Reklama

Nowy Testament

Wielki Post z ks. Dolindo

2018-02-19 17:34

Agnieszka Bugała

Autorka bestselleru pt. „Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda” Joanna Bątkiewicz-Brożek nie zawiodła i na Wielki Post przygotowała prawdziwą perłę: rozważania drogi krzyżowej z ks. Dolindo. Książka powstała na podstawie przekładu nieznanych w Polsce, włoskich dzieł Padre z Neapolu, czerpie z zapisków jego lokucji wewnętrznych.

Autorka w kilku miejscach podkreśla zgodność przekazu ks. Dolindo z wizjami bł. Katarzyny Emmerich, niemieckiej stygmatyczki i wizjonerki, której w mistycznych widzeniach dane było uczestniczyć w bolesnej Męce Jezusa Chrystusa – ks. Dolindo w trakcie rozmów z Matką Bożą otrzymywał takie zapewnienie.

W życiu ks. Dolino umiłowanie Jezusowego Krzyża nie było literalnym wyznaniem, ale rzeczywistym podążaniem za Mistrzem, w Jego upokorzeniu, odrzuceniu i doświadczeniu pogardy, również od ludzi Kościoła. Fizyczne i duchowe cierpienia własne ks. Dolindo łączył z brutalnym ukrzyżowaniem Jezusa, podkreślając jednak miłość Pana i przebaczenie płynące dla oprawców z Krzyża. Rozważania Drogi Krzyżowej z ks. Dolindo są dla tych, którzy w ciszy (najlepiej przed Najświętszym Sakramentem) chcą podążać za Chrystusem w Jego Męce i adorować sercem Tego, który oddał za nas życie.

Reklama

Książka wpisuje się w wielkopostną akcję „Niedzieli” pod hasłem „Odejdź od ekranu, idź się pokaż Panu!”. Idź, stań przed nim z Drogą Krzyżową wg ks. Dolindo i zanurz się w adoracji Jego Męki.

Przeczytaj także: Odejdź od ekranu, idź się pokaż PANU!
Tagi:
o. Dolindo

Wierny Bogu i Kościołowi

2018-07-31 09:42

Halina Bartosiak

Jeśli mówicie mi naprawdę: bądź wola Twoja, co znaczy to samo, co Ty się tym zajmij, działam z całą wszechmocą i rozwiązuję najtrudniejsze sytuacje. Fragment jest częścią modlitwy, którą Jezus podyktował ojcu Dolindo Routolo w roku 1940. O tym jak jest ona skuteczna, może się przekonać każdy z nas.

www;.dolindo.org
O. Dolindo

Trudne dzieciństwo

O. Dolindo, włoski zakonnik i mistyk, tercjarz franciszkański był oskarżony o herezje i prześladowany z powodu nowatorskich poglądów. Jego droga życiowa była naznaczona krzyżem. Już samo imię Dolindo oznacza cierpienie. Nadał mu je ojciec Rafael Ruotolo, człowiek surowy i despotyczny, traktujący syna najgorzej ze swoich 10 dzieci. Dolindo wiele przecierpiał w życiu. W dzieciństwie przeszedł dwie operacje oraz poznał smak biedy. Ojciec, profesor matematyki, nieźle zarabiał, ale inwestował pieniądze w kupno nieruchomości. W rodzinie Routolów żyło się więc bardzo skromnie. Matka zajmowała się wychowywaniem dzieci; była osobą głęboko wierzącą, codziennie uczestniczyła we Mszy św. W ich domu panowała surowa dyscyplina. Ojciec wobec dzieci był okrutny. Bił Dolindo za drobne przewinienia, nawet kiedy rany po przebytych operacjach jeszcze się nie zagoiły. W autobiografii przyszły zakonnik napisał: ,,Moje dzieciństwo było surowe. Nie byłem dzieckiem, a troglodytą”. Już w wieku kilku lat pragnie zostać księdzem. Edukację szkolną rozpoczyna w wieku 11 lat. Nauka w gimnazjum jest dla niego pasmem udręk między innymi z powodu ubrania. W poplamionej starej marynarce i spodnich o kilka numerów za dużych staje się obiektem drwin ze strony kolegów. Mimo wielu starań, Dolindo osiąga słabe postępy w nauce i trzykrotnie powtarza I klasę. Marzy jednak o tym, by ukończyć szkołę i zostać kapłanem.

W wieku 14 lat wraz ze starszym bratem Elią przenosi się do Szkoły Apostolskiej Księży Misjonarzy. Tu okazuje się, że ma poważne problemy w nauce. Podczas odmawiania Różańca prosi Matkę Bożą, by mu pomogła zrealizować marzenie o kapłaństwie. Podmuch wiatru spowodował, że obrazek Matki Bożej oparty o książkę, przylepia się do jego czoła. Ten drobny incydent zaważy na dalszym jego życiu. Odtąd aktywnie uczestniczy w lekcjach i ku zdziwieniu nauczycieli pisze rozprawy z filozofii, poematy i dramat o Bożym Narodzeniu. To ,,cudowne” oświecenie umysłu wywołuje zazdrość kolegów, którzy mu dokuczają i skarżą. Dolindo - zgodnie z tym, co mu powiedział ojciec - nigdy się nie tłumaczy, nie osądza i nie usprawiedliwia.

1 czerwca 1901 r. Dolindo składa śluby we Wspólnocie Misjonarzy - ślub ubóstwa, czystości, posłuszeństwa i wytrwałości w zgromadzeniu z obowiązkiem ewangelizowania ubogich na misjach. Na misje jednak nigdy nie pojedzie, bo nie otrzyma zgody przełożonego. Następnie rozpoczyna studia. Dużo czasu spędza w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem, prosząc o pomoc z góry. Po ukończeniu studiów, 24 czerwca 1905 r. otrzymuje święcenia kapłańskie. Jest bardzo szczęśliwy i prosi wszystkich o modlitwę.

Droga kapłańska i pierwsze kłopoty

O. Dolindo zostaje wykładowcą śpiewu gregoriańskiego oraz opiekunem kleryków w Szkole Apostolskiej. On, który miał ogromne problemy w szkole, teraz uczy geografii, historii, greki i arytmetyki. Jest lubiany, błyskotliwy i energiczny, ma nawet szansę zostać biskupem. Komponuje utwory muzyczne. Jednak wszystko odwraca się w jednej chwili. Koledzy z zazdrością patrzą na jego sukcesy i oskarżają go, że bardziej poświęca się muzyce niż kapłaństwu. O. Dolindo otrzymuje zakaz pisania nut i nakaz opuszczenia Neapolu. Wraz z ks. Andrea Volpe wyjeżdża do Taranto, gdzie zostaje opiekunem kleryków w seminarium duchownym. I tu przeżywa nowe kłopoty. Jest poniżany przez swojego przełożonego ks. Andrea, które m.in. zakazuje mu wygłaszania słynnych kazań o raju i przydziela mu obowiązek mycia podłóg, toalet i korytarzy. Dolindo znosi te upokorzenia i modli się za ks. Andrea. Pojawiają się też problemy z klerykami; jeden z nich rzuca się na niego z pięściami. Zdenerwowany o. Ruotolo wygłasza odważne przemówienie, z powodu którego rektor przenosi go do Molfetty. Tam dokonuje reformy seminarium. Ponadto odwiedza więźniów, głosi piękne kazania, które przyciągają rzesze wiernych. W czasie wakacji przyjeżdża do rodzinnego Neapolu i przez o. Andrea Volpe zostaje uwikłany w sprawę Serafiny, pielęgniarki z Sycylii, która twierdzi, że rozmawia z Panem Jezusem. Sprawą ,,widzącej” zajmą się media. Artykuł o wcieleniu Ducha Świętego w małego chłopca wzbudzi sensację i narazi o. Dolindo na kłopoty. Serafinę bada Święte Oficjum, które po przesłuchaniu kobiety stwierdza, że jej widzenia nie mają charakteru nadprzyrodzonego, a jej spowiednik - o. Dolindo - zostaje oskarżony, że wspiera ,,widzącą” w głoszeniu herezji. Za karę zostaje zawieszony w obowiązku odprawiania Mszy św., co przyjmuje z wielkim bólem. Ponadto otrzymuje nakaz stawienia się przed Święte Oficjum w Rzymie. Po długich i uciążliwych przesłuchaniach zakaz odprawiana Mszy św. i sprawowania sakramentów zostaje utrzymany w mocy. Co więcej, Święte Oficjum nakazuje wydalić go ze Wspólnoty Misjonarzy. W związku z tym o. Ruotolo przenosi się do domu rodzinnego w Neapolu, gdzie jest źle traktowany przez rodzeństwo i matkę, która sądząc, że jest opętany, sprowadza do domu egzorcystę. Kapłan egzorcysta jest zbudowany pokorą i duchowością zakonnika.

Duchowy przełom

W 1910 r. o. Dolindo składa akt dobrowolnego i całkowitego poddania się Jezusowi w celu zadośćuczynienia za świętokradztwa kapłanów w czasie celebrowania Eucharystii. W tym samym roku Święte Oficjum znosi dwuletni zakaz odprawiania Mszy św., co zakonnik przyjmuje z wielką radością. Jego duchowość pogłębia się dzięki lokucjom wewnętrznym. Rozmawia z Panem Jezusem, a w święto Zwiastowania NMP w 1911 r. przychodzi do niego Matka Boża. Oczywiście, nikomu o tym nie mówi, jedynie spowiednikowi o. Fabozzi powierza tajemnice swojego serca. Kiedy sam spowiada, w konfesjonale lśni jego biała szata. W tym czasie notuje się ogromną falę nawróceń, co po latach oceniono jako efekt ,,demonicznego działania złego ducha”.

W 1912 r. o. Dolindo powraca do rodzinnego miasta Neapolu, gdzie przeżywa nowe kłopoty. Papież Pius X powiadomiony przez jego rodzonego brata ks. Elię zakazuje mu odprawiania Mszy św. bez wynagrodzenia. O. Dolindo angażuje się w pracę apostolską, odwiedza chorych w szpitalach, spowiada i pociesza; ewangelizuje też na ulicach, chodzi wieczorami po ciemnych zaułkach i rozdaje karteczki z zapisanymi naukami - tzw. ,,imaginette”. Modli się o to, by trafiły do właściwych osób. Napisał ich ponad 220 tysięcy. Jego uczniowie proszą, by spisywał swoje homilie. W ten sposób powstaje ,,Doktryna wiary” oraz zbiór komentarzy do Ewangelii ,,Życie Pana Jezusa Chrystusa”. Każda z nich liczy 500 do 900 stron. Z uzyskanych funduszy pokrywa koszty druku, resztę pieniędzy rozdaje biednym. Ślubował ubóstwo i tej idei był wierny do końca życia. Wokół niego gromadzi się grupa młodych kobiet, które z uwagą słuchają nauk swego nauczyciela i podejmują pracę apostolską na ulicach. Jego dzieckiem duchowym jest Salvatore, który idąc za głosem powołania zostanie kapłanem.

Zdrada, bezradność i ciemność

Tymczasem nad jego osobą zbierają sie ciemne chmury. Spowiednik o. Domenico Fabozzi łamie tajemnicę spowiedzi i zaczyna publicznie mówić o lokucjach wewnętrznych swojego penitenta i donosi o tym Świętemu Oficjum. Dolindo silnie przeżywa tę zdradę; zawiódł się na kapłanie, któremu bezgranicznie ufał. Ojciec Domenico wręcza papieżowi Benedyktowi XV notatki, które przekazała jedna z jego córek duchowych. Ojciec Dolindo zostaje ponownie wezwany na przesłuchania przez Święte Oficjum. Jest zaszokowany postawionymi mu zarzutami, m.in. że wyświęcał i konsekrował córki duchowe na kapłanki. W czasie, gdy trwa proces, zakazano mu nie tylko sprawowania Eucharystii, ale nawet przyjmowania Pana Jezusa w Komunii św., co było dla niego największym ciosem. ,,Stał przed tabernakulum i płakał” - mówiła po latach jego kuzynka Grazia. Przebywając kilka tygodni w więzieniu dla kapłanów apostołuje, podtrzymując ich na duchu.

O. Ruotolo przeżywa chwile ciemności i zwątpienia. Jest silnie kuszony przez złego ducha. Co gorsza, czasami nie może się modlić. W liście do matki pisze, że toczy walkę wewnętrzną. Demon dokucza mu, mówiąc: ,,Jesteś sam, opuszczony. Nikt się Tobą nie zajmuje, ani wśród ludzi, ani w niebie. Czemu jeszcze ufasz?”. Powiernikiem jego serca jest spowiednik o. Agostino. Tylko jemu mówi o toczonej walce, o lokucjach wewnętrznych i spotkaniach z Matką Bożą, którą nazywa ,,Mamusią”. Duchowny rozumie jego sytuację, dopatruje się w tym dzieła Bożego i zleca mu spisanie autobiografii. Bolesnym przeżyciem jest dla ojca Ruotolo wiadomość, że to dwie córki duchowe go zdradziły. Nie czuje jednak do nich urazy. Kiedy przybywa w Neapolu, odwiedza je, klęka przed nimi, przeprasza i prosi o przebaczenie. Zaszokowane dziewczęta nawracają się i chcąc zrehabilitować się, podejmują ewangelizację na ulicy.

Ogromnym przeżyciem i umocnieniem było spotkanie z o. Pio. Słynny włoski kapucyn i stygmatyk posądzony o ,,udawanie świętości” i wywoływanie sensacji wokół siebie też staje przed Świętym Oficjum. O. Pio od razu odkrywa duchowość i pokorę ks. Ruotolo. Kiedy później neapolitańczycy przyjeżdżali do San Giovani Rotondo, odsyłał ich mówiąc: „W trudnych sprawach idźcie do ojca Dolindo” i wręczał im akt zawierzenia.

Radość, łzy i szczęście

W 1921 r. o. Ruotolo zostaje oczyszczony ze wszystkich zarzutów, ale nadal ma zakaz sprawowania funkcji kapłańskich. Ostatecznie został zrehabilitowany dopiero w 1937 r. Z wielką radością biegnie do kościoła, aby odprawić Mszę św. ,,Czułem obecność Matki Bożej. Płacz mnie dusił” - napisał w autobiografii. Jego pobożność i skupienie podczas sprawowania kolejnych Mszy św. robiła ogromne wrażenie na wiernych. ,,Czuliśmy obecność Jezusa i zapach lilii” - mówili świadkowie. Poważnie traktował misję kapłanów: „Niech Eucharystia będzie szczytem waszych pragnień, waszych religijnych praktyk. Nie ma dla was piękniejszego apostolatu niż Msza św. odprawiona dobrze i święcie”. Natomiast Różaniec uważał za potężną broń przeciwko szatanowi.

O. Dolindo przewidział upadek komunizmu, zapoczątkowanego przez Polskę oraz wybór ,,nowego Jana”, utożsamianego z Janem Pawłem II. „Polska uwolni świat od najstraszliwszej tyranii komunistycznej. Pojawi się nowy Jan, który w heroicznym marszu rozerwie kajdany”.

Jezu, Ty się tym zajmij

Tę słynną modlitwę podyktował o. Dolindo Jezus, w czasie gdy pisał list do jednej z córek duchowych, Eleny Montelli. Jej przesłanie zawiera się w zupełnym zawierzeniu Bogu, przyjęciu Jego woli i rezygnacji z własnych rozwiązań problemów. W oryginale aktu zawierzenia nie ma żadnych skreśleń, poprawek.

Ogromnym szokiem dla autora było wpisanie jego książek na Indeks Książek Zakazanych. ,,Nie potrafię powstrzymać się od płaczu. Moje książki są zakazane, są potępione” - ubolewał. Przeszkodą w pisaniu były ciągłe upadki na ziemię, potężne hałasy demona, szczególnie wtedy, gdy pisał o Matce Bożej. O. Dolindo nie doczekał się odwołania swoich książek z indeksu. Umierał z bólem w sercu z tego powodu. Przez ostatnie 10 lat swojego życia był w połowie sparaliżowany. Do końca jednak służył wiernym. Zmarł 19 listopada 1970 r. i został pochowany w Neapolu. Na jego grobie są zapisane słowa z jego duchowego testamentu: ,,Kiedy przyjdziesz do mojego grobu, zapukaj. Nawet zza grobu odpowiem ci: ufaj Bogu”. Obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny. Wiele osób przy grobie o. Dolindo wyprasza potrzebne łaski.

Głęboka wiara, pokora i poświęcenie o. Dolindo budzą nasz podziw i szacunek. Zalecając wprowadzenie wieczornej Eucharystii, udzielanie Komunii św. w Wielki Piątek oraz sprawowanie w ciągu dnia więcej niż jednej Mszy św. przez kapłanów, okazał się pionierem w sprawach teologicznych. Wyprzedził o kilkadziesiąt lat postanowienia Soboru Watykańskiego II. Cena, jaką zapłacił za głoszenie radykalnych poglądów, była jednak bardzo wysoka.

Źródło: Joana Bątkiewicz-Brożek, Jezu, Ty się tym zajmij. O. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda, Kraków 2017

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Coraz bliżej ukończenia rekonstrukcji zabytkowego ołtarza wrocławskiej katedry

2018-09-25 15:48

xrk / Wrocław (KAI)

Już w kwietniu 2019 r. wrocławianie będą mogli podziwiać zrekonstruowany XVI-wieczny ołtarz bp. Andreasa Jerina, który przez 350 lat znajdował się w prezbiterium katedry jako ołtarz główny, stanowiąc, jak podkreślają badacze, chlubę miasta i budząc podziw podróżnych. Istnieją duże szanse, że wróci on do matki wrocławskich kościołów.

Agnieszka Bugała

Zrekonstruowane dzieło początkowo będzie można oglądać w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. To właśnie w tej instytucji po raz pierwszy pojawiła się idea scalenia poszczególnych elementów ołtarza. Kiedy kilka lat temu przygotowywano wystawę poświęconą skarbcowi wrocławskiej katedry zauważono, że zachowało się 80 proc. oryginalnych elementów ołtarza. Wtedy też po raz pierwszy postanowiono przywrócić ołtarz wrocławianom. Pomysł trafił na podatny grunt władz kościelnych i świeckich.

Zarówno abp Józef Kupny, jak i prezydent miasta Rafał Dutkiewicz powtarzali zgodnie, że są otwarci na współpracę w przywróceniu ołtarzowi dawnego blasku. Pozostawało wciąż jednak pytanie, czy jest szansa, by powrócił on na swoje dawne miejsce? Ekspozycja bowiem w innym otoczeniu niż w tym, dla którego był tworzony – jak powtarzali historycy sztuki – nie pozostawałaby bez wpływu na odbiór dzieła.

Metropolita wrocławski podkreśla, że wprawdzie ołtarz Jerina pozostawał przez kilka wieków integralnym elementem wystroju katedry, to jednak tzw. „ołtarz lubiński” znajdujący się aktualnie w prezbiterium, od zakończenia II wojny światowej pisze swoją historię. – Wprawdzie współczesne pokolenie wrocławian, przybywających na modlitwę do katedry zna tylko powojenny ołtarz, jednak nie ukrywam, że bardzo chciałbym, aby ołtarz nie znajdował się tylko w muzeum, ale można było przy nim sprawować liturgię – mówił abp Kupny.

Dziś wydaje się, że klimat sprzyja temu, by matkę wrocławskich kościołów zdobił ponownie ołtarz Jerina. – Jesteśmy po wielu konsultacjach, także po rozmowach z wiernymi. Są bardzo pozytywnie nastawieni do idei powrotu ołtarza – mówi ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedry.

Zrekonstruowane dzieło będzie mieć formę pentaptyku z ruchomymi skrzydłami. – Po otwarciu będą prezentować scenę Ukrzyżowania, czterech świętych: Jana Chrzciciela, Wincentego, Andrzeja Apostoła i Jadwigi Śląskiej. Po zamknięciu pierwszych skrzydeł ujrzymy historię życia i śmierci św. Jana Chrzciciela, a po całkowitym zamknięciu obu par – wizerunki czterech wielkich ojców Kościoła zachodniego. Warto przy tym zauważyć, że w postać św. Augustyna wcielił się sam biskup Andreas Jerin. Pojawia się on także w scenie kazania św. Jana Chrzciciela na puszczy, gdzie wsłuchuje się w słowa świętego.

W katedrze wrocławskiej niedawno został odnowiony pomnik nagrobny bp. Jerina. Znajduje się on w prezbiterium świątyni – umiejscowiony tak, by przedstawiony na nim biskup spoglądał na ołtarz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościół nie może nigdy zamilknąć

2018-09-25 19:58

eg / Płock (KAI)

Uroczysta Eucharystia w bazylice katedralnej płockiej 25 września wieczorem, pod przewodnictwem abp. Salvatore Pennacchio, nuncjusza apostolskiego w Polsce, była modlitewnym podsumowaniem pierwszego dnia obrad 380. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Płocku. – Kościół nie może nigdy zamilknąć: z lęku, braku odwagi, czy chęci przypodobania się komukolwiek - podkreślił w homilii kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Episkopat Polski gości w Płocku z okazji Roku Jubileuszowego św. Stanisława Kostki.

Stelmasiak Artur

W Eucharystii wzięli udział liczni biskupi z całej Polski na czele z nuncjuszem apostolskim w Polsce abp Salvatore Pennacchio, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski Stanisławem Gądeckim i prymasem Polski Wojciechem Polakiem.

Na początku Eucharystii w murach XII-wiecznej katedry pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny zebranych powitał biskup płocki Piotr Libera. Przypomniał historię bazyliki, zbudowanej przez biskupa Aleksandra z Malonne, przy wsparciu księcia Bolesława Krzywoustego. Spoczywają w niej prochy książąt piastowskich: Władysława Hermana, Bolesława Krzywoustego, Bolesława Kędzierzawego i innych „władców i dziedziców Mazowsza i wszystkich ziem polskich”.

Hierarcha przypomniał też, że istniejący w przeszłości na Tumskim Wzgórzu klasztor benedyktynów, był miejscem modlitw i studiów. Kwitła w nim wymiana: myśli, ksiąg i dzieł sztuki z Rzymem, Krakowem i Magdeburgiem, z Gnieznem i Liege, czego najwymowniejszą pamiątką są słynne Drzwi Płockie, a także niedawno odzyskany „Pontyfikał Płocki” z XII wieku.

Pasterz Kościoła płockiego dodał ponadto, że gdy bł. Antoni Julian Nowowiejski odnawiał katedrę na początku XX wieku, zadbał o to, żeby stała się „najbardziej Maryjna i anielska z wszystkich polskich katedr”. - Taka, jak mazowiecki duch i serce. Jak św. Stanisław Kostka, nasz mazowiecki Ziomek z Rostkowa, pod którego patronat – wraz z całym Episkopatem Polski - jeszcze raz oddajemy dzisiaj naszą Ojczyznę, a zwłaszcza dzieci i młodzież, jej przyszłość! Oddajemy także dwudniowe prace naszego Zebrania Plenarnego – podkreślił bp Libera.

Podczas Eucharystii homilię wygłosił kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Odwołał się do historii diecezji płockiej, która powstała w II połowie XV wieku. Rozsławił ją św. Stanisław Kostka, patron Polski, diecezji płockiej, dzieci i młodzieży, będąc jej „jaśniejącą perłą”. Droga jego świętości była „krótka i prosta”, stawiał sobie wymagania duchowe i ascetyczne. Nie udało mu się jednak przełamać oporu rodziców, sprzeciwiających się jego wstąpieniu do zakonu, ponieważ „nie poznali się na darach Bożych”.

- Wychowanie młodych jest zawsze dla pokolenia starszych sprawą najważniejszą, a zarazem trudną. Zawsze pytano, jak trafić do młodego człowieka, jak budzić potrzeby, jak przekazywać wiarę, jak odpowiadać na pytania egzystencjalne. Przeszkodą są różnice pokoleniowe, ale też różnice między samymi młodymi. Oprócz reguł wychowawczych, potrzeba autentycznego świadectwa wiary – zaakcentował kard. Nycz.

Zaznaczył też, że Synod o młodych w Rzymie odbywa się po to, aby nie było „rozejścia się w Kościele różnych środowisk”, aby zwrócić uwagę na brak odpowiedniej drogi w zsekularyzowanym świecie. To wyzwanie, aby „nie zatracić drogi w wychowaniu”.

Zdaniem hierarchy, często chrześcijanie, podejmując się przekazywania wiary, mogą „sami sobie wydawać się błaznem”. Mówią rzeczy prawdziwe, ale środowiska słuchaczy nie chcą tego przyjąć. To jest „dramat rozejścia się katechety, księdza, wychowawcy ze współczesnym światem”. Dlatego potrzebne jest mocne i czytelne świadectwo wierzących, bo wiara zawsze jest łaską, a ewangeliczna propozycja powinna obejmować całego człowieka, jego rozum zmysły i wolę.

- Idąc z orędziem ewangelicznym do człowieka współczesnego Kościół nie może nigdy zamilknąć, z lęku czy braku odwagi, czy też z chęci przypodobania się komukolwiek. Takiej postawy uczy nas św. Stanisław Kostka i dlatego jest aktualny i ponadczasowy – konkludował kardynał.

W Eucharystii w płockiej katedrze uczestniczyły m.in. kapituły z diecezji: katedralna oraz kolegiackie z Płocka i Pułtuska, organizacje katolickie, reprezentanci Kościołów chrześcijańskich w Płocku, przedstawiciele parlamentu i samorządu, rektorzy wyższych uczelni, przedstawiciele miejskich instytucji, młodzież szkolna z pocztami sztandarowymi, harcerze z ZHR. Wzięło w niej udział duchowieństwo diecezji płockiej oraz społeczność Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku.

Oprawę muzyczną Eucharystii zapewnił Płocki Chór Katedralny Pueri et Puellae Cantores Plocenses i Brass Quintet Canzona.

Wydarzenie było transmitowane na kanale YouTube przez Katolickie Radio Diecezji Płockiej.

Msza św. w bazylice katedralnej płockiej zwieńczyła pierwszy dzień 380. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Płocku (25-26 września). Płockie obrady Episkopatu wpisały się do diecezjalnego kalendarza obchodów Roku św. Stanisława Kostki, z której pochodzi Święty – w tym roku przypada 450. rocznica jego śmierci.

Obchody te zainaugurowano 20 sierpnia 2017 r. w Rostkowie koło Przasnysza – miejscu urodzin Świętego, z udziałem abp. Stanisława Gądeckiego z Poznania. Ważnym wydarzeniem jubileuszowego roku była też 19 sierpnia br. również w Rostkowie - Msza św. z udziałem kard. Stanisława Dziwisza z Krakowa.

Rok św. Stanisława Kostki zakończy się w diecezji płockiej w niedzielę Chrystusa Króla 25 listopada w parafii pw. św. Stanisława Kostki w Rypinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem