Reklama

Nie przyjmuj Komunii, gdy twój styl życia jest sprzeczny z Ewangelią

2018-04-03 18:08

pb (KAI/catholicherald.co.uk) / Shrewsbury

Andrzej Niedźwiecki

Gdy twój styl życia jest sprzeczny z Ewangelią, nie przyjmuj Komunii świętej - przypomniał w liście pasterskim ordynariusz diecezji Shrewsbury bp Mark Davies. Dodał, że taki styl życia, podobnie jak grzech śmiertelny muszą być wyznane na spowiedzi i odpokutowane, zanim przyjmie się Eucharystię.

Przyjmowanie Komunii świętej jest „najbardziej radykalnym wezwaniem do świętości”, z jakim może się spotkać człowiek, wyjaśnił hierarcha. Wskazał, że katolicy muszą zdawać sobie sprawę, iż realna obecność Chrystusa w Eucharystii, dar Jego Ciała i Krwi jest środkiem do świętości, do której każdy z nas jest wezwany. Podkreślił, że Komunia święta przywraca wierzącym siłę, zrywa nieuporządkowane przywiązania, odgradza ich od grzechu i pomaga zakorzenić całe życie w Chrystusie.

Przestrzegł jednocześnie przed patrzeniem na Najświętszy Sakrament w duchu „świeckiej inkluzywności”, która umniejsza jego prawdziwe znaczenie do niewiele więcej niż „przejawu gościnności”.

- Rozumiemy więc, dlaczego nigdy nie możemy przystępować do Komunii świętej w sposób powierzchowny, a tym bardziej jeśli nie wyspowiadaliśmy się i nie odpokutowaliśmy za jakikolwiek grzech śmiertelny lub styl życia stojący w sprzeczności z naszym chrześcijańskim powołaniem - napisał bp Davies.

Reklama

Przypomniał słowa św. Pawła Apostoła, który przestrzegał pierwszych chrześcijan, że „kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej”.

Hierarcha zachęcił zarazem do częstego przyjmowania Komunii i do przygotowania się do tego przez sakrament pojednania, „abyśmy mogli stać się świętymi”.

Tagi:
Komunia

USA: arcybiskup przypomina o zakazie przystępowania do komunii św. przez polityków proaborcyjnych

2019-03-01 13:52

kg (KAI/lLifeSiteNews) / Kansas City

Politycy katoliccy, popierający aborcję, nie powinni przystępować do Komunii św. – stwierdził arcybiskup Kansas City, Joseph F. Naumann, przewodniczący Komitetu episkopatu USA ds. Obrony Życia. W artykule, zamieszczonym na stronie internetowej Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych (USCCB), przypomniał on stanowisko Kościoła katolickiego w tej sprawie w związku z najnowszymi działaniami na rzecz utrwalenia i rozszerzenia aborcji w ustawodawstwach stanowych”.

lininha_bs/pixabay.com

Najnowszym przykładem tych posunięć jest ustawa o „zdrowiu reprodukcyjnym”, uchwalona przez władze Nowego Jorku i podpisana w styczniu br. przez gubernatora miasta Andrewa Cuomo, uważającego się za katolika.

Nawiązując do tych poczynań abp Naumann napisał 19 lutego, że blasku tego rodzaju ustawodawstwu „nadają godne ubolewania działania niektórych polityków i prawników katolickich”. Wynikiem tych przepisów „będzie zabicie bardzo wielu nienarodzonych dzieci”, a obrona „tych w istocie diabelskich działań jak aborcja” jest w najwyższym stopniu niemoralna. „Możemy sprzeciwiać się postępowaniu tych działaczy publicznych, ale nie możemy sądzić ich dusz, wiemy jednak, że nadejdzie dzień Sądu Ostatecznego” – zauważył hierarcha.

Jednocześnie zwrócił uwagę, że „świadomy i trwały grzech śmiertelny” zagraża duszom i umieszcza je na „drodze do piekła”, a przyjmowanie sakramentu Eucharystii w takim stanie w dalszym ciągu naraża dusze na niebezpieczeństwo.

Pisząc te słowa metropolita Kansas City podkreślił, że czuje się odpowiedzialny za uczynienie wszystkiego, aby mieć pewność, że jego owczarnia jest świadoma „moralnej powagi i skutków tych działań”. Dodał, że „krytycznie ważne” jest dla niego nawiązanie dialogu z przywódcami katolickimi, zaangażowanymi w te „skandaliczne zachowania”. „Uznałem za konieczne zażądać, aby nie przystępowali oni do komunii św., i to dla ich zdrowia duchowego i aby chronić wielu innych od zamętu moralnego” – wyznał autor oświadczenia.

Jedną z podstaw prawnych tego dokumentu jest kanon 915 Kodeksu Prawa Kanonicznego, mówiący o tym, że „do Komunii świętej nie należy dopuszczać (...) osób trwających z uporem w jawnym grzechu ciężkim”.

Również inni biskupi amerykańscy wielokrotnie wypowiadali się surowo na temat sankcji, nakładanych na polityków katolickich, broniących uporczywie przerywania ciąży. Na przykład bp Joseph Strickland z diecezji Tyler w Teksasie wyraził w styczniu na swym Tweeterze solidarność ze słowami bp. Richarda Stiki z Knoxville (stan Tennessee), że gubernator Cuomo ściągnął na siebie ekskomunikę za podpisanie ustawy dopuszczającej aborcję. „Jestem z biskupem Stiką. Nie wypowiadam się na temat prawodawstwa w Nowym Jorku, ale błagam biskupów o mocny głos publicznie” – napisał ordynariusz Tyler. Zaznaczył, że „w każdym zdrowym społeczeństwie [takie ustawodawstwo] nazywa się dzieciobójstwem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Czy można ten dom poweselić?”

2019-04-22 16:14

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Kard. Henryk Gulbinowicz

Codzienność Wielkiego Postu

Po szaleństwach karnawału, środa popielcowa na Wileńszczyźnie wnosiła w każdą rodzinę spokój i wielkopostne zamyślenie. Co wtedy robiono? Mogę opowiedzieć tylko o tym, jak wyglądało to w środowiskach szlacheckiego zaścianka. Przede wszystkim trzeba podzielić obowiązki, które miały panie, i te, które mieli panowie. Do dobrych tradycji wielkopostnych należało, aby panie się od czasu do czasu spotykały, i po cichu, bo spotkania oficjalne, np. imieninowe nie były w czasie Wielkiego Postu wskazane, zastanawiały się jaki to też typ mody będzie obowiązywał w czasie najbliższej wiosny albo lata. Drugą rzeczą, już nieco poważniejszą, którą w czasie tych spotkań się zajmowały, było sprawdzanie, czy też wędliny przygotowane w czasie adwentu przechowują się dobrze, czy też nie. To była trudna sprawa, bo przecież post, a tu trzeba próbować, ale jakoś sobie i z tym radziły. W tym czasie panowie planowali zasiewy, ich ilość, i ,zwłaszcza właściciele większych gospodarstw, planowali też nabywców tych dóbr. Tak wyglądał rytm życia codziennego.

Dom modlitwy

Jeśli chodzi o rytm życia religijnego, to on się przedstawiał dosyć ciekawie. Z okresów zaborów, a byliśmy pod zaborem Rosji carskiej, pozostały piękne tradycje –zwłaszcza z czasów powstań roku 1831 i 1863. Oddawanie hołdu tym, którzy polegli za ojczyznę, było zabronione, ale przecież pragnienia takie były żywe, stad urządzano rozmaite nabożeństwa. Miały one przypominać tych, którzy walczyli za Polskę. Zamawiano więc Msze a ksiądz umiał przemycić te treści, które były rzeczywistymi przyczynami. Ze względu jednak na duże odległości dzielące od kościoła, wiele nabożeństw odprawiano w domu. I tak w okresie Wielkiego Postu dzielono Gorzkie Żale: w jedną niedzielę jedna część, w drugą druga, itd. Jak to się odbywało? Musiała być cała rodzina. W saloniku, albo w innej przyzwoitej izbie, siadano i z książeczek do nabożeństwa wspólnie śpiewano. Traktowano to jako hołd pamięci składany tym, którzy oddali życie za ojczyznę. W mojej rodzinie wspominano stryja Ignacego, który poległ w 1920 r. pod Warszawą.

Wyścig ze święconym

Dwa tygodnie przed Wielkanocą wietrzono wszystkie ubrania. Wynoszono wszystko na zewnątrz. Prac polowych jeszcze nie było, bo zazwyczaj leżał śnieg, wyszukiwano więc sobie różne zajęcia. Po Niedzieli Palmowej zaczynało się sprzątanie domu: pastowanie podłóg, czyszczenie sztućców. Wszystko musiało być na glanc. W Wielką Sobotę typowano kto pojedzie do parafii ze święconym. I tu była wielka tajemnica: musiał to być bardzo sprytny kuczer, musiały to być dobre, zdrowe, sprawne konie. Dlaczego? Bo była dziwna tradycja, chyba trochę szlachecki zabobon, że kto przyjedzie pierwszy z kościoła ze święconym, ten będzie miał najlepsze zbiory. Dlatego wszyscy stali w kościele bliżej wyjścia. Potem gnano, na łeb na szyję do domu.

Czar wspólnego stołu

Po mszy rezurekcyjnej, gdy delegaci wracali do domu, stół był już zastawiony. Pisanki, które robiono od Wielkiego Piątku, szynki w całości, aby każdy mógł sobie ukroić wedle życzenia. Do stołu zasiadali wszyscy, służba też. Było w tym jakieś zrównanie ludzi. Dzielono się święconym jajkiem, składano życzenia. Co ciekawe, nie wolno było święconego jajka jeść widelcem, trzeba było sięgać po nie palcami. Jedzenie było obfite, długo siedziano przy stole. Po śniadaniu była więc sjesta.

Zaraz po rezurekcji

Między wyjazdem do kościoła a powrotem ze święconym przychodzili „Aniołowie Zmartwychwstania”. Byli to chłopcy między 14, a 18 rokiem życia, którzy wędrowali od domu do domu, mówili „Chrystus zmartwychwstał”, odpowiadało się „Prawdziwie zmartwychwstał” i wysłuchiwało się Ewangelii o zmartwychwstaniu. W darze otrzymywali pisanki. Mnie się to bardzo podobało, też chciałem być Aniołem Zmartwychwstania...Ale niestety, mama wyjaśniła mi, że to raczej nigdy nie będzie możliwe, ponieważ tak mogli wędrować tylko ludzie ubodzy.

Na drugi dzień, gdy była pogoda, Aniołowie zbierali się razem i grali w pisanki. Gra polegała na tym, że puszczano jajko w korytku – łubiance, lekko pochylonej. Jajko toczyło się i jeśli dotknęło innego, to puszczający je zabierał.

Wielkanocna Niedziela

Pierwszego dnia świąt, wieczorem, kawalerka, a więc nieżonaci, stukali w okno i pytali: „Czy można ten dom poweselić?”, i gospodarz odpowiadał: „Proszę bardzo”. Najpierw śpiewali pieśni wielkanocne, ale potem odśpiewywali piosenki inne, zwłaszcza, jeśli w domu była panna na wydaniu. Jeśli była miła, lubiana – śpiewano mile, jeśli nie była zbyt szanowaną –śpiewano też piosenki nie całkiem uprzejme w treści. Pamiętam dwuwiersz o takiej damie, która przez tę grupę śpiewającą nie była honorowana, bo nie dbała o porządek: „A talerze pod ławą zarosły murawą”. Za śpiewy trzeba było, oczywiście, wynagradzać. Na drugi dzień udawano się z wizytami, albo przyjmowano wizyty.

Grób pełen kanarków

Każdy kościół miał swój grób Pański. Do dobrego tonu należało, aby wszystkie te groby odwiedzić. W mojej świadomości gimnazjalisty, a więc mówimy o roku 1938 i 1939, zostały dwa groby: u franciszkanów i u bonifratrów. Franciszkanie zrobili taki grób: najpierw obłoki, obłoki, obłoki, obłoki, a na końcu, w dziurze, gdzie już niewiele było można zobaczyć –monstrancja. Takiego grobu nigdzie nie było, dlatego chodziliśmy go oglądać zdumiewając się bardzo.

Mieszkałem na Bonifraterskiej, pod numerem 14, stamtąd było blisko do ojców bonifratrów, i grób, który pewnego roku tam przygotowano również zapamiętałem. Ponieważ miejsca było mało, brat Włodzimierz, którzy wszystko przygotowywał, umieszczał grób zaraz przy głównym ołtarzu, w takim lochu. Figurę trudno było zobaczyć, ale za to monstrancja była widoczna dobrze. Zadziwiające jednak były klatki z kanarkami. One się darły w niebogłosy! Podglądaliśmy, w którym miejscu są te ptaki umieszczone, ale to nie było łatwe. Brat bonifrater chował je dobrze za skałami z papieru.

Ocalanie drzewa

Szczególnie utkwiła mi w pamięci troska o zmarłych. Oni nie przestawali być częścią rodziny, dlatego czwartego dnia delegacja jechała na cmentarz. Zawożono bazie, nawet pisanki, aby zmarłego poweselić. Ubierano się skromnie, raczej powściągliwie. Jednak ci, którzy zostawali w domu, nie mogli być bezczynni, szli do sadu. Były przygotowane przewiąsła ze słomy i trzeba było każdy pień takim przewiąsłem opasać. Wtedy tego nie rozumiałem, ale po wielu latach dowiedziałem się, o co chodziło. Nie znano żadnej chemicznej ochrony przed insektami, więc był to sposób, aby chronić drzewa. Kiedy wszystkie niepożądane owady wdrapywały się po pniu do góry i mogły uszkodzić koronę drzewa, po drodze natrafiały na słomę i w niej się zagnieżdżały. Dziadek powiedział mi tak: „Wybierz sobie drzewko, opasaj, a potem pilnuj, aby szkodniki go nie zniszczyły”. Było to ważne, ponieważ wierzono, że jeśli dziecku uda się ochronić drzewo przed szkodnikami, będzie to zapowiadać pomyślność w jego dalszym życiu, a jeśli nie, to pewnie jakieś trudności. Nie pamiętam, jak te moje starania wyglądały, ale chyba nie najgorzej – jeśli wierzyć wileńskim przepowiedniom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów: Wigilia Paschalna - fotogaleria

2019-04-22 20:42

Agata Zawadzka

Bp Paweł Socha przewodniczył liturgii Wigilii Paschalnej w parafii Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie.

Agata Zawadzka

Przytaczamy wybrane myśli z homilii Księdza Biskupa:

„Dzisiejsza liturgia zaczęła się od światła. (…) Światłem jest Bóg ze swoim boskim prawem”.

„Chrystus jest Źródłem życia. Zmartwychwstanie to przyjęcie śmierci, aby ją zwyciężyć. I przez to zwycięstwo nad śmiercią zasiadać po prawicy Ojca w człowieczeństwie. Życie wieczne przywraca nam Jezus Chrystus”.

„Jezus uobecnia swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie w Eucharystii. Dzieło zbawienia aktualizuje się w każdej Mszy świętej”.

„Życie wieczne w Bogu. To jest istota dzisiejszego święta. I dlatego taka wielka radość, że w Chrystusie mamy dar życia wiecznego”.

Zobacz zdjęcia: Gorzów - Wigilia Paschalna w parafii Pierwszych Męczenników Polski 2019
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem