Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Życie przechowane

2018-02-26 10:57

Marian Florek

Marian Florek

W dniu 25 lutego 2018 r. otwarto w Domu Pamięci Żydów Górnośląskich w Gliwicach wystawę zatytułowaną „Życie przechowane. Mieszkańcy Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego z pomocą Żydom w czasie II wojny światowej.”

Wśród upamiętnionych jest ks. Wincenty Mieczysław Zawadzki, który ocalił bohaterskim czynem wielu będzińskich Żydów, systematycznie mordowanych przez niemieckich oprawców w nocy z dnia 9 na 10 września 1939 r.

Zobacz zdjęcia: Życie przechowane

Ocaleni nie zapomnieli o będzińskim księdzu. Został zaproszony do odwiedzenia Ziemi Świętej i zaliczony w poczet Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Również wyrazem wdzięczności, tym razem ze strony polskiej, jest książka ks. Mariana Dudy zatytułowana „Patriarcha Będziński. Ks. Wincenty Mieczysław zawadzki 1894-1975”. Fragment publikacji przytoczył Tygodnik Katolicki „Niedziela” (nr 8/2018 r).

Reklama

Z tej okazji autor biografii bohaterskiego księdza został zaproszony do Domu Pamięci Żydów Górnośląskich w Gliwicach na otwarcie wspomnianej wystawy. Przedstawia ona osoby, które poprzez heroiczne czyny na zawsze zostały utrwalone na kartach naszej historii. Na otwarciu wystawy obecni były rodziny Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, przedstawiciele środowisk żydowskich, kierownictwo IPN z Katowic, prasa i telewizja.

Tagi:
wystawa

Bracia Kałużni służyli Bogu, ojczyźnie, bliźnim

2018-09-24 12:18

Zofia Białas

Zofia Białas

Niecodzienna uroczystość, w roku, kiedy Polska świętuje 100. rocznicę odzyskania niepodległości, odbyła się w kościele pw. Najświętszej Marii Panny w Szynkielowie. Do najważniejszej jej części, która miała miejsce na Sumie, przygotowywał wiernych swoim słowem, pochodzący z pobliskiej Klonowej, ks. dr Kazimierz Kurek. Uroczystość to odsłonięcie i poświęcenie tablicy pamiątkowej poświęconej braciom ks. Andrzejowi i koadiaturowi Józefowi Kałużnym – Salezjanom, ale jednocześnie modlitwa o nowe powołania kapłańskie i misyjne.

Na tą szczególną Eucharystię, celebrowaną przez czterech kapłanów, w tym trzech byłych misjonarzy pracujących na misjach w Zambii (ks. Tadeusz Niedziela z Warszawskiego Salezjańskiego Centrum Misyjnego, ks. Jacek Fryś, proboszcz parafii w Szynkielowie, ks. Zbigniew Trała) i pochodzący z pobliskiej Klonowej, ks. dr Kazimierz Kurek, inicjator i jeden z fundatorów tablicy przybyła najbliższa rodzina, dr Bożena Rabikowska, autorka strony graficznej tablicy i krótkich biogramów braci Kałużnych „Stąd nasz ród” oraz ubogacająca liturgię schola parafialna „Słowiki św. Franciszka z Asyżu”. Wszystkich przybyłych gości i wiernych powitał Jacek Sójka, członek rodziny z Szynkielowa.

Mszę św. poprzedziło wystąpienie Reginy Bednarek, jednej z siostrzenic braci Kałużnych, poświęcone historii rodziny i losom dwóch braci Kałużnych ze Zgromadzenia Salezjanów, opracowane na podstawie dokumentów i pamiątek rodzinnych.

Brat Józef Kałużny SDB urodził się 1 VII 1897 r. w rodzinie Franciszka i Marianny z Urbaniaków. W roku 1919 był żołnierzem 24 Pułku Piechoty. Był uczestnikiem wojny polsko – bolszewickiej odznaczonym medalem „Polska swemu obrońcy”. W 1921 roku zrezygnował z kariery wojskowej na rzecz pracy z młodzieżą i dziećmi w Towarzystwie Salezjańskim. Jako 27 – letni mężczyzna przybył do Czerwińska, gdzie w tutejszym klasztorze odbył rok duchowej formacji, by 3 IX 1926 roku przyjąć pierwsze śluby zakonne, po których przez Rzym wyjechał do Loreny w Brazylii (Inspektoria Sao Paulo) gdzie salezjanie prowadzili szkołę rolniczą (I misja salezjańska w Ameryce południowej powstała w XI 1875 roku w Patagonii, pierwszy Polak, Kaczmarczyk, pojawił się tu w 1889 roku, dziś Salezjanie pracują w 135 krajach, realizując idee ks. Jana Bosko, w Polsce pojawili się w 1898 r.). Był w niej instruktorem do 1941 roku. W roku 1942 został przeniesiony do Campinas, w tej samej Inspektorii, gdzie żył i pracował z młodzieżą do śmierci, w dniu 26 kwietnia 1987 r.

Ksiądz Andrzej Kałużny SDB, syn Franciszka i Marianny z Urbaniaków urodził się 13 IX 1889 r.. W latach 1914 – 1915 odbył nowicjat w Radnej. Święcenia kapłańskie przyjął w Krakowie, 15 III 1924 r. Na rewersie pamiątki świeceń kapłańskich – obrazie św. Stanisława Kostki – znajduje się napis: „Dzięki Ci Panie żeś mnie uczynił piastunem swoim, albowiem wszystko próżność oprócz miłowania Cię i służenia Tobie”. Pracował na Kresach, głównie w Wilnie, gdzie zmarł 24 X 1924 r. w wieku 40 lat.

Biografie braci Kałużnych w swoim słowie skierowanym do uczestników Eucharystii uzupełnił ks. Tadeusz Niedziela z Centralnego Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego. Przybliżył też współczesną działalność misyjną salezjanów, dziękując jednocześnie za piękny referat o rodzinie Kałużnych i pochodzących z niej Salezjanach, Reginie Bednarek.

Po Mszy św. najbliższa rodzina odsłoniła tablicę i złożyła pod nią kwiaty. Poświęcenia tablicy dokonał ks. Tadeusz Niedziela. Na tablicy widnieje napis:

Bogaci Miłością Domu Rodzinnego, Wybrali Drogę
Św. Jana Bosko i Pozostali We Wdzięcznej Pamięci
Ks. Andrzej Kałużny SDB
13.09.1889 – 24.10.1929
Duszpasterz Wilna i Kresów
Br. Józef Kałużny SDB
01.07.1897 -26.04.1987
Misjonarz w Brazylii/Campinas/
Braciom Salezjanom Urodzonym w Szynkielowie
Rodzina, Społeczność Szynkielowa,
Zgromadzenie Salezjańskie
A.D. 2018

Epilogiem uroczystości było zapalenie zniczy na grobach zmarłych członków rodzin Kałużnych i Sójków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Franciszek do młodych: idźcie na peryferie, Jezus już tam jest

2018-09-25 12:47

tłum. st (KAI) / Tallin

„Prośmy o moc apostolską, byśmy nieśli Ewangelię innym i wyrzekli się czynienia z naszego chrześcijańskiego życia muzeum wspomnień” – zaapelował Ojciec Święty podczas spotkania ekumenicznego w kościele luterańskim św. Karola w Tallinie.

Vatican Media

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy Młodzi,

Dziękuję za wasze serdeczne przyjęcie, za wasze śpiewy i świadectwa Lisbel, Tauri i Mirko. Jestem wdzięczny za miłe i piękne słowa arcybiskupa Estońskiego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego, Urmasa Viilmy, a także za obecność Przewodniczącego Rady Kościołów Estonii, arcybiskupa Andresa Põdera, jak i biskupa Philippe'a Jourdana, administratora apostolskiego w Estonii, oraz innych przedstawicieli różnych wyznań chrześcijańskich obecnych w tym kraju. Jestem też wdzięczny za obecność pani prezydent Republiki.

Jest zawsze czymś pięknym zgromadzić się, dzielić się świadectwami życia, wyrażać to, co myślimy i czego pragniemy. Bardzo dobrze, gdy jesteśmy razem my, którzy wierzymy w Jezusa Chrystusa. Spotkania te urzeczywistniają marzenie Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy: „aby wszyscy stanowili jedno (…) aby świat uwierzył” (J 17, 21). Jeśli spróbujemy spojrzeć na siebie jako na pielgrzymów idących razem, to nauczymy się otwierać nasze serca z ufnością na towarzysza drogi, bez podejrzeń, bez nieufności, patrząc tylko na to, czego naprawdę poszukujemy: pokoju przed obliczem jedynego Boga. A ponieważ pokój wymaga zaangażowania osobistego, to zaufanie jest także czymś budowanym osobiście i jest źródłem szczęścia: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój” (Mt 5, 9). A tę drogę przemierzajmy nie tylko z ludźmi wierzącymi, ale ze wszystkimi. Wszyscy mają nam coś do powiedzenia. Wielki obraz znajdujący się w absydzie tego kościoła zawiera zdanie z Ewangelii św. Mateusza: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Wy, młodzi chrześcijanie, możecie utożsamiać się z niektórymi elementami tego fragmentu Ewangelii.

Wcześniej św. Mateusz mówi nam, że Jezus kumuluje rozczarowania. Najpierw narzeka, ponieważ zdaje się, że tym, do których się zwraca, nic nie pasuje (por. Mt 11, 16-19). Wam młodym często się przytrafia, że otaczający was dorośli nie wiedzą, czego chcą lub czego po was się spodziewają. Czasami, gdy widzą, że jesteście bardzo szczęśliwi, są podejrzliwi, a jeśli widzą, że jesteście zrozpaczeni, relatywizują to, co wam się przydarza. W konsultacji poprzedzającej Synod, który wkrótce rozpocznie obrady i podczas którego podejmiemy refleksję na temat ludzi młodych, wielu z was prosiło, aby ktoś wam towarzyszył i rozumiał was, nie osądzając, oraz potrafił was wysłuchać, a także odpowiadać na pytania (por. Synod poświęcony młodzieży, Instrumentum laboris, 132). Nasze Kościoły chrześcijańskie - i śmiem powiedzieć, że wszelka działalność religijna zorganizowana instytucjonalnie – niosąc z sobą postawy, w których łatwiej było nam mówić, doradzać, proponować na podstawie naszego doświadczenia, niż słuchać, pozwolić, byśmy się zastanowili i poznali to, czym żyjecie. Wiele razy wspólnoty chrześcijańskie zamykają się, nie zdając sobie z tego sprawy i nie słuchają waszych niepokojów. Wiemy, iż chcecie i oczekujecie „że nie będzie wam towarzyszył nieustępliwy sędzia lub lękliwy i nadopiekuńczy rodzic, powodujący uzależnienie, ale ktoś, kto nie boi się własnej słabości i wie, jak sprawić, żeby jaśniał skarb, który nosi w sobie, jak w glinianym naczyniu (por. 2 Kor 4, 7)” (tamże, 142). Chcę wam dziś tutaj powiedzieć, że jeśli płaczecie, chcemy z wami płakać, towarzyszyć naszym aplauzem i śmiechem waszej radości, pomóc wam żyć naśladując Pana.

Wy chłopcy i dziewczęta, młodzi wiedźcie o tym, że jeśli jakaś wspólnota chrześcijańska jest naprawdę chrześcijańskie, nie uprawia prozelityzmu. Jedynie słucha, przyjmuje, towarzyszy i przemierza drogę, ale nie narzuca. Jezus narzeka także na miasta, które odwiedził, dokonując w nich więcej cudów i okazując im większych gestów czułości i bliskości. Ubolewa, że brakuje im instynktu i, że nie uświadamiają sobie, iż przemiana, jaką przyszedł im zaproponować, była pilna, nie cierpiąca zwłoki. Posunął się nawet do stwierdzenia, że są bardziej uparte i zaślepione niż Sodoma (por. Mt 11, 20-24). A kiedy my dorośli zamykamy się wobec rzeczywistości, która jest już faktem, mówicie szczerze: „Czyż tego nie widzicie?”. A niektórzy odważniejsi mają odwagę powiedzieć: „Czyż nie zauważacie, że nikt już was nie słucha, że nikt wam nie wierzy?”. Naprawdę musimy się nawrócić, aby odkryć, że aby być przy was, musimy skorygować wiele istniejących sytuacji, które w ostatecznym rozrachunku was odsuwają.

Wiemy - jak nam powiedzieliście - że wielu młodych ludzi o nic nas nie pyta, ponieważ nie uważa nas za partnera rozmowy znaczącego dla ich życia. To straszne, kiedy jakiś Kościół, jakaś wspólnota zachowuje się w taki sposób, że młodzi sądzą, iż tacy ludzie nie mają mi nic do powiedzenia, co mogło by służyć memu życiu. Niektórzy, wręcz wyraźnie proszą, by zostawić ich samych, ponieważ odczuwają obecność Kościoła jako irytującą, a nawet denerwującą – to prawda. Są oburzeni skandalami seksualnymi i ekonomicznymi, nie widząc postawy zdecydowanego ich potępienia; nieumiejętnością odpowiedniego zrozumienia życia i wrażliwości młodzieży, spowodowanej brakiem przygotowania; czy też przypisywaniem jej tylko roli biernej (por. Synod poświęcony młodzieży, Instrumentum laboris, 66). Oto niektóre z waszych próśb. Chcemy na nie odpowiedzieć, chcemy, jak sami mówicie „wspólnoty transparentnej, gościnnej, uczciwej, atrakcyjnej, komunikatywnej, przystępnej, radosnej i interaktywnej” (tamże, 67). To znaczy wspólnoty bez lęków: lęki nas zamykają, pobudzają do uprawiania prozelityzmu, a braterstwo to coś innego, to braterski uścisk.

Jezus, zanim wypowiedział zdanie, które jest wyeksponowane w tej świątyni, oddał chwałę Ojcu. Czyni to, ponieważ zdaje sobie sprawę, że tymi, którzy zrozumieli, którzy pojmują istotę Jego przesłania i Jego Osoby są maluczcy. Widząc was, że jesteście zgromadzeni, by śpiewać, łączę się z głosem Jezusa i trwam w podziwie, że wy, pomimo braku naszego świadectwa, stale odkrywacie Jezusa w naszych wspólnotach. Wiemy bowiem, że tam, gdzie jest Jezus, tam też jest zawsze odnowa, zawsze jest szansa na nawrócenie, pozostawienie za sobą wszystkiego, co oddziela nas od Niego i od naszych braci. Tam, gdzie jest Jezus, życie zawsze ma posmak Ducha Świętego. Wy, dzisiaj, jesteście tutaj aktualizacją tego cudu Jezusa.

Powtórzmy więc raz jeszcze: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Ale powiedzmy to, będąc przekonanymi, że niezależnie od naszych ograniczeń, naszych podziałów, Jezus jest nadal powodem, dla którego tu jesteśmy. Wiemy, że nie ma większej ulgi niż pozwolić, by Jezus niósł nasze udręki. Wiemy również, że jest wielu, którzy wciąż Go nie znają i żyją w smutku i zagubieniu. Jedna z waszych znanych piosenkarek, mniej więcej dziesięć lat temu, w jednej ze swoich piosenek śpiewała: „Miłość umarła, miłość minęła, miłość już tu nie mieszka” (Kerli Koiv, Love Is Dead). Nie, proszę was, sprawmy, aby miłość była żywa, i my wszyscy powinniśmy to uczynić! Wielu tego doświadczyło: widzą, że kończy się miłość ich rodziców, że rozpada się miłość nowożeńców, którzy dopiero co się pobrali. Doświadczają głębokiego żalu, gdy nikogo nie obchodzi, że muszą wyemigrować, aby szukać pracy, lub gdy patrzy się na nich podejrzliwie, ponieważ są obcokrajowcami. Mogłoby się zdawać, że miłość umarła, jak mówiła Kerli Koiv, ale wiemy, że tak nie jest, i mamy coś do powiedzenia, coś do ogłoszenia, z niewieloma słowami, a wieloma gestami. Jesteście bowiem pokoleniem obrazu i działania ponad spekulacjami, teoriami.

I tak podoba się Jezusowi; ponieważ przeszedł On czyniąc dobro, a kiedy umierał, wolał mocny gest krzyża od słów. Jesteśmy zjednoczeni wiarą w Jezusa i On czeka, abyśmy zanieśli Go wszystkim ludziom młodym, którzy utracili sens swego życia. Także nam wierzącym grozi utrata sensu życia, a dzieje się to kiedy my wierzący jesteśmy niekonsekwentni. Powitajmy razem tę nowość, którą Bóg wprowadza do naszego życia; tę nowość, która nas pobudza, abyśmy zawsze wychodzili na nowo, aby udać się tam, gdzie jest najbardziej zranione człowieczeństwo. Gdzie ludzie, niezależnie od pozorów powierzchowności i konformizmu, wciąż szukają odpowiedzi na pytanie o sens swojego życia. Ale nigdy nie pójdziemy samotnie: Bóg idzie wraz z nami. On nie boi się obrzeży, raczej sam stał się peryferiami (por. Flp 2, 6-8; J 1, 14). Jeśli będziemy mieli odwagę wyjść ze swoich ograniczeń, z naszych egoizmów i naszych zamkniętych idei, i udamy się na peryferie, znajdziemy Go tam, bo Jezus idzie przed nami w życiu brata, który cierpi i jest odrzucany. On już tam jest (por. Adhort. ap. Gaudete et exsultate, 135).

Chłopcy i dziewczęta, miłość nie jest martwa, wzywa nas i posyła. Wymaga jedynie otwarcia serca. Prośmy o moc apostolską, byśmy nieśli Ewangelię innym, ale by ją dawać a nie narzucać, i wyrzekli się czynienia z naszego chrześcijańskiego życia muzeum wspomnień. Zycie chrześcijańskie jest życie, jest przyszłością, jest nadzieją. Nie jest muzeum. Pozwólmy, by Duch Święty skłonił nas do kontemplowania dziejów w perspektywie Jezusa zmartwychwstałego. W ten sposób nasze Kościoły będą mógł iść naprzód, przyjmując w sobie niespodzianki Pana (por. tamże, 139), odzyskując swoją młodość, radość i piękno oblubienicy, o którym mówił Mirko, oblubienicy która idzie na spotkanie z Panem. Niespodzianki Pana. Pan nas zaskakuje, bo życie nas zawsze zaskakuje. Idźmy naprzód na spotkanie tych niespodzianek. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek podsumował pielgrzymkę do krajów bałtyckich

2018-09-26 12:18

tłum. st (KAI) / Watykan

Chrześcijanie Litwy. Łotwy i Estonii ponowili swoje wyznanie wiary – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej – podsumowując swoją 25 podróż zagraniczną, podczas której odwiedził obchodzące stu lecie swej niepodległości kraje bałtyckie. Słów papieża na placu św. Piotra wysłuchało około 15 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W minionych dniach odbyłem podróż apostolską na Litwę, Łotwę i do Estonii, z okazji stulecia niepodległości tych tak zwanych krajów bałtyckich. W ciągu tych stu lat kraje te przeżyły pół wieku pod jarzmem okupacji, najpierw nazistowskiej a następnie sowieckiej. Narody te wiele wycierpiały i dlatego Pan spojrzał na nie z upodobaniem – jestem tego pewien. Dziękuję prezydentom tych trzech republik oraz przedstawicielom władz cywilnych za zgotowane mi wspaniałe przyjęcie. Dziękuję biskupom i wszystkim, którzy współpracowali w przygotowaniu i przeprowadzeniu tego wydarzenia kościelnego.

Moja wizyta miała miejsce w bardzo odmiennej sytuacji w porównaniu z tą, jaką napotkał święty Jan Paweł II. Dlatego moją misją było głoszenie tym narodom radości Ewangelii i rewolucji miłosierdzia, czułości, ponieważ wolność nie wystarcza, by nadać sens i pełnię życiu bez miłości, bez miłości pochodzącej od Boga. Ewangelia która w czasie próby daje siłę i animuje walkę o wyzwolenie, w czasach wolności jest światłem dla codziennej drogi osób, rodzin, społeczeństw i jest solą, która nadaje smak zwyczajnemu życiu, chroniąc je przed zepsuciem przeciętności i samolubstwa.

Na Litwie katolicy stanowią większość, podczas gdy na Łotwie i w Estonii przeważają luteranie i prawosławni, lecz wielu odeszło od życia religijnego. Tak więc wyzwaniem jest umocnienie komunii między wszystkimi chrześcijanami, która rozwinęła się już w czasie trudnego okresu prześladowań. Rzeczywiście nieodłączną częścią tej podróży był wymiar ekumeniczny i znalazł on wyraz w chwili modlitwy w katedrze w Rydze oraz podczas spotkania z młodzieżą w Tallinie.

Zwracając się do odpowiednich władz trzech krajów podkreśliłem wkład, jaki wnoszą one do wspólnoty narodów, a zwłaszcza do Europy: jest to wkład wartości humanistycznych i społecznych przekazywanych poprzez tygiel próby. Zachęcałem do dialogu między pokoleniami ludzi starszych a młodymi, aby kontakt z „korzeniami” mógł nadal przynosić owoce w teraźniejszości i przyszłości. Zachęcałem, aby zawsze łączyć wolność z solidarnością i gościnnością, zgodnie z tradycją tych ziem.

Młodzieży i osobom starszym poświęcone były dwa spotkania specjalne: z młodzieżą w Wilnie, a z osobami starszymi w Rydze. Na placu w Wilnie, wypełnionym chłopcami i dziewczętami wyczuwalne było motto wizyty na Litwie: „Jezus Chrystus naszą nadzieją”. Świadectwa ukazały piękno modlitwy i śpiewu, w których dusza otwiera się na Boga; radość służenia innym, porzucając ograniczenia swego „ja”, aby być w drodze, zdolnymi do powstania po upadkach. Spotykając się z osobami starszymi na Łotwie podkreśliłem ścisły związek między cierpliwością a nadzieją. Ci, którzy przeszli poprzez ciężkie próby są korzeniami ludu, których należy strzec z Bożą łaską, aby nowe pędy mogły z nich czerpać, rozkwitać i przynosić owoce. Wyzwaniem dla tych, którzy się starzeją, jest nie zamykanie się w sobie, ale pozostawanie otwartymi i łagodnymi na duchu i sercu. Jest to możliwe dzięki mocy Ducha Świętego, w modlitwie i słuchaniu Słowa.

Także podczas spotkania z kapłanami, osobami konsekrowanymi i seminarzystami na Litwie wyraźnie ukazał się istotny dla nadziei wymiar stałości: być skoncentrowanym na Bogu, mocno zakorzenionymi w Jego miłości. Jakże wspaniałe świadectwo dali w tej dziedzinie i nadal daje wielu starszych kapłanów, zakonników i zakonnic! Znosili oszczerstwa, więzienia, deportacje ... ale trwali niezłomni w wierze. Zachęciłem, aby nie zapominać, aby strzec pamięć o męczennikach, aby podążać za ich przykładem.

Jeśli idzie o pamięć, w Wilnie oddałem hołd ofiarom ludobójstwa Żydów na Litwie, dokładnie w 75 rocznicę likwidacji wielkiego getta, które było przedsionkiem śmierci dla dziesiątków tysięcy Żydów. Jednocześnie odwiedziłem Muzeum Walki z Okupacją i o Wolność: zatrzymałem się na modlitwie w celach, w których byli przetrzymywani, torturowani i zabijani opozycjoniści wobec reżimu. Zbijano około 40 osób każdej nocy. Poruszające jest to, jak daleko może się posunąć ludzkie okrucieństwo. Pomyślmy o tym!

Lata mijają, reżimy mijają, lecz nad wileńską Ostrą Bramą stale czuwa nad swoim ludem Maryja, Matka Miłosierdzia, jako znak niezawodnej nadziei i pociechy (por. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. dogmat. Lumen gentium, 68).

Żywym znakiem Ewangelii jest zawsze konkretna miłość. Także tam, gdzie silniejsza jest sekularyzacja Bóg przemawia językiem miłości, troski, bezinteresownej służby potrzebującym. A wówczas otwierają się serca i dzieją się cuda: na pustyniach rodzi się nowe życie.

Podczas trzech celebracji eucharystycznych - w Kownie, na Litwie, w Agłonie na Łotwie i w Tallinie w Estonii - święty wierny lud Boży, pielgrzymujący po tych ziemiach ponowił swoje „tak” dla Chrystusa, naszej nadziei; ponowił je wraz z Maryją, która zawsze okazuje się Matką swoich dzieci, zwłaszcza najbardziej cierpiących; ponowił je jako lud wybrany, kapłański i święty, w którego sercu Bóg rozbudza łaskę chrztu świętego.

Módlmy się za naszych braci i siostry na Litwie, Łotwie i w Estonii. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem