Reklama

Pogrzeb najstarszego dominikanina w Polsce

2018-02-08 14:30

md / Kraków (KAI)

Counselling/pixabay.com

Dominikanie z całej Polski, rodzina, kapłani i przyjaciele pożegnali w czwartek swojego najstarszego współbrata, o. Reginalda Wiśniowskiego OP. Uroczystościom pogrzebowym w bazylice św. Trójcy w Krakowie przewodniczył bp Jan Szkodoń.

Witając zgromadzonych w bazylice współbraci, kapłanów i wiernych, przełożony Polskiej Prowincji Dominikanów o. Paweł Kozacki OP wspominał, że gdy bracia z całego kraju zjeżdżali się do Krakowa na kapitułę prowincjalną, mogli jeszcze spotkać o. Reginalda w salce czy na klasztornych korytarzach.

„Tak Pan Bóg przewidział, że tydzień po rozpoczęciu kapituły bracia z tego klasztoru, jak i z wszystkich klasztorów w Polsce, zgromadzili się wokół łoża, na którym umierał o. Reginald. To jakaś niezwykła łaska umierać w otoczeniu tylu braci z tak różnych klasztorów” – zauważył o. Kozacki. Mówił, że o. Reginald umierał w trakcie modlitwy braci, którzy odmawiali najpierw różaniec, a potem śpiewali „Salve Regina”. „W ten sposób odszedł do domu Ojca” – opowiadał.

Homilię pogrzebową wygłosił o. Marek Rozpłochowski OP, najmłodszy dominikanin w krakowskim klasztorze, który w ostatnim czasie zajmował się o. Reginaldem, opiekował się nim i mu towarzyszył. Młody zakonnik wspominał opowieści sędziwego dominikanina, anegdoty i historie z dziejów zakonu, dzięki którym uczył się wdzięczności, odpowiedzialności za Kościół i wspólnotę braci, a także nadziei.

Reklama

„Był przekonany, że Matka Najświętsza poprowadzi go prosto do nieba. I ufam, że tak się stało” – wyznał. „Wierzę, że pustka, która powstała i smutek, jaki nam towarzyszy, to nie jest ostatnie słowo, że nasza wspólna historia się nie skończyła” – mówił o. Rozpłochowski.

„Ufam, że on już tam jest, że Matka Boża wzięła go pod rękę i wprowadziła do domu Ojca. A on tam wszedł z tym swoim charakterystycznym szuraniem, które wszyscy z naszego klasztoru rozpoznawali. Wszedł tam i teraz na nas czeka” – podkreślił.

O. Reginald (Stanisław) Wiśniowski urodził się 12 listopada 1920 roku w Czortkowie. Do zakonu dominikańskiego wstąpił w Krakowie 29 lipca 1939, otrzymując przy obłóczynach imię Reginald. Był nowicjuszem bł. Michała Czartoryskiego. W Krakowie odbył w latach 1940-1946 studia filozoficzno-teologiczne, uwieńczone zakonnym tytułem naukowym lektora teologii na podstawie pracy „Cnota ofiarności (hojności) według św. Tomasza z Akwinu”, którą napisał pod kierunkiem o. Jacka Woronieckiego.

Święcenia kapłańskie przyjął 17 czerwca 1945 z rąk bp. Michała Godlewskiego. Był magistrem kleryków w Jarosławiu i Krakowie. Wykładał też w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym liturgikę, homiletykę, kosmologię, socjologię, historię filozofii, logikę, teologię moralną praktyczną i archeologię.

Był promotorem III Zakonu w Krakowie, socjuszem prowincjała o. Michała Mroczkowskiego, wizytatorem nowicjatu i klasztorów Sióstr Dominikanek, dyrektorem Dominikańskiego Ośrodka Kaznodziejskiego w Warszawie. Jednocześnie prowadził rekolekcje i misje w całej Polsce.

W latach 1991-1996 przebywał na Ukrainie, w swoim rodzinnym Czortkowie, remontując m.in. tamtejszy kościół św. Stanisława Biskupa. W Krakowie był także kapelanem Sióstr Dominikanek na Gródku oraz stałym spowiednikiem Sióstr Dominikanek na Kasztanowej.

Zmarł 4 lutego w krakowskim klasztorze, podczas trwającej tam kapituły prowincjalnej zakonu. Spoczął na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Tagi:
pogrzeb

Pożegnanie lwowiaka

2018-02-14 11:09

Irena Markowicz
Edycja rzeszowska 7/2018, str. VI

Irena Markowicz
Ostatnie pożegnanie Bolesława Opałka

O śp. Bolesławie Opałku, tak jak o Lwowie, można powiedzieć „Semper fidelis”, zawsze wierny, taką opinię można było usłyszeć na rzeszowskim cmentarzu Wilkowyja. Tam w styczniowy mroźny dzień odbył się pogrzeb założyciela i długoletniego prezesa oddziału rzeszowskiego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.

Urodził się w 1925 r. we Lwowie, w mieście tym żył i dorastał, uczył się w szkołach, również w słynnej, noszącej imię św. Marii Magdaleny, gdzie jego ojciec Mieczysław był ostatnim do wojny, polskim dyrektorem szkoły. I jakby puentę tych wszystkich szkolnych przeżyć i doświadczeń przyniósł rok 2016, jubileusz 200-lecia szkoły nazywanej pieszczotliwie „Magdusią”, podczas którego pan Bolesław był jednym z dwóch przybyłych, najstarszych absolwentów. Jako jeden z pierwszych odpowiedział też na apel o wsparcie finansowe przekazanego obecnym uczniom sztandaru szkoły, z odzyskanym po wielu latach starań historycznym imieniem patronki.

Po latach szkolnych nastał czas Armii Krajowej. Bolesław Opałek przybrał wtedy pseudonim „Żbik”. Wątek żołnierski, nim przeszedł w okres kombatancki, miał jeszcze kilka innych dramatycznych odsłon w czasie pobytu w leśniczówce Wesoła k. Przeworska, również podczas marszu oddziału lwowskiego AK na pomoc walczącym powstańcom warszawskim, zakończonym przedwcześnie w okolicach Rudnika, Leżajska i Grodziska Dolnego.

Do końca odwiedzał dzielnicę rodzinnego miasta, Łyczaków, i kiedy po wojnie nikt z bliskich już tam nie został, bazą stało się zaplecze parafii św. Antoniego, skąd było blisko na zabytkowy cmentarz, z kwaterą obrońców miasta w 1918 i 1920 r. Umiał zorganizować pomoc materialną dla pozostałych na Wschodzie Polaków, zwłaszcza we Lwowie i niedalekich Przemyślanach. Nie tylko w Rzeszowie starał się o upamiętnienia w postaci tablic poświęconych zamordowanym profesorom lwowskim i zasłużonym Kresowiakom. Zabiegał o to, a potem cieszył się, że kilka szkół na Podkarpaciu przybrało imię bohaterskich Orląt Lwowskich.

W pamięci przechowywał ogromną liczbę imion i nazwisk ludzi z rodowodem kresowym. Pracował wiele lat, w okresie intensywnego rozwoju bazy w rzeszowskiej rozgłośni radiowej jako naczelnik administracji.

Przed Mszą św. pogrzebową wojewoda rzeszowski Ewa Leniart wręczyła synowi Zasłużonego Lwowiaka Wiesławowi Opałkowi Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski przyznany przez prezydenta RP Andrzeja Dudę. Pochowany został z honorami wojskowymi, spoczął w grobowcu obok żony Teresy i siostry Aliny, również żołnierzy AK-Lwów, na płycie którego nie zabrakło herbu miasta, z którego pochodził.

W pogrzebie wzięli udział m.in. żołnierze 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, strzelcy z Rzeszowa i uczniowie rzeszowskiej Szkoły Podstawowej nr 14 im. Orląt Lwowskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Post Daniela z o. Adamem Szustakiem

2018-02-13 08:51

Langusta na Palmie

Zapraszamy do wspólnego przeżycia Postu Daniela od Środy Popielcowej z o. Adamem Szustakiem. W filmie zakonnik wyjaśnia o co w tym wszytkim chodzi.

Dokładna istrukcja obsługi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Katowice: Zaprezentowano nowy, ekologiczny podręcznik do nauki religii

2018-02-17 19:51

ks.sk / Katowice (KAI)

W auli Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zaprezentowano w sobotę nowy podręcznik do nauczania religii pt. „Dzieci, los Ziemi leży w Waszych rękach”. W treść książki zostało wpisane nauczanie papieża Franciszka zawarte w encyklice „Laudato si”.

3dman_eu/pixabay.com

Powstałą w Peru książkę autorstwa o. Juana Goicochea zaprezentowano dzisiaj w Katowicach. Podejmuje ona problemy ekologii, sprawiedliwości i ochrony stworzenia. Nad polską wersją językową czuwał ks. Robert Kaczmarek, wizytator katechetyczny w archidiecezji katowickiej wraz z pracownikami Uniwersytetu Śląskiego. – Podjęliśmy się tłumaczenia, ponieważ potrzeba takiej refleksji ekologicznej – mówi ks. Kaczmarek, który wraz ze swoimi uczniami przełożył książkę z języka niemieckiego.

- Przede wszystkim chciałem służyć dzieciom, które gromadziły się w mojej parafii, szukałem czy nie ma takiego podręcznika, a skoro nie spotkałem, to sam napisałem, żeby służył dzieciom, żeby je edukował – mówi o. Goicochea o napisanej przez siebie książce.

Na prezentacji podręcznika był także obecny metropolita katowicki abp Wiktor Skworc, który podzielił się swoim doświadczeniem zdobytym w krajach, w których książka powstawała. – Bliska mi jest zarówno Austria, jak i Peru – mówił abp Skworc. – Cieszę się, że dzisiaj reprezentacji tych państw mogę się tutaj dzisiaj spotkać, w tej wspólnej sprawie, jaką jest ekologia. Jest to nasza wspólna sprawa, sprawa wszystkich narodów. Chciałbym podziękować wam za to, że tej sprawie dajecie swoje serce – dodał hierarcha.

O treści książki opowiada ks. Kaczmarek mówiąc, że są w niej rozdziały mówiące o człowieku, jako tym, który jest w centrum świata przyrody. Podkreśla, że książka podejmuje zagadnienia, które są dzisiaj bardzo istotne. Wśród nich wymienia: mobbing, rasizm czy prawa człowieka.

Podręcznik skierowany jest do uczniów klas szkół podstawowych. Podejmuje zagadnienia związane z człowiekiem i ekologią w świetle nauczania Kościoła. W sposób szczególny w treść książki zostało wpisane nauczanie papieża Franciszka zawarte w encyklice „Laudato si”. Pierwsze egzemplarze podręcznika trafią do rąk dzieci i młodzieży już w najbliższy poniedziałek, 19 lutego. Obecnie książka jest wydrukowana w 5 tys. egzemplarzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem