Reklama

Studia Ignatianum

Dlaczego „ekolodzy” popierają aborcję?

2018-01-17 09:56

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak

Jednego dnia pikietują w "obronie" Puszczy Białowieskiej, drugiego protestują przed sklepem w obronie karpi, trzeciego przed cyrkiem domagają się wolności dla słoni, a czwartego idą na czarny protest, by wyrazić swoje poparcie dla zabijania nienarodzonych dzieci.

Tak pokrótce wygląda zaangażowanie obywatelskie "ekologów", których siła oddziaływania społecznego z roku na rok jest coraz większa. Niestety ta siła staje się coraz bardziej niebezpieczna, bo o ile lewackie ideologie w kwestiach obyczajowych i rodzinnych natrafiają na naturalny odruch obronny zdrowego społeczeństwa, to gdy toksyczna ideologia opakowana jest w zielony papierek, to większość łyka go bez zastrzeżeń. Musimy sobie jednak zdawać sobie sprawę z tego, że pod tym "zielonym papierkiem" kryje się antychrześcijańska ideologia, wielkie pieniądze i silne lobby międzynarodowych organizacji i partii politycznych.

Największe spustoszenie dokonało się jednak w nauce. Współczesna ekologia jest tak bardzo zindoktrynowana, że praktycznie trudno jest dyskutować na racjonalne argumenty. Sytuacja do złudzenia przypomina to, co stało się z naukami humanistycznymi, gdy wpompowano do nich ideologię gender. "Ekologiczny" nurt w nauce i w stylu życia korzeniami sięga do przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku. "Ekologiczne" cele dosyć precyzyjnie nakreślił norweski filozof Arn Naess, który był buddystą oraz twórcą tzw. ekologii głębokiej. Według koncepcji Naessa rozwój pozaludzkiego życia na Ziemi jest wartością samą w sobie niezależnie od użyteczności dla człowieka, a rozwój pozaludzkich form życia wymaga zahamowania wzrostu liczebności populacji ludzkiej. Od tego czasu przyroda zaczęła stawać się "ekologicznym bogiem", a my jesteśmy tego "boga" poddanymi. Człowiek przestał być już znaną z chrześcijaństwa "koroną stworzenia", a stał się największym szkodnikiem dla wszystkich pozaludzkich form życia. Przez ostatnie 50 lat ta mieszanka skrajnie lewicowej i panteistycznej ideologii zdominowała dyskusję w naukach przyrodniczych oraz opanowała instytucje, europejską politykę i organizacje zajmujące się ochroną środowiska.

Oczywiście są odstępstwa od tej reguły i np. nie wszyscy "ekolodzy" i "obrońcy Puszczy Białowieskiej" są zagorzałymi zwolennikami aborcji. Jednak przygniatająca większość z nich uważa, że człowiek nie jest częścią przyrody i nie należy mu się prawna ochrona przed drugim człowiekiem. Najlepiej widać to na przykładzie sporu o Puszczę Białowieską, gdzie "ekologicznym" ideałem było pozbycie się człowieka ze wszystkich puszczańskich miejscowości, by nie przeszkadzał naturze.

Reklama

Niestety w środowisku ekologicznych aktywistów kryją się często skrajnie lewicowe organizacje. Ich międzynarodowym zapleczem jest m. in. międzynarodowa Partia Zielonych, która obok postulatów "ekologicznych" lobbuje legalizację aborcji i par homoseksualnych. Dlatego te same "zielone osoby" chodzą na homoseksualne parady równości, uczestniczą w akcjach "obrony" Puszczy Białowieskiej oraz popierają akcje legalizacji aborcji. Bronią naturalności w przyrodzie i lobbują za ingerencją w życie i rodzinę człowieka. - Wyjdę na ulice Warszawy ubrana na czarno, bo boję się i jestem zła, a jednocześnie mam wielką wiarę w sprawczość inicjatyw obywatelskich. Uważam, że kwestia dotycząca wszystkich obywateli Polski (każdy ma matkę, siostrę, koleżankę lub przyjaciółkę) wymaga zdecydowanej reakcji. Cały kraj powinien stanąć ramię w ramię w walce o nasze prawa - mówiła "Gazecie Wyborczej" Katarzyna Jagiełło, czołowa postać z Greenpeace Polska.

Kolejnym przykładem może być znana w Polsce wegetarianka, aktorka i celebrytka Maja Ostaszewska. Latem "broniła" Puszczy, zbierała podpisy pod aborcją na życzenie, jesienią broniła słoni przed występami w cyrku, w grudniu walczyła o życie karpi w sklepie, a teraz w styczniu zagrzewa do kolejnego "czarnego protestu", którego celem jest legalizacja zabijania dzieci na życzenie.

Tagi:
komentarz ekologia

Abp Skworc w Watykanie o ekologii i przygotowaniach do szczytu w Katowicach

2018-03-05 16:39

tk / Katowice (KAI)

O działaniach, jakie Kościół na Górnym Śląsku podejmuje na rzecz ekologii oraz o praktycznym wdrażaniu w życie encykliki „Laudato si`”, mówił w Watykanie metropolita katowicki abp Wiktor Skworc. Spotkanie, któremu przewodniczył watykański sekretarz ds. relacji z państwami abp Paul Gallagher, dotyczyło też m.in. przygotowań do szczytu klimatycznego ONZ, który odbędzie się w Katowicach w grudniu br.

KEP

W międzynarodowym spotkaniu, które abp Gallagher nazwał „okrągłym stołem ws. ekologii” uczestniczyli w ub. tygodniu przedstawiciele różnych Kościołów, a także organizacji, w tym zajmujących się kwestiami ekologii.

W swoim wystąpieniu abp Skworc poinformował m.in. o praktycznych aspektach wdrażania encykliki „Laudato si`” oraz o działaniach Kościoła na Górnym Śląsku w kwestiach ekologicznych, związanych z troską o jakość powietrza, wody i gleby.

Abp Skworc przedstawił dorobek sympozjów naukowych oraz pasterskie wystąpienie biskupów metropolii górnośląskiej w sprawach ochrony środowiska naturalnego. Poinformował m.in. o opublikowaniu w 2015 r. „Słowa biskupów diecezji z terenu województwa śląskiego w sprawie troski o jakość powietrza” oraz poświęconym ekologii swoim liście pasterskim na tegoroczny Wielki Post. Wskazał także na konkretne inicjatywy ekologiczne, które zrealizowano dzięki współpracy z władzami samorządowymi, uczelniami oraz z innymi Kościołami.

Hierarcha zapoznał uczestników spotkania z inicjatywami naukowymi, duszpasterskimi i ekumenicznymi, które towarzyszyć będą COP24, czyli grudniowemu szczytowi klimatycznemu ONZ. W wydarzeniu, które odbędzie się w Katowicach po raz pierwszy, uczestniczyć będzie ok. 20 tys. osób ze 190 krajów, w tym politycy, reprezentanci organizacji pozarządowych oraz środowisk naukowych i sfery biznesu.

Przed szczytem oraz w jego trakcie odbędzie się szereg sympozjów na różnych uczelniach miastach. Np. w listopadzie, na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego zaplanowano sympozjum „W trosce o wspólny dom: chrześcijanin na drogach ekologii”.

W ramach przygotowań do szczytu, Kościół na Górnym Śląsku podjął szereg inicjatyw duszpasterskich oraz działań o charakterze ekumenicznym i międzyreligijnym. „Spotykamy się z chrześcijanami innych wyznań, żeby przygotować się duszpastersko do tego wydarzenia. Mamy też kontakt z katowicką gminą żydowską i wspólnotą islamską” – powiedział KAI abp Skworc.

Metropolita katowicki oczekuje, że COP24 wzmocni współdziałanie wszystkich podmiotów życia społeczno-gospodarczego na rzecz ekologii. „Mam nadzieję, że w wymiarze lokalnym nie nastąpi jakieś stanowcze potępieni węgla jako źródła energii” – przyznał. Dodał, że takie tendencje są niestety obecne, a niektórzy próbowali taką tezę odczytać z encykliki „Laudato si”.

„Tymczasem węgiel właściwie spalany jest czystym źródłem energii – podkreśla metropolita katowicki. – Chodziłoby o to, żeby nie było totalnej polityki dekarbonizacji. Na cały ten problem musimy spojrzeć z punktu widzenia problemów społecznych, którą by taka polityka mogła zrodzić” – stwierdził w rozmowie z KAI abp Wiktor Skworc.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Papież spotka się z 5 księżmi chilijskimi, ofiarami ks. Karadimy

2018-05-22 22:17

st, pb (KAI) / Watykan

W dniach 1-3 czerwca Ojciec Święty spotka się z 5 księżmi, ofiarami nadużyć seksualnych ks. Fernando Karadimy w swojej rezydencji w Domu Świętej Marty – podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

vatican.va

Oto tekst watykańskiego komunikatu w tłumaczeniu na język polski:

„Od 1 do 3 czerwca 2018 r. Ojciec Święty przyjmie drugą grupę ofiar ks. Fernando Karadimy i jego zwolenników z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w dzielnicy Providencia w Santiago de Chile („El Foresta”). Chodzi o pięciu księży, którzy padli ofiarą nadużycia władzy, sumienia i wykorzystywania seksualnego. Razem z nimi będą również dwaj kapłani, którzy pomagali ofiarom w ich drodze prawnej i duchowej, oraz dwie osoby świeckie zaangażowane w to cierpienie. Wszyscy będą gośćmi Ojca Świętego w Domu Świętej Marty.

Zdecydowana większość z tych osób uczestniczyła w spotkaniach odbywających się w Chile podczas specjalnej misji abp. Charles Scicluna i ks. Jordi Bertomeu, jaka miała miejsce w lutym b.r. Pozostali współpracowali w ciągu tygodni, które nastąpiły po wizycie.

Poprzez to nowe spotkanie zaplanowane miesiąc temu, Papież Franciszek pragnie okazać bliskość wykorzystywanym kapłanom, towarzyszyć im w ich bólu i wysłuchać ich cennych opinii, aby udoskonalić aktualne środki prewencyjne i zwalczać nadużycia w Kościele.

Na tym zakończy się pierwszy etap spotkań, jakich chciał Ojciec Święty, z ofiarami systemu nadużyć ustanowionego kilkadziesiąt lat temu we tej parafii. Wspomniani księża i świeccy reprezentują wszystkie ofiary kleru w Chile, ale nie jest wykluczone, że podobne inicjatywy mogą się powtórzyć w przyszłości.

Podczas weekendu będą miały miejsce różne spotkania, które będą odbywały się w atmosferze zaufania i poufności. Rano w sobotę, 2 czerwca, papież odprawi prywatną Mszę w Domu Świętej Marty, a wczesnym południem odbędzie się spotkanie grupy, a następnie rozmowy indywidualne.

Ojciec Święty nadal prosi wiernych w Chile – a w szczególności wiernych w parafiach, gdzie ci kapłani wypełniają swoją posługę duszpasterską – aby towarzyszyli im modlitwą i solidarnością w tych dniach”.

Urodzony w 1930 r. ks. Fernando Karadima był powszechnie znanym i szanowanym duszpasterzem. Uważał się za duchowego syna księdza-społecznika św. Alberta Hurtado. Bronił praw człowieka w czasie dyktatury gen. Augusto Pinocheta. Uchodził za autorytet młodzieży pomagającej ubogim. Wychował około 50 kapłanów, w tym kilku biskupów (jednym z nich jest Juan Barros). Przez wielu uważny był za świętego.

Gdy więc kilku młodych mężczyzn z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w dzielnicy Providencia w Santiago de Chile, gdzie był proboszczem, złożyło zeznania obciążające go jako pedofila, początkowo nikt nie chciał w nie wierzyć.

Także arcybiskup Santiago w latach 1998-2010, kard. Francisco Javier Errázuriz przyznał po latach, że nie uwierzył w pierwsze oskarżenia właśnie z powodu „opinii świętości”, jaka otaczała ks. Karadimę. Nie podjął dochodzenia, gdyż prawo kościelne nakazuje je rozpocząć, gdy zarzuty są co najmniej prawdopodobne. Ponadto był przeświadczony, że ofiary nie milczałyby przez lata, już jako ludzie dorośli, o doznanych nadużyciach. Zaprzeczył jednocześnie, jakoby jego intencją było krycie nadużyć, uznał jedynie, że nie ma na nie dowodów. Później jednak, gdy poważne zarzuty wobec ks. Karadimy zostały publicznie przedstawione, poprosił duchownego, by zrezygnował, jednak ten się bronił. W końcu kardynałowi udało się go do tego przekonać i w 2006 r. ks. Karadima przestał być proboszczem. Zgodnie z obowiązującymi w Kościele procedurami sprawę przekazano do zbadania Kongregacji Nauki Wiary, która w styczniu 2011 r. uznała winę duchownego i nałożyła na niego dożywotnią suspensę (zakaz sprawowania funkcji kapłańskich). Kilka miesięcy później odrzuciła jego odwołanie, w którym utrzymywał, że nie popełnił zarzucanych mu czynów. Niemal 88-letni ks. Karadima do dziś odbywa pokutę w odosobnieniu w jednym z żeńskich klasztorów w Santiago.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

2018-05-23 07:50

Jolanta Kobojek

Ostatnie lekcje mieli z końcem kwietnia, na początku maja przystąpili do zdawania egzaminów maturalnych, a w niedzielę, 20 maja oficjalnie zakończyli szkołę. Mowa o 11 absolwentach, którzy przez ostatnie 3 lata uczyli się w Niższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej.

Weronika Kamińska, Dawid Borciuch

Uroczystości związane z otrzymaniem świadectw rozpoczęły się Mszą św. sprawowaną w Bazylice Archikatedralnej pw. Św. Rodziny. Eucharystii przewodniczył rektor NSD, ks. Jerzy Bielecki.

„Tak się złożyło, że akurat w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, kiedy rodzi się nowy Kościół, możemy ucieszyć się tymi 11 absolwentami. Wiemy, że przeżywamy obecnie pewien kryzys, gdy chodzi o powołania kapłańskie, że w seminariach jest mniej niż zwykle, tym bardziej potrzeba tej modlitwy i troski o to, ażeby Kościół mógł dalej rosnąć, bo przecież to dzieje się przez Eucharystię , która sprawują właśnie kapłani” – mówił na zakończenie Mszy św. ks. Bielecki.

Zobacz zdjęcia: Pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

Druga część spotkania miała miejsce w budynku seminarium, znajdującym się w bliskim sąsiedztwie katedry. Uczniowie, nauczyciele i rodzice uczestniczyli w uroczystej akademii, gdzie padło wiele podziękowań i słów wywołujących wzruszenia.

„Przyszliśmy tu trzy lata temu. Świat wtedy wydawał nam się całkiem inny. Wszystko wokół było piękne i pełne kolorów. Wychodzimy stąd dojrzalsi, pełni doświadczeń, posiadając większy bagaż wiedzy. Teraz już dostrzegamy cienie tych pięknych, wyrazistych kolorów. Przez ten czas odbyliśmy podróż, podczas której to właśnie Wy nauczyliście nas, jak żyć i jak wykorzystywać własne zdolności. Za to Wam z całego serca dziękujemy” - mówił w imieniu tegorocznych maturzystów Bartłomiej Kaprzyk. Dziekan szkoły zwrócił uwagę na fakt, że chociaż szkoła kończy pewien dotychczasowy etap, to jednocześnie otwiera drzwi do dorosłości: „Choć chwila ta zamyka pewien rozdział naszego życia, nie możemy mówić tu o końcu. Teraz możemy powtórzyć słowa Winstona Churchilla: „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku”. Wchodzimy w nowy etap naszego życia, lecz na zawsze zapadnie nam w pamięć ta szkoła. Każdy teraz uda się do swoich domów i zacznie nowe życie, zacznie pisać nowy rozdział książki, która nosi tytuł: moje życie”.

Zakończenie klas trzecich to także okazja do podziękowań wyrażonych przez rodziców. Ojciec absolwenta, Kamila Szczerbaka zdradził: „Pamiętam wielkie wrażenie, jakie podczas przyjazdu na pierwsze zebranie zrobił na mnie widok uczniów elegancko ubranych w garnitury, a później w komże i wspólny udział we Mszy św. Pamiętam również atmosferę ciepła, zrozumienia i dobra. tego nie czuje się w innych szkołach. Jeśli dodamy do tego życie we wspólnocie, wspólne spędzanie wolnego czasu, wspólne wykonywanie codziennych prac, z których uczniowie często byli zwalniani w domach, to przekonujemy się, że jest to rzeczywiście Niezwykła Szkoła”.

Swoją wypowiedz Pan Szczerbak zakończył słowami: „Księże Rektorze, to dzięki Wam to miejsce jest niezwykłe, ale jednocześnie wszyscy tu pracujący jesteście za tę niezwykłość odpowiedzialni. Musicie się o nią troszczyć, pielęgnować ją, by kolejne roczniki absolwentów mogły ją poczuć. Dlatego proszę Was, nie szukajcie dróg na skróty, uproszczeń i ułatwień, które zmieniłyby charakter tego miejsca. Trwajcie w tym, co robicie, bo wykonujecie tu kawał dobrej roboty”.

Niższe Seminarium Duchowne to szkoła z internatem. Wszyscy uczniowie mieszkają przez 3 lata wspólnie i tylko co dwa tygodnie wyjeżdżają na weekend do domu. To powoduje, że rodzi się między nimi wiele przyjaźni. Już podczas tegorocznego zakończenia klas trzecich czuło się, że trudno było im kończyć ten etap młodzieńczego życia. Maturzyści, którzy tworzyli klasę niesamowicie utalentowaną artystycznie skomponowali specjalnie na ten dzień piosenkę o NSD. Ich koledzy z klasy drugiej przygotowali natomiast prezentację multimedialną charakteryzującą poszczególnych maturzystów.

Podziękowaniom i wspomnieniom wydawało się, że nie ma końca. Po zakończeniu części oficjalnej, przeniosły się one do seminaryjnego refektarza. Tam jeszcze przez długi czas padło wiele miłych słów kierowanych pod adresem księży, nauczycieli, rodziców i kolegów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem