Reklama

Bruksela: C+M+B w siedzibie Parlamentu Europejskiego

2018-01-11 15:38

ts (KAI) / Bruksela

Bożena Sztajner/Niedziela

Już po raz 10. Kolędnicy Misyjni odwiedzili Parlament Europejski. 20-osobowa grupa kolędników z Niemiec, Austrii, Węgier, Rumunii, Włoch i Belgii apelowała 9 stycznia w Brukseli o większe zaangażowanie Parlamentu Europejskiego w walkę z „wyzyskiwaniem pracy dzieci.

„Domagamy się, aby ochrona przed wyzyskiem pracy dzieci stała się kryterium w stosunkach politycznych i społecznych”, mówili kolędnicy. Podkreślili, że praca dzieci ma „złe skutki”, gdyż te dzieci nie mogą chodzić do szkoły, nie mogą się bawić.

Hasłem tegorocznej akcji Kolędników Misyjnych było: „Nieść błogosławieństwo, być błogosławieństwem: wspólnie przeciwko pracy dzieci – w Indiach i na całym świecie!”.

Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Rainer Wieland powiedział, że Europarlament jest „pionierem” w kwestii pracy dzieci. Nie chodzi tu tylko o żądania polityczne, ale także o decyzje każdego obywatela w życiu codziennym, np. przy zakupach.

Reklama

Gospodarz spotkania wyraził zadowolenie, że z każdym rokiem Parlament odwiedza coraz więcej kolędników z różnych krajów. Na drzwiach wejściowych do Sali Protokolarnej goście napisali kredą „20*C+M+B+18”, a więc formuję błogosławieństwa „Christus mansionem benedicat” (Niech Chrystus błogosławi ten dom) wraz z oznaczeniem roku. W tej Sali przyjmowani są zazwyczaj najwyżsi rangą goście państwowi.

Przed wizytą w Parlamencie Europejskim Kolędnicy Misyjni odwiedzili także siedzibę Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE).

Odbywająca się rokrocznie w okresie Bożego Narodzenia i Trzech Króli akcja kolędników misyjnych jest największą na świecie akcją solidarności dzieci z dziećmi. Np. w 2017 r. tylko niemieccy kolędnicy misyjni zebrali 46,8 mln euro na pomoc swoim rówieśnikom w ubogich krajach. Ogółem od początku istnienia tej inicjatywy zebrano ponad miliard euro na realizację ok. 72 tys. projektów w Afryce, Ameryce Łacińskiej, Azji, Oceanii oraz Europie Wschodniej.

Tagi:
Unia Europejska

Nie przeznaczono nam żyć jak zwierzęta

2018-07-10 12:29

Czesław Ryszka
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 38

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się 4 lipca kolejna, ósma już debata unijnych premierów na temat przyszłości UE.

Zwykle były to pochwały unijnej jedności, widzianej przez pryzmat bieżących problemów. Tymczasem Mateusz Morawiecki, polski premier, poszedł własną ścieżką, kreśląc wizję Europy jako jedności w różnorodności, Europy, która nie wstydzi się swoich chrześcijańskich korzeni, która stawia na rozwój, a jednocześnie wsłuchuje się w głos obywateli. – Bo Europa należy do obywateli, a nie do elit – powiedział.

W swoim przemówieniu premier przedstawił konkretne propozycje rozwoju unijnej wspólnoty. Choć zaczął od kryzysów wstrząsających UE: mówił o kryzysie strefy euro, kryzysie migracyjnym, brexicie, o agresywnej polityce Rosji, to ukazał wizję nowego otwarcia, określanego jako 4.0, czyli: Unię IV rewolucji przemysłowej, Unię bezpieczną, Unię obywatelską oraz Unię solidarną.

Przechodząc do konkretów, mówił o zagrożeniu przez Nord Stream 2, który daje Rosji bardzo silne narzędzia wpływu na europejską gospodarkę i politykę. Wyjaśniał, dlaczego wielu Europejczyków nie okazuje dziś entuzjazmu wobec integracji, widząc tyle politycznych i gospodarczych błędów. Mówił o chrześcijańskich korzeniach Europy, że nie sposób zrozumieć ciągłości i istoty Europy bez uznania jej greckich, rzymskich i w końcu judeochrześcijańskich korzeni. Stawiając nasze państwo za wzór, nie omieszkał powiedzieć, że gdyby nie żelazna kurtyna i tragiczny podział Europy po II wojnie światowej, Polska również byłaby założycielem wspólnoty europejskiej – zgodnie z wolą polskiego rządu na uchodźstwie.

Premier wspomniał, że Polska obchodzi w tym roku 550. rocznicę zwołania pierwszego Sejmu i stulecie odzyskania niepodległości, co pokazuje, jak głęboko w polskiej kulturze zakorzeniona jest idea parlamentaryzmu, demokracji i rządów prawa. Poparł aktywną politykę spójności, czyli walkę z nierównościami wyrażającą się w bezzwrotnej pomocy dla krajów mniej rozwiniętych, i podkreślił, że jest to inwestycja w rozwój Europy.

Odpowiadał również na pytania, które jednak dotyczyły nie jego wystąpienia, a rzekomego braku praworządności w Polsce. I co bardzo smuci, różnego rodzaju polskie sprawy w kłamliwym świetle wywlekali polscy europosłowie. M.in. o wycofanie się ze zmian w Sądzie Najwyższym apelowała Róża Thun z PO, która powiedziała: – Ma pan szansę, żeby nie zapisać się w historii najohydniejszymi literami. Wtórowała jej Krystyna Łybacka z SLD, prosząc, by szef rządu nie „dewaluował dorobku Polski”. Pytała też, kiedy Polska wstąpi do strefy euro i kiedy premier rozpocznie w naszym kraju debatę na ten temat. Z kolei Janusz Zemke, też z SLD, upomniał się o emerytury esbeków. Nie wspomnę wypowiedzi Janusza Lewandowskiego z PO, bo ta ociera się o zdradę państwa.

Nic dziwnego, że po takich „donosach” na Polskę znany nasz przeciwnik w PE Guy Verhofstadt zaatakował premiera – stwierdził, że obecny polski rząd i jego zaplecze parlamentarne są finansowane przez prezydenta Rosji Władimira Putina, że rząd PiS współpracuje z rosyjskim wywiadem i należy do „piątej kolumny” Putina.

Dla każdego, kto zna historię Polski i kto wie, z jakim bólem przeżyliśmy do dziś niewyjaśnioną tragedię z 2010 r., w której na terenie Rosji zginęła polska elita, w tym prezydent RP, tak haniebne pomówienia są szczególnie obraźliwe i raniące, po prostu niedopuszczalne. Dlatego po takich wypowiedziach trudno uwierzyć w to, że Polska ma w Europie wspólną przyszłość.

Dlaczego takie oskarżenia w ogóle padają? Jak sądzę, w naszym dość konserwatywnym państwie nie są możliwe tak jak gdzie indziej narzucanie ideologii gender, absurdalne ataki na płciowość i seksualność człowieka. Niektóre narody, społeczeństwa i grupy wprost oszalały na tym punkcie, co widać w promowaniu wszelkiego rodzaju wynaturzeń, organizowaniu ruchów, parad i demonstracji LGBT, a pośrednio w walce z Kościołem katolickim. Dlatego uważam, że obecne atakowanie rządzących Polską za rzekomy brak praworządności jest niczym innym jak próbą narzucenia nam zachodniej ideologii.

Jan Paweł II w siedzibie ONZ w 1995 r. zacytował „Boską Komedię” Dantego: „Nie przeznaczono wam żyć jak zwierzęta,/ Lecz poszukiwać i wiedzy, i cnoty”. Oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko to, aby ludzie potrafili wpisać w swoje prawa i wyrażać w konkretnym postępowaniu odwieczne wartości leżące u podstaw każdej prawdziwej cywilizacji.

Czesław Ryszka
Pisarz i publicysta, senator RP w latach 2005-11 i od 2015 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Mokrzycki: w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za zgodę

2018-07-17 06:39

pab / Strachocina (KAI)

To w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – mówił abp Mieczysław Mokrzycki, który w poniedziałek przewodniczył Mszy św. na „Bobolówce” w Strachocinie – miejscu urodzenia św. Andrzeja Boboli.

Adam Łazar

– Umiejmy być ludźmi prawego sumienia, aby nie tylko osądzić, ale przede wszystkim podnosić na duchu i umacniać nadzieję. Odnawiając w sobie postawę czystości wiary i obyczajów, nie idąc na kompromis ze złem, lecz odważnie służyć prawdzie, oceniając rzeczywistość świata według ewangelicznego „tak – tak, nie – nie” – mówił metropolita lwowski.

Były sekretarz Jana Pawła II i Benedykta XVI zachęcał, aby zadać sobie pytanie, czy mamy w sobie tyle wiary i odwagi, aby całemu światu przypomnieć o obecności Boga w świecie. Przywołał homilię Jana Pawła II, którą wygłosił na inaugurację swojego pontyfikatu, a w której wzywał: „Nie bójcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”.

W dalszej części kazania metropolita lwowski zwracał uwagę na potrzebę dobrego rozumienia wolności oraz miłości do ojczyzny. Zapewniał, że Jan Paweł II wszędzie, gdzie się tylko znajdował, zawsze był dumny z tego, że jest Polakiem. – Potrzeba pytać samych siebie, bez względu na to, gdzie żyjemy i pracujemy: czy potrafimy być dumni, że naszą ojczyzną jest Polska? Czy czujemy na sobie odpowiedzialność za jej dzisiaj i jutro? Czy potrafimy poświęcić jej swoje życie nie dzieląc jej, lecz jednocząc ją wokół Chrystusa, wybierając Go jako drogę, prawdę i życie, czyli jako naszą wspólną przyszłość? – pytał. – Przecież to w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – zaznaczył.

Hierarcha zachęcał, aby trzymać się mocno Pana Boga i Ewangelii, gdyż jest to droga pokoju i dobra. – Gdy jej braknie, to przychodzi niepokój i zło, czego my dzisiaj, żyjąc w Ukrainie doświadczamy. Trwająca wojna pozostawiła już swój owoc w tysiącach grobów młodych ludzi poległych na froncie i w tysiącach okaleczonych. Pozbawione miłosierdzia myślenie jest ślepe na tragedię setek tysięcy rodzin, którym zburzono domy, zabierając jednocześnie szczęście, do którego mają prawo – opowiadał.

Na zakończenie kaznodzieja wzywał, aby wpatrując się w postawę życia św. Andrzeja Boboli i św. Jana Pawła II, nie dać się zwieść i omamić złu i nie otwierać dla niego „drzwi naszych domów, serc i umysłów, ale zwyciężajmy je dobrem i miłością”. – Tam, gdzie jest zło, tam nie ma Boga, bo On jest najwyższym dobrem. Tam, gdzie jest nienawiść, tam nie ma Boga, bo On jest miłością. Tam, gdzie jest wojna, tam nie ma Boga, bo On jest pokojem. Tam, gdzie jest kłamstwo, tam nie ma Boga, bo On jest prawdą – podkreślił.

Modlitwy ku czci św. Andrzeja Boboli odbywają się każdego 16. dnia miesiąca. Rozpoczynają się w kościele, który jest sanktuarium tego świętego, skąd wyrusza procesja na tzw. Bobolówkę, gdzie najprawdopodobniej znajdował się dom rodzinny św. Andrzeja. Następnie sprawowana jest Msza św., po której następuje procesyjny powrót do sanktuarium. W drodze odmawiany jest różaniec. Na zakończenie jest możliwość ucałowania relikwii świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

PKWP: 3,6 mln euro dla Syrii w I połowie 2018 roku

2018-07-17 19:31

PKWP / Warszawa (KAI)

Ponad 3,6 miliona euro trafiło na pomoc potrzebującym Syryjczykom tylko w I połowie tego roku. "Nie byłoby to możliwe, gdyby nie Państwa zaangażowanie i pomoc" - pisze na Twitterze Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

CharlesFred via Foter.com / CC BY-NC-SA

Pomoc Kościołowi w Potrzebie zajmuje się wspieraniem duszpasterskim i finansowym Kościoła prześladowanego, wspieraniem budowy kościołów, wydawania i kolportaż Biblii, pomocą siostrom klauzulowym oraz finansowaniem zakupu środków transportu potrzebnych do pełnienia służby duszpasterskiej.

Jak poinformowało na twitterze PKWP - tylko w I połowie 2018 roku przekazało na pomoc dla Syrii 3,6 mln zł.

Głównym hasłem Papieskiego Stowarzyszenia PKWP jest: pojednanie i solidarność na świecie. W ponad 50 krajach chrześcijanie są prześladowani i żyją w śmiertelnym zagrożeniu. W 70 krajach na świecie wiara jest ograniczana, a chrześcijanie dyskryminowani i przekonywani do odrzucenia Chrystusa.

Co roku PKWP realizuje ponad 7 tys. projektów o łącznej sumie 80 mln euro.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem