Reklama

Trzeba, aby w Europie otworzyły się drzwi dla Chrystusa

2018-04-25 06:57

Ks. Mariusz Frukacz

Bożena Bobowska

„Trzeba, aby w Europie otworzyły się drzwi dla Chrystusa. Trzeba, aby Chrystus miał „paszport”, swoje miejsce w Europie i w Polsce” - mówił w homilii 24 kwietnia ks. inf. Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, w katedrze św. Wacława w Ołomuńcu na Morawach. Mszy św. dla 500 pielgrzymów z diecezji rzeszowskiej, którzy w ostatnich dniach pielgrzymowali m.in. do grobu św. Jana Pawła II w Rzymie przewodniczył biskup senior Josef Hrdlička, biskup pomocniczy archidiecezji ołomunieckiej w latach 1990-2017.

Mszę św. koncelebrowali kapłani, duchowi opiekunowie pielgrzymki, na czele z ks. Józefem Kulą redaktorem odpowiedzialnym edycji rzeszowskiej „Niedzieli” i kierownikiem pielgrzymki oraz ks. Jarosław Krzewicki, kapłani z redakcji „Niedzieli”: ks. Mariusz Frukacz i ks. Jacek Molka. Na Mszy św. byli również obecni pracownicy „Niedzieli” z Częstochowy.

Zobacz zdjęcia: Czytelnicy "Niedzieli Rzeszowskiej" w Ołomuńcu

„Bardzo są nam potrzebne silne więzy z Kościołem polskim. Odprawiamy tę Eucharystię w intencji wszystkich tych, którzy tworzą i propagują tygodnik „Niedziela”, który jest znany i u nas. Oby Kościół polski inspirował nas i całą Europę jak być wiernym dziedzictwu Jana Pawła II w czasach, kiedy Europa traci ducha i zapomina o swych chrześcijańskich korzeniach” – mówił na początku Mszy św. bp Hrdlička i przekazał pozdrowienia i błogosławieństwo od abp. Jana Graubnera, arcybiskupa archidiecezji ołomunieckiej.

W homilii ks. ks. inf. Ireneusz Skubiś przypomniał m. in. ideę założonego prze niego w Ruchu Europa Christi. - Trzeba znowu dać miejsce Chrystusowi w Europie. Dlatego Ruch Europa Christi chce, aby w Europie otworzyły się drzwi dla Chrystusa. Jana Paweł II, który rozpoczynał swój pontyfikat 40 lat temu powiedział: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!” – mówił ks. Skubiś i dodał: „Europa zaczyna się gubić. Europa jest chora. To jest kryzys tożsamości Europy”.

Reklama

- Tożsamość Europy wypływa z filozofii greckiej, prawa rzymskiego i z Ewangelii. To Ewangelia przyniosła najważniejsze prawo, które mieści się w dwóch słowach „będziesz miłował”.- kontynuował ks. Skubiś.

- Najważniejszym przesłaniem Ewangelii jest miłość. Europa dzisiaj postawiła na pieniądze, wynalazki i eksperymenty, na rozwijający się przemysł, a jednocześnie Europa jest chora duchowo. Duch Europy jest chory – przypomniał duchowny.

Honorowy redaktor naczelny „Niedzieli” zaznaczył, że „w Europie dzisiejszej nie ma właściwie wielkich mężów, liderów”. - Są politycy i przywódcy partyjni, ale ogarnia nas smutek, bo w Europie brakuje wielkiego wewnętrznego rozwoju.

Można być dobrym specjalistą, ale potrzebny jest człowiek duchowy – mówił ks. Skubiś.

- Największą chorobą Europy jest dzisiaj samotność. W tej Europie pies, kot i inne zwierzęta są często lepiej traktowane niż człowiek. Tego mamy przykład w Polsce, gdzie rząd, sejm tak bardzo się rozczulają nad zwierzętami futerkowymi, a jakie są problemy z tym, żeby wprowadzić zakaz zabijania nienarodzonych dzieci. I to przez ludzi, którzy przecież chodzą do Kościoła i mówią, że są katolikami. Ale jaki to katolik, który wyłącza z Dekalogu wielkie przykazanie „nie zabijaj!” ? – podkreślił moderator Ruchu Europa Christi i zaapelował: „Musimy otworzyć oczy i uszy na to jaki jest przekrój moralny przywódców europejskich”.

Ks. Skubiś przypomniał, że „tożsamość Europy wypływa z wielkiej kultury chrześcijańskiej”. - A dzisiaj wprowadza się kulturę genderyzmu, która jest absolutnie przeciwna objawieniu chrześcijańskiemu i chrześcijańskiej wizji człowieka, małżeństwa i rodziny – mówił ks. Skubiś.

- Europa i Polska musi wrócić do świętości. To świętość jest największym darem i zadaniem człowieka – kontynuował honorowy redaktor naczelny „Niedzieli” dodając, że „Polska jest wdzięczna Czechom za sakrament chrztu świętego”.

Mówiąc o roli jaką może odegrać dzisiaj Ruch Europa Christi ks. Skubiś podkreślił, że ruch ten „chce umocnić teologię zmartwychwstania”. - W Europie są miliony wierzących chrześcijan a garstka masonów, oszustów i ateistów rządzi nami. Oni wprowadzają swoje prawa, wprowadzają kłamstwo, nieprawość i demoralizację. A chrześcijanie śpią. Może i Kościół śpi. Musimy ożywić Europę. W Ewangelii jest duch, moc i dynamizm. Czy wiecie co to znaczy, że Chrystus zmartwychwstał i jest z nami? – wołał ks. Skubiś i przypomniał, że ważną sprawa dla Europy jest rodzina.

- To rodzina służy życiu. Stosunek do życia ludzkiego jest papierkiem lakmusowym w Europie czy ktoś jest chrześcijaninem czy nie jest nim.- przypomniał ks. Skubiś.

Honorowy redaktor naczelny „Niedzieli” odniósł się również do kwestii wolnych niedziel od handlu - Niedziela, dzień święty należy do Boga. Mówi się o odpoczynku i czasie dla rodziny, ale zgubiliśmy w tym wszystkim Chrystusa. Znika nam motywacja Chrystusowa. Musimy powrócić do źródeł, do Ewangelii.- zauważył ks. Skubiś.

- Pytamy quo vadis Domine, dokąd idziesz Panie Jezu? I chcielibyśmy usłyszeć: Wracam do Europy.- zakończył ks. Skubiś.

Przed końcowym błogosławieństwem bp Hrdlička powiedział:” Potrzebujemy was Polacy. Potrzebujemy Kościoła silnego w Polsce”.

Pielgrzymi otrzymali egzemplarze „Niedzieli” oraz pamiątki z redakcji.

Ołomuniec w Czechach stanowi historyczną stolicę Moraw. Ołomuniec był w granicach arcybiskupstwa Moraw i Panonii (Węgier). W latach 869-885 arcybiskupem Moraw i Panonii był św. Metody, apostoł Słowian.

Budowę katedry św. Wacława w Ołomuńcu rozpoczął książę Świętopełk w latach 1104-1107. Kontynuował ją jego syn Wacław Henryk, który przed swoją śmiercią w 1130 r. przekazał budowę biskupowi ołomunieckiemu Jindřichowi Zdíkovi. Jeszcze nie dokończona budowla została konsekrowana 30 czerwca 1131 r., dokończono ją dopiero w roku 1141. W tym samym roku stała się też katedrą, to znaczy kościołem biskupim.

W katedrze ołomunieckiej znajduje się ciało św. Jana Sarkandra (1576 – 1620), kapłana, męczennika.

Tagi:
pielgrzymka Czechy Rzeszów

Reklama

Rzeszów: konferencja prasowa o pedofilii

2019-03-07 19:35

tn / Rzeszów (KAI)

„Chcę podkreślić, że w diecezji rzeszowskiej nie było, nie ma i nie będzie żadnego ukrywania czy też ochraniania duchownych dopuszczających się przestępstw seksualnych” – mówił ks. Piotr Steczkowski, kanclerz kurii diecezjalnej w Rzeszowie, na konferencji prasowej na temat ochrony małoletnich przed nadużyciami seksualnymi osób duchownych oraz postępowania wobec grzechu i przestępstwa pedofilii w praktyce diecezji rzeszowskiej.

Diecezja Rzeszowska
Ks. Piotr Steczkowski

Konferencję z udziałem mediów lokalnych i ogólnopolskich otworzył ks. Tomasz Nowak, rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie. „Choć Kościół od dłuższego czasu prowadzi coraz bardziej intensywną walkę z pedofilią w myśl zasady zero tolerancji dla pedofilii w Kościele, można odnieść wrażenie, że ten głos jest traktowany z przymrużeniem oka, jakby intencje tych działań były nieszczere. Przybliżając działania diecezji rzeszowskiej, chcemy pokazać autentyczne zaangażowanie w rozwiązanie problemu pedofilii” – powiedział rzecznik.

Wystąpienie ks. Piotra Steczkowskiego było skoncentrowane na działaniach diecezji rzeszowskiej zapobiegających pedofilii i chroniących dobro dzieci i młodzieży. „Po pierwsze, należało zorganizować formy instytucjonalnej reakcji na konkretne przypadki przestępstw seksualnych popełnionych przez duchownych oraz pomocy ofiarom” – tłumaczył kanclerz informując, że bp Jan Wątroba w maju 2015 r. powołał delegata do spraw wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez duchownych, którym jest ks. Janusz Sądel (wszelkie dane kontaktowe do niego znajdują się na internetowej stronie diecezji). Pytany czy do delegata zgłosiły się osoby poszkodowane przez duchownych powiedział, że do tej pory zgłosiły się trzy osoby, a każda sprawa została przekazana państwowym organom ścigania.

Zainteresowanie dziennikarzy wzbudził zespół do spraw pomocy ofiarom nadużyć seksualnych złożony z świeckich specjalistów. „Są to psychologowie, psychiatra, seksuolog oraz adwokaci. Każdy pokrzywdzony może skorzystać z ich pomocy. (…) To jest także realizacja wskazań papieskich, aby szerzej angażować wiernych świeckich, zwłaszcza posiadających wiedzę specjalistyczną i dlatego mogących służyć fachową pomocą. Służy to także transparentności działań Kościoła” – tłumaczył ks. Steczkowski.

Ważnym wymiarem zapobiegania pedofilii w Kościele jest formacja przyszłych kapłanów w seminarium duchownym. Program Wyższego Seminarium Duchownego w Rzeszowie zawiera szereg elementów pomagających odpowiednio przygotować kandydatów do święceń kapłańskich. „Chcę zwrócić uwagę na badania psychologiczne prowadzone przez specjalistów i dające obraz osobowości kandydata oraz na dodatkowe sesje poświęcone tematyce nadużyć seksualnych prowadzone we współpracy z Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii „Ignatianum” w Krakowie oraz z Wydziałem Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie” – mówił duchowny.

Nawiązując do raportu Fundacji „Nie lękajcie się” dziennikarze pytali, czy bp Wątroba zamierza podjąć kroki prawne wobec zarzucenia mu łamania prawa państwowego i kościelnego. Kanclerz powiedział, że zawarte w raporcie opinie, które sugerują, że biskup chronił pedofilów oraz insynuacje, że narusza prawo państwowe i kościelne, a także że nie stosuje w diecezji zaleceń papieża Franciszka są niesprawiedliwe, nieprawdziwe i krzywdzące, jednak do tej pory biskup nie zdecydował się na pozew cywilny. Dziennikarze pytali również o zawarty w raporcie przypadek ks. Romana Jurczaka i dekret pozasądowy podpisany przez bp. Jana Wątrobę. W dekrecie znajdują się słowa o wątpliwej winie i odstąpieniu od dodatkowej kary kanonicznej (na ten temat szeroko pisały media w październiku 2018 r., oskarżając bp. Wątrobę o lekceważenie wyroku sądu państwowego). „Chcę podkreślić, że stwierdzenie o winie dotyczy procesu kanonicznego. Ten proces był bardzo trudny, ponieważ nie zgłosił się żaden świadek oskarżenia, nie zgłosiła się żadna osoba pokrzywdzona z tych osób, które występowały w procesie karnym. W związku z tym to wyrażenie odnosi się tylko i wyłącznie do ustaleń procesu kanonicznego. A ten proces nie mógł ustalić w sposób jednoznaczny winy księdza Jurczaka dlatego, że on zaprzeczał wszystkiemu, a nie było żadnych świadków oskarżenia, nie było dostępu do akt sądowych, bo cały proces był utajniony, łącznie z uzasadnieniem wyroku. Biskup odstąpił od wymierzenia dodatkowej kary uznając, że pozbawienie go urzędu proboszcza, zakaz pracy duszpasterskiej z zezwoleniem jedynie na odprawianie Mszy św. jest wystraszającą karą” – wyjaśnił ks. Steczkowski.

Na pytanie o odszkodowanie dla ofiar kanclerz odpowiedział, że do tej pory żadna z ofiar nie zwróciła się z takim oczekiwaniem ,ale też kuria nie wychodziła wobec nich z taką inicjatywą.

Kanclerz przypomniał na konferencji, że decyzją polskich biskupów każdy pierwszy piątek Wielkiego Postu jest Dniem Modlitwy i Pokuty za grzechy wykorzystywania seksualnego osób małoletnich. Dla mieszkańców Rzeszowa taką okazją będzie nabożeństwo Drogi Krzyżowej ulicami Rzeszowa. „Biskup rzeszowski prosi, apeluje do wszystkich wiernych diecezjan o duchowe włączenie w tę powszechną modlitwę mającą na celu wynagrodzić Bogu za wszelkie grzechy nieczyste, a zwłaszcza za grzech ciężki pedofilii” – mówił ks. Steczkowski.

„Na zakończenie chcę podkreślić, że w diecezji rzeszowskiej nie było, nie ma i nie będzie żadnego ukrywania czy też ochraniania duchownych dopuszczających się przestępstw seksualnych. Każdy przypadek jest i będzie traktowany ściśle według przepisów państwowego prawa karnego i według prawa kanonicznego, zawsze z poszanowaniem prawdy, dyskrecji i godności człowieka” – powiedział kanclerz.

Dziennikarze obecni na konferencji otrzymali „Wytyczne w sprawie ochrony małoletnich w praktyce wychowawczej diecezji rzeszowskiej”. Blisko osiemdziesięciu stronicowy dokument, który powstał w 2017 r. zawiera kompendium wiedzy w odniesieniu do wszelkich aspektów ochrony małoletnich w Kościele. Został wydany w formie książkowej i przekazany każdemu kapłanowi oraz wszystkim instytucjom diecezjalnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

75. rocznica śmierci sług Bożych Rodziny Ulmów

2019-03-24 09:24

pab / Markowa (KAI)

W niedzielę 24 marca przypada 75. rocznica śmierci Sług Bożych Rodziny Ulmów, zamordowanych za ukrywanie żydów w czasie II wojny światowej. Główne uroczystości odbędą się dzisiaj w Markowej na Podkarpaciu, gdzie mieszkali i zginęli Ulmowie.

Muzeum w Markowej
Wiktoria i Józef Ulmowie oraz ich dzieci zostali zamordowani 24 marca 1944 r. za pomoc Żydom

Wydarzenie rozpocznie się o 10.30 modlitwą nad grobem Rodziny Ulmów na cmentarzu parafialnym w Markowej. O 11.00 w miejscowym kościele rozpocznie się Msza św., której przewodniczyć będzie metropolita częstochowski abp Wacław Depo. Obecny będzie także metropolita przemyski abp Adam Szal.

Po Mszy dalsza część uroczystości odbywać się będzie na terenie Muzeum Polaków Ratujących Żydów. Najpierw w Sadzie Pamięci nastąpi złożenie hołdu Polakom ratującym żydów, a następnie wręczenie odznaczeń państwowych nadanych przez Prezydenta RP. Zaplanowano także odsłonięcie tabliczek Polaków Ratujących Żydów na Podkarpaciu.

Dopełnieniem obchodów będzie spektakl „Sprawiedliwi. Historia Rodziny Ulmów” w wykonaniu aktorów Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Rozpoczęcie o 17.00 w budynku OSP.

Józef Ulma urodził się 2 marca 1900 r. w Markowej. Ukończył miejscową szkołę powszechną, a następnie kurs rolniczy w Pilźnie. Zajmował się ogrodnictwem, pszczelarstwem, hodowlą jedwabników oraz introligatorstwem. Jego największą pasją była jednak fotografia. Wykonał tysiące zdjęć ilustrujących życie mieszkańców Markowej, w tym wesela, chrzciny, przedstawienia teatralne.

Wiktoria Ulma z domu Niemczak urodziła się 10 grudnia 1912 r. w Markowej. Po ukończeniu miejscowej szkoły powszechnej uczęszczała na kursy organizowane przez Uniwersytet Ludowy w Gaci. Występowała ponadto w działającym w Markowej amatorskim zespole teatralnym.

Józef i Wiktoria pobrali się w 1935 r. Przez dziewięć lat małżeństwa na świat przyszło sześcioro ich dzieci: Stanisława (ur. 1936), Barbara (ur. 1937), Władysław (ur. 1938), Franciszek (ur. 1940), Antoni (ur. 1941) i Maria (ur. 1942).

Podczas okupacji niemieckiej, zapewne pod koniec 1942 r., mimo biedy i zagrożenia życia Ulmowie dali schronienie ośmiorgu Żydom o nazwiskach: Goldman i Szall.

Rankiem 24 marca 1944 r. przed dom Ulmów przybyło pięciu niemieckich żandarmów oraz kilku granatowych policjantów. Dowodził nimi por. Eilert Dieken. Najpierw zamordowano Żydów, potem Józefa i Wiktorię (będącą w siódmym miesiącu ciąży). Następnie Dieken podjął decyzję o zabiciu dzieci. W kilka minut życie straciło siedemnaście osób - w tym dziecko, które Wiktoria zaczęła rodzić w chwili egzekucji. Ulmowie pochowani zostali na cmentarzu w Markowej, zaś Żydzi, którzy zginęli obok nich, spoczywają na cmentarzu w Jagielle (miejscu pochówku 41 innych ofiar Holokaustu z Markowej).

W 1995 r. Wiktoria i Józef Ulmowie zostali uhonorowani pośmiertnie tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W 2003 r. w diecezji przemyskiej rozpoczął się ich proces beatyfikacyjny. W 2004 r. odsłonięto w Markowej pomnik poświęcony rodzinie Ulmów. W 2010 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył ich Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

17 marca 2016 r. z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego w Markowej na Podkarpaciu otwarto Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów. Do tej pory odwiedziło je 110 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dziewiecki: aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów

2019-03-25 15:47

rm / Radom (KAI)

Aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych - uważa pedagog, psycholog i autor wielu książek o dojrzałości ks. Marek Dziewiecki. Jego zdaniem, w ostatnich tygodniach w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary.

Monika Jaworska

Ks. Dziewiecki w swoim felietonie opublikowanym na stronie radioplus.com.pl napisał, że w reakcji na podpisanie przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT+, wielu rodziców, księży, psychologów i pedagogów, prawników, a także polityków i przedstawicieli mediów, wypowiedziało swoje poważne obawy i swój sprzeciw.

Dodał, że reakcją ze strony aktywistów LGBT+ oraz ich politycznych i medialnych sponsorów "jest skrajnie agresywny atak na tych, którzy odważyli się skorzystać z wolności słowa oraz z prawa do demaskowania demoralizatorów, którzy pod pozorem uczenia „tolerancji” chcą seksualizować polskie dzieci i wikłać je w uzależnienie od popędu".

Według ks. Dziewieckiego w celu realizacji obyczajowej rewolucji aktywiści LGBT+ posługują się hasłem „tolerowania” i „respektowania” mniejszości seksualnych. Dodaje, że wobec każdego, kto odważa się pokazywać, o jakie konkretnie mniejszości chodzi i jakie są ostateczne cele ich działania, środowiska LGBT+ stosują wszelkie formy agresji, zastraszania i terroru.

- Przekonała się o tym na przykład pani kurator z Małopolski czy polska mistrzyni świata w windsurfingu. O osobach, które precyzyjnie analizują deklarację LGBT+ oraz pokazują jej praktyczne konsekwencje, aktywiści gejowscy wyrażają się w sposób wulgarny i z pogardą. Usiłują takie osoby odczłowieczyć i odebrać im prawa obywatelskie, w tym wolność słowa i sumienia. Odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych, pokazujących na przykład to, że wśród czynnych homoseksualistów jest zdecydowanie wyższy niż u heteroseksualistów odsetek chorób wenerycznych, pedofilii, uzależnień, agresji czy samobójstw - pisze ks. Dziewiecki.

Autor wielu książek o dojrzałości stwierdził też, że według aktywistów LGBT+ nie wolno nam mówić nawet o tak oczywistym fakcie, jak to, że osoby homoseksualne tworzą związki chore, bo niepłodne, a niepłodność jest przecież na liście chorób WHO. - Usiłują nam zakazać nawet samo już wyliczanie, o jakie konkretnie mniejszości seksualne chodzi. Agresywnie i wulgarnie atakują tych, którzy mają odwagę wyliczać mniejszości ukryte pod symbolem „Plus”. Wśród takich mniejszości są między innymi pedofile, zoofile czy nekrofile - pisze psycholog.

- Aktywiści LGBT+ nie mówią, że istnieją takie mniejszości seksualne, które ze względów etycznych czy z troski o dobro społeczeństwa, powinno się wyłączyć z owego „Plus”. Mimo to z furią atakują tych, którzy mają odwagę wymieniać po imieniu mniejszości, od których aktywiści LGBT+ się nie odcinają i których przecież nie potępiają (z wyjątkiem księży-pedofilów) - czytamy w felietonie.

Według ks. Dziewieckiego środowiska LGBT+ nie chronią wszystkich mniejszości, a jedynie niektóre. - Zupełnie nie przejmują się na przykład losem tych nastolatków - mimo, że są mniejszością - którzy w szkole, wśród rówieśników czy na stronach społecznościowych publicznie stwierdzają, że żyją w czystości, że postępują zgodnie z Dekalogiem, bo to daje im trwałą radość, że dumni są z tego, iż kierują się miłością i odpowiedzialnością, że panują nad swymi popędami. Pod adresem tych nastolatków kierowane są diabelskie wręcz wulgaryzmy i wyzwiska. Wylewa się na nich fala hejtu i skrajnej agresji. „Tolerancjoniści” spod znaku LGBT+ nie mówią nawet słowa w obronie bestialsko atakowanej i wyśmiewanej młodzieży, która dumna jest ze swej rozumności, wolności i zdolności, by wiernie kochać - pisze kapłan.

Ks. Dziewiecki zauważył, że w ostatnich tygodniach aktywiści LGBT+ w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary. Z jednej strony chcą, by ich związki były uznane za „małżeństwa” i by mieli prawo do adoptowania dzieci. Z drugiej strony chcą doprowadzić do dyktatury seksualnych mniejszości po to, by większość społeczeństwa dała się zastraszyć i by poczuła się bezradna.

- W tym celu grożą większości społeczeństwa dręczeniem, a nawet więzieniem, gdy tylko dojdą do władzy. Z punktu widzenia aktywistów LGBT+ i ich politycznych oraz medialnych sponsorów to jedyna szansa na realizację przyjętych planów. Wiedzą bowiem, że w dyskusji na argumenty nie mają żadnych szans. Ci, którzy okazują się skrajnie wulgarni i agresywni, chcą wchodzić do przedszkoli i szkół pod pozorem uczenia tolerancji i szacunku. Ci, którzy publicznie chwalą się tym, że ich bogiem jest seks i szukanie przyjemności za każdą cenę, chcą być edukatorami seksualnymi dzieci. Ci, którzy walczą z własną płcią i okaleczają własne ciało, chcą uczyć polskie dzieci „określania” swojej tożsamości płciowej. Ci którzy tworzą pary niepłodne, chcą mówić o zdrowiu i płodności - pisze ks. Marek Dziewiecki.

- Środowiska LGBT+ wiedzą, że będą w stanie zrealizować swoje cele tylko wtedy, gdy zdobędą władzę dyktatorską i gdy skutecznie zastraszą większość naszego społeczeństwa. Wydaje się to nierealne, by garstka szaleńców seksualnych to osiągnęła. Historia kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzi jednak, że jest to jednak całkiem realne zagrożenie. Wystarczy, żeby większość społeczeństwa - jak to miało miejsce w niektórych państwach Europy Zachodniej - pozostawała bierna i by zlekceważyła śmiertelne zagrożenie dla małżeństwa, rodziny, wychowania i cywilizacji życia - czytamy dalej w felietonie ks. Dziewieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem