Reklama

Prymas słowami Franciszka: nauczmy się kochać obcego, jak siebie samego

2018-01-14 14:50

KAI

Piotr Drzewiecki

Prymas Polski abp Wojciech Polak odprawił w inowrocławskim kościele pw. Zwiastowania NMP Mszę św. według formularza za uchodźców i wygnańców. Podczas Eucharystii modlono się także za śp. kard. Józefa Glempa przed przypadającą 23 stycznia 5. rocznicą jego śmierci.

Przed przyjazdem do Inowrocławia abp Wojciech Polak zatrzymał się w Markowicach, gdzie tego dnia gościła rodzina Salloum z Homs w Syrii. Miasto zostało zburzone jako jedno z pierwszych. Adel (dziadek), Salwa (babcia), Adel (młodszy syn), Toni (starszy syn), Carmen (jego żona) i ich syn Mimoz przyjechali do Polski przed trzema laty dzięki fundacji "Estera". Mieszkają i pracują w Oławie. Jak mówili, zostawić dom i całe dotychczasowe życie było bardzo ciężko, większy jednak od strachu przed nowym był strach przed wojną.

W Markowicach podziękowali za udzieloną im w Polsce pomoc. Z rodziną spotkał się także Prymas Polski, który prosił przede wszystkim o modlitwę za wszystkich, którzy jak rodzina Salloum musieli opuścić swoją ojczyznę. Prosił również by w każdym, kto prosi o schronienie i pomoc dostrzec przede wszystkim człowieka, bliźniego.Powtórzył to również podczas Mszy św. w Inowrocławiu, przypominając słowami papieża Franciszka, że każdy wygnaniec i uchodźca pukający do naszych drzwi jest „okazją do spotkania z Jezusem”.

Bóg bowiem – jak cytował – „powierza macierzyńskiej miłości Kościoła każdą osobę ludzką zmuszoną do opuszczenia swojej ojczyzny w poszukiwaniu lepszej przyszłości”.„Tak, macierzyńskiej miłości Kościoła, miłości nas wszystkich, Bóg powierza Polonię i Polaków żyjących poza Polską; powierza wszystkich przybywających do nas z Ukrainy; powierza tych, którzy będąc uchodźcami, potrzebują naszej pomocy i troski. A wszystko to po to, abyśmy i my, jak wskazuje nam papież Franciszek, zgodnie z najważniejszym przykazaniem Bożym nauczyli się kochać bliźniego, obcego, jak siebie samego” – mówił w homilii Prymas Polski.Metropolita gnieźnieński nawiązał też do zbliżającej się 5. rocznicy śmierci śp. kard. Józefa Glempa, syna kujawskiej ziemi, który w inowrocławskim kościele pw. Zwiastowania NMP został ochrzczony i który z Inowrocławia, jakby przez okno – jak sam mówił – spoglądał na Kujawy, poznając ludzi i Boga. „Kard. Józef Glemp nie realizował nigdy swego kapłańskiego powołania i pasterskiego posługiwania dla ludzkich oklasków. W swej codzienności, w pojawiających się trudnościach i wyzwaniach, był zawsze człowiekiem głębokiej wiary i szacunku dla bliźniego, do którego wychodził z prawdziwie ojcowską troską” – mówił Prymas dodając, że w Światowym Dniu Migranta i Uchodźcy warto wspomnieć także jego pasterską troskę o Polaków żyjących poza granicami naszej Ojczyzny. „Sam niejednokrotnie powtarzał, że Prymas Polski jest duchowym opiekunem Polonii i swą troską zarażał i motywował innych” – kontynuował abp Polak przypominając słowa swojego poprzednika wypowiedziane podczas jednej z ostatnich podróży, w Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown w Pensylwanii, kiedy wskazywał, że wiele jest w naszej Ojczyźnie trosk i spraw, o które wciąż trzeba zabiegać.„Bronić życia, każdego – dojrzałego i nienarodzonego; pomagać kobiecie i mężczyźnie zawrzeć godnie małżeństwo; otaczać opieką rodzinę płodną i kochającą się, zapewnić godne warunki wychowania dzieci.

Reklama

Szlachetne rzeczy łatwo jednak popsuć okrzykami, propagandą, pieniędzmi” – cytował abp Polak dopowiadając, że środki naprawy wskazał już św. Paweł Apostoł. To ukazywanie Ducha i mocy, którego i dziś nam bardzo potrzeba.„Potrzeba nam też radości naszego chrześcijańskiego powołania. Potrzeba ufności, że Ten, który nas wciąż wzywa i zaprasza, byśmy szli za Nim i z Nim byli, uczyć nas będzie i wspomagać swą łaską, przemieniając nasze serca i czyniąc je coraz bardziej otwartymi dla Boga i dla drugiego człowieka” – tłumaczył Prymas Polski.We wspomnianym formularzu Mszy św. za uchodźców i wygnańców (w Mszale rzymskim na pozycji 40) modlimy się m.in. słowami: „Wszechmogący Boże, dla Ciebie nikt nie jest obcy i nikogo nie pozbawiasz swojej pomocy, wejrzyj łaskawie na uchodźców i wygnańców, na rodziny rozdzielone i rozproszone dzieci, pozwól im powrócić do ojczyzny, a nam daj serce czułe na potrzeby ubogich i przybyszów”.Słowa te wybrzmiały w niedzielę 14 stycznia w wielu kościołach.

W archidiecezji gnieźnieńskiej Msza św. według powyższego formularza sprawowana była we wszystkich parafiach gnieźnieńskich, a także w Zdziechowie, Żydowie, Witkowie, Mogilnie, Wągrowcu, Murowanej Goślinie, Rogoźnie, Wapnie, Pobiedziskach, Wrześni, Gozdowie, Graboszewie, Wylatowie, Strzelnie (te parafie zgłoszone zostały na stronie www.mszazauchodzcow.pl). Za uchodźców i migrantów modlono się także w modlitwie powszechnej.Pod koniec liturgii Prymas Polski wręczył ustanowioną przez kard. Glempa w 2009 r. nagrodę „Ku chwale”. Statuetka przyznawana jest co roku za szczególną duchową i intelektualną pracę na rzecz Ziemi Kujawskiej.

Jej tegorocznym laureatem jest ksiądz kan. Zenon Rutkowski, pierwszy proboszcz i budowniczy inowrocławskiego kościoła pw. św. Królowej Jadwigi. W czasie 20-letniej posługi proboszczowskiej na największym inowrocławskim osiedlu ks. Rutkowski był także kapelanem Klubu Inteligencji Katolickiej oraz kapelanem strażaków. Nominację na swoje pierwsze probostwo otrzymał od kard. Józefa Glempa. Śp. kard. Józef Glemp był arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim w latach 1981-92. Jednocześnie sprawował urząd arcybiskupa metropolity warszawskiego, obie archidiecezje były bowiem do 25 marca 1992 połączone unią personalną. Jednocześnie piastował godność Prymasa Polski, którą zachował – jako kustosz relikwii św. Wojciecha – po reorganizacji struktur administracyjnych Kościoła w Polsce w 1992 i rozłączeniu obu archidiecezji. Na mocy decyzji Benedykta XVI tytuł Prymasa Polski wrócił do arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego w grudniu 2009 roku, gdy kard. Glemp skończył 80 lat. Otrzymał go ówczesny arcybiskup gnieźnieński Henryk Muszyński.W niedzielę 21 stycznia Msza św. w intencji kard. Józefa Glempa sprawowana będzie także w gnieźnieńskiej katedrze. Eucharystii przewodniczyć będzie bp Krzysztof Wętkowski.

Tagi:
prymas Polski abp Wojciech Polak

Prymas Polski: mamy problem z wolnością

2018-07-11 10:58

rozmawiał Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

Mamy w Polsce kłopot z właściwą realizacją wolności, to znaczy twórczym działaniem na rzecz wspólnego dobra - ocenia w rozmowie z KAI abp Wojciech Polak. Prymas Polski wyraził nadzieję, że pozytywnym przemianom w naszym życiu publicznym sprzyjać będzie wrześniowy Zjazd Gnieźnieński, który jest forum otwartej, wolnej dyskusji o teraźniejszości.

Episkopat.news

Abp Wojciech Polak: – Myślę, że Zjazd Gnieźnieński skierowany jest nie tylko do Kościoła. Można mówi, że, owszem, Kościół ma ważną rolę w wychowywaniu ludzi do pełni wolności, do jej dobrego zagospodarowywania, natomiast temat Zjazdu jest szerszy. Dotyczy on realizacji ludzkiej wolności we wszystkich wymiarach, nie tylko w ściśle religijnym (choć ten może być fundamentalny) ale też społecznym i w wymiarze „poszerzonej” ojczyzny, czyli w wymiarze europejskim. Jesteśmy bowiem wezwani do tego, by tę wolność zagospodarować na różnych polach. Stąd też refleksja zjazdowa jest tak polifoniczna. Nie dotyczy tylko jakiegoś jednego, wybranego obszaru, ale jest bardzo szeroka: od zagadnień życia społecznego, kościelnego aż do realizacji wolności w rodzinie, poprzez dialog z drugim człowiekiem, w relacjach sąsiedzkich itp.

KAI: Tegoroczny Zjazd odbędzie się na krótko przed obchodami 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Możemy mieć nadzieję, że spotkanie w Gnieźnie wpłynie na relacje polsko-polskie, byśmy przeżyli tę rocznicę wspólnie i ponad podziałami?
– Mam nadzieję, że Zjazd, który odbędzie się na niecałe dwa miesiące przed centralnymi obchodami niepodległości odegra taką rolę. Trzeba przy tym dodać, że cały bieżący rok obfituje w różne rocznicowe wydarzenia, choćby czerwcowe Święto Dziękczynienia w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie będące dziękczynieniem Kościoła za wolność.
Ale, rzeczywiście, mam nadzieję, że wrześniowy Zjazd może stanowić rodzaj duchowego zaplecza do dobrego przeżywania centralnych obchodów 100-lecia niepodległości.

- Tegoroczny Zjazd to idealna okazja ku temu, by natchnąć polityków do nowego stylu uprawiania polityki. To wydaje się może abstrakcyjne i nieosiągalne, ale przecież aktorzy naszej sceny politycznej odwołują się do chrześcijańskich korzeni Polski i Europy.

- – Myślę, że jest na to duża szansa. Oczywiście, ważniejsze wydaje się to, co wydarzy się pomiędzy uczestnikami zjazdu, a dodajmy, że główni wykładowcy i panelistami są osoby o różnych wrażliwościach społecznych i politycznych. Jeżeli pomimo tego wszyscy oni przyjeżdżają na wydarzenie, na którym odwołujemy się do chrześcijańskiego depozytu wartości, to mam nadzieję, że może to być ważny krok naprzód. Wszyscy liczymy na to, że będzie to twórczy dialog i początek budowy płaszczyzny pojednania, zrozumienia i polsko-polskiego dialogu.
Oczywiście tymi osobami nie są politycy zaangażowani w bieżące działania (choć są wyjątki, np. min. Konrad Szymański). Niewątpliwie natomiast Zjazd podejmie refleksję nad tym, z czego te bieżące działania wyrastają oraz w jakim kierunku prowadzą.

- A czy Zjazd nie powinien stać się miejscem spotkania głównych polskich polityków? Czy nie byłoby szczególna wartością, gdyby właśnie na tym forum mogli podyskutować ze sobą Andrzej Duda i Donald Tusk?

- – Za każdym razem organizatorzy Zjazdów Gnieźnieńskich zabiegają o obecność czołowych polityków i przypomnę, że w Gnieźnie gościło z tej okazji kilku polskich prezydentów. Problem polega na tym, że różne międzynarodowe wydarzenia niekiedy utrudniają politykom możliwość przyjazdu do Gniezna. Na szczęście obecny będzie prezydent Andrzej Duda, który tuż potem leci na forum ONZ, natomiast napięty kalendarz wydarzeń uniemożliwił przybycie Donaldowi Tuskowi.
Niemniej chcę zwrócić uwagę, że i tak będą obecni bardzo ważni przedstawiciele życia społecznego, publicznego, kościelnego. Stąd moja nadzieja, że wydarzenie poprawi relacje społeczne i polityczne w Polsce.

- A dlaczego właściwie te relacje wyglądają dziś tak słabo? Dlaczego, pomimo powoływania się na te same wartości, nasze spory są tak zajadłe i skoncentrowane na pognębieniu przeciwnika?

- – Trudno powiedzieć. Może to sprawa naszych emocji związanych z nazbyt intensywnym przeżywaniem rzeczywistości? Może decyduje to, że każdy ma swoje polityczne interesy? Dlatego nigdy dość zachęt do tego, byśmy odwoływali się do dobra wspólnego i przypominania, że możemy je osiągnąć jedynie poprzez dialog i rozmowę.
Myślę, że także w tym roku rozmowa będzie ciekawa i różnorodna. Oprócz 4 wykładów mamy 7 paneli i aż 22 warsztaty. Spotkania warsztatowe dotyczą bardzo różnych zagadnień i umożliwiają odbywanie prawdziwego dialogu a nie tylko teoretyzowanie na jego temat. To jest konkret. Tyle możemy i powinniśmy robić.
Zjazd Gnieźnieński nie pretenduje do tego, by być jedyną płaszczyzną dialogu Polaków, ale niewątpliwie pozostaje ważną okolicznością do wykorzystania: zarówno z uwagi na sporą już tradycję oraz starania organizatorów, by ich tematyka bardzo mocno wpisywała się w rzeczywistość, w której żyjemy. To jest otwarta, wolna dyskusja o teraźniejszości. Może w niej wziąć udział każdy i poczuć się czynnym współgospodarzem tego wydarzenia. Liczę na to, że Zjazd będzie prawdziwy dialogiem, że każdy będzie mógł wejść w interakcję i wypowiedzieć własne oczekiwania, niepokoje i nadzieje.

- Czy my, Polacy, mamy kłopot z zagospodarowaniem wolności?

- – Tak, mamy kłopot z jej twórczą realizacją. Bo wszystko zależy od tego, co będziemy rozumieć pod pojęciem wolności: czy wolność to tylko brak ograniczeń i poczucie, że nikt nas nie naciska czy też rozumiemy ją jako twórcze działanie na rzecz wspólnego dobra. Z tym drugim, właściwym rozumieniem wolności, mamy problem. Nie zawsze mamy świadomość, że moja wolność realizuje się zawsze w odniesieniu do innych. Nikt nie jest wolny dlatego, że jest jednostką odizolowaną od innych, ale że współtworzy rzeczywistość, w której żyje. I z tym mamy problem. Potrzebujemy namysłu i odwagi do twórczego realizowania wolności. A także zdolności do dialogu i przekonywania siebie nazwaniem do szukania i wytyczania czy odczytywania najlepszych dróg prowadzących nas do wspólnego dobra. Myślę, że jest to bardzo poważne zadanie.

- Czy dostrzega Ksiądz Prymas wpływ dotychczasowych Zjazdów na polską przestrzeń publiczną, a więc rzeczywistość szerszą niż Kościół?

- – Wydaje mi się, że ważniejsze od oddziaływania na przestrzeń publiczną jest zmiana ludzi. Na Zjazd przyjeżdża wiele osób chcących się podzielić swoimi doświadczeniami i poglądami. Największą wartością tych zgromadzeń jest to, że kształtują świadomość i mentalność. Jeżeli ludzie będą wyjeżdżać ze Zjazdów Gnieźnieńskich z większą świadomością, z większym zaangażowaniem i przekonaniem do realizowania wartościowych idei i pomysłów, to także nasza przestrzeń publiczna będzie stopniowo zmieniać się na lepsze.
*** XI Zjazd Gnieźnieński odbędzie się w dniach 21-23 września pod hasłem "Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa".
Zjazdy Gnieźnieńskie organizuje metropolita gnieźnieński Prymas Polski wraz z Fundacją św. Wojciecha Adalberta i kilkunastoma polskimi organizacjami katolickimi i chrześcijańskimi. Ich obecna formuła, realizowana w formie chrześcijańskich kongresów, jest odpowiedzią na apel św. Jana Pawła II z Gniezna (1997), aby Europa była wspólnotą ducha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Po pierwsze miłość

2018-07-10 12:29

Ks. Paweł Borowski
Niedziela Ogólnopolska 28/2018, str. 16-17

Wiesław Ochotny

KS. PAWEŁ BOROWSKI: – Gdy Ksiądz Biskup rozpoczynał swoją posługę w diecezji toruńskiej, podkreślał konieczność otoczenia troską małżeństw i rodzin. Często także nawiązuje Ksiądz Biskup do swojego rodzinnego domu. Jaki to był dom?

BP WIESŁAW ŚMIGIEL: – W rozmowach i nauczaniu często odwołuję się do doświadczeń domu rodzinnego, ponieważ był on dla mnie środowiskiem wzrostu. Jestem przekonany, że miałem rodzinę jak wielu z nas – tradycyjną, zbudowaną na fundamencie wiary katolickiej, wzajemnej miłości i szacunku dla drugiego człowieka. Dom rodzinny to dla mnie wspomnienie bezpieczeństwa, miłości, przywiązania do Kościoła, szkoła odpowiedzialności i pracy. Tata zmarł, kiedy miałem 12 lat, więc wcześnie musiałem uczyć się samodzielności, choć moja mama starała się wypełniać swoje zadania oraz zastępować ojca, stawiając jasne wymagania. Warto wspomnieć, że moja mama była zaangażowana w działalność parafialnej Caritas, a ja byłem ministrantem i lektorem. Zaangażowanie w życie parafii pozwoliło mi doświadczyć wspólnoty oraz bardzo pomogło w rozwoju osobistym.

– Podczas toruńskiego Marszu dla Życia i Rodziny Ksiądz Biskup wskazał, że do misji Kościoła należy poszukiwanie człowieka, który jest zagubiony. Jakie działania należy podejmować względem rodzin będących ofiarami emigracji zarobkowej, przemocy, plagi rozwodów?

– Zagrożeń dla małżeństwa i rodziny jest sporo, ale najważniejsze, by Kościół był gościnnym domem dla każdej rodziny, która chce w nim szukać bezpieczeństwa i rozwoju. Ponadto jest coraz więcej związków, małżeństw i rodzin, które oddaliły się od Boga. One wymagają poszukiwania, przyjęcia i włączenia do żywej wspólnoty wiary. Palącą potrzebą jest także zapewnienie małżonkom fachowej pomocy (duszpasterskiej i psychologicznej), by ograniczyć plagę rozwodów, które niosą sporo cierpienia dla całej rodziny, a są szczególnie bolesne dla dzieci.

– Europa doświadcza kryzysu podstawowych wartości, w tym kryzysu małżeństwa i rodziny. Jakie wyzwania stoją dziś przed Kościołem w tej kwestii?

– Laicyzacja dotyka różnych aspektów życia, w tym również rodziny. Potrzeba nie tylko zatrzymania tych procesów, ale też ewangelizacji, która przywróci Europie zaufanie do Ewangelii. W duszpasterstwie rodzin ważne jest ukazanie tradycyjnego modelu małżeństwa i rodziny jako wartości, bez której Europie grozi zapaść. Małżeństwa bazujące na miłości kobiety i mężczyzny oraz otwarte na życie, wzmocnione sakramentem małżeństwa, to przyszłość Kościoła i każdego narodu. Wyzwaniem jest wychowanie młodego pokolenia do życia w małżeństwie i rodzinie. Zadaniem Kościoła jest również rozwijanie duszpasterstwa rodzin, aby każde małżeństwo i rodzina miały wsparcie Kościoła. Problemy, które powinien podjąć Kościół, zarysował papież Franciszek w adhortacji „Amoris laetitia”. Już w pierwszym zdaniu adhortacji zapisał, że pomimo licznych oznak kryzysu pragnienie rodziny jest stale żywe, a chrześcijańskie orędzie dotyczące rodziny to dobra nowina dla świata (por. AL 1).

– Jak w tym kontekście powinna wyglądać formacja narzeczonych, małżeństw, rodzin?

– Przede wszystkim winna to być formacja permanentna, a nie okazjonalna. Duszpasterstwo i ewangelizacja, jeśli mają być skuteczne, to powinny być ustawione w kluczu rodziny. Duszpasterstwo dzieci, młodzieży i dorosłych to okazja do ewangelizacji całej rodziny. Sakramenty przyjmujemy w rodzinie naturalnej i rodzinie parafialnej i wszyscy są odpowiedzialni za tych, którzy otwierają się na łaskę sakramentów. Problemem jest traktowanie parafii jak punktu usługowego lub urzędu, co z kolei prowokuje do postawy roszczeniowej. Tymczasem parafia to wspólnota wiary, nadziei i miłości. W takiej wspólnocie odbywa się formacja narzeczonych, małżonków i rodzin. Jednak to nie zwalnia z solidnego i fachowego przygotowania do przyjęcia sakramentu małżeństwa – dalszego, bliskiego i bezpośredniego. Małżeństwa wymagają natomiast nieustannego wsparcia, np. przez katolickie poradnie małżeńskie i rodzinne oraz rozwój wspólnot rodzinnych. W Polsce pomocą w formacji rodzin są Kościół Domowy, rodzinna gałąź Ruchu Światło-Życie, Spotkania Małżeńskie, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich oraz wiele innych. Zadaniem duszpasterstwa rodzin jest je wspierać i rozwijać.

– Episkopat Polski opracował wytyczne pastoralne dotyczące adhortacji „Amoris laetitia”. Jakie główne kierunki posługi względem małżeństwa i rodziny wskazują księża biskupi?

– Konferencja Episkopatu Polski od dawna stara się wspierać i rozwijać duszpasterstwo rodzin. Szczególnie sakrament małżeństwa oraz bliższe i bezpośrednie przygotowanie do tej formy wspólnotowego życia znajdują się w centrum działań pasterzy Kościoła. Dlatego biskupi z wdzięcznością przyjęli posynodalną adhortację apostolską Franciszka „Amoris laetitia”, która jest wyrazem troski o rozwój miłości małżeńskiej w rodzinie. To inspirująca aktualizacja „Ewangelii rodziny”, którą Kościół głosi i realizuje. „Wytyczne” najpierw wskazują na zasadnicze akcenty nauczania Ojca Świętego, następnie akcentują radość miłości w małżeństwie i rodzinie oraz wskazują na nowe impulsy duszpasterskie. Ostatni punkt „Wytycznych” dotyczy natomiast pastoralnego rozeznania i logiki integracji w świetle VIII rozdziału „Amoris laetitia”. Dokument wskazuje na uniwersalne kryteria duszpasterskie wobec małżeństw i rodzin. Są nimi przyjęcie, towarzyszenie, rozeznawanie i integracja. Można w uproszczeniu przyjąć, że to ramy programu duszpasterstwa rodzin. Każde z tych kryteriów jest ważne i wymaga oddzielnego opracowania, jednak wszystkie one są komplementarne i dopiero razem tworzą posługę pastoralną, do której wzywa nas Franciszek.

– Na czym ma polegać w Kościele integracja małżeństw niesakramentalnych?

– Najpierw warto przypomnieć, że w Polsce od lat istnieje i rozwija się duszpasterstwo związków niesakramentalnych. Biskupi zabiegają, aby w diecezjach osoby żyjące w związkach niesakramentalnych miały możliwość uczestniczenia w życiu parafii i diecezji. Chodzi nie tylko o struktury duszpasterstwa związków niesakramentalnych, ale też o klimat pełen pastoralnej troski o rodziny, które tworzą i w których wychowują dzieci. Jednak w ostatnim czasie narracja medialna sprowadziła problem integracji do odpowiedzi na pytanie, które przeczytałem na jednym z portali internetowych: Czy rozwodnicy mogą przyjąć Komunię św.? Tymczasem sedno problemu dotyczy wiary i dojrzałości, a integracja to długi proces, który wymyka się rozwiązaniom wyłącznie prawnym, ale odwołuje się do towarzyszenia i indywidualnego rozeznania. Nie można tego dokonać w kontakcie jednorazowym i okazjonalnym, ale wymaga to wspólnego rozeznawania osób w związku niesakramentalnym i duszpasterza, a wszystko winno się odbywać nie w klimacie roszczeń, żądań i złych emocji, ale w atmosferze zaufania Bogu i Kościołowi. Taką logikę proponuje Papież, szczególnie w adhortacji „Amoris laetitia”. Zasada ogólna wynikająca z nauczania Kościoła i tradycji pozostaje niezmienna, ale optyka miłosierdzia zachęca do spojrzenia w serce i życie konkretnego człowieka. Sytuacja poszczególnych związków nieregularnych jest bardzo różna, dlatego najpierw potrzeba indywidualnego potraktowania człowieka i poziomu jego wiary. Niektóre związki nie posiadają przeszkody kanonicznej i można je doprowadzić do sakramentu małżeństwa – wówczas towarzyszenie winno zmierzać w tym kierunku. Jednak jeśli sytuacja po ludzku jest nie do pokonania, potrzeba pomocy Boga, który potrafi uzdrawiać nawet to, co wydaje się nie do uzdrowienia. Rozeznawanie powinno najpierw prowadzić do udzielenia na drodze kościelnego procesu sądowego odpowiedzi na pytanie, czy można stwierdzić nieważność pierwszego związku małżeńskiego. Jednak gdy prawomocnym wyrokiem zostanie orzeczone, że nieważność nie może zostać stwierdzona, należy kontynuować rozeznanie pastoralne. Proces towarzyszenia i rozeznawania winien prowadzić ludzi do spotkania z Bogiem i do integracji ze wspólnotą wierzących.

– Czy owa integracja ma jakieś granice?

– Granice integracji wyznaczają indywidualna sytuacja, wiara oraz dojrzałość ludzi będących w takich związkach. Pomocą jest towarzyszenie i rozeznawanie ze strony dobrze przygotowanego i odpowiedzialnego duszpasterza. Podkreślam konieczność formacji duszpasterzy, którzy będą w stanie podjąć się takiego zadania! Rozeznawanie w przypadku konkretnej osoby żyjącej w sytuacji nieregularnej winno prowadzić do ewangelicznej, obiektywnej (na miarę ludzkich możliwości) i miłosiernej oceny własnej sytuacji. Miłosierne spojrzenie to nie relatywizm, letniość czy uznanie nieregularnej sytuacji za dobro, ale raczej wezwanie do nawrócenia serca, zaufania i głębokiej wiary pomimo bolesnego grzechu. Ludzie żyjący z związkach nieregularnych u duszpasterzy nie zawsze znajdą „potwierdzenie swoich własnych idei i pragnień, ale na pewno otrzymają światło, które im pozwoli lepiej zrozumieć to, co się dzieje, i będą mogli odkryć drogę dojrzewania osobistego” (AL 312). Spojrzenie z troską na osoby żyjące w związkach nieregularnych to zadanie dla całej wspólnoty wierzących; wymaga to zmiany naszej mentalności – z wyłącznie prawnej na pastoralną, która prawa nie neguje, a zawsze potrafi dostrzec twarz człowieka, grzesznego i poranionego, ale pokornie, cierpliwie i wytrwale szukającego kontaktu z Bogiem. Papież przypomniał, że „pasterze proponujący wiernym pełny ideał Ewangelii i nauczania Kościoła muszą im także pomagać w przyjęciu logiki współczucia dla słabych i unikania prześladowania lub osądów zbyt surowych czy niecierpliwych. Ta sama Ewangelia wzywa nas, byśmy nie osądzali i nie potępiali” (AL 308).

– W obliczu współczesnych wyzwań stojących przed Kościołem jakie cele stawia sobie Ksiądz Biskup jako przewodniczący Rady ds. Rodziny?

– Rada ds. Rodziny, jak sama nazwa wskazuje, jest organem doradczym w stosunku do Konferencji Episkopatu Polski. Zadaniami rady są szeroko pojęta troska o małżeństwo i rodzinę, promocja godności rodziny i kobiety, troska o dzieci, obrona życia poczętego oraz związane z tym sprawy. Moim zdaniem, ważne jest, by widzieć problemy małżeństwa i rodziny całościowo i troszczyć się o rozwój duszpasterstwa rodzin we wszystkich jego aspektach. Nie można przewartościowywać jednego z elementów, ale też szkodliwe byłoby pomijanie np. troski o związki niesakramentalne. Ważne są wychowanie oraz przygotowanie do małżeństwa i rodziny, troska o małżeństwa sakramentalne, pomoc rodzinom przeżywającym różne trudności oraz towarzyszenie związkom niesakramentalnym. Franciszek zachęca nas do cierpliwego i pełnego miłości pastoralnej towarzyszenia rodzinie, by odkryła radość Ewangelii. Nie działamy pod wpływem impulsów medialnych, ale systematycznie i konsekwentnie rozwijamy duszpasterstwo rodzin w Polsce. „Wytyczne” zobowiązały nas do wypracowania nowego Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin dla Kościoła w Polsce, a to bardzo konkretne i wymagające zadanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Msza św. na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto

2018-07-18 09:06

kos / Warszawa (KAI)

Uroczystą Msza świętą celebrowaną na Polskim Cmentarzu Wojennym w Loreto zainaugurowano 74. rocznicę wyzwolenia Ankony oraz innych miejscowości regionu Marche przez żołnierzy gen. Władysława Andersa. Eucharystię celebrował ks. kpt. Marcin Janocha, sekretarz biskupa polowego Wojska Polskiego. Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk uhonorował medalem „Pro Patria” Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu za wieloletnią opiekę nad grobami polskich żołnierzy pochowanych na Cmentarzu Wojennym w Loreto.

Piotr Kłeczek

W dwudniowych uroczystościach uczestniczy grupa byłych żołnierzy II Korpusu Polskiego we Włoszech (m.in. 14 weteranów walk o Ankonę), Krzysztof Kozłowski, sekretarz stanu w MSWiA , Bogusław Nizieński, przewodniczący Rady do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przy Szefie UdSKiOR, poseł Małgorzata Zwiercan oraz senator Anna Maria Anders, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik prezesa Rady Ministrów ds. dialogu międzynarodowego.

Msza św. została odprawiona zgodnie z ceremoniałem wojskowym.

W homilii ks. kpt. Marcin Janocha podkreślał, że spoczywający na cmentarzu w Loreto Polacy polegli w imię najwyższych wartości. – Chcemy dziękować za ofiarę krwi żołnierzy II Korpusu Polskiego, którzy walcząc na ziemi włoskiej, mieli w głowie tylko jedno marzenie: wolną i niepodległą Polskę. Chcemy dziś wykrzyczeć: chwała bohaterom poległym na polu walki w imię najwyższych wartości – powiedział.

Kapelan Ordynariatu Polowego przypomniał okoliczności zmagań sprzed 74 laty i wyraził wdzięczność wszystkim, którzy przyczynili się do upamiętniania żołnierzy poległych o Ankonę i inne miasta włoskie.

Po zakończeniu Eucharystii, na cmentarzu odbyła się ceremonia złożenia wieńców.

Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych uhonorował medalem „Pro Patria” Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu za wieloletnią opiekę, jaką siostry sprawują nad grobami polskich żołnierzy pochowanych na Cmentarzu Wojennym w Loreto.

– Skłaniamy dziś nisko głowy i modlimy się na grobach ponad tysiąca pochowanych na tym cmentarzu żołnierzy II Korpusu Polskiego, ale skłaniamy też nisko głowy przed weteranami walk o niepodległość, którzy są obecni tu razem z nami, którzy przeżyli i dają nam świadectwo, że polski sztandar musi powiewać bardzo wysoko i zawsze ma kolor biało-czerwony – powiedział podczas uroczystości po zakończeniu Eucharystii Jan Józef Kasprzyk.

Ofensywa na Loreto i Ankonę była jedyną operacją przeprowadzoną samodzielnie przez żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych u boku aliantów podczas kampanii włoskiej. Plan natarcia na Ankonę opracował gen. Władysław Anders i jego sztab, któremu podporządkowano jednostki brytyjskie i Włoski Korpus Wyzwolenia. Zajęcie portu zaopatrzeniowego ułatwiło aliantom przełamanie kolejnego systemu niemieckich umocnień tzw. Linii Gotów w pobliżu rzeki Metauro.

Podczas walk o Ankonę II Korpus Polski stracił 388 żołnierzy, 1636 zostało rannych, a 126 uznano za zaginionych. Straty niemieckie były znacznie większe. Oszacowano je na ok. 800 poległych i 2400 rannych, czyli ok 30% walczących. Niemiecki 992 pułk grenadierów został zupełnie zniszczony, a 278 Dywizja Pancerna straciła znaczną część uzbrojenia i pojazdów.

Na pamiątkę wydarzeń, na Bramie Świętego Stefana w Ankonie (Porta Santo Stefano), umieszczono tablicę upamiętniającą polskich żołnierzy. Napis na niej przypomina o „walecznych żołnierzach II Korpusu Polskiego, którzy umierali za swoją i naszą ojczyznę…”.

Polski Cmentarz Wojenny w Loreto jest jedną spośród czterech polskich nekropolii usytuowanych na ziemi włoskiej. Znajduje się tu 1112 grobów polskich żołnierzy II Korpusu Polskiego z okresu II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem