prowadzi swoją działalność od 1919 r. Polska Prowincja Zgromadzenia liczy obecnie bez mała 500 zakonników.

Święty Krzyż jest to najstarsze polskie sanktuarium. Sprowadzenie benedyktynów zainicjował Bolesław Chrobry w 1006 r. Opiekę nad Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego sprawuje Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Korea Płd.: modlitewna nowenna o pokój i pojednanie

2018-06-18 20:36

vaticannews.va / Seul (KAI)

W Korei Południowej trwa specjalna nowenna modlitewna o pokój i pojednanie na Półwyspie Koreańskim. Zorganizował ją tamtejszy episkopat podkreślając, że trwający dialog polityczny potrzebuje modlitewnego wsparcia.

East News/AP Photo/Ahn Young-joon

Zachodzące zmiany Koreańczycy wciąż przyjmują z pewną nieśmiałością, jakby nie dowierzając, że pojednanie między obu Koreami może stać się faktem. „Ziarno porozumienia i pokoju zostało zasiane, pierwsze mury obalono trzeba mieć nadzieję na wspólną pokojową przyszłość” – podkreśla bp Lazzaro You Heung-sik.

Ordynariusz Daejeon zauważa, że pierwszą oznaką nowej wiosny w relacjach między Północą a Południem był start sportowców zwaśnionych krajów na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, a następnie szczyt w Singapurze i spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong-unem.

- 25 czerwca 1950 r. w Korei wybuchła wojna. Do ubiegłego roku Półwysep Koreański był najbardziej niebezpiecznym miejscem na świecie. Ostatnie inicjatywy były sianiem ziaren pokoju na tej ziemi i dały początek nowej erze – mówi Radiu Watykańskiemu bp You Heung-sik. – Ufam, że Korea Północna nie wycofa się z dialogu, byłoby to jak zbudowanie mostu, który następnie się rozpadł. Trzeba kontynuować dialog! Przez ponad 65 lat obie Korea żyły w klimacie nienawiści, podziałów, zazdrości. Teraz trzeba naprawdę otworzyć serca, umysły i nasze dusze na przebaczenie i pojednanie. Trzeba wspólnie zatroszczyć się o wzajemne braterstwo, szczerze i pełni ufności iść dalej tą drogą.

21 czerwca w Daegu odbędzie się konferencja poświęcona przyszłości Półwyspu Koreańskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem