Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Krzyż ks. Dolindo

2018-03-21 07:17

salve TV

www;.dolindo.org
O. Dolindo

Jak radzić sobie z cierpieniem? Jakie znaczenie ma przebaczenie? Czego uczy nas ks. Dolindo? Jak kochać Kościół, kiedy widzimy w nim grzech? Joanna Bątkiewicz - Brożek, autorka książki "Droga Krzyżowa i Zmartwychwstanie Chrystusa z ks. Dolindo Ruotolo" wyjaśniała, jaki sens ma modlitwa "Jezu, Ty się tym zajmij".

- Życie księdza Dolindo to było 88 lat przybicia do krzyża, od samego urodzenia, po samą śmierć. Imię Dolindo znaczy cierpienie. To był człowiek, który urodził się świętym, ale naznaczony wielkim cierpieniem - mówiła Joanna Bątkiewicz - Brożek

Reklama

- Kościół równa się Jezus. To najprostsza definicja kościoła, jaka istnieje - dodawała.

- Ks. Dolindo mówił, uderzasz w Kościół, uderzasz w Papieża, to znaczy, że uderzasz w Chrystusa - podkreślała.

Tagi:
o. Dolindo

Wierny Bogu i Kościołowi

2018-07-31 09:42

Halina Bartosiak

Jeśli mówicie mi naprawdę: bądź wola Twoja, co znaczy to samo, co Ty się tym zajmij, działam z całą wszechmocą i rozwiązuję najtrudniejsze sytuacje. Fragment jest częścią modlitwy, którą Jezus podyktował ojcu Dolindo Routolo w roku 1940. O tym jak jest ona skuteczna, może się przekonać każdy z nas.

www;.dolindo.org
O. Dolindo

Trudne dzieciństwo

O. Dolindo, włoski zakonnik i mistyk, tercjarz franciszkański był oskarżony o herezje i prześladowany z powodu nowatorskich poglądów. Jego droga życiowa była naznaczona krzyżem. Już samo imię Dolindo oznacza cierpienie. Nadał mu je ojciec Rafael Ruotolo, człowiek surowy i despotyczny, traktujący syna najgorzej ze swoich 10 dzieci. Dolindo wiele przecierpiał w życiu. W dzieciństwie przeszedł dwie operacje oraz poznał smak biedy. Ojciec, profesor matematyki, nieźle zarabiał, ale inwestował pieniądze w kupno nieruchomości. W rodzinie Routolów żyło się więc bardzo skromnie. Matka zajmowała się wychowywaniem dzieci; była osobą głęboko wierzącą, codziennie uczestniczyła we Mszy św. W ich domu panowała surowa dyscyplina. Ojciec wobec dzieci był okrutny. Bił Dolindo za drobne przewinienia, nawet kiedy rany po przebytych operacjach jeszcze się nie zagoiły. W autobiografii przyszły zakonnik napisał: ,,Moje dzieciństwo było surowe. Nie byłem dzieckiem, a troglodytą”. Już w wieku kilku lat pragnie zostać księdzem. Edukację szkolną rozpoczyna w wieku 11 lat. Nauka w gimnazjum jest dla niego pasmem udręk między innymi z powodu ubrania. W poplamionej starej marynarce i spodnich o kilka numerów za dużych staje się obiektem drwin ze strony kolegów. Mimo wielu starań, Dolindo osiąga słabe postępy w nauce i trzykrotnie powtarza I klasę. Marzy jednak o tym, by ukończyć szkołę i zostać kapłanem.

W wieku 14 lat wraz ze starszym bratem Elią przenosi się do Szkoły Apostolskiej Księży Misjonarzy. Tu okazuje się, że ma poważne problemy w nauce. Podczas odmawiania Różańca prosi Matkę Bożą, by mu pomogła zrealizować marzenie o kapłaństwie. Podmuch wiatru spowodował, że obrazek Matki Bożej oparty o książkę, przylepia się do jego czoła. Ten drobny incydent zaważy na dalszym jego życiu. Odtąd aktywnie uczestniczy w lekcjach i ku zdziwieniu nauczycieli pisze rozprawy z filozofii, poematy i dramat o Bożym Narodzeniu. To ,,cudowne” oświecenie umysłu wywołuje zazdrość kolegów, którzy mu dokuczają i skarżą. Dolindo - zgodnie z tym, co mu powiedział ojciec - nigdy się nie tłumaczy, nie osądza i nie usprawiedliwia.

1 czerwca 1901 r. Dolindo składa śluby we Wspólnocie Misjonarzy - ślub ubóstwa, czystości, posłuszeństwa i wytrwałości w zgromadzeniu z obowiązkiem ewangelizowania ubogich na misjach. Na misje jednak nigdy nie pojedzie, bo nie otrzyma zgody przełożonego. Następnie rozpoczyna studia. Dużo czasu spędza w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem, prosząc o pomoc z góry. Po ukończeniu studiów, 24 czerwca 1905 r. otrzymuje święcenia kapłańskie. Jest bardzo szczęśliwy i prosi wszystkich o modlitwę.

Droga kapłańska i pierwsze kłopoty

O. Dolindo zostaje wykładowcą śpiewu gregoriańskiego oraz opiekunem kleryków w Szkole Apostolskiej. On, który miał ogromne problemy w szkole, teraz uczy geografii, historii, greki i arytmetyki. Jest lubiany, błyskotliwy i energiczny, ma nawet szansę zostać biskupem. Komponuje utwory muzyczne. Jednak wszystko odwraca się w jednej chwili. Koledzy z zazdrością patrzą na jego sukcesy i oskarżają go, że bardziej poświęca się muzyce niż kapłaństwu. O. Dolindo otrzymuje zakaz pisania nut i nakaz opuszczenia Neapolu. Wraz z ks. Andrea Volpe wyjeżdża do Taranto, gdzie zostaje opiekunem kleryków w seminarium duchownym. I tu przeżywa nowe kłopoty. Jest poniżany przez swojego przełożonego ks. Andrea, które m.in. zakazuje mu wygłaszania słynnych kazań o raju i przydziela mu obowiązek mycia podłóg, toalet i korytarzy. Dolindo znosi te upokorzenia i modli się za ks. Andrea. Pojawiają się też problemy z klerykami; jeden z nich rzuca się na niego z pięściami. Zdenerwowany o. Ruotolo wygłasza odważne przemówienie, z powodu którego rektor przenosi go do Molfetty. Tam dokonuje reformy seminarium. Ponadto odwiedza więźniów, głosi piękne kazania, które przyciągają rzesze wiernych. W czasie wakacji przyjeżdża do rodzinnego Neapolu i przez o. Andrea Volpe zostaje uwikłany w sprawę Serafiny, pielęgniarki z Sycylii, która twierdzi, że rozmawia z Panem Jezusem. Sprawą ,,widzącej” zajmą się media. Artykuł o wcieleniu Ducha Świętego w małego chłopca wzbudzi sensację i narazi o. Dolindo na kłopoty. Serafinę bada Święte Oficjum, które po przesłuchaniu kobiety stwierdza, że jej widzenia nie mają charakteru nadprzyrodzonego, a jej spowiednik - o. Dolindo - zostaje oskarżony, że wspiera ,,widzącą” w głoszeniu herezji. Za karę zostaje zawieszony w obowiązku odprawiania Mszy św., co przyjmuje z wielkim bólem. Ponadto otrzymuje nakaz stawienia się przed Święte Oficjum w Rzymie. Po długich i uciążliwych przesłuchaniach zakaz odprawiana Mszy św. i sprawowania sakramentów zostaje utrzymany w mocy. Co więcej, Święte Oficjum nakazuje wydalić go ze Wspólnoty Misjonarzy. W związku z tym o. Ruotolo przenosi się do domu rodzinnego w Neapolu, gdzie jest źle traktowany przez rodzeństwo i matkę, która sądząc, że jest opętany, sprowadza do domu egzorcystę. Kapłan egzorcysta jest zbudowany pokorą i duchowością zakonnika.

Duchowy przełom

W 1910 r. o. Dolindo składa akt dobrowolnego i całkowitego poddania się Jezusowi w celu zadośćuczynienia za świętokradztwa kapłanów w czasie celebrowania Eucharystii. W tym samym roku Święte Oficjum znosi dwuletni zakaz odprawiania Mszy św., co zakonnik przyjmuje z wielką radością. Jego duchowość pogłębia się dzięki lokucjom wewnętrznym. Rozmawia z Panem Jezusem, a w święto Zwiastowania NMP w 1911 r. przychodzi do niego Matka Boża. Oczywiście, nikomu o tym nie mówi, jedynie spowiednikowi o. Fabozzi powierza tajemnice swojego serca. Kiedy sam spowiada, w konfesjonale lśni jego biała szata. W tym czasie notuje się ogromną falę nawróceń, co po latach oceniono jako efekt ,,demonicznego działania złego ducha”.

W 1912 r. o. Dolindo powraca do rodzinnego miasta Neapolu, gdzie przeżywa nowe kłopoty. Papież Pius X powiadomiony przez jego rodzonego brata ks. Elię zakazuje mu odprawiania Mszy św. bez wynagrodzenia. O. Dolindo angażuje się w pracę apostolską, odwiedza chorych w szpitalach, spowiada i pociesza; ewangelizuje też na ulicach, chodzi wieczorami po ciemnych zaułkach i rozdaje karteczki z zapisanymi naukami - tzw. ,,imaginette”. Modli się o to, by trafiły do właściwych osób. Napisał ich ponad 220 tysięcy. Jego uczniowie proszą, by spisywał swoje homilie. W ten sposób powstaje ,,Doktryna wiary” oraz zbiór komentarzy do Ewangelii ,,Życie Pana Jezusa Chrystusa”. Każda z nich liczy 500 do 900 stron. Z uzyskanych funduszy pokrywa koszty druku, resztę pieniędzy rozdaje biednym. Ślubował ubóstwo i tej idei był wierny do końca życia. Wokół niego gromadzi się grupa młodych kobiet, które z uwagą słuchają nauk swego nauczyciela i podejmują pracę apostolską na ulicach. Jego dzieckiem duchowym jest Salvatore, który idąc za głosem powołania zostanie kapłanem.

Zdrada, bezradność i ciemność

Tymczasem nad jego osobą zbierają sie ciemne chmury. Spowiednik o. Domenico Fabozzi łamie tajemnicę spowiedzi i zaczyna publicznie mówić o lokucjach wewnętrznych swojego penitenta i donosi o tym Świętemu Oficjum. Dolindo silnie przeżywa tę zdradę; zawiódł się na kapłanie, któremu bezgranicznie ufał. Ojciec Domenico wręcza papieżowi Benedyktowi XV notatki, które przekazała jedna z jego córek duchowych. Ojciec Dolindo zostaje ponownie wezwany na przesłuchania przez Święte Oficjum. Jest zaszokowany postawionymi mu zarzutami, m.in. że wyświęcał i konsekrował córki duchowe na kapłanki. W czasie, gdy trwa proces, zakazano mu nie tylko sprawowania Eucharystii, ale nawet przyjmowania Pana Jezusa w Komunii św., co było dla niego największym ciosem. ,,Stał przed tabernakulum i płakał” - mówiła po latach jego kuzynka Grazia. Przebywając kilka tygodni w więzieniu dla kapłanów apostołuje, podtrzymując ich na duchu.

O. Ruotolo przeżywa chwile ciemności i zwątpienia. Jest silnie kuszony przez złego ducha. Co gorsza, czasami nie może się modlić. W liście do matki pisze, że toczy walkę wewnętrzną. Demon dokucza mu, mówiąc: ,,Jesteś sam, opuszczony. Nikt się Tobą nie zajmuje, ani wśród ludzi, ani w niebie. Czemu jeszcze ufasz?”. Powiernikiem jego serca jest spowiednik o. Agostino. Tylko jemu mówi o toczonej walce, o lokucjach wewnętrznych i spotkaniach z Matką Bożą, którą nazywa ,,Mamusią”. Duchowny rozumie jego sytuację, dopatruje się w tym dzieła Bożego i zleca mu spisanie autobiografii. Bolesnym przeżyciem jest dla ojca Ruotolo wiadomość, że to dwie córki duchowe go zdradziły. Nie czuje jednak do nich urazy. Kiedy przybywa w Neapolu, odwiedza je, klęka przed nimi, przeprasza i prosi o przebaczenie. Zaszokowane dziewczęta nawracają się i chcąc zrehabilitować się, podejmują ewangelizację na ulicy.

Ogromnym przeżyciem i umocnieniem było spotkanie z o. Pio. Słynny włoski kapucyn i stygmatyk posądzony o ,,udawanie świętości” i wywoływanie sensacji wokół siebie też staje przed Świętym Oficjum. O. Pio od razu odkrywa duchowość i pokorę ks. Ruotolo. Kiedy później neapolitańczycy przyjeżdżali do San Giovani Rotondo, odsyłał ich mówiąc: „W trudnych sprawach idźcie do ojca Dolindo” i wręczał im akt zawierzenia.

Radość, łzy i szczęście

W 1921 r. o. Ruotolo zostaje oczyszczony ze wszystkich zarzutów, ale nadal ma zakaz sprawowania funkcji kapłańskich. Ostatecznie został zrehabilitowany dopiero w 1937 r. Z wielką radością biegnie do kościoła, aby odprawić Mszę św. ,,Czułem obecność Matki Bożej. Płacz mnie dusił” - napisał w autobiografii. Jego pobożność i skupienie podczas sprawowania kolejnych Mszy św. robiła ogromne wrażenie na wiernych. ,,Czuliśmy obecność Jezusa i zapach lilii” - mówili świadkowie. Poważnie traktował misję kapłanów: „Niech Eucharystia będzie szczytem waszych pragnień, waszych religijnych praktyk. Nie ma dla was piękniejszego apostolatu niż Msza św. odprawiona dobrze i święcie”. Natomiast Różaniec uważał za potężną broń przeciwko szatanowi.

O. Dolindo przewidział upadek komunizmu, zapoczątkowanego przez Polskę oraz wybór ,,nowego Jana”, utożsamianego z Janem Pawłem II. „Polska uwolni świat od najstraszliwszej tyranii komunistycznej. Pojawi się nowy Jan, który w heroicznym marszu rozerwie kajdany”.

Jezu, Ty się tym zajmij

Tę słynną modlitwę podyktował o. Dolindo Jezus, w czasie gdy pisał list do jednej z córek duchowych, Eleny Montelli. Jej przesłanie zawiera się w zupełnym zawierzeniu Bogu, przyjęciu Jego woli i rezygnacji z własnych rozwiązań problemów. W oryginale aktu zawierzenia nie ma żadnych skreśleń, poprawek.

Ogromnym szokiem dla autora było wpisanie jego książek na Indeks Książek Zakazanych. ,,Nie potrafię powstrzymać się od płaczu. Moje książki są zakazane, są potępione” - ubolewał. Przeszkodą w pisaniu były ciągłe upadki na ziemię, potężne hałasy demona, szczególnie wtedy, gdy pisał o Matce Bożej. O. Dolindo nie doczekał się odwołania swoich książek z indeksu. Umierał z bólem w sercu z tego powodu. Przez ostatnie 10 lat swojego życia był w połowie sparaliżowany. Do końca jednak służył wiernym. Zmarł 19 listopada 1970 r. i został pochowany w Neapolu. Na jego grobie są zapisane słowa z jego duchowego testamentu: ,,Kiedy przyjdziesz do mojego grobu, zapukaj. Nawet zza grobu odpowiem ci: ufaj Bogu”. Obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny. Wiele osób przy grobie o. Dolindo wyprasza potrzebne łaski.

Głęboka wiara, pokora i poświęcenie o. Dolindo budzą nasz podziw i szacunek. Zalecając wprowadzenie wieczornej Eucharystii, udzielanie Komunii św. w Wielki Piątek oraz sprawowanie w ciągu dnia więcej niż jednej Mszy św. przez kapłanów, okazał się pionierem w sprawach teologicznych. Wyprzedził o kilkadziesiąt lat postanowienia Soboru Watykańskiego II. Cena, jaką zapłacił za głoszenie radykalnych poglądów, była jednak bardzo wysoka.

Źródło: Joana Bątkiewicz-Brożek, Jezu, Ty się tym zajmij. O. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda, Kraków 2017

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Z czego tu się cieszyć?!

2018-12-11 12:41

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 50/2018, str. 33

Ponoć Polacy mają skłonność do malkontenctwa. Amerykanin zapytany, jak leci, odpowie, że świetnie, a Polak, że tak sobie. Ktoś powie, że to kwestia różnic między językami, ale przecież mowa odzwierciedla duszę. Czytania trzeciej niedzieli Adwentu wzywają nas do radości. Dlatego mówimy o niedzieli „Gaudete”. „Radujcie się” – powtarza Paweł Apostoł w drugim czytaniu. Jasne! Każdy chciałby być radosny, ale nasuwa się pytanie, z czego mielibyśmy się tak cieszyć. W życiu mamy różne radości: pokój i miłość w rodzinie, miłe spotkania z przyjaciółmi, sukcesy w szkole lub w pracy, zwycięstwa polskich drużyn... Ale dzisiejsze czytania wskazują na inny motyw radowania się. Prorok Sofoniasz ogłasza: „Nie bój się (...)! Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie”. Św. Paweł: „Pan jest blisko!”. Psalmista zaś wyśpiewuje: „Bóg jest między nami”. A zatem możemy się radować Bogiem, jego obecnością.

Przypominają się tutaj słowa z listu Jana Pawła II „Novo millennio ineunte”, który jest swoistym testamentem Papieża Polaka dla Kościoła na XXI wiek: „Nie, nie zbawi nas żadna formuła, ale konkretna Osoba oraz pewność, jaką Ona nas napełnia: Ja jestem z wami!”. Można by powiedzieć, że są radości przez małe „r” i jest Radość przez duże „R”, to znaczy pewność wiary, że w każdej sytuacji mogę powierzyć się Bogu. Owa Radość przez duże „R” może paradoksalnie współistnieć z trudnościami i cierpieniem. Nawet jeśli sprawy się nie układają, to w głębi serca mogę odczuwać pokój, że ostatecznie wszystko będzie, jak być powinno. Paweł Apostoł w Liście do Rzymian pyta retorycznie: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?” (8, 35). O tym, że radość pośród cierpień jest możliwa, zaświadczyło wielu świętych, jak np. wspomniany już Jan Paweł II, którego w ostatnich latach życia tak bardzo nękały choroby i starość.

A jednak słowa z drugiego czytania: „Radujcie się (...). O nic się już nie martwcie”, mogą trochę irytować. No bo jak to nie martwić się o nic? Nie chodzi tu jednak o beztroskę, ale o to, by wiedzieć, że nasze życie jest czymś dużo więcej niż radzeniem sobie z kolejnymi problemami. Bądźmy odpowiedzialni, ale bez lęku i nerwowego zabiegania. Odpowiedzialność wyraża się także w konkretnym nawracaniu się, o którym mowa w ewangelii. Zapytajmy więc i my: „Nauczycielu, co mamy czynić?”. Co możemy zmienić na lepsze w naszym życiu? I prośmy Ducha Świętego, by nam pomógł odnaleźć adekwatną odpowiedź i dał siły do właściwego działania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Epifaniusz nowym zwierzchnikiem Kościoła Prawosławnego Ukrainy

2018-12-15 20:04

kg (KAI/RISU) / Kijów

Dotychczasowy metroolita perejasławski i białocerkiewski z Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego (UKP PK) Epifaniusz (Dumenko) został zwierzchnikiem przyszłego Kościoła Prawosławnego Ukrainy i to on odbierze 6 stycznia 2019 z rąk patriarchy Konstantynopola Bartłomieja tomos (dekret) o autokefalii. Wyboru dokonało 192 delegatów na sobór zjednoczeniowy, który 15 grudnia obraduje w Kijowie. Nowy zwierzchnik będzie nosił tytuł metropolity kijowskiego i całej Ukrainy.

wikipedia.pl
Epifaniusz

Sobór zjednoczeniowy ukraińskiego prawosławia obraduje w historycznej Sofii Kijowskiej, czyli dawnej świątyni Mądrości Bożej w Kijowie, pod przewodnictwem osobistego przedstawiciela patriarchy Bartłomieja - metropolity Galii (Francji) Emanuela. Do udziału w nim patriarcha zaprosił wszystkich ukraińskich biskupów prawosławnych oraz przedstawicieli mnichów i mniszek i osób świeckich. Na zaproszenie to odpowiedzieli przede wszystkim hierarchowie dwóch dotychczas niekanonicznych Kościołów ukraińskich: Patriarchatu Kijowskiego i Autokefalicznego, podczas gdy kierownictwo Kościoła promoskiewskiego, zdecydowanego przeciwnika autokefalii ukraińskiej, zabroniło surowo swym biskupom udziału w soborze.

Abp Epifaniusz (Dumenko) urodził się 3 lutego 1979 w wiosce Wowkowie w rejonie iwanowskim w obwodzie odeskim, ale wyrósł we wsi Stara Żadowa w obwodzie czerniowieckim. Po ukończeniu w 1996 miejscowej szkoły średniej wstąpił do seminarium duchownego w Kijowie, które ukończył 3 lata później, po czym kształcił się do 2003 w Kijowskiej Akademii Duchownej. Jest kandydatem nauk teologicznych. W okresie od 1 lipca 2003 do 31 grudnia 2005 był sekretarzem-referentem prawosławnej kurii biskupiej w Równem. W latach 2006-07 uzupełniał studia w zakresie filozofii na Narodowym Uniwersytecie Ateńskim, a po powrocie do kraju kierował wydziałem filozofii na swej dawnej akademii duchownej.

21 grudnia 2007 przyjął postrzyżyny mnisze i imię zakonne Epifaniusz. W następnym roku rozpoczęła się jego błyskawiczna kariera kościelna. 6 stycznia otrzymał święcenia diakonatu (w zakonie: hierodiakona), a w 2 tуgodnie później - święcenia kapłańskie (hieromnicha). 25 tegoż miesiąca został sekretarzem głowy UKP PK, patriarchy Filareta. Od 16 marca był archimandrytą (najwyższa godność w życiu zakonnym), a w 4 dni później został przełożonym klasztoru męskiego św. Michała w Kijowie. 30 maja objął zarządzanie bieżącymi sprawami Patriarchatu Kijowskiego.

21 października 2009 Synod UKP PK mianował go biskupem wyszhorodzkim i pomocniczym eparchii (diecezji) kijowskiej a 27 lipca 2010 rektorem Kijowskiej Prawosławnej Akademii Teologicznej, a zarazem pełniącym obowiązki biskupa perejasławskochmielnickiego. 23 stycznia 2012 patriarcha Filaret wyniósł go do godności arcybiskupa. 28 czerwca 2013 otrzymał tytuł metropolity perejasławskochmielnickiego i białocerkiewskiego z prawami biskupa diecezjalnego. Obecny tytuł metropolity perejasławskiego i białocerkiewskiego nosi od 13 grudnia 2017 roku. Jest stałym członkiem Świętego Synodu UKP PK.

15 grudnia br. został wybrany na zwierzchnika nowego Kościoła Prawosławnego Ukrainy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem