Reklama

Młodzi dla środowiska

Łódź: Te Deum Laudamus za 30 lat posługi bp. Adama Lepy

2018-01-07 19:12

xpk / Łódź (KAI)

Piotr Drzewiecki

Trzydzieści lat posługi biskupiej pozwoliło mi głębiej poznać, jaki sens mają słowa: biskupstwo oznacza obowiązek, a nie zaszczyt! Dzisiaj, może jak nigdy dotąd, zdaję sobie sprawę w jakim stopniu wypowiadane słowo, jest niewspółmierne w stosunku do otrzymanych darów oraz do powinności, której na imię wdzięczność. – mówił bp Adam Lepa podczas uroczystość jubileuszowych, które odbyły się w niedzielę w łódzkiej katedrze.

2 stycznia minęło 30 lat od chwili, kiedy w łódzkiej katedrze ks. Adam Lepa otrzymał sakrę biskupią z rąk ówczesnego Prymasa Polski, kardynała Józefa Glempa. 7 stycznia w łódzkiej katedrze św. Stanisława Kostki sprawowana była Msza święta dziękczynna, podczas której Kościół łódzki dziękował za 30 lat posługi biskupa Adama.

Podczas liturgii kazanie opierające się o ewangeliczny fragment mówiący o Chrzcie Jezusa w Jordanie, wygłosił metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś. Odniósł się on do trzeciej Osoby Trójcy Świętej, tj. Ducha Świętego, który jak w momencie chrztu zstąpił na Jezusa, tak w czasie święceń biskupich dotknął serca biskupa Adama Lepy.

- Namaszczenie Duchem do misji, do posłania! Pomazaniec – takim się objawia Jezus nad Jordanem. To jest ta godność, którą biskup Adam w sobie nosi, w pełni od trzydziestu lat! On wskazuje na Jezusa. Mówi: uważajcie, jest Jezus! Idzie Jezus! On udzielił wam Ducha. Ma moc to uczynić, a jednocześnie udziela Ducha In presona Christi. To znaczy, ten Jezus przepowiadany w naszej osobie, staje się obecny. W naszej osobie działa. W naszej osobie jest mocny. Przez nasza posługę udziela Ducha. – tłumaczył arcybiskup.

Reklama

Nawiązując do Chrztu Jezusa w Jordanie zauważył, że - Jezus ma moc, aby nas zanurzyć w Duchu Świętym. Ma moc nas napełnić Duchem Świętym! To jest cel Jego misji – dać nam Ducha Świętego! Kto nie żyje w Duchu Świętym jest martwy, jest jak Adam ulepiony z gliny w raju, a dopiero, kiedy Bóg na niego tchną, wówczas ożył! – podkreślił kaznodzieja.

Przypominając o latach posługi jubilata zauważył - ile razy w czasie tych 30 lat biskup Adam wkładał na ludzi ręce udzielając im Ducha Świętego w świeceniach, w bierzmowaniu, w chrzcie, w sakramencie pokuty? Ile razy udział Ducha, nie sam z siebie, ale In presona Christi! – dodał łódzki pasterz.

Odnosząc się do zawołania biskupiego Lepy, arcybiskup łódzki zaznaczył, że motto kształtuje człowieka. – nie chodzi o to co robił w życiu, tylko jakim jest człowiekiem. Że jest człowiekiem mądrości i cierpliwości. Taki jest! (…) W mądrości i cierpliwości Pan prowadzi ludzkie serce. Nie chodzi o nogi do wędrowania, ale o serce z jakim idziesz ku drugiemu człowiekowi. O serce, które jest pełne miłości i cierpliwości. Chodzi o miłość Boga i cierpliwość Chrystusa, nie o naszą! W tej miłości i w tej cierpliwości mamy wędrować z sercem ku ludziom – zakończył arcybiskup. Przed błogosławieństwem dziękując zebranym za obecność i modlitwę w czasie dzisiejszej uroczystości, dostojny jubilat raz jeszcze złożył podziękowanie arcybiskupowi seniorowi Władysławowi Ziółkowi, za przygotowanie przed 30 laty uroczystości konsekracyjnych oraz współpracę w diecezji przez cały ten czas posługi.

Biskup Adam Lepa podzielił się także swoim doświadczeniem sprzed 30 lat. - Głęboko przeżyłem pierwsze biskupie błogosławieństwo, z pastorałem w reku, podczas, którego wykonywano hymn „Te Deum Laudamus”. A wcześniej wyjaśniłem sens mojego biskupiego zawołania In caritate et patentia (W miłości i cierpliwości) podkreślając, że w jego treści wpisane są najważniejsze zręby mojej posługi biskupiej. Wszak jeżeli w tej posłudze przestaje istnieć miłość i cierpliwość, wszystko traci sens. – zaznaczył biskup Lepa.

Po zakończeniu liturgii jubilat przyjmował gratulacje i życzenia w Wyższym Seminarium Duchownym.

Tagi:
bp Adam Lepa

Moje „memento”

2017-04-19 14:17

Anna Skopińska
Edycja łódzka 17/2017, str. 6-7

Z bp. Adamem Lepą o niezwykłej relikwii i jej historii, ludziach, którzy pozostawili ślad i o przebaczeniu, rozmawia Anna Skopińska

Archiwum Konferencji Episkopatu Polski
Bp Adam Lepa

ANNA SKOPIŃSKA: – W kaplicy Księdza Biskupa znajduje się szczególny krzyż. Mały, niepozorny, ale jakże wymowny...

BP ADAM LEPA: – Ten krzyż otrzymałem od ks. płk. Mariusza Śliwińskiego, który tu, w Łodzi, był kapelanem w parafii wojskowej św. Jerzego. Wcześniej uczestniczył w czterech wojskowych misjach zagranicznych: w Bośni, Libanie, Pakistanie i Afganistanie. I z tych czterech miejsc pochodzą szczątki tego krzyża. Bo krzyż został zbudowany z odłamków, które wydobyto z ciał poległych polskich żołnierzy oraz z ran tych, którym udało się przeżyć. To relikwia, którą wykonali jego żołnierze. Ks. Śliwiński otrzymał dwa takie krzyże. I kiedy wyjeżdżał z Łodzi do Sieradza, w 2014 r., jeden krzyż przekazał mnie, bowiem często odwiedzałem żołnierzy z posługą biskupią. Swój sentyment do wojska otrzymałem po ojcu, który był zawodowym żołnierzem.

– Wiadomo, jak doszło do powstania krzyża? Kto wpadł na pomysł, by te odłamki pozbierać? To musiał być człowiek głęboko wierzący...

– Byłem tak zapatrzony w ten krzyż, że nie przyszło mi do głowy zapytać, co się za tym kryje. Jaka historia. Widać, że jest wykonany z fragmentów zespawanych ze sobą. Podejrzewam, że na koniec był pokryty czarną farbą. Wszak ten kolor najbardziej odpowiadał upamiętnieniu żołnierzy polskich, którzy przelali krew w niebezpiecznych misjach zagranicznych.

– Czym dla Księdza Biskupa jest ten krzyż?

– Gdy odwiedził mnie abp Marek Jędraszewski, to w mojej kaplicy zainteresował się właśnie tym krzyżem. I ucałował go. Ten krzyż robi wrażenie na każdym, kto go zobaczy. To nie tylko relikwia dla mnie, to w ogóle jest relikwia. To krzyż związany z żołnierzami, którzy umierali za Polskę albo przynajmniej za nią cierpieli. Zamknięte w krzyżu odłamki dotknęły fizycznie tych ludzi. Teraz ten krzyż przypomina mi zawsze, że powinienem się modlić za poległych żołnierzy polskich. Jest dla mnie takim znakiem, żeby nigdy nie zapomnieć o modlitwie. Więc ma on w mojej kaplicy także tę praktyczną funkcję, stanowiąc swoiste „memento”.

– Od razu wiedział Ksiądz Biskup, że weźmie go do swojej kaplicy? Że gdzieś dalej nie przekaże?

– Takich relikwii się nie przekazuje. O krzyżu wiedzą ci, którzy odwiedzają czasem moją kaplicę. I dla każdego jest to najbardziej wymowny relikwiarz.

– W kaplicy Księdza Biskupa nie tylko krzyż jest relikwią...

– W tym względzie można powiedzieć, że Pan Bóg mnie hojnie obdarowuje. Najpierw trafiła tu postać Jezusa z kościoła pw. Podwyższenia Świętego Krzyża. To, że figura znalazła się u mnie, to cud i bardzo wyrazisty znak. Mama we wspomnianym kościele modliła się przed figurą Chrystusa o szczęśliwe rozwiązanie, gdy była w stanie błogosławionym ze mną. Moja figura to model tamtej, pięknie wykonanej i bardzo subtelnej. Gdy odwiedzają moją kaplicę różne osoby, to zwracają uwagę, że jest to postać Chrystusa niezwykle delikatna, skłaniająca do pogłębionej refleksji. Nic dziwnego, stworzył ją Antoni Madeyski, najwybitniejszy rzeźbiarz polski z przełomu XIX i XX wieku.

– Dotykając krzyża, nie próbował Ksiądz Biskup liczyć, z ilu może składać się odłamków?

– Nie da się tego policzyć. Ale to nie jest tak istotne. Znamy miejsca, w których walczący w pokojowych przecież misjach ONZ żołnierze byli atakowani i tracili życie. Jestem też wdzięczny, że ks. Śliwiński ze mną się podzielił, to wielkie wyróżnienie. Wielkie i zobowiązujące.

– To na pewno za okazane żołnierzom serce...

– Byłem często do kościoła garnizonowego zapraszany i bardzo dobrze się tam wśród żołnierzy czułem. Może dlatego, że to wyjątkowi ludzie. Pamiętam ostatni niezwykły pogrzeb jednego z kapitanów i przejście w kondukcie na cmentarz przy ul. Ogrodowej. Wszyscy żołnierze z jednostki, w której służył kapitan, „pancerniacy” z jednostki im. gen. Maczka, nieśli trumnę całą drogę na cmentarz z kościoła garnizonowego. Odprowadzam wielu wojskowych na miejsce doczesnego spoczynku, ale z takim pietyzmem żołnierzy wobec zmarłego towarzysza broni spotkałem się po raz pierwszy.

– Ksiądz Biskup bardzo mocno jest związany nie tylko z obecnymi wojskowymi, ale i z kombatantami, z Sybirakami, akowcami, rodziną katyńską. Można się od nich czegoś nauczyć?

– Nauczyłem się przede wszystkim jednej rzeczy. Spytałem ich kiedyś: „Powiedzcie mi, przecież tam, na tej nieludzkiej ziemi, doznaliście wielkiej krzywdy, oprawcom chodziło o to, by was zupełnie zniszczyć, czy czujecie do nich nienawiść?”. I co oni odpowiadają? „My nie tylko nie czujemy nienawiści, ale dziękujemy Panu Bogu, że dzięki naszym przeżyciom na ziemi syberyjskiej powstały kościoły katolickie. Że parafie obsadzone są przez księży polskich, a nowe diecezje przez biskupów polskich”. Oni są przekonani, że to jest owoc ich cierpienia.

– Nie zastanawiał się Ksiądz Biskup, czy trudno wybaczyć?

– Nie wiem, ale proszę zwrócić uwagę, ile nam krzywdy wyrządzili Niemcy. A Sowieci, jak tragicznie zapisali się w historii Polaków. I my nie żywimy do nich nienawiści. Tacy już jesteśmy, jest coś takiego w nas. I dlatego, jak mówią niektórzy na Zachodzie, to od nas wyszedł św. Jan Paweł II i św. Faustyna. Pan Bóg wiedział, skąd brać do „misji specjalnych”.

– Czuje Ksiądz Biskup, że to wszystko jest tak bardzo wymowne i zarazem tajemnicze?

– To jest na pewno jakiś znak. A przecież wśród znaków żyjemy. Dużo w moim życiu jest takich sytuacji, które nazywam cudami. Na przykład spotkanie z człowiekiem. Wydawałoby się, że przypadkowe, a to tymczasem wcale nie jest przypadek. To początek czegoś bardzo wielkiego i ważnego.

– Tak jak historia krzyża....

– Czy to przypadek, że były dwa krzyże i jeden z nich kapelan przekazał dalej, to znaczy mnie. Historia tego krzyża to także historia dzielenia się. Jeździłem kiedyś do Kalisza na Msze św. „dachauowczyków” i zapamiętałem świadectwo jednego z kapłanów. Mówił, że jest pewien grzech, który go trapi, o którym nie może zapomnieć, choć się z niego spowiadał i który na pewno będzie go nękał do końca życia. Oto, jak powiedział, kolega w Dachau otrzymał w paczce od rodziny cztery pomidory. Podzielił się nimi. „Mnie dał dwa, a ja obydwa zjadłem...”. Po tym, jak zjadł, miał wyrzuty sumienia.

– Ale to też świadczy o szlachetności tego człowieka...

– Bo między innymi samo uwięzienie było kształtowaniem charakterów tych ludzi. Jeśli chodzi o obóz, to jest jeszcze coś, o czym za dużo się nie mówi. Tam zginął jeden biskup, sufragan włocławski bł. Michał Kozal. Miał zaledwie miesiąc biskupstwa, kiedy go aresztowano i wywieziono. Był jedynym biskupem w Dachau. Hitlerowcy wyżywali się nad nim, katowali go, zrzucali ze schodów. Biskup katolicki dla tych zboczeńców to przecież była wyjątkowa „gratka”. Chcieli go jak najbardziej upokorzyć. I wreszcie zakatowali. Sądzili, że udaje, że upadł, żeby się uchronić przed dalszymi ciosami. Ale okazało się, że dosłownie zatłukli go na śmierć... Następnego dnia komendant tego obozu, sam zbrodniarz, poinformował: „Wczoraj zmarł biskup polski, i dlatego teraz na apelu ogłaszam minutę ciszy”. To fakt, o którym dowiedziałem się ze wspomnień abp. Kazimierza Majdańskiego, który jako diakon przebywał w obozie i był tego świadkiem.

– Gdy stykał się Ksiądz Biskup z „dachauowczykami”, braćmi w kapłaństwie, to nie chciał Ksiądz Biskup za to, co oni przeszli, całować ich po rękach?

– Tak się złożyło, że dwóch proboszczów w mojej rodzinnej parafii przeszło przez Dachau. Gdy byłem wikariuszem w Dobroniu, mój pierwszy proboszcz przeszedł przez piekło w Dachau, potem w parafii Przemienienia Pańskiego w Łodzi ks. Edmund Bielicki – także. Oni nigdy nie wspominali o Dachau. Jedynie ks. Bielicki mówił o wyzwoleniu tego obozu. Ale w tym jego świadectwie, tej relacji, nie było nic z chęci odwetu, z mściwości. Tacy jesteśmy. I to jest wspaniała cecha naszego narodu. A zarazem jego rzeczywisty i prawdziwy obraz.

– Ksiądz Biskup dotykał życia nie tylko kapłanów z Dachau, ale też choćby świętości bp. Kazimierza Tomczaka, łódzkiego sufragana...

– Bp Tomczak był przez jakiś czas więziony w Radogoszczy. Jako diakon posługiwałem w parafii Podwyższenia Świętego Krzyża, gdzie był proboszczem. Pomagałem Księdzu Biskupowi we Mszach świętych, które on sprawował, siedząc w fotelu. Był dotknięty paraliżem. Parafią w tym trudnym dla niego czasie choroby kierował w zastępstwie ks. Stanisław Świerczek, również więzień Dachau. Bp Tomczak był na moich święceniach kapłańskich. To był niezwykły biskup i człowiek. Budowałem się jego postawą.

– Jak czytam o nim, to widzę, że był święty. Może trzeba o takich ludziach mówić i ich przypominać?

– Trzeba, na pewno, zwłaszcza że ci, którzy go znali dłużej, już odeszli. Przy okazji tych postaci, naszych świętych ostatnio cytuje się zdanie francuskiego dziennikarza: „Zawsze ostatnie słowo należy do Miłości”. I to skojarzenie przychodzi mi, gdy myślę o Stanisławie Leszczyńskiej, o której za mało mówimy, a była przecież bohaterką. To ona obozowemu lekarzowi w Auschwitz rzuciła w oczy słowa: „Panie doktorze, nie wolno zabijać dzieci”. Wydał jej bowiem rozkaz, żeby jako położna każde odebrane dziecko pozbawiała życia. A on? Zachował się „nienormalnie”, bo nie wyrządził jej krzywdy i prawdopodobnie dał przez to milczącą zgodę na dotychczasową działalność ratowania nowonarodzonych. Stało się to pod wpływem Miłości wyrażonej w zdecydowanej postawie Polki. Bo ostatnie słowo zawsze należy do Miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Bp Kamiński na temat wpisu ks. Jacka Dunina-Borkowskiego

2019-01-16 14:33

mag / Warszawa (KAI)

Niewłaściwe korzystanie z mediów społecznościowych to znacznie szerszy i poważniejszy problem, z którym musi się zmierzyć całe społeczeństwo – powiedział bp Romuald Kamiński, nawiązując do wpisu ks. Jacka Dunina-Borkowskiego w mediach społecznościowych.

Artur Stelmasiak
Bp Romuald Kamiński

Dwa dni temu na stronie internetowej diecezji warszawsko-praskiej pojawił się komunikat, w którym czytamy, że kapłan „dwukrotnie otrzymał już upomnienia kanoniczne. Ponieważ nie zastosował się do nich, władza diecezjalna nałoży na niego środki karne przewidziane prawem kościelnym”.

– Kapłan został już poważnie upomniany słownie, natomiast w najbliższych dniach otrzyma przygotowane dokumenty, z których wynika, że musi zastanowić się nad korzystaniem ze zdobyczy techniki. Będzie to jeden z pierwszych kroków realizacji dokumentu „Dyrektorium dotyczące zasad funkcjonowania w Internecie kościelnych podmiotów publicznych oraz osób duchownych diecezji warszawsko-praskiej”, który wszedł w życie w listopadzie ubiegłego roku – powiedział bp Kamiński.

Zdaniem biskupa warszawsko-praskiego, wielu ludzi różnie odnosi się do konkretnych spraw, nie byłoby jednak problemem, gdyby ktoś upuścił sobie żółci. Natomiast dziś, kiedy media są wręcz wszechobecne, pojawia się u ludzi potrzeba wchodzenia na nie i wypowiadania swoich osobistych opinii na szerszym forum.

- Wówczas pojawia się problem. To, co przez dziesiątki wieków było osobistym problem danego człowieka, obecnie jest przedmiotem wiedzy całego świata. Z tą kwestią będzie musiało uporać się całe społeczeństwo – stwierdził bp Kamiński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej wzywają do przeciwdziałania nienawiści

2019-01-17 11:43

PRE, aw / Warszawa (KAI)

"Wzywamy wszystkich do powstrzymania spirali nienawiści. Nie jesteśmy bowiem tak podzieleni, żebyśmy nie potrafili ze sobą rozmawiać albo sobie wybaczyć. Każdemu człowiekowi winniśmy szacunek". - Kościoły, zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej wydały apel, w którym wzywają do przeciwdziałania nienawiści. W związku ze zbliżającym się Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan sygnatariusze zachęcają też, by "do nabożeństw włączyć modlitwy o poprawę naszych wzajemnych relacji, zatrzymanie spirali nienawiści i modlitwę za tych, którzy doznają bólu i go zadają".

Archidiecezja Łódzka

Podajemy tekst apelu Polskiej Rady Ekumenicznej.

„Jedni dla drugich miejcie żarliwą miłość”

W niedzielę, 13 stycznia, całą Polskę obiegła wiadomość o brutalnym ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dzień później poruszeni zostaliśmy informacją o jego śmierci.

Te tragiczne wydarzenia pokazały ponownie konflikty i głębokie podziały obecne w naszej Ojczyźnie, naszych Kościołach, wspólnotach, ale też rodzinach. Jako Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej chcemy jednoznacznie wystąpić przeciwko wszelkim przejawom nienawiści, w tym mowie nienawiści obecnej w debacie publicznej. Nienawiść oddala nas od siebie, sprawia, że pielęgnujemy uprzedzenia i zamiast budować silne i solidarne społeczeństwo, zgadzamy się na utrwalanie podziałów.

Słowo Boże zachęca nas byśmy dążyli do sprawiedliwości („Usilnie dąż do sprawiedliwości” – Pwt 16,20 BE). Lecz równocześnie jasno pokazuje, jak powinniśmy względem siebie postępować: „Przede wszystkim jedni dla drugich miejcie żarliwą miłość, bo miłość zakrywa wiele grzechów. Okazujcie sobie wzajemnie gościnność bez narzekania. Służcie jedni drugim takim darem łaski, jaki każdy otrzymał, jako dobrzy szafarze różnorodnej łaski Boga. Jeśli ktoś przemawia, niech to będą jakby Słowa Boga, jeśli ktoś służy, niech to czyni mocą, której udziela Bóg, aby we wszystkim uwielbiony był Bóg przez Jezusa Chrystusa” (1 P 4,8–11 BE).

Wzywamy wszystkich do powstrzymania spirali nienawiści. Nie jesteśmy bowiem tak podzieleni, żebyśmy nie potrafili ze sobą rozmawiać albo sobie wybaczyć. Każdemu człowiekowi winniśmy szacunek. Każdy człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boga, ma swoją godność. Naszym obowiązkiem jest przeciwstawienie się uprzedzeniom i mowie nienawiści oraz solidarność z tymi, którzy cierpią z ich powodu. Uczmy się ze sobą rozmawiać, nie walczmy ze sobą. Starajmy się też podejmować działania, które będą służyć pojednaniu i wspólnemu dobru.

W związku ze zbliżającym się Tygodniem Modlitw o Jedność Chrześcijan zachęcamy, by do nabożeństw włączyć modlitwy o poprawę naszych wzajemnych relacji, zatrzymanie spirali nienawiści i modlitwę za tych, którzy doznają bólu i go zadają. Za nas wszystkich. Wierzymy, że z Bożą pomocą opamiętamy się, nauczymy rozmawiać ze sobą, dokonywać dobrych wyborów i szanować nawzajem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem