Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kraków prawdopodobnie postulatorem procesu Jánosa Esterházyego

2018-03-21 17:42

Justyna Walicka/Archidiecezja Krakowska

wikipedia.org

- Ponieważ umierał jako męczennik pojawiają się głosy, żeby rozpocząć jego proces beatyfikacyjny i niewykluczone, że głównym postulatorem będzie Kraków - mówił o Jánosu Esterházym w wywiadzie udzielonym dla biura prasowego archidiecezji krakowskiej arcybiskup Marek Jędraszewski po odebraniu nagrody jego imienia w parlamencie węgierskim.

Metropolita krakowski przywołał właściwie nieznaną Polakom historię Jánosa Esterházyego, Węgra o polskich korzeniach. Arcybiskup przyznał także, że jeszcze pół roku temu sam nie wiedział, kim był ten człowiek. Dowiedział się od konsul Republiki Węgierskiej w Krakowie, która zaprosiła go do wzięcia udziału w uroczystości powtórnego pogrzebu Esterházyego.

- Umarł pośród wielkich cierpień w 1957 roku w więzieniu w Czechosłowacji. Był to człowiek łączący Węgry i Polskę poprzez swoje pochodzenie. Jego matka Elżbieta Tarnowska była Polką, pochodziła z arystokratycznej rodziny Tarnowskich. On sam był arystokratą węgierskim, miał swoją posiadłość w tzw. górnych Węgrzech, to jest dzisiejsza Słowacja, i kiedy doszło do nowej sytuacji politycznej Europy, po zakończeniu I wojny światowej, działał jako polityk na rzecz mniejszości węgierskiej w ówczesnej Czechosłowacji. I kiedy wybuchła II wojna światowa miał świadomość jednej rzeczy, że kończą się sprawy obejmujące interesy poszczególnych narodów, najważniejsze jest to, żeby łączyło chrześcijaństwo. I dlatego w imię takiego szerokiego spojrzenia na powołanie każdego człowieka, zwłaszcza chrześcijanina w Europie, starał się pomagać wszystkim: bardzo wielu Polakom, także żołnierzom polskim zdążającym na zachód przez Węgry, Słowakom, Żydom, działał także na korzyść samych Węgrów. I ta jego działalność budziła szacunek. Ale zbliżał się front wschodni, armia radziecka, radzono mu, żeby uciekał, bo spotkają go jeszcze większe trudności i prześladowania. A on uważał, że musi zostać ze swoimi Węgrami. Rodzina, tzn. żona i dzieci wyjechali na zachód. I kiedy nastąpiło tzw. wyzwolenie Esterházy został aresztowany przez NKWD, wywieziony do Związku Radzieckiego, przez kilka lat więziony w jednym z łagrów, gdzie pocieszał nawet znajdujących się AK-owców, a potem przeniesiony do Czechosłowacji. Mimo że skazany na karę śmierci, wrzucono go do więzienia dla chorych na gruźlicę i tam w mękach odszedł do wieczności w 1957 roku.

Arcybiskup wspomniał także niedawne uroczystości powtórnego pochówku Jánosa Esterházyego, w których uczestniczył jako przedstawiciel Polski.
- Jego pogrzeb odbył się 16 września ubiegłego roku w dawnej jego posiadłości, na wzgórzu, w miejscu, które on bardzo ukochał. Wzniesiono tam grobowiec, a nad nim wspaniałą kaplicę w kształcie krzyża. Tam odbył się powtórny pochówek w obecności biskupów ze Słowacji, z Węgier, ja reprezentowałem Polskę. I okazuje się, że to wielkie świadectwo Jánosa Esterházyego jako chrześcijanina, który w najtrudniejszych warunkach myśli przede wszystkim o tym, jak realizować przykazanie miłości, trwa i pokazuje, czym jest Europa składająca się z różnych narodowości, różnych kultur, a jednocześnie Europa, która ma jedne wspólne korzenie - chrześcijaństwo. Esterházy pozostanie dla nas wzorem człowieka, który w skrajnych warunkach potrafił pokazać co to znaczy być wiernym Chrystusowi i jego krzyżowi aż do końca.

Reklama

Metropolita krakowski powiedział także, że ze względu na świadectwo wiary i męczeńską śmierć Jánosa Esterházyego planowane jest rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego, którego postulatorem miałby być Kraków.
- Ponieważ umierał jako męczennik pojawiają się głosy, żeby rozpocząć jego proces beatyfikacyjny i niewykluczone, że głównym postulatorem będzie Kraków. A to dlatego, że chociaż umarł na terenie dzisiejszych Czech to jednak biskup miejsca będzie prosił, żeby to Kraków wystąpił z prośbą do Stolicy Apostolskiej, aby ten proces mógł się rozpocząć.

Arcybiskup Jędraszewski odniósł się także do uroczystości w parlamencie węgierskim i otrzymanej nagrody.
- Podczas uroczystości we wspaniałym gmachu parlamentu węgierskiego został uhonorowany główny pomysłodawca a przede wszystkim realizator mauzoleum Esterházyego na terenie dzisiejszej Słowacji. Podczas tej uroczystości także ja zostałem uhonorowany, ale moje zasługi są absolutnie niewspółmierne z tym wielkim, bezinteresownym wysiłkiem przede wszystkim Węgrów, którzy w ten sposób chcieli uhonorować swego bohatera. My do tej ich troski o pamięć też się włączamy i chcemy żeby pokazywać ludzi niezłomnych, heroicznych, którzy także dla dzisiejszej Europy, która szuka swojej tożsamości, są bardzo ważnym punktem odniesienia

Tagi:
Kraków abp Marek Jędraszewski

Abp Jędraszewski: nie może zabraknąć głosu Kościoła jako strażnika wiary i moralności

2018-04-26 18:20

kana / Kraków (KAI)

W środowy wieczór w krakowskich „Polach Dialogu” odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Gość na Polach”. Tym razem zaproszenie przyjął abp Marek Jędraszewski. W odniesieniu do setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę metropolita krakowski zaznaczył, że Kościół nadal ma swoje zadania do wypełnienia: "Nie może zabraknąć głosu Kościoła jako strażnika wiary i moralności".

Adam Bujak

Arcybiskup mówił m.in. o zbliżającej się beatyfikacji sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej. Zaznaczył, że jest to wydarzenie ważne nie tylko dla diecezji, ale dla całego Kościoła powszechnego. Ponadto podkreślił, że tym, co wyraźnie wyróżnia Kościół krakowski, jest jego dynamika. – Jestem przekonany, że w Polsce nie ma tak brzemiennego w wydarzenia Kościoła, jak Kościół krakowski. Tutaj ciągle coś się dzieje - mówił.

Metropolita wspomniał także o licznych spotkaniach, jakie prowadzi ze świeckimi. – Tych spotkań jest bardzo dużo. Jak dodał, w chwili obecnej wielkim wyzwaniem dla Kościoła w Krakowie jest duszpasterstwo młodych. – Opieka duszpasterska nie może ograniczać się tylko do nauczania dzieci i młodzieży w szkołach - mówił.

Wyraził zaniepokojenie tym, co słyszy z ust młodzieży: plebanie są zamknięte na inicjatywy młodych, a księża nie mają dla nich czasu. – To poważne sygnały, których lekceważyć nie można. To wymaga zbiorowego namysłu ze strony katechetów i katechetek - dodał. Jak zauważył, aby móc współpracować z młodzieżą, najważniejsze są dwa czynniki: czas i serce.

W odniesieniu do setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę metropolita zaznaczył, że Kościół nadal ma swoje zadania do wypełnienia. – Nie może zabraknąć głosu Kościoła jako strażnika wiary i moralności - mówił.

W czasie spotkania nie zabrakło także rozmów na temat prześladowanych chrześcijan. Abp Jędraszewski mówił, że w dyskusji dotyczącej uchodźców „nie chce się dostrzec źródła problemu”. – Pomoc świadczona tam, na miejscu, dociera do konkretnych ludzi. Prosta ekonomia mówi, że dzięki temu możemy tą pomocą objąć kilkakrotnie więcej osób - podkreślił. Metropolita powtórzył także wezwanie episkopatów z terenów Bliskiego Wschodu. – Trzeba wziąć pod uwagę głosy tamtejszych biskupów, którzy apelują o to, by nie dopuszczać do ucieczki chrześcijan z tamtych terenów - mówił.

Metropolita został zapytany także o sytuację odwołania konferencji na Uniwersytecie Jagiellońskim dotyczącej tematyki pro-life. – Co to za uniwersytet, który odrzuca to, co nauka mówi o początkach życia? Co to za uniwersytet, który ustępuje z tego, o czym mówi nauka współczesna, w imię ideologii? - powiedział arcybiskup. Jak dodał, takie działania wynikają z postawy lęku przed oceną. – Ludzie się boją: co sobie o nas pomyślą? Co o nas napiszą? - wyjaśnił metropolita. Jako chrześcijanie powinni nosić głowy podniesione wysoko, a ci, którzy nie wierzą w Chrystusa, „ze swego kalectwa duchowego” nie mogą robić reguły obowiązującej wszystkich ludzi.

Na koniec spotkania abp Jędraszewski przyjął życzenia imieninowe, kwiaty i upominki od zebranych.

„Gość na Polach” to owoc współpracy Papieskiego Stowarzyszenia PKWP z krakowską redakcją "Gościa Niedzielnego”. Celem cyklicznych spotkań jest przybliżenie sytuacji z krajów objętych konfliktami zbrojnym oraz tych, gdzie chrześcijanie są zagrożeni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Senator Jackowski: Jestem wstrząśnięty słowami posłanki PiS o aborcji

2018-04-25 07:00

Z dr. Janem Marią Jackowskim, senatorem klubu PiS, rozmawia Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak

ARTUR STELMASIAK: - Koleżanka z Pana klubu parlamentarnego Joanna Lichocka zaatakowała obywatelski projekt ustawy Zatrzymaj Aborcję i jego przedstawicielkę Kaję Godek z Fundacji Życie i Rodzina.

Dr Jan Maria Jackowski, senator klubu PiS: - Ta wypowiedź poseł Joanny Lichockiej mną wstrząsnęła, bo ona nawet nie odnosiła się do materii proponowanej ustawy i zostały użyte w niej sformułowania, które są niedopuszczalne. Wnioski płynące ze słów pani poseł są jasne: eugeniczne ludobójstwo jest lepszym sposobem na rozwiązywanie problemów, niż dbałość o prawa człowieka, każdego człowieka.

- Przypomnę kilka użytych sformułowań, których użyła poseł Joanna Lichocka podczas swojego weekendowego wystąpienia, bo w mediach społecznościowych pochwaliła się zapisem całej swojej wypowiedzi na portalu www.bochnianin.pl. Stwierdziła, że "obecna ustawa bardzo dobrze chroni życie" i mówiła, że Zatrzymaj Aborcję jest skazywaniem kobiet na "donoszenie ciąży potworkowatej". Zadeklarowała, że obywatelski projekt jest nieludzki i nie będzie za nim głosować. Czy nie jest to język skrajnej lewicy i czarnych protestów?

- Dlatego kierownictwo PiS powinno stanowczo zareagować, bo takie wypowiedzi posła tej partii powodują, że wśród ludzi wierzących i innych wrażliwych na sprawy ochrony życia, rządzące ugrupowanie staje się niewiarygodne. Przecież mamy większość w obu izbach parlamentu i możemy projekt Zatrzymaj Aborcję przegłosować, a prezydent Andrzej Duda deklarował dla niego poparcie i obiecał, że tę ustawę podpisze.

- Od pewnego czasu obserwuję jednak dystansowanie się niektórych polityków PiS wobec tej ustawy, ale teraz posłanka tego ugrupowania przeprowadziła totalny atak. Czy to nowa strategia PiS?

- Mam nadzieję, że nie. Przypomnę że czołowi politycy PiS oraz sam prezes Jarosław Kaczyński mówili, że przesłanka eugeniczna jest absolutnie do wyeliminowania z polskiego prawa.

- Teraz działacze pro-life przynieśli do sejmu prawie milion podpisów popierających deklarację szefa rządzącej partii, ale nie widzę zachwytu wśród polityków PiS.

- Tak. Ta ustawa jest dokładnie taka, o jakiej mówił prezes Jarosław Kaczyński. I dlatego nie dziwię się, że wyborcy oraz osoby, które popierają życie czują się zniecierpliwione, a nawet oszukane przez Prawo i Sprawiedliwość. Nie dziwię się też, że w obecnej sytuacji poparcie dla partii rządzącej spada. Jestem wręcz zaskoczony, że nie ma reakcji kierownictwa PiS na wypowiedzi posła tej partii. Te słowa powodują słuszne oburzenie katolików, którzy są elektoratem PiS i wynieśli tę partię do władzy.

- A czy słowa posłanki Lichockiej nie są znakiem tego, że PiS skręca na lewo?

- Nie chcę się wypowiadać w tej kwestii. Powiem tylko tyle, że część zawiedzionych wyborców utwierdza się w przekonaniu, że PiS nie doprowadzi do poprawy ochrony życia w Polsce, a jeżeli ono nastąpi to tylko w wyniku Trybunału Konstytucyjnego, a nie głosowań w Sejmie.

- Ale przecież Kaja Godek w 2013 roku reprezentowała w Sejmie taki sam projekt zakazu aborcji eugenicznej. Wówczas posłowie PiS jej słowa skwitowali owacją na stojąco. Co się od tego czasu zmieniło w polityce Prawa i Sprawiedliwości?

- Niestety to zestawienie pokazuje, że jest tendencja w partii rządzącej, by instrumentalnie posługiwać się elektoratem konserwatywnym. I dlatego kierownictwo PiS powinno się zastanowić dlaczego spada poparcie dla obozu dobrej zmiany.

- Wcześniej pani marszałek Renata Mazurek z PiS arogancko wypowiadała się o Kai Godek. Teraz inna ważna posłanka partii rządzącej przeprowadza frontalny atak na ustawę popartą przez wszystkich polskich biskupów. Czy mówienie, że ta ustawa jest "nieludzka" nie jest pośrednim atakiem na nauczanie Kościoła?

- Te coraz częstsze ataki są dla mnie bardzo bolesne, bo przecież pani Kaja Godek była niegdyś bardzo szanowana w szeregach PiS.

- Tuż przed wyborami w 2015 roku PiS jednogłośnie poparł dużo lepszą ustawę o całkowitym zakazie aborcji. Kilka tygodni później wygrał wybory, a Polacy dali im samodzielną większość.

- Z tego przykładu władze PiS powinny wyciągnąć odpowiednią lekcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków modli się za Alfiego Evansa

2018-04-26 20:58

md / Kraków (KAI)

Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia – mówił ks. Andrzej Muszala w kościele św. Marka w Krakowie podczas Mszy św. w intencji Alfiego Evansa. W świątyni licznie zgromadzili się krakowianie, którzy solidaryzują się z dwulatkiem i jego rodzicami.

Alfie Evans/facebook.com

Na początku Mszy św. ks. Andrzej Muszala, który jest dyrektorem Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki UPJPII i szefem Poradni Bioetycznej, powitał wszystkich, którzy „solidaryzują się z Alfiem Evansem, niespełna dwuletnim dzieckiem, któremu w białych rękawiczkach usiłowano zakończyć uporczywą terapię, a zafundowano uporczywe umieranie”.

„Ale Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia. Już kolejny dzień żyje odłączony od maszyny podtrzymującej życie, wbrew wszelkim kalkulacjom. A miał żyć tylko trzy minuty” - mówił kapłan.

Celebrans podkreślił, że krakowianie wspierają małego chłopca z Liverpoolu i zachęcał do wspólnej modlitwy za to dziecko. „Ponieważ nie możemy mu pomóc fizycznie, modlimy się do Boga, który jest Dawcą wszelkiego życia. Modlimy się za niego, za jego rodziców, i też o jakąś mądrość i opamiętanie dla tych, którzy ustalają prawa, ażeby pozwolono mu żyć i pozwolono mu na normalną, ludzką terapię” – dodał.

W kościele św. Marka licznie zgromadzili się krakowianie, wśród nich było wiele rodzin z małymi dziećmi. W Mszy św. uczestniczyli również przygotowujący się do przyjęcia sakramentów inicjacji chrześcijańskiej w prowadzonym przez siostry jadwiżanki Ośrodku Katechumenalnym, który działa przy tej świątyni.

Mieszkańcy Krakowa wyrażają swoją solidarność z Alfiem, przynosząc także maskotki, zabawki i świeczki pod siedzibę konsulatu honorowego Wielkiej Brytanii na ul. św. Anny. Na murach kamienicy umieszczono napis po angielsku „God save Alfie Evans”, a także napisy w językach angielskim i polskim, jak: „Trzymaj się, Alfie. Modlimy się za ciebie” czy „Wielka Brytanio, nie będziesz już nigdy wielka”. Pod murem wciąż płoną świece, dzieci wraz z rodzicami układają duże i małe maskotki oraz wiązanki kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem