Reklama

Ostre starcie ws. aborcji u Olejnik

2018-03-21 08:01

wpolityce.pl

wideo/TVN24

Scheuring-Wielgus zaatakowała Godek: „Proszę nie mówić o płodzie jako człowieku i dziecku!"

To właśnie feministki używają osoby niepełnosprawne do swojej polityki, wpisując się w retorykę nazistowskich Niemiec - stwierdziła w „Kropce nad i” (TVN24) Kaja Godek, szefowa Fundacji Życie i Rodzina, oraz inicjatorka projektu „Zatrzymaj aborcję”.

Dyskusję – choć powinno się ją nazwać raczej ostrą sprzeczką – próbowała zdominować red. Monika Olejnik. Prowadząca program razem z Joanną Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) chciały zakrzyczeć proliferkę!

Reklama

Nie tylko ja, ale blisko milion obywateli, którzy podpisali się pod tym projektem, chcą usunięcia przepisu, który wprost dyskryminuje niepełnosprawne dzieci. Dziś można zabić dziecko, jeśli jest podejrzenie, że może urodzić się niepełnosprawne. To zaprzeczenie tolerancji i sprawiedliwości, sprzeczne z prawami człowieka, co potwierdziła komisja - mówiła Kaja Godek.

Komisja potwierdziła głosami polityków PiS - odparła Joanna Scheuring-Wielgus, rozpoczynając tym samym nierówną potyczkę!

Godek była atakowana z dwóch stron! Zarówno posłanka Nowoczesnej, jak i red. Olejnik próbowały w arogancki sposób zakrzyczeć proliferkę!

Wykorzystywanie osób z niepełnosprawnością do debaty o aborcji jest nieuczciwe i haniebne - zarzuciła Scheuring-Wielgus.

Osoby niepełnosprawne nie mogą zabierać głosu? One aktywnie włączyły się w tę sprawę - odparła Godek.

Pani fundacja dyskryminuje osoby homoseksualne. Czy to nie jest nietolerancja? - atakowała Olejnik.

Żałuję, że pani nie widziała, co się działo w piątek przed sądem, gdy krzykliwa grupa z Partii Razem wyzywała mnie. I to jest dyskryminacja - odpowiedziała Godek.

Przedstawicielka Nowoczesnej dalej nacierała! Nie ma pani żadnego prawa, aby narzucać swój światopogląd innym! Aborcja to nie jest coś, co chcemy i lubimy robić. Niech pani to sobie w końcu uzmysłowi - mówiła.

Gdy Kaja Godek opowiedziała historię z Opola, gdzie pozwolono na śmierć dziecka chorego na zespół Downa, red. Olejnik zaatakowała: Pani by chciała, by umierało jedno czy trzydniowe chore dziecko!

Wtórowała jej Scheuring-Wielgus. Gdzie pani jest, gdzie kobieta musi donosić ciążę z dzieckiem, które nie ma ani rąk, ani nóg? - pytała.

Niech pani zajmie się sobą, a nie zmusza innych, by przeżywali dramat! - dodawała nerwowo Olejnik.

Pani jest impertynencka - odparła Godek.

To właśnie feministki używają osoby niepełnosprawne do swojej polityki, wpisując się w retorykę nazistowskich Niemiec - dodał szefowa Fundacji Życie i Rodzina.

Joanna Scheuring-Wielgus ponownie rzucała oskarżenia pod adresem Godek. Kobiety mają prawo decydować. (…) W tej przesłance, którą chce pani znieść, nie ma mowy o niepełnosprawności Proszę nie mówić o płodzie, jako człowieku, jako dziecku. Proszę poczytać książki z biologii - krzyczała wręcz.

Tagi:
aborcja

Aborcja eugeniczna jest prostą sprawą dla Trybunału

2018-07-12 18:43

Artur Stelmasiak

Liczę na to, że sędziowie wydadzą orzeczenie jak najszybciej, bo nie ma na co czekać - mówi "Niedzieli" dr Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS, który w październiku 2017 r. złożył wniosek do TK o stwierdzenie niezgodności z konstytucją aborcji eugenicznej.

Facebook

Poseł Bartłomiej Wróblewski odniósł się do informacji portalu Onet, że trybunał konstytucyjny jest już na ostatniej prostej. - Nie mam żadnych informacji na tent temat, ale wydaje się naturalne, by sprawą wreszcie się zająć. Z niecierpliwością czekam na termin rozprawy - mówi Wróblewski. - W marcu do trybunału konstytucyjnego wpłynęło stanowisko Sejmu w tej sprawie, a w maju opinia prokuratora generalnego. Dlatego należy się spodziewać, że orzeczenie trybunału konstytucyjnego zapadnie już niebawem.

Wniosek z podpisami ponad 100 posłów PiS, Kukiz'15 oraz niezrzeszonych, został złożony pod koniec października 2017 roku. Niebawem upłynie już 9 miesięcy od tego czasu, a organizacje pro-life przypominają, że każdego dnia ginie troje dzieci. Od dnia wpłynięcia wniosku w polskich szpitalach zabito już 777 dzieci. - Moim zdaniem upłynęło już wystarczająco wiele czasu, by uniknąć zarzutów, że sędziowie procedowali w pośpiechu. Nadszedł już czas, by zająć się bardzo ważną sprawą życia ludzkiego, bo nie należy jej dłużej przeciągać - mówi Wróblewski, który jako prawnik naukowo zajmuje się kwestiami ochrony życia.

Dla porównania w 1997 roku, kiedy w Polsce rządziło SLD, a prezesem TK był prof. Andrzej Zoll sędziowie orzekali ws. aborcji po niespełna 6 miesiącach. Wówczas potrzebowali dokładnie 162 dni, by stwierdzić niekonstytucyjność aborcji, a dziś upływa już 259 dni. - Obecnie sędziowie są w o wiele lepszej sytuacji, bo podstawowa materia prawna została wyłożona właśnie w 1997 roku. Wówczas trybunał konstytucyjny dokonał kroku milowego, bo orzekł, że życie ludzkie trwa od poczęcia do naturalnej śmierci i również życie przed narodzeniem podlega ochronie prawnej - podkreśla dr Bartłomiej Wróblewski. - Obecnie trybunał konstytucyjny musi tylko postawić przysłowiową kropkę nad "i" do orzeczenia z 1997 roku. Dziś sprawa jest prosta, bo wszystkie ustalenia trybunału z 1997 roku wobec niekonstytucyjności aborcji ze względów społecznych można zastosować wobec aborcji eugenicznej.

Poseł Wróblewski przypomina, że środowisko prawnicze wobec sprawy ochrony życia jest zgodne bez względu na poglądy i sympatie polityczne. - W innych kwestiach często się nie zgadzamy, ale w sprawie ochrony życia jednoznaczne stanowisko ma zarówno prof. Andrzej Zoll, Hanna Suchocka, Marek Piechowiak, Wojciech Łączkowski, jak i prof. Marek Safian. Warto o tym przypominać, że kwestia prawnej ochrony życia ludzkiego jest sprawą ponad politycznymi podziałami - mówi Wróblewski.

Polityk PiS odniósł się również do postulatów, które podnoszone są przez środowiska lewicowe i feministyczne. - Jeżeli nawet wśród Polaków pojawiają się wątpliwości wobec niepełnosprawnych i jakości ich życia, to nie możemy się skupiać na zabijaniu takich dzieci, ale powinniśmy wspólnie działać na rzecz tego, by ich życie było prawem chronione i godne. Ważne jest, by w naszej cywilizacji podnosić poprzeczkę, czyli udzielamy pomocy słabszym i niepełnosprawnym. Eliminowanie takich ludzi ze świata żywych jest bowiem obniżaniem cywilizacyjnej poprzeczki - tłumaczy poseł Wróblewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Mokrzycki: w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za zgodę

2018-07-17 06:39

pab / Strachocina (KAI)

To w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – mówił abp Mieczysław Mokrzycki, który w poniedziałek przewodniczył Mszy św. na „Bobolówce” w Strachocinie – miejscu urodzenia św. Andrzeja Boboli.

Adam Łazar

– Umiejmy być ludźmi prawego sumienia, aby nie tylko osądzić, ale przede wszystkim podnosić na duchu i umacniać nadzieję. Odnawiając w sobie postawę czystości wiary i obyczajów, nie idąc na kompromis ze złem, lecz odważnie służyć prawdzie, oceniając rzeczywistość świata według ewangelicznego „tak – tak, nie – nie” – mówił metropolita lwowski.

Były sekretarz Jana Pawła II i Benedykta XVI zachęcał, aby zadać sobie pytanie, czy mamy w sobie tyle wiary i odwagi, aby całemu światu przypomnieć o obecności Boga w świecie. Przywołał homilię Jana Pawła II, którą wygłosił na inaugurację swojego pontyfikatu, a w której wzywał: „Nie bójcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”.

W dalszej części kazania metropolita lwowski zwracał uwagę na potrzebę dobrego rozumienia wolności oraz miłości do ojczyzny. Zapewniał, że Jan Paweł II wszędzie, gdzie się tylko znajdował, zawsze był dumny z tego, że jest Polakiem. – Potrzeba pytać samych siebie, bez względu na to, gdzie żyjemy i pracujemy: czy potrafimy być dumni, że naszą ojczyzną jest Polska? Czy czujemy na sobie odpowiedzialność za jej dzisiaj i jutro? Czy potrafimy poświęcić jej swoje życie nie dzieląc jej, lecz jednocząc ją wokół Chrystusa, wybierając Go jako drogę, prawdę i życie, czyli jako naszą wspólną przyszłość? – pytał. – Przecież to w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – zaznaczył.

Hierarcha zachęcał, aby trzymać się mocno Pana Boga i Ewangelii, gdyż jest to droga pokoju i dobra. – Gdy jej braknie, to przychodzi niepokój i zło, czego my dzisiaj, żyjąc w Ukrainie doświadczamy. Trwająca wojna pozostawiła już swój owoc w tysiącach grobów młodych ludzi poległych na froncie i w tysiącach okaleczonych. Pozbawione miłosierdzia myślenie jest ślepe na tragedię setek tysięcy rodzin, którym zburzono domy, zabierając jednocześnie szczęście, do którego mają prawo – opowiadał.

Na zakończenie kaznodzieja wzywał, aby wpatrując się w postawę życia św. Andrzeja Boboli i św. Jana Pawła II, nie dać się zwieść i omamić złu i nie otwierać dla niego „drzwi naszych domów, serc i umysłów, ale zwyciężajmy je dobrem i miłością”. – Tam, gdzie jest zło, tam nie ma Boga, bo On jest najwyższym dobrem. Tam, gdzie jest nienawiść, tam nie ma Boga, bo On jest miłością. Tam, gdzie jest wojna, tam nie ma Boga, bo On jest pokojem. Tam, gdzie jest kłamstwo, tam nie ma Boga, bo On jest prawdą – podkreślił.

Modlitwy ku czci św. Andrzeja Boboli odbywają się każdego 16. dnia miesiąca. Rozpoczynają się w kościele, który jest sanktuarium tego świętego, skąd wyrusza procesja na tzw. Bobolówkę, gdzie najprawdopodobniej znajdował się dom rodzinny św. Andrzeja. Następnie sprawowana jest Msza św., po której następuje procesyjny powrót do sanktuarium. W drodze odmawiany jest różaniec. Na zakończenie jest możliwość ucałowania relikwii świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

MIVA Polska od 18 lat pomaga misjonarzom

2018-07-18 12:39

nak / Warszawa (KAI)

Ponad 500 samochodów, 148 motocykli, 1485 rowerów – to tylko część pojazdów przekazanych na misje za pośrednictwem stowarzyszenia MIVA Polska. Działa ono od 2000 roku zajmując się zdobywaniem środków na zakup środków transportu dla misjonarzy: samochodów, rowerów ale tez łodzi czy koni.

Archiwum MIVA Polska

Założycielem stowarzyszenia jest ks. Marian Midura, który po powrocie z misji w Afryce, założył w Polsce stowarzyszenie pomagające misjonarzom w wypełnianiu ich posługi.

- Po powrocie z Afryki w 1999 r. zobaczyłem, że w Polsce mamy już coraz lepsze samochody, dużo więcej kierowców , a polscy misjonarze w tym czasie jeździli naprawdę słabymi pojazdami – wspomina ks. Midura. – Widziałem wiele przypadków, kiedy misjonarz był ranny po wypadku czy nawet ginął, tylko dlatego, że samochód był w bardzo złym stanie technicznym - dodaje.

Stowarzyszenie MIVA Polska pomaga misjonarzom w zdobywaniu i zakupie misyjnych środków transportu przez corocznie organizowaną „Akcję św. Krzysztof”. W parafiach zbierane będą ofiary do puszek na zakup pojazdów dla misjonarzy. Ideą jest przekazanie na środki transportu dla misjonarzy tyle groszy, ile w ciągu roku przejechało się kilometrów - 1 grosz za 1 szczęśliwie przejechany kilometr.

W zeszłym roku w ramach „Akcji św. Krzysztof” udało się zebrać prawie 2 mln 800 tys. złotych. Za te pieniądze zakupiono 48 samochodów terenowych i osobowych, 2 busy, ambulans, traktor, 39 motocykli i motorowerów, 470 rowerów dla katechistów, 2 silniki do łodzi i 2 łodzie motorowe, motolotnię oraz 30 wózków dla niepełnosprawnych, które trafiły do misjonarzy w prawie 30 krajach, głównie w Afryce i Ameryce Południowej.

W ciągu 18 lat działalności MIVA Polska zakupiła dzięki ofiarności darczyńców m.in.: 529 samochodów, 148 motocykli, 1485 rowerów, 14 łodzi, 2 konie, 13 ambulansów.

„Dzięki temu polscy misjonarze mogą bezpiecznie głosić dobrą nowinę w różnych częściach świata” - powiedział KAI Krajowy Duszpasterz Kierowców, Ks. Marian Midura.

MIVA Polska zaczęła działać w 2000 roku decyzją KEP przy Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem