Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Dyrektor Dzieła Pomocy św. Ojca Pio: osoby bezdomne pokazują, czym jest prosta radość życia

2018-04-14 13:19

Rozmawiał Łukasz Kaczyński / Kraków (KAI)

Halfpoint/fotolia.com

Wielu z nas zapomniało o prostej radości życia - że do bycia szczęśliwym nie potrzeba nie wiadomo jak wielu rzeczy. Bezdomni potrafią ucieszyć się z tego, że świeci słońce, że mają z kim zamienić słowo, że jest cieplej - mówi w wywiadzie dla KAI br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap, dyrektor krakowskiego Dzieła Pomocy św. Ojca Pio wspomagającego bezdomnych. W sobotę 14 kwietnia przypada Dzień Ludzi Bezdomnych.

Br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap: Człowiek ubogi, człowiek w potrzebie, człowiek cierpiący. Dużo tu przymiotników. Pierwsze skojarzenie, kiedy słyszymy o osobach mieszkających na ulicy, to fakt, że nie mają domu. Ale to coś więcej - to osoby, które mają poważny problem, który nie jest do udźwignięcia w rodzinie. To osoby, których dom jest w kryzysie i nie chodzi tylko o wymiar materialny, ale może nawet bardziej o emocjonalny, bo w normalnych rodzinach, kiedy jest kryzys – finansowy, emocjonalny czy duchowy – powinno pojawić się wsparcie rodziny. W przypadku bezdomności coś po prostu nie zafunkcjonowało tak jak trzeba.

KAI: Często panuje przeświadczenie, że osoby mieszkające na ulicy na taki los sobie zasłużyły. Czy to prawda?

- To strasznie niesprawiedliwie słowa. Tym samym oceniamy ich jako słabszych. Takie stereotypowe podejście jest bardzo krzywdzące, ponieważ może, gdybyśmy znaleźli się w podobnym bardzo tragicznym splocie sytuacji życiowych - rozwód, depresja, odsiadka w więzieniu, zadłużenie czy problemy w rodzinie - też nie dalibyśmy sobie rady. Do takiego przekonania dochodzi fakt, że często osoby bezdomne są odpychające zewnętrznie - zniechęcają swoim wyglądem, żebrzą, mają problem z alkoholem czy też są agresywne. I często zdarza się tak, że nasze podejście do nich jest takie, jak do zdobywania informacji medialnych. Czytamy tylko nagłówki, a nie wchodzimy głębiej. Nie mamy czasu, by go poświęcić na to, aby spojrzeć i dostrzec, że bezdomni to tacy sami ludzie jak my, tylko w innym, bardzo trudnym momencie życiowym.

- Co powinien w takim razie wiedzieć każdy o bezdomności, żeby zrozumieć jej istotę?

- Po pierwsze mieć świadomość, że to osoby, które nie są gorsze od nas, ale mają po prostu trudniejszą historię życia. Potrzeba wrażliwości, by zobaczyć w nich brata i siostrę, ludzi w potrzebie. Jak napisał papież Franciszek, człowiek wzrasta w świętości poprzez małe gesty i podał jako przykład „wyjście do ubogiego na ulicy i porozmawianie z nim z miłością”. Pamiętajmy więc, że podarowanie 5 zł nic nie rozwiązuje. Potrzeba czegoś więcej, na przykład poświęcenia czasu na spotkanie z historią osoby z ulicy. Osoby bezdomne bardzo szybko wyczuwają, kiedy traktuje się ich przedmiotowo, a kiedy naprawdę podmiotowo, na płaszczyźnie partnerskiej.

- Niejednokrotnie przed takim zaangażowaniem wstrzymuje ludzi myślenie, że przecież bezdomni np. przepiją pieniądze, który otrzymają lub pogardzą okazywaną pomocą. Jak mądrze pomagać?

- Dobrze mieć w pamięci fakt, że kiedy pomaga się człowiekowi w sposób nieprawidłowy, można go od siebie uzależnić. Dlatego w Dziele Pomocy św. Ojca Pio staramy się pomagać osobom bez domu, by doprowadzić ich do samodzielności. To niełatwe zadanie. Ale można znaleźć ośrodki czy też miejsca, gdzie np. w ramach wolontariatu można wspomagać w sposób konstruktywny, z korzyścią dla osoby objętej tą pomocą.

- Bardzo dobrym przykładem jest tutaj św. Brat Albert. Czego uczy on współczesnych w podejściu do osób ubogich i bezdomnych?

- On wyjątkowo odkrył, że to są nasi bracia. Przecież z nimi zamieszkał, czyli pomagał im w przestrzeni, w której się znajdowali. To bardzo ważny punkt wyjścia. Nie oznacza to, że trzeba przejmować od osób bezdomnych niewłaściwe nawyki, które czasem mają, ale zacząć zmieniać ich od środka. Brat Albert pokazuje, że będąc z nimi razem w kłopotach, w głodzie i w chłodzie, na posiłku czy modlitwie, mogę swoim życiem i świadectwem ich wspierać, a jednocześnie dawać przykład innym ludziom, zachęcając ich do wsparcia osób bezdomnych. Raczej nie powinno się robić tego samemu, ale właśnie w sposób zorganizowany, w organizacjach podobnych do krakowskiego Dzieła czy też innych wspólnotach skupionych na problemach ludzi bez domu. Trzeba być ostrożnym, by nie wejść w relacje emocjonalne i nie naobiecywać czegoś, czego nie jesteśmy w stanie dać, bo na tym pomoc nie polega. Najsłuszniejsza jest droga małych kroków, która poprzez budowę zaufania może doprowadzić do tego, że nie tylko będziemy dawać, ale również otrzymywać.

- Co może otrzymać osoba udzielająca pomocy człowiekowi bezdomnemu?

- Osoby z ulicy uczą niezwykłej wrażliwości w stosunku do bliźniego i dystansu, by zbyt łatwo nie oceniać, nie wysuwać pochopnych wniosków. W kontakcie z nimi odkrywamy moc małych darów i to, jak można się ucieszyć z tego, że otrzyma się bułkę, ciepłą rzecz czy jest się wysłuchanym. Wielu z nas zapomniało o prostej radości życia - że do bycia szczęśliwym nie potrzeba nie wiadomo jak wielu rzeczy. Osoby bezdomne potrafią ucieszyć się z tego, że świeci słońce, że mają z kim zamienić słowo, że jest cieplej. To piękna zdolność.

- A co jest najważniejsze w niesieniu pomocy osobom bezdomnym i czy ciężko namówić je do współpracy?

- Uświadamianie im, że nadal jest dla nich szansa, pomaganie im w odnajdywaniu nadziei. Pokazywanie, że Pan Bóg ich nie przekreślił. Że są ludzie, którzy też ich nie skreślają i chcą im pomóc wyjść z tego „życiowego dołka”. Wspieranie osób z ulicy to trudny proces, któremu towarzyszy zdobywanie ich zaufania, które po wielu trudnych życiowych sytuacjach jest mocno nadwerężone. Zaczyna się od prostych rzeczy - czy mają co jeść, czy mają się w co ubrać, czy mają gdzie się schronić, czy mają dowód osobisty czy też kontakt z rodziną. To pierwsze pytania padające w Dziele Pomocy św. Ojca Pio. To zaczyna budować relację, dzięki której można rozwiązywać poszczególne problemy, krok po kroku. Skorzystanie z łaźni, ubranie w czyste rzeczy, posilenie się - to punkt wyjścia.

- Ale osobom bez domu nie brakuje tylko dachu nad głową. Jakie jeszcze problemy życiowe trzeba rozwiązać na drodze dochodzenia do samodzielności?

- Często są to problemy natury psychicznej - dlatego też mamy zespół psychologów i lekarza psychiatrę. Wspieramy naszych podopiecznych w poszukiwaniu pracy. Ważne jest również po prostu przeżywanie z nimi ich życia – radości ze znalezienia pracy czy też smutku z powodu odejścia kogoś bliskiego. Tworzymy również przestrzeń do powrotu do normalnego funkcjonowania - seanse filmowe, wspólną Wigilię, wyjścia do kina czy wyprawy w góry. To wszystko wspomaga proces wyjścia z marginesu społeczeństwa, bo trzeba pamiętać, że często osoby bezdomne to ludzie wykształceni, władający wieloma językami, artyści, w których życiu nastąpiło jakieś tąpnięcie. Takie kompleksowe działanie - pomoc materialna, duchowa, psychologiczna i kulturalna - pozwala im na nowo odkryć swoją godność oraz talenty, jakimi dysponują.

- Ciężko jest zdobywać środki na taką pomoc?

- Polacy są wrażliwi na problem bezdomności. Współpracujemy z instytucjami na poziomie miejskim i ogólnopolskim. Dzieło wspierają liczni darczyńcy oraz wolontariusze. Naszą działalność wspomagają przede wszystkim darczyńcy indywidualni, którzy często oprócz darowizn przekazując na rzecz osób bezdomnych 1% swojego podatku. To dla nas bardzo ważne wsparcie i niezwykła odpowiedzialność za jak najlepsze wykorzystanie otrzymanych środków. Dlatego przywiązujemy dużą wagę do tego, by być w stałym kontakcie z naszymi darczyńcami, zapraszamy ich do Dzieła, wysyłamy biuletyny podsumowujące nasze działania i pokazujące, że ich datki są wykorzystywane dobrze i dają konkretne owoce.

- Czy z bezdomności można wyjść na 100%? Jakie są wasze doświadczenie w tym względzie na podstawie mieszkań wspieranych, które prowadzicie w Krakowie?

- Dzieło Pomocy działa w Krakowie od 14 lat. Obecnie ze wsparcia Dzieła korzysta ponad 2000 osób bezdomnych i zagrożonych bezdomnością. Co roku udaje nam się polepszyć byt około 100 osób bezdomnych. Część z nich podejmuje pierwszą od wielu lat pracę, część rozpoczyna terapię, jeszcze inni zaczynają wynajmować swój własny pokój. To wielka radość. Co do mieszkań wspieranych, to często pobyt w nich jest końcówką procesu wychodzenia z bezdomności. W tym momencie takie osoby już pracują, za niedługo wynajmą własne lokum. Nie jest to jednak proces błyskawiczny. On często trwa długo. Są też ciągłe niebezpieczeństwa, zwłaszcza związane z nałogami. I potrzeba wiele wysiłku ze strony osoby bez domu, jak i osób wspierających, aby on zakończył się sukcesem.

- Z racji przypadających w tym roku 50 lat od śmierci Ojca Pio i 100. rocznicy otrzymania przez niego stygmatów, Dzieło Pomocy św. Ojca Pio zorganizowało akcję „Niestygmatycy”. Czy rzeczywiście pomaga ona zmieniać mentalność społeczną odnośnie osób bezdomnych?

- Osoby bezdomne są stygmatyzowane często w sposób krzywdzący, stereotypami, które nie są prawdziwie. Nasza strona niestygmatycy.pl pokazuje historie osób bezdomnych, które poruszają i potrafią odwrócić właśnie to spojrzenie pełne niezrozumienia, tak często kierowane w stronę tych, którzy zaczepiają nas i proszą o pomoc na ulicy. A oni przecież tak samo kochają, mają swoje pasje, życiowe radości i problemy. Mamy nadzieję, że nasza akcje zniesie tą redukcję wrażliwości, którą wielu z nas odczuwa, patrząc na osoby bezdomne.

- Dziś Dzień Ludzi Bezdomnych. Jest co świętować? Jaki jest jego prawdziwy przekaz?

- Przekaz tego dnia to zachęta do zauważenia osób bezdomnych. Chcemy, aby społeczeństwo przez różne akcje organizowane w Dzień Ludzi Bezdomnych, takie jak na przykład organizowany przez Dzieło specjalny marsz i wystawa prac graficznych na krakowskich Plantach pokazujących problem bezdomności z prawdziwej, zobaczyło, że osoby z tak zwanego marginesu społeczeństwa również zasługują na uwagę. Na to, by dostrzec ich bagaż doświadczeń i codzienne zmagania. I że to są dzieci Boże i nasi bracia, którym powinniśmy okazać nasze serce. To nie ma być świętowanie, tylko uszanowanie osób bezdomnych i uwrażliwienie innych na to, by nie zachowywać się wobec nich w sposób krzywdzący i obojętny.

Tagi:
Kraków bezdomni

Gospel to przecież Dobra Nowina

2018-04-18 22:34

Monika Ziółkowska

Podkrakowskie Więcławice rozbrzmiewać będą śpiewem w dniach 28- 29 kwietnia. A to za sprawą VII Warsztatów Gospel w Więcławicach Starych, które poprowadzą Ela Ekiert - dyrygentka krakowskiego Mistral Gospel Choir oraz Brian Fentress – mieszkający w Polsce dyrygent, wokalista i producent muzyczny z USA. Intensywny dla uczestników weekend zakończy się w niedzielę o 18:00 otwartym dla wszystkich koncertem finałowym, który będzie miał miejsce w Strażnicy Kultury w Więcławicach. Koncert będzie połączony ze zbiórką na rzecz leczenia i rehabilitacji Leona Wełny i Maksymiliana Szendery.

Arch.

- To wydarzenie wielowymiarowe – podkreśla organizator, Leszek Hinc ze Stowarzyszenia „Pełna Chata”. I wyjaśnia: - Po pierwsze, odbiorcy, uczestnicy koncertu przychodzą posłuchać żywiołowej muzyki chóralnej w stylu gospel, którą wykonuje stuosobowy chór, śpiewający i poruszający się w rytmie gospelowych standardów i utworów znanych w Polsce, ale zaaranżowanych specjalnie na chór gospel. Chórowi akompaniują znani w środowisku gospel muzycy. Po drugie, chórzyści i soliści: przez dwa dni warsztatów uczą się około 10 utworów, rozpisanych każdy na co najmniej 3 głosy. Śpiewanie w grupie daje potężną energię, którą śpiewacy dają sobie nawzajem i jednocześnie odbierają! Do tego dochodzi przeżycie duchowe, bo Gospel to przecież Dobra Nowina, a warsztaty chóralne gospel to nie tylko rozwój muzyczny, ale przede wszystkim kontakt z Żywym Słowem, ze świadectwami o Bożej Miłości, którą najłatwiej spotkać w drugim człowieku! A trzeci wymiar? To prowadzący instruktorzy. To oni na czas warsztatów oraz koncertu finałowego stają się odpowiedzialni za całość.

Dotychczasowe edycje cieszyły się dużym zainteresowaniem i pozostawiły wśród organizatorów i uczestników wiele pięknych wspomnień. - Czasami zadaję sobie pytanie, czy warto ponosić tak duży wysiłek organizacyjny? Traktuję jednak nasze warsztaty gospel jako kolejny zasiew. A Duchowi Świętemu pozostawiam kwestię "co z tego wyrośnie" – mówi pan Leszek, zapraszając wszystkich chętnych do wysłuchania niedzielnego koncertu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Sanktuaria św. Wojciecha w Polsce

2018-04-24 12:30

Andrzej Datko / Warszawa (KAI)

W sobotę i niedzielę odbędą się w Gnieźnie doroczne uroczystości odpustowe ku czci św. Wojciecha - głównego patrona Polski i archidiecezji gnieźnieńskiej. W tym roku będą one połączone z zakończeniem jubileuszu 600-lecia prymasostwa w Polsce. Publikujemy wykaz sanktuariów św. Wojciecha w Polsce.

pl.wikipedia.org

Sanktuarium (miejsce święte, ośrodek pielgrzymkowy), to miejsce szczególnej czci religijnej, gdzie obiektem kultu są relikwie świętych, wizerunki (obrazy, figury) Pana Jezusa, Matki Boskiej i świętych. Sanktuaria powstawały spontanicznie na mocy doświadczenia religijnego wiernych, uznawane przez władzę duchowną na podstawie starożytności kultu oraz doznawanych tam łask i cudów. Zgodnie z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 r. biskupi ordynariusze mogą wydawać dekrety erygujące kanonicznie sanktuaria powołując do istnienia nowe, lub potwierdzając już istniejący trwały kult.

Oto wykaz sanktuariów św. Wojciecha w Polsce:

Gniezno, ul. Prymasa Jana Łaskiego 9 (Wzgórze Lecha), bazylika archikatedralna pw. Wniebowzięcia NMP i św. Wojciecha (pierwszy świątynia – rotunda przedromańska powstała przed 992 r., budowa obecnego kościoła gotyckiego od 1342 do pocz. XVI w., parafia zał. w 1960 r. Świątynia jest narodowym sanktuarium kultu św. Wojciecha.

Kalendarium najważniejszych wydarzeń związanych z relikwiami św. Wojciecha w Gnieźnie:

997 r. - ciało św. Wojciecha wykupione przez Bolesława Chrobrego z rąk Prusów zostaje złożone w kościele w Gnieźnie, głowę świętego przywieziono osobno; 1000 r. - Zjazd Gnieźnieński, Chrobry ofiarowuje Ottonowi III relikwię ramienia św. Wojciecha; 1039 r. - najazd Brzetysława, Czesi łupią katedrę i zabierają do Pragi relikwie św. Wojciecha; 1127 r. - odnalezienie relikwii głowy św. Wojciecha a następnie innych części relikwii, prawdopodobnie ukrytych przed Czechami w 1039 r.; 1627 r. - pierwsza wzmianka źródłowa o badaniu relikwii św. Wojciecha; 1738 r. - protokół zawartości trumny relikwiarzowej stwierdza istnienie: kości biodrowej, kości ręki, zbacznej części kości, małej części kości, prochu w urnie, prochu poza urną; 1810, 1855, 1897, 1959 r. - badania autentyczności relikwii (w 1855 r. wydzielono części relikwii dla katedry w Ostrzychomiu; 1897 r. - abp Florian Stablewski uszeregował relikwie w 5 pozycjach: kość udowa prawa, piszczel lewa, nasada prawej piszczeli, kość łokciowa prawa, prochy z kości; 1959 r. - kard. Stefan Wyszyński stwierdziwszy nienaruszalność pieczęci polecił nie otwierać relikwiarza); 1923 r. - relikwia głowy wraz z relikwiarzem została skradziona i nigdy jej nie odzyskano; 1928 r. - kard. August Hlond uzyskawszy zgodę Piusa XI sprowadza z Rzymu relikwię przedramienia znajdującą się w kościele św. Bartłomieja na Wyspie Tybrowej, gdzie umieścił ją cesarz Otton III; 1986 r. - w nocy z 19/20 marca relikwiarz trumienny został sprofanowany przez grabieżców, którzy zniszczyli części relikwiarza, m.in. głowę i ręce świętego, pastorał, anioły na wieku i skrzyni, prace nad rekonstrukcją relikwiarza trwały do marca 1989 r.; relikwie św. Wojciecha spoczywają w srebrnym relikwiarzu trumiennym, relikwia przedramienia w srebrnym relikwiarzu w kształcie ręki ufundowanym przez kard. Stefana Wyszyńskiego.

Białystok, ul. Warszawska 6a (archidiecezja białostocka), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1997 r., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem Prymasa Polski w 1997 r.,

Bieliny (diecezja sandomierska), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1998 r., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem biskupa sandomierskiego w 1997 r. Wg tradycji w Bielinach w 997 r. zatrzymał się św. Wojciech w drodze z Czech do Polski.

Cieszęcin (diecezja kaliska), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1995 r., w ołtarzu głównym kultowy obraz św. Wojciecha z ok. 1790 r., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem biskupa kaliskiego w 1998 r.; wg tradycji ustnej w Cieszęcinie ewangelizował św. Wojciech, gdzie zatrzymał się w trakcie podróży do Prus.

Gdańsk-Święty Wojciech, Trakt św. Wojciecha 440 (archidiecezja gdańska), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1994 r., w ołtarzu kultowy obraz św. Wojciecha z pocz. XVIII w., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem arcybiskupa gdańskiego w 1997 r. nosi tytuł Milenijne Sanktuarium Chrzciciela Gdańska; wg tradycji św. Wojciech w drodze do Prus zatrzymał się w Gdańsku, gdzie nauczał i chrzcił miejscowych pogan.

Gorzędziej (diecezja pelplińska), parafia i kościół św. Wojciecha, relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1995 r., w ołtarzu głównym kultowy obraz św. Wojciecha z XVII w., diecezjalne sanktuarium ustanowione dekretem biskupa pelplińskiego w 1995 r.; wg niektórych przekazów zatrzymał się tu w 997 r. św. Wojciech podczas podróży misyjnej do Prus

Święty Gaj (diecezja elbląska), kościół filialny św. Wojciecha, sanktuarium ustanowione dekretem Prymasa Polski w 1986 r., relikwie św. Wojciecha wprowadzone w 1986 r., przy ołtarzu kultowy obraz św. Wojciecha; Święty Gaj wskazany jest jako najbardziej prawdopodobne miejsce męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. Na skraju wsi w miejscu symbolizującym miejsce męczeńskiej śmierci św. Wojciecha znajduje się ołtarz polowy otoczony Drogą Krzyżową, tablice na poszczególnych stacjach przedstawiają swobodne interpretacje scen z kwater Drzwi Gnieźnieńskich obrazujących życie i śmierć św. Wojciecha. Odprawiane są tam msze św. dla pielgrzymów.

Należy dodać, że we wszystkich diecezjach w Polsce znajduje się 234 parafii, kościołów pomocniczych i filialnych i kaplic pw. św. Wojciecha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: w sobotę beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej

2018-04-24 20:11

md / Kraków (KAI)

Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej doskonale wpisuje się w rocznice 100-lecia odzyskania niepodległości i 40-lecia pontyfikatu Jana Pawła II – powiedział abp Marek Jędraszewski, który uczestniczył we wtorek w spotkaniu z dziennikarzami przed sobotnimi uroczystościami wyniesienia na ołtarze krakowskiej pielęgniarki. Udział w nich zapowiedziało m.in. kilkudziesięciu członków rodziny przyszłej błogosławionej, w tym jej chrześniak.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego i współpracownica Karola Wojtyły, zostanie beatyfikowana w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego i 45 lat po swojej śmierci.

Uroczysta msza św. rozpocznie się w sobotę o godz. 10.00, ale już od 9.00 trwać będzie modlitewne przygotowanie do tego wydarzenia. Do tej godziny również będzie możliwe wejście do bazyliki.

Podczas konferencji poinformowano, że liturgia pod przewodnictwem legata papieskiego kard. Angelo Amato sprawowana będzie w języku łacińskim. Obrzęd beatyfikacyjny rozpocznie się tuż po akcie pokuty, kiedy to metropolita krakowski poprosi o beatyfikację służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej. Następnie postulator procesu ks. Mieczysław Niepsuj odczyta jej krótką biografię, a legat papieski - list apostolski, którym Ojciec Święty wpisał Hannę Chrzanowską do grona błogosławionych. Potem, przy śpiewie Alleluja, nastąpi uroczyste odsłonięcie obrazu beatyfikacyjnego.

Jak powiedziała prezes Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Izabela Ćwiertnia, obraz beatyfikacyjny został namalowany na podstawie fotografii Hanny Chrzanowskiej przez Zbigniewa Juszczaka. Przedstawia on wizerunek 30-letniej Hanny. Po beatyfikacji trafi do kościoła św. Mikołaja i zostanie umieszczony w kaplicy dedykowanej przyszłej błogosławionej.

W czasie procesji z relikwiami śpiewana będzie inwokacja do bł. Hanny Chrzanowskiej, specjalnie przygotowana na tę uroczystość. Relikwiarz w procesji nieść będzie Helena Matoga, wicepostulatorka w procesie beatyfikacyjnym krakowskiej pielęgniarki. Ma on kształt serca, w które wkomponowane zostały relikwie. Nad nimi umieszczony jest symboliczny czepek pielęgniarski. Wykonawcą relikwiarza jest Marek Nowak.

Ks. Aleksander Wójtowicz, wicerektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia poinformował, że w bazylice Bożego Miłosierdzia przygotowano 2 tys. miejsc dla zaproszonych gości. W tej grupie znajduje się 300 osób na wózkach inwalidzkich i ich opiekunowie, przedstawiciele środowisk medycznych z Polski, reprezentanci międzynarodowych stowarzyszeń pielęgniarskich, m. in. z Watykanu, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, władze państwowe i samorządowe oraz kilkudziesięciu członków rodziny Hanny Chrzanowskiej, w tym jej chrześniak. Zapowiadany jest udział ponad 30 polskich biskupów oraz kilkuset księży. Do bazyliki obowiązują karty wstępu koloru niebieskiego i tylko one uprawniają do wejścia do świątyni.

Pozostali uczestnicy uroczystości mają wstęp na błonia wokół bazyliki łagiewnickiej. Przygotowano dla nich dwa telebimy. Uprawniające do wejścia na błonia bezpłatne karty wstępu koloru zielonego można odbierać w trzech miejscach: w krakowskiej kurii, w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia oraz w kościele św. Mikołaja. Bilety, których przygotowano w liczbie 20 tys., mogą otrzymać zarówno osoby indywidualne, jak i grupy pielgrzymów. Organizatorzy zapewniają jednak, że na miejsce celebracji dostaną się również osoby, które nie posiadają karty wstępu.

Identyfikatory dla koncelebransów są do odebrania w notariacie Kurii Metropolitalnej w godzinach urzędowania.

Podczas uroczystości posługę medyczną pełnić będzie służba maltańska, pogotowie ratunkowe oraz pielęgniarki.

Hanna Chrzanowska była pionierką pielęgniarstwa społecznego i parafialnego, bliską współpracownicą kard. Karola Wojtyły. Towarzyszenie chorym było istotą jej misji, której poświęciła osobiste życie, siły, czas i oszczędności. Wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także pomoc duchowa. Zmarła 29 kwietnia 1973 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem