Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Dietetyk na Wielki Post: nie bójmy się pościć! To nas uzdrowi!

2018-02-14 18:15

Wydawnictwo Esprit, pgo / Warszawa (KAI)

Agnieszka Konik-Korn

Post to droga do wewnętrznej wolności, harmonii oraz Bożej dyscypliny, a ponieważ Bóg kocha post, poszcząc stajemy się prawdziwym przyjacielem samego Boga! A w codziennym życiu zyskamy cnotę umiarkowania - mówi Marek Zaremba, autor bestsellerów o jaglanej diecie i nowej książki o sile postu „Boży skalpel”, której patronatem medialnym jest Katolicka Agencja Informacyjna.

Co to znaczy pościć?

Wydawałoby się, że post to wyłącznie dobrowolna decyzja o tym aby się głodzić. Jednak istnieje pewien paradoks. Otóż post nie jest wcale związany z omijaniem jedzenia lecz poszukiwaniem bliższej relacji z Bogiem. Głód jest wyłącznie miejscem spotkania dwóch zakochanych - po trzykroć świętego Boga i grzesznego człowieka. Bóg nie potrzebuje postu, my tak! Prawdziwie pościć oznacza zatem przede wszystkim poszukiwać Boga.

Post, to również wyjście na naszą osobistą górę kuszenia, gdzie spotykamy się z naszymi wadami, pokusami i grzechem. To światło, które doskonale rozświetla i uświadamia ukryte w nas słabości i pożądliwość, za którymi stoi nasz odwieczny duchowy nieprzyjaciel. Post jest tarczą na wszelką pokusę nadmiernej konsumpcji zarówno materialnej i duchowej. Praktyka postu uświadamia nam z jednej strony naszą kruchość, z drugiej wskazuje na wewnętrzną pychę, która stale nas oddziela od relacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Post uczy, że tylko Jezus może realnie pokonać grzech oraz nasze słabości.

Reklama

Poszcząc wzrastamy w pokorze, która uzdrawia nas ze współczesnej hipokryzji oraz skupiania uwagi wyłącznie na sobie. Podczas postu połączonego z modlitwą kierujemy nasze zmysły do wewnątrz, aby dostrzec że prawdziwe lekarstwo oraz wsparcie jest wyłącznie na zewnątrz - w Bogu i ludziach w pełni z Nim zjednoczonych. Poszcząc zatem naśladujemy Chrystusa, który całkowicie zaufał Ojcu. Oddając naszemu Panu podczas postu ciało i duszę, ufamy że będzie On kształtować nas do niesienia światu Jego pokoju i miłości, których poszcząc, doświadczymy w pełni! Nieść Chrystusa może bowiem tylko ten kto Nim prawdziwie żyje i odczuwa Jego miłość. Poprzez post otwieramy serce, aby nasz Pan mógł dokonać operacji, uzdalniając nas do bycia miłosiernym. Post, to Boży skalpel, którym operuje nas Stwórca! To droga do wewnętrznej wolności, harmonii oraz bożej dyscypliny, a ponieważ Bóg kocha post, poszcząc stajemy się prawdziwym przyjacielem samego Boga!

W Polsce panuje powszechny mit obżarstwa naszych przodków, suto zastawionych stołów podczas licznych biesiad. Czy jest on prawdziwy? Czy w życiu naszych przodków były obecne postne tradycje?

Popularne wyobrażenia o nieposkromionym obżarstwie naszych przodków to pewne stereotypy. W rzeczywistości czas ucztowania i „staropolskiego” obżarstwa, szczególnie w okresie przed rozbiorami Polski, był przeplatany długimi okresami niezwykle surowego postu! Co ciekawe, prekursorem polskiej linii postnych potraw był Damian Zaremba, kuchmistrz rodziny Lubomirskich z Kruszyna! Surowy zakaz powstrzymywania się w określonym przez religię okresie nie tylko od jedzenia mięsa, ale także od spożywania mleka, masła, serów i jaj sprawiał, że ówczesny post był czymś zupełnie innym niż ten, niemal symboliczny post, który obowiązuje wierzących współcześnie.

Skrupulatnie przestrzegano także ograniczeń ilościowych, co sprawiało, że w tym czasie nawet zamożni ludzie po prostu głodowali. Gdy do tego wszystkiego przypomnimy fakt, iż dni postnych było wówczas sto kilkadziesiąt w roku, to łatwiej nam będzie zrozumieć przyczynę niewątpliwej żarłoczności naszych przodków oraz księży w dniach, w których post nie obowiązywał. Popularny obraz kuchni staropolskiej jako nieposkromionego, ociekającego tłuszczem mięsnego rozpasania jest w istocie daleki od prawdy. Jej główną cechą było raczej ciągłe przeplatanie się postu i obżarstwa, powściągliwości i łakomstwa, wyrzeczenia i świętowania. Przybywający do naszego kraju podróżnicy, w tym także katolicy, byli zszokowani siłą i powszechnością praktyk postnych. Gorliwy katolik w siedemnastowiecznej Polsce pościł przez niemal pół roku! Dziś katolicy z ledwością są w stanie odmówić sobie słodyczy czy lampki wina w czasie Wielkiego Postu lub mięsa w piątek.

Czy post ma moc uzdrawiającą? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Przezwyciężać w sobie to, co cielesne, by zwyciężało to, co duchowe, to w obecnych czasach niezwykle zacięta walka wewnętrzna. Współczesnemu człowiekowi coraz trudniej bowiem przychodzi uznanie osobistych błędów i podjęcie decyzji o zawróceniu z niewłaściwej drogi. Już nie potrzebujemy wznosić posągów czy złotych cielców, jak czyniono to kiedyś, sami bowiem uczyniliśmy z siebie „przedmioty” pożądania, oczekując w wirtualnej sferze podziwu i nadania nam przez innych najczęściej „zafałszowanej” wartości.

W ten sposób został wręcz całkowicie zaburzony i utracony skarb, który nosimy w swoim sercu – unikalny i niepowtarzalny duch, ukochany i nadany nam przez Stwórcę, przeznaczony do życia w świętości. Kiedy w wyglądzie i tym, co posiadamy czy osiągamy, upatrujemy wyłącznie naszej wartości czy poczucia spełnienia, ostatecznie tracimy poczucie wolności. Zamiast w każdym człowieku dostrzegać piękno Bożego stworzenia zaczynamy się wzajemnie oceniać, szufladkować i krytykować, nie zdając sobie sprawy z tego, że tak naprawdę demaskujemy ukryte w nas wady. Zamykamy nasze życie w więzieniu uzależnień cielesnych, a nawet duchowych.

Post jest doskonałym źródłem i drogą do uzdrowienia wewnętrznego. To dobrowolna postawa chrześcijanina, który poprzez jednoczenie się z Jezusem pragnie ofiarności, dobra i miłości. To szkoła pokochania również siebie jako dziecka bożego, droga do dbałość o zdrowie w świetle umiarkowania lecz bez zbytniej obsesji. Post jako źródło uzdrawiania, uczy nas, że podejmując go w intencji konkretnej osoby załóżmy o jej nawrócenie, czy daj Boże świętość, nie mamy prawa jej w żaden sposób oceniać! Bóg dokonuje bowiem podczas postu przemiany w nas i osobach, sytuacjach czy przekonaniach według Jego woli. To bardzo ważne w postnym stylu życia, aby wzrastała nasza wiara i współpraca z otrzymaną łaską.

Post jest zatem praktyką, której potrzebuje każdy człowiek?

Każdy z nas potrzebuje nieustannego uzdrawiania miłości, ponieważ nasze zwątpienie w bezwarunkową miłość Boga wywołuje znaczące konsekwencje w relacjach z innymi ludźmi. Kiedy miłość się kończy, najczęściej obwiniamy drugą stronę, rodzą się pretensje i oskarżenia. Taki obraz towarzyszy rozstaniom od początku ludzkości, a przyczyną tego jest nasz brak wiary w bezwarunkową, pełną i nieskończoną miłość Bożą, której przykład dał Jezus oraz wielu świętych. Post, w którym pragniemy poprzez współpracę z Bożą łaską wykorzenić nasze wady, jest sprawdzoną drogą do odkrywania i uzdrawiania miłości!

Jak Pan, jako dietetyk, patrzy w kontekście postu na popularność różnego rodzaju diet?

Współczesne obsesje dietetyczne rujnują życie czasem całych rodzin. Jako dietetyk mogę to potwierdzić z ręką na sercu. Człowiek, aby cokolwiek zjeść, coraz częściej potrzebuje badań naukowych! Szukając wyłącznie raju na ziemi, miotamy się pomiędzy tym, co jeść, a czego nie jeść, ponieważ nieustannie wszystko analizujemy i badamy. Post odrywa nas od przesadnego lęku o zdrowie. Uczy, że celem życia jest relacja z Bogiem i wzmacnia nasza czujność na pokusy nadmiernego dogadzania podniebieniu. Owocem postu połączonego z modlitwą są zatem rozwijające się w nas cnoty. Pokora, cichość, umiarkowanie, cierpliwość, miłość i pokój, które wzmacniają naszą wiarę i nadzieję. Post prowadzi do wyjątkowej bliskości z Bogiem i najbliższymi. Moje dzieci mówią, że odkąd poszczę i modlę się na różańcu jestem najlepszym tatą na świecie!

Jaka jest największa trudność w poszczeniu?

Współczesna kultura Zachodu dobrowolną słabość i post już dawno wpisała na czarną listę zarówno pokutnych, jak i dietetycznych herezji. Jednak dobrowolna słabość jest zupełnie czymś innym niż nam się często wydaje. Jest konieczna dla tych, którzy chcą być duchowo umocnieni i dokonywać wielkich Bożych dzieł. Święty Paweł w liście do Koryntian nauczał, że „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć” (1 Kor 1, 25). Bóg ukazuje się nam bardzo często wtedy, gdy jesteśmy najsłabsi. Uciszając nasze ciało, nasz wewnętrzny hałas jest coraz głośniejszy, niż nam się wydawało. Nic jednak nie ujawni lepiej, jak hałaśliwe są nasze pragnienia, dopóki nie będziemy ich próbowali skonfrontować z ciszą i postem.

Żyjąc w zachodniej kulturze, chcemy nasze pragnienia zaspokajać niemal natychmiast. Nawet te duchowe. Ilu z nas krąży od rekolekcji do rekolekcji i ciągle poszukuje „duchowych” wrażeń? Jednak dobre samopoczucie i rozpieszczanie naszego ciała czy ducha stałym komfortem nie jest celem ludzi, którzy zmierzają do Królestwa Bożego. Post jest zupełną przeciwnością dobrego samopoczucia, powoduje nagłe zdanie sobie sprawy z tego, jak bardzo czasem polegamy na fałszywym poczuciu komfortu, który wcale nie gwarantuje nam wewnętrznej równowagi. Najczęściej bowiem kurczowo trzymamy się fałszywych przyjemności i poczucia bezpieczeństwa. Mamy niewielką możliwość usłyszenia w tym wszystkim Boga, co widać po kondycji współczesnego Kościoła i stale narzekających wiernych.

Post, zupełnie praktycznie, pozwala nam więc na milczenie i słuchanie Boga?

Post oddziela nas od całego tego hałasu w tle, który ukrywa prawdę o nas samych. W tej nowej ciszy zmuszeni jesteśmy skonfrontować się z naszymi uzależnieniami i duchowym otępieniem, z którego często nie zdajemy sobie nawet sprawy. Poszcząc regularnie, z czasem umiarkowanie w naszym życiu zaczyna nabierać kolorów tęczy i zaczynamy dostrzegać Tego, Który jest jej źródłem. Wstrzemięźliwość już nas nie odstrasza, ponieważ post powoli odrywa z nas etykiety społecznej aprobaty, sukcesu i samouwielbienia. Znika krytykanctwo, ocenianie, wszelkie domysły i fałszywe projekcje naszego umysłu. Doświadczamy duchowej sytości, której wcześniej się nie spodziewaliśmy. To nie jest uczucie krótkie i impulsywne, jak po skosztowaniu szklanki gorącej czekolady, to czasem wręcz niezwykle długi finisz głębokiego smaku wewnętrznej harmonii, który paradoksalnie wzrasta na naszych słabościach.

Na końcu może się jednak pojawić strach przed oceną innych…

W opozycji do postu zawsze znajdą się osoby, które zadadzą te pytania: czy głodzenie się nam nie zaszkodzi? Czy dzień bez jedzenia nie spowoduje poważnej choroby? Co gorsza, są również chrześcijanie, którzy boją się podjąć post, bo cóż pomyślą sobie o nich ich domownicy czy znajomi? Podczas biznesowych spotkań, czy rodzinnego pizza party dostaniemy przecież rumieńców i dyskomfortu, zamiast z radością oznajmić, że post jest dla nas drogą do głębszej jedności z samym Bogiem!

Każdy człowiek przy zdrowych zmysłach z reguły dobrze wie, co jest dla niego dobre. Organizm wysyła nam czytelne sygnały, które nieomylnie pokazują, co zdrowiu służy, a co może zaszkodzić. Mam tutaj na myśli nie tyle rodzaj, co ilość pokarmu, ta bowiem jest obecnie przytłaczająca. Tak wielkiej nadwagi, jaką dźwiga współczesny człowiek, nie było od początku ludzkości! Kto ignoruje takie sygnały, poczuje się wkrótce bardzo źle, będzie niedomagający i schorowany. Człowiek jest wspaniałym dziełem samego Boga, wyposażonym w intuicję i rozsądek, i powinien w duszy stale wygrywać dźwięki umiarkowania, miłe samemu Stwórcy, zwłaszcza zaś dźwięki mądrości. Nasze struny wstrzemięźliwości powinny być poruszane z wielką delikatnością, aby nasze przesadne czasem łakomstwo poprzez swoją naiwność myślenia o żołądku bez dna, nie doprowadziły nas do ruiny. Lęk przed głodem o czym warto pamiętać, jest większy od uczucia głodu!

Tagi:
książka post

Państwo Nowakowie prezentują nowe książki

2018-05-22 19:52


Prof. Andrzej Nowak wraz z Małżonką dr Justyną Chłap-Nowakową oraz Leszek Sosnowski, Prezes Wydawnictwa Biały Kruk, mają zaszczyt zaprosić:

26 maja 2018 (sobota) o godz. 16.30 do Auli św. Jana Pawła II w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia przy ul. św. Faustyny 3 w Krakowie-Łagiewnikach na spotkanie rodzinno-patriotyczne i uroczystą prezentację dwóch książek:

"Opowieści Złotego Kota" - wiersze dr Justyny Chłap-Nowakowej z ilustracjami Aleksandry Przybylskiej

"Filary Niepodległości" - rozmowy prof. Andrzeja Nowaka

Zapraszamy z rodzinami, także z dziećmi lub wnukami! Wstęp wolny!

Spotkanie poprowadzi Leszek Długosz

Wiersze recytować będzie Halina Łabonarska

O twórczości poetyckiej nie tylko dla dzieci opowie z okazji Dnia Matki i Dnia Dziecka dr Justyna Chłap-Nowakowa

Z okazji obchodzonego w tym roku 100-lecia odzyskania niepodległości wykład wygłosi prof. Andrzej Nowak

O swojej pracy ilustratorskiej przy książce „Opowieści Złotego Kota” zda krótko sprawę Aleksandra Przybylska

Tradycyjnie uroczystość zakończy składanie autografów i dedykacji odautorskich. Jest to idealna okazja, by zaopatrzyć się w piękne prezenty, także na Dzień Matki i Dzień Dziecka, oraz porozmawiać z naszymi wybitnymi autorami!

Więcej informacji na stronie wydawnictwa: https://bialykruk.pl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Częstochowa: neoprezbiterzy odprawili prymicje w redakcji „Niedzieli”

2018-05-22 11:27

Marian Banasik

Neoprezbiterzy archidiecezji częstochowskiej we wtorek 22 maja odprawili w siedzibie redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela” w Częstochowie Mszę św. prymicyjną w intencji pracowników tygodnika i jego dzieł.

Grażyna Kołek

Mszy św. przewodniczył ks. Mariusz Bednarek. Natomiast homilię wygłosił ks. Wojciech Biś, który przed studiami w seminarium pracował w redakcji „Niedzieli”.

Ks. Mariusz Frukacz, redaktor „Niedzieli” witając neoprezbiterów na początku Mszy św. przypomniał słowa św. Jana XXIII, który w „Dzienniku duszy” napisał: „Człowiek nigdy nie jest tak wielki jak wtedy, gdy klęczy”. - Te słowa Świętego Papieża dobroci wybraliście sobie jako program waszego życia. To bardzo ważne zadanie kapłańskie, by modlić się za lud wam powierzony – mówił ks. Frukacz.

- Jan XXIII w drodze do kapłaństwa zapisał jeszcze inne słowa „Bóg jest wszystkim, ja jestem niczym”. Wszystko co jest w naszym życiu jest dziełem Boga. Również Jan Paweł I mówił o sobie „ja jestem prochem, na którym tylko Bóg potrafi pisać, aby się okazało, że wszystko jest uczynione ręką Boga a nie moją”. Ta świadomość musi towarzyszyć kapłanom w ich posłudze. To Pan posyła i On decyduje. Sługa jest tym, kim Pan może się posłużyć. Sługa pozostaje w cieniu a o Panu trzeba głosić – kontynuował ks. Frukacz.

W homilii ks. Wojciech Biś nawiązał do słów św. Jakuba „śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie”. - To zdanie zaskakujące. A my chcielibyśmy odwrotnie, żeby to smutek zamienił się w radość. Pan Bóg chce chronić nas przed takim śmiechem, który jest jedynie zakładaniem maski i jest ucieczką przed problemami oraz przed radością pozorną – mówił ks. Biś.

- Żyjemy w świecie mediów społeczniościowych i jesteśmy narażeni na pokusy, by kształtować własny wizerunek niekoniecznie zgodny z prawdą. Na facebooku możemy zamieścić wszystko. Możemy mieć tysiąc znajomych, a tak naprawdę być ludźmi samotnymi. Możemy robić piękne selfie i uśmiechać się, ale czy to będzie prawdziwy uśmiech, szczery. Jest pokusa, że możemy udawać – kontynuował neoprezbiter.

- Bóg nie chce, abyśmy udawali radość i mieli przyklejony uśmiech. On chce, aby twoja radość była prawdziwa, głęboka i pełna – podkreślił ks. Biś i pytał jak doświadczyć takiej radości ?

- Św. Jakub pisze: „Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was”. Uniż się przed Panem i nie stawaj na palcach, aby stwarzać jakieś pozory. Bogu wystarczysz taki, jaki jesteś. Bogu wystarczy twoje życie takie, jakie teraz jest. On jest w tym, co jest teraz w twoim życiu, w tym co jest dzisiaj – odpowiedział ks. Biś i dodał: „Boża radość to nie jest sztuczny optymizm, ale coś bardzo głębokiego. Może się okazać, że w smutku i przygnębieniu będziesz bardziej szczęśliwy, jeśli przyjmiesz to, co jest teraz w twoim życiu”.

Dziękując za Mszę św. prymicyjną Lidia Dudkiewicz redaktor naczelna „Niedzieli” powiedziała: „Jesteście obdarowani, bo kapłaństwo to dar i tajemnica”.

Lidia Dudkiewicz przypomniała również słowa abp. seniora Stanisława Nowaka, który nauczał, że „kapłaństwo musi być radykalne. Musi być kapłaństwem do końca”.

„Gest prostracji, leżenia krzyżem na posadzce katedry w czasie święceń oznacza całkowitą gotowość na podjęcie służby. Tutaj odnajdujemy najgłębszy sens duchowości kapłańskiej. Jesteśmy dla wiernych jakby posadzką. Trzeba upaść na twarz przed sercem i istotą kapłaństwa” – przypomniała słowa arcybiskupa seniora Lidia Dudkiewicz.

- Natomiast obecny pasterz Kościoła częstochowskiego abp Wacław Depo uczy, że „kapłaństwo to nie przynależność do klasy uprzywilejowanej, ale wolna zgoda na służbę” - cytowała redaktor naczelna „Niedzieli” słowa abp Depo.

- Z pozycji człowieka modlącego się wszyscy powinniśmy przyjmować zadania naszego życia. Życzę, żebyście na kolanach dźwigali sprawy Boże – życzyła neoprezbiterom Lidia Dudkiewicz.

Z nowymi kapłanami archidiecezji częstochowskiej spotkał się również ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”, który im życzył wierności.

Nowych 9 kapłanów archidiecezji częstochowskiej otrzymało święcenia kapłańskie 19 maja w Bazylice Archikatedralnej w Częstochowie, z rąk abp. Wacława Depo, metropolity częstochowskiego.

Dewizą posługi nowych kapłanów archidiecezji częstochowskiej są słowa: słowa: „Człowiek nigdy nie jest tak wielki jak wtedy, gdy klęczy” z „Dziennika duszy” św. Jana XXIII.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: chrześcijańskie świadectwo to czynienie tego, czego chce Duch Święty

2018-05-23 10:58

tłum. st (KAI) / Watykan

„Świadectwo chrześcijańskie polega na czynieniu wyłącznie tego i tego wszystkiego, czego wymaga od nas Duch Chrystusa, udzielając nam sił, aby to wypełnić” – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Papież podjął nowy cykl katechez poświęconych omówieniu sakramentu bierzmowania. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 15 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Po katechezach na temat chrztu, dni następujące po uroczystości Pięćdziesiątnicy zachęcają nas do refleksji nad świadectwem, jakie Duch Święty wzbudza w ochrzczonych, wprawiając ich życie w ruch, otwierając je na dobro innych. Jezus powierzył swoim uczniom wspaniałą misję: „Wy jesteście solą dla ziemi, wy jesteście światłem świata” (por. Mt 5,13-16). Są to obrazy, które każą pomyśleć o naszym zachowaniu, ponieważ zarówno niedobór jak i nadmiar soli sprawiają, że jedzenie jest niesmaczne, podobnie jak zarówno brak, czy też nadmiar światła uniemożliwiają widzenie. Tylko Duch Chrystusa może nas naprawdę uczynić solą, która nadaje smak i zachowuje od zepsucia oraz światłem rozjaśniającym świat! I to jest dar, który otrzymujemy w Sakramencie Bierzmowania, na którym razem z wami pragnę się zatrzymać i zastanowić. Nazywa się on „bierzmowaniem” (confirmatio), ponieważ utwierdza chrzest i umacnia jego łaskę (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1289); oraz „chryzmacją”, ponieważ otrzymujemy Ducha poprzez namaszczenie „krzyżmem” - olejem zmieszanym z balsamem konsekrowanym przez biskupa. Termin ten odwołuje do „Chrystusa”, namaszczonego Duchem Świętym.

Odrodzenie się do życia Bożego w chrzcie św. jest pierwszym krokiem. Następnie trzeba zachowywać się jak dzieci Boże, to znaczy upodobnić się do Chrystusa działającego w Kościele świętym, angażuje się w jego misję w świecie. Zapewnia to namaszczenie Ducha Świętego: „Bez Twojego tchnienia nie ma nic w człowieku” (por. sekwencja uroczystości Zesłania Ducha Świętego). Tak jak całe życie Jezusa było ożywione przez Ducha, podobnie też życie Kościoła i każdego z jego członków toczy się pod przewodnictwem tego samego Ducha.

Jezus poczęty przez Dziewicę za sprawą Ducha Świętego rozpoczął swoją misję po tym, jak wyszedłszy z wód Jordanu został namaszczony przez Ducha, który zstąpił i spoczął na Nim (por. Mk 1,10; J 1, 32). Wyraźnie to stwierdza w synagodze w Nazarecie, jakże pięknie Jezus ukazuje siebie – to jakby dokument tożsamości w synagodze w Nazarecie: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4,18). Jezus przestawia siebie w synagodze swojego miasteczka jako ten, który został namaszczony Duchem Świętym.

Jezus jest pełen Ducha Świętego i jest źródłem Ducha obiecanego przez Ojca (J 15,26; Łk 24,49; Dz 1,8; 2,33). Istotnie, wieczorem dnia Paschy Zmartwychwstały tchnął na uczniów i powiedział im: „Przyjmijcie Ducha Świętego” (J 20, 22); a w dniu Pięćdziesiątnicy moc Ducha zstąpiła na Apostołów w formie nadzwyczajnej (por. Dz 2, 1-4), tak jak to znamy.

„Tchnienie” Chrystusa zmartwychwstałego napełnia życiem płuca Kościoła; i rzeczywiście usta uczniów „napełnione Duchem Świętym” otwierają się, by głosić wszystkim wielkie dzieła Boga (por. Dz 2,1-11).

Pięćdziesiątnica jest dla Kościoła tym, czym dla Chrystusa było namaszczenie Duchem otrzymane w Jordanie, mianowicie bodźcem misyjnym, aby ofiarować swe życie dla uświęcenia ludzi, na chwałę Boga. O ile w każdym sakramencie działa Duch Święty, to dzieje się tak zwłaszcza w bierzmowaniu, że „wierni otrzymują Dar samego Ducha Świętego” (PAWEŁ VI, Konst. ap. Divinae consortium naturae o sakramencie bierzmowania).

W chwili namaszczenia biskup mówi: „Przyjmij znamię daru Ducha Świętego”. To wielki dar który znajduje się w głębi naszej duszy, prowadzi nas, abyśmy stali się dobrą solą i właściwym światłem.

Jeśli w chrzcie Duch Święty zanurza nas w Chrystusa, to w bierzmowaniu Chrystus napełnia nas swoim Duchem, konsekrując nas na swoich świadków, uczestników tego samego źródła życia i misji, zgodnie z planem Ojca Niebieskiego. Świadectwo złożone przez bierzmowanych ukazuje przyjęcie Ducha Świętego i uległość wobec Jego twórczego natchnienia. Jak można zobaczyć, że otrzymaliśmy Dar Ducha? Jeśli wypełniamy dzieła Ducha, jeśli wypowiadamy słowa jakich nauczył nas Duch Święty (por. 1 Kor 2,13). Świadectwo chrześcijańskie polega na czynieniu wyłącznie tego i tego wszystkiego, czego wymaga od nas Duch Chrystusa, udzielając nam sił, aby to wypełnić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem