Reklama

50 tys. zł za zegarek św. Jana Pawła II na aukcji dla Magdaleny Piekorz

2018-02-12 12:18

md / Kraków (KAI)

Adam Bujak/Arturo Mari/ Biały Kruk

Cenę 50 tys. zł osiągnął zegarek św. Jana Pawła II, wylicytowany na aukcji na rzecz cierpiącej na ciężką chorobę reżyserki Magdaleny Piekorz. Szwajcarski zegarek papieża przekazał na licytację kard. Stanisław Dziwisz. W sumie zebrano ponad 115 tys. zł. Aukcja odbyła się w niedzielę podczas koncertu charytatywnego „Znaleźć nadzieję” w Filharmonii Krakowskiej im. Karola Szymanowskiego.

Na tarczy szwajcarskiego zegarka umieszczony jest herb Jana Pawła II, jego podpis oraz napis „Totus Tuus”. Pamiątka została przekazana na aukcję przez kard. Stanisława Dziwisza. Podczas wydarzenia organizowanego przez Fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko” wylicytowano również pióra od abp. Marka Jędraszewskiego, Jarosława Kaczyńskiego, premiera Mateusza Morawieckiego czy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Nowych właścicieli mają również m.in. zegarek przekazany przez ks. inf. Jerzego Bryłę, broszki od wicepremier Beaty Szydło oraz srebrna płaskorzeźba od prezydenta RP Andrzeja Dudy, a także koszulka startowa Kamila Stocha z autografem. Znaleźli się również chętni na lot helikopterem czy kolację z Anną Dymną.

W sumie zebrano ponad 115 tys. zł. Pieniądze, wraz z kwotą uzyskaną z biletów-cegiełek na koncert, zostaną w całości przekazane reżyserce.

Reklama

Na koncercie charytatywnym „Znaleźć nadzieję” wystąpili Sebastian Riedel i Cree oraz wykonujący muzykę irlandzką zespół Carrantuohill.

Pochodząca ze Śląska reżyserka głośnych „Pręg”, „Dziewczyn z Szymanowa” czy „Senności” od 10 lat zmaga się z boreliozą. Choroba nie została w porę zdiagnozowana, podstępnie wyniszczała organizm, by ostatecznie uniemożliwić Magdalenie Piekorz jakąkolwiek działalność zawodową. Od trzech lat artystka walczy o powrót do sprawności, zawodu i zwykłego życia.

„Ale Magda nie jest sama. Jesteśmy przecież my wszyscy. Dzięki nam Magda Piekorz może szybciej znaleźć nadzieję. A gdy wszyscy Magdzie pomożemy, to wrócą siły, zdrowie, a z nimi radość i miłość życia” – podkreśla Anna Dymna. Jej fundacja jest organizatorem koncertu i aukcji.

Koncert charytatywny „Znaleźć nadzieję” dla Magdaleny Piekorz to już 10. wydarzenie, które Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, wspólnie z Filharmonią Krakowską, organizuje na rzecz chorych i niepełnosprawnych artystów znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej.

Tagi:
aukcja

Dzieło zwieńczy jubileusz

2017-09-13 11:20

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 38/2017, str. 6

W październiku br. Sosnowieckie Hospicjum im. św. Tomasza Apostoła obchodzić będzie jubileusz 20-lecia swojego powstania. Z tej okazji 7 października w sosnowieckiej katedrze Pasterz naszej diecezji, bp Grzegorz Kaszak przewodniczyć będzie uroczystej Eucharystii dziękczynnej za dar istnienia placówki, która chorym i ich rodzinom spieszy w potrzebie, spieszy na ratunek...

Archiwum hospicjum
Na rzecz hospicjum artyści przekazali obrazy na aukcję

W obchody jubileuszu wpisuje się też koncert Janusza Radka, który odbędzie się 10 października w sosnowieckiej Szkole Muzycznej, jak również wystawa obrazów polskich artystów w Pałacu Schoena, która rozpoczęła się 4 września i potrwa do 27 września, a zakończy ją aukcja, z której dochód przeznaczony zostanie na zakup wyposażenia powstającego hospicyjnego centrum opiekuńczego w Sosnowcu przy ul. Mjr. Hubala-Dobrzańskiego.

Cenny podarunek

Jednak największym darem, jaki można było sobie wyobrazić, wieńczącym jubileusz 20-lecia jest otwarcie jeszcze w tym roku kompleksowego, wspomnianego wcześniej centrum hospicyjnego, które powstaje w rekordowym czasie 12 miesięcy. Inwestycja Centrum opiekuńcze składa się z budynku szkoły oraz dobudowanego pawilonu w kształcie rotundy, by jak najmniej podopiecznym przypominał szpital. – Z okazji naszego jubileuszu pragniemy podarować społeczeństwu szerszą, bardziej kompleksową opiekę. Będzie to pierwsze całodobowe stacjonarne hospicjum w regionie, ale także dzienna pomoc oraz centrum rehabilitacji. W ośrodku będzie ok. 20 miejsc dla osób potrzebujących opieki przez całą dobę oraz 20 kolejnych miejsc dla pacjentów, którzy będą pod naszą opieką w ciągu dnia – mówi Joanna Śliwińska z Sosnowieckiego Hospicjum im. św. Tomasza Apostoła.

Kosztowna inwestycja

Budowa stacjonarnego ośrodka hospicyjnego w Sosnowcu po wielu latach starań ruszyła w listopadzie ub.r. Prace przebiegały dwutorowo. Z jednej strony adaptowany był budynek po starej szkole, a z drugiej budowana od fundamentów część hospicjum stacjonarnego. Na budowie codzienne pracowało bardzo wielu pracowników – murarze, tynkarze, instalatorzy. Generalny wykonawca, Zakład Budowlano-Handlowy Muc Andrzej realizuje scenariusz prac sukcesywnie.

Nowe hospicjum jest niezwykle potrzebnym i bardzo oczekiwanym przedsięwzięciem przez mieszkańców Sosnowca oraz miast sąsiednich. Koszt całej inwestycji wraz z wyposażeniem to blisko 10 mln zł. To kwota mocno przekraczająca możliwości hospicjum jako stowarzyszenia, stąd pomogła i nadal pomaga ofiarność ludzi dobrej woli, którzy angażując się w różne akcje na rzecz budowy pospieszyli z pomocą. I tak dzięki ofiarności społeczeństwa udało się zebrać 3,5 mln zł. Środki własne na inwestycję stowarzyszenie zgromadziło głównie z publicznych zbiórek i odpisów 1 proc. podatków. Ponadto w związku z ogromnym zapotrzebowaniem na hospicjum stacjonarne w naszym regionie projekt budowy został wysoko oceniony przez Urząd Marszałkowski i ze środków unijnych na budowę ośrodka przyznano kwotę 5,4 mln zł.

Przedaukcyjna wystawa

Wciąż jednak potrzeba wsparcia, aby hospicyjne centrum opiekuńcze wyposażyć w odpowiedni sprzęt medyczny i by móc rozpocząć przyjmowanie pierwszych podopiecznych już pod koniec 2017 r. Artyści polscy zapragnęli dołożyć swoją cegiełkę do tego pięknego dzieła hospicyjnego. Z tego pragnienia zrodziło się 21 prac, które we wrześniu br. wystawione są w Pałacu Schoena w Sosnowcu. Prezentowana wystawa zakończy się aukcją 27 września o godz. 18.00. Wystawę prac można zwiedzać i podziwiać w godzinach otwarcia Pałacu. A swoje obrazy prezentują artyści: Tadeusz Drążkiewicz, Roman Chruściel, Wojciech Dzienniak, Czesław Gałużny, Ewa Jędryk-Czarnota, Zbigniew Bajek, Zbigniew Blukacz, Gabi Buzek-Garzyńska, Janusz Karbowniczek, Piotr Muschalik, Roman Kalarus, Karolina Kindler-Skowronek, Piotr Kossakowski, Elżbieta Kozera, Michał Minor, Monika Panek, Małgorzata Rozenau, Jacek Rykała, Beata Sołtysik, Michał Smółka, Ewa Zawadzka i Jakub Zdejszy.

Apel o pomoc

– Potrzeby hospicjum są ogromne, dlatego liczy się dla nas każdy grosz. Gorąco zachęcam do wspierania nas podczas akcji na rzecz hospicjum. Trwa wystawa, przed nami aukcja obrazów, a także koncert Janusza Radka. Okazji w najbliższym czasie do materialnej pomocy nie brakuje. Zawsze można nas wesprzeć również darowizną pieniężną na konto. Zapewniamy, że wszystkie środki zostaną dobrze zagospodarowane w trosce o naszych pacjentów – zaznacza Joanna Śliwińska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Rita - orędowniczka w sprawach beznadziejnych

Magdalena Wojaczek
Edycja małopolska 11/2007

Każdego 22. dnia miesiąca kościół pw. św. Katarzyny na krakowskim Kazimierzu, niezależnie od pory roku, zamienia się w ogród kwitnących róż. Ludzie przyjeżdżają tutaj z różnych stron Polski, aby wyprosić u Boga potrzebne łaski. Modlą się za wstawiennictwem św. Rity, patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Monika Łukaszów

- Kult św. Rity - włoskiej augustianki - rozwinął się w Polsce w okresie międzywojennym. Nie znamy dokładnie jego początku, ale prawdopodobnie związany był z obrazem Świętej umieszczonym w bocznym ołtarzu kościoła i z powstaniem na tym samym miejscu drewnianej figury w roku 1942 - opowiada o. Marek Donaj, augustianin, proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Po II wojnie światowej siostry augustianki zajęły się jego propagowaniem. Władze państwa skutecznie ograniczały drukowanie materiałów religijnych, dlatego zakonnice działały konspiracyjnie. Przepisywały ręcznie nowenny, powielały je za pomocą kalki i rozdawały w czasie różnych spotkań. Zaprzyjaźniony fotograf reprodukował zdjęcia Świętej. Nie była to jednak akcja prowadzona na szeroką skalę. Św. Rita zawdzięcza swoją popularność przede wszystkim czcicielom. Ludzie, którzy doznali łask za jej wstawiennictwem, przekazywali innym nowennę do patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Św. Rita nie zostawi nikogo, kto szuka pomocy Boga za jej pośrednictwem. Jest zawsze blisko codziennych ludzkich spraw. - To wynika z jej życiorysu. Była przecież żoną, matką, a także zakonnicą - mówi o. Marek. Swoim życiem uczyła, że przebaczenie jest pierwszym krokiem do rozwiązania wszystkich problemów. Jako żona trudnego męża potrafiła łagodzić jego porywczy charakter. Kiedy został zamordowany, a synowie chcieli go pomścić, modliła się, aby nie popełnili tej straszliwej zbrodni. Bóg wysłuchał jej w sposób dla człowieka niezrozumiały. W wyniku epidemii jej dzieci umierają. Św. Rita pokornie przyjmuje wolę Boga. Postanawia wstąpić do zakonu augistianek w Cascia. Jednak siostry, z obawy przed zemstą zwaśnionych rodów, nie chcą jej przyjąć. Św. Rita doprowadza do zgody między rodzinami i w końcu zostaje augustianką. Na znak przyjęcia jej całkowitego oddania się Chrystusowi Pan Bóg obdarza ją stygmatem korony cierniowej na czole.
Liczba wiernych gromadzących się każdego 22. dnia miesiąca na nabożeństwie ku czci św. Rity stale wzrasta. W jej wspomnienie - 22 maja do Krakowa przyjeżdżają jej czciciele z całej Polski. Najwierniejszym świadkiem rozrastania się kultu św. Rity jest s. Aleksandra, augustianka, która od 1977 r. zajmuje się korespondencją do św. Rity. - Co roku do zakonu przychodzi ok. 200 listów z prośbami o modlitwę i świadectwami uzyskanych łask. Wierni proszą o: zdrowie, potrzebne łaski, błogosławieństwo w rodzinie, rozwiązanie problemów wychowawczych, materialnych, łaskę macierzyństwa... - wylicza s. Aleksandra. Listy są bardzo szczere, intymne. Często przepełnione głęboką wiarą i gotowością przyjęcia woli Bożej. - Piszą przede wszystkim kobiety, ale przychodzi również korespondencja od mężczyzn. Pewien przedsiębiorca z Warszawy uważa, że św. Rita jest patronką biznesu i pomaga mu w prowadzeniu firmy - opowiada s. Aleksandra. Wierni przesyłają również wota w podziękowaniu za wysłuchane modlitwy.

Nieodłącznym atrybutem kultu św. Rity jest róża. Wiąże się to z cudem, który wydarzył się przed jej śmiercią, w okresie zimowym. Umierając, św. Rita zapragnęła dostać różę. W ogrodzie pod śniegiem znaleziono kwitnący krzak. W czasie nabożeństwa ku jej czci święci się róże. - To symbol zjednoczenia św. Rity z Chrystusem - wyjaśnia o. Marek. - Ludzie przeważnie kupują dwie róże. Jedną zostawiają św. Ricie, a drugą zasuszają - mówi pani Zofia, która od dwóch lat pomaga siostrom w sprzedaży róż. Pani Zofia kilka lat temu za wstawiennictwem św. Rity wymodliła sobie łaskę uzdrowienia z choroby nowotworowej.

Listy do Świętej

Drogie Siostry,
Piszę, aby podzielić się z Wami moją radością. Od wielu lat proszę św. Ritę o pomoc i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, aby mi nie pomogła. Ostatnio chorowałam i prosiłam św. Ritę o pomoc w wyzdrowieniu. Lekarz groził zabiegiem, a ja uparcie prosiłam i proszę św. Ritę, abym wyleczyła się zachowawczo. I właśnie wczoraj dowiedziałam się, iż mimo że leczenie jeszcze trochę potrwa, to zabieg nie jest konieczny. Odmawiam jak tylko mogę modlitwę do św. Rity, gdyż absolutnie wierzę w jej pomoc i wstawiennictwo.
Proszę Siostry o modlitwy w mojej intencji.
Dobrosława, maj 2002 r.

Szczęść Boże!
Czcicielką św. Rity jestem od roku. Wcześniej, mając jakiekolwiek problemy, modliłam się do św. Judy Tadeusza. Właśnie rok temu podejrzewałam, że mogę być w ciąży, a bardzo tego nie chciałam. Gorąco modliłam się do św. Rity, żeby tak nie było. Okazało się jednak, że jestem w ciąży. Załamałam się. Mąż był bez pracy, mamy już 13-letnią córkę, która obecnie przechodzi trudny wiek. Miałam żal do św. Rity, że mnie nie wysłuchała. Teraz bardzo się tego wstydzę, bo przez moją próżność nie pomyślałam, że może Bóg ma w stosunku do mnie inne plany, że może tam, w niebie, jest zapisane, że powinnam mieć dwoje dzieci. Zaakceptowałam decyzję Boga i ze wszystkich złych myśli i słów wyspowiadałam się. Ponownie zaczęłam się modlić do św. Rity o szczęśliwy przebieg ciąży i szczęśliwe rozwiązanie. Czułam się znacznie lepiej niż przy pierwszej ciąży. 25 czerwca 2004 r. urodziła się nasza druga córka - Amelia, właśnie dzisiaj kończy 5 miesięcy. Ochrzciliśmy ją 12 września. Mąż znalazł pracę i po urodzeniu Amelii częściej zaczął chodzić do kościoła. Teraz o wszystko modlę się do św. Rity - o zdrowie dla całej rodziny, pracę dla męża, o pomoc Boga, dosłownie o wszystko.
Beata, listopad 2004 r.

Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę z całego serca gorąco podziękować św. Ricie za wysłuchanie mojej prośby - za zdanie egzaminu, za pomoc i opiekę, siły w tych jakże trudnych chwilach. Modliłam się do św. Rity, aby wyprosiła mi łaskę zdania egzaminu. Obiecałam, że publicznie podziękuję za to. I zostałam wysłuchana, piszę ten list, aby wypełnić obietnicę. Dostałam się na studia medyczne do Akademii we Lwowie.
Dziękuję za jej wstawiennictwo do Boga i wierzę w jej wielką pomoc, prosząc o wsparcie na dalsze lata nauki dla siebie, o światło Ducha Świętego w sprawie studiów, o wybór dalszej drogi życia.
Olga, Lwów 2004 r.

Drogie w Chrystusie Panu Siostry Augustianki,
Serdecznie pozdrawiam całą siostrzaną Wspólnotę.
Mam 27 lat. Piszę ten list, aby w ten sposób jeszcze raz podziękować św. Ricie za uratowanie naszego synka. Otóż od początku moja ciąża była zagrożona. Groziło mi poronienie i z tego powodu przebywałam w szpitalu, a po powrocie do domu musiałam dużo leżeć i bardzo uważać na siebie. W styczniu trafiłam ponownie do szpitala, gdzie po szczegółowych badaniach okazało się, że dziecku grozi zamartwica. Lekarze niezwłocznie przystąpili do cesarskiego cięcia. Urodziłam synka Mateusza. Ważył jako wcześniak 1300 g i przez pewien czas musi przebywać w szpitalu. Przez okres ciąży modliłam się do św. Rity o to, aby nasze upragnione dziecko szczęśliwie przyszło na świat. Dziękuję jej za otrzymane łaski i proszę o dalsze wstawiennictwo.
Agnieszka 2001 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Bp Ignacy Dec afiliowany do Zakonu Franciszkanów

2018-05-22 22:13

xdm / Wambierzyce (KAI)

21 maja podczas uroczystej Mszy św. w Wambierzycach bp Ignacy Dec przyjął godność afiliacji do Zakonu Braci Mniejszych. „Jubileusz 800-lecia Wambierzyc, w którym znajduje się sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin stał się sposobnością do obdarowania godnością afiliacji do Zakonu Braci Mniejszych Bp Ignacego Deca – mówił w homilii o. Alan Tomasz Brzyski OFM Minister prowincjalny.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

„Ksiądz biskup od wielu lat wspiera naszą prowincję św. Jadwigi na różne sposoby, niejednokrotnie tak, jakby sam był jej członkiem. Życzliwość wobec zakonu Braci Mniejszych znalazła swój wyraz we wprowadzeniu do Wambierzyc w 2007 roku naszej wspólnoty przekazując administrację parafii Nawiedzenia NMP. Stąd dzisiaj w dowód wdzięczności w uroczysty sposób pragniemy afiliować księdza biskupa do pierwszego zakonu, co jest uhonorowaniem pierwszego stopnia prowincji św. Franciszka z Asyżu w Polsce” – podkreślał o. Alan Brzyski, prowincjał.

Następnie Minister Prowincjalny Prowincji św. Jadwigi dokonał duchowej afiliacji biskupa świdnickiego do wspólnoty franciszkańskiej odczytując rzymski dekret podpisany przez Ministra Generalnego całego Zakonu Braci Mniszych o. Michaela A. Perry.

„Dla uznania życzliwej pomocy, szczerej postawy i serdecznej obecności księdza biskupa pośród braci prowincji św. Jadwigi w diecezji świdnickiej, w Polsce, z uczuciami ogromnej wdzięczności afiliuję księdza biskupa do Zakonu Braci Mniejszych i przez pośrednictwo naszego serafickiego Ojca św. Franciszka z Asyżu wzywam dla Niego błogosławieństwa Boga miłosiernego i wszechmogącego i zawierzam go opiece Najświętszej Dziewicy Maryi, Matki Bożej” – czytamy w rzymskim dekrecie.

Prowincja św. Jadwigi w Polsce wywodzi się z prowincji saksońskiej. Rozległość ówczesnej prowincji obejmującej Westfalię, Nadrenię oraz Śląsk utrudniała władzom zakonnym zarządzanie podległymi domami i zakonnikami, dlatego 21 IX 1893 r. postanowiono o utworzeniu ze śląskich klasztorów we Wrocławiu, Górze św. Anny oraz w Prudniku komisariatu zakonnego, który pozostawałby zależny od macierzystej prowincji. Pierwszym komisarzem wrocławskim mianowano o. Piusa Bocka, pochodzącego z saksońskiej prowincji św. Krzyża.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem