Reklama

Spowiedź to olbrzymie wyzwolenie, a nie misterium żalu

2018-02-15 10:08

Rozmawiał Łukasz Kaczyński / Kraków (KAI)

diibdiib1/pixabay.com

"Nie róbmy ze spowiedzi wyłącznie misterium żalu. To przede wszystkim doświadczenie olbrzymiego wyzwolenia, którego człowiek nie jest w stanie otrzymać nigdzie indziej" - mówi w rozmowie z KAI o. Jordan Śliwiński OFM Cap., inicjator kapucyńskiej Szkoły dla Spowiedników.

O. Jordan Śliwiński OFM Cap.: Chciałbym po pierwsze zwrócić uwagę na stwierdzenie "skorzystać z sakramentu". Bardzo go nie lubię. Kojarzy mi się ze skorzystaniem z szafy grającej. Może nie "korzystajmy z sakramentu pokuty", ale spotykajmy się z Jezusem, który nam przebacza, który nas przyjmuje i okazuje nam miłosierdzie. Jak będziemy "korzystać" ze spowiedzi, to wtedy w naszym myśleniu ten sakrament będzie się deprecjonował i będziemy mu odbierać wartość osobowego spotkania. I to nie z byle kim, ale z Chrystusem.

KAI: Czy jednak takie podchodzenie do spowiedzi nie wynika z tego, że ludzie często traktują ją jak sąd lub miejsce zwierzeń?

- Czasami tak możemy czuć. Konfesjonał często staje się miejscem, gdzie można opowiedzieć o swoich bólach i żalach. Tak jest w przypadku ludzi samotnych. Wtedy sakrament, który ma być miejscem wyznania grzechów, pojednania z Bogiem i doświadczenia Jego miłosierdzia, może zamienić się w coś w rodzaju poradnictwa społecznego czy psychologicznego. I często kapłan musi przypominać, co jest właściwą treścią sakramentu pokuty i pojednania. Nie zamknie penitenta od razu z jego wyznaniami, ale powinien przypomnieć, że ma się w konfesjonale spotkać z Chrystusem, wyznać Mu grzechy i za nie żałować.

- Czasem pojawiają się głosy, że jeżeli ludzie częściej by się spowiadali, to niepotrzebne byłyby wizyty u psychologów czy psychiatrów.

- To kolejny mit - zderzanie spowiedzi z działaniem psychologa i psychiatry. To działa zresztą w jedną i drugą stronę. Wspomniani specjaliści zajmują się zdecydowanie inną przestrzenią niż ta poruszana na spotkaniu ze spowiednikiem. Dotykają problemów natury psychologicznej i urazów, pomagają je rozumieć i leczyć. A kapłan odpuszcza człowiekowi grzechy, czego nie może zrobić psychiatra czy psycholog, bo nie ma takiej władzy. Myślę, że ten model patrzenia konkurencyjnego na ośrodki rozwiązujące problemy psychiczne, a spowiedź jest niezasadny i jest anachronizmem. Coraz więcej penitentów w dzisiejszych czasach korzysta z pomocy psychologów i jednocześnie przystępuje do sakramentu pokuty i pojednania i nie ma w tym żadnej sprzeczności. Spowiedź to doświadczenie, które wymaga wiary i choć sama w sobie ma działanie terapeutyczne, nie likwiduje urazów psychicznych, dla których potrzeba pomocy specjalistycznej. Co ważne przez pomoc psychologa i psychiatry Bóg także może działać, tylko w inny sposób.

- W jaki sposób w takim razie podchodzić do sakramentu pokuty i pojednania, by dobrze zrozumieć jego istotę?

- Najważniejsze jest to, że Bóg nas przygarnia do siebie i że ja, stając wobec własnego grzechu, który mnie nieraz przeraża i nie jestem go w stanie sobie często przebaczyć, nie jestem sam. Bo to Bóg, ze względu na zasługi Jezusa Chrystusa, udziela mi przebaczenia moich grzechów i zachęca, bym rozpoczął dalej drogę życia w Jego miłości. Tego doświadczenia nic nie zastąpi. Ważne jest to, by nigdy nie zapominać, że klękając w konfesjonale spotykam Boga, który mnie kocha i chce dla mnie dobra. A nie Boga, których chce oskarżać, skazać czy wytknąć człowiekowi palcem, co zrobił niewłaściwego. Owszem, Bóg czeka na prawdę i żal, ale chce nas podnosić z upadku, byśmy dorastali wciąż do godności dziecka Bożego. Dlatego też w tegorocznym Wielkim Poście pamiętajmy o tym wszystkim, bo wtedy nawet nasze trudności i nieumiejętności czy też słabość spowiednika, nie będą mogły zabrać nam radości z tego wielkiego daru.

- Często jednak spowiedzi są w pośpiechu i wierni chyba nie zdają sobie sprawy jak wielki dar otrzymują - co zrobić, żeby tak nie było?

- Spowiedź to nie tylko wyznanie grzechów, ale sakramentalna łaska ich przebaczenia oraz żal penitenta. Myślę, że to, co jeszcze nie domaga to odpowiednie przygotowanie do tego sakramentu. Trzeba mieć zawsze świadomość, że przychodzi się do Boga, by wyznać grzechy i prosić Go o miłosierdzie. A na to potrzeba czasu, bo w biegu nie da się zrobić tego należycie. Łatwo wpaść wtedy w mechaniczne podejście do tego sakramentu i nie otwierać się na Boga i nie dawać Mu szansy na wylanie łaski. Zatrzymajmy się więc, znajdźmy ten czas na rachunek sumienia, przynajmniej 15-20 minut i przystąpmy spokojnie do sakramentu pokuty i pojednania. I nie odkładajmy go na ostatni moment przed Świętami Wielkiej Nocy, kiedy chcą przystąpić do niego wszyscy, bo oczywiste jest to, że mogą być wtedy kolejki. Zaplanujmy go trochę wcześniej, by się dobrze przygotować i zastanowić - doskonałą okazją do tego są rekolekcje parafialne, kiedy przewidziane często jest nabożeństwo pokutne.

- W takim razie, jak dobrze przeprowadzić rachunek sumienia, by nie traktować go tylko jako wyznacznika naszych odstępstw od Bożych zasad?

- Jeżeli mamy problem z rachunkiem sumienia zachęcam do spytania spowiednika, by podpowiedział jaki jego rodzaj szczególnie pomoże. W zależności od wieku spowiadającego się potrzeba różnego podejścia. Często doradzam penitentom, aby robili rachunek sumienia według reguły "trzech palców". One symbolizują trzy relacje, które należy badać w rachunku sumienia - relację do Boga, relację do drugiego człowieka i relację do samego siebie. W tym się mieszczą spokojnie wszystkie przykazania - i kiedy pomyślimy jak nasze zachowania i postępowanie względem Boga, bliźniego i siebie samego zrealizowaliśmy, to na pewno ten rachunek sumienia będzie spełniony dobrze. Czyli popatrzmy bardziej jak wypełniamy drogę przykazań niż w jaki sposób od nich odstępujemy. Rachunek sumienia nie może być „PIT-em duchowym", w którym wpisujemy "winien - ma". Trzy razy zrobiłem to, dwa razy tamto - to nie ma być tylko podejście ekonomiczne, ale dostrzeżenie swoich grzechów i stanięcie z nimi przed Bogiem w prawdzie.

- Czy rzeczywiście spowiedź dwa razy w roku wystarcza, jak to pokutuje w myśleniu wielu wiernych? I czemu ludzie nie korzystają z niej częściej, tłumacząc się, że przecież i tak będą popełniać te same grzechy?

- Wbrew pozorom z badań socjologów religii wynika, że raczej tworzy się model dychotomiczny - wiernych, którzy często przystępują do spowiedzi i chcą od swojego życia duchowego więcej oraz tych, którzy właśnie przychodzili kiedyś raz, dwa razy w roku do spowiedzi, a teraz w zasadzie już odchodzą całkowicie z Kościoła. To smutne, bo jako kapłan chciałbym, aby wszyscy przystępowali do sakramentu pokuty i pojednania i doświadczali nieskończonego miłosierdzia Boga. Z kolei tłumaczenie, że i tak nie poradzę sobie z moimi grzechami i do nich wrócę, więc po co mi częsta spowiedź, jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Oznacza myślenie, że moje grzechy są zbyt duże nawet dla Boga. Ale jest jeszcze gorsza pułapka, która też odciąga od sakramentu pokuty i pojednania - to przeświadczenie w swojej pysze, że kiedyś tam się wyspowiadam i nic mi się nie stanie, ale jeszcze nie teraz. Taka postawa to też grzech przeciw Duchowi Świętemu

- Wiele osób mówi, że łatwiejsza byłaby dla nich spowiedź generalna bez osobistego kontaktu z kapłanem - czy to zasadne założenie?

- Stolica Apostolska wydała dokument, który jasno mówi, że formą podstawową sakramentu pokuty i pojednania jest jego przeżywanie poprzez wyznanie przez penitenta grzechów i rozgrzeszenie przez kapłana. A forma z rozgrzeszeniem ogólnym jest nadzwyczajna i domaga się szczególnych warunków, np. kiedy występuje zagrożenie życia wielu osób i świadomość, że nie wszystkich zdąży się wyspowiadać osobiście. Sam Chrystus mówi jasno do apostołów, że którym odpuszczą grzechy, będą im odpuszczone. To jest mandat Kościoła do rozgrzeszania grzechów i w związku z tym może on określać jak to powinno wyglądać i wierzę, że to jest zgodne z tym, czego Chrystus od nas oczekuje.

- Jak ucieszyć się z sakramentu pokuty i pojednania?

- Nie róbmy ze spowiedzi misterium żalu. To przede wszystkim doświadczenie olbrzymiego wyzwolenia, którego człowiek nie jest w stanie otrzymać nigdzie indziej. Namawiam często rodziców, by po przystąpieniu przez dziecko do sakramentu spowiedzi po raz pierwszy, zrobili jakąś małą uroczystość, by podzielić się tym, że Bóg przebaczył mu grzechy. Albo inaczej - kiedy jest zwyczaj w rodzinach, by w tym samym dniu chodzić do spowiedzi, to umiejmy po niej usiąść wspólnie, wypić dobrą herbatę, porozmawiać i pobyć radośnie ze sobą. Bardzo istotna w tych rozważaniach jest także wspólnotowa forma przeżywania sakramentu pokuty i pojednania. Kiedy najpierw słucha się czytań, jest specjalne kazanie, przygotowujące do rachunku sumienia, następnie spowiedź indywidualna, po której następuje wspólnotowe uwielbienie i dziękczynienie. To daje przestrzeń do wyjątkowego dzielenia się radością z łaski przebaczenia. Sądzę, że to powinno się stać coraz bardziej powszechną praktyką.

- Jakich spowiedzi Ojciec życzy wiernym w tegorocznym Wielkim Poście?
Na pewno dobrze przygotowanych. Takich, których owocem będzie zmiana życia. Spowiedź to nie tylko spłukanie swoich grzechów, ale początek zmiany w życiu, polegającej na odwróceniu się od grzechów i unikaniu sytuacji do nich prowadzących oraz na większym zwróceniu się ku Bożej drodze. Więc niech ta spowiedź wielkopostna nas zmieni i zbliży zarówno do Boga, jak i drugiego człowieka.

Tagi:
spowiedź

Reklama

Sakrament pokuty jest szczególnym darem Bożego Miłosierdzia

2019-03-08 17:18

rm / Radom (KAI)

Sakrament pokuty jest szczególnym darem Bożego Miłosierdzia - pisze biskup Henryk Tomasik w liście pasterskim na Wielki Post. Ordynariusz radomski przypomina, że najważniejszym warunkiem sakramentu pokuty jest żal za grzechy. W liście czytamy, że "sakrament ten daje człowiekowi szansę całkowitej odnowy serca".

diibdiib1/pixabay.com

- Ważne jest jednak dobre przygotowanie i spełnienie wszystkich warunków sakramentu pokuty. My, duszpasterze, bolejemy nad takim widokiem: bezpośrednio z ulicy przychodzi osoba do konfesjonału bez modlitwy i przygotowania. Natychmiast po spowiedzi odchodzi i - bez chwili dziękczynienia - wychodzi z kościoła. Konieczne jest naprawdę poważne potraktowanie tego sakramentu - apeluje biskup.

Bp Tomasik przypomina, że przy grzechach ciężkich trzeba określić ilość tych wykroczeń. - Grzechem ciężkim jest np. zdrada małżeńska, opuszczanie niedzielnej lub świątecznej Mszy Świętej bez uzasadnionej przyczyny, oszczerstwo polegające na przypisaniu drugiej osobie poważnego zła, którego ona nie popełniła, duża krzywda materialna wyrządzona drugiemu człowiekowi - pisze ordynariusz radomski.

Poniżej prezentujemy w całości List Pasterski na I Niedzielę Wielkiego Postu 2019 roku "Sakrament Pokuty – darem Bożego Miłosierdzia"

Ewangelia I Niedzieli Wielkiego Postu ukazuje nam Chrystusa, który zwyciężył szatana i uczy nas, jak pokonywać pokusę oddalającą człowieka od Pana Boga. Chrystus podaje nam dzisiaj trzy ważne zasady życia moralnego: „Nie samym chlebem żyje człowiek” (Łk 4,4), „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”(Łk 4,8), „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Łk 4,12).

Natchniony autor I Czytania wprowadza nas w tajemnicę wyzwolenia człowieka przez Pana Boga z kraju niewoli - którym był Egipt – do nowej rzeczywistości obfitującej w dary Stwórcy: „Pan usłyszał nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów” (Pwt 26,7-8).

Jezus Chrystus objawia miłosierdzie Ojca Niebieskiego i kontynuuje misję wyzwalania człowieka. „Umiłowawszy swoich do końca ich umiłował” (J 13,1) i oddał swoje życie za zbawienie świata. Jednak nie zbawi nas bez naszej zgody. Bardzo prosto mówi o tym Św. Augustyn: „Pan Bóg stworzył ciebie bez ciebie, nie zbawi jednak ciebie bez ciebie”. Konieczne jest nasze świadome przyjęcie Bożej propozycji i odważna współpraca z Bożą łaską: „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej do zbawienia” (Rz 10,9-10) – mówi do nas dzisiaj Święty Paweł w II Czytaniu.

Wielki Post to czas pogłębionej refleksji o Miłosiernym Bogu i potrzebie przemiany naszego życia. Otwieramy nasze umysły i serca, aby sam Bóg kształtował nas samych i nasze życie. Służą temu w szczególny sposób rekolekcje wielkopostne. Za ich zorganizowanie wyrażam wdzięczność wszystkim duszpasterzom. Dziękuję rekolekcjonistom za przybliżanie wiernym Bożego słowa i ukazywanie zasad prawdziwego życia chrześcijańskiego. Szczególnie pragnę podziękować spowiednikom za ofiarną posługę w konfesjonale.

Zachęcam Was, Drodzy Siostry i Bracia, do dobrego korzystania z tej łaski, którą są rekolekcje. Zapraszam do licznego uczestnictwa w nabożeństwach Drogi Krzyżowej oraz Gorzkich Żali. Rozważanie Męki Pańskiej pomaga nam głębiej przeżywać prawdę o miłości Boga do człowieka. Wielki Post jest czasem odkrywania niezwykle ważnej prawdy: „Bóg mnie kocha i na tę miłość pragnę odpowiedzieć moją miłością”.

Bardzo proszę rodziców o to, aby w duchu odpowiedzialności za chrześcijańskie wychowanie zatroszczyli się o dobry udział dzieci i młodzieży w rekolekcjach. Jednocześnie dziękuję katechetom i nauczycielom za pomoc w ich przeprowadzeniu.

Jezus Chrystus wzywa nas wszystkich: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Zbawiciel świata, zatroskany o zbawienie człowieka, ustanowił Sakrament Pokuty.

W dniu Zmartwychwstania przyszedł Chrystus do Apostołów i obdarował ich nową misją: „«Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane» (J 20, 21-23). Sakrament Pokuty, obok Sakramentu Namaszczenia Chorych, zaliczany jest do Sakramentów Uzdrowienia. „Nazywa się go sakramentem nawrócenia … sakramentem pokuty … sakramentem spowiedzi … sakramentem przebaczenia … sakramentem pojednania” – uczy nas Katechizm Kościoła Katolickiego (1423,1424).

Sakrament Pokuty jest szczególnym darem Bożego Miłosierdzia. Sakrament ten daje człowiekowi szansę całkowitej odnowy serca. Po dobrze przygotowanym i przyjętym Sakramencie Pokuty dusza człowieka staje się tak czysta, jak dusza dziecka bezpośrednio po Chrzcie Świętym.

Ważne jest jednak dobre przygotowanie i spełnienie wszystkich warunków Sakramentu Pokuty. My, duszpasterze, bolejemy nad takim widokiem: Bezpośrednio z ulicy przychodzi osoba do konfesjonału bez modlitwy i przygotowania. Natychmiast po spowiedzi odchodzi i - bez chwili dziękczynienia - wychodzi z kościoła. Konieczne jest naprawdę poważne potraktowanie tego Sakramentu.

Przed przystąpieniem do Sakramentu Pokuty potrzebna jest modlitwa o dar dobrej spowiedzi i pomoc w spełnieniu wszystkich warunków Sakramentu Pokuty. Niezmienna jest nauka Kościoła, która określa warunki, jakie powinien spełnić chrześcijanin, aby uzyskany sakrament był ważny i przynosił korzyści dla jego duszy. Tymi warunkami są:

a. Rachunek sumienia.

b. Żal za grzechy.

c. Mocne postanowienie poprawy.

d. Szczera spowiedź.

e. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.

Rachunek sumienia to refleksja nad tym, co dobrego czynimy w naszym życiu, jakie dobro zaniedbaliśmy, a jakie zło popełniliśmy słowem, czynem lub postawą. Podczas rachunku sumienia zastanawiamy się nad tym, czy dochowaliśmy wierności Panu Bogu postępując zgodnie z Jego przykazaniami. Stawiamy sobie pytanie o naszą wierność przyjętym zobowiązaniom. Oceniamy poziom naszej miłości Boga i człowieka. Dobry rachunek sumienia rozpoczyna się wówczas, gdy w ciszy przeżyjemy prawdę o wielkości i świętości Pana Boga oraz Jego miłości do człowieka.

Najważniejszym warunkiem Sakramentu pokuty jest żal za grzechy. Jest to „ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości” – uczy nas Katechizm Kościoła Katolickiego (1451). Żal za grzechy ma charakter niedoskonały wówczas, gdy wypływa z lęku przed karą doczesną lub wieczną. Doskonały żal za grzechy rodzi się z miłości do Pana Boga. Święty Franciszek, który był bardzo pogodnym człowiekiem, niekiedy płakał. Na pytanie o przyczynę płaczu odpowiadał: „Bo Miłość nie jest kochana”. To wzór żalu z miłości do Pana Boga.

Wzorem takiego żalu jest modlitwa Dawida, który, świadomy swoich wykroczeń, błagał Pana Boga: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości,

w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!

Obmyj mnie zupełnie z mojej winy

i oczyść mnie z grzechu mojego!

Uznaję bowiem moją nieprawość,

a grzech mój jest zawsze przede mną.

Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem

i uczyniłem, co złe jest przed Tobą” (Ps 51[50], 3-6).

Bardzo ciekawym symbolem żalu doskonałego jest postawa M. K. Gandhiego wobec swego ojca. Jako młody chłopiec dokonał kradzieży, aby spłacić młodzieńcze długi. Potem przyszła refleksja. W swojej autobiografii napisał: „Przysiągłem, że nigdy więcej nic nie ukradnę, poza tym postanowiłem, że przyznam się ojcu do wszystkiego. Nie miałem jednak odwagi przemówić do niego - nie dlatego, abym się bał, że mnie zbije. Nie przypominam sobie, by ojciec kiedykolwiek uderzył które z dzieci. Powstrzymywała mnie obawa, przed bólem, jaki mogę mu sprawić. … Spisałem wszystko na świstku papieru i sam mu go podałem. Nie tylko przyznałem się do winy, lecz prosiłem o wymierzenie mi odpowiedniej kary za nią, a skończyłem, zaklinając ojca, by za moje przewinienie nie nałożył kary na siebie. Jednocześnie przysiągłem, że nigdy więcej nie popełnię żadnej kradzieży.

…Wręczyłem mu kartkę i usiadłem naprzeciw niego. Ojciec przeczytał, a po policzkach spłynęły mu perliste łzy, które spadły na papier i zamoczyły go. Ojciec przymknął oczy; rozmyślał ściskając w ręce kartkę. Następnie usiadł na łóżku, by jeszcze raz ją przeczytać, i znów położył się. Mnie również łzy ciekły po twarzy. Widziałem, jak ojciec cierpi. …Bo szczere przyznanie się do winy, któremu towarzyszy obietnica, iż nigdy więcej nie popełni się czegoś podobnego, jeżeli się ją składa komuś, kto ma prawo ją przyjąć, jest najczystsza formą skruchy” (M.K. Gandhi, Autobiografia, Warszawa 1969, s. 42-43).

To, co przeżył Gandhi wobec rodzonego ojca jest pięknym symbolem żalu doskonałego.

Żal doskonały jest tak ważny, że w chwilach niebezpieczeństwa śmierci przy braku spowiednika zastępuje cały Sakrament Pokuty.

Z prawdziwego żalu za grzechy wynika mocne postanowienie poprawy. Jest to decyzja zerwania z grzechem i podjęcie wysiłku pracy nad sobą, aby być bardziej wiernym Chrystusowi.

Szczera spowiedź – to kolejny warunek dobrze przeżytego Sakramentu Pokuty. Szczerą spowiedź rozpoczynamy pozdrowieniem Jezusa Chrystusa: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Wykonujemy znak Krzyża: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Określamy swój stan (osoba wolna, zamężna, wiek) oraz czas który minął od ostatniej spowiedzi. Informujemy o wypełnieniu wyznaczonej pokuty. Następnie wyznajemy nasze winy. Przy grzechach ciężkich określamy ilość tych wykroczeń. Grzechem ciężkim jest np. zdrada małżeńska, opuszczanie niedzielnej lub świątecznej Mszy Świętej bez uzasadnionej przyczyny, oszczerstwo polegające na przypisaniu drugiej osobie poważnego zła, którego ona nie popełniła, duża krzywda materialna wyrządzona drugiemu człowiekowi.

Ogromną pomocą w przygotowaniu rachunku sumienia i szczerej spowiedzi jest modlitewnik. Nie rezygnujmy z niego przygotowując się do Sakramentu Pokuty. Pamiętajmy: nasze winy wyznajemy Panu Bogu. Spowiednik jest tylko narzędziem w rękach Chrystusa. Spowiednika obowiązuje tak wielka tajemnica, że nie może zdradzić treści spowiedzi nawet wówczas, gdyby groziła mu śmierć. Są jednak takie sytuacje, gdy spowiednik nie ma prawa udzielić rozgrzeszenia. Zależy to nie od jego woli. Wynika to z nauki Kościoła. Niektóre grzechy są zastrzeżone Stolicy Apostolskiej. Wówczas, wspólnie ze spowiednikiem, szukamy rozwiązania trudnych problemów.

Po uzyskaniu rozgrzeszenia nie zapominajmy o dziękczynieniu, które złożymy Panu Bogu za ten Sakrament, za Boże Miłosierdzie i Ofiarę Chrystusa. Pomocą może być dla nas modlitewnik dostosowany do poziomu naszego życia religijnego.

Po dobrej spowiedzi pozostaje nam zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Minimum tego zadośćuczynienia – to wykonanie pokuty wyznaczonej przez spowiednika. To także obowiązek naprawienia krzywdy wyrządzonej człowiekowi, np. odwołanie oszczerstwa, oddanie należności, wynagrodzenie za szkodę materialną. Zadośćuczynieniem jest także modlitwa, dobre czyny, nowe znaki naszej wierności Panu Bogu, a także trudne sytuacje i doświadczenia życiowe przyjęte w duchu wynagrodzenia.

Sakrament Pokuty jest wielkim darem Miłosierdzia Bożego. Z wiarą i wdzięcznością przyjmijmy ten dar. Wykorzystajmy dobrze czas rekolekcji. Nie odkładajmy spowiedzi na ostatnie godziny przed świętami.

Do każdego pokutującego chrześcijanina, który wypełnił wszystkie warunki Sakramentu Pokuty Chrystus mówi tak, jak do osób ukazywanych przez Ewangelię: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” (Mk 2,5); „Twoje grzechy są odpuszczone … Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!” (Łk 7,50; „I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!” ( J 8,11).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Czaja: Z całego serca przepraszam

2019-03-21 19:58

Drogi Panie Dariuszu,

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

zwracam się do Pana tą drogą, ponieważ nie mam innej możliwości, a chcę się odnieść do słów Pana, które za pośrednictwem mediów skierował Pan w moją stronę.

Mój sekretarz i zarazem rzecznik Kurii Diecezji Opolskiej, ks. Joachim Kobienia wyjaśnił kolejny raz niektóre kwestie poruszone w Pana wypowiedzi. Mógłbym i ja, jeszcze coś dodać, ale nie to jest moim zamiarem.

Gorzkie słowa, jakie Pan skierował, wraz z mamą, w moją stronę, staram się zrozumieć i odczytuję je jako wyraz ogromnego bólu i cierpienia, i wielkiej traumy, które są pochodną straszliwego czynu pedofilii, którego dopuścił się wobec Pana, ks. Mariusz. Do tego doszły jeszcze rany związane z sytuacją w parafii, zwłaszcza niezrozumiała dla Pana modlitwa o zdrowie dla sprawcy. Chodzi o sytuację, która powstała jako nieprzewidziany rezultat obranej drogi dyskrecji, którą w dobrej wierze podjąłem, na prośbę Pana mamy. Jest mi bardzo przykro z tego powodu!

Z całego serca przepraszam Pana, podobnie jak w naszym pierwszym spotkaniu i w liście pasterskim, za to, czego dopuścił się wobec Pana ks. Mariusz. Przepraszam za wielką krzywdę, którą Panu wyrządził dopuszczając się przestępstwa pedofilii. Przykro mi też, że podjęta droga dyskrecji przysporzyła Panu, jeszcze więcej bólu i cierpienia.

Panie Dariuszu, boleję także bardzo nad stanem Pańskiego zdrowia i zarówno Panu, jak i mamie, oferuję konieczne wsparcie dla powrotu do pełni sił.

Szkoda, że odwołał Pan spotkanie, o które Pan prosił w środę popielcową. Być może udałoby się uniknąć tego wielkiego napięcia, które powstało. Ufam jednak, że Pan zachce się ze mną spotkać. Zawsze jestem gotów na takie spotkanie, w czasie którego mógłbym jeszcze raz, bardzo osobiście, Pana przeprosić. Niech Pan Bóg ma Pana w szczególnej opiece i uzdrowi wszelkie rany.

+ biskup Andrzej Czaja

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. prał. Paweł Ptasznik uhonorowany Medalem Fides et Ratio

2019-03-23 11:40

tk / Warszawa (KAI)

Ks. prał. Paweł Ptasznik, kierownik Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu i bliski współpracownik Jana Pawła II, został dziś w Warszawie uhonorowany medalem Fides et Ratio. Wyróżnienie przyznawane przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego odebrał z rąk rektora uczelni ks. prof. Stanisława Dziekońskiego.

Archiwum ks. Pawła Ptasznika
Ks. prał. Paweł Ptasznik na tle Pałacu Apostolskiego w Watykanie

Rektor UKSW wskazywał, że ks. Ptasznika nagrodzono w uznaniu zasług w służbie trzem papieżom: Janowi Pawłowi II, Benedyktowi XVI i Franciszkowi. Dziękując za wyróżnienie ks. Ptasznik wskazywał na konieczność podtrzymania pamięci o osobie i nauczaniu Jana Pawła II.

Gość z Watykanu wyraził ubolewanie, że w miarę upływu czasu pamięć o Janie Pawle II idzie w zapomnienie. Ocenił też, że „niedawny synod biskupów o rodzinie był tego smutnym dowodem”.

Nawiązując do faktu, że wręczenie medalu odbyło się na inaugurację Kongresu „W trosce o młodych” 56-letni duchowny przypomniał, że od czasów wczesnego kapłaństwa zagadnienia młodzieży, miłości, małżeństwa były kluczowym obszarem zainteresowań Karola Wojtyły. Starał się to robić poprzez słuchanie ich, a następnie prace naukowe, jak "Miłość i odpowiedzianość" i dramaty, np. „Przed sklepem jubilera”.

Ks. Ptasznik wskazał, że swojemu zafascynowaniu młodzieżą Karol Wojtyła dawał wyraz także po wyborze na Stolicę Piotrową, czego znanymi przkładami są Światowe Dni Młodzieży czy spotkania z młodymi na wszystkich kontynentach. Na zakończenie ks. Ptasznik podziękował wszystkim osobom i środowiskom, które starają się, aby głos Jana Pawła II był nadal słyszalny.

W rozpoczętym na UKSW Kongresie „W trosce o młodych” uczestniczą eksperci z różnych ośrodków uniwersyteckich oraz sam młodzież. Zaplanowano wykłady, dyskusje i warsztaty. Mszę na rozpoczęcie Kongresu odprawił metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

Ks. Paweł Ptasznik (ur. 15 czerwca 1962 r. Węgrzcach Wielkich) jest kierownikiem Sekcji Polskiej i Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. Był bliskim współpracownikiem Jana Pawła II, Benedykta XVI i Papieża Franciszka. Od 2007 r. rektor kościoła Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rzymie i duszpasterz polskiej emigracji w Wiecznym Mieście.

Studiował w związanym z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Święceń kapłańskich udzielił mu 17 maja 1987 r. w katedrze wawelskiej kardynał Franciszek Macharski.

W latach 1990–1994 studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1994 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej. W latach 1994–1995 pełnił funkcję ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej.

W 1996 r. został pracownikiem sekcji polskiej Sekretariatu Stanu, od 2001 r. jest odpowiedzialny za jej prace. Jest redaktorem m.in. serii „Dzieła zebrane Jana Pawła II” oraz watykański konsultant filmów „Jan Paweł II” oraz „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Współscenarzysta filmu „Świadectwo”. W listopadzie 2009 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem