Reklama

Niemcy: zmarł kard. Karl Lehmann - wielki przyjaciel Polski

2018-03-11 13:03

tom, ts (KAI) / Moguncja

© Raimond Spekking / CC BY-SA 4.0 (via Wikimedia Commons
Kard. Karl Lehmann

W niedzielę rano w swym domu w Moguncji zmarł kard. Karl Lehmann - poinformowała kuria biskupia w Moguncji. 16 maja kardynał skończyłby 82 lata. Był wielkim przyjacielem Polski, wielokrotnie dawał temu wyraz, przy różnych okazjach odwiedzał nasz kraj. W liście do Episkopatu Polski z okazji przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 r. pisał, że rozszerzenie UE stanowi „zwieńczenie procesu odzyskiwania wolności i wspólnoty w Europie”.

Od września ub. roku ten wybitny teolog i wieloletni przewodniczący Konferencji Biskupów Niemieckich cierpiał na skutek przebytego udaru i wylewu krwi do mózgu.

Przez niemal 33 lata – od początku października 1983 r. do przejścia na emeryturę w wieku 80 lat w maju 2016 r., kard. Lehmann był biskupem Moguncji, a przez ponad 20 lat (1987-2008) przewodniczącym Konferencji Biskupów Niemieckich.

Karl Lehmann urodził się 16 maja 1936 r. w Sigmaringen (archidiecezja Fryburg Bryzgowijski). Filozofię i teologię studiował we Fryburgu i w Rzymie. Święcenia kapłańskie przyjął 10 października 1963 r. w Rzymie z rąk ówczesnego przewodniczącego episkopatu Niemiec, kard. Juliusa Döpfnera, z którym łączyła go przyjaźń. Do dziś nosi pierścień biskupi kard. Döpfnera.

Reklama

W 1964 r. pojechał do Monachium, a potem do Münster jako asystent naukowy uczestniczącego w obradach Soboru Watykańskiego II wybitnego teologa niemieckiego o. Karla Rahnera SI. W tym też czasie ks. Lehmann zetknął się z innymi wybitnymi teologami, jak o. Peter Henrici SI, Bernhard Welte, ks. Hans Urs von Balthasar, o. Henri de Lubac SI i o. Yves Congar OP. Uzyskał doktoraty z filozofii i teologii. W 1968 r. został profesorem dogmatyki w Moguncji, a w latach 1971-83 był wykładowcą dogmatyki i teologii ekumenicznej we Fryburgu.

Jego dorobek naukowy tylko z tych 15 lat liczy 425 pozycji. Podejmuje on problematykę dialogu między wiarą, teologią i Kościołem a współczesną nauką i kulturą, wskazuje też na nowe formy obecności i odpowiedzialnego udziału chrześcijan w życiu publicznym, w społeczeństwie, gospodarce i w polityce. Ogółem w dorobku naukowym kard. Lehmann ma ponad 1,5 tys. publikacji, w tym kilkanaście obszernych monografii książkowych.

W 1983 r. został 102. biskupem Moguncji jako 87 następca „apostoła Niemców”, św. Bonifacego. W lutym 2001 r. papież Jan Paweł II powołał bp. Lehmanna w skład Kolegium Kardynalskiego.

W związku z osiągnięciem wieku emerytalnego w 2011 roku kard. Lehmann zwrócił się do Benedykta XVI z prośbą o zwolnienie go z obowiązków biskupa Moguncji. Papież wówczas do tej prośby się nie przychylił i prosił kard. Lehmanna, by w dalszym ciągu kierował diecezją. 16 maja 2016 r. po prawie 33 latach kierowania diecezją papież Franciszek przyjął jego rezygnację.

Kard. Lehmann starał się zawsze dążyć do porozumienia i jedności. Jego zawołanie biskupie „State in fide” (Trwajcie w wierze) jest poniekąd odpowiedzią na wyzwania współczesnego świata. Pytany o wartość, którą stawia najwyżej, odpowiada: „poszukiwanie Boga we wszystkich sprawach”. A cechy, które zdecydowanie odrzuca, to „arogancja połączona z niechęcią do nauki, brak tolerancji i służalczość”.

Kard. Lehmann był wielkim przyjacielem Polski, wielokrotnie dawał temu wyraz, przy różnych okazjach odwiedzał nasz kraj. W liście do Episkopatu Polski z okazji przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 r. pisał, że rozszerzenie UE stanowi „zwieńczenie procesu odzyskiwania wolności i wspólnoty w Europie”. Proces ten nie byłby możliwy bez osobistego zaangażowania papieża Jana Pawła II, a także bez „odważnego świadectwa wielu polskich biskupów oraz wiernych”. Wyraził przekonanie, że „dzięki głosowi Kościoła w Polsce znacznie umocni się poczucie wielkich związków historycznych i powaga naszej misji chrześcijańskiej”. - Europa potrzebuje Polski! - twierdzi kardynał.

Choć z powodu choroby nie mógł uczestniczyć w zorganizowanej w 2015 r. konferencji w Watykanie w 50. rocznicę wymiany listów biskupów polskich i niemieckich, przesłał swój referat, w którym podkreślał, że „słowa z listu biskupów polskich i z odpowiedzi biskupów niemieckich wydają się nam cudem po krzywdach, jakie Polacy wycierpieli z powodu nazizmu. Mimo to znaleźli w sercu gotowość do wybaczenia. Pojednanie jest darem i odpowiedzią płynącą z wiary”.

Po śmierci kard. Lehmanna Kolegium Kardynalskie liczy 215 purpuratów, z których 117 posiada prawa elektorskie.

Tagi:
zmarły zmarli

Pamiętamy o zmarłych

2018-11-14 11:43

Anna Gliwa
Edycja lubelska 46/2018, str. I

Patryk Kułaga
W kryptach katedry spoczywają zmarli biskupi lubelscy

Listopad jest miesiącem szczególnej modlitwy za zmarłych. Imiona bliskich, przeplatane modlitwą różańcową, płyną z naszych świątyń ku niebu. W serdecznej pamięci przechowywane są najpiękniejsze wspomnienia o tych, którzy przed nami zostali wezwani do domu Ojca.

Tradycją naszej archidiecezji jest Msza św. za zmarłych biskupów i kapłanów. 6 listopada w archikatedrze lubelskiej Bożemu Miłosierdziu polecano pasterzy Kościoła w Lublinie oraz prezbiterów, w tym zmarłych w ostatnim roku. W ich gronie znaleźli się: śp. ks. Leonard Zaręba, śp. ks. Edward Kaszak, śp. ks. Marek Wisiński, śp. ks. Wojciech Gorajski, śp. ks. Krzysztof Piotr Kwiatkowski, śp. ks. Zbigniew Borowski, śp. ks. Henryk Józefko, śp. ks. Janusz Krzak, śp. ks. Andrzej Jurczyszyn, śp. ks. Jerzy Jabłoński i śp. ks. Stanisław Obara. 6 listopada w szpitalu w Lublinie zmarł ks. Władysław Osuch (1935–2018), którego ciało spoczęło w rodzinnym Piotrawinie.

Eucharystii połączonej z Nieszporami za zmarłych przewodniczył abp Stanisław Budzik. – Kiedyś to oni na ziemi sprawowali Najświętszą Ofiarę, teraz składamy ją za nich i prosimy Chrystusa, który za nas umarł i dla nas zmartwychwstał, aby przyjął ich w ojcowskim domu – mówił Metropolita Lubelski. W homilii ks. prof. Bogusław Migut, liturgista i wikariusz biskupi ds. stałej formacji kapłanów, zwrócił uwagę, że „nieunikniona konieczność śmierci i perspektywa zmartwychwstania skłaniają do przeżywania swojego życia i umierania jako liturgii, na wzór Chrystusa Arcykapłana, który całym życiem wielbił Boga; nic nie zachował dla siebie, ale wszystko oddał Ojcu”. – Kiedy patrzę na listę zmarłych ostatnio kapłanów, widzę tych, których znałem czy w latach mojej formacji seminaryjnej, czy wręcz moich kolegów. Zaczynam wówczas rozumieć, co to jest eschatologia. Dzisiejsze czytania wpisują się w te refleksje – mówił kaznodzieja, nawiązując do hymnu chrystologicznego z Listu do Hebrajczyków. – Dobrze jest dla wiary żyć w napięciu eschatologicznym. Tak, żeby nie lekceważyć tego, że nie jest łatwo przyjąć zaproszenia na Chrystusową liturgię. Trzeba uważać, jaką drogą kroczymy i dokąd ona prowadzi – podkreślał.

Eucharystię poprzedziła wspólna modlitwa wypominkowa, a zakończyła żałobna procesja do krypt, gdzie znajdują się groby biskupów lubelskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Jana od Krzyża

Benedykt XVI - papież

Audiencja generalna, 16 lutego 2011 r.


św. Jan od Krzyża

Drodzy bracia i siostry,
Dwa tygodnie temu przedstawiłem postać wielkiej mistyczki hiszpańskiej Teresy od Jezusa. Dziś chciałbym opowiedzieć o innym ważnym świętym z tych ziem, duchowym przyjacielu św. Teresy, który wraz z nią reformował karmelitańską rodzinę zakonną: św. Janie od Krzyża, ogłoszonym Doktorem Kościoła przez Piusa XI w 1926 roku i nazywanym w tradycji Doctor Mysticus - Doktor Mistyczny.

Jan od Krzyża urodził się w 1542 r. w małej wiosce Fontiveros w pobliżu Avili, w Starej Kastylii jako syn Gonzalo de Yepesa i Cataliny Alvarez. Rodzina była bardzo biedna, gdyż ojciec, pochodzący ze szlachty toledańskiej, został wypędzony z domu i wydziedziczony za to, że poślubił Catalinę, ubogą tkaczkę jedwabiu. Osierocony przez ojca w dzieciństwie, Jan jako 9-latek przeniósł się z matką i bratem Franciszkiem do Medina del Campo koło Valladolid, będącego ośrodkiem handlowym i kulturalnym. Uczęszczał tam do Kolegium Doktrynarzy, wykonując także różne najprostsze prace dla sióstr z kościoła-klasztoru św. Magdaleny. Następnie, ze względu na swe przymioty ludzkie i wyniki studiów, był najpierw pielęgniarzem w szpitalu [Niepokalanego] Poczęcia, a później w kolegium jezuitów, świeżo utworzonym w Medina del Campo: Jan wstąpił tam w wieku 18 lat i przez trzy lata studiował nauki humanistyczne, retorykę i języki klasyczne. Pod koniec formacji miał już jasne rozeznanie co do własnego powołania: życia zakonnego i wśród wielu zakonów obecnych w Medina, poczuł się wezwany do Karmelu.

Latem 1563 rozpoczął nowicjat u karmelitów w tym mieście, przyjmując imię zakonne Maciej. W następnym roku wysłano go na prestiżowy Uniwersytet w Salamance, gdzie przez trzy lata studiował sztuki i filozofię. W 1567 został wyświęcony na kapłana i wrócił do Medina del Campo, aby odprawić swą prymicyjną Mszę świętą, otoczony miłością najbliższych. Właśnie tutaj doszło do jego pierwszego spotkania z Teresą od Jezusa. Spotkanie to było decydujące dla obojga: Teresa przedstawiła mu swój plan reformy Karmelu, obejmujący również męską gałąź zakonu i zaproponowała Janowi, aby przyłączył się do niej „dla większej chwały Boga”; młodego kapłana tak bardzo zafascynowały idee Teresy, że stał się wielkim orędownikiem tego projektu. Oboje będą wspólnie pracować kilka miesięcy, podzielając ideały i propozycje, aby jak najszybciej otworzyć pierwszy dom karmelitów bosych: nastąpiło to 28 grudnia 1568 w Duruelo - samotnym miejscu w prowincji Avili. Wraz z Janem utworzyli tę pierwszą zreformowaną wspólnotę męską trzej inni jego towarzysze. Odnawiając swe śluby zakonne według pierwotnej reguły, cała czwórka przyjęła nowe imiona: Jan nazwał się wówczas „od Krzyża”, jak będzie później powszechnie znany. Pod koniec 1572 r., na prośbę św. Teresy, został spowiednikiem i wikariuszem klasztoru Wcielenia w Avili, w którym święta byłą przełożoną. Były to lata ścisłej współpracy i przyjaźni duchowej, która wzbogaciła oboje. W owym czasie powstały też najważniejsze dzieła terezjańskie i pierwsze pisma Jana.

Przystąpienie do reformy karmelitańskiej nie było łatwe i przysporzyło Janowi nawet wielkich cierpień. Najdramatyczniejszym zdarzeniem było w 1577 jego porwanie i uwięzienie w konwencie karmelitów dawnej obserwancji w Toledo i niesprawiedliwe oskarżenie, jakie potem nastąpiło. Święty pozostawał uwięziony przez wiele miesięcy, poddawany upokorzeniom i ograniczeniom fizycznym i moralnym. Napisał tam, obok innych utworów poetyckich, słynną Pieśń duchową. W końcu w nocy z 16 na 17 sierpnia 1578 udało mu się uciec w sposób "awanturniczy", chroniąc się w klasztorze karmelitanek bosych w tym mieście. Święta Teresa i jego towarzysze z ogromną radością świętowali jego uwolnienie i po krótkim okresie odzyskiwania sił Jan udał się do Andaluzji, gdzie spędził dziesięć lat w różnych konwentach, zwłaszcza w Grenadzie. Pełnił coraz ważniejsze urzędy w zakonie aż po wikariusza prowincjalnego i uporządkował swe rozprawy duchowe. Wrócił następnie na swą ziemię ojczystą jako członek zarządu generalnego terezjańskiej rodziny zakonnej, cieszącej się niemal całkowitą samodzielnością prawną. Zamieszkał w Karmelu w Segovii, sprawując urząd przełożonego tej wspólnoty. W 1591 zrzekł się wszelkiej odpowiedzialności i miał wyjechać do nowej prowincji zakonnej w Meksyku. Przygotowując się do długiej podróży z dziesięcioma innymi towarzyszami wycofał się do samotnego konwentu w pobliżu Jaén, gdzie poważnie zachorował. Jan znosił z bezprzykładną pogodą i cierpliwością wielkie cierpienia. Zmarł w nocy z 13 na 14 grudnia 1591, gdy jego współbracia odmawiali Oficjum poranne (Jutrznię). Pożegnał się z nimi słowami: „Dziś odchodzę, aby śpiewać Oficjum w niebie”. Jego doczesne szczątki przeniesiono do Segovii. Beatyfikował go Klemens X w 1675, a kanonizował Benedykt XIII w 1726.

Jan jest uważany za jednego z największych poetów lirycznych literatury hiszpańskiej. Istnieją cztery główne jego dzieła „Droga na Górę Karmel”, „Noc ciemna”, „Żywy płomień miłości” i „Pieśń duchowa”.
W „Pieśni duchowej” święty Jan przedstawia proces oczyszczania duszy, a mianowicie stopniowe radosne posiadanie Boga, dopóki dusza nie dojdzie do odczucia, że kocha Boga taką samą miłością, jaką On kocha ją. „Żywy płomień miłości” rozwija tę perspektywę, opisując bardziej szczegółowo stan przemieniającego zjednoczenia z Bogiem. Jan zawsze odwołuje się w porównaniach do ognia: tak jak ogień im bardziej rozpala się i pochłania drewno, tym bardziej staje się płomieniem, tak też Duch Święty, który w ciemną noc wygładza i „oczyszcza” duszę, z czasem ją oświeca i rozgrzewa, jak gdyby była płomieniem. Życie duszy jest nieustannym świętem Ducha Świętego, który pozwala zakosztować chwały zjednoczenia z Bogiem w wieczności.

„Droga na Górę Karmel” ukazuje wędrówkę duchową z punktu widzenia stopniowego oczyszczania duszy, niezbędnego do osiągnięcia szczytów doskonałości chrześcijańskiej, symbolizowanej przez szczyt Góry Karmel. Takie oczyszczenie jest proponowane jako droga, na którą człowiek wkracza, współpracując z Bożym działaniem, aby uwolnić duszę z wszelkiego przywiązania czy uczuć sprzecznych z wolą Bożą. Oczyszczanie to, które - aby osiągnąć jedność miłości z Bogiem powinno być całkowite - rozpoczyna się od oczyszczenia życia zmysłowego, następnie przechodzi w to, które uzyskuje się za pomocą trzech cnót teologalnych: wiary, nadziei i miłości, oczyszczających intencje, pamięć i wolę. „Noc ciemna” opisuje aspekt "bierny", czyli interwencję Boga w ten proces "oczyszczania" duszy. Sam tylko wysiłek ludzki nie wystarcza bowiem, aby dotrzeć do głębokich korzeni skłonności i złych nawyków osoby: może jedynie je wyhamować, ale nie wykorzenić całkowicie. Aby to uczynić, konieczne jest specjalne działanie Boga, który radykalnie oczyszcza ducha i przygotowuje go do miłosnej jedności z Nim. Św. Jan określa takie oczyszczenie jako „bierne” właśnie dlatego, że choć akceptuje je dusza, to dokonuje się dzięki tajemniczemu działaniu Ducha Świętego, który niczym płomień ognia pochłania wszelką nieczystość. W tym stanie dusza jest poddawana wszelkiego rodzaju próbom, jak gdyby znajdowała się w nocy ciemnej.

Te wskazania dotyczące głównych dzieł Świętego pomagają nam zbliżyć się do ważnych punktów jego obszernego i głębokiego nauczania mistycznego, którego celem jest opisanie niezawodnej drogi do osiągnięcia świętości, stanu doskonałości, do którego Bóg powołuje nas wszystkich. Według Jana od Krzyża wszystko to, co istnieje, stworzone przez Boga, jest dobre. Przez stworzenia możemy dojść do odkrycia Tego, który pozostawił w nich swój ślad. Wiara jest bowiem jedynym źródłem danym człowiekowi, aby poznał Boga takim, jakim On jest sam w sobie, jako Boga Jedynego w Trójcy. Wszystko to, co Bóg chciał przekazać człowiekowi, powiedział w Jezusie Chrystusie, swym Słowie, które stało się ciałem. Jezus Chrystus jest jedyną i ostateczną drogą do Ojca (por. J, 14,6). Wszelkie rzeczy stworzone są niczym wobec Boga i nic nie znaczą poza Nim: w związku z tym, aby osiągnąć doskonałą miłość Boga, wszelka inna miłość musi dostosować się w Chrystusie do Bożej miłości. Stąd św. Jan od Krzyża nalega na potrzebę oczyszczenia i ogołocenia wewnętrznego, aby przemienić się w Bogu, który jest jedynym celem doskonałości. „Oczyszczanie” to nie polega na zwykłym fizycznym braku rzeczy lub ich używania: tym, co czyni duszę czystą i wolną, jest bowiem wyeliminowanie wszelkiej nieuporządkowanej zależności od rzeczy. Wszystko jest umieszczone w Bogu jako centrum i celu życia. Długi i żmudny proces oczyszczania wymaga oczywiście wysiłku osobistego, ale prawdziwym bohaterem jest Bóg: wszystko, co może uczynić człowiek, to „dostosować się”, być otwartym na działanie Boże i nie stawiać mu przeszkód. Żyjąc cnotami teologalnymi, człowiek się uwzniośla i nadaje wartość swojemu zaangażowaniu. Rytm wzrastania w wierze, nadziei i miłości idzie w parze z dziełem oczyszczenia i ze stopniowym jednoczeniem się z Bogiem, aż do przemienienia się w Nim. Gdy osiąga się ten cel, dusza zanurza się w samym życiu Trójcy Świętej, tak że św. Jan mówi, iż dochodzi ona do miłowania Boga tą samą miłością, jaką On ją kocha, gdyż kocha ją w Duchu Świętym. Dlatego właśnie Doktor Mistyczny twierdzi, że nie ma prawdziwego zjednoczenia w miłości z Bogiem, jeśli nie osiąga ono swego szczytu w jedności trynitarnej. W tym najwyższym stanie święta dusza poznaje wszystko w Bogu, nie musi już przechodzić przez stworzenia, aby dotrzeć do Niego. Dusza czuje się teraz zalana przez Bożą miłość i w pełni w niej się raduje.

Drodzy bracia i siostry! Na koniec pozostaje pytanie: czy ten święty ze swoją wielką mistyką, z tą płomienną drogą na szczyty doskonałości ma coś do powiedzenia nam, zwyczajnemu chrześcijaninowi, żyjącemu w warunkach dzisiejszego życia lub czy jest wzorem, przykładem jedynie dla niewielu wybranych dusz, które mogą rzeczywiście wejść na tę drogę oczyszczenia, mistycznego wznoszenia się? Aby znaleźć odpowiedź, musimy przede wszystkim pamiętać, że życie św. Jana od Krzyża nie było „lataniem na mistycznych obłokach”, ale było to bardzo twarde, bardzo praktyczne i konkretne życie zarówno reformatora zakonu, gdzie napotykał mnóstwo oporów, jak i przełożonego prowincjalnego czy też w więzieniu swych współbraci, gdzie był narażony na nieprawdopodobne zniewagi i fizyczne znęcanie się. Było to ciężkie życie, ale właśnie w czasie miesięcy spędzonych w więzieniu napisał on jedno ze swych najpiękniejszych dzieł. Możemy w ten sposób zrozumieć, że droga z Chrystusem, pójście za Chrystusem, „Droga" nie jest dodatkowym ciężarem do już dostatecznie ciężkiego brzemienia naszego życia, nie jest czymś, co czyniłoby to brzemię jeszcze cięższym, ale jest czymś zupełnie innym - światłem, mocą, która pomaga nam nieść ten ciężar. Jeśli ktoś nosi w sobie wielką miłość, to dodaje mu ona jakby skrzydeł i znosi on znacznie łatwiej wszystkie trudności życiowe, ponieważ nosi w sobie to wielkie światło; jest nim wiara: być kochanym przez Boga i pozwolić, aby być kochanym przez Boga w Jezusie Chrystusie. To pozwolenie, aby być kochanym, jest światłem pomagającym nam nosić brzemię każdego dnia. Świętość zaś nie jest naszym bardzo trudnym dziełem, ale właśnie ową „otwartością”: otwieraniem też okien naszej duszy, aby mogło wejść światło Boże, niezapominanie o Bogu, gdyż właśnie w otwarciu na Jego światło odnajdujemy moc i radość odkupionych. Módlmy się do Pana, aby pomógł nam znaleźć tę świętość, pozwolić się Bogu miłować, co jest powołaniem nas wszystkich i prawdziwym odkupieniem.
Dziękuję.

kg, st (KAI)/Watykan

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Bitwa o nadzieję - spotkanie Mężczyzn św, Józefa

2018-12-15 10:45

Andrzej Lewek

19 grudnia odbędzie się kolejne spotkanie otwarte Mężczyzn Świętego Józefa w Krakowie. W grudniu gościem będzie Maciej Sikorski wraz z teatrem EXIT. Podejmie ważny temat: "Bitwa o nadzieję" Bądźcie z nami 19 grudnia na żywo, lub na łączach internetowych przez stronę mezczyzni.net Gość specjalny: Maciej Sikorski wraz z teatrem EXIT mąż Aliny, ojciec 6 dzieci na ziemi i jednego w niebie. Instruktor teatralny, reżyser oraz twórca teatru Exit, w którym pracują osoby niepełnosprawne Środa 19 grudnia 2018 18:30 Msza Święta w kościele, po Mszy spotkanie w Kamieniołomie, Kraków – Podgórze, ul Zamoyskiego 2
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem