Reklama

Arche Hotel

Noworoczne Spotkanie Gorących Serc

2018-01-18 11:10

Katolickie Stowarzyszenie Sportowe Rzeczpospolitej Polski organizuje w dniu 27.01.2018 Noworoczne Spotkanie Gorących Serc. Jest to propozycja dla tych, którzy chcą kolędować z dziecięco-młodzieżową kapelą góralską „Równica” z Ustronia.

W Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II, gdzie o godzinie 17.00 rozpocznie się wydarzenie, będzie można wysłuchać koncertu zespołu dziecięco-młodzieżowego „Akwarela” z Grodna i spotkać się z przewodniczącą Związku Polaków na Białorusi Andżelikę Borys. KSS RP wspiera niepełnosprawnych sportowców i dzieci ze środowisk zagrożonych wykluczeniem, dlatego nabywcy cegiełek w kwocie 15 zł będą mogli wesprzeć statutowe cele Stowarzyszenia.

Wśród właścicieli cegiełek przewidziano losowanie atrakcyjnych nagród. Na pomoc osób po opieką Stowarzyszenia przeznaczony będzie dochód z licytacji koszulki Kuby Błaszczykowskiego. Ciekawymi punktami programu są pokazy gimnastyki artystycznej grup z Olesna i Przyrowa. Spotkanie poprowadzi Dawid Furch z radia Rekord FM.

Reklama

Cegiełki rezerwować można po numerem 505837856.

Patronat medialny nad wydarzeniem objął Tygodnik Katolicki Niedziela.

Tagi:
koncert

Koncert kolęd w kościele św. Stanisława BM w Wieluniu

2019-01-14 08:02

Doroczny wieluński koncert kolęd i pastorałek zorganizowany z inicjatywy Jakuba Jurdzińskiego, pasjonata śpiewu chóralnego, odbył się 13 stycznia w kościele p.w. św. Stanisława BM.

Zofia Białas

Patronat nad koncertem, na który zaprosił chórzystów ks. Janusz Parkitny, objął Marek Kieler – Starosta Wieluński, patronat medialny „Dziennik Łódzki” i Telewizja Kablowa WSM, Radio Ziemi Wieluńskiej.

Wykonawcami koncertu były połączone chóry pod dyrekcją Jakuba Jurdzińskiego: Chór Państwowej Szkoły Muzycznej I Stopnia w Wieluniu, Chór i Zespół Muzyki Dawnej Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu w Wieluniu. Chórom akompaniował p. Michał Ostalski – nauczyciel Państwowej Szkoły Muzycznej I Stopnia w Wieluniu

Na początku koncertu przypomniane zostały słowa św. Jana Pawła II na temat kolęd i wspólnego ich śpiewania, wypowiedziane do rodaków w przeddzień Wigilii w 1996 roku. Powiedział On wtedy: „Kolędy (…) tworzą naszą historię narodową i chrześcijańską. Jest ich wiele, ogromne bogactwo. Od najdawniejszych, staropolskich, do tych współczesnych, od liturgicznych do pastorałek (…) Trzeba, ażebyśmy tego bogactwa nie zgubili. (…) życzę abyśmy wszyscy, Drodzy Rodacy, czy w kraju, czy też w Rzymie, czy gdziekolwiek na świecie, śpiewali kolędy, rozmyślali nad tym, co one mówią, nad całą ich treścią, i abyście w nich odnajdywali prawdę o miłości Boga, który dla nas stał się człowiekiem.”

Odpowiadając niejako na te słowa wieluńscy chórzyści zaprezentowali licznie zgromadzonym słuchaczom kolędy polskie, poczynając od tych najstarszych „Pasterze mili”, „Dzisiaj w Betlejem”, „Hej kolęda, kolęda” poprzez te opracowane przez Witolda Lutosławskiego ( z 20 kolęd chóry wykonały 7, w tym: Przybieżeli do Betlejem pasterze, W żłobie leży, Hola, hola, pasterze z pola, Bóg się rodzi, W dzień Bożego Narodzenia, Anioł pasterzom mówił, Gdy śliczna panna… Były też pastorałki: „Hola, hola”, „Gore gwiazda Jezusowi”, „Ubierzemy jak możemy…”.

Śpiewaniu kolęd towarzyszyły także wiersze, w tym przepiękny wiersz ks. Jana Twardowskiego „Pomódlmy się w Noc Betlejemską”.

Koncert zakończyła kolęda Życzenia z repertuaru Arki Noego ze słowami:

1. Po kolędzie chodzimy, świętości wam życzymy.

2. Aby nienarodzeni, nie byli odrzuceni.

3. Niech wszystkie dzieci małe rosną na Bożą chwałę.

4. I niech każda mamusia bardzo kocha tatusia.

5. I tak jak trzej królowie Bogu każdy odpowie.

6. Miłości wam tu trzeba, a po śmierci do nieba.

Ref.: Hej kolęda!, Abyście święci byli, •Hej kolęda! I Bogu zawierzyli.

Za piękny koncert wykonawcom i słuchaczom podziękował ks. Janusz Parkitny.

Zofia Białas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019

Diecezjanie listy piszą... do św. Józefa

2014-01-16 15:08

Aleksandra Bąk
Edycja zielonogórsko-gorzowska 3/2014, str. 4-5

Jest nazywany Zarządcą Posiadłości Boga. Może dlatego – skoro wszystko jest Boga: i świat, i dobra materialne, i my – to do niego chrześcijanie zwracają się o pomoc w codziennych sprawach. Niektórzy robią to podczas modlitwy, inni – pisząc list...

aSuruwataRi/pl.fotolia.com

O listach do św. Józefa usłyszałam kilka lat temu od koleżanki ze wspólnoty. Wtedy mało kto wiedział, że do opiekuna Maryi też można wysyłać korespondencję (nie tylko do św. Mikołaja). Dziś ten trend jest już znany dość powszechnie wśród moich znajomych. I nim w tym artykule chcę się podzielić z Czytelnikami.

Ostatnia deska ratunku

Rosnąca liczba napisanych listów to efekt skuteczności św. Józefa i świadectw tych, którzy z nim korespondują. Na czym to polega? Z określoną potrzebą zwracam się do św. Józefa w liście, piszę go tak, jak czuję, wkładam do koperty i wysyłam. Św. Józef odpowiada nie jak typowy adresat listu, lecz przez zaradzenie potrzebie lub rozwiązanie problemu, o którym pisaliśmy w liście.

– Do św. Józefa można pisać w każdej sytuacji i w każdej sprawie. Ja pisałam o pracę, opiekę dla syna, a nawet o stół. I wszystko to otrzymałam – opowiada Anna Michalska. Mówi, że napisanie pierwszego listu było jak krzyk tonącego, uznaniem, że sama już nic nie może. – Podczas urlopu macierzyńskiego skończyła mi się umowa o pracę i stałam się bezrobotną mamą. Z mężem borykaliśmy się z dużymi trudnościami finansowymi. Żeby związać koniec z końcem, trzeba było sprzedać i tak często psujący się samochód. Nie stać nas było na remont i wyposażenie kupionego na kredyt mieszkania. Modliliśmy się o jakieś rozwiązanie tej sytuacji. Rozwiązanie przyszło podczas jednej z Eucharystii. Nie bezpośrednio. Ania przypomniała sobie, że kiedyś czytała artykuł o listach do św. Józefa. Wiedziała, że jest skuteczny, bo kiedyś nowenną do niego w rodzinie wyprosili cud. Postanowiła więc napisać. – Prosiłam o pracę w szkole podstawowej, blisko od domu – do 15 minut pieszo, bo nie mieliśmy samochodu, na pełen etat, i możliwość współpracy z uczniami zdolnymi. Choć trudno dziś dostać pracę w zawodzie, ja ją otrzymałam po pół roku, ze wszelkimi zapisanymi w liście szczegółami.

Pisać trzeba konkretnie

Św. Józef jest na pewno specjalistą od znajdowania pracy. – Po studiach wyjechałam do Warszawy do pracy, ale chciałam dostać coś w zawodzie, żeby chociaż przez rok popracować i zaliczyć staż – opowiada Katarzyna Sitek z Nowogrodu Bobrzańskiego. – Kuzynka powiedziała mi, jak taki list napisać, nic mi nie szkodziło, więc wróciłam z pracy do domu i napisałam. Nie powiem, było ciężko, bo nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Nigdy wcześniej nie korespondowałam z żadnym ze świętych, ale udało się. Pisałam, że chciałabym dostać pracę w zawodzie, niedaleko domu. To było fascynujące, po niecałych dwóch tygodniach dostałam telefon, że jest dla mnie praca 60 km od domu. Daleko, ale jak później pomyślałam, to w liście nie sprecyzowałam, co to znaczy blisko domu. W porównaniu do Warszawy te 60 km okazało się być blisko. Dostałam pracę w zawodzie – opowiada Kasia i dodaje: – Trzeba pisać konkretnie, bo później „blisko domu” może okazać się takimi 60 kilometrami – zauważa z uśmiechem.

Odpowiedź w niepewności

Św. Józef był odpowiedzialny za utrzymanie swojej Rodziny: siebie, Maryi i Józefa. W ten sposób Bóg powierzył mu cały Kościół i wszystkich ludzi. Nie dziwi więc jego zrozumienie także dla potrzeb współczesnej rodziny i troska o jej byt.

– Rok temu byliśmy z mężem w takiej sytuacji, że nie wiedzieliśmy co dalej – opowiada Magdalena Stachowska. – Nasza córka Tosia miała już ponad rok i chciałam iść do pracy albo na studia, ale nie została przyjęta do żłobka. Pracy konkretnej też nie było i nie wiedzieliśmy, co mamy robić. Szukaliśmy też pilnie mieszkania na zmianę, bo tamto, w którym mieszkaliśmy, było bardzo zimne i z dużym grzybem na wszystkich ścianach zewnętrznych. Pisaliśmy też w liście, że jesteśmy otwarci na rodzeństwo dla Tosi. Napisaliśmy razem list na 4 str. A4. Na potwierdzenie naszej dobrej woli i głębokiej wiary zaczęliśmy odmawiać nowennę do św. Józefa. W ostatnim dniu nowenny miałam dostać miesiączkę i nie dostałam. A po półtora miesiąca znaleźliśmy mieszkanie w megaofercie, że drugiej takiej ze świecą szukać. Nasz syn Ignaś jest wymodlony w 200% i nawet z tej okazji na drugie ma Józef.

Wstęp, rozwinięcie, zakończenie

Kasia zaznacza, że list do św. Józefa to nie zaklęcie czy magiczna sztuczka. – Jeśli ktoś pisze listy do św. Józefa, musi się zawierzyć przez niego Panu Bogu, inaczej nic z tego nie wyjdzie.

Nie zawsze wszystko, o co się prosi, faktycznie się realizuje. Czasem też św. Józef inaczej odpowiada na prośbę. – Do tej pory (już prawie 2 lata) nie mamy auta, a pisałam także o nie. Papież Franciszek sobie radzi – my też możemy. Nie jest łatwo, ale doświadczamy dobroci serca osób ze wspólnoty, w której jesteśmy. Pan dał nam ludzi, którzy dzielą się swoim samochodem – opowiada Ania i dodaje: – Bóg pokazuje mojej rodzinie, że chce nam dawać dobra w obfitości. Daje jednak to, co jest nam niezbędne do życia lub do duchowego wzrostu. Błogosławi niektórym naszym planom i zamierzeniom, ale nie rozpieszcza.

Jak taki list powinien wyglądać? Kasia mówi, że normalnie. – List pisze się najzwyczajniej w świecie, przynajmniej ja tak robię, jak do przyjaciela. Później zostawia się go w kościele pod obrazem św. Józefa albo pod figurką, można też włożyć do Pisma Świętego.

– W każdym z listów dziękuję za wcześniejsze wstawiennictwo św. Józefa – opowiada Ania – i obiecuję, że będę mówić o dziełach Pana, których doświadczam za jego wstawiennictwem. Wcześniej listy zostawiałam przy własnej, małej figurce św. Józefa. Teraz piszę list – z datą, adresatem, wstępem, rozwinięciem i zakończeniem oraz nadawcą – w formie elektronicznej i zapisuję w kopiach roboczych w skrzynce e-mail. Ania jest jednak przekonana, że tak naprawdę ani forma listu, ani miejsce jego pozostawienia nie ma większego znaczenia. – Uważam, że ważny jest sam fakt uznania woli i panowania Boga w moim życiu, a także powierzenie konkretnych własnych planów w ręce Boga. Dodaje, że ważne jest, by nie siedzieć z założonymi rękoma. Bóg błogosławi działaniom człowieka, jeśli tylko są dla niego dobre. – W praktyce oznacza to np., że jeśli potrzebuję pracy, to po napisaniu listu nie przestaję jej szukać. Mam pewność, że w moich staraniach pomógł mi św. Józef. Skąd to wiem? Zbyt wiele detali z listu związanych z pracą stało się rzeczywistością, żeby wątpić, że to jego sprawka – wyjaśnia Ania.

Mocą Bożą

Ania, dziękując św. Józefowi za wstawiennictwo, założyła na Facebooku profil „Piszę listy do św. Józefa”, na którym można znaleźć więcej świadectw na temat skuteczności Zarządcy Posiadłości Boga.

– W ten sposób chciałam m.in. zrealizować obietnicę z listu, że będę mówić o dziełach Pana, których doświadczam za jego wstawiennictwem – wyjaśnia. Wiele z nich dotyczy pracy, ale nie tylko. Rafał pisze: „Przez dłuższy czas szukałem pracy, rezultaty były marne, przychodziła nadzieja, a zaraz po niej brak odpowiedzi na wysyłane CV i rozczarowanie (…). Pewnego dnia za namową mojej dziewczyny napisałem do św. Józefa, że chcę pracować w firmie, której oferta o pracę znalazła się w internecie. Dostałem odpowiedź. Jedna i druga rozmowa kwalifikacyjna. Podpisana umowa i praca, która bardzo mi odpowiada. Dodam, że moja dziewczyna też napisała taki list i podała dokładną datę, do której ma się wypełnić to, o co prosi – do czerwca 2013. I tak się stało – co było jej prośbą: spotkała chłopaka, zdała prawo jazdy itd. Traktuję to nie jako wyrocznię czy science fiction albo sklepik, do którego przynoszę moje zachciewajki, ale prawdziwą przyjaźń do św. Józefa, który rzeczywiście pomaga człowiekowi, wstawiając się u Boga w jego intencji, by w życiu pamiętać, że Bóg czuwa i opiekuje się tymi, których kocha”.

Z kolei Kinga daje takie świadectwo: „W dniu 5. rocznicy zawarcia małżeństwa pojechałam z mężem do Rokitna do Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej i tam na spacerze razem z mężem napisaliśmy list do św. Józefa (29.09.2012 r.), w którym pisaliśmy: Zwracamy się do Ciebie z prośbą o zdrową, piękną córkę, która przede wszystkim będzie kochała Pana Boga. Zawierzaliśmy tę sprawę i bardzo chcieliśmy, aby ta prośba zrealizowała się do końca 2013 r. Dziś Karolinka Maria jest już z nami (imię wybrane przez mojego męża, kilka miesięcy wcześniej – od Karola Wojtyły:)), a urodziła się dokładnie 22.10.2013 r. (w dniu wspomnienia bł. Jana Pawła II). Chwała Panu!

PS W liście pisaliśmy także o kilku innych sprawach – nie wszystko JESZCZE się zrealizowało, ale wierzymy, że Pan zna nasze pragnienia i wie – lepiej niż my sami – co jest nam potrzebne do wzrostu duchowego i do bycia bliżej Niego – bo o to w rezultacie chodzi, więc staramy się ufać, niezależnie od tego, czy powie nam tak czy poczekajcie, czy nie. UFAJ I BĄDŹ CIERPLIWY”.

Proście, a będzie wam dane (Mt 7, 7)

Św. Teresa z Ávila pisała: „Biedni grzesznicy, bez względu na wielkość waszych potrzeb, zwróćcie się o pomoc do św. Józefa! Idźcie do Józefa ze szczerą pewnością i spokojem, że wasze prośby będą wysłuchane”. Świadectwo jego życia, postawa wobec Maryi i Jezusa oraz wszystkie te cechy, które możemy wywnioskować z Pisma Świętego – odpowiedzialność, pracowitość, dobroć, opiekuńczość, odwaga, posłuszeństwo – wzbudzają w nas zaufanie i pewność, że skoro Bóg powierzył mu tak cenny skarb, jakim są Maryja i Jezus, to tym bardziej chce, byśmy i my powierzali się jego wstawiennictwu, a i on, jak opiekował się swoją Rodziną z polecenia Ojca, tak i nami będzie się opiekował i zapewniał to, czego potrzeba.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Strasburg: europosłowie modlili się w intencji Pawła Adamowicza

2019-01-16 09:52

iw (KAI) / Strasburg

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odprawiona została we wtorek Msza święta w intencji tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska śp. Pawła Adamowicza. Msza święta została zorganizowana dla polskich europosłów i pracowników Parlamentu Europejskiego ponad podziałami politycznymi.

Monika Książek

W Mszy świętej wzięło udział około 60 osób, eurodeputowanych i asystentów Z Polski i Włoch. W homilii celebrans ks. Ireneusz Wołoszczuk, duszpasterz w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, zwrócił uwagę zebranym, że każdy z obecnych polityków mógł stać się ofiarą takiej napaści.

Przypomniał też, że polityka jest walką na idee i programy, a nie na ton. Nie chodzi w niej o to, kto bardziej rozbudzi emocje. Podkreślił także, że Polaków więcej łączy, niż dzieli.

"Łączy nas chrześcijaństwo, człowieczeństwo, polskość i bardzo często chrześcijaństwo, a dzieli nas najczęściej polityka, która nie będzie miała żadnego znaczenia wieczności" - zaznaczył ks. Wołoszczuk.

Mocnym akcentem w czasie Mszy świętej było przekazanie sobie znaku pokoju pomiędzy członkami różnych partii i ugrupowań politycznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem