Reklama

Abp Głódź do Żołnierzy Niezłomnych: daliście świadectwo w walce o duszę narodu

2018-03-11 14:13

mp / Częstochowa (KAI)


Daliście świadectwo w tragicznym okresie dla Polski, kiedy chciano się dobrać do duszy narodu - mówił dziś na Jasnej Górze abp Sławoj Leszek Głódź do kombatantów podziemia antykomunistycznego. Z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych metropolita gdański przewodniczył Mszy św. podczas pierwszej wspólnej pielgrzymki Żołnierzy Niezłomnych z różnych środowisk. Hierarcha zaapelował w homilii o pamięć i modlitwę za tych, którzy ochronili duszę narodu. Po Mszy odsłonięto tablicę upamiętniającą ich zmagania o wolność.

Publikujemy treść homilii abp. Sławoja Leszka Głódzia wygłoszonej dziś w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze:

Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła J 3,21

Wielebny Ojcze Generale i Przeorze Jasnogórskiego Sanktuarium! Ojcowie i Bracia Paulini – kustosze jasnogórskiego Tronu Chwały wzniesionego przez przodków naszych dla Matki Chrystusa! Drodzy Kapłani! Czcigodni Weterani Niepodległościowego Antykomunistycznego Podziemia Zbrojnego! Żołnierze Wyklęci – Żołnierze Niezłomni! Bracia i Siostry w których sercach wiara trwa i Polska trwa!

Reklama

Jak zawsze ze wzruszeniem i radością serc gromadzimy się na modlitwie w tym niezwykłym miejscu Ojczyzny. W jasnogórskiej kaplicy Cudownego Wizerunku Matki Pana. Tej, którą nasi przodkowie obrali Królową swej ojczyzny. Królową tego wszystkiego, co Polskę stanowi.

To tutaj, od wieków – jak to ujął poeta – „Matka Boska Częstochowska, ubrana perłami,/ Cała w złocie i brylantach, modli się za nami” (Jan Lechoń, Matka Boska Częstochowska). Za Polską. Za naszym narodem. Za wspólnotą wiary, historii, nadziei. To tu, do polskiej Kany przychodzą polskie pokolenia. Wiedzą, że to właśnie tu – wyraźnie, mocno, nieustannie w sercu Matki, bije serce narodu. Polskiego narodu.

I. Modlitwa pamięci i wdzięczności

Dziś w ten głos polskich serc nakierowany ku sercu Matki włącza się szczególny ton. Wywiedziony z Waszych serc. Serc Żołnierzy Niezłomnych! Serc Żołnierzy Wyklętych! Szczególnych synów polskiego narodu. Twórców tej karty narodowej historii, która po latach niebytu i swoistej atrofii pamięci powraca na scenę polskiego życia. Budzi szacunek. Podziw.

Bowiem dziś ma miejsce pierwsza pielgrzymka Kombatantów Podziemia Antykomunistycznego do Jasnogórskiego tronu Łaski. Bóg zapłać tym, którzy tę peregrynację zorganizowali. Którzy Was, Czcigodnych Weteranów, do udziału w niej zaprosili. Którzy wasze czcigodne grono tu zgromadzili.

Kilka dni temu, w zimowy, mroźny czas obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Zainicjowany przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dzień pamięci i o waszej drodze, walce, ofierze. Także dzień modlitwy w waszej intencji – sędziwych Żołnierzy Niezłomnych, żołnierzy polskiej Ojczyzny.

Również w intencji towarzyszy waszych zmagań o Niepodległą – poległych, straconych, zamęczonych, skrytobójczo zamordowanych, zmarłych na przestrzeni lat. Modlitwy pamięci, wdzięczności, nadziei, że Bóg, „będąc bogaty w miłosierdzie” (Ef 2,4) przyjął ich do społeczności zbawionych. Podejmiemy te modlitwę i dziś. Tu w duchowej stolicy narodu. W domu Matki, która nas zna.

II. Wasza służba Prawdzie

Umiłowani!

Ewangelia dzisiejszej niedzieli przywołuje rozmowę Jezusa z żydowskim dostojnikiem Nikodemem. Intrygującym, zagadkowym członkiem Sanhedrynu, który potajemnie spotkał się z Jezusem. A w Wielki Piątek odważnie, nie bacząc na reakcje swego środowiska, wrogiego Jezusowi, oddał wielkodusznie stanowiący jego własność grób, aby złożyć w nim zdjęte z krzyża Ciało Jezusowe.

W czasie nocnej rozmowy Jezus ukazał Nikodemowi sens swej zbliżającej się śmierci. Swego wywyższenia na drzewie krzyża, „aby każdy, kto w niego wierzy, miał życie wieczne” (J 3,15). A także rozświetlił przed nim to, co stanowi fundament chrześcijańskiej wiary. Prawdę o miłości Boga, który posłał Swego Syna na świat nie po to, aby świat potępić, ale po to, aby świat został przez Niego zbawiony (J 3,17).

Stanowi ta prawda fundament chrześcijańskiej wiary. Naszej chrześcijańskiej drogi. Także ofiarowanej nam łaski wiary. I jej konsekwencji, o której mówi pierwsze czytania z Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan: „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie do dobrych czynów, które Bóg przygotował, abyśmy je pełnili (Ef 2, 8-10).

Do dobrych czynów w służbie prawdy. Szukał tej prawdy dręczony niepokojem i niepewnością Nikodem, zabiegając o spotkanie nocną porą z Jezusem. Na drogę prawdy wstępują pokolenia chrześcijan – uczniów i naśladowców Chrystusa, których ich Mistrz powołuje do „wzięcia swojego krzyża i naśladowania Go” (por. Mt 16, 24), abyśmy „szli za Nim Jego śladami” (1 P 2, 21).

Służba prawdzie. Wierność prawdzie. Jakże pięknie mówi o tym Jezus w nocnej rozmowie z Nikodemem: „Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła” (J 3,21). Do tego światła, które przyszło na świat w Jezusie Chrystusie. Światła miłości. Światła zbawienia. Światła, które rozświetla to wszystko, co służy prawdzie. Prawdzie naszego indywidualnego życia. Prawdzie życia wspólnot. Narodu. Ojczyzny.

Umiłowani!

Czcigodni Weterani Podziemia Antykomunistycznego! Myślimy i mówimy dziś o was, jako o żołnierzach w służbie polskiej wolności i niepodległości. A takie ujęcie obejmuje także wasza służbę Prawdzie. Prawdzie o polskiej tożsamości, historycznej drodze narodu, jego tradycji, jego kulturze, wierze świętej. To ona przecież stanowi drogowskaz drogi polskich pokoleń.

Przyszło wam o tej wierności Prawdzie dać świadectwo. Zainicjować je w dramatycznym okresie naszej historii. W tragicznej sytuacji, w jakiej znalazła się Polska w końcowej fazie II wojny światowej. III. Do duszy narodu dobrać się nie mogą”

W Teheranie, w Jałcie, na konferencjach mocarstw antyniemieckiej koalicji, zdradzili ją sojusznicy: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania. Została oddana na pastwę Sowieckiej Rosji. Włączona do jej opresyjnego komunistycznego systemu politycznego. Ze wszystkimi tego konsekwencjami: politycznymi, militarnymi, społecznymi.

Tragedia Kresów – 40 procent terytorium II Rzeczypospolitej – odciętych od pnia Ojczyzny, włączonych do Związku Sowieckiego. Exodus dziesiątków tysięcy ich mieszkańców. Na bagnetach Armii Czerwonej przyniesiona komunistyczna władza. Sfałszowaniem wyborów, które miały być w założeniu wolnymi. Zaciskająca się pętla represji wobec polskich patriotów. Terror NKWD i Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. „Stworzono sztuczną, jakby w sercach nie żyła prawdziwa, Polskę, która jest usankcjonowaniem wszelkiej podłości, zła i zdrady” – pisał jeden z was, Żołnierzy Niezłomnych , Stanisław Sojczyński „Warszyc”. A przecież ta Polska prawdziwa, odzyskana po latach zaborów w 1918 roku, silna tradycją, polskim duchem, katolicką wiarą, żyła w sercach milionów rodaków. „Napór komunizmu trwa i wzmaga się. Tylko do duszy narodu dobrać się nie mogą” – pisał w jednym z listów do pozostałego na emigracji bpa Józefa Gawliny, Kardynał Prymas August Hlond. „Polska nie może być bezbożna. Polska nie może się wyprzeć swej przynależności do świata chrześcijańskiego. Polska nie może zdradzać chrześcijańskiego ducha swych dziejów. Polska nie może być komunistyczna. Polska musi pozostać katolicka” – oznajmiali polskiej wspólnocie katolickiej Biskupi Polscy liście pasterskim z listopada 1946 roku .

IV. Jesteśmy z miast i wiosek polskich

A wy, Żołnierze Niezłomni, podjęliście heroiczną walkę. Pragnęliście zbrojnym czynem zaświadczyć o woli zerwania narzuconego ojczyźnie sowieckiego jarzma, odzyskania niepodległości. Byliście świadomi, że sami, własnym czynem, nie odniesiecie zwycięstwa. Nie pokonacie uzbrojonego po zęby komunistycznego Goliata. Szansy upatrywano w sytuacji międzynarodowej, w reakcji zachodnich demokracji na coraz bardziej agresywna politykę sowiecką, dążąca do budowy państwa światowego komunizmu. Wielu z was, pamiętało o słowach gen. Leopolda Okulickiego, komendanta głównego Armii Krajowej z jego ostatniego rozkazu: „Obecne zwycięstwo sowieckie nie kończy wojny. Nie wolno nam ani na chwile wątpić, że wojna ta skończyć się może jedynie zwycięstwem słusznej Sprawy. Triumfem dobra nad złem, wolności nad niewolnictwem”.

Wasza walka, leśni ludzie – bo tak i was nazywano, toczyła się w wielu regionach Ojczyzny, także na terenach Rzeczypospolitej wcielonych do Związku Sowieckiego: na Wileńszczyźnie, w Ziemi Lwowskiej.

Od początku określano was pogardliwymi określeniami: bandy, reakcyjne podziemie, faszyści. … „Żołnierze ! Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich (..) My walczymy za świętą sprawę, za wolną, niezależną, sprawiedliwą i prawdziwie demokratyczną Polskę” – to wasza odpowiedź na te oskarżenia, to wasza deklaracja, klarowna i jasna, to wasze świadectwo patriotyzmu i wierności temu, co polskie, co nasze, co święte…

Bo byliście z miast i wiosek. Ze wspólnot parafialnych, z katolickich, żyjących wiarą. Waszym żołnierskim drogom towarzyszyła codzienna poranna i wieczorna modlitwa. Wielu z was na mundurach zawieszali ryngrafy z wizerunkiem Matki Bożej. Szli do was z posługą sakramentalną, ze Mszą św. kapłani. Płacili niekiedy za to cenę życia.

Właśnie wszedł na ekrany film o ks. Władysławie Gurgaczu, duchowym opiekunie oddziału leśnych w Sądeckim, w 1949 roku skazanym na śmierć i rozstrzelanym. „Moje czyny były zgodne z tym o czym myślą miliony Polaków, tych Polaków, o których obecnym losie zdecydowały bagnety NKWD” – powiedział ten kapłan w ostatnim słowie podczas rozprawy sądowej.

Ludzie leśni. Żołnierze Niezłomni. Ludzie wrośli w legendę waszych okolic. Ostatni, Józef Franczak „Lalek” zginał podczas akcji Służby Bezpieczeństwa 21 października 1963 roku pod Lublinem. Vinctis non victis – pokonani, ale niezwyciężeni. Jak ci, polegli w Katyniu i innych miejscach kaźni na Nieludzkiej Ziemi. których nazwiska utrwalone zostały w Kaplicy Katyńskiej Katedry Polowej. Ich drogę, ich służbę ich ofiarę ujmuje właśnie taka łacińską sentencja: Vinctis non victis.

V. Polska Niepodległość odzyska

Umiłowani!

W rozmowie z Nikodemem Jezus wypowiada słowa: „Każdy bowiem kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione” (J 3,20).

Ileż tej ciemności, mroku zła, nienawiści, pogardy, napotkaliście na swej drodze Żołnierze Niezłomni. Mroku przesłuchań, tortur, więziennej izolacji. Także szczególnego mroku – zacierania śladów. Doły śmierci w zakątkach cmentarzy, tajne, nocne pochówki pozbawione jakiegokolwiek szacunku do ludzkiego ciała. To była norma dla Żołnierzy Niezłomnych.

Ileż zasiewano tego mroku niewiedzy u bliskich. Nie wiedzieli i często do dziś nie wiedzą, co się stało z tymi, których kochali. Uwięzionymi. Przepadłymi – bez wieści. Ileż było tego mroku niewiedzy, a nader często cynicznego fałszu w publikacjach o waszej drodze. Przez lata szkalowanych, wyszydzanych, postponowanych. Nie oddziały żołnierskie – tylko bandy. Nie ludzie idei – tylko reakcyjne podziemie. Dziesiątki lat utrwalano czarną legendę, opowiadaną potępieńczym tonem, bez obiektywizmu, jakiejkolwiek odpowiedzialności. Także w publikacjach mających rzekomo naukowy charakter. W pedagogice wstydu forsowanej przez wiele opiniotwórczych mediów i autorytetów wątek niepodległościowego, antykomunistycznego podziemia zajmował szczególne miejsce. W zapiekłym chłostaniu polskich dziejów, przedstawianiu ich w ciemnej tonacji, zakłamywaniu, upowszechnianiu w Polsce i poza nią. Powraca i dziś w atakach na Niezłomnych. W szczegółach zaczerpniętych z komunistycznej propagandy.

Choćby określaniem tamtych powojennych walk mianem wojny domowej. Cóż to za wojna domowa, kiedy naprzeciw polskim, antykomunistycznym, niepodległościowym patriotom, staje potęgą oddziałów bezpieczeństwa Związku Sowieckiego, regularne oddziały ministerstwa spraw wewnętrznych i wojska?

Umiłowani!

Podpułkownik Łukasz Ciepliński, zawodowy oficer II RP, dowódca Inspektoratu Rzeszowskie ZWZ-AK, od stycznia 1947 roku prezes IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, człowiek wielkiej wiary z której czerpał siłę do swej ofiarnej służby sprawie niepodległości, w jednym z grypsów z mokotowskiej celi śmierci pisał do syna: „Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że idea Chrystusowa zwycięży i Polska Niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona. To moja wiara i moje wielkie szczęście. Gdybyś odnalazł moją mogiłę, to na niej możesz te słowa napisać”. Nie odnaleziono do dziś mogiły płk Cieplińskiego.

Trwa przywracanie godności ludzkiej i należnej chwały Żołnierzom Niezłomnym, Żołnierzom Wyklętym. Z ziemi polskiej, która gromadzi prochy minionych pokoleń, archeolodzy z pietyzmem wydobywają doczesne szczątki żołnierzy polskiej wolności zgładzonych przed laty przez wrogów wolności: swoich i obcych. Z honorami należnymi bohaterom składa się je na cmentarzach, w panteonach narodowej pamięci.

Doczesne szczątki tych ,,którzy – tak jak to wyraziła niedługo przed swą śmiercią 18 letnia, Danuta Siedzikówna „Inka – „zachowali się jak trzeba”. Powiedzieć można, nawiązując do Jezusowych słów wypowiedzianych do Nikodema: „zbliżyli się do świtała” (J 3,21). Światła miłości. Daru Boga bogatego w miłosierdzie. „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” (Ef 2, 10).

Umiłowani Weterani Drogi Żołnierzy Niezłomnych ku Niepodległej!

Kilkanaście dni temu, 29 lutego 1768 roku, minęła 250 rocznica zawiązania Konfederacji Barskiej, pierwszego i najdłuższego (trwało cztery lata) powstania narodowego, podjętego przeciw rosyjskiej uzurpacji w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej. Stawali do walki, w różnych miejscach Rzeczypospolitej „z Boga ordynansu” - słudzy Chrystusa i Maryi. Ważnym elementem tamtych zmagań była długa, czteromiesięczna, zwycięska obrona Jasnej Góry.

Co dnia, podczas oblężenia rozlegała się pieśń: „Nie dasz nam zginać Opiekunko Święta/ Wszak Ty nam Matką – my twoje pisklęta/ Dopóki Polak wiary swej nie zaziębi/ Bronić nasz będziesz od wszelkich jastrzębi”.

Przytaczam te słowa, i kieruje je do was. Żołnierze Niezłomni. Bo przecież jesteście kolejnym ogniwem tych polskich zrywów podejmowanych w celu „ratowania wiary i wolności”. Z wdzięczność dumą, szacunkiem, żeście Drodzy Bracia w tej godzinie waszej próby wiary „nie zziębli”, żeście podjęli walkę z jastrzębiem komunizmu.

Znakiem waszej tu obecności, waszej I Pielgrzymki Żołnierzy Niezłomnych, pozostanie tablica, poświęcona „Żołnierzom Niezłomnym, którzy stanęli do walki o wolną Polskę przeciw komunistycznemu zniewoleniu, poległym w walkach, zakatowanym podczas śledztw, zamordowanym w wyniku zbrodni sądowych, długoletnim więźniom i represjonowanym”.

Niech w tej kaplicy Cudownego Wizerunku Królowej naszego narodu, przypomina waszą drogę do Niepodległej. Drogę Żołnierzy Niezłomnych – bohaterów polskiej wolności. Poświecę ją i pobłogosławię znakiem Chrystusa.

A teraz wspólnie, wy, Bracia Weterani i wszyscy uczestniczy tej Mszy świętej idźmy radośnie na spotkanie Chrystusa, Tego, który był, który Jest, który przychodzi.

Amen!

Tagi:
Jasna Góra żołnierze wyklęci

Oni umarli, byśmy my mogli być wolni

2018-08-01 10:32

Tadeusz Szereszewski
Edycja podlaska 31/2018, str. IV

15 lipca br. Mszą św. koncelebrowaną połączoną z poświęceniem tablicy ku czci kpt. Antoniego Wodyńskiego – z udziałem Andrzeja Melaka – posła RP, Pawła Zaleskiego – radnego Rady Dzielnicy Miasta St. Warszawy Praga Południe, Stefana Madrasa – pełnomocnika Wojewody Podlaskiego, 18. Zmechanizowanej Jednostki Wojska Polskiego w Białymstoku – uczczono pamięć Żołnierzy Wyklętych w Brańsku

Tadeusz Szereszewski
Kompania Repezentacyjna Wojska Polskiego

Inicjatorem powstania pomnika był ks. prał. mjr Roman Wodyński, kapelan SZŻAK. Jego brat Antoni ps. „Odyniec” zginął z rąk UB we Wrocławiu w wieku 23 lat. Żołnierze pełnili wartę honorową przy urnie z ziemią z warszawskiej kwatery „Łączka” na Powązkach oraz przy pomniku.

Uroczysta Eucharystia z wartą honorową

Mszy św. sprawowanej w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Brańsku przewodniczył ks. Marcin Górski. Koncelebrował ks. Roman Wodyński. Ks. dziek. Janusz Łoniewski, proboszcz parafii powitał bp. Antoniego Dydycza, koncelebransów, parlamentarzystów, żołnierzy, przedstawiciela białostockiego IPN, pełnomocnika wojewody, konsula z Kanady, lokalnych samorządowców, miejscowe społeczeństwo, harcerzy, poczty sztandarowe, młodzież, dzieci i zaprosił do wspólnej modlitwy.

W homilii bp Dydycz nawiązał do odśpiewanego na wejście pierwszego nieoficjalnego hymnu „Gaude Mater Polonia”, najstarszej pieśni religijnej „Bogurodzicy”, podkreślając, że kiedy rozbrzmiewa ich śpiew, to zawsze Polska cieszy się wszystkimi swoimi dziećmi. Wskazał na wymowę, słów: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, aby odzyskały one właściwą pozycję w naszym myśleniu, postępowaniu i kulturze. Pamięcią i modlitwą objął wszystkich, którzy poprzez zesłania, obozy koncentracyjne, walkę z okupantem, strukturami UB oddali swoje życie, aby Polska była Polską. Ksiądz biskup odwołał się do przypadającej 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, przypominając, że to dzięki Żołnierzom Wyklętym możemy żyć w wolnej Polsce. Marzeniem bp. Dydycza jest, aby w 100-lecie odzyskania niepodległości na każdym domu, ulicy powiewała biało-czerwona flaga.

Bp Antoni Dydycz przestrzegał słowami poety, że „byli wśród nas tacy, co śpiewali obcym, odpowiadając, że i w naszych czasach bywa podobnie”. – Nie możemy zapomnieć o Cmentarzu Orląt Lwowskich, mieście kresowym Lwów, o bitwie o Monte Cassino otaczając poległych głęboką czcią, bo oni umarli, byśmy mogli być wolni. Bo niepodległość, to wolność wewnętrzna, osobista, wypływająca z miłości, niepodlegająca złu, obcym, nie powierzchowna, tylko zewnętrzna – zaznaczył ksiądz biskup . Zwracając się ku harcerzom, pocztom sztandarowym, podkreślił wymowę sztandaru, jego siłę i potęgę.

Na zakończenie Mszy św. ks. mjr Wodyński podziękował sponsorom, którzy włączyli się w budowę pomnika, wszystkim uczestniczącym, a szczególnie księdzu biskupowi za wzniosłą homilię, Wojsku Polskiemu, orkiestrze i pocztom sztandarowym.

Modlitwy i przemówienia

Po Mszy św. odsłonięto przed kościołem pomnik Żołnierzy Wyklętych. W płycie pomnika złożono urnę z ziemią z grobu jamy Żołnierzy Wyklętych z kwatery „Ł” na warszawskich Powązkach. Modlitwie przy pomniku przewodniczył ks. dziek. Olszewski, który dokonał jego poświęcenia.

– Przywrócić pamięć o Żołnierzach Wyklętych z kwatery „Ł”, tych, którzy w naszym imieniu stawiali opór bezprawiu, komunizmowi, który niszczył i niweczył wszystko – mówił Andrzej Melak, poseł PiS, prezes Komitetu Katyńskiego.

Przemawiali również przedstawiciel białostockiego IPN i wojewody. – Bracia i siostry mojego dziadka pochodzili z Koszewa położonego koło Brańska. Szóstka rodzeństwa była w AK, a trójka z nich po wojnie była aresztowana. Otrzymali wyroki, w tym areszt we Wronkach, od kilku miesięcy do prawie dwóch lat. U babci w zaroślach przez pewien czas ukrywali się „Łupaszka” i „Jasienica” – przypomniał radny Paweł Zalewski.

– Nie wiem, gdzie jest mogiła mojego brata. Pobrano ode mnie próbki DNA. Ten pomnik jest moim hołdem dla Żołnierzy Niezłomnych i brata Antoniego, którego szukam przez całe moje życie – mówił nie kryjący wzruszenia ks. Wodyński.

„Odyniec”

Ziemia z kwatery jest symbolem powrotu żołnierzy z Podlasia, którzy zginęli za wolną Polskę. Brat ks. Romana, Antoni Wodyński ps. „Odyniec”, urodził się 1 czerwca 1924 r. w Bujakach. Był oficerem Armii Krajowej i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, podporucznikiem 6. Brygady Wileńskiej, dowódcą patrolu i członkiem sztabu tej brygady. Od listopada 1942 r. walczył w strukturach AK. W 1943 r. zbiegł z transportu przymusowych robotników do Rzeszy. Od kwietnia 1945 r. był dowódcą drużyny egzekucyjnej oddziału samoobrony ppor. Teodora Śmiałowskiego „Szumnego” w obwodzie Bielsk Podlaski AK-AKO, walczył z oddziałami NKWD i UB. Od czerwca 1946 r. był dowódcą patrolu oraz oficerem dyspozycyjnym i członkiem sztabu 6. Brygady Wileńskiej, a od lutego 1947 r. był dowódcą patrolu żandarmerii tej brygady. W latach 1946-47 pełnił funkcję łącznika między dowódcą 6. Wileńskiej Brygady Władysławem Łukasiukiem „Młotem”, a Komendą Okręgu Wileńskiego AK. Często przyjeżdżał do Wrocławia z meldunkami i pocztą mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. W czasie jednej z misji do Wrocławia został postrzelony w brzuch przez UB i aresztowany w czasie próby ucieczki z zasadzki urządzonej przez UB w mieszkaniu żony „Młota” – Jadwigi Łukasiuk. Mimo stanu agonalnego, został poddany brutalnemu przesłuchaniu. Zmarł 8 lipca 1947 r. Miejsce jego pochówku jest nieznane.

Za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, postanowieniem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 2007 r., Antoni Wodyński został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W kwietniu 2017 r., pośmiertnie został awansowany na stopień kapitana.

Uroczystości zakończyły się odczytaniem Apelu Poległych, salwą honorową i złożeniem wieńców i kwiatów pod obeliskiem. Pamiętano o agapie i żołnierskiej grochówce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Andrea Bocelli zaśpiewa na Światowym Spotkaniu Rodzin

2018-08-17 07:24

Beata Zajączkowska – Watykan/RV

Andrea Bocelli zaśpiewa dla Papieża na Światowym Spotkaniu Rodzin, które końcem tego miesiąca odbędzie się w Dublinie. „Dla mnie to nie tylko zaszczyt, ale i zobowiązanie, bo chciałbym w swym występie zawrzeć prawdziwe przesłanie o rodzinie” – mówi Radiu Watykańskiemu światowej sławy tenor.

Angela George / pl.wikipedia.org
Andrea Bocelli (2010 r.)

Andrea Bocelii wskazuje, że koncert dla rodzin pochodzących z ponad stu krajów będzie jego skromnym wkładem w to wydarzenie i chwilą refleksji na temat rodziny i małżeństwa. Przyznaje, że choć śpiewał już dla Papieża to odczuwa pewną tremę.

“ Przede wszystkim jestem zaszczycony tym, że będę śpiewał dla Papieża i dla rodzin. Śpiewając dla Ojca Świętego doświadczam ludzkiej kruchości, którą zawsze się odczuwa podczas spotkania z tak charyzmatycznym człowiekiem, jak Franciszek. Czuję też spoczywającą na mnie odpowiedzialność za to, by przesłanie, które wyśpiewam, było dobre – mówi Radiu Watykańskiemu Andrea Bocelli. – Jestem przekonany, że mój śpiew, głos, tak jak wszystkie talenty jest darem Boga. Nie ma tu mojej najmniejszej zasługi ponieważ wszystko to, co człowiek jest w stanie zrealizować w życiu czyni właśnie poprzez dary i talenty, jakie otrzymał. Nie ma więc powodu do próżnej dumy. Trzeba jedynie dziękować Bogu i już. Św. Augustyn mawiał, że «kto śpiewa, dwa razy się modli ». Bardzo chciałbym wierzyć w te słowa, bo jeżeli są prawdziwe, to w moim życiu naprawdę wiele się modliłem. ”

Sekretarz generalny Światowego Spotkania Rodzin wskazuje, że Bocelli wiele wniesie w to wydarzenie nie tylko z powodu swego niewiarygodnego talentu, ale także ze względu na jego miłość do wiary. Według przewidywań koncert w Croke Park Stadium ma zgromadzić ok. 70 tys. osób. Andrea Bocelli śpiewał już dla Papieża w 2015 r. podczas Światowego Spotkania Rodzin w Filadelfii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Dziennik watykański wspomina Arethę Franklin i jej występ przed Franciszkiem

2018-08-17 19:52

kg (KAI/OR) / Watykan

Zmarła 16 sierpnia w wieku 76 lat amerykańska piosenkarka Aretha Franklin wystąpiła we wrześniu 2015 w Filadelfii przed Franciszkiem w czasie jego podróży do Stanów Zjednoczonych. Przypomniał o tym watykański dziennik "L'Osservatore Romano" w obszernym artykule poświęconym gwieździe muzyki soul, dodając, że w czasie odbywającego się tam wówczas Światowego Spotkania Rodzin Franklin wykonała słynny hymn "Amazing Grace" (Cudowna łaska).

wikipedia.org

W artykule "Między cierpieniem a nadzieją" pismo zwraca uwagę, że hołd artystce złożyli prezydenci: obecny Donald Trump i jego poprzednik Barack Obama, chociaż ten pierwszy prawdopodobnie "nie był poruszony jej głosem", jak to było w przypadku Obamy. Obecny gospodarz Białego Domu napisał na swoim Twitterze, że "zmarła królowa soulu była wielką kobietą z niewiarygodnym darem Bożym - swoim głosem". I dodał: "Będzie nam jej brakować".

Zdaniem dziennika mniej suche i z pewnością bardziej zaangażowane było wspomnienie pozostawione przez Obamę, "który z piosenkarką dzielił, choć w bardzo odmienny sposób, doświadczenie wzrastania jako Murzyn w Stanach Zjednoczonych drugiej połowy ubiegłego wieku". "W jej głosie mogliśmy usłyszeć naszą historię we wszystkich jej odcieniach, naszą siłę i nasz ból, naszą ciemność i nasze światła, nasze poszukiwania odkupienia oraz nasz z trudem wywalczony szacunek" - przytoczyła gazeta słowa byłego prezydenta.

Zwróciła uwagę, że odniesienie do szacunku nie było przypadkowe, gdyż tak właśnie - "Respect" [Szacunek] - brzmi tytuł jednego z największych przebojów Arethy. Jest to hymn-wezwanie do świadomości czarnych kobiet w trudnych latach sześćdziesiątych, doświadczających wówczas głębokich i gwałtownych napięć rasistowskich.

Ale te same lata, obfitujące również w wielkie możliwości dla tych, którzy zamierzali pojawić się na estradzie muzycznej, stanowiły dla piosenkarki prawdziwy punkt zwrotny. Młoda wykonawczyni utworów gospel, córka kaznodziei baptystycznego, porzucona w wieku 6 lat przez matkę i która po raz pierwszy sama została matką, mając zaledwie 14 lat, trafiła do wytwórni Atlantic Records, założonej przez Ahmeta Ertegüna - syna ówczesnego ambasadora Turcji w Waszyngtonie (takie rzeczy mogły się wydarzyć tylko w tamtych latach - podkreślił dziennik).

Sam Ertegün jest dziś mało znany, ale miał on genialne wyczucie i to on odkrył największe talenty muzyki jazzowej, soul i rocka na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. W gronie tym znalazła się Aretha Franklin, obdarzona niezwykłą rozpiętością głosu, którego nie trzeba było ograniczać ani naginać do wymogów komercyjnych. Pozwalało to jej wykonywać soul, a więc tę muzykę, którą śpiewała od dziecka, gdy jej ojciec prowadził nabożeństwa. Była to muzyka duszy, która "podobnie jak w procesie oczyszczenia, prowadzi śpiewającego i słuchającego od buntu i zmysłowości do uniesienia i tej próby odkupienia, do której nawiązał w swym przesłaniu Obama" - zaznaczył dziennik papieski. I dodał, że "żaden instrument nie mógł lepiej od głosu Franklin wyrazić tej drogi pełnej cierpienia, ale rozświetlanej nadzieją".

Począwszy od lat sześćdziesiątych kariera piosenkarki była naznaczona niezliczonymi sukcesami. Wielokrotnie zdobywała nagrody Grammy (czyli swego rodzaju Nobla w dziedzinie muzyki lekkiej), a w 1980 wystąpiła w filmie "The Blues Brothers" - historycznym obrazie Johna Landisa, w którym grając rolę żony Matta "Guitar" Murphy'ego, wykonała niezapomnianą wersję piosenki "Think", będącej innym z jej najsłynniejszych przebojów.

Jednym z ostatnich jej występów było pojawienie się przed Franciszkiem w czasie jego pobytu w Stanach Zjednoczonych, gdy podczas Światowego Spotkania Rodzin w Filadelfii zaśpiewała 26 września 2015 starą pieśń gospel "Amazing Grace" (Cudowna łaska), "która teraz zdaje się być wyraźnym punktem odniesienia do tej niespodziewanej łaski, którą jej głos był rzeczywiście obdarzony" - zakończył swój komentarz dziennik watykański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem