Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Odszedł do Pana wybitny obrońca ludzkiego życia – Antoni Zięba

2018-05-08 11:20

Antoni Szymański Senator RP

Krzysztof Świertok
Pośród pielgrzymów był dr inż. Antoni Zięba – wytrwały obrońca życia

W dniu 3 maja 2018 r. w uroczystość Matki Bożej Królowej Polski zmarł dr. inż. Antoni Zięba – wybitny obrońca prawa człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Przez ponad 30 lat współpracowaliśmy na tej niwie, dlatego śmierć ś. p. Antoniego skłoniła mnie do kilku słów refleksji na jego temat.

Urodzony 5 lipca 1948 r. w Jaworznie, całe swoje dorosłe życie związał z Krakowem. Był inżynierem budownictwa lądowego i nauczycielem akademickim na Politechnice Krakowskiej. W latach osiemdziesiątych XX w., w czasach dominacji władzy komunistycznej w Polsce, jako jeden z pierwszych liderów świeckich zaangażował się w obronę życia dzieci poczętych. Była to wówczas działalność źle widziana przez władze. Początkiem jego aktywnej działalności na niwie Kościoła katolickiego była podjęta w 1980 r. inicjatywa pierwszego masowego ruchu modlitwy pro-life – Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci.

W swojej działalności z wielką mocą podkreślał, że siła modlitwy pokona wszystkie przeciwności i wprowadzenie zakazu przerywania ciąży będzie możliwe, choć w tamtym czasie wydawało się to nieosiągalnym marzeniem. Razem z przyjaciółmi rozpoczął przygotowywanie wystaw, pokazujących prawdę o aborcji i konieczność obrony życia dzieci poczętych.

W okresie dynamicznych przemian w latach 90. Antoni Zięba zaangażował się w organizację prasy katolickiej. Rozumiał, że ochrona życia wymaga ochrony naturalnego dla niego środowiska jakim jest rodzina, a ta wymaga wsparcia i dobrych wzorów. Dlatego był współzałożycielem i redaktorem Tygodnika Rodzin Katolickich „Źródło”, Dwutygodnika Młodzieży Katolickiej „Droga”, Miesięcznika Nauczycieli Katolickich „Wychowawca”, Tygodnika dla Najmłodszych „Jaś” oraz Miesięcznika Rodzin Katolickich „Cuda i łaski Boże”.

Reklama

Przez wiele lat piastował funkcję wiceprezesa Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Był współzałożycielem Podyplomowego Studium Dziennikarstwa przy Katolickim Stowarzyszeniu Dziennikarzy w Krakowie. Razem ze współpracownikami przygotowywał wiele materiałów służących edukacji pro-life, które publikował w wysokich nakładach. Prowadził też audycje publicystyczne. Był stałym współpracownikiem Radia Maryja i Telewizji Trwam.

Jako ekspert komisji sejmowych brał aktywny udział w pracach parlamentu podczas debat na temat ustawy o planowaniu rodziny, dążąc do pełnej ochrony życia każdego dziecka w okresie prenatalnym.

Był pierwszym inicjatorem i organizatorem Pielgrzymek Obrońców Życia na Jasną Górę, których odbyło się już 38. W 1993 r. włączył się w inicjatywę powołania Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, w której był jednym z dwóch wiceprezesów, podejmując wiele cennych inicjatyw pro-life. Funkcję tą pełnił do 2018 r. W 1999 r. razem z przyjaciółmi powołał Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka z siedzibą w Krakowie, które rozpoczęło wydawanie zeszytów problemowych pro-life „Służba Życiu”. Współorganizował Marsze w Obronie Życia w Warszawie i Krakowie. Nieustannie jeździł z prelekcjami i propagował aktywność społeczną w dziedzinie obrony życia.

Był częstym gościem Jana Pawła II. Czynnie współpracował z dr. Wandą Półtawską, korzystając z jej cennych wskazówek i doradztwa. W dniu 19 marca br. w uroczystość św. Józefa w Bazylice Mariackiej w Krakowie, abp Marek Jędraszewski wręczył dr. inż. Antoniemu Ziębie papieski medal Pro Ecclesia et Pontifice.

Przez wiele lat pracowaliśmy wspólnie, łącząc nasze inicjatywy. Antoni Zięba był niezmordowany w swojej aktywności. Trudno jest nawet wymienić wszystkie podejmowane przezeń inicjatywy. Równie trudno jest po ludzku wytłumaczyć skąd czerpał energię dla swoich skutecznych działań. Bez wątpienia było to szczególne błogosławieństwo i obdarowanie Ducha Świętego. Jak sam podkreślił, najważniejsze dlań było to, że udało się zmienić w Polsce świadomość społeczną w kierunku ochrony dziecka poczętego.

Ten wyjątkowo witalny Człowiek przeszedł z życia do Życia w dniu 3 maja 2018 r. w uroczystość Matki Bożej Królowej Polski.

Niech Miłosierny Bóg pozwoli Mu zaznać wiekuistego odpocznienia i sprawi, że jego czyny i postawa serca będą inspiracją dla kolejnych pokoleń obrońców życia. Pokój jego duszy.

Tagi:
zmarły

Jezus was kocha!

2018-10-24 10:41

Ksiądz Arek
Niedziela Ogólnopolska 43/2018, str. 28

Zmarły 1 października 2018 r. ks. dr hab. Arkadiusz Olczyk w testamencie napisał: „Jezu, ufam Tobie i w ręce Maryi oddaję swoje życie”. Ujawnił to przy jego trumnie abp Wacław Depo. Wyraził nadzieję, że piękne kapłańskie życie i odchodzenie ks. Arkadiusza, przepełnione bezgranicznym zaufaniem Panu Bogu, wzbudzi w młodych sercach pragnienie pójścia za Chrystusem. Ks. Olczyk pokazał swoim życiem, że naprawdę chciał być świętym kapłanem i dążył do świętości. Dla niego najbardziej liczyła się miłość. – Od Księdza Arka możemy się nauczyć przyjmowania krzyża, ukochania cierpienia. Walczył z tym „draniem” nowotworem, jak sam się wyrażał, ale każdą chwilę cierpienia przyjmował w jakiejś intencji – powiedział na pogrzebie bp Andrzej Przybylski. Ks. Arkadiusz Olczyk był wybitnym teologiem moralistą, bioetykiem z ogromnym dorobkiem naukowym. Długo zmagał się z chorobą nowotworową. Zmarł w wieku 52 lat. Przez całe swoje życie kochał wszystkich braterską i przyjacielską miłością, potrafił być wdzięczny i serdecznie dziękować. Tak też uczynił na krótko przed śmiercią – podyktował słowa wdzięczności wobec Pana Boga i wobec ludzi swojej drogi. Ten wzruszający tekst możemy opublikować dzięki dobroci rodziny Księdza Arka.
L. D.

Sytuacja Waszego choruska, Księdza Arka, znacznie się pogorszyła. Drań wygrywa... Ale nie poddajemy się! Walczymy do końca! Ostatecznie z draniem wygramy z Jezusem i w Jezusie! Wierzę w to mocno! Jezus zwyciężył i my zwyciężymy!

Ponieważ walczyłem przez lata z draniem z otwartą przyłbicą jak Dawid z Goliatem, chcę stanąć przed Wami w PRAWDZIE o moim cierpieniu. Proszę, by ci, którym się to nie podoba, nie czytali tego wpisu do końca. Jest to potrzeba mojego serca, by umocnić w walce tych, którzy cierpią podobnie lub jeszcze bardziej niż ja.

Przychodzi czas podsumowań, bilansów. Myślę, że taki właśnie nadszedł dla mnie. DRAŃ ZABRAŁ MI CAŁKOWICIE WZROK, dołożył bólu, nie mogę się poruszać. Cierpienie stało się moją codziennością.

Nie wiem, co będzie – tylko Bóg to wie, ale chcę teraz bardzo podziękować za tę walkę przez kilka lat, w której nie poddawałem się dzięki Wam. Dziękuję Bogu Jedynemu, Jezusowi Eucharystycznemu, Duchowi nadziei i mocy, Najlepszej Matce, Niebu całemu – ze św. Janem Pawłem II, św. Ojcem Pio, św. Siostrą Faustyną – i dobrym ludziom. Było ich bardzo wielu, musiałbym wymieniać długo, ale muszę wywołać tutaj nade wszystko Biskupów, Braci Kapłanów, Siostry Zakonne, mojego Arcybiskupa Wacława Depo, Arcybiskupa Stanisława, Biskupa Antoniego, Biskupa Andrzeja, Biskupa Jana, przelicznych kapłanów przyjaciół z kraju i zagranicy, przyjaciół ze Wspólnoty Seminaryjnej, Wspólnoty Instytutowej, z Krakowa, z różnych gremiów, w których zasiadam, z mojego rocznika święceń, siostry zakonne różnych zgromadzeń. Z wdzięcznością wspominam moich umiłowanych Kleryków i Kapłanów, których uczyłem teologii moralnej. Myślami wielkiej serdeczności biegnę do Profesorów i Studentów Instytutu Teologicznego.

Wszystkich WAS KOCHAM!

Właściwie powinienem swoją wdzięczność rozpocząć od rodzinnego domu. Codziennie pamiętam w modlitwie o swoich Rodzicach, którzy nauczyli mnie bycia dobrym człowiekiem, przez co łatwiej być dobrym kapłanem. Leżąc teraz w łóżku w domu rodzinnym, codziennie doświadczam od moich najbliższych, od Rodzeństwa wielkiej ofiary, służby, poświęcenia i miłosierdzia. Bóg zapłać, Aniu, Radku, Anetko, za miłość, którą mi okazujecie, dbając o mnie jak o własne dziecko. Brakuje słów... Służycie jak bratu do końca. Dziękuję Niki i Marcinowi, jesteście dla mnie przedobrzy.

Dziękuję wszystkim dobrym Przyjaciołom. Zawsze pamiętacie. Troszcząc się, piszecie, telefonujecie, ślecie e-maile i SMS-y, pomagacie, jak możecie. Dziękuję Wam, Kochani Studenci, najlepsi, niezmiernie wierzący w to, że jeszcze wysłuchacie moich wykładów, obronicie prace magisterskie, porozmawiacie ze mną o życiu, teologii, Jezusie. Tak, dla Boga nie ma nic NIEMOŻLIWEGO! Żebyście Wy wiedzieli, jak bardzo Was kocham, jak bardzo mi na Was zależy i jak bardzo jak pasterz chcę Was pociągnąć do Jezusa...

Myślę z wdzięcznością o konkretnych ludziach i konkretnych parafiach, gdzie zostawiłem kawał serca. Nie jestem w stanie wymienić ich wszystkich... i nie jest to moje ostateczne pożegnanie. Pozwólcie, że wspomnę tutaj parafię w Pławnie z księdzem proboszczem Grzegorzem Grelą, który przez lata mnie tam zapraszał, gdzieśmy duszpasterzowali, gdzie doświadczyłem wiele dobra, zwłaszcza w chorobie i w czasie pogrzebu mojej śp. Mamy Izabeli – nigdy Wam tego nie zapomnę.

Na koniec myślę o moich rodakach, o Kodrębie, o Zapolicach. Tak się składa, że tu rozpoczęło się moje życie i najprawdopodobniej po kapłańsku tu się skończy.

Kochani Wszyscy, uwierzcie mi, jestem przygotowany na spotkanie z Jezusem. Już teraz chcę podać Mu rękę i powiedzieć: Jezu, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham i chcę iść z Tobą do domu Ojca.

Bieg ukończyłem! Wiarę ustrzegłem i jej dochowałem. Bądź dla mnie Sędzią Łaskawym, Sędzią Zbawicielem, którego umiłowałem w całym życiu. W Twoje ręce oddaję siebie, moje życie, przyjmij je łaskawie.

Błagam, wybaczcie mi wszystko, kogokolwiek i w jakikolwiek sposób zraniłem, dotknąłem, skrzywdziłem. Wybaczcie mi to! Ja wybaczam wszystkim wszystko...

Jezus Was kocha!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Rachunek sumienia dla rządzących

2018-11-12 11:44

Agnieszka BUgała

Homilia abp Józefa Kupnego wygłoszona w 100.rocznicę odzyskania niepodległości – ważna i zobowiązująca, dlatego publikujemy jej pełny tekst:

Agnieszka Bugała
Abp Józef Kupny w kościele garnizonowym św. Elżbiety we Wrocławiu

Szanowni Państwo, przedstawiciele władz państwowych, samorządowych, władze miasta Wrocławia z panem wojewodą, marszałkiem, wicemarszałkiem, wiceprezydentem na czele.

Panowie generałowie, wszyscy oficerowie, przedstawiciele służb mundurowych, drodzy kombatanci, droga młodzieży, drogie dzieci i wszyscy uczestnicy tego uroczystego zgromadzenia eucharystycznego.

Dziś świętujemy setną rocznicę odzyskania niepodległości. Trwające miesięcy obchody tego wydarzenia, dzisiaj osiągają swój punkt kulminacyjny. W całej naszej Ojczyźnie, w różny sposób, wyrażamy naszą radość z odzyskanej niepodległości, także poprzez udział we Mszy św., gdzie sprawy Boskie spotykają się z ludzkimi. Bo przecież przychodzimy tutaj z naszymi troskami, radościami, z naszą miłością do bliskich, ale równocześnie z naszymi niechęciami, czasami wrogością do bliźnich. Przychodzimy z różnymi emocjami i nastrojami. Przychodzimy z naszą świętością i grzesznością, by poddać się leczącemu nasze rany działaniu Chrystusa, a On leczy nas swoim Słowem i Eucharystią. Słowem, które przenika nasze życie i każe na nie spojrzeć w zupełnie innej perspektywie.

Słuchając czytanych dzisiaj, nie tylko w Polsce, ale we wszystkich kościołach na świecie, fragmentów ze Starego i Nowego Testamentu, mogłoby się wydawać, że nie mają one żadnego związku z naszym narodowym świętem, z naszym życiem codziennym. Tymczasem mądrość i światło w nich w nich zawarte wykracza poza tamte granice geograficzne i czasowe dotykając naszego tu i teraz, czyli naszej teraźniejszości. Zastanówmy się więc, jaka nauka dla nas zawarta jest w dzisiejszym Słowie Bożym. Co Bóg chce nam dzisiaj powiedzieć, czego nauczyć, do czego zachęca, co proponuje zmienić w naszym życiu?

Według zapisu ewangelicznego nauczając w świątyni Jezus wskazuje uczniom kryteria rozpoznania proroków prawdziwych i fałszywych. Po długich dyskusjach z uczonymi w Piśmie, kapłanami, Jezus krytykuje ich złe postawy – jej przejawy to poszukiwanie próżnej chwały, zachłanność bez żadnych skrupułów, oraz manifestowanie swojej pobożności mającej charakter powierzchowny i czysto zewnętrzny.

Jako prawdziwy Mistrz i Nauczyciel wskazuje uczniom inny, model, inny przykład do naśladowania. Jest nim uboga wdowa, która podeszła do skarbony w świątyni, aby wrzucić do niej dwa pieniążki. Dodajmy, że była to śmiesznie niska kwota. Jednak ta jej ofiara była największa, bo wrzuciła wszystko, co miała na swoje utrzymanie. Innymi słowy pokorna wdowa wrzuciła do skarbony swoje życie. Ponieważ w Bogu odnalazła dla siebie wsparcie, wsparcie na dziś i na przyszłość. Dla wielu taka postawa jest świadectwem zupełnego braku rozsądku. Jak można w taki nierozumny sposób postąpić? Owszem, w perspektywie naszego ziemskiego życia takie postępowanie kłóci się ze zdrowym rozsądkiem – ale nie na płaszczyźnie wiary. W porządku wiary postępowanie wdowy jest piękną lekcją całkowitego, pełnego zawierzenia Bogu. Księgi Starego Testamentu zawierają bardzo wiele opisów postaci, które całkowicie zaufały Bogu, i to wbrew wszystkiemu. Przykładem z dzisiejszego pierwszego czytania są dwie osoby: prorok Eliasz i uboga wdowa. Eliasz, na polecenie Boga, idzie do Sarepty. Prześladowany szuka schronienia – i co za paradoks, w ojczyźnie wroga. Tam zupełnie obcą sobie kobietę prosi o pożywienie. Ta odpowiada, że pozostało jej niewiele pożywienia, ledwie na parę dni, dla niej i dla syna. Jednak pokładając nadzieję w słowie Eliasza, który zapowiada cudowne działanie Boga, potrafi wyrzec się tego, co gwarantowało jej przeżycie tych kliku dni, jej i synowi. Te piękne przykłady radykalnego zawierzenia siebie Bogu pokazują, że człowiek jest zdolny całkowicie zaufać Bogu i zachęcają do takiej postawy wobec naszego Ojca w niebie. Uboga wdowa, wrzuciła do skarbony wszystko, co miała, wrzuciła tam całe swoje życie.

W kontekście dzisiejszego jubileuszu stulecia odzyskania niepodległości oddajemy hołd naszym rodakom, którzy Ojczyźnie oddali swoje życie. Dali wszystko, co mieli najcenniejszego – oddali swoje życie. Oddajemy hołd tym, którzy ofiarowali Ojczyźnie swoje zdolności, umiejętności, swoją pracą budowali jej pomyślne dziś. To tak, jakby też wrzucili do skarbony całe swoje życie. Inni może mniej, ale też dali w ofierze swojej Ojczyźnie to, co mieli najlepszego. Myślimy o nich z wdzięcznością i obiecujemy im naśladować miłość do naszej Matki Ojczyzny. Rodzi się jednak pytanie, w jaki sposób dzisiaj służyć naszej Ojczyźnie? A może jeszcze ważniejsze: Jak robić to wspólnie, jak robić to razem? Przecież tych różnic miedzy nami jest coraz więcej. Nie potrafimy zdefiniować tego, co stanowi prawdziwe dobro wspólne wszystkich Polaków. Powstają coraz większe rysy i pęknięcia na tym, co stanowi fundament pokojowego współżycia wszystkich Polaków. Bardzo różnimy się w rozumieniu i interpretacji godności i praw człowieka, wartości podstawowych, istoty demokracji. Używamy tych samych słów i zupełnie inaczej je rozumiemy. Jest rzeczą oczywistą, że w systemie demokratycznym polityczne spory, konflikty, są czymś normalnym. Bowiem interesy, opinie, przekonania poszczególnych grup społecznych oraz partii politycznych różnią się miedzy sobą i pozostają we wzajemnej konkurencji, w sporze politycznym.

Kochani, Kościół nie buja w obłokach. To nie jest tak, że stawiamy wymagania, że macie wszyscy rzucać się jeden drugiemu rzucać na szyję. Są różnice. Pozostajemy we wzajemnej konkurencji, w sporze politycznym – ale on musi przebiegać według pewnych reguł. Ważne jest, jak się traktuje politycznych konkurentów. Niestety, ciągle obserwujemy w naszym kraju niepokojące zjawisko traktowania konkurentów politycznych jak wrogów, których należy zwalczać za pomocą wszystkich możliwych środków. Niestety, to stało się standardem życia publicznego. Szczególny niepokój – muszę to powiedzieć – budzi język publicznej dyskusji politycznej pełen agresji, wzajemnych oskarżeń, moralna dyskredytacja przeciwników, rzucanie podejrzeń, brak szacunku dla przeciwnika politycznego. Ostatnie wybory też to pokazały. Ten realizowany w naszym życiu politycznym model – z etycznego i moralnego punktu widzenia – jest nie do przyjęcia. Musimy zdawać sobie sprawę, że takie nieetyczne postępowanie negatywnie oddziałuje na obywateli, radykalizuje nastroje społeczne, powoduje powstawanie podziałów społecznych opartych na głębokiej, wzajemnej niechęci. Ja nie wiem, czy my wszyscy jesteśmy w stanie podać sobie rękę? Czy po wyjściu z tego kościoła będziemy w stanie podać sobie rękę? Czy nie jest tak, że tutaj stoimy obok siebie, ale ta głęboka, wzajemna niechęć jest tak duża, ze nie będziemy umieli po prostu, popatrzeć sobie w oczy i podać sobie rękę.

Kochani, to jest działanie godzące w dobro wspólne naszej Ojczyzny. Potrzeba nam zgody narodowej, wspólnego świętowania setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Potrzeba nam wyrzeczenia się gniewu, agresji, zemsty, bo to wszystko zakłóca radość z wolności.

Jak można się cieszyć prawdziwie z wolności, kiedy serce przepełnione jest gniewem, agresją? Z czasem stanie się zniewoleniem wewnętrznym. To, że droga wyrzeczenia się gniewu i zemsty jest słuszna, nawet w stosunku do wroga, potwierdza odezwa Józefa Piłsudskiego z 12 listopada 1918 r. skierowana do Polaków. W tej odezwie Piłsudski tak pisze: „Od dziś obejmuję naczelną komendę nad siłą zbrojną Polski. Okupacja w Polsce przestaje istnieć. Żołnierze niemieccy opuszczają naszą Ojczyznę. Rozumiem w pełni – pisze – rozgoryczenie, jakie we wszystkich kołach społeczeństwa obudziły rządy okupantów. Pragnę jednak, abyśmy nie dali porwać się uczuciom gniewu i zemsty. Wyjazd władz i wojsk niemieckich musi odbyć się w najzupełniejszym porządku. Obywatele, wzywam was wszystkich do zachowania zimnej krwi, do równowagi i spokoju, jaki powinien panować w narodzie pewnym swej wielkiej i świetnej przyszłości”.

Bracia i Siostry, jesteśmy narodem pewnym swej wielkiej i świetnej przyszłości, bo taką pewność mieli nasi dziadkowie i ojcowie, kiedy ofiarowali Polsce, swoje siły, zdrowie i życie. Oni mieli taką pewność, oni w imię tej pewności składali siebie w ofierze, na ołtarzu ojczyźnianym. Bo i my nosimy w sobie wielkie pragnienie życia w wolności i budowania pomyślności naszego kraju dla nas i przyszłych pokoleń.

Bracia i Siostry, jesteśmy narodem pewnym swej wielkiej i świetnej przyszłości, dlatego, bo ufamy Bogu, który był i jest Bogiem z nami. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Muzyczne świętowanie Niepodległej na Jasnej Górze

2018-11-12 17:17

Kuba Szewczyk

Biuro prasowe Jasnej Góry

Patriotyczny wystrój bazyliki jasnogórskiej, tłumnie zgromadzona publiczność, szeroki aparat wykonawczy i majestatyczne utwory Józefa Elsnera. To wszystko złożyło się na niezwykłą atmosferę uroczystego koncertu 10 listopada, w wigilię 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości.

Zobacz zdjęcia: Muzyczne świętowanie na Jasnej Górze

To była już kolejna odsłona świętowania tego niezwykłego jubileuszu w klasztorze ojców Paulinów. 4 listopada miały miejsce duże obchody, upamiętniające setną rocznicę wyzwolenia Jasnej Góry. Łącznikiem między tymi uroczystościami, a rocznicą 11 listopada, był uroczysty koncert polskiej muzyki w bazylice jasnogórskiej.

Jako główny utwór sobotniego wieczoru rozbrzmiała Msza g-moll op. 72 Józefa Elsnera, dedykowana mieszkańcom Grodkowa. To utwór składający się z następujących po sobie śpiewanych części liturgii. Każda z nich zawiera w sobie motyw muzyczny symbolizujący jakąś pieśń kościelną. Drugie dzieło, jakie można było usłyszeć, to Magnificat op. 89, który kompozytor zadedykował Jasnej Górze. Józef Elsner przez pewien czas związany był z częstochowskim sanktuarium i Kapelą Jasnogórską. To także tutaj tworzył swoją muzykę i rozwijał się pod względem duchowo-religijnym.

Na aparat wykonawczy uroczystego koncertu złożyło się ponad 70 wykonawców. Wszystkie zespoły, które wzięły udział w koncercie pochodziły z miast, z którymi w jakiś sposób Elsner był związany: z Częstochowa, Opola oraz Wrocławia.

Wystąpili: Jasnogórski Chór Chłopięco-Męski Pueri Claromontani – jedna z wizytówek jasnogórskiego klasztoru, cieszący się wieloma sukcesami, reprezentujący Jasną Górę w wielu miejscach w Polsce i za granicą; Chór Kameralny Senza Rigore Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, Orkiestra Smyczkowa Wydziału Edukacji Muzycznej, Chóralistyki i Muzyki Kościelnej Akademii Muzycznej we Wrocławiu; Zespół Instrumentów Dętych Państwowej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Opolu, a także soliści: Magdalena Miziołek – sopran, Katarzyna Radoń – alt, Maciej Łykowski – tenor, Julian Skrzymowski – bas. Całością zadyrygował Jarosław Jasiura, jasnogórski organista i dyrygent Jasnogórskiego Chóru Chłopięco-Męskiego Pueri Claromontani.  Chóry przygotowali: prof. dr hab. Jolanta Szybalska-Matczak, Jarosław Jasiura, s. Maria Bujalska. Przygotowaniem orkiestry zajęli się: prof. dr hab. Helena Tomaszek-Plewa, Hubert Prochota. Słowo o koncercie wygłosił Marcin Lauzer, jasnogórski organista. 

Wydarzenie zakończyło się wspólnym odśpiewaniem hymnu narodowego. Przy wtórze wielkich organów bazyliki jasnogórskiej, wszyscy wykonawcy koncertu, wraz ze zgromadzoną publicznością, złączyli swoje głosy w jeden wielki chór, dla uczczenie Niepodległej Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem