Reklama

100 modlitw za Polskę

Dyrektor Dzieła Pomocy św. Ojca Pio: osoby bezdomne pokazują, czym jest prosta radość życia

2018-04-14 13:19

Rozmawiał Łukasz Kaczyński / Kraków (KAI)

Halfpoint/fotolia.com

Wielu z nas zapomniało o prostej radości życia - że do bycia szczęśliwym nie potrzeba nie wiadomo jak wielu rzeczy. Bezdomni potrafią ucieszyć się z tego, że świeci słońce, że mają z kim zamienić słowo, że jest cieplej - mówi w wywiadzie dla KAI br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap, dyrektor krakowskiego Dzieła Pomocy św. Ojca Pio wspomagającego bezdomnych. W sobotę 14 kwietnia przypada Dzień Ludzi Bezdomnych.

Br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap: Człowiek ubogi, człowiek w potrzebie, człowiek cierpiący. Dużo tu przymiotników. Pierwsze skojarzenie, kiedy słyszymy o osobach mieszkających na ulicy, to fakt, że nie mają domu. Ale to coś więcej - to osoby, które mają poważny problem, który nie jest do udźwignięcia w rodzinie. To osoby, których dom jest w kryzysie i nie chodzi tylko o wymiar materialny, ale może nawet bardziej o emocjonalny, bo w normalnych rodzinach, kiedy jest kryzys – finansowy, emocjonalny czy duchowy – powinno pojawić się wsparcie rodziny. W przypadku bezdomności coś po prostu nie zafunkcjonowało tak jak trzeba.

KAI: Często panuje przeświadczenie, że osoby mieszkające na ulicy na taki los sobie zasłużyły. Czy to prawda?

- To strasznie niesprawiedliwie słowa. Tym samym oceniamy ich jako słabszych. Takie stereotypowe podejście jest bardzo krzywdzące, ponieważ może, gdybyśmy znaleźli się w podobnym bardzo tragicznym splocie sytuacji życiowych - rozwód, depresja, odsiadka w więzieniu, zadłużenie czy problemy w rodzinie - też nie dalibyśmy sobie rady. Do takiego przekonania dochodzi fakt, że często osoby bezdomne są odpychające zewnętrznie - zniechęcają swoim wyglądem, żebrzą, mają problem z alkoholem czy też są agresywne. I często zdarza się tak, że nasze podejście do nich jest takie, jak do zdobywania informacji medialnych. Czytamy tylko nagłówki, a nie wchodzimy głębiej. Nie mamy czasu, by go poświęcić na to, aby spojrzeć i dostrzec, że bezdomni to tacy sami ludzie jak my, tylko w innym, bardzo trudnym momencie życiowym.

- Co powinien w takim razie wiedzieć każdy o bezdomności, żeby zrozumieć jej istotę?

- Po pierwsze mieć świadomość, że to osoby, które nie są gorsze od nas, ale mają po prostu trudniejszą historię życia. Potrzeba wrażliwości, by zobaczyć w nich brata i siostrę, ludzi w potrzebie. Jak napisał papież Franciszek, człowiek wzrasta w świętości poprzez małe gesty i podał jako przykład „wyjście do ubogiego na ulicy i porozmawianie z nim z miłością”. Pamiętajmy więc, że podarowanie 5 zł nic nie rozwiązuje. Potrzeba czegoś więcej, na przykład poświęcenia czasu na spotkanie z historią osoby z ulicy. Osoby bezdomne bardzo szybko wyczuwają, kiedy traktuje się ich przedmiotowo, a kiedy naprawdę podmiotowo, na płaszczyźnie partnerskiej.

- Niejednokrotnie przed takim zaangażowaniem wstrzymuje ludzi myślenie, że przecież bezdomni np. przepiją pieniądze, który otrzymają lub pogardzą okazywaną pomocą. Jak mądrze pomagać?

- Dobrze mieć w pamięci fakt, że kiedy pomaga się człowiekowi w sposób nieprawidłowy, można go od siebie uzależnić. Dlatego w Dziele Pomocy św. Ojca Pio staramy się pomagać osobom bez domu, by doprowadzić ich do samodzielności. To niełatwe zadanie. Ale można znaleźć ośrodki czy też miejsca, gdzie np. w ramach wolontariatu można wspomagać w sposób konstruktywny, z korzyścią dla osoby objętej tą pomocą.

- Bardzo dobrym przykładem jest tutaj św. Brat Albert. Czego uczy on współczesnych w podejściu do osób ubogich i bezdomnych?

- On wyjątkowo odkrył, że to są nasi bracia. Przecież z nimi zamieszkał, czyli pomagał im w przestrzeni, w której się znajdowali. To bardzo ważny punkt wyjścia. Nie oznacza to, że trzeba przejmować od osób bezdomnych niewłaściwe nawyki, które czasem mają, ale zacząć zmieniać ich od środka. Brat Albert pokazuje, że będąc z nimi razem w kłopotach, w głodzie i w chłodzie, na posiłku czy modlitwie, mogę swoim życiem i świadectwem ich wspierać, a jednocześnie dawać przykład innym ludziom, zachęcając ich do wsparcia osób bezdomnych. Raczej nie powinno się robić tego samemu, ale właśnie w sposób zorganizowany, w organizacjach podobnych do krakowskiego Dzieła czy też innych wspólnotach skupionych na problemach ludzi bez domu. Trzeba być ostrożnym, by nie wejść w relacje emocjonalne i nie naobiecywać czegoś, czego nie jesteśmy w stanie dać, bo na tym pomoc nie polega. Najsłuszniejsza jest droga małych kroków, która poprzez budowę zaufania może doprowadzić do tego, że nie tylko będziemy dawać, ale również otrzymywać.

- Co może otrzymać osoba udzielająca pomocy człowiekowi bezdomnemu?

- Osoby z ulicy uczą niezwykłej wrażliwości w stosunku do bliźniego i dystansu, by zbyt łatwo nie oceniać, nie wysuwać pochopnych wniosków. W kontakcie z nimi odkrywamy moc małych darów i to, jak można się ucieszyć z tego, że otrzyma się bułkę, ciepłą rzecz czy jest się wysłuchanym. Wielu z nas zapomniało o prostej radości życia - że do bycia szczęśliwym nie potrzeba nie wiadomo jak wielu rzeczy. Osoby bezdomne potrafią ucieszyć się z tego, że świeci słońce, że mają z kim zamienić słowo, że jest cieplej. To piękna zdolność.

- A co jest najważniejsze w niesieniu pomocy osobom bezdomnym i czy ciężko namówić je do współpracy?

- Uświadamianie im, że nadal jest dla nich szansa, pomaganie im w odnajdywaniu nadziei. Pokazywanie, że Pan Bóg ich nie przekreślił. Że są ludzie, którzy też ich nie skreślają i chcą im pomóc wyjść z tego „życiowego dołka”. Wspieranie osób z ulicy to trudny proces, któremu towarzyszy zdobywanie ich zaufania, które po wielu trudnych życiowych sytuacjach jest mocno nadwerężone. Zaczyna się od prostych rzeczy - czy mają co jeść, czy mają się w co ubrać, czy mają gdzie się schronić, czy mają dowód osobisty czy też kontakt z rodziną. To pierwsze pytania padające w Dziele Pomocy św. Ojca Pio. To zaczyna budować relację, dzięki której można rozwiązywać poszczególne problemy, krok po kroku. Skorzystanie z łaźni, ubranie w czyste rzeczy, posilenie się - to punkt wyjścia.

- Ale osobom bez domu nie brakuje tylko dachu nad głową. Jakie jeszcze problemy życiowe trzeba rozwiązać na drodze dochodzenia do samodzielności?

- Często są to problemy natury psychicznej - dlatego też mamy zespół psychologów i lekarza psychiatrę. Wspieramy naszych podopiecznych w poszukiwaniu pracy. Ważne jest również po prostu przeżywanie z nimi ich życia – radości ze znalezienia pracy czy też smutku z powodu odejścia kogoś bliskiego. Tworzymy również przestrzeń do powrotu do normalnego funkcjonowania - seanse filmowe, wspólną Wigilię, wyjścia do kina czy wyprawy w góry. To wszystko wspomaga proces wyjścia z marginesu społeczeństwa, bo trzeba pamiętać, że często osoby bezdomne to ludzie wykształceni, władający wieloma językami, artyści, w których życiu nastąpiło jakieś tąpnięcie. Takie kompleksowe działanie - pomoc materialna, duchowa, psychologiczna i kulturalna - pozwala im na nowo odkryć swoją godność oraz talenty, jakimi dysponują.

- Ciężko jest zdobywać środki na taką pomoc?

- Polacy są wrażliwi na problem bezdomności. Współpracujemy z instytucjami na poziomie miejskim i ogólnopolskim. Dzieło wspierają liczni darczyńcy oraz wolontariusze. Naszą działalność wspomagają przede wszystkim darczyńcy indywidualni, którzy często oprócz darowizn przekazując na rzecz osób bezdomnych 1% swojego podatku. To dla nas bardzo ważne wsparcie i niezwykła odpowiedzialność za jak najlepsze wykorzystanie otrzymanych środków. Dlatego przywiązujemy dużą wagę do tego, by być w stałym kontakcie z naszymi darczyńcami, zapraszamy ich do Dzieła, wysyłamy biuletyny podsumowujące nasze działania i pokazujące, że ich datki są wykorzystywane dobrze i dają konkretne owoce.

- Czy z bezdomności można wyjść na 100%? Jakie są wasze doświadczenie w tym względzie na podstawie mieszkań wspieranych, które prowadzicie w Krakowie?

- Dzieło Pomocy działa w Krakowie od 14 lat. Obecnie ze wsparcia Dzieła korzysta ponad 2000 osób bezdomnych i zagrożonych bezdomnością. Co roku udaje nam się polepszyć byt około 100 osób bezdomnych. Część z nich podejmuje pierwszą od wielu lat pracę, część rozpoczyna terapię, jeszcze inni zaczynają wynajmować swój własny pokój. To wielka radość. Co do mieszkań wspieranych, to często pobyt w nich jest końcówką procesu wychodzenia z bezdomności. W tym momencie takie osoby już pracują, za niedługo wynajmą własne lokum. Nie jest to jednak proces błyskawiczny. On często trwa długo. Są też ciągłe niebezpieczeństwa, zwłaszcza związane z nałogami. I potrzeba wiele wysiłku ze strony osoby bez domu, jak i osób wspierających, aby on zakończył się sukcesem.

- Z racji przypadających w tym roku 50 lat od śmierci Ojca Pio i 100. rocznicy otrzymania przez niego stygmatów, Dzieło Pomocy św. Ojca Pio zorganizowało akcję „Niestygmatycy”. Czy rzeczywiście pomaga ona zmieniać mentalność społeczną odnośnie osób bezdomnych?

- Osoby bezdomne są stygmatyzowane często w sposób krzywdzący, stereotypami, które nie są prawdziwie. Nasza strona niestygmatycy.pl pokazuje historie osób bezdomnych, które poruszają i potrafią odwrócić właśnie to spojrzenie pełne niezrozumienia, tak często kierowane w stronę tych, którzy zaczepiają nas i proszą o pomoc na ulicy. A oni przecież tak samo kochają, mają swoje pasje, życiowe radości i problemy. Mamy nadzieję, że nasza akcje zniesie tą redukcję wrażliwości, którą wielu z nas odczuwa, patrząc na osoby bezdomne.

- Dziś Dzień Ludzi Bezdomnych. Jest co świętować? Jaki jest jego prawdziwy przekaz?

- Przekaz tego dnia to zachęta do zauważenia osób bezdomnych. Chcemy, aby społeczeństwo przez różne akcje organizowane w Dzień Ludzi Bezdomnych, takie jak na przykład organizowany przez Dzieło specjalny marsz i wystawa prac graficznych na krakowskich Plantach pokazujących problem bezdomności z prawdziwej, zobaczyło, że osoby z tak zwanego marginesu społeczeństwa również zasługują na uwagę. Na to, by dostrzec ich bagaż doświadczeń i codzienne zmagania. I że to są dzieci Boże i nasi bracia, którym powinniśmy okazać nasze serce. To nie ma być świętowanie, tylko uszanowanie osób bezdomnych i uwrażliwienie innych na to, by nie zachowywać się wobec nich w sposób krzywdzący i obojętny.

Tagi:
Kraków bezdomni

Kraków-Mogiła: Krzyż jest sztandarem miłości Boga do człowieka

2018-09-16 17:27

Małgorzata Czekaj

– Krzyż jest znakiem chrześcijaństwa, którym legitymujemy się wobec świata. Wspaniałym sztandarem wielkoduszności i miłości Boga do człowieka – powiedział bp Tadeusz Pieronek 16 września podczas głównej Mszy św. odpustowej w Opactwie Cystersów.

Małgorzata Czekaj

Pełna relacja z głównych uroczystości odpustowych ukaże się w "Niedzieli" małopolskiej na 23 września 2018 r. Zapraszamy do obejrzenia fotogalerii:

Zobacz zdjęcia: Umarł za każdego

W homilii bp Pieronek wyjaśniał znaczenie i sens chrystusowego krzyża. Gdy człowiek – najwspanialsze dzieło Boga – po upadku pierwszych rodziców został wygnany z raju, a grzech pierworodny dotknął całej ludzkości i został przekazany wszystkim osobom na całej ziemi, po wszystkie czasy jako gen duchowego i religijnego buntu wobec Stwórcy oznaczało to, że ludzie nie są w takim stanie zdolni do odwzajemnienia miłości Boga. – On jest jednak naszym Ojcem i nigdy nie zapomina o każdym z nas – powiedział bp Pieronek. Ceną, którą indywidualnie za każdego człowieka zapłacił Chrystus na krzyżu, jest Jego śmierć. – Umarł za wszystkich. Ale w naszej świadomości powinna pozostać na zawsze ta prawda, że umarł za mnie, za ciebie, za każdego z was – mówił Hierarcha, podkreślając, że chrześcijanie mają obowiązek chlubić się krzyżem i oddawać mu hołd, ponieważ jest on sztandarem wielkoduszności i miłości Boga do człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

oPornografii.pl – nowy portal i kampania STS

2018-09-18 12:01

Izabela Karska, maj / Warszawa (KAI)

Stowarzyszenie Twoja Sprawa uruchamia nowy portal oPornografii.pl oraz kampanię społeczną skierowaną do rodziców i specjalistów. - Zbyt łatwy dostęp dzieci do internetowej pornografii to problem społeczny, o którym nie można już milczeć. Zjawisko przybiera rozmiary pandemii – ostrzegają eksperci Stowarzyszenia.

Dominik Różański

Kampania ma zwrócić uwagę społeczeństwa na problem szkodliwości pornografii i konieczność wieloaspektowej dyskusji na ten temat. - Portal oPornografii.pl jest dla tych, którzy szukają rzetelnej i aktualnej wiedzy na temat zagrożeń związanych z pornografią. Lekarzom i terapeutom dajemy unikatową możliwość aktywnej dyskusji i wymiany doświadczeń na forum, a wszystkim czytelnikom dostarczamy informacji o tym, co można zrobić, by chronić najmłodszych. Chcemy zwrócić uwagę na konieczność ograniczenia zbyt łatwego dostępu do internetowej pornografii dla dzieci i potrzebę rozmowy o tym zagrożeniu. – tłumaczy Izabela Karska, psycholog, ekspert Stowarzyszenia Twoja Sprawa.

Portal ma dostarczać niezbędnych informacji oraz narzędzi nie tylko rodzicom, lekarzom, nauczycielom, ale także urzędnikom i przedstawicielom wymiaru sprawiedliwości, w szczególności policjantom i prokuratorom. Publikacje, wywiady, porady ekspertów i materiały edukacyjne pokażą problem pornografii w różnych kontekstach: konsekwencji jej konsumpcji, możliwości ochrony najmłodszych, przepisów prawa oraz wiedzy o już podejmowanych działaniach. Stowarzyszenie Twoja Sprawa chce w ten sposób uświadomić konieczność zmian w podejściu do problemu oraz pokazać rodzicom skalę zagrożenia i zwiększyć ich czujność.

W ramach działań informacyjnych w Internecie, prasie i telewizji zostaną wyemitowane spoty oraz reklamy zachęcające do odwiedzenia portalu. Materiały te będzie można również obejrzeć i udostępniać z dedykowanego stronie profilu facebookowego oPornografii.pl.

Badania pokazują, że pornografia stanowi wymierne zagrożenie dla prawidłowego rozwoju dzieci i młodzieży, a skutki jej nałogowego oglądania mają negatywny wpływ na działanie mózgu oraz na wiele innych aspektów życia. Aż 62% chłopców i 21% dziewcząt w wieku 14-16 lat ogląda treści pornograficzne, z czego niemal połowa robi to na smartfonie. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Profilaktyki Zintegrowanej wynika, że ponad połowa dzieci, które miały już kontakt z pornografią, zetknęły się z nią pierwszy raz zanim ukończyły 12 rok życia. Ponad 22% chłopców w wieku 14-16 lat ogląda pornografię kilka razy w tygodniu, a 11% robi to co najmniej raz dziennie. Co ważne, blisko 90 proc. badanej młodzieży twierdzi, że dostęp do treści pornograficznych jest zbyt łatwy.

Rozpowszechnianie pornografii w sposób niezabezpieczony przed dostępem dzieci jest w Polsce przestępstwem. Stowarzyszenie Twoja Sprawa uważa, że wiedza o tym powinna stać się powszechna, a ochrona najmłodszych – skuteczniejsza. Ma w tym pomóc nowy portal.

Stowarzyszenie Twoja Sprawa (STS) zajmuje się ochroną dzieci i młodzieży przed niekontrolowanym i zbyt łatwym dostępem do pornografii. Podejmuje również działania, które eliminują z przestrzeni publicznej wszelkie przejawy obsceniczności, seksualizacji i uprzedmiotowienia kobiet, wulgarności oraz szeroko rozumianego naruszenia dobrych obyczajów w reklamie i mediach. Realizuje te działania poprzez działania prawne, edukację i popularyzację aktualnych badań naukowych na temat szkodliwego wpływu pornografii na dzieci i młodzież. Dla rodziców, STS opracowało materiały edukacyjne oraz specjalne szkolenie pt. „Jak chronić dziecko przed pornografią”. Szczegóły dotyczące organizacji szkoleń dostępne są na stronie www.opornografii.pl, a także www.twojasprawa.org.pl.

Kreację do kampanii promującej portal oPornografii.pl przygotowała agencja marketingu społecznego TELESCOPE, a spoty zostały wyprodukowane przez Papaya Film.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: cześć dla rodziców drogą do szczęśliwego życia

2018-09-19 12:17

tłum. st (KAI) / Watykan

O znaczeniu czwartego przykazania Bożego, prowadzącego do szczęśliwego życia mówił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 15 tys. wiernych.

vatican.va

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W podróży w obrębie Dekalogu docieramy dzisiaj do przykazania o ojcu i matce. Mowa o czci należnej rodzicom. Czym jest ta „cześć”? Termin hebrajski wskazuje chwałę, wartość, dosłownie „wagę”, solidność danej rzeczywistości. „Oddanie czci” oznacza zatem uznanie tej wartości. Nie jest to kwestia form zewnętrznych, ale prawdy. Oddanie czci Bogu w Piśmie Świętym oznacza uznanie Jego rzeczywistości, liczenie się z Jego obecnością. Wyraża się to również w obrzędach, ale przede wszystkim oznacza nadanie Bogu właściwego miejsca w życiu. Szanowanie ojca i matki oznacza zatem uznanie ich ważności również poprzez konkretne działania, które wyrażają poświęcenie, miłość i troskę. Ale chodzi nie tylko o to.

Czwarte Słowo ma swoją własną charakterystykę: to przykazanie zawiera pewne następstwo. Powiada bowiem: „Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój” (Pwt 5,16). Czczenie rodziców prowadzi do długiego, szczęśliwego życia. Słowo „szczęście” w Dekalogu pojawia się jedynie w powiązaniu z relacją z rodzicami.

Ta licząca wiele tysięcy lat mądrość głosi to, co nauki humanistyczne potrafiły wypracować dopiero od nieco ponad stu lat, to znaczy, że dzieciństwo naznacza całe życie. Często łatwo można zrozumieć, czy ktoś dorastał w zdrowym i zrównoważonym środowisku. Ale również dostrzec, czy dana osoba pochodzi z doświadczeń porzucenia lub przemocy. Nasze dzieciństwo jest trochę jak niezmywalny atrament, wyraża się w gustach, sposobach bycia, nawet jeśli niektórzy próbują ukryć rany swojego pochodzenia.

Ale Czwarte Słowo mówi jeszcze więcej. Nie mówi o dobroci rodziców, nie wymaga od ojców i matek doskonałości. Mówi o akcie dzieci, niezależnie od zasług rodziców i powiada coś niezwykłego i wyzwalającego: chociaż nie wszyscy rodzice są dobrzy i nie każde dzieciństwo jest pogodne, to wszystkie dzieci mogą być szczęśliwe, ponieważ osiągnięcie życia pełnego i szczęśliwego zależy od słusznej wdzięczności wobec tych, którzy wydali nas na świat.

Zastanówmy się, jak bardzo to Słowo może być konstruktywne dla wielu ludzi młodych, którzy wywodzą się z sytuacji bólu i dla tych wszystkich, którzy cierpieli w młodości. Wielu świętych - i bardzo wielu chrześcijan - po bolesnym dzieciństwie przeżyło świetlane życie, ponieważ dzięki Jezusowi Chrystusowi pogodzili się z życiem. Pomyślmy o dziś jeszcze błogosławionym, ale w przyszłym miesiącu świętym Nuncjuszu Sulprizio, tym młodym Neapolitańczyku, który w wieku 19 lat zakończył swoje życie, pojednany z wieloma cierpieniami, bo jego serce było pogodne i nigdy nie wyparł się swoich rodziców. Pomyślmy o św. Kamilu de Lellis, który z nieuporządkowanego dzieciństwa zbudował życie pełne miłości i służby; o świętej Józefinie Bakhitcie, która dorastała w straszliwym niewolnictwie; lub błogosławionym Karolu Gnocchim, sierocie i ubogim, i o samym świętym Janie Pawle II, naznaczonym utratą matki w młodym wieku.

Człowiek, niezależnie od swego pochodzenia otrzymuje z tego przykazania ukierunkowanie prowadzące do Chrystusa: w Nim, w istocie objawia się prawdziwy Ojciec, który nam daje „zrodzenie się na nowo” (por. J 3,3-8 ). Zagadki naszego życia wyjaśniają się, kiedy odkrywamy, że Bóg zawsze przygotowuje nas do życia jako swoje dzieci, gdzie każde działanie jest otrzymaną od Niego misją.

Nasze rany zaczynają stawać się potencjałem, kiedy dzięki łasce odkrywamy, że prawdziwą zagadką nie jest już „dlaczego?”, ale „przez kogo?” to mi się przytrafiło. Z myślą o jakim dziele Bóg mnie ukształtował poprzez moją historię? Tutaj wszystko się odwraca, wszystko staje się cenne, wszystko staje się konstruktywne. Moje doświadczenie nawet smutne, bolesne w świetle miłości staje się dla innych źródłem zbawienia. Wtedy możemy zacząć oddawać cześć naszym rodzicom z wolnością dorosłych dzieci i miłosiernym przyjęciem ich ograniczeń [1]. Trzeba oddawać cześć rodzicom, bo obdarzyli nas życiem. Jeśli oddaliłeś się od swoich rodziców – podejmij wysiłek i powróć do nich. Może są starzy. Dali tobie życie. Istnieje też między nami zwyczaj mówienia złych rzeczy, nawet przekleństw. Proszę was bardzo: nigdy nie obrażajcie rodziców innych osób. Nigdy nie wolno znieważać matki, czy ojca innej osoby. Postanówcie dziś w swoim sercu: nigdy nie będę znieważał czyjejkolwiek matki czy ojca! Obdarzyli życiem. Nie wolno ich znieważać.

Ale to wspaniałe życie jest nam dane a nie narzucone: zrodzenie się na nowo w Chrystusie jest łaską, którą należy przyjąć w sposób wolny (por. J 1,11-13), i jest to skarb naszego chrztu, w którym przez Ducha Świętego jeden jest nasz Ojciec, Ten w niebie (por. Mt 23, 9; 1 Kor 8, 6; Ef 4, 6). Dziękuję.

PRZYPIS:

1.Por. ŚW. AUGUSTYN, Mowa 72 A, 4 : “Zatem Chrystus uczy cię odrzucania swoich rodziców i jednocześnie ich miłowania. Otóż rodziców miłuje się w sposób uporządkowany i w duchu wiary, kiedy nie stawia się ich ponad Boga: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien – mówi Pan. Tymi słowami zdaje się niemal cię przestrzegać, abyś ich nie miłował. Ale wręcz przeciwnie, napomina cię, byś ich kochał. Mógłby bowiem powiedzieć: „Kto kocha swego ojca lub matkę, nie jest mnie godzien". Nie powiedział tak jednak, aby nie mówić przeciw prawu, jakie dał, ponieważ to on dał, za pośrednictwem swego sługi Mojżesza, prawo, w którym jest napisane: Czcij ojca swego i matkę swoją. Nie ogłosił przeciwnego prawa, ale je potwierdził. Ponadto nauczył cię ładu, nie zniósł obowiązku miłości wobec rodziców: kto kocha ojca i matkę, ale bardziej niż mnie. Trzeba ich kochać, ale nie więcej niż mnie: Bóg jest Bogiem, człowiek jest człowiekiem. Kochaj rodziców, bądź posłuszny rodzicom, czcij rodziców. Ale jeśli Bóg powołuje cię do ważniejszej misji, w której miłość dla rodziców mogłaby stanowić przeszkodę, zachowuj ład, nie usuwaj miłości".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem