Reklama

Dietetyk na Wielki Post: nie bójmy się pościć! To nas uzdrowi!

2018-02-14 18:15

Wydawnictwo Esprit, pgo / Warszawa (KAI)

Agnieszka Konik-Korn

Post to droga do wewnętrznej wolności, harmonii oraz Bożej dyscypliny, a ponieważ Bóg kocha post, poszcząc stajemy się prawdziwym przyjacielem samego Boga! A w codziennym życiu zyskamy cnotę umiarkowania - mówi Marek Zaremba, autor bestsellerów o jaglanej diecie i nowej książki o sile postu „Boży skalpel”, której patronatem medialnym jest Katolicka Agencja Informacyjna.

Co to znaczy pościć?

Wydawałoby się, że post to wyłącznie dobrowolna decyzja o tym aby się głodzić. Jednak istnieje pewien paradoks. Otóż post nie jest wcale związany z omijaniem jedzenia lecz poszukiwaniem bliższej relacji z Bogiem. Głód jest wyłącznie miejscem spotkania dwóch zakochanych - po trzykroć świętego Boga i grzesznego człowieka. Bóg nie potrzebuje postu, my tak! Prawdziwie pościć oznacza zatem przede wszystkim poszukiwać Boga.

Post, to również wyjście na naszą osobistą górę kuszenia, gdzie spotykamy się z naszymi wadami, pokusami i grzechem. To światło, które doskonale rozświetla i uświadamia ukryte w nas słabości i pożądliwość, za którymi stoi nasz odwieczny duchowy nieprzyjaciel. Post jest tarczą na wszelką pokusę nadmiernej konsumpcji zarówno materialnej i duchowej. Praktyka postu uświadamia nam z jednej strony naszą kruchość, z drugiej wskazuje na wewnętrzną pychę, która stale nas oddziela od relacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Post uczy, że tylko Jezus może realnie pokonać grzech oraz nasze słabości.

Reklama

Poszcząc wzrastamy w pokorze, która uzdrawia nas ze współczesnej hipokryzji oraz skupiania uwagi wyłącznie na sobie. Podczas postu połączonego z modlitwą kierujemy nasze zmysły do wewnątrz, aby dostrzec że prawdziwe lekarstwo oraz wsparcie jest wyłącznie na zewnątrz - w Bogu i ludziach w pełni z Nim zjednoczonych. Poszcząc zatem naśladujemy Chrystusa, który całkowicie zaufał Ojcu. Oddając naszemu Panu podczas postu ciało i duszę, ufamy że będzie On kształtować nas do niesienia światu Jego pokoju i miłości, których poszcząc, doświadczymy w pełni! Nieść Chrystusa może bowiem tylko ten kto Nim prawdziwie żyje i odczuwa Jego miłość. Poprzez post otwieramy serce, aby nasz Pan mógł dokonać operacji, uzdalniając nas do bycia miłosiernym. Post, to Boży skalpel, którym operuje nas Stwórca! To droga do wewnętrznej wolności, harmonii oraz bożej dyscypliny, a ponieważ Bóg kocha post, poszcząc stajemy się prawdziwym przyjacielem samego Boga!

W Polsce panuje powszechny mit obżarstwa naszych przodków, suto zastawionych stołów podczas licznych biesiad. Czy jest on prawdziwy? Czy w życiu naszych przodków były obecne postne tradycje?

Popularne wyobrażenia o nieposkromionym obżarstwie naszych przodków to pewne stereotypy. W rzeczywistości czas ucztowania i „staropolskiego” obżarstwa, szczególnie w okresie przed rozbiorami Polski, był przeplatany długimi okresami niezwykle surowego postu! Co ciekawe, prekursorem polskiej linii postnych potraw był Damian Zaremba, kuchmistrz rodziny Lubomirskich z Kruszyna! Surowy zakaz powstrzymywania się w określonym przez religię okresie nie tylko od jedzenia mięsa, ale także od spożywania mleka, masła, serów i jaj sprawiał, że ówczesny post był czymś zupełnie innym niż ten, niemal symboliczny post, który obowiązuje wierzących współcześnie.

Skrupulatnie przestrzegano także ograniczeń ilościowych, co sprawiało, że w tym czasie nawet zamożni ludzie po prostu głodowali. Gdy do tego wszystkiego przypomnimy fakt, iż dni postnych było wówczas sto kilkadziesiąt w roku, to łatwiej nam będzie zrozumieć przyczynę niewątpliwej żarłoczności naszych przodków oraz księży w dniach, w których post nie obowiązywał. Popularny obraz kuchni staropolskiej jako nieposkromionego, ociekającego tłuszczem mięsnego rozpasania jest w istocie daleki od prawdy. Jej główną cechą było raczej ciągłe przeplatanie się postu i obżarstwa, powściągliwości i łakomstwa, wyrzeczenia i świętowania. Przybywający do naszego kraju podróżnicy, w tym także katolicy, byli zszokowani siłą i powszechnością praktyk postnych. Gorliwy katolik w siedemnastowiecznej Polsce pościł przez niemal pół roku! Dziś katolicy z ledwością są w stanie odmówić sobie słodyczy czy lampki wina w czasie Wielkiego Postu lub mięsa w piątek.

Czy post ma moc uzdrawiającą? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Przezwyciężać w sobie to, co cielesne, by zwyciężało to, co duchowe, to w obecnych czasach niezwykle zacięta walka wewnętrzna. Współczesnemu człowiekowi coraz trudniej bowiem przychodzi uznanie osobistych błędów i podjęcie decyzji o zawróceniu z niewłaściwej drogi. Już nie potrzebujemy wznosić posągów czy złotych cielców, jak czyniono to kiedyś, sami bowiem uczyniliśmy z siebie „przedmioty” pożądania, oczekując w wirtualnej sferze podziwu i nadania nam przez innych najczęściej „zafałszowanej” wartości.

W ten sposób został wręcz całkowicie zaburzony i utracony skarb, który nosimy w swoim sercu – unikalny i niepowtarzalny duch, ukochany i nadany nam przez Stwórcę, przeznaczony do życia w świętości. Kiedy w wyglądzie i tym, co posiadamy czy osiągamy, upatrujemy wyłącznie naszej wartości czy poczucia spełnienia, ostatecznie tracimy poczucie wolności. Zamiast w każdym człowieku dostrzegać piękno Bożego stworzenia zaczynamy się wzajemnie oceniać, szufladkować i krytykować, nie zdając sobie sprawy z tego, że tak naprawdę demaskujemy ukryte w nas wady. Zamykamy nasze życie w więzieniu uzależnień cielesnych, a nawet duchowych.

Post jest doskonałym źródłem i drogą do uzdrowienia wewnętrznego. To dobrowolna postawa chrześcijanina, który poprzez jednoczenie się z Jezusem pragnie ofiarności, dobra i miłości. To szkoła pokochania również siebie jako dziecka bożego, droga do dbałość o zdrowie w świetle umiarkowania lecz bez zbytniej obsesji. Post jako źródło uzdrawiania, uczy nas, że podejmując go w intencji konkretnej osoby załóżmy o jej nawrócenie, czy daj Boże świętość, nie mamy prawa jej w żaden sposób oceniać! Bóg dokonuje bowiem podczas postu przemiany w nas i osobach, sytuacjach czy przekonaniach według Jego woli. To bardzo ważne w postnym stylu życia, aby wzrastała nasza wiara i współpraca z otrzymaną łaską.

Post jest zatem praktyką, której potrzebuje każdy człowiek?

Każdy z nas potrzebuje nieustannego uzdrawiania miłości, ponieważ nasze zwątpienie w bezwarunkową miłość Boga wywołuje znaczące konsekwencje w relacjach z innymi ludźmi. Kiedy miłość się kończy, najczęściej obwiniamy drugą stronę, rodzą się pretensje i oskarżenia. Taki obraz towarzyszy rozstaniom od początku ludzkości, a przyczyną tego jest nasz brak wiary w bezwarunkową, pełną i nieskończoną miłość Bożą, której przykład dał Jezus oraz wielu świętych. Post, w którym pragniemy poprzez współpracę z Bożą łaską wykorzenić nasze wady, jest sprawdzoną drogą do odkrywania i uzdrawiania miłości!

Jak Pan, jako dietetyk, patrzy w kontekście postu na popularność różnego rodzaju diet?

Współczesne obsesje dietetyczne rujnują życie czasem całych rodzin. Jako dietetyk mogę to potwierdzić z ręką na sercu. Człowiek, aby cokolwiek zjeść, coraz częściej potrzebuje badań naukowych! Szukając wyłącznie raju na ziemi, miotamy się pomiędzy tym, co jeść, a czego nie jeść, ponieważ nieustannie wszystko analizujemy i badamy. Post odrywa nas od przesadnego lęku o zdrowie. Uczy, że celem życia jest relacja z Bogiem i wzmacnia nasza czujność na pokusy nadmiernego dogadzania podniebieniu. Owocem postu połączonego z modlitwą są zatem rozwijające się w nas cnoty. Pokora, cichość, umiarkowanie, cierpliwość, miłość i pokój, które wzmacniają naszą wiarę i nadzieję. Post prowadzi do wyjątkowej bliskości z Bogiem i najbliższymi. Moje dzieci mówią, że odkąd poszczę i modlę się na różańcu jestem najlepszym tatą na świecie!

Jaka jest największa trudność w poszczeniu?

Współczesna kultura Zachodu dobrowolną słabość i post już dawno wpisała na czarną listę zarówno pokutnych, jak i dietetycznych herezji. Jednak dobrowolna słabość jest zupełnie czymś innym niż nam się często wydaje. Jest konieczna dla tych, którzy chcą być duchowo umocnieni i dokonywać wielkich Bożych dzieł. Święty Paweł w liście do Koryntian nauczał, że „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć” (1 Kor 1, 25). Bóg ukazuje się nam bardzo często wtedy, gdy jesteśmy najsłabsi. Uciszając nasze ciało, nasz wewnętrzny hałas jest coraz głośniejszy, niż nam się wydawało. Nic jednak nie ujawni lepiej, jak hałaśliwe są nasze pragnienia, dopóki nie będziemy ich próbowali skonfrontować z ciszą i postem.

Żyjąc w zachodniej kulturze, chcemy nasze pragnienia zaspokajać niemal natychmiast. Nawet te duchowe. Ilu z nas krąży od rekolekcji do rekolekcji i ciągle poszukuje „duchowych” wrażeń? Jednak dobre samopoczucie i rozpieszczanie naszego ciała czy ducha stałym komfortem nie jest celem ludzi, którzy zmierzają do Królestwa Bożego. Post jest zupełną przeciwnością dobrego samopoczucia, powoduje nagłe zdanie sobie sprawy z tego, jak bardzo czasem polegamy na fałszywym poczuciu komfortu, który wcale nie gwarantuje nam wewnętrznej równowagi. Najczęściej bowiem kurczowo trzymamy się fałszywych przyjemności i poczucia bezpieczeństwa. Mamy niewielką możliwość usłyszenia w tym wszystkim Boga, co widać po kondycji współczesnego Kościoła i stale narzekających wiernych.

Post, zupełnie praktycznie, pozwala nam więc na milczenie i słuchanie Boga?

Post oddziela nas od całego tego hałasu w tle, który ukrywa prawdę o nas samych. W tej nowej ciszy zmuszeni jesteśmy skonfrontować się z naszymi uzależnieniami i duchowym otępieniem, z którego często nie zdajemy sobie nawet sprawy. Poszcząc regularnie, z czasem umiarkowanie w naszym życiu zaczyna nabierać kolorów tęczy i zaczynamy dostrzegać Tego, Który jest jej źródłem. Wstrzemięźliwość już nas nie odstrasza, ponieważ post powoli odrywa z nas etykiety społecznej aprobaty, sukcesu i samouwielbienia. Znika krytykanctwo, ocenianie, wszelkie domysły i fałszywe projekcje naszego umysłu. Doświadczamy duchowej sytości, której wcześniej się nie spodziewaliśmy. To nie jest uczucie krótkie i impulsywne, jak po skosztowaniu szklanki gorącej czekolady, to czasem wręcz niezwykle długi finisz głębokiego smaku wewnętrznej harmonii, który paradoksalnie wzrasta na naszych słabościach.

Na końcu może się jednak pojawić strach przed oceną innych…

W opozycji do postu zawsze znajdą się osoby, które zadadzą te pytania: czy głodzenie się nam nie zaszkodzi? Czy dzień bez jedzenia nie spowoduje poważnej choroby? Co gorsza, są również chrześcijanie, którzy boją się podjąć post, bo cóż pomyślą sobie o nich ich domownicy czy znajomi? Podczas biznesowych spotkań, czy rodzinnego pizza party dostaniemy przecież rumieńców i dyskomfortu, zamiast z radością oznajmić, że post jest dla nas drogą do głębszej jedności z samym Bogiem!

Każdy człowiek przy zdrowych zmysłach z reguły dobrze wie, co jest dla niego dobre. Organizm wysyła nam czytelne sygnały, które nieomylnie pokazują, co zdrowiu służy, a co może zaszkodzić. Mam tutaj na myśli nie tyle rodzaj, co ilość pokarmu, ta bowiem jest obecnie przytłaczająca. Tak wielkiej nadwagi, jaką dźwiga współczesny człowiek, nie było od początku ludzkości! Kto ignoruje takie sygnały, poczuje się wkrótce bardzo źle, będzie niedomagający i schorowany. Człowiek jest wspaniałym dziełem samego Boga, wyposażonym w intuicję i rozsądek, i powinien w duszy stale wygrywać dźwięki umiarkowania, miłe samemu Stwórcy, zwłaszcza zaś dźwięki mądrości. Nasze struny wstrzemięźliwości powinny być poruszane z wielką delikatnością, aby nasze przesadne czasem łakomstwo poprzez swoją naiwność myślenia o żołądku bez dna, nie doprowadziły nas do ruiny. Lęk przed głodem o czym warto pamiętać, jest większy od uczucia głodu!

Tagi:
książka post

Walka karnawału z postem

2018-02-07 13:42

Arkadiusz Bednarczyk
Edycja rzeszowska 6/2018, str. I

Arkadiusz Bednarczyk
Dzwon śmierci – beztroska zabawa, która kiedyś musi się skończyć... (fragment obrazu z kościoła parafialnego w Krośnie)

Miniatury pontyfikałów krakowskich z piętnastego stulecia ukazują wielkopostny obrzęd posypywania głów popiołem. Wzmianki o posypywaniu głów popiołem, a raczej o naznaczaniu popiołem czoła znakiem krzyża świętego zachowane w papieskiej księdze – „Sakramentarium Gregoriańskim” – pochodzą z ósmego wieku. W tym dniu wszyscy wierni podchodzili przed Mszą św. do ołtarza, gdzie biskup, maczając palec w popiele, naznaczał krzyżem czoło każdego, a w przypadku osoby duchownej tonsurę.

Niezrównany Jędrzej Kitowicz, autor „Opisu obyczajów...”, pisał, iż: „Ksiądz posypywał głowy popiołem z palmy w Kwietną Niedzielę święconą (a nie z trupich kości, jak rozumie prostactwo) upalonym, przypominając ludowi tym sposobem, że kiedyś w proch się obróci, zatem, żeby do marności światowych, a tym bardziej do rozpusty nie przywiązywał, ale owszem za zbytki i swawole mięsopustne miał się przy poście świętym do pokuty”.

Monarchowie wspierali ubogich, a z królewskich stołów przekazywano obfite kosze z żywnością do miejskich przytułków. W czwartym stuleciu ewangeliczne przykłady czterdziestodniowego postu Chrystusa na pustyni czy też czterdziestoletniej wędrówki Izraelitów do Ziemi Obiecanej, po ucieczce z egipskiej niewoli faraona Ramzesa II, dały zapewne impuls do wprowadzenia okresu czterdziestodniowego postu jako odrębnego czasu w Kościele, o czym ślady znajdujemy w tzw. „Liście wielkanocnym biskupa aleksandryjskiego Atanazego” z IV stulecia. Św. Cyryl Jerozolimski też pisze o czterdziestu dniach pokuty.

Wspomniany obraz „Walka postu z karnawałem”, jeden zrabowany przez Niemców w czasie ostatniej wojny z Muzeum Narodowego w Krakowie, drugi znajdujący się w Wiedniu, są przykładem ukazywania wartości najważniejszych w życiu. Breugel przedstawił dwie koncepcje życia – zabawy i umartwiania się. Żadna z nich nie jest idealna. Karnawał zakłada beztroskie życie, ale nie trwa wiecznie, post natomiast wprowadza w ludzkie życie wiele ograniczeń. Prowadzeni przez błazna ludzie muszą wybrać między dwoma światami. A może wybiorą równowagę? Wszak i post, i karnawał mają swoje miejsce w życiu człowieka. Równie ciekawy obraz znajduje się w krośnieńskiej farze. Nosi on tytuł „Dzwon śmierci” i pochodzi z XVII wieku. Przedstawia ucztujących i bawiących się magnatów, nad którymi nieuchronnie wisi dzwon, w który zamierza uderzyć Pan Jezus, aby uświadomić bawiącym się, że nadchodzi ostatnia godzina ich życia. A pod ucztującymi i pijącymi ludźmi rozpościera się czeluść piekła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Post Daniela z o. Adamem Szustakiem

2018-02-13 08:51

Langusta na Palmie

Zapraszamy do wspólnego przeżycia Postu Daniela od Środy Popielcowej z o. Adamem Szustakiem. W filmie zakonnik wyjaśnia o co w tym wszytkim chodzi.

Dokładna istrukcja obsługi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Ordo Iuris podsumowuje akcję "Chrońmy dzieci"

2018-02-21 21:08

Ordo Iuris / abd / Warszawa (KAI)

Kilka miesięcy akcji „Chrońmy Dzieci”, zainicjowanej przez Ordo Iuris, to ponad pół tysiąca zgłoszeń rodziców i ujawnienie 29 organizacji, których obecność w szkole budzi wątpliwości. Co najważniejsze, w wyniku akcji, prawo otwierające furtkę dla prowadzenia działań antydyskryminacyjnych w szkołach zostało zmienione - informuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Fotolia.com

Publikujemy treść komunikatu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, podsumowującego akcję "Chrońmy dzieci":

Akcja „Chrońmy Dzieci” uruchomiona została przez Ordo Iuris po szeregu zgłoszeń zaniepokojonych rodziców, którzy wskazywali na prowadzenie wymaganych prawem zajęć antydyskryminacyjnych przez niezweryfikowane organizacje bez zgody i wiedzy rodziców. W wielu szkołach z wymaganego przedmiotu zajęcia dodatkowe prowadziły organizacje promujące obyczaje subkultur LBGTQ (lesbian, bisexual, gay, transsexual, queer), utożsamiające się z ideologią gender, proponujące liberalną edukację seksualną czy nawet powiązane z przemysłem pornograficznym. Obowiązek działań antydyskryminacyjnych do polskich szkół wprowadziło rozporządzenie Minister Edukacji Narodowej Joanny Kluzik-Rostkowskiej z 2015 r.

Rodzice, którzy próbowali zapobiec lub nagłośnić problem byli zastraszani albo zbywani przez władze szkół. Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza rozesłało do szkół list, w którym ostrzegało, że „pod szlachetnie brzmiącą nazwą edukacji antydyskryminacyjnej kryje się plan promowania w szkole zachowań i zwyczajów środowiska LGBTQ”. W odpowiedzi wymienieni w piśmie lewicowi aktywiści zagrozili procesem sądowym. Dzięki sprawnemu działaniu Instytutu Ordo Iuris na gruncie prawnym nie zdecydowali się na ten krok.

Kampania Chrońmy Dzieci Ordo Iuris skierowana była do rodziców dzieci i młodzieży ze szkół podstawowych, gimnazjów i liceów. Uruchomiona akcja i nagłośnienie jej w mediach spowodowało dużą aktywność i zainteresowanie rodziców tym tematem. Rodzice za pośrednictwem Ordo Iuris kierowali do szkół pytania m.in. o rodzaj zajęć prowadzonych w szkołach oraz tym jakie podmioty je realizują. Łącznie na adres Instytutu wpłynęło ponad 500 zgłoszeń zaniepokojonych rodziców z całej Polski. Najwięcej z dużych miast – 89 wpłynęło z Warszawy, 27 z Krakowa, 26 z Poznania, 17 z Gdańska, 15 z Lublina, 12 z Wrocławia, 9 z Bydgoszczy i 5 z Torunia. Z małych miejscowości wpłynęło 173 zgłoszeń, a z obszarów wiejskich - 144. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło szkół podstawowych – 294, zespołów szkół – 112, gimnazjów – 53 i liceów – 20 oraz 17 w stosunku do innych placówek.

Akcja „Chrońmy dzieci” pokazała wyraźnie deficyt informacji przekazywanych między szkołą a rodzicami. Prowadzi to w konsekwencji do ograniczenia prawa rodziców do wychowania dziecka w zgodzie z własnymi przekonaniami. Z kolei niska świadomość obowiązku uzyskania pozytywnej opinii rady rodziców przed podjęciem działań przez organizację społeczną może być wykorzystywane do działania z pominięciem opinii organu reprezentującego rodziców. Dlatego ważna jest praca nad poszerzaniem świadomości rodziców w zakresie przysługujących im praw – powiedział Olaf Szczypiński, koordynator akcji „Chrońmy Dzieci”.

Warto wspomnieć, że Konstytucja jako zasadę przyjmuje, że rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci, a prawo to rozciąga się także na proces edukacji (art. 48, art. 53 ust. 3, art. 70 ust. 3 Konstytucji). Celem systemu oświaty jest pomocniczość, to znaczy wspomaganie wychowawczej roli rodziny (art. 1 pkt 2 Prawa oświatowego dalej: p.o.). Z tych ogólnych norm wynika szereg szczegółowych uprawnień, z których mogą korzystać rodzice w procesie edukacji swoich dzieci. Są to zarówno prawa indywidualne, to znaczy ograniczone z natury rzeczy do konkretnego dziecka, jak i prawa dotyczące całej społeczności szkolnej. Dlatego rodzice mają prawo do informacji jak i do decydowania jakie zajęcia mogą być w szkole realizowane.

Należy wspomnieć, że w blisko 57 proc. placówek analizowanych przez Ordo Iuris dyrektorzy nie mieli świadomości, na jakiej podstawie organizacje pozarządowe mogą działać na terenie szkoły, co było powodem niewystąpienia do rady rodziców z wnioskiem o wydanie opinii dotyczącej możliwości działalności organizacji zewnętrznych. W rezultacie rada rodziców nie miała możliwości ustosunkowania się do podejmowanych przez te organizacje działań. Tylko w 8 proc. szkół rodzice mieli możliwość wyrażenia odmowy w kwestii udziału dzieci w zajęciach dodatkowych prowadzonych przez organizacje pozarządowe. W 13 proc. szkół natomiast rada rodziców wydała pozytywną opinię o działalności organizacji, których działalność budzi wątpliwości pod względem celów systemu oświaty.

Co najistotniejsze, kampania „Chrońmy Dzieci” przyniosła znaczny sukces na gruncie prawnym. W lipcu 2017 r. Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska usunęła z rozporządzenia obowiązek przeprowadzania w szkołach „działań antydyskryminacyjnych”. Dzięki temu dyrektorzy szkół nie mają już obowiązku zapraszania do szkół organizacji, których program antydyskryminacyjny często opierał się na pro-homoseksualnej agendzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem