Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Przeor krakowskich bonifratrów: lecząc ciało, trzeba docierać do duszy pacjenta

2018-02-11 11:00

Rozmawiał Łukasz Kaczyński / Kraków (KAI)

Rido/fotolia.com

"W dobie dzisiejszych trudów związanych z opieką medyczną i częstym uprzedmiatawianiem pacjenta należy pamiętać o słowach naszego założyciela, św. Jana Bożego, że lecząc ciało trzeba docierać do duszy pacjenta" - powiedział w rozmowie z KAI, o. Ambroży Maria Pietrzkiewicz OH, przeor bonifratrów, prowadzących Szpital Zakonu Bonifratrów w Krakowie. W niedzielę 11 lutego przypada XXVI Światowy Dzień Chorego.

Łukasz Kaczyński (KAI): Ojcze, dlaczego Światowy Dzień Chorego jest tak ważny?

O. Ambroży Maria Pietrzkiewicz OH: Myślę, że trzeba zauważyć, że to dzień chorego, a nie chorych. Jak gdyby Jan Paweł II, rozpoczynając tą inicjatywę, chciał podkreślić, że ma ona wyrażać troskę o konkretną osobę, która choruje i cierpi. Ten dzień uwrażliwia nas wszystkich - Kościół, instytucje katolickie i świeckie oraz każdego człowieka z osobna - aby nie tylko pomagać bliźniemu i zaradzać jego fizycznym niedomaganiom, ale zatrzymać się i być z nim.

KAI: Dlaczego ta troska jest ważna dla bonifratrów?

Reklama

- Nazwa naszego zgromadzenia to Zakon Szpitalny św. Jana Bożego. To istota naszej bytności. Nasz założyciel jest patronem chorych, szpitali i pielęgniarzy. Sam doznał nieludzkiego traktowania, gdy trafił do szpitala dla obłąkanych. Dlatego po wyjściu z niego zaczął wspomagać pacjentów, czyniąc to z wielką miłością. Także Kościół zatwierdzając nasz zakon podkreślił, że zrodził się on z Ewangelii miłosierdzia. Czyli z Ewangelii św. Łukasza mówiącej o dobrym samarytaninie, który rozeznał potrzeby człowieka napadniętego, opatrzył go, a także pozostawił środki na jego utrzymanie. W jakiś sposób my także staramy się naśladować właśnie takie działanie, posługując chorym i potrzebującym.

KAI: Co jest najważniejsze w realizowaniu charyzmatu waszego założyciela?

- Naszą misję staramy się realizować w myśl jego słów: "Czynić dobro". Te słowa są skierowane do wszystkich - nas, braci, naszych współpracowników, ale także chorych, którzy trafiają do naszego szpitala. Byśmy na jego terenie się spotykali i czynili dobro względem siebie, biorąc za wzór Jezusa.

KAI: Jednak w dobie wielu problemów administracyjnych i różnych zawirowań w polskiej służbie zdrowia chyba łatwo zatracić to podejście Jana Bożego do chorego?

- Na pewno jest wiele sytuacji, które mogą spowodować, że człowiek przestaje być podmiotem, a stanie się przedmiotem. Dziś często nie mówi się o chorym, ale o rozliczaniu procedury medycznej, co może prowadzić do dehumanizacji opieki nad pacjentem. My staramy się w naszych ośrodkach prowadzić stałą formację zarówno braci, jak i współpracowników w duchu i charyzmacie św. Jana Bożego. Po to właśnie, by najważniejszy był chory, a nie lekarz, nie zakonnik, ani nie dyrektor. Dzięki temu, jak podkreślają nasi pacjenci, w krakowskim szpitalu bonifratrów nie ma zbytniej nerwowości, czuć natomiast pewne sacrum. W dobie dzisiejszych trudów związanych z opieką medyczną i częstym uprzedmiatawianiem pacjenta nie wolno nam zapominać o słowach naszego założyciela, św. Jana Bożego, że lecząc ciało trzeba docierać do duszy chorego.

KAI: A jak to wygląda z perspektywy pracowników - wiele ostatnio mówi się o sporze o wyższe płace, klauzuli sumienia i braku lekarzy na dyżurach.

- Mamy bardzo dobrych współpracowników - zarówno tych konsekrowanych, jak i świeckich. Chcielibyśmy, aby byli oni godnie wynagradzani, ale nie zawsze jest to możliwe. Co niezmiernie ważne społeczeństwo już wie, że osoby związane ze służbą zdrowia muszą pracować więcej niż po 8h, często w szpitalu, poradni czy wielu miejscach naraz. To niełatwa sytuacja, ale ona powoli zaczyna się krystalizować - widać jakieś zielone światełko dla rzeczywistej reformy opieki zdrowotnej w naszej ojczyźnie. Nie mieliśmy takiej sytuacji, że na oddziałach zabrakło opieki lekarskiej czy pielęgniarskiej. Myślę, że jest to wynik dobrego sposobu prowadzenia rozmów z personelem, który pozwolił wychodzić naprzeciw jego problemom i jednocześnie uczyć, że wszyscy jesteśmy współodpowiedzialni za funkcjonowanie i przyszłość naszego ośrodka medycznego.

KAI: W utrzymaniu tego sacrum, o którym wspomniał ojciec, na pewno pomagają kapelani. Czasem słychać jednak ze strony niektórych pacjentów głosy, że są im oni niepotrzebni. Czy tak jest naprawdę?

- Trzeba podkreślić, że osoby sprawujące opiekę duszpasterską w szpitalach są dla chorych dosłownie 24 godziny na dobę. Nie zgadzam się z takim stwierdzeniem, że nie są potrzebni. Widzimy często jak pacjenci przeżywają różnego rodzaju nawrócenia podczas hospitalizacji. Niejednokrotnie pacjenci, widząc jak inne osoby z ich sal szpitalnych korzystają z pomocy kapłana, sami się na nią decydują. Owszem zdarzają się przypadki, że ktoś nie chce lub boi się poprosić o pomoc kapłana. Dlatego też w naszym szpitalu działa zespół opieki duszpasterskiej, w skład którego wchodzą poza kapelanami, bracia i siostry zakonne, lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci, a także pracownicy administracji. Taki system jest potrzebny tym pacjentom, którzy nie potrafią się otworzyć przed duchownym. Czasami szybciej do wnętrza pacjenta dotrze lekarz czy pielęgniarka, a dzięki ich pośrednictwu może zostać nawiązana również więź z księdzem.

KAI: W waszym ośrodku chorych wspierają także wolontariusze - co daje taka forma pomocy?

- To niewątpliwie realna możliwość spełniania uczynku miłosierdzia "Chorych nawiedzać". Wielu pacjentów, poza odwiedzinami rodziny, czuje się osamotnionych. Co dopiero tacy, którzy nie mają bliskich. Choć wolontariusz nie może często wykonywać czynności pielęgnacyjnych przy pacjencie, to jego zaangażowanie może być jeszcze większe. Może pomóc w dotarciu chorego do kaplicy, przeczytać coś czy zwyczajnie porozmawiać. To uśmierza okres przebywania w szpitalu. Wolontariusze dają swój czas, aby chorzy choć na moment zapomnieli o swoim schorzeniu. Mamy wolontariuszy dorosłych, ale wspomaga nas także młodzież, która uczy się w Katolickim Gimnazjum Sióstr Augustianek w Krakowie. To dla młodych niezwykłe doświadczenie - bo kiedy odwiedzają oni chorych, uwrażliwiają swoje serca na potrzeby drugiego człowieka na całe dorosłe życie.

KAI: Od dwóch lata przy szpitalu, w waszym zgromadzeniu istnieje diecezjalne Sanktuarium św. Jana Bożego - jaka jest jego rola?

- Ono w jakiś sposób przekroczyło nasze oczekiwania. Nie spodziewaliśmy się, że prośby czy podziękowania od wiernych kierowane do Boga przez wstawiennictwo św. Jana Bożego będą tak dojrzałe i poruszające. To naprawdę piękne. Widać żywą wiarę, która może uzupełnić proces leczenia czy też przeżywania choroby. Co ważne intencje nie pochodzą często od samych chorych, ale właśnie od bliskich czy rodziny. To sanktuarium jest miejscem świętym i miejscem niezwykłej modlitwy osób dotkniętych różnymi fizycznymi, ale i duchowymi dolegliwościami. Bardzo ważnym dniem dla ośrodka jest czwartek, kiedy to odbywa się nabożeństwo do św. Jana Bożego, odczytywane są prośby i podziękowania do św. Jana Bożego, a następnie odprawiana jest Msza św. wotywna i odbywa się czuwanie przed Najświętszym Sakramentem.

KAI: Czego Ojciec życzy chorym w dniu, w którym cały świat powinien o nich najbardziej pamiętać?

- Każdy pragnie być szczęśliwym, można jednak sobie zadać pytanie co to oznacza. Dla człowieka chorego oznacza to pewnie powrót do pełni zdrowia, ale to nie zawsze jest możliwe. Dlatego życzę chorym, aby zawsze, obojętnie od aktualnej kondycji zdrowotnej czuli, że Bóg przy nich jest i otacza ich swoją niepowtarzalną i nieskończoną miłością. I aby wiedzieli, że ich cierpienie i odczuwane dolegliwości nie są bez znaczenia. One po pierwsze budują tożsamość człowieka. Cierpienie jest także nieodzownym elementem zbawienia człowieka przez Jezusa. Dlatego cierpiący na brak zdrowia muszą pamiętać, że mają współudział w dziele zbawienia świata. I taka była od zawsze misja chorych w Kościele.

Tagi:
bonifratrzy Światowy Dzień Chorego

Hiszpania: bonifratrzy urządzili szopki na madryckich dworcach kolejowych

2018-12-22 17:39

mz (KAI/AyO) / Madryt

Zgromadzenie bonifratrów uruchomiło na głównych stacjach kolejowych Madrytu: Atocha i Chamartin szopki bożonarodzeniowe. Zdaniem władz tej wspólnoty zakonnej w Hiszpanii, pielęgnowana od 1992 tradycja służy nie tylko upamiętnieniu dnia narodzin Jezusa Chrystusa, ale też wsparciu charytatywnych dzieł prowadzonych przez zakon w tym kraju i na obszarach misyjnych.

mazzamazza / fotolia.com

Bonifratrzy ujawnili, że tylko w latach 1999-2017 podróżni odwiedzający szopki zostawili w sąsiadujących z nimi skarbonkach łącznie 24 tys. euro. Środki pozyskane w ten sposób przeznaczono na pomoc dla madryckich bezdomnych oraz na funkcjonowanie katolickiego szpitala w Liberii.

Podczas tegorocznej jesieni władze państwowej spółki Adif, odpowiedzialnej za infrastrukturę kolejową w Hiszpanii, poinformowały zakon o zakończeniu tradycji ustawiania szopek na obu wspomnianych stołecznych dworcach. Wyjaśniły, że od czerwca prowadzą program, służący ograniczeniu możliwości organizowania na dworcach kolejowych w całym kraju akcji o charakterze politycznym, religijnym oraz związkowych.

Po protestach zgromadzenia Bonifratrów i innych organizacji katolickich spółka zmieniła zdanie w sprawie szopki. "Obecna dyrekcja odstąpiła od pierwotnej decyzji w sprawie bożonarodzeniowej akcji i oczekuje, że niebawem zostanie ona zrealizowana" - poinformowała w komunikacie dyrekcja Adif.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Manifest wiary

2019-02-13 07:43

Gerhard Kardynał Müller
Niedziela Ogólnopolska 7/2019, str. 6-7

W obliczu „rosnącego zamieszania” na temat doktryny Kościoła kard. Gerhard Ludwig Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, 8 lutego 2019 r. ogłosił „Manifest wiary”, w którym przypomniał o obowiązku prowadzenia wiernych drogą wiodącą do zbawienia. Jest to, wydana w kilku językach, publiczna deklaracja odnosząca się do podstawowych artykułów wiary

Monika Książek/Niedziela
Kardynał Gerhard Ludwig Müller

Wobec coraz bardziej rozszerzającego się zamieszania w nauczaniu wiary wielu biskupów, kapłanów, zakonników i świeckich Kościoła katolickiego poprosiło mnie o złożenie publicznego świadectwa Prawdzie Objawienia. Zadaniem właściwym pasterzom jest prowadzić ludzi im powierzonych na drodze do zbawienia, to zaś może dziać się jedynie wówczas, gdy taka droga jest znana oraz gdy oni sami jako pierwsi nią podążają. Dlatego właśnie napominał Apostoł: „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem” (1 Kor 15, 3). Dziś wielu chrześcijan nie zna już nawet podstaw wiary, przy rosnącym wciąż niebezpieczeństwie, że nie znajdą już drogi, która prowadzi do życia wiecznego. Jednakowoż podstawowym zadaniem Kościoła pozostaje prowadzić ludzi do Jezusa Chrystusa, Światłości narodów (por. „Lumen gentium”, 1).

W tej sytuacji powstaje pytanie: Jak znaleźć właściwy kierunek? Według Jana Pawła II, Katechizm Kościoła Katolickiego stanowi „pewną normę nauczania wiary” („Fidei depositum” IV). Został on napisany dla umocnienia braci i sióstr w wierze, wierze wystawionej na ciężką próbę przez „dyktaturę relatywizmu”1.

Bóg Trójjedyny, objawiony w Jezusie Chrystusie

Sedno wiary wszystkich chrześcijan leży w wyznaniu Najświętszej Trójcy. Staliśmy się uczniami Jezusa, dziećmi i przyjaciółmi Boga poprzez chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Rozróżnienie trzech Osób w Boskiej jedności (254) wyznacza fundamentalną różnicę w wierze w Boga oraz w obrazie człowieka w porównaniu z innymi religiami. Po rozpoznaniu Chrystusa widma znikają. On jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, który wcielił się w łonie Dziewicy Maryi dzięki działaniu Ducha Świętego. Słowo, które stało się ciałem, Syn Boga, jest jedynym Zbawicielem świata (679) i jedynym Pośrednikiem między Bogiem i ludźmi (846). Dlatego też Pierwszy List św. Jana Apostoła odnosi się do tego, kto neguje Jego bóstwo, jak do Antychrysta (1 J 2, 22), albowiem Jezus Chrystus, Syn Boga, jest odwiecznie współistotny Bogu, swojemu Ojcu (663). Z wielką stanowczością należy stawić czoło pojawieniu się dawnych herezji, które w Jezusie Chrystusie widziały jedynie wybitną osobę, brata czy przyjaciela, proroka czy przykład moralności. On jest przede wszystkim Słowem, które było u Boga i które jest Bogiem, Synem Ojca, który przyjął naszą ludzką naturę, aby nas odkupić, i który przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Jego samego uwielbiamy w jedności z Ojcem i Duchem Świętym, jako jedynego i prawdziwego Boga (691).

Kościół

Jezus Chrystus założył Kościół, widzialny znak i narzędzie zbawienia, który trwa w Kościele katolickim (816). Dał swojemu Kościołowi, który „zrodził się z boku umierającego na krzyżu Chrystusa” (766), sakramentalną strukturę, która trwać będzie aż do pełnego wypełnienia się Królestwa (765). Chrystus-Głowa oraz wierni, jako członki Ciała, są jedną i tą samą osobą mistyczną (795), dlatego też Kościół jest święty, ponieważ Chrystus, jedyny Pośrednik, uczynił go na ziemi widzialnym organizmem i nieustannie go podtrzymuje (771). Przez Kościół odkupieńcze dzieło Chrystusa uobecnia się w czasie i przestrzeni poprzez celebrowanie sakramentów świętych, przede wszystkim Ofiary eucharystycznej, Mszy św. (1330). Kościół władzą Chrystusa przekazuje Boskie Objawienie, które „obejmuje także wszystkie treści nauki, łącznie z moralnością, bez których zbawcze prawdy wiary nie mogą być strzeżone, wykładane czy zachowywane” (2035).

Porządek sakramentalny

Kościół jest w Jezusie Chrystusie powszechnym sakramentem zbawienia (776). Nie świeci własnym światłem, ale odbija niejako światło Chrystusa, które lśni na Jego obliczu, a to dzieje się tylko wtedy, gdy punktem odniesienia nie są opinia większości czy też duch czasów, ale raczej prawda objawiona w Jezusie Chrystusie, który powierzył Kościołowi katolickiemu pełnię łaski i prawdy (819): On sam jest obecny w sakramentach Kościoła. Kościół nie jest utworzonym przez człowieka stowarzyszeniem, którego struktura mogłaby być modyfikowana przez jego członków według własnego upodobania. Kościół jest pochodzenia Bożego. „Sam Chrystus jest źródłem posługi w Kościele. On ją ustanowił, wyposażył we władzę oraz wyznaczył posłanie, ukierunkowanie i cel” (874). Także dziś pozostaje w mocy napomnienie Apostoła, według którego przeklęty jest każdy, kto głosiłby inną Ewangelię, „nawet my lub anioł z nieba” (Ga 1, 8). Przekazywanie wiary jest nierozerwalnie związane z ludzką wiarygodnością jej przekazicieli: ci zaś, w niektórych przypadkach, opuścili tych, którzy zostali im powierzeni, wstrząsając nimi i poważnie szkodząc ich wierze. W ich przypadku wypełnia się słowo Pisma: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli” (2 Tm 4, 3). Zadaniem Magisterium Kościoła względem ludu Bożego jest „chronić go przed wypaczeniami i słabościami”, aby miał „możliwość wyznawania bez błędu autentycznej wiary” (890). To odnosi się szczególnie do siedmiu sakramentów. Najświętsza Eucharystia jest „źródłem i szczytem całego życia chrześcijańskiego” (1324). Ofiara eucharystyczna, w której Chrystus włącza nas w swoją ofiarę Krzyża, ma na celu najgłębsze zjednoczenie z Nim (1382). Dlatego też Pismo Święte udziela napomnień odnośnie do warunków przyjmowania Komunii św.: „Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej” (1 Kor 11, 27). Zatem: „Jeśli ktoś ma świadomość grzechu ciężkiego, przed przyjęciem Komunii powinien przystąpić do sakramentu pojednania” (1385). Z wewnętrznej logiki sakramentu wynika, że rozwiedzeni żyjący w związkach cywilnych, których sakramentalne małżeństwo przed Bogiem jest wciąż ważne, podobnie jak i wszyscy ci chrześcijanie, którzy nie są w pełnej komunii z wiarą katolicką, wreszcie wszyscy ci, którzy nie są odpowiednio usposobieni, nie mogą owocnie przyjąć Najświętszej Eucharystii (1457), ponieważ w ten sposób nie prowadzi ich ona do zbawienia. Wyjaśnianie tego jest uczynkiem miłosierdzia względem duszy. Wyznanie grzechów w spowiedzi świętej przynajmniej jeden raz w roku stanowi jedno z przykazań Kościoła (2042).

Kiedy wierzący nie wyznają już swoich grzechów, aby otrzymać ich odpuszczenie, próżne staje się zbawienie przyniesione przez Chrystusa; On przecież stał się człowiekiem, aby odkupić nas od naszych grzechów. Władza przebaczenia, którą Zmartwychwstały przekazał Apostołom i ich następcom w biskupstwie i kapłaństwie, odpuszcza grzechy ciężkie i powszednie popełnione po chrzcie. Obecna praktyka spowiedzi uwidacznia, że sumienia wierzących nie są dziś wystarczająco formowane. Miłosierdzie Boga jest nam dane, abyśmy wypełniali Jego przykazania i tak przylgnęli do Jego woli, nie zaś abyśmy unikali wezwania do nawrócenia (1458). „Kapłan prowadzi dalej dzieło odkupienia na ziemi” (1589). Święcenia, które nadają kapłanowi „świętą władzę” (1592), są nie do zastąpienia, ponieważ poprzez nie Jezus staje się sakramentalnie obecny w swoim zbawczym działaniu. Kapłani wybierają dobrowolnie celibat jako „znak nowego życia” (1579). Chodzi o dar z siebie samego na służbę Chrystusa i Jego królestwa, które nadchodzi. Aby udzielić ważnie święceń w trzech stopniach tego sakramentu, „Kościół czuje się związany wyborem dokonanym przez samego Pana. Z tego powodu nie są możliwe święcenia kobiet” (1577). W tym kontekście mówienie o dyskryminacji kobiety jawi się wyraźnie jako błędne rozumienie tego sakramentu, który nie dotyczy ziemskiej władzy, ale reprezentowania Chrystusa, Oblubieńca Kościoła.

Prawo moralne

Wiara i życie są nierozłączne, albowiem wiara bez uczynków spełnionych w Panu jest martwa (1815). Prawo moralne jest dziełem Bożej Mądrości i prowadzi człowieka do obiecanego szczęścia (1950). W związku z tym „wyznacza człowiekowi drogę praktykowania dobra i osiągania jego celu” (1955). Jego przestrzeganie jest konieczne u wszystkich osób dobrej woli, aby osiągnąć wieczne zbawienie. Ten, kto umiera w grzechu ciężkim bez żalu, pozostanie na zawsze oddzielony od Boga (1033). To prowadzi do praktycznych konsekwencji w życiu chrześcijan, pośród których należy wymienić te częściej dziś lekceważone (por. 2270-2283; 2350-2381). Prawo moralne nie jest ciężarem, ale jest częścią tej prawdy, która wyzwala (por. J 8, 32) i przez którą chrześcijanin przemierza drogę zbawienia, prawdy, która nie może być relatywizowana.

Życie wieczne

Wielu pyta dziś, dlaczego Kościół wciąż istnieje, skoro sami biskupi wolą działać jako politycy niż jako nauczyciele głosić Ewangelię. Nasze spojrzenie nie powinno zatrzymywać się na kwestiach drugorzędnych, ale bardziej niż kiedykolwiek jest konieczne, aby Kościół podjął się właściwego mu zadania. Każde ludzkie istnienie ma nieśmiertelną duszę, która przy jego śmierci odłącza się od ciała, jednak w nadziei na zmartwychwstanie umarłych (366). Śmierć czyni definitywną decyzję człowieka za lub przeciw Bogu. Wszyscy muszą przejść sąd szczegółowy natychmiast po śmierci (1021): albo będzie jeszcze konieczne oczyszczenie, albo człowiek pójdzie bezpośrednio ku szczęściu wiecznemu i będzie mu umożliwione oglądanie Boga twarzą w twarz. Istnieje jednak także straszna możliwość, że osoba, aż do końca, pozostanie w sprzeczności z Bogiem: odrzucając definitywnie Jego miłość, bezpośrednio potępi się na wieki (por. 1022). „Bóg stworzył cię bez ciebie, ale nie zbawia cię bez ciebie” (1847). Wieczność kary piekielnej jest straszną rzeczywistością, która – według świadectwa Pisma świętego – dotyczy „tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego” (1035). Chrześcijanin przechodzi przez ciasną bramę, „bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą” (Mt 7, 13). Milczenie o tych i innych prawdach wiary albo też nauczanie tego, co jest im przeciwne, jest najgorszym oszustwem, któremu Katechizm stanowczo się sprzeciwia. To jest ostatnia próba Kościoła, polegająca na „oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy” (675). To jest oszustwo Antychrysta, który nadchodzi „z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia” (2 Tes 2, 10).

Wezwanie

Jako robotnicy w winnicy Pana ponosimy wszyscy odpowiedzialność za przypominanie tych podstawowych prawd, trzymając się mocno tego, co sami otrzymaliśmy. Chciejmy mieć odwagę, aby przebyć drogę Jezusa Chrystusa z determinacją, tak by osiągnąć życie wieczne, idąc za Jego przykazaniami (2075). Prośmy Pana, aby dał nam w pełni poznać, jak wielki jest dar katolickiej wiary, poprzez który otwiera się brama życia wiecznego. „Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi” (Mk 8, 38). Dlatego też wzmacniamy wiarę, wyznając prawdę, którą jest sam Jezus Chrystus. Pouczenie, które Paweł, Apostoł Jezusa Chrystusa, daje swojemu współpracownikowi i następcy – Tymoteuszowi, skierowane jest w szczególny sposób do nas – biskupów i kapłanów. Pisał on: „Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie!” (2 Tm 4, 1-5).

Oby Maryja, Matka Boga, wybłagała nam łaskę trwania w wyznawaniu prawdy Jezusa Chrystusa bez zachwiania.

W jedności wiary i modlitwy –
Gerhard Kardynał Müller
Prefekt Kongregacji Nauki Wiary w latach 2012-2017
KAI/Watykan

Numery w tekście odnoszą się do Katechizmu Kościoła Katolickiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie „Razem możemy więcej” kończy 10 lat

2019-02-17 21:09

Zofia Białas

Pomysł zawiązania stowarzyszenia w parafii św. Barbary w Wieluniu zrodził się w maju 2008 roku podczas festynu zorganizowanego przez Zarząd Osiedla nr 4 i Radę Parafialną. Inspiracją stały się: udana impreza pod hasłem „Silni miłością rodziny – spełniamy dziecięce marzenia” i często powtarzające się słowa „razem możemy więcej”.

Zofia Białas

Pomocą i doświadczeniem posłużyło nam Stowarzyszenie im. Bogdana Jańskiego na Rzecz Budowy Kościoła p.w. Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Sosnowcu – Kazimierzu, z którym nawiązaliśmy łączność i współpracę dzięki ks. Jarosławowi Boralowi - proboszczowi parafii św. Barbary. Stowarzyszenie „Razem możemy więcej” im. Matki Teresy Janiny Kierocińskiej zostało zarejestrowane 25 lutego 2009 roku. Dziś, kończy 10 lat. Dopisek im. Matki Teresy Kierocińskiej wyróżnia Stowarzyszenie od innych, działających pod taką samą nazwą, i przypomina Janinę Kierocińską, nasza rodaczkę, Czcigodną Sługę Bożą, kandydatkę na ołtarze.

Cele Stowarzyszenia to:

1. Prowadzenie działalności integrującej stowarzyszenie z mieszkańcami Wielunia poprzez aktywność kulturalną, rekreacyjną I towarzyską.

2. Organizowanie wszelkich działań ukierunkowanych na budowę, oddanie do użytku, wyposażenie kościoła, ewentualnie remonty oraz utrzymanie wraz z budynkami towarzyszącymi umiejscowionymi na terenie rzymsko - katolickiej parafii, pod wezwaniem św. Barbary w Wieluniu przy ulicy Joanny Żubr 37.

3. Upowszechnianie wiedzy na temat dziejów Wielunia I ziemi wieluńskiej.

4. Szerzenie kultu patrona - Matki Teresy Kierocińskiej.

5. Wspieranie rodzin I osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej w ramach działalności charytatywnej.

W ciągu dziesięciu lat Stowarzyszenie organizowało ferie zimowe dla dzieci, spotkania ze św. Mikołajem, rodzinne festyny wiosenne i jesienne, wspierało i wspiera budowę kościoła, dba o stojący na terenie parafii św. Barbary krzyż Kierocińskich, postawiony przez Antoniego Kierocińskiego w 1910 roku, każdego 12 dnia miesiąca modli się o beatyfikację swojej Patronki. Dziełem Stowarzyszenia są: biblioteka parafialna, dwie książeczki – cegiełki na budowę kościoła (Kościół św. Barbary w Wieluniu, Świadek miłości Boga i człowieka – 500 lat kościoła św. Barbary), pocztówka Kościół św. Barbary w Wieluniu, kronika parafialna za lata 2008 – 2018, artykuły poświęcone Patronce zamieszczone w prasie lokalnej oraz „Niedzieli Częstochowskiej” i E. Niedzieli, ostatnio na portalu „Kocham Wieluń”, organizacja jubileuszu 130 - lecia urodzin Janiny Kierocińskiej wspólnie z Radą Parafialną i Muzeum Ziemi Wieluńskiej, czego efektem jest publikacja „Wieluń miastem wzrastania” – pokłosie sesji naukowej w Muzeum Ziemi Wieluńskiej, okolicznościowy medal upamiętniający 130. rocznicę urodzin Janiny Kierocińskiej i 500 lat kościoła św. Barbary. Stowarzyszenie włączyło się (na miarę swoich możliwości) w organizację Muzeum Matki Teresy Kierocińskiej w Sosnowcu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem