Reklama

Młodzi Polacy najbardziej religijni w Europie

2018-03-22 13:41

abd (KAI Rzym) / Rzym

Ks. Waldemar Wesołowski
Podczas Spotkania Młodych w Legnickim Polu

82 proc. Polaków w wieku 16-29 lat deklaruje się jako katolicy. To najwyższy odsetek w Europie - wynika z raportu, przygotowanego przed tegorocznym Synodem Biskupów wspólnie przez brytyjski St Mary's University w Twickenham i paryski Instytut Katolicki.

Z myślą o tegorocznym Synodzie Biskupów nt. młodzieży, St Mary's University w Twickenham i Instytut Katolicki w Paryżu przygotowały raport dotyczący religijności młodych Europejczyków. Rezultaty pokazują, że młodzi Polacy są dziś najbardziej religijnym narodem Starego Kontynentu.

Jako katolicy deklaruje się 82 proc. Polaków w wieku 16-29 lat. Drugie miejsce zajmują młodzi Litwini (71 proc.), trzecie Słoweńcy (55 proc.), a kolejne Irlandczycy (54 proc.). Wśród Francuzów i Brytyjczyków, a więc w krajach, w których podjęto badania, jest to odpowiednio 23 proc. i 10 proc.

W przeprowadzonych badaniach pytano również o odsetek katolików, którzy co najmniej raz w tygodniu, poza ważnymi świętami, uczestniczą we Mszy św. Tu również prym wiodą Polacy (47 proc.) przed Portugalczykami (27 proc.), Czechami i Irlandczykami (po 24 proc). W Wielkiej Brytanii jest to 17 proc., we Francji 7 proc. Najniższy odsetek stanowią katolicy w Belgii – 2 proc. oraz na Węgrzech i w Austrii – po 3 proc.

Reklama

Młodych katolików pytano też o to, czy są wśród nich tacy, którzy w ogóle nie uczestniczą we Mszach św. poza świętami. Najwięcej odpowiedzi twierdzących udzielili Hiszpanie (39 proc.), Belgowie (31 proc.), Holendrzy (23 proc.) i Francuzi (21 proc.) Wśród Polaków takie osoby stanowią 3 proc.

Polacy zajmują pierwsze miejsce także wśród katolików, którzy raz w tygodniu lub częściej modlą się w okolicznościach innych innych niż Msze św. i nabożeństwa w kościołach (60 proc.) W europejskiej czołówce są także katolicy z Czech (48 proc.) oraz z Irlandii, Holandii (po 43 proc.) i Wielkiej Brytanii (42 proc.)

Wśród Europejczyków którzy nie identyfikują się z żadną religią, pierwsze trzy miejsca zajmują Czesi (91 proc.), Estończycy (80 proc.) i Szwedzi (75 proc.). Polacy znajdują się na drugim miejscu od końca z wynikiem na poziomie 17 proc. Najmniej, bo tylko 1 proc. mieszkańców nieidentyfikujących się z jakąkolwiek religią mieszka w Izraelu.

Autorem opracowania na podstawie badań przeprowadzonych w 22 krajach Europy jest Stephen Bullivant, profesor teologii i socjologii religii St Mary's University w Twickenham i dyrektor Centrum Religijno-Społecznego im. Benedykta XVI. Użyte dane pochodzą z badań European Social Survey, przeprowadzonych kolejno w latach 2014 i 2016.

Tagi:
młodzi religijność

Osoby aktywne religijnie są szczęśliwsze

2019-02-01 18:14

tom (KAI) / Waszyngton

Religijni ludzie są szczęśliwsi, bardziej uspołecznieni i bardziej zaangażowani charytatywnie niż inni. Taki wniosek płynie z najnowszych badań przeprowadzonych przez amerykański instytut Pew Research Center (PEW). Podsumowano dane ankietowe przeprowadzone w ponad dwudziestu krajach świata.

EVERST/fotolia.com

Respondentów podzielono na trzy kategorie: aktywnie uczestniczących (praktyki religijne lub kultowe, co najmniej raz w miesiącu), zwykłe członkostwo (rzadziej niż raz w miesiącu) i osoby niereligijne. W 13 z 26 krajów ludzie religijni są bardziej zadowoleni z życia niż inni. W pozostałych krajach takiej tezy nie można udowodnić.

W szczególności zbadano kraje, w których liczba trzech grup badanych była wystarczająco reprezentatywna. Chociaż badania przeprowadzono w niektórych krajach afrykańskich i azjatyckich wybrano jednak głównie europejską i amerykańską większość chrześcijańską, ponieważ grupa osób niereligijnych jest tam silniejsza niż w innych krajach.

PEW przyznaje, że chociaż badania nie dowodzą, że uczęszczanie na nabożeństwa kościelne bezpośrednio są przyczyną szczęśliwszego życia, to niemniej jednak w wielu krajach daję się zauważyć wyraźną tendencję: np. w Stanach Zjednoczonych 36 procent aktywnych religijnie respondentów określiło siebie jako "bardzo szczęśliwych". W przypadku niereligijnych Amerykanów wartość ta wynosiła tylko 25 proc., tak samo, jak dla niepraktykujących. Taka tendencja występuje we wszystkich badanych krajach, wynika z opublikowanego w czwartek raportu. Zwraca się uwagę, że w żadnym kraju ankieta nie wykazała, że aktywni religijnie ludzie mieliby być bardziej szczęśliwsi niż inni, mimo że w wielu krajach nie było w tym kontekście znaczących różnic między aktywnymi religijnie a pozostałymi grupami.

Istnieją również korelacje między stopniem religijności a stylem życia i długością życia, ale nie dotyczy to zdrowia. Natomiast badania pokazują związek między religijnością a większym zaangażowaniem społecznym.

Chociaż w większości krajów ludzie religijni palą mniej papierosów i piją mniej alkoholu, to jak wynika z badań, nie ma to wpływu na to, że tym samym są bardziej aktywni fizycznie, czy są bardziej lub mniej otyli. Wynika natomiast to, że osoby niereligijne są bardziej aktywne sportowo i mają mniej nadwagi niż ludzie religijni. Wyjątkiem jest USA, gdzie jest odwrotnie.

Podobnie jak w poprzednich ankietach, ostatnie badanie Pew Research Center pokazuje, że wiara motywuje z pewnością do większego zaangażowania charytatywnego. 85 procent osób religijnych w USA twierdzi, że są zaangażowani w prace, co najmniej jednej organizacji charytatywnej. Odsetek ten jest wyższy niż w przypadku osób religijnie niepraktykujących i niereligijnych.

W USA widoczne są również związki między religijnością a uczestnictwem w demokratycznych wyborach: 69% ludzi religijnych bierze w nich udział, więcej niż w przypadku dwóch pozostałych grup.

Badanie były przeprowadzane przez Pew Research Center od 2010 roku na podstawie wcześniejszych badań prowadzonych przez World Values Survey Association i International Social Survey Program. Aktywnie religijni ludzie stanowili mniejszość w 28 z 35 badanych krajów. Grupa ta składa się głównie z kobiet, osób żyjących w związkach małżeńskich oraz osób w wieku powyżej 40 lat. Projekt Global Religious Futures był finansowany przez The Pew Charitable Trusts i John Templeton Foundation.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niedzielna Msza święta w sobotę

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 10/2004

Nie tak dawno w czasie lekcji jeden z licealistów zapytał mnie w intrygującej go sprawie. „Proszę księdza, Kościół uczy, że jeżeli z ważnych powodów nie możemy iść do kościoła w niedzielę (np. idziemy na zabawę karnawałową trwającą do białego rana, lub będziemy musieli w niedzielę pracować) to powinniśmy to uczynić w sobotę wieczorem.

Bożena Sztajner/Niedziela

Takie uczestnictwo nie będzie pociągało konsekwencji grzechu. Niestety, coraz częściej słyszę, iż niektórzy moi znajomi, dla wygody, by mieć niedzielę tylko dla siebie, idą w sobotę, a nie w niedzielę na Mszę św. Czy jest to postawa słuszna, prawidłowa? W Piśmie Świętym czytamy, jak to Pan Bóg polecił świętować siódmy dzień, a nie szósty. Wyznaczył niedzielę na świętowanie, a nie sobotę wieczorem. Czy więc regularne uczestniczenie w niedzielnej Mszy św. w sobotę wieczorem nie jest nadużyciem?”

Otóż tytułem wstępu przypomnę, iż obowiązek uczestniczenia we Mszy św. wiąże katolika w sumieniu. Dobrowolne zaniedbanie uczestniczenia we Mszy św. w niedzielę jest grzechem śmiertelnym i powoduje zerwanie kontaktu z Bogiem. Wracając do kwestii dnia, którego powinniśmy świętować, zgodnie z poleceniem Boga Izraelici zobowiązani byli do świętowania szabatu czyli siódmego dnia, dnia Bożego odpoczynku po dokonanym dziele stworzenia. Jednak po Zmartwychwstaniu Chrystusa, które miało miejsce w pierwszym dniu tygodnia (w niedzielę), rozpoczął się nowy etap w historii zbawienia. Etap ten jest czasem nowego stworzenia. I właśnie ten dzień nowego stworzenia, bo zostało ono zapoczątkowane Zmartwychwstaniem i umocnione zesłaniem Ducha Świętego też w niedzielę, obchodzimy jako najważniejsze święto każdego tygodnia. Świętujemy niedzielę, jako pierwszy dzień tygodnia. Wyraźnie słyszymy to w II Modlitwie Eucharystycznej, w której kapłan wypowiada słowa: „Dlatego stajemy przed Tobą i zjednoczeni z całym Kościołem uroczyście obchodzimy pierwszy dzień tygodnia, w którym Jezus Chrystus Zmartwychwstał i zesłał na Apostołów Ducha Świętego”.

Kościół o sposobie spełnienia obowiązku uczestniczenia we Mszy św. wypowiada się w kanonie 1248 Kodeksu Prawa Kanonicznego w następujący sposób: „Nakazowi uczestniczenia we Mszy św. czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź w sam dzień świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego”. Jak widać, kanon ten nic nie mówi na temat przyczyn naszej decyzji co do dnia uczestniczenia we Mszy św. Termin, w którym udamy się na Mszę św. - w sobotę wieczorem (lub inny dzień poprzedzający święto) czy też w sam dzień świąteczny - zależy tylko od nas. Tak więc z formalnego punktu widzenia wszystko jest w porządku. Każdy jednak medal ma dwie strony. Stąd warto w tym miejscu przypomnieć, na czym polega zadanie świętowania. Otóż do istoty chrześcijańskiego świętowania należy uczestniczenie w liturgicznym spotkaniu, które wielbi Pana, rozważa Jego słowa i umacnia się wzajemnym świadectwem wiary. Kościół od samego początku prosił swoje dzieci, aby pilnowały niedzielnej Eucharystii. Już około 108 r. pisał św. Ignacy z Antiochii: „Niechaj nikt nie błądzi. Ten, kto nie jest wewnątrz sanktuarium, sam pozbawia się Chleba Bożego.

Jeśli modlitwa wspólna dwóch zwykłych ludzi ma moc tak wielką, o ileż potężniejsza jest modlitwa biskupa i całego Kościoła! Kto nie przychodzi na zgromadzenie, ten już popadł w pychę i sam siebie osądził” (List do Efezjan 5,2-3). A dwie strony dalej dodaje św. Ignacy następujący argument: „Gdy się bowiem często schodzicie, słabną siły szatana i zgubna moc jego kruszy się jednością waszej wiary” (13,1).

Stąd jeśli z czystego wygodnictwa pomijamy Mszę św. w sam dzień świąteczny, nasze świętowanie stałoby się niepełne. To jest podstawowa racja, dla której winniśmy dążyć do zachowania niedzielnej Mszy św. Warto zobaczyć dla jakich powodów ludzie najczęściej rezygnują w ogóle z Mszy św. w niedzielę, przychodząc na nią w sobotę wieczorem. Wygodne wylegiwanie się w łóżku, oglądanie telewizji, wycieczka, goście, widowisko sportowe - to są dla nich w niedzielny dzień ważniejsze rzeczy, aniżeli uczestniczenie we Mszy św. Oczywiście, - zauważmy - że w takim przypadku nie mówimy o grzechu (bo przecież można przyjść na Mszę św. w sobotę). Pojawia się natomiast coś, co można nazwać apelem do naszego serca, do naszego sumienia, by nie wybierać tego, co łatwiejsze, ale to, co stosowne, co buduje wiarę naszą i wiarę całej wspólnoty. W przeciwnym razie można pokusić się o stwierdzenie, że wybierając to, co łatwiejsze, czyli sobotnią Liturgię, jakby w sposób pośredni dajemy dowód, iż uczestnictwo w Ofierze Chrystusa jest dla nas jakimś ciężarem, obowiązkiem, a nie radosnym spotkaniem przy stole na wspólnej uczcie.

Kiedy przeżywamy okres Wielkiego Postu, czas nawracania się, pracy nad sobą, podejmowania dobrych postanowień celem przybliżenia się do Boga i pogłębienia swej wiary, miłości, może warto byłoby podjąć trud podjęcia decyzji o prawdziwym świętowaniu niedzieli w połączeniu z uczestnictwem właśnie tego dnia w Eucharystii. Może będzie mnie to kosztować godzinę mniej snu, ale to przecież wszystko ad maiorem Dei gloriam - na większą chawałę Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: abp Jędraszewski poświęcił pokarmy na Rynku Głównym

2019-04-20 20:29

led / Kraków (KAI)

W Wielką Sobotę abp Marek Jędraszewski poświęcił pokarmy przed bazyliką mariacką na Rynku Głównym w Krakowie. Metropolita krakowski złożył licznie zgromadzonym mieszkańcom, gościom i turystom świąteczne życzenia.

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

W uroczystości uczestniczył m.in. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski – senior, ks. Dariusz Raś, proboszcz bazyliki mariackiej, o. Leon Knabit i prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Podczas uroczystości abp Marek Jędraszewski mówił, że „nie może być lepszej perspektywy, gdy chodzi o przesłanie tych świat, niż ta prawda, że Chrystus zmartwychwstał, zwyciężając grzech, śmierć i tego, który spowodował śmierć i grzech czyli szatana”. - W tym tkwi cała nadzieja, ciągle odnawiana zawsze podczas tych świąt, że zwycięstwo ostateczne należy do Chrystusa i tych wszystkich, którzy wiernie idą za nim, dźwigając także swoje krzyże, bo one są niejako włączone w prawdę o naszym życiu – podkreślił hierarcha.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski złożył życzenia krakowianom i turystom wypoczywającym w Krakowie w czasie świąt. Prezydent mówił, że w święceniu pokarmów na Rynku biorą udział osoby z całego kraju, a cudzoziemcy pytają na czym ta tradycja polega.

- Krakowski Rynek jest od ponad 700 lat miejscem, gdzie odbywają się wszystkie rzeczy, które można nazwać tradycyjnymi. Te święcenia to także tradycja od wielu, wielu lat – powiedział prezydent, dodając że „Kraków był zawsze miejscem, w którym krzyżowały się kultury i narody, był miastem międzynarodowym”.

Na placu przed bazyliką mariacką stanął także stół z tradycyjnymi wielkanocnymi potrawami, które trafią do podopiecznych braci albertynów.

Gospodarze uroczystości rozdali obecnym na krakowskim Rynku tradycyjne pieczywo świąteczne, nazywane kukiełkami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem