Reklama

Strzelanina w szkole na Florydzie

2018-02-14 22:24

wpolityce.pl

Twitter

Do strzelaniny doszło w szkole na Florydzie. Media informują nawet o 50 rannych osobach. Z doniesień napływających z Parkland wynika, że 12 osób zostało zabitych na miejscu w budynku szkolnym, dwie osoby - na zewnątrz, jedna - na przylegającej ulicy, a dwie - zmarły w szpitalu z powodu odniesionych ran. Sprawca został schwytany.

Strzelanina miała miejsce w Marjory Stoneman Douglas High School w Parkland. Świadkowie mówią, że było ich bardzo wiele.

Sprawca jest w areszcie, lecz akcja służb nadal trwa - podaje na Twitterze biuro szeryfa hrabstwa Broward, w którym leży Parkland.

Reklama

Teren szkoły został otoczony przez policję. Na miejscu obecne są również inne służby. Niektórzy uczniowie zostali już ewakuowani.

Prezydent USA wyraził na Twitterze kondolencje.

Tagi:
przemoc zamach

Abp Głódź modli się o zdrowie Pawła Adamowicza

2019-01-14 08:48

lk / Gdańsk (KAI)

Metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź modli się o zdrowie prezydenta Pawła Adamowicza - czytamy w komunikacie kurii metropolitalnej gdańskiej. Prezydent Gdańska został zaatakowany nożem na scenie w niedzielę wieczorem podczas finału WOŚP przez 27-letniego napastnika. Był operowany w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym. Jego stan jest wciąż bardzo ciężki. "Proszę, aby nasza modlitwa w Jego intencji nie ustawała" - zaapelował abp Głódź.

Bożena Sztajner

Poniżej pełny tekst komunikatu:

Metropolita Gdański modli się o zdrowie Pana Prezydenta Pawła Adamowicza

Ogromnym bólem i smutkiem napełnił mnie dramat, który dotknął Pana Prezydenta Pawła Adamowicza i jego najbliższych.

Natychmiast po otrzymaniu tej informacji, wraz z kapłanami udałem się do kaplicy, aby gorąco modlić się o ocalenie Jego życia i powrót do zdrowia. Wierzę, że Pan Bóg podtrzyma tę nić życia.

Łączę się również więzami empatii i solidarności z Rodzicami, Małżonką, Córkami i Bratem Pana Prezydenta.

Proszę, aby nasza modlitwa w Jego intencji nie ustawała.

+ Sławoj Leszek Głódź

Arcybiskup

Metropolita Gdański

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Franciszek: dla chrześcijanina modlitwa oznacza powiedzenie Bogu „Abbà”

2019-01-16 10:42

st (KAI) / Watykan

Na znaczenie dziecięcej, wewnętrznej i czułej relacji z Bogiem jako istoty modlitwy chrześcijańskiej wskazał Ojciec Święty w swojej dzisiejszej katechezie. Słów papieża w auli Pawła VI wysłuchało około 7 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zauważył, że poznawszy Jezusa i wysłuchawszy Jego przepowiadania, chrześcijanin nie uważa już Boga za tyrana, którego należy się bać, ale odczuwa, że w jego sercu rodzi się zaufanie: może rozmawiać ze Stwórcą, nazywając go „Ojcem”. Podkreślił fakt, że aramejskie wyrażenie „Abbà” nie zostało przetłumaczone w Nowym Testamencie na język grecki, co jest czymś rzadkim. „Musimy sobie wyobrazić, że w tych aramejskich słowach pozostał, jakby «nagrany», głos samego Jezusa. W pierwszym słowie «Ojcze nasz» od razu znajdujemy radykalną nowość modlitwy chrześcijańskiej” – stwierdził papież.

Ojciec Święty wyjaśnił, że słowo „Abbà” wyraża relację niezwykle zażyłą i serdeczną, nawiązującą do okresu dzieciństwa. Zachęcił, aby wyobrazić sobie, jak modlitwę „Ojcze nasz” mógł odmawiać syn marnotrawny, co pozwala dostrzec, że w Bogu jest tylko wierna i niezawodna miłość. Zatem wystarczy przywołać jedynie to wyrażenie - Abbà - żeby rozwinęła się modlitwa chrześcijańska. „Bóg jest jak matka, która nigdy nie przestaje kochać swojego stworzenia” - powiedział Franciszek. Dodał, że dla chrześcijanina modlenie się oznacza powiedzenie po prostu „Abbà”. Zapewnił, że nawet jeśli szliśmy drogami dalekimi od Boga możemy wciąż znaleźć siłę do modlitwy, rozpoczynając od słowa „Abbà”. „On nie będzie przed nami ukrywał swojego oblicza. Nie zamknie się w milczeniu. Powiesz Jemu: „Ojcze!”, a On ci odpowie: masz Ojca – ale jestem przestępcą – tak, ale masz Ojca, który ciebie kocha. Powiedz Jemu „Ojcze!”. W ten sposób rozpocznij swoją modlitwę. A w milczeniu powie ci, że nigdy nie stracił ciebie z pola widzenia- „Ależ Panie, uczyniłem to…” – „Nigdy nie straciłem ciebie z pola widzenia, widziałem wszystko. Byłem zawsze blisko ciebie, wierny swej miłości do ciebie”. Taka będzie odpowiedź. Nigdy nie zapominajcie mówić: „Ojcze!” – stwierdził papież na zakończenie swojej katechezy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem