Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Pomnik Wojciecha Korfantego powstanie na Trakcie Królewskim w Warszawie

2018-03-20 21:43

Łukasz Krzysztofka

Łukasz Krzysztofka

W Warszawie, u zbiegu Al. Ujazdowskich i ul. Agrykoli, stanie pomnik Wojciecha Korfantego. Porozumienie w tej sprawie podpisano dzisiaj w Warszawie.

Nieprzypadkowo na podpisanie porozumienia wybrano datę 20 marca. Tego dnia przypada bowiem 97. rocznica plebiscytu na Górnym Śląsku. Polską akcją plebiscytową w 1921 r. kierował Wojciech Korfanty, przedstawiciel rządu Rzeczypospolitej Polskiej, walczący o przyłączenie Śląska do Polski. Wynik głosowania był niekorzystny dla Polski. Pod koniec kwietnia 1921 roku na spotkaniu dowódców wojskowych z Korfantym, zapadła decyzja o wybuchu III powstania śląskiego, które przyczyniło się do zmiany decyzji Rady Ambasadorów o przebiegu granicy na Górnym Śląsku na korzyść Polski.

Łukasz Krzysztofka

Obecna na podpisaniu porozumienia Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, przyznała, że pomnik Korfantego powstaje w stolicy późno. Dodała, że znajdzie się on na szlaku szczególnych postaci ważnych dla odzyskania niepodległości. - Od pomnika Piłsudskiego po pomniki Witosa, Paderewskiego jest tu szlak szczególnych postaci ważnych dla odzyskania niepodległości. Postawa Korfantego była bardzo niezłomna wobec pruskiej administracji. Był on zaangażowany w swoich działaniach – powiedziała Gronkiewicz-Waltz.

Dawid Kostempski, prezydent Świętochłowic zauważył, że Korfanty stworzył zręby tej wolności, którą mamy dzisiaj w Polsce. - Zarówno przez swoją działalność, swoje życie, jak i przez współpracę z różnymi środowiskami politycznymi na początku XX wieku Korfanty doprowadził do kształtu Polski, w której dzisiaj żyjemy, w której możemy cieszyć się swobodami obywatelskimi i demokracją – powiedział Kostempski. Podkreślił, że chociaż pomniki tego wielkiego Polaka znajdują się na Śląsku, to jednak potrzeba, aby wiedza na temat powstań śląskich, plebiscytu i Wojciecha Korfantego była popularyzowana i propagowana również w stolicy, do której przyjeżdżają Ślązacy, są mieszkańcy Warszawy, ale też jest wiele osób, które chcą i powinny dowiedzieć się o historii Górnego Śląska i wszystkich trudnych decyzji, które miały miejsce na początku XX wieku. - Jestem przekonany, że oprócz materialnej wartości pomnik, który powstanie na rogu Al. Ujazdowskich i ul. Agrykoli, będzie miał również wymiar historyczny. Chcemy, aby Wojciech Korfanty stanął obok takich wielkich Polaków, jak Paderewski, Piłsudski, Dmowski czy Witos – zaznaczył Kostempski.

Reklama

W uroczystości uczestniczyli rekonstruktorzy w mundurach z czasów powstań śląskich, jak również osoby w pięknych, kolorowych strojach regionalnych. Nie zabrakło także tradycyjnego śląskiego kołocza.

Łukasz Krzysztofka

W dziesiątą rocznicę plebiscytu Wojciech Korfanty pisał na łamach stworzonego przez siebie dziennika „Polonia”: „Gdy lud śląski uzyskał prawo zadecydowania o swej przyszłości, szedł do Polski, bo szukał w niej wyzwolenia z nędzy duchowej, moralnej i materialnej. A walczył o swoje i swej ziemi zjednoczenie z Polską, bo czuł się cząstką narodu polskiego, wyzwalającego się z wiekowej niewoli, a zmartwychwstała Polska przedstawiała mu się jako ustrój państwowy i społeczny, oparty na prawie, prawdzie i sprawiedliwości. A ten uświadomiony narodowo lud śląski walczył o połączenie Śląska z Polską nie dlatego, że mu to nakazywał jakiś król, cesarz, dyktator, który brał odpowiedzialność za jego losy, ale dlatego, że nakazywały mu walczyć o miłość ojczyzny, duma ze swojej polskości, poczucie godności człowieka i obywatela oraz świadomość obowiązków ciążących na nim względem całości narodu i jego politycznej organizacji, którą jest państwo. Dzięki tym swoim właściwością moralnym lud śląski w plebiscycie odniósł największe zwycięstwo, jakie w danych nieprzyjaznych warunkach wewnętrznych i zewnętrznych mógł odnieść. Dokonał cudu nad Odrą”.

Pomnik Wojciecha Korfantego zostanie wybrany przez jury konkursu, który będzie rozpisany już niebawem. Monument być może stanie na Trakcie Królewskim jeszcze jesienią bieżącego roku.

Tagi:
pomnik

Pomnik Ofiar Katastrofy Smoleńskiej to symbol naszej wspólnoty

2018-04-10 17:16

(KP)/prezydent.pl

- On jest wszystkich. I dla wszystkich - mówił Prezydent podczas uroczystości odsłonięcia na Pl. Piłsudskiego w Warszawie pomnika poświęconego ofiarom katastrofy smoleńskiej.

Jakub Szymczuk/KPRP
Zobacz zdjęcia: Odsłonięcie pomnika Ofiar Smoleńskich
Jakub Szymczuk/KPRP

- Wierzę, że ten pomnik będzie nas jednoczył, niezależnie od poglądów politycznych - mówił Andrzej Duda podkreślając, że Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku jest wymownym obeliskiem, który stanie się w krótkim czasie świętym miejscem dla wszystkich Polaków. - Czemu? Bo jest symbolem naszej wspólnoty - wyjaśnił.

Jakub Szymczuk/KPRP

Prezydent przypomniał, że pod Smoleńskiem zginęli ludzie ze wszystkich stron sceny politycznej, w tym - jak wymieniał - z SLD, PO, PSL, PiS. - Zginęli, bo byli razem, zjednoczeni, w przekonaniu o absolutnym obowiązku każdego Polaka, każdego z nich - uczczenia pamięci, oddania hołdu polskim oficerom ludobójczo pomordowanym w Katyniu - podkreślił Andrzej Duda.

Jakub Szymczuk/KPRP

Autorem Pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku, jest Jerzy Kalina. Na monumencie alfabetycznie wyryto nazwiska wszystkich ofiar tragedii.

Jakub Szymczuk/KPRP
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Abp Henryk Hoser o sprawie Alfiego Evansa: Sądy stają się panami życia

2018-04-25 14:16

Rozmawiał Adam Kacprzak/wpolityce.pl

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a którą mu się odbiera - powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl arcybiskup Henryk Hoser SAC, biskup senior diecezji warszawsko-praskiej.

Artur Stelmasiak
Abp Henryk Hoser

wPolityce.pl: Księże Arcybiskupie, historia dwuletniego Alfiego Evansa bez wątpienia porusza, ale także i bulwersuje. Lekarze przekonywali, że jego terapia jest „daremna”, a wręcz „nieludzka”. Czy ktokolwiek ma moralne prawo wygłaszać takie słowa?

Ks. Arcybiskup Henryk Hoser: Każda terapia jest ludzka. Nieludzkie może być traktowanie człowieka. Trzeba powiedzieć, że ten przypadek nie podpada pod pojęcie terapii uporczywej, czyli daremnej, ponieważ nie zachodzą dwie ważne proporcje. Po pierwsze, to jest dwuletnie dziecko, czyli organizm rosnący, a nie będący u kresu swego życia człowiek podeszły, którego perspektywa życia biologicznego nie jest długa. Tutaj przede wszystkim są pewne szanse podtrzymania tego dziecka przy życiu. A nawet gdy dzisiaj nie mamy efektywnej terapii leczenia, to jednak postęp w leczeniu chorób genetycznych jest tak duży, że za jakiś czas można by pomoc przyczynowo. I po drugie, fakt, że to dziecko, odłączone od aparatury, oddychało samodzielnie ponad 10 godzin, pokazuje, że miało ono autonomię życia.

Przy tej sprawie trzeba zwrócić jeszcze uwagę, że mimo postawy rodziców i nadaniu dziecku włoskiego obywatelstwa - co stało się dzięki zaangażowaniu Ojca Świętego - by mogło zostać transferowane do rzymskiego szpitala Bambino Gesu, nie chciano dać mu tej możliwości. Trzeba też wreszcie powiedzieć, że jest bardzo złą praktyką, że to sądy stają się panami życia i śmierci.

Czy można powiedzieć w takim razie, że system – sąd brytyjski, ale także trybunał w Strasburgu, który podtrzymał decyzję o odłączeniu od aparatury – stał się w jakimś sensie przejawem cywilizacji śmierci?

To jest przejaw cywilizacji śmierci. Widzimy tę perspektywę i autonomię życia, która już tutaj zaistniała. Natomiast przypadki takich chorób regresyjnych - gdy dziecko urodziło się bez objawów, a które postępują teraz – powinny być uprzywilejowane przez badania medyczne, by można było takie choroby obserwować i potem leczyć. A tego się nie robi. Każdy taki przypadek jest wielkim wyzwaniem dla nauki o człowieku i medycyny.

Pojawia się również pytanie o prawa rodziców, którzy walczyli o życie swojego dziecka przed sądami. Czy w świecie Zachodu rodzice tych praw już nie mają?

Coraz bardziej te prawa są im odbierane. A w tym wypadku, nawet jeśli państwo brytyjskie nie chciało tego dziecka utrzymywać – co na pewno nie stanowi wielkiego obciążenia – to powinno zgodzić się na przewiezienie go tam, gdzie chciano go leczyć, czyli wyspecjalizowanego szpitala rzymskiego Bambino Gesu.

Interwencja Ojca Świętego Franciszka i Watykanu daje chyba poczucie nadziei, że Kościół wypełnia tak mocno swoją misję obrony życia.

Został już prawie sam na tej arenie walki o życie. Coraz mniej jest instytucji, które broniłyby ludzkiego życia tak konsekwentnie jak właśnie Kościół.

W Wielkiej Brytanii widzimy wyraźnie dwa obrazki: ciężko chory dwulatek, skazany na śmierć i radość z powodu narodzin „royal baby”. Ten rozdźwięk chyba nie najlepiej świadczy o społeczeństwie Zachodu?

Jest to społeczeństwo rozdwojone, a w pewnym sensie schizofreniczne, skoro dostrzega się to dziecko królewskie, która pojawia się na świecie w pięknym otoczeniu, a jednocześnie nie dostrzega się tego, które jest chore, wymaga pilnej pomocy i potrzebuje miłości rodziców, a które się odbiera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzym: konferencja "Jan Paweł II i jego dziedzictwo"

2018-04-26 19:53

vaticannews.va / Rzym (KAI)

"Jan Paweł II i jego dziedzictwo" – to temat międzynarodowej konferencji na papieskim uniwersytecie Angelicum. Zorganizowała ją w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża polska ambasada przy Stolicy Apostolskiej.

Ze zbiorów Natalii Janowiec

Zdaniem kard. Pietra Parolina - który nie mogąc osobiście wziąć udziału w konferencji, przysłał swoje przesłanie – prawdziwym dziedzictwem Jana Pawła II jest Sobór Watykański II. To bowiem soborowe nauczanie niczym kompas wyznaczało kierunek jego pontyfikatu.

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz podkreślił jednak, że rozważając pontyfikat św. Jana Pawła II, trzeba mieć świadomość, że należy on do grona najznamienitszych papieży w historii Kościoła. Jego dziedzictwo sytuuje się na tym samym poziomie, co teksty św. Augustyna czy św. Tomasza z Akwinu. Jest to skarb, który nie ulegnie zapomnieniu – mówi ks. Mazurkiewicz.

- Jan Paweł II zostawił nam bardzo wiele bardzo głębokich tekstów, które mogą dziś być trochę zakurzone, dlatego, że pokolenia się zmieniają i jest moda także na nowość. Nawet jeśli coś jest wyrażone mniej trafnie, mniej głęboko, ale wyrażone zostało wczoraj, to ludzie na to często bardziej reagują – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. prof. Mazurkiewicz. – Natomiast myślę, że dla nas, także jako tych, do których Jan Paweł II przemawiał bezpośrednio i na których wywarł olbrzymi wpływ, zadaniem jest to, żeby nie tylko powtarzać, lecz dalej prowadzić refleksję Jana Pawła II, czyli tekst rozumieć w ten sposób, że on odnosi się do nas w dzisiejszych warunkach. To jest nasze zadanie. Nie zamknąć w muzeum myśli Jana Pawła II, tylko nieustannie prowadzić nad tym tekstem refleksję, a ta nasza refleksja będzie ożywiała te teksty.

Wśród uczestników konferencji znaleźli się również naoczni świadkowie tego pontyfikatu, jak abp Mieczysław Mokrzycki, jeden z sekretarzy osobistych Jana Pawła II, a dziś metropolita lwowski. W swym wystąpieniu mówił w wkładzie Papieża Polaka w pojednanie z Kościołem prawosławnym.

- Jan Paweł II od samego początku wziął sobie do serca tę modlitwę: "Spraw, aby nastała jedna owczarnia i jeden pasterz". Ojciec Święty spotykał się z przedstawicielami Kościoła prawosławnego – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Mokrzycki. – Bardzo zabiegał o spotkanie z patriarchą Moskwy. Różne spotkania i wspólne modlitwy przełamywały bariery. Mogliśmy to odczuć na nieoficjalnych spotkaniach. Nawet jeśli nie było oficjalnego zbliżenia, deklaracji, to jednak w spotkaniach osobistych, mniej urzędowych było widać tę wielką rolę, jaką Jan Paweł II odegrał w przełamaniu barier. My tego osobiście doświadczamy. Na Ukrainie śmiało mogę pójść do arcybiskupa z Patriarchatu Moskiewskiego. W Poczajowie, w wielkim sanktuarium prawosławnym jesteśmy przyjmowani z wielkimi honorami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem